Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią?

24.05.11, 11:40
Pani Kasiu, może Pani z racji doświadczenia wytłumaczy ten jak dla mnie fenomen - podczas ostatniego pobytu w szpitalu z racji urodzin syna byłam parę razy na oddziale noworodkowym i zadziwiła mnie cisza i spokój tam panująca! wszystkie oseski leżały w szpitalnych wózkach i żadne nie płakało. Wiem, że noworodki dużo śpią, ale jak ja próbowałam odłożyć małego do wózka to wcale nie zasypiał i zaczynał płakać. Jak 'działa" taki oddział noworodkowy? - bardzo mnie to ciekawi,

pozdrawiam
    • diuszesa Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 24.05.11, 13:20
      Podejrzewam, że butla z mlekiem lub glukozą :-/
      • tully.makker Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 24.05.11, 13:43
        Zeby tylko...

        Jak zwiedzalam wybrany szpital przygotowujac sie do poprzedniego porodu i zaszlismy do pomieszczenia w ktorym maluchy z zoltaczka byly naswietlane, to wsciekly wrzask slychac bylo juz z daleka. Tak wiec sytuacja ktora opisano w watku na pewno nie jest normalna.
      • aneta871 Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 24.05.11, 14:01
        Również obstawiam butle z mieszanką, glukozę lub smoczek.
        • klarci Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 24.05.11, 14:06
          ja podobnie.

          bo gdybyś tam raz była, podejrzewałabym zbieg okoliczności - że sie tak spłakały, że spały ze zmęczenia :/ poza tym ilez można kogoś wołać ... :(
          ale skoro to była norma, to faktycznie jakis sposób tajemniczy mają :>
      • mysza_myszynska Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 24.05.11, 14:25
        nie, nie, napewno nie jest to kwestia butli z mlekiem czy glukozą - mam 100% pewności, że w tym szpitalu nie dokarmiają dzieci.

        ciekawe co praktyk na to powie ;-)
        • this_is_it Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 24.05.11, 16:32
          Jak ja mialam praktyki na oddziale, to tez wrzasku nie było. Inaczej, wrzeszczaly dzieci, przy ktorych byli rodzice. Dzieci te w wiekszosci czasu przelezaly na rekach. W momencie odkladania -wrzask. Jak wrzeszczy to przeciez znowu trzaba bylo dziecko wziasc na rece.
          A dzieci, ktore byly same w szpitalu ladnie umialy spac bez usypiania na rekach. Bo nikt nie mial czasu na noszenie dzieci. Jezeli dziecko plakalo, uspokajalo sie go w lozeczku. Można je kolysac, glaskac po głowce, po raczce, owinac kocem. Nikt nie pozwalal sobie na ciagle branie niemowlaka na rece. Bo potem sa tego efekty .... I to nie jest tak, ze personel podchodzil do tego na zasadzie ' poplacze i sie uspokoi'.Jezeli dziecko bylo bardzo niespokojnie, to kladlo sie go do kolsyki i zabieralo do dyzurki.
          • tully.makker Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 27.05.11, 10:42
            Generalnie bez problemu mozna wyuczyc nawet noworodka, ze nie ma po co plakac, bo wszyscy maja go w dupie i nikt nie przyjdzie. Podobno zajmuje to niewiele czasu. Mozna zobaczyc mnostwo takich dzieci w placowkach opiekunczych - wiedza doskonale, ze nikt ich potrzeb nire zaspokoi, wiec tylko patrza w sciane wzrokiem pozbawionym nadzieji.

            Gdyby nie ci ohydni rodzice, to pewnie wszystkie dzieci daloby sie tak wytresowac, co by ci sie pewnie bardzo podobalo.
            • this_is_it Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 27.05.11, 11:10
              tully.makker napisała:
              >
              > Gdyby nie ci ohydni rodzice, to pewnie wszystkie dzieci daloby sie tak wytresow
              > ac, co by ci sie pewnie bardzo podobalo.

