Dodaj do ulubionych

krocze - nacinanie kontra pękanie?

28.07.11, 15:08
Pani Kasiu co lepsze?
Teraz będę rodziła 3 raz. Najprawdopodobniej sn. W moim szpitalu nic nie robi się bez zgody rodzącej. Nie nacina się też krocza.
2 razy jednak byłam nacinana i nie mam z tego powodu żadnych problemów. Mam nadzieję, że może teraz nie będzie trzeba.
Jednak gdy leżałam teraz w szpitalu na podtrzymaniu, rodziły kobiety 3-cie albo i 4-te dziecko i każda z nich popękała. Mówiły, że mają więcej pęknięć niż cięć przy pierwszych dzieciach i że znoszą to gorzej, bo mają więcej szwów tu i tam je ciągnie, piecze przy sikaniu.
Mówią że żałują że nie kazały się naciąć.
I teraz ja spanikowałam, nie wiem czy lepiej kazać żeby mnie naciąć czy lepiej pęknąć?
Ktoś pisał, że jak położna jest wprawiona to naciska odp. krocze i ono nie pęknie. Ale skąd ja wiem czy ta położna przy której będę rodzić robi to odpowiednio? Zaznaczam, że nie mogę wybrać położnej i mam ciążę zagrożoną, leżę cały czas, więc boję się robić jakieś zabiegi na krocze.
Co Pani myśli? Lepiej naciąć czy lepiej pęknąć? W przypadku wieloródki.
Obserwuj wątek
    • dimeah Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 28.07.11, 21:31
      Pozwolę się wtrącić jako wieloródka :)
      Moim zdaniem nacinanie to ostateczność,tylko kiedy zajdzie taka potrzeba,raz byłam nacinana,tak po prostu,drugi raz trzy małe pęknięcia (lekarz rozciągał krocze w czasie partych),połóg bez porówniania.
      Przy dobrej opiece i wsparciu można naprawdę bez większego wysiłku ochronić krocze.
      • terpuka Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 28.07.11, 21:38
        z mojej perspektywy nacięcie było koszmarem, nie chciało się goić, szwy mnie ciągnęły, a blizna przeszkadza mi do tej pory ( 2 lata)
        pęknięcia miałam dwa, niewielkie, zagoiły się w kilka dni bez problemu i zapomniałam, że były
        jest tylko jedno ale, nie wiesz, w którym miejscu pękniesz i jak głęboko i to jest największe ryzyko
    • 1mzeta Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 28.07.11, 22:00
      To jak dla mnie paranoja nacinać rutynowo. Pierwsze dziecko urodziłam bez nacięcia- lekkie pęknięcie- mały 4100. W życiu bez wskazań nie dałabym się naciąć. Tylko w Pl kobiety jakoś mało elastyczne i tną jak leci- taśmowo.
    • naana26 Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 29.07.11, 08:53
      Pani Kasia ma chyba urlop ;)

      Co do tematu ciężko to analizować, bo nie wiemy co się stanie.

      Nacięcie jest pewne i kontrolowane, poza konieczną ilością - nikt nie natnie cie bardziej.

      Brak nacięcia to ryzyk-fizyk bo

      albo nic się nie stanie
      albo popękasz lekko
      albo popękasz bardzo.

      Więc to czy ktoś tu urodził bez nacięcia czy z nacieciem, czy popękał lekko czy po odbyt - nie ma znaczenia w twoim przypadku. To twoje tkanki, twoje indywidualne predyspozycje, wielkość głowki twojego dziecka i nie wiemy jak to się skończy.

      Sama musisz zdecydować czy wolisz ryzykować czy nie.

      Jak ci ktoś zagwarantuje że pękniesz lekko - super, pęknięte tkanki goją sie lepiej niż cięte.
      Ale gwarancji nie masz.

      • 1mzeta Ale bzdura 29.07.11, 21:42
        "Nacięcie jest pewne i kontrolowane, poza konieczną ilością - nikt nie natnie cie bardziej. "

        To powiedz skąd te posty dziewczyn co zostały nacięte i mimo tego popękały dalej niż nacięcie było?

        Jak już pisałam- nacięty materiał łatwiej rozerwać dalej, spróbuj rozerwać materiał nie nacięty....zobaczysz jaka różnica.

        Nacięcie to ryzyk fizyk:
        - albo cię natną bo rutyna i tylko nacięcie zaliczysz,
        - albo cię natną i pękniesz jeszcze dalej
        -no i w końcu nacięcie gorzej się goi niż pęknięcie
        • naana26 Re: Ale bzdura 31.07.11, 21:06
          Sama piszesz bzdury. Są też posty dziewczyn, którym lekarz konował nie robił USG, bo szkodzi albo posty kobiet które po porodzie zgłaszały sprawy do prokuratury, bo w szpitalach takie wyprawiali akcje.
          Przytaczasz rzadkie przypadki. Moja kumpela jest położna i nigdy nie widziała pękającego nacięcia. Porównanie materiału do tkanek to jakaś głupota. Zresztą ona sama jako położna również prosi o nacięcie, niebawem rodzi i takie ma życzenie. Pęknięcia o jakich pisała koleżanka wyżej widziała dość wiele razy.
          • 1mzeta Re: Ale bzdura 31.07.11, 22:34
            Ty sobie porównaj jaki jest odsetek nacięć w Pl, a jaki w innych cywilizowanych krajach no i jakie są zalecenia WHO. Wychodzi na to,że w Pl kobiece tkanki krocza w ogóle nieelastyczne są.
            "Kumpela" położna- napisz ile lat praktyki ma i u kogo, ile porodów odebrała.

            "Moja kumpela jest położna i nigdy nie widziała pękającego nacięcia. "
            I co z tego- to dowodzi pewnie wg. ciebie,że takie rzeczy nie istnieją- chyba padnę ze śmiechu.

            "Porównanie materiału do tkanek to jakaś głupota."
            Tak - a dlaczego ? To jest prosta zależność- nawet szybę samochodową z lekkim pęknięciem łatwiej zbijesz niż nie uszkodzoną mechanicznie. Jeszcze raz napiszę- naderwany/nacięty materiał łatwiej rozerwać dalej niż nie naderwany/nacięty.

            "Zresztą ona sama jako położna również prosi o nacięcie, niebawem rodzi i takie ma życzenie."
            Trzeba być na prawdę nie spełna rozumu żeby poprosić o nacięcie bez wskazań- już na zapas.

            "Pęknięcia o jakich pisała koleżanka wyżej widziała dość wiele razy."

            Bo taką jest kiepską położną co nie potrafi chronić krocza i prowadzić porodu w sposób jaki należy- no bo przecież tnie jak leci taśmowo jedną rodzącą za drugą to co się dziwisz, że jak już się zdarzy jakaś co sobie nacięcia nie życzy to pęka bo ta twoja "kumpela" nie wie jak dobie bez nożyczek poradzić i pęknięciom zapobiec.

            Pewnie zaraz napiszesz jaki to ona ma staż pracy ile tysięcy porodów odebrała i jaką to jest super położną- tylko jedną rzeczą przekreśliłaś to wszystko co chcesz o niej napisać w samych superlatywach- "...ona sama jako położna również prosi o nacięcie, niebawem rodzi i takie ma życzenie".

            Pierwsze dziecko o wadze 4100 urodziłam bez nacinania- dzięki położnym, które wiedziały jak poród poprowadzić. W szpitalu w którym rodziłam nacina się tylko do porodu kleszczowego i vacum- a to mały odsetek. Żadna po porodzie SN na sali ze mną co leżała nie była nacięta- 9 dziewczyn razem za mną- tylko trzy wliczając mnie miały 2-3 szwy bo duże dzieci urodziłyśmy, reszta tylko otarcia, a dziesiąta miała cc- a wiem to dlatego,że każda historię swojego porodu opowiadała dla zabicia czasu.
            • momago Re: Ale bzdura 31.07.11, 23:24
              Ja, na podstawie opowieści rodzących i własnych doświadczeń, mam takie same. Dobra położna = ochrona krocza. Mój pierwszy poród z nacięciem rutynowym (miesiąc karmienia piersią tylko na leżąco z powodu źle gojącej się rany) i drugi - bez nacinania - pełna sprawność w pierwszej dobie po porodzie. Od położnej, która domaga się dla siebie rutynowego nacinania uciekałabym gdzie pieprz rośnie :-)
            • naana26 Re: Ale bzdura 01.08.11, 09:39
              Gdzie napisałam, że koleżanka chce nacięcie bez wskazań? Z łaski swojej popracuj nad własną wyobraźnią, bo widać lubisz bajeczki opowiadać i wmawiać innym że coś napisali - tyle że ośmieszasz siebie, bo posty się czuta po kolei i swoje argumenty piszesz pod przez siebie wymyślonych treściach, których nikt nie powiedział,.

              Moja koleżanka jak będzie potrafiła urodzić z ochroną krocza to chyba logiczne że tak urodzi. Kewstią jest to, że świadomie - jeśli jej położne będą widziały że nie uda się krocza chronić - zamiast pozwolić na pękanie mają naciąć - takie jest jej życzenie, za to według ciebie mają ją pochlastać od razu przy wejściu na porodówkę - na wszelki wypadek. Nie rozumiesz tekstu pisanego, skrótów myślowych? Rozmawiamy o alternatywie cięcie - pękanie a nie o uszkadzaniu krocza/ochronie. A ty wytaczacz argumenty że da się urodzić bez nacięcia, bez pęknięcia. To chyba logiczne że się da. Sama widziałam laskę, która urodziłą 5400 bez nacięcia i pęknięcia. Niektórzy mają takie predyspozycje i chwała im za to, żadna normalna położna widząc tak elastyczne krocze nie będzie go ciąć.

              Dyskusja toczy się w okół cięcia czy pękania. Zdaniem mojej koleżanki, która widziała i odebrała mnóstwo porodów, cięcie jest bezpieczniejsze niż niekontrolowane, zostawione samopas pękanie. Ona sama jeśli przyjdzie jej mieć uszkodzone krocze woli nacięcie.
              To jest moja opinia i zdania nie zmienię i proszę cię nie dyskutuj już ze mną, bo mdli mnie od kolejnych przykładów z szybą, materiałem czy co tam jeszcze wymyślisz.

              Ciekawe co powiesz kobietom z pęknięciem IV st, bo nie wyraziły zgody na nacięcie. Pochodź sobie na forach i poczytaj, jakie niektórzy mają doświadczenia, gdzie 3 ms po porodzie nie mogą się wypróżniać. Ile ludzi tyle opini, podałam autorce moją, z tobą mi się dyskutować nie chce bo nawet nie rozumiesz co piszę.



              • momago Re: Ale bzdura 01.08.11, 12:23
                Może poczujesz się urażona, ale ja też zrozumiałam że Twoja koleżanka decyduje się na rutynowe nacięcie a przeczytałam posty uważnie i po kolei :-)
                W pierwszym przekonujesz o korzyściach nacięcia i ryzyku nienacinania. W drugim podpierasz się autorytetem znajomej położnej, która nie widziała pękających nacięć ale za to wiele pęknięć niekontrolowanych. I na koniec piszesz, że rzeczona położna "również prosi o nacięcie, niebawem rodzi i takie ma życzenie". Nie było mowy o żadnych warunkach.
                • diuszesa Re: Ale bzdura 01.08.11, 15:00
                  momago napisała:

                  > Może poczujesz się urażona, ale ja też zrozumiałam że Twoja koleżanka decyduje
                  > się na rutynowe nacięcie a przeczytałam posty uważnie i po kolei :-)
                  > W pierwszym przekonujesz o korzyściach nacięcia i ryzyku nienacinania. W drugim
                  > podpierasz się autorytetem znajomej położnej, która nie widziała pękających na
                  > cięć ale za to wiele pęknięć niekontrolowanych. I na koniec piszesz, że rzeczon
                  > a położna "również prosi o nacięcie, niebawem rodzi i takie ma życzenie"
                  > . Nie było mowy o żadnych warunkach.

                  Ja też tak zrozumiałam.

                  Moim zdaniem sprawa rozbija się o to, jakie umiejętności posiada położna; czy potrafi przyjąć poród z odpowiednią ochroną krocza, czy nie. Niestety, w Polsce sporo położnych nie ma dostatecznego doświadczenia w przyjmowaniu porodów bez nacięć - lata praktyki położniczej, gdzie wykonywało się rutynowe nacięcia, zrobiły swoje. Czy można się dziwić, że kobiety, które przez ok. 20 lat nacinały rutynowo, boją się teraz "eksperymentować" na kobietach, prowadząc poród z ochroną krocza? Nie mają w tym doświadczenia, a niektóre z nich nawet nie były uczone, że można inaczej. Stąd biorą się stwierdzenia, wygłaszane z wielką pewnością siebie: "Nacięcie chroni przed pęknięciem", "Nacięcie pozwala ochronić krocze"; stąd się biorą straszenia: "Jak się nie dasz naciąć, to pękniesz aż do odbytu", "Nie wiesz, nigdy, co się stanie". Stąd się biorą przewidywania: "Nie wiadomo, czy będziesz potrafiła urodzić", "Nie wiadomo, czy dasz radę". Zaszczepia się w kobietach obawy, wątpliwości, niepewność siebie i poczucie własnej niemocy po to, by ukryć własny brak doświadczenia i własny strach przed podążaniem za standardami, które w innych częściach Europy są oczywistością.
                  Niektóre położne - zarówno te starsze oraz w średnim wieku, uczone wg starej szkoły (mam tu na myśli prowadzenie porodu z nacięciem, na plecach, bez możliwości wyboru pozycji itp.), jak i młodsze, które znają nowe standardy i możliwości, ale zostały już odpowiednio ukształtowane przez starsze koleżanki - nie są mentalnie gotowe na zastąpienie porodu zmedykalizowanego porodem naturalnym. To jest dla nich działanie nieoswojone, a więc ryzykowne i niebezpieczne. I takim jest w istocie - jeśli kobieta dostanie się w ręce położnej, która nie umie tak poprowadzić porodu, by ochronić krocze.

                  Dlaczego większość porodów domowych na świecie kończy się niewielkimi pęknięciami lub jedynie otarciami? Bo prowadzą je położne, które w przeciwieństwie do swoich koleżanek "rutyniar" miały odwagę zmienić swoje podejście do kobiety rodzącej i do kwestii naturalnego, niezaburzanego zbędnymi interwencjami medycznymi porodu.
                  • momago Re: Ale bzdura 01.08.11, 16:24
                    Dokładnie tak - poród przebiegający bez wspomagaczy, w pozycji dogodnej dla kobiety (zwykle nie jest to pozycja na plecach:-)) - jednym słowem poród sn z prawdziwego zdarzenia - jest fizjologią i nasze ciało jest do niego przygotowane.
              • 1mzeta Tutaj 01.08.11, 21:37
                "Gdzie napisałam, że koleżanka chce nacięcie bez wskazań? "

                "Zresztą ona sama jako położna również prosi o nacięcie, niebawem rodzi i takie ma życzenie."

                Wskazanie jest wskazaniem- a życzenie życzeniem i sorry ale sama się ośmieszasz pisząc,że ktoś ma wskazanie do nacięcia krocza- przed porodem. Taką rzecz to się stwierdza w trakcie porodu, kiedy położna jest w stanie naocznie ocenić jak wygląda sprawa z napięciem/rozciągalnością tkanek etc. Wskazanie to można mieć do cc, anie do nacięcia krocza- większej bzdury nie słyszałam.

                "Ona sama jeśli przyjdzie jej mieć uszkodzone krocze woli nacięcie."
                No tak- nacięcie to przecież nie jest uszkodzenie tkanek krocza- bzdura następna.

                I nie zarzucaj komuś innemu, że nie potrafi czytać ze zrozumieniem skoro sama nie potrafisz sformułować wypowiedzi z senesem nie wspominając już o przyjęciu do wiadomości potwierdzonych faktów na temat nacięcia i pęknięcia.
    • jagusiia Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 30.07.11, 05:01
      Gdybys miała mozliwosc i chciała rodzić w wodzie, to miałabys prawie pewnosc, ze nic takiego się nie stanie. W wodzie się albo w ogóle nie pęka, albo są to tylko zadrasnięcia, płytkie pęknięcia sluzówki. Ja też rodziłam niedawno 3 bobasa, przygotuj się, ze poród będzie szybki (urodziłam o 3 pękł mi pęcherz, o 5 wyruszyłam do szpitala i za jakies 2 godz dziecko było na świecie, wiec spiesz się) i rodziłam do wody, mimo ze nie miałam rozwarcia, nie miałam szyjki skróconej urodziłam szybko i miałam delikatne pęknięcie, nic mnie nie bolało, tzn tydzień cos tam czułam ale to nie było to co przy 1 dziecku (nożyczki!), ja bym się nastawiła na niedokonywanie żadnych ingerencji nożycami, i polecam poród wodny, prawie w kazdym szpitalu jest taka mozliwosc, w wodzie wszystko się rozciąga i jest o niebo lepiej.
      • sanpja Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 30.07.11, 10:10
        U nas nie ma możliwości do wody, a bez wyraźnej zgody nie nacinają, nawet pierworódek. Nie wiem skąd u niektórych dziewczyn przekonanie że tną bez opamiętania.
        Ja oczywiście chyba też nie będę nic wspominać o cięciu. Trudno, może już nie popękam. A jak popękam sama będę mogła stwierdzić co lepsze ;)
        • basia826 Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 31.07.11, 22:12
          Ja podobnie jak "mama-w" również popękałam i mimo tego iż mnie nacięli (i nikt się nie pytał o zgodę). Pękniecie było z II na III stopień więc bardzo duże i również musieli mnie uśpić do zszycia. Ale najgorsze było to że potem nie mogłam przez 3 tyg. na tyłku siadać, wszystko mnie ciągnęło do tego jeszcze ból kurczącej się macicy... a i jeszcze musiałam trzymać dietę płynną, a pierwsze wyjście do toalety... to był dopiero koszmar...
        • wuika Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 17.08.11, 08:39
          Są szpitale, gdzie nadal nacięcie i oxy to niemal standard (statystyki koło 80% dla jednego i drugiego). W szkole rodzenia, podczas wykładu pani doktor, było mówione, dlaczego nacięcie czasem jest konieczne i właśnie, typowa odpowiedź "bo jak się rozerwie, to może być taaaaaak strasznie". A potem się okazuje, że tną 4 na 5 kobiet, a nie tylko czasem.
        • justcam Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 26.08.11, 21:12
          hmm ja sama byłam nacieta za pierwszym razem i przez to dalej bardzo popekałam chyba wsumie 3 czy 4 stopien juz nie pamietam dokładnie. Dodatkową przyczyną rozległego popękania zapewne było też to, że poród był siłowy z parciem na okrzyk poloznej dziecie wyskoczyło jak wystrzelone za trzecim partym... Kolejne dwa to porody naturalne spokojne w pozycjach wertykalnych w wodzie bez ingerencji bez nacinania i bez popękania :-) cała trójka podobnie wagowo oscylowała 3,5kg. Zdecydowanie popieram porody bez rutynowego nacinania.
          • przekornie Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 05.09.11, 10:08
            Ja miałam dokładnie tak samo przy pierwszym porodzie. Poród tak szybki, że nie zdążyłam go zauważyć, ale połóg był koszmarny. Mimo nacięcia były pęknięcia głębokie, parcie na leżąco na komendę i po trzecim skurczu dziecko już urodzone... Tym razem chcę do wody rodzić i żadnego nacinania.
    • katarzynaoles Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 17.08.11, 00:41
      Było już o tym wiele razy - i chyba wszystkie argumenty zostały juz użyte. Ja zdecydowanie wolę pęknięcia - bo wcale nie często zdarzają się duże i o wiele łatwiej się goją ( to też kwestia miejsca, które pęka i tego, które się nacina). Nie widziałam przy dobrze prowadzonym porodzie (chodzi głównie o brak nadmiernego pośpiechu, ale i pozycję) jakiś dramatycznych pęknięć. Niestety, częściej zdarzają się one przy nacięciach - a wynika to, moim zdaniem, z nadiernej potrzeby kontroli, której wyrazem jest nacinanie. Mam na myśli to, że jeśli ktoś decyduje się na zrobienie nacięcia to często dlatego, że wydaje się ono "bardziej przewidywalne" i chyba dość często trochę "na zapas" nacinają osoby, które mają dużą potrzebę wpływania na przebieg porodu - a to ma swoje konsekwencje. Pozdrawiam serdecznie :)
    • quick-share Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 18.08.11, 21:27
      rodziłam dwa razy

      pierwszy poród - pozycja półleżąca (na fotelu), rutynowe nacięcie, córcia mała, 3kg, nie wspominam źle, goiło sie chyba dobrze, koszmarne było zdejmowanie szwów (jeździłam dwa razy bo za pierwszym razem jeszcze sie nie kwalifikowały do zdjęcia - dodatkowy stres)
      generalnie nie było źle bo prawie od razu mogłam normalnie siedzieć i wszystko robić choć szwy troche ciągnęły

      drugi poród - z indywidualną położną która wiedziała że chcę uniknąć nacięcia
      poród w kucki, połozna w sumie to nic nie robiła (typu rozciąganie krocza czy coś), parłam wtedy kiedy czułam ze mam potrzebe, synek większy bo 3,7 kg i tylko delikatnie pękłam (w strone odbytu), miałam jeden czy dwa szwy
      goiło sie super, wogóle nie odczuwałam żadnych dolegliwości, szwy były rozpuszczalne, mogłam odrazu normalnie funkcjonować :)

      po nacięciu wydawało mi sie ze nie jest źle (widocznie dobrze zniosłam) ale dopiero po drugim porodzie bez nacięcia zobaczyłam że może być jeszcze lepiej :)


      ja tez sie powtórzę że materiał nacięty prędzej rozerwie sie dalej, ktoś zanegował porównywanie tkanek do materiału - to samo można odnieść do mięsa
      spróbuj rozerwać kawałek mięsa - nie uda sie, a weź to mięso natnij i wtedy spróbuj, pójdzie dalej ;)
    • wodi7 Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 28.08.11, 19:45
      Ja rodzilam w UK,a tutaj nacnaja bardzo rzadko i tylko w uzasadnionych przypadkach.Nie bylam nacinana i mimo ze moj synek byl spory 3,9 kg nie peklam i skonczylo sie na kilku otarciach:)
      Rodzilam z ochrona krocza-tutaj to standard.Tzn jeszcze w trakcie ciazy dostalam od poloznej specjalne olejki do masazu krocza,ktore wcieralam 2 razy dziennie przez ostatnie kilka tygodni ciazy,podczas porodu moja polozna robila mi jakies oklady (nie wiem z czego),a kiedy zaczela pokazywac sie glowka dawala mi znac kiedy przestac przec,zeby glowka wychodzila stoniowo,zeby uniknac pekniec.
      Niestety w Polsce wciaz panuje przekonanie, że nacięcie krocza to rewelacyjny zabieg majacy na celu ochrone krocza przed straszliwymi pęknięciami ,ktore groza jeszcze gorszymi powiklaniami. Jednak w praktyce to właśnie po nacięciu występuje najwięcej problemów.
      Mysle ze wiekszosc poloznych nacina bo po prostu tak im latwiej i wygodniej i bardzo ciezko trafić na taką porodówkę, gdzie ochrona krocza należy do standardu
    • julita165 Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 02.09.11, 16:25
      Moja lekarka mówi, że jeśli to konieczne to lepsze nacięcie. A tłumaczy to w ten sposób, że każde "tworzywo" :-), w tym też ciało, ma tendencje do pękania w najsłabszym miejscu. W tym przypadku tkanka jest najsłabsza w kierunku odbytu i jeśli zdarzy się, aczkolwiek jest to podobno bardzo rzadkie, że nastąpi pęknięcie w tym kierunku to pomimo najlepszego zaopatrzenia rany skutki mogą być bardzo opłakane. Natomiast nacięcie jest zawsze jakoś na bok.
      • quick-share Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 02.09.11, 17:15
        hmm to ciekawe bo ja właśnie miałam pęknięcie w tym kierunku ale bardzo małe, po z szyciu szybko sie zagoiło i ogólnie nie sprawiało problemów nawet odrazu po porodzie :)
        i wspominam to pęknięcie o niebo lepiej niż nacięcie przy pierwszym porodzie które faktycznie było tak po skosie..
          • katarzynaoles Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 02.09.11, 20:32
            Lekarka się myli - według badań pęknięcie krocza III i IV stopnia częściej jest powikłaniem nacięcia niż wynikiem samoistnego pęknięcia. Rację ma mówiąc, że do pęknięcia dochodzi zwykle w najsłabszym miejscu - ale zwykle nie pęka więcej tkanki niż musi. Niestety, przy częstym sposobie prowadzenia porodu na naszych salach porodowych - czyli na leżąco lub półleżąco i z kierowanym parciem pęknięcia często bywają większe niż mogłyby być. Pozdrawiam :)
    • marcelina_szpak Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 14.09.11, 13:26
      Rutynowe nacięcie - koszmar. Ze wskazania - czasem ratuje sytuację.
      Rodziłam 2mce temu w UK, nastawiłam się na korzystanie z różnych pozycji, wspomaganie akcji grawitacją... O dziwo, pod koniec najlepiej czułam się na wznak z uniesionymi nogami :) Skurcze, mimo wspomagania oksytocyną, zaczęły słabnąć, tkanki były za mało elastyczne i utknęliśmy pod sam koniec. Położne bezskutecznie próbowały różnych technik, w końcu zasugerowały nacięcie. Zgodziłam się, bo w perspektywie miałam dalszą bezskuteczną walkę, a może i próżniociąg albo kleszcze, bo synek zaczynał się stresować... Urodził się na dwóch albo trzech następnych skurczach. Nacięcie było małe,przemyślane, szwy dwa, rozpuszczalne, założone przez położną na sali porodowej. Siedziałam przez dwa tygodnie na nadmuchiwanym kółku, wszystko zagoiło się bardzo dobrze.
      Chciałam tego uniknąć i będę chciała także następnym razem, ale uważam, że w pewnych sytuacjach nie warto się bronić, zwłaszcza gdy ma się zaufanie do położnych. Ja miałam, choć widziałam je pierwszy raz w życiu.
      Aha, na zajęciach szkoły rodzenia również mówiono nam, że pęknięcie jest lepsze, że tkanki mają skłonność do pękania z ominięciem większych naczyń krwionośnych i nerwów, że pęknięcia III i IV stopnia są rzadkie. Nie wiem natomiast, jak to jest, kiedy już są blizny z poprzednich pęknięć/nacięć.
      I jeszcze jedno - moja koleżanka, rodząc na czworakach, pękła lekko od przodu - nikt nam nie powiedział, że to się zdarza :)
    • misi84 Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 14.09.11, 17:40
      Witam!
      10 dni temu urodzilam drugie dziecko, w pozycji kucznej, bez nacięcia. Miałam pęknięcie I stopnia, pierwsze dziecko rodziłam na leżąco, oczywiście z dużym nacięciem w bok, po skosie. I powiem wam szczerze że nie ma tego wogóle co porównywać, teraz praktycznie od razu mogłam chodzić, siadać (bez kółka), nie miałam żadnych problemów z załatwianiem się. W porównaniu do tego co działo się po nacięciu to niebo a ziemia. Także ja zdecydowanie opowiadam się za pęknięciem a nie nacięciem.
    • nisiabu Re: krocze - nacinanie kontra pękanie? 14.09.11, 19:21
      Dodam tylko do dyskusji, że rodziłam 2 razy w domu bez nacinania, za pierwszym razem trochę jednak popękałam (pozycja kuczna, kilka skurczy partych, dziecko 3640), drugie spokojniejsza II faza, wiedziałam co się dzieje, że to musi potrwać, pozycja dla mnie lepsze klęcząca z podparciem, dziecko większe 4150 i zero uszkodzeń. Więc po co tracić szansę na brak obrażeń?

      Moja siostra też urodziła dwójkę, pierwsze z nacięciem na prawie leżąco, drugie w domu z pęknięciem i sporo było szycia. Ale już po kilku dniach powiedziała, że tak zagojone przy pierwszym to miała po 3 tygodniach a nie po paru dniach.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka