Dodaj do ulubionych

kto opisze swoje cc na zimno?

14.09.11, 18:47
wkrotce mam miec cc "na zimno". planowe. jedno juz mialam 6 lat temu ale z powodu komplikacji, po rozpoczeciu akcji skurczowej. dostalam leki uspokajajace i bylam poza wszystkim jesli chodzi o swiadomosc. a raczej jej kompletny brak.
licze , ze doczekam do ustalonego terminu w bardzo niedalekiej przyszlosci ale tez obawiam sie DUZEGO ZDENERWOWANIA podczas cc. anestezjolog przekonuje mnie jednak,ze szkoda podawac uspokajacze na wyrost. mysle,ze slusznie. ale w takim razie JAK CC wyglada. nie technicznie ale kiedy rosnie amplituda zdenerwowania? gdy wyjmuja dziecko czy wowczas gdy zszywaja?
Obserwuj wątek
    • pa-ti11 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 14.09.11, 19:05
      cc NIC nie boli to po pierwsze
      wbicie igły w kręgosłup do znieczulenia- zero bólu
      potem leżysz znieczulona - i nic nie czujesz - nic a nic
      to nie wiem o jakiej amplitudzie może być mowa
      chyba jedynie moment gdy dziecko zapłacze i potem gdy zostanie pokazane przez położną - wtedy są emocje
      ale tak ogólnie to nie przesadzajmy- cc na zimno czyli planowane, dla mnie osobiście, to był przyjemniejszy zabieg niż wizyta u dentysty
      NATOMIAST: po cc -już na sali pooperacyjnej-wyłam z bólu przez 10 godzin non-stop bo u nas dawali jedynie ketonal;)
      CZYLI: samo cc na zimno- nie ma żadnego powodu do zdenerwowania.
      • naana26 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 14.09.11, 23:19
        ja po cc nie dostalam nic przeciwbolowego bo nie mowilam, nie wiedzialam ze trzeba poprosic., a pielegniarka nie dala bo nie prosilam ;-) i nie bylo zle jak sie nie ruszalam bylo ok.

        natomiast nie zgodze sie co do tego ze sie nic nie czuje, tzn ty pewnie nie czulas, ale ja czulam. nie bol, ale szarpanie, ciagniecie, jakby mi ktos pluca wyrywal, mialam wysoki puls, bralo mnie na wymoty i urwal mi sie film pod koniec. dokladnie wiedzialam kuedy wyjmuja dziecko. moim zdaniem wtedy jest stres najwiekszy nie wiem czemu, czyli po wyjeciu dziecka.
        • rayon_de_soleil Re: kto opisze swoje cc na zimno? 11.09.12, 13:48
          Rodziłam naturalnie i przez cesarkę. Przywołując wspomnienia cesarka to był spokojny, cichy, właściwie bezbolesny i zaplanowany zabieg, który odbył się o godz. 8.00 rano. Byłam wyspana i wypoczęta. Podczas zabiegu byłam świadoma, bólu nie czułam, ale czułam, że coś się dzieje. Długo to nie trwało. Po zabiegu ból nie był nie do zniesienia, po dwóch dniach odstawiłam środki przeciwbólowe, funkcjonowałam normalnie. Z karmieniem nie było problemu.
          W porównaniu z porodem naturalnym, który odbył się ok. 3 nad ranem, gdzie męczyłam się ponad 12 godzin, bez znieczulenia, w bólu i totalnym zmęczeniu, cesarka była jak pobyt w spa.
    • ankanka3 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 15.09.11, 12:07
      U mnie zdenerwowanie uruchomiło się w momencie pójścia na salę operacyjną. Od tej chwili cała się trzęsłam. Tak samo było podczas znieczulania, całej operacji - wyjęcia dziecka, szycia a także parę godzin po. Wpadłam w jakiś dygot i nie umiałam nad nim zupełnie zapanować. Lekarze pytali się, czy to z nerwów, czy z zimna. Z tego co wiem, dostałam jakiś uspokajacz, może godzinę przed operacją. Nie wiem, czy podziałał - jedno jest pewne - po 1,5 miesiąca pamiętam całą operację jak przez mgłę.
      Ta reakcja mojego ciała wskazuje, że byłam mocno zdenerwowana - ale psychicznie nie czułam tego do końca - może właśnie przez uspokajacz.
      • barasia Re: kto opisze swoje cc na zimno? 15.09.11, 13:12
        Zdenerwowanie jest...
        Przychodzisz dzien wczesniej do szpitala(tak bylo u mnie) i czekasz tylko na to... Trudna noc, bo myslisz, ze za kilka godzin wszystko sie zmieni. Rano oczekujesz na przyjscie pielegniarki, ktora zaprowadzi Cie na blok. Potem kroplowki, cewnik i na stol. Ja wklucie czulam jednak - nie jakis bol straszny, ale jednak, Nawet im sie ruszylam:(
        U mnie ciecie wykonywala zaufana lekarka i jej obecnosc lagodzila stres. I chcec przywitania z synkiem! dziecko wyjmuja bardzo szybko - u mnie od wklucia do wyklucia dzielilo zaledwie 10 minut.
        I odczucia... Pani anestezjolog mowila, co bede czula, np. teraz poczuje Pani mycie brzucha. Co mnie akurat przerazilo, bo skoro czuje mycie, to ciecie, ktore ma nastapic za kilka chwil pewnie tym bardziej. Oczywiscie bolu nie bylo! Ale fakt, ciagniecie, ugniatanie, szarpniecia. wszystko znosne. Mnie ominely mdlosci, natomiast chyba podali mi lek na podwyzszenie cisnienia i zaczela mnie bolec glowa i mialam dusznosci.
        Dziwne uczucie lewitowania podczas przenoszenia ze stolu operacyjnego na lozko...
        Czerwona dziure w brzuchu widzialam w lampie nad stolem operacyjnym:)

        I cala zerowa doba to juz potem tylko bol, niemoznosc poruszenia sie, wieczne ladowanie zastrzykow tu i tam, no i pionizacja o swicie, ktora skonczyla sie dla mnie utrata przytomnosci.
        Dzis synek ma dwa tygodnie,a ja wrocilam do siebie.
        Ale wole porod silami natury (pierwszy taki byl), ale to temat na inny watek...
    • marzencia2333 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 15.09.11, 14:50
      Dziewczyny jak tak czytam wasze wypowiedzi to az ciezko mi sie robi. Nie mialam cc bo 2 jke dzieci urodzilam naturalnie bez zadnych problemow. Teraz jestem w 16 tc z blizniakami i obserwuje tez troszke tematy o cc bo roznie to wzyciu bywa i jak tak czytam wasze wypowiedzi to przenigdy nie chciala bym miec cc. Mam takie pytanie jak sobie radzilyscie z mysla o cc i jaksobie radzilyscie po. Macie jakies pozytywne odczucia.
      • tylkocafe . 15.09.11, 15:38
        Lilko69,szukam Cię i szukam.Czy mozesz napisac jak udało Ci się załatwic cc?Mozesz na pw,jesli chcesz.

        Marzenko-ja swoje cc wspominam bardzo dobrze.Po pierwszym porodzie sn,który trwał 24godz wiadomośc o cc przy drugim porodzie by mnie mocno ucieszyła,gdy by nie to,ze panicznie wręcz bałam się o zycie synka,groziła zamartwica i cc było szykowane pedem.
        Pamiętam te sekundy,gdy nie było wyczuwalne tętno...Synek żyje,jest cudownym i bardzo rozrabiającym 2,5latkiem.

        Teraz mam nadzieję na powtórne cc,nie chcę rodzic sn.Mam termin na 28listopada.
      • pysio.koszmarek Re: kto opisze swoje cc na zimno? 16.09.11, 23:37
        Nic się nie martw, cc nie jest takie straszne. Ból jest okropny, ale do przeżycia. Ja miałąm cc i teraz znowu będę miała, z konieczności. Dla mnie najgorsze jest to, że znalazła się jedna gnida, która mi dokuczała że nie rodziłam sn. Smutne ale mam ten kompleks. Pozdrawiam i głowa do góry!
    • aniaurszula Re: kto opisze swoje cc na zimno? 16.09.11, 23:06
      mialam dwie cesarki pierwsza po rozpoczetej akcji porodowej choc planowana, znieczulenie ogolne zero strachu chyba cos mi dali, druga z zaskoczenia 4 tgodnie przed terminem , wiedzialm co mnie czeka, wklucie nie boli,cewnik tez, sala operacyjna wiesz jak wyglada, gdy anestezjolog podawal mi leki lekarze robili przy brzuchu i w tym momecie bylam przerazona ze czuje dotyk a oni beda ciac, zaczelam myslec o najprzyjemniejszzych chwilach w moim zyciu, rozmawialam z lekarzami, najgorsze ze dawali usnac gdy uslyszam dziecko i je zobaczylam, potem bardziej denerwowalo mnie ich grzebanie w brzuchu, chcialm miec spokoj, po powrocie na sale spalam bardzo krotko cala noc nie moglam usnac z bolu a do tego aparat do mierzenia cisnienia ktory mnie budzil.najwazniejsze jest twoje nastwaienie
    • princy-mincy Re: kto opisze swoje cc na zimno? 16.09.11, 23:33
      ja mialam cc na zimno, lezalam w szpitalu juz ponad tydzien, gdy podjeto decyzje o cc
      rano potwierdzono decyzje, kazali mi nie jesc i nie pic, poszlam sie umyc pod prysznic, potem lezalam pod ktg (jak co rano na tym oddziale) i czekalam na swoja kolej
      mialam isc pierwsza, ale dziewczynie na ktg wyszly jakies hocki klocki i zamiast o 9.00 poszlam na sale przed 11 rano
      anestezjolog juz wczesniej byla u mnie i wszystko mi wyjasnila (rowniez z tym, ze moga mnie uspic na czas szycia jesli bede chciala), na sali tylko jeszcze raz powtarzala przy kazdej czynnosci co i jak
      wklucie poczulam, bol zaden
      pozniej kluli mnie jeszcze raz bo sie okazalo, ze znieczulenie sie rozeszlo sie rownomiernie
      wiec myli mnie drugi raz
      pamietam tylko, ze czulam szapranie w brzuchu (nie bolalo nic), uslyszalam- cisnienie spada! podac efedryne!
      mialam niezly zjazd po tej efce, ledwo co zdolalam zogniskowac wzrok na dziecku, ktore podstawiono mi pod nos ;)
      pamietam, ze byla cala biala w mazi
      powiedziano, ze corka i 10 punktow
      spytalam, czy ma wszystkie paluszki, potwierdzili, ze ma wszystkie paluszki i ze zdrowa jak rydz
      wiecej nie pamietam, ocnelam sie na sali pooperacyjnej i musialam sie upewnic, ze mam corke, bo jakos tego pewna nie bylam :)
      jednak efedryna ma silne dzialanie narkotyczne (przynajmniej na mnie) i nie musieli mnie usypiac, sama im padlam ;)
      zdenerwowanie poczulam tylko wtedy, gdy mi powiedziano, ze jednak musze poczekac- po ponad tygodniu lezenia na porodowce (nie na patologii) chcialam po prostu miec juz to za soba, wiec sama cc sie nie denerwowalam, przez tydzien oswajalam sie z mysla, ze nie wyjde juz ze szpitala w dwupaku ale z dzieckiem na reku
    • antosiczek Re: kto opisze swoje cc na zimno? 18.09.11, 21:54
      Miałam cc na zimno. Kazali zgłosić się dzień wcześniej na oddziale. W dniu planowanego cięcia- przyszli i powiedzieli, że przekładają na jutro. Sres sięgnął zenitu- to czekanie kolejną dobę. Znieczulenie podpajęczynówkowe zadziałało tylko na prawą stronę ciała. Powiedzieli, że nie mogą podać drugiej dawki, więc zaczną ciąć a gdyby bolało bardzo - to przyćmią mnie czymś dożylnie. Stres na maksa, nie wiem, czy można się bardziej bać. Cesarka boli! I to bardzo, wiem, bo cięta byłam na żywca; owszem po pierszych wrzaskach z bólu doładowali mi coś w żyłę, przyćmiło mnie ale nie spałam zupełnie, jak ból powracał i znowu wrzeszczałam- to znowu w żyłę. Wspominam koszmarnie i cieszę się, że drugie dziecko urodziłam sn.
      • naftalka5 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 20.09.11, 21:49
        Rano musiałam stawić na IP celem wywołania ale po dokładnym USG stwierdzono, że dziecko duże że będzie CC. Największy stres miałam kiedy weszłam na zimną salę operacyjną. Zaczęłam się trząść i ryczeć. Kiedy poczułam igłę w kręgosłupie stwierdziłam że pier.....e nie rodzę. Za późno trochę było bo przestałam mieć czucie ;) Ogromny ból poczułam wtedy kiedy lekarka zaczęła mi łokciem wypychać dziecko ale uderzała w żołądek :/ To że cc wykonywał mój lekarz prowadzący zmniejszał nieco stres.
      • naana26 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 20.09.11, 22:59
        nie no bez przesady, są też pozytywne chwile. jakby skupić się tylko na bólu porodu sn, cięciu krocza, bolesnych skurczach i wrażeniu rozrywania tyłka jak mawia moja znajoma - to też można to opisać w straszny sposób.

        tyle że tak wygląda operacja na którą się idzie planowo. stres jest większy niż cc ratujące życie kiedy dzieje się to w ciągu kilku minut i nie ma kiedy się zacząć bać.

        ja miałam jeszcze inną operację pod narkozą i wspominam to lepiej :) zasnęłam sobie, obudziałam się i po wszystkim :) a tu jednak człowiek leży świadomie w miejscu w którym lepiej by było gdyby spał. narzędzia, lampy, rurki - tego nie powinno się widzieć ani słyszeć.
        Człowiek by się obudził i dostałby maleństwo do rąk - było by prościej i jaki piękny widok od razu, można przytulić i z nim być... a tak to pokażą na 2 sekundy a i tak się leży samemu i czeka aż poszyją a dziecka ani widu ani słychu. i ta godzina się służy niemiłosiernie, poza tym wiele czuć no i widać, bo w tych lampach wszystko się odbija :)

        dlatego drugie chcę sn :)
        • justcam Re: kto opisze swoje cc na zimno? 23.09.11, 14:09
          a no tak jak cc wykonuje sie nagle dla ratowania zycia to faktycznie wyglada to inaczej. Ale w innej sytuacji czyli planowanego cc to jednak bardzo przytłaczajacy zabieg starsznie dużo tam lęku i jakiejs takiej baznadzieji. Przy porodzie naturalnym ból odgrywa inną formę i nawet pękniecie czy inne tego typu powikłania sa inaczej odczuwale nie przyprawiają napewno o taki lęk i stres. Jednak dominująca jest pozytywna myśl , trudno mi to wytłumaczyć ale tam nie ma takiego głębokiego lęku.
          • araceli Re: kto opisze swoje cc na zimno? 11.10.11, 10:48
            justcam napisała:
            > naturalnym ból odgrywa inną formę i nawet pękniecie czy inne tego typu powikła
            > nia sa inaczej odczuwale nie przyprawiają napewno o taki lęk i stres. Jednak do
            > minująca jest pozytywna myśl , trudno mi to wytłumaczyć ale tam nie ma takiego
            > głębokiego lęku.

            To, że Ty tak to odczuwałaś nie znaczy, że wszystkie rodzące drogami natury tak miały. Dla moich koleżanek np. był to ogromny stres, wrażenie, że umrze się z bólu, strach, że przedłużającym porodem 'uduszą' dziecko, lęk, że jak będą 'źle przeć' to dojdzie do uszkodzeń.... Brrrr!!!
            • justcam Re: kto opisze swoje cc na zimno? 30.10.11, 10:11
              ale ja miałam na mysli poród naturalny bez komplikacji, jesli wystapiły by jakies komplikacje przy cesarce to napewno tez mogą one podniesc dodatkowo cisnienie. Ból jest bardzo duży to fakt ale chyba nie często wywołuje on lęk- zwłaszcza jeśli poród jest naturalny i przebiega bez komplikacji no i ma się normalną opiekę....może opisy kolezanek doświadczeń to troche Twoja nadinterpretacja... oczywiście jeśli to były porody bez powikłań ... bo jeśli nie to zdecydowanie rozumiem skąd ten lęk...
          • kobietka_29 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 24.10.11, 10:46
            Myslisz, ze cc wykonywane z koniecznosci nie wiaze sie z lekiem? to cie musze rozczarowac. Pomimo koniecznosci wykonania cc, tez spedzilam cala noc na ktg. Bo lekarze sie chciei upewnic. A ja mialam mnostwo czasu na wyobrazanie sobie najgorszych koszmarow. Od samego poczatku dali mi do zrozumienia, ze cc bedzie niejako nieuniknione. Do momentu operacji wiedzialam o tym juz jakies 18 godzin. dlatego na sale trafilam tez cala rozdygotana. coz. mialam wybor. moglam wlewac w siebie kilka dni oksytocyne. bo zdaniem lekarzy wywolywanie mogloby potrwac do 2 dni. tylko uslyszalam tez od nich, ze przy takich slabych wynikach ktg nie wiadomo, czy dziecko porod sn przezyje... wiec nie mow mi, ze przy takiej diagnozie lepiej znosi sie cc wykonywane z koniecznosci.
            • justcam Re: kto opisze swoje cc na zimno? 30.10.11, 10:26
              mnie nie chodziło o cc wykonane z konieczności bo chyba wiekszosc jednak sie wykonuje właśnie z koniecznosci ... i te planowane od poczatku ciąży i te wykonane w ostatniej chwili dla ratowania zycia i tak mi sie wydawało że jak sie dziecie rodzi, a nagle trzeba wykonac cc bo dzieje sie cos z dzieckiem to jednak jest to mniej lękowa sytuacja bo bezpośrednio ratuje zycie....
              • ona_ona_30 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 06.10.12, 13:29
                justcam napisała:

                > mnie nie chodziło o cc wykonane z konieczności bo chyba wiekszosc jednak sie wy
                > konuje właśnie z koniecznosci ... i te planowane od poczatku ciąży i te wykonan
                > e w ostatniej chwili dla ratowania zycia i tak mi sie wydawało że jak sie dziec
                > ie rodzi, a nagle trzeba wykonac cc bo dzieje sie cos z dzieckiem to jednak jes
                > t to mniej lękowa sytuacja bo bezpośrednio ratuje zycie....
                A ja potwierdzam z doświadczenia to, co napisała justcam.
                Przez całą ciążę nie wyobrażałam sobie innego porodu jak sn. Nawet przez myśl mi nie przeszło cc. To była moja pierwsza ciąża. W 30 tyg. podczas USG okazało się (tak, tak - DOPIERO w 30 tyg.! - ale to już historia na inny wątek), że dziecko jest zbyt małe jak na ten tydzień ciąży, że nie urosło, złe przepływy pępowinowe - natychmiastowe skierowanie do kliniki. Jak tam przyjechałam, nadal miałam pewność, że będę rodzić sn - po prostu naiwnie wierzyłam, że lekarze "coś zrobią", żeby dziecko jednak urosło w brzuchu i że jakoś uda nam się dotrwać do dalszych tygodni ciąży. Przyjęta byłam w godzinach wieczornych, całą noc byłam podpięta pod aparaturę do mierzenia ciśnienia, bo zdenerwowanie tak dało się we znaki, że mi skoczyło do wartości pamiętam powyżej 200 na około 160 i pomimo leków nie chciało spadać. Potwierdziło się, że dziecko jest w bardzo złym stanie. Rano już wiedziałam, bo wcześniej się naczytałam, że dziecko w takim stanie nie powinno być wywoływane oksytocyną, bo stanowi to dla niego zbyt duży wysiłek i po prostu tego nie przeżyje (spadki tętna u i tak słabego dziecka mogą być tragiczne w skutkach), dlatego pomimo ogromnego rozczarowania zaczęłam mieć świadomość, że pewnie będzie cc. Jakież było moje zdziwienie, gdy lekarz zdecydowało o wywoływaniu i oksytocynie. Pomimo moich sprzeciwów i argumencie, że dziecko tego nie przeżyje, podłączyli mnie do KTG i zaczęli podawać oksytocynę. Nie wiem, ile to trwało, ale po naprawdę niedługim czasie zaczęło dziecku spadać tętno na łeb na szyję. Możecie sobie wyobrazić, w jaką panikę wpadłam, co czułam! Miałam ochotę wstać, krzyczeć, wrzeszczeć, zeby ratowali moje dziecko, żeby zrobili cc! Straszne uczucie:( Na szczęście zanim zdążyłam wcielić swoje pomysły w życie - a wierzcie mi, byłam wtedy zdolna do wszystkiego - pojawił się lekarz, że przygotowujemy do cc. Generalnie powiedzieli mi, że cyt. "z dziecka i tak nic nie będzie" (ale to też temat na oddzielny wątek, szkoda słów...). Ja wprost zalewałam się łzami, ciśnienie takie,że nie sądziłam, że człowiek może mieć takie wartości ciśnienia i wprost modliłam się, żeby JUŻ zrobili to cc... Zabrali mnei na salę, znieczulenie podpajęczynówkowe. I tu, dziewczyny, ja muszę się przyznać, że ja tak jak Wy nie pamiętam tych wszystkich przygotowań - po prostu byłam tak zdenerwowana, że nie zwracałam uwagi na nic - chciałam tylko, żeby ratowali moje dziecko, a po wcześniejszych słowach lekarza cały czas tylko płakałam. No i się zaczęło. I teraz: jak wyciągnęli synka, i usłyszałam jego płacz, a raczej kwilenie (ważył tylko 810 g.), wpadłam w taką euforię, w taki stan, jakiego nigdy wcześniej ani nigdy później nie doświadczyłam. Po prostu nei mogłam uwierzyć, że on żyje! Że płacze! Łzy leciały mi ciurkiem po policzkach, wyginałam się tylko we wszystkie strony i mówiłam "oddajcie mi dziecko" - poważnie:) Teraz to się wydaje irracjonalne, ale wtedy myślałam chyba, że może nie zdążę się z nim pożegnać, albo że mi go nie pokażą. Zważyli, zmierzyli, itd. - położyli na brzuchu i mogłam pocałować w czółko - najmilsze odczucie - do tej pory pamiętam... i od razu zabrali, a potem mąż opowiadał (nei brał udziału w porodzie, stał na korytarzu), że przemieszczali się z synkiem w takim specjalnym łóżeczku dla wcześniaków biegiem - ratowali mu życie... Dalszych czynności nie pamiętam, było mi wszystko jedno - ja chciałam tylko znów mieć dziecko pzry sobie. Dlatego dla mnie cc nie było ani straszne, ani bolesne, ani nawet nei zdawalam sobie sprawy że to operacja - po prostu u mnie to zupełnie inna historia. Natomiast to, co działo się ze mną po cesarce... masakra. Wystarczy, że powiem, że po trzech dniach znowu leżałam na sali operacyjnej, bo miałam najprawdopodobniej zapalenie otrzewnej, chociaż oficjalnie - ropnia w brzuchu... I jeszcze jedno - gdybym była drugi raz w ciąży - a bardzo bym chciała, chciałabym BARDZO rodzić tylko sn. Nie wiem tylko, czy w moim przypadku będzie to możliwe...
          • ciociacesia to chyba zalezy 24.10.11, 11:18
            > naturalnym ból odgrywa inną formę i nawet pękniecie czy inne tego typu powikła
            > nia sa inaczej odczuwale nie przyprawiają napewno o taki lęk i stres. Jednak do
            > minująca jest pozytywna myśl , trudno mi to wytłumaczyć ale tam nie ma takiego
            > głębokiego lęk
            od p[odejscia, stopnia swiadomosci i indywidualnych preferencji. od stopnia kontroli nad sytuacja - jak masz do wyboru 1 szpital, bedacy powiatowa 'rzeżnią' z procedurami rodem z glebokiej komuny to tez sie mozna stresowac i leki miec ostre. do konca trzymasz kciuki zeby trafic na te mila polozna, zeby nie bylo akurat tego lekarza chama i