              Gdzie napisałam, że nikt dziecmi na oddziale sie nie interesuje ? Napisałam, że zostawia się je same ? Płaczą dopuki same się nie uspokoją ? Chyba nie ... Napisałam, że można je uspokoic bez konieczności ciagłego trzymania na rękach. Co jest w tym bulwersującego ?
              Na pewno nie jestes ohydną matką, tylko przewrażliwioną...
              • tully.makker Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 28.05.11, 18:32
                zastanawiam sie, czy personel medyczny nie ma nawet podstawowego przeszkolenia dotyczacego psychologii? nawet odrobiny? Nawet godziny lekcyjnej, zeby sie dowiedziec, jakie sa potrzeby pacjentow, zwlaszcza tych najmniejszych? Wychodzi na to, ze jednak nie.
                Przerazajace.
                • this_is_it Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 28.05.11, 20:08
                  tully.makker napisała:

                  > zastanawiam sie, czy personel medyczny nie ma nawet podstawowego przeszkolenia
                  > dotyczacego psychologii? nawet odrobiny? Nawet godziny lekcyjnej, zeby sie dow
                  > iedziec, jakie sa potrzeby pacjentow, zwlaszcza tych najmniejszych? Wychodzi na
                  > to, ze jednak nie.
                  > Przerazajace.

                  Najwieksza potrzeba dziecka jest tylko CIAGLE trzymanie go na rekach ? Przerazajace jest chyba to, że wiekszosc z Was nie umie zajac sie dzieckiem.Skoro ciągle płacze i musicie non stop nosic go na rekach.To jest az tak dziwne, ze dzieci mogą przez dłuzszy czas nie płakać ?To może Waszym dzieciom dzieje sie krzywda ? Przerazajace jest to, że nie umiecie czytac ze zrozumieniem. Dla Was jest tylko czarne albo biale.To ,ze personel nie wykonuje wszystkich czynnosci z dziecmi na rekach , oznacza dla Was ,ze wogole sie nimi nie zajmuje i nie bierze ich na rece. Sa karmione, kapane, przewijane tylko wtedy jak komus sie przypomni... A nie placza bo sa przyzwyczajone,ze i tak do nich nikt nie przyjdzie ?Taki macie obraz ? Wspołczuje. A skoro Wasza wiedza ogranicza sie tylko do oddzialow polozniczych to zapraszam na wolontariat na inne. Zycze zdrowia. I mam nadzieje,ze to ograniczone myślenie kiedyś minie.
                  • klarci Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 01:12
                    zadaj sobie pytanie jakie jest pochodzenie człowieka i gdzie jest miejsce ssaka w początkach rzycia pozałonowego. to Ci wszystko wyjaśni.
                    na rękach! bo tylko tam może czuć sie bezpieczne.
                    noworodek, to nie miniatura dorosłego - jego mózg pracuje inaczej, świetnie czuje i odbiera bodźce, ale jego pragnieniami zarządza prymitywna część mózgu - optymatny rozwój jest wtedy, kiedy nie musi martwić sie o przeżycie - noworodek XXI nie zdaje sobie sprawy, że leży w łóżeczku, w pomieszczeniu z zamknietymi drzwiami i nie porwie go zaraz jakieś zwierze.

                    polecam literaturę opartą na badaniach i spostrzeżeniach neurobiologów, antropologów i biologów.
                    Lidlof - "W głebi kontinuum", Kirkilionis - "Więź daje siłę", Sunderland - "Mądrzy rodzice", Bowly "Przywiązanie" i wiele, wiele więcej
                    • klarci Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 01:14
                      ale wpada :D
                      życia - oczywiście :/
                  • dziub_dziubasek Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 08:44
                    A ja mam nadzieję, ze to myślenie się zmieni. I te teksty o nie braniu na ręce "bo się przyzwyczai". Brak kontaktu i przytulania skutkuje problemami emocjonalnymi. Szkoda, ze jeszcze wiele czasu musi upłynąć by personel szpitali to zrozumiał.
                    • aniaurszula Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 09.06.11, 07:05
                      ksty o nie braniu dziecka na rece bo sie przyzwyczai bardziej szkodza dziecku w domu niz w szpitalu, maluch na oddziale przebywa kilka dni a w domu nie brany na rece gdy placze przez cale tygodnie, mam 2 dzieci starsze kołysane do snu noszone na rekack. młodsze 7 mcy tak samo i nie narzekam bo decydujac sie na dzieci wiedziałam ze nie ede mogła robic co chciala i ze moje zycie przez pierwsze miesiace malucha bedziepodporzadkowane jego humorkom
                  • hydrazine Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 09:04
                    this_is_it napisała:

                    > Najwieksza potrzeba dziecka jest tylko CIAGLE trzymanie go na rekach ? Przeraza
                    > jace jest chyba to, że wiekszosc z Was nie umie zajac sie dzieckiem.Skoro ciągl
                    > e płacze i musicie non stop nosic go na rekach.To jest az tak dziwne, ze dzieci
                    > mogą przez dłuzszy czas nie płakać ?To może Waszym dzieciom dzieje sie krzywda
                    > ? Przerazajace jest to, że nie umiecie czytac ze zrozumieniem. Dla Was jest ty
                    > lko czarne albo biale.To ,ze personel nie wykonuje wszystkich czynnosci z dziec
                    > mi na rekach , oznacza dla Was ,ze wogole sie nimi nie zajmuje i nie bierze ich
                    > na rece. Sa karmione, kapane, przewijane tylko wtedy jak komus sie przypomni..
                    > . A nie placza bo sa przyzwyczajone,ze i tak do nich nikt nie przyjdzie ?Taki m
                    > acie obraz ? Wspołczuje. A skoro Wasza wiedza ogranicza sie tylko do oddzialow
                    > polozniczych to zapraszam na wolontariat na inne. Zycze zdrowia. I mam nadzieje
                    > ,ze to ograniczone myślenie kiedyś minie.

                    A ja myślę, że piszesz tak tylko dlatego, że sama nie masz jeszcze dzieci. I w tej sytuacji to Twoje myślenie bardziej zasługuje na nalepkę "ograniczone", bo wypowiadasz się w temacie, o którym nie masz zielonego pojęcia. Tak uważam, bo opieka nad czyimś dzieckiem to nigdy nie jest to samo, co nad własnym. I mam nadzieję, że życie zweryfikuje Twoje poglądy, gdy sama kiedyś doświadczysz macierzyństwa (o ile planujesz oczywiście).
                  • diuszesa Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 13:47
                    this_is_it napisała:

                    >
                    > Najwieksza potrzeba dziecka jest tylko CIAGLE trzymanie go na rekach ?

                    Tak, ciągłe trzymanie na rękach oraz bardzo częste ssanie.
                    Człowiek jest ssakiem. Ewolucyjnie zaprojektowanym na bycie blisko matki. Ta potrzeba bycia blisko była wytłumaczona koniecznością przetrwania - gdyby młode ssaków głośno nie domagały się bycia przy swoich matkach i gdyby samice ssaków instynktownie nie trzymały swoich młodych blisko siebie - to takie młode by nie przetrwały - zginęłyby z wycieńczenia bądź pożarte przez zwierzęta.
                    Ten instynkt przetrwania, przejawiający się w płaczu niemowlęcym i pragnienia ssania piersi, pozostał nam do dzisiaj. I dopóki noworodki będą się domagać własnych matek, dopóki matki nie bedą instynktownie reagować na ich potrzeby, nie zmieni się to w trakcie ewolucji.

                    Przeraza
                    > jace jest chyba to, że wiekszosc z Was nie umie zajac sie dzieckiem.Skoro ciągl
                    > e płacze i musicie non stop nosic go na rekach.

                    A kto powiedział, że jak dziecko płacze, to od razu matka nie umie się nim zająć i jest do bani?
                    Właśnie przez takie położne, powtarzające "mądrości" typu: "dziecko nie powinno płakać", "matka nie umie zająć się dzieckiem", "dziecko się za bardzo przyzwyczai do noszenia na rękach", "nie dasz sobie później z nim rady" - młode kobiety czują się niepewnie w roli matki. Przez to, że spotykają się z krytyką, mają wrażenie bycia ocenianymi, co owocuje presja na bycie dobrą matką i niepokojem wewnętrznym. Żadna matka nie chce uchodzić za złą matkę, więc ulega presji kobiet, które zajmują się dziećmi (lub je kiedyś wychowały); chce być do nich podobna, też chce mieć doświadczenie rodzicielskie i wychować dobrze swoje dziecko. Więc słucha powtarzanych przez tyle lat "prawd" o "przyzwyczajaniu się" dziecka - zamiast instynktownie brać na ręce, trzymać je blisko przy sobie i karmić piersią. Boi się skutków swojej miłości i troski właśnie dlatego, że się nasłuchała osób podobnych Tobie.

                    A skoro Wasza wiedza ogranicza sie tylko do oddzialow
                    > polozniczych to zapraszam na wolontariat na inne. Zycze zdrowia. I mam nadzieje
                    > ,ze to ograniczone myślenie kiedyś minie.

                    Ja nie twierdzę, że wszystkie położne są złe i zostawiają dzieci do wypłakania. Nawet wierzę w to, ze większość z nich stara się wykonywać swoją pracę jak najlepiej, a przynajmniej poprawnie. Wiele z nich nawet nieświadomie powiela błędy swoich poprzedniczek, wierzy starym metodom, nie dokształca się; robi, jak je nauczono, bez wnikania w potrzeby noworodka i jego matki, w najnowszą naukę o laktacji, w psychologię dziecka i matki.
                    Jeśli chcesz być dobrą położną, to zamiast oburzać się na nas i iść ścieżką wytyczoną przez położnictwo, które wielu kobietom utrudniło bądź zmarnowało właściwy, naturalny kontakt z noworodkiem i karmienie piersią - sięgnij do neuropsychologii oraz ewolucyjnego ujęcia. Polecam książki "Mądrzy rodzice" M. Sunderland (nie wiem, czy w tym momencie nie przekręcilam nazwiska autorki), J. Liedloff "W głębi kontinuum", prace Searsów, G. Palmer "Politykę karmienia piersią".
                    • klarci Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 08.06.11, 12:21
                      > A kto powiedział, że jak dziecko płacze, to od razu matka nie umie się nim zają
                      > ć i jest do bani?
                      > Właśnie przez takie położne, powtarzające "mądrości" typu: "dziecko nie powinno
                      > płakać", "matka nie umie zająć się dzieckiem", "dziecko się za bardzo przyzwyc
                      > zai do noszenia na rękach", "nie dasz sobie później z nim rady" - młode kobiety
                      > czują się niepewnie w roli matki. Przez to, że spotykają się z krytyką, mają w
                      > rażenie bycia ocenianymi, co owocuje presja na bycie dobrą matką i niepokojem w
                      > ewnętrznym. Żadna matka nie chce uchodzić za złą matkę, więc ulega presji kobie
                      > t, które zajmują się dziećmi (lub je kiedyś wychowały); chce być do nich podobn
                      > a, też chce mieć doświadczenie rodzicielskie i wychować dobrze swoje dziecko. W
                      > ięc słucha powtarzanych przez tyle lat "prawd" o "przyzwyczajaniu się" dziecka
                      > - zamiast instynktownie brać na ręce, trzymać je blisko przy sobie i karmić pie
                      > rsią. Boi się skutków swojej miłości i troski właśnie dlatego, że się nasłuchał
                      > a osób podobnych Tobie.

                      podpisuję się pod tym.
                      poprzez takie gadanie wpędza sie kobietę w kozi róg. czuje się złą matką, ocenianą i krytykowaną. zabija się jej naturalny instynkt. jestem przekonana, że jest to jeden z elementów wpływających na występowanie depresji poporodowej :(

                      a przy okazji - udowodnione jest, że dzieci dużo noszone, na sygnały których się reaguje, z czasem płaczą o wiele mniej niż ich rówieśnicy z "zimnego chowu".
                      już o skutkach wpływu na osobowość dziecka w przyszłosci nei wspomnę - bo to temat rzeka.
                • klarci Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 01:05
                  niestety Cię popieram.
                  mnie ten opis też zmroził :(

                  już od ajkiegoś czasu porządni psycholodzy walczą ze stereotypem, że dziecko nie musi płakać i jak nie płacze, to znaczy, że jest ok. bzdura. przy matce więcej płacze widocznie, bo czuje się bezpieczniej. to tak jak "grzeczne" (neinawidze tego słowa) dziecko w przedszkolu - w domu marudzi - to nie w rodzicach jest problem, tylko w przedszkolu, że tam ukrywa emocje, bo wie, że itak nikogo nie obchodzą :(
                  • ciociacesia no bez przesady z tym przedszkolem 09.06.11, 10:51
                    niekoniecznie nikogo nie obchodza. po prostu dziecko w syt oficjalnej berdziej sie pilnuje i stara - jest napiete i gotowe a w domu odreagowuje i sie rozluznia bo mama daje poczucie bezpieczenstwa. moja cierpi na te przypadlosc a przedszkolanki mamy bardzo cieple i zaangażowane
          • dziub_dziubasek Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 27.05.11, 11:12
            Straszna wypowiedź... Ale w sumie większość personelu na porodówkach ma podobnie. W szpitalu, w którym rodziłam córkę na noworodkach było spokojnie, czasem jakieś dziecko płakało, ale wtedy albo wołano do niego matkę- i od razu był spokój, a jak nie było matki to pielęgniarki lulały trochę. Mojej zrobiły kiedyś smoka z gumowej rękawiczki, bo się złościła po badaniach.
            • this_is_it Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 27.05.11, 12:04
              dziub_dziubasek napisała:

              > Straszna wypowiedź...

              Co jest strasznego w tym, że można dziecko upokoic bujając go w łożeczku, głaszcząc, trzymjąc za rączke ? Mówiąc do niego ? Bawić sie z nim. Wożąć go w kołysce szpitalnej.Czy przykładająć tetre albo kocyk do policzka ( sporo niemowlaków uspokoja sie przy tym). Bez ciągłego trzymania na rękach ? Co jest w tym takiego okropnego ?
              Na oddziale kardio-chirurgii tak się robiło. Nikt nie 'mocował' butelki czy smoczka przy buzi dziecka, bo jest to zagrożenie życia. I mam nadzieje, że osoba ktora była tego swiadkiem zglosiła to oddziałowej albo ordynatorowi.
              • ala.81 Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 27.05.11, 17:31
                > Co jest strasznego w tym, że można dziecko upokoic bujając go w łożeczku, głasz
                > cząc, trzymjąc za rączke ? Mówiąc do niego ? Bawić sie z nim. Wożąć go w kołysc
                > e szpitalnej.Czy przykładająć tetre albo kocyk do policzka ( sporo niemowlaków
                > uspokoja sie przy tym). Bez ciągłego trzymania na rękach ? Co jest w tym takieg
                > o okropnego ?

                bo noworodek potrzebuje bliskości mamy lub taty dla prawidłowego rozwoju ?? bo jest to zupełnie naturalne że noworodka się tuli, a nie uspokaja bujając??
                • this_is_it Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 27.05.11, 17:43
                  ala.81 napisała:

                  > bo noworodek potrzebuje bliskości mamy lub taty dla prawidłowego rozwoju ?? bo
                  > jest to zupełnie naturalne że noworodka się tuli, a nie uspokaja bujając??

                  A co w przypadku kiedy na oddziale jest 24 dzieci, z tego np 5 bez rodzicow, a od godz 15 zostają 2 -3 pielegniarki ? Nikt nie jest w stanie zastapic rodzicow.
                  • dziub_dziubasek Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 28.05.11, 07:21
                    A z drugiej strony krytykujesz rodziców, że przy nich dzieci są marudne bo są brane na ręce.
                    To wprowadźmy mozliwość, ze rodzice mogą być zawsze i wszędzie ze swoimi dziecmi to pielęgniarki nie będą musiały całej 20 uspokajać... No ale obecność rodzicow personelowi zwykle bardzo przeszkadza.
                    • this_is_it Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 28.05.11, 11:55
                      dziub_dziubasek napisała:

                      > A z drugiej strony krytykujesz rodziców, że przy nich dzieci są marudne bo są b
                      > rane na ręce.
                      > To wprowadźmy mozliwość, ze rodzice mogą być zawsze i wszędzie ze swoimi dziecm
                      > i to pielęgniarki nie będą musiały całej 20 uspokajać... No ale obecność rodzic
                      > ow personelowi zwykle bardzo przeszkadza.

                      Nie skrytykowałam. Jezeli rodzice maja ochote nosic swoje dziecko caly dzien, to mi to nie przeszkadza. Z tym,ze pozniej wiekszosc skarzy sie,ze nie moga dac sobie rady z dzieckiem, bo ono nie da sie odlozyc do lozka.
                      W szpitalu w ktorym bylam, rodzice moga byc z dzieckim 24/24. Ale niektore dzieci zostaja same. A personel nie moze skupic calej swojej uwagi na tych dzieciach. Procedury medyczne trzeba wykonac u wszytkich dzieci.Tych rodzice wykonywac nie moga.
                      Obecnosc rodzicow bardzo odciąża personel i nikt nie narzeka na ich obecnosc.

                      Autorka watku zadala pytanie, dlaczego dzieci nie placza. A wy od razu stwierdzilyscie,ze to dlatego,ze im sie krzywda dzieje. Tak nie jest. Naprawde mozna sie zajac dzieckiem,nie noszac ich ciagle na rekach. Nie mocujac butelki przy buzi i nie przyklejajac smoczka do twarzy.Przykro mi, ze tak uwazacie. Bo ja zajmowalam sie tymi dziecmi najlepiej jak umialam.
                      • tully.makker Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 14:38
                        Procedury medyczne trzeba wykonac u wszytkich dzieci.Tych rodzice wykonywac
                        > nie moga.

                        zaliczylismy ostatnio szl[ital, wparwdzie z 6 latkiem, ale 90% procedure medycznych pielegniarki bez zadnych oporow pozostawialy w rekach rodzicow. A ze lezelismy akurat w sali ktora miala okno do dyzurki pielegniarek, to widzialam dokladnie czym sie zajmowaly 24/7. W TV napie...ly caly czas seriale i na tym polegala praca.
                    • gos85 Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 06.06.11, 21:22
                      Rany..dziewczyny..ja e też jestem zwolenniczką rodzicielstwa bliskości i tez podejrzewam że noworodki są dokarmiane lub dopajane lub smoczkowane ALE czy widzicie gdzieś żeby koleżanka this is it napisała gdziekolwiek że dzieci się zostawia do wypłakania??
                      I czy nie przyszło Wam do głowy że może koleżanka pisze o oddziałach gdzie nie ma cały czas rodziców do dyspozycji..?
                      pozatym, napewno wiecie dobrze że niestety wieeeleeee młodych Matek oddaje dziecko na oddział noworodkowy żeby "odpocząć" bo się już zmęczyły swoim nowym dzieckiem albo jest tak wymęczonych po porodzie (wiecie jak wygląda większość szpitalnych porodów) że nie ma siły się swoim dzieckiem zająć nawet gdyby chciały..
                      • dziub_dziubasek Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 08:01
                        A j atrochę widziałam jakie personel ma podejście do maluchow i nie zdziwiłabym się wcale gdyby były zostawiane same sobie do wypłakania. W pierwszym szpitalu, w którym rodziłam pielęgniarki noworodkowe w większości były koszmarne i traktowały dzieci jak worki z kartoflami. W drugim szpitalu było inaczej, było spokojniej, przytulały dzieci, głaskały, mówiły do nich, a nie tylko flaszka z mlekiem i do widzenia. A szpital o wiele bardziej obłożony...
                        • klarci Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 10:24
                          ja poprosiłam o wstawienie mi do pokoju inkubatora do naświetlania, bo jak zachodziłam do saliki noworodków, to jak któreś płakało, to często padało "a płacz, sobie płacz, itak nie twoje kolej na: zmianę pieluchy/karmienie" itp.
                          niestety na porodówkach różnie bywa. chociaż itak chyba lepiej niż w dziecięcych - tam to jest masakra - zniecuzlica kompletna :/ ale co się dziwić jak co wrażliwsze pielęgniarki nie chcą tam pracować, żeby nie patrzeć na łzy i cierpienie dzieci ...

                          w położniczym wkurzało mnie jeszcze podejście, że noworodek tylko śpi i nic mu nie przeszkadza. musiałam utrzymać moje nieodkładalne i wrażliwe na chałasy dziecko pod lampami i na moje prośby do pielęgniarek i sprzątaczek o nie trzaskanie wszystkim czym się da - odpowiadały: przecież to dziecku nie przeszkadza. mały się zrywał, płakał, ja razem z nim, bo bilirubina nie spadała, a mnei obwiniano o to, że wyciągam dziecko co chwila - a co mam robić, jak go ktoś non stop budzi(?) - :/
                          jedyne co mądrego w położniczym usłyszałam, to jak jeszcze był na łóżeczku "do opalania", to polecono mi wziąźć go z tym łózeczkiem do łóżka - że przy mamie jest mu bezpieczniej i będzie lepiej spał - bez dwóch zdań zadziałało ;)
        • monicus Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 28.05.11, 19:48
          oj mozesz sie gruuuubo mylic.
    • naana26 Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 27.05.11, 11:18
      ja wiem.

      w moim szpitalu widziałam noworodka który leżał tak półbokiem i miał cały czas podpiętą butelkę to znaczy butelka buła wsadzona w jego usta i oparta o ściankę tego kubełka więc jak chciał jeść to ssał, jak chciał tylko ciumkać to ciumkał ale nie pił i generalnie całymi dniami był spokojny a leżał sam 4 dni bo matka oddała go po porodzie i zawinęła manatki i miał wpisane NN na karcie. Na serio - to dziecko wcale nie płakało.

      Mojego wziełam do siebie czym prędzej i nie zostawiałam, bo zamiast utraty wagi urodzeniowej o 10% to by miał z 20% na plusie :P

      Natomiast czymś na pewno dzieci uspokajają bo jak jeden zaczyna płakać to potem leci to hurtem. Pamiętam jak lezałam na 6 osobowej sali, wszystkie laski wreszcie uspały maluchy na noc - a mój w ryk :D i cała sala zaczęła solidarnie beczeć.

    • deodyma Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 28.05.11, 08:43
      to chyba zalezy od samych dzieci:)
      gdy bylam w szpitalu na obserwacji w ciazy, urodzila msie akurat dwojka dzieci i jedno z nich non stop krzyczalo.
      natomiast gdy urodzilo sie moje i jeszcze kilka innych dzieci, na oddziale bylo cichutko, jakby tych dzieci w ogole nie bylo.
      mojego bylo tylko slychac podczas kapieli.
      • naana26 Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 28.05.11, 20:41
        na moim oddziale wszystkie się darły przy kąpieli ale nie dziwiło mnie to, bo Pascal jak myje kurczaka to robi to delikatniej i wolniej niż pielęgniarki które myły noworodki na oddziale :)
        • klarci Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 10:28
          e tsm, mók swoją pierwszą kąpiel (pod kranem oczywiście) zaliczył jak miał tydzień i podobało mu się :)
    • sanpja Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 10:03
      Też mnie zastanawia co jest przyczyną tego spokoju. I też myślę, że dokarmianie. Dziwiło mnie dlaczego moj synek nie chciał w szpitalu wcale ssać piersi, aż gdy poszłam na oddział noworodkowy zobaczyłam go leżącego z butlą przy buzi. Włożoną tak żeby nie wypadła.
      A pielęgniarki zarzekały się przy mnie i przy mężu, że one dzieci nie dokarmiają. W tym szpitalu się tego nie robi. G...prawda. Sama widziałam.
      • mio450 Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 07.06.11, 12:23
        dokarmiają czy potrzeba czy nie, sama widziałam jak byłam miesiąc temu w związku z narodzinami córeczki.Dziecko leżało spokojnie a pielęgniarka wzieła butelke z czyms glukoza bądź mleko i podała cichutkiemu dziecku.Po co?nie wiem.
        • naana26 Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 08.06.11, 10:04
          to się nazywa działania prewencyjne :P
    • dziartom Re: Cisza i spokój na noworodkach - jak to robią? 08.06.11, 16:51
      Na też ostatnio leżałam 2 tygodnie na oddziale, drzwi mojej sali wychodziły prosto na salę dla noworodków. Nie powiedziałabym, że one takie spokojne. Budziły mnie co chwilę w nocy. Czasami odstawiały takie wspólne koncerty, że głowa boli ;-) Nauczyłam się wtedy, że każdy noworodek ma swój dla siebie specyficzny płacz, każdy ma inny. Wcześniej wydawało mi się, że wszystkie oseski płaczą tak samo ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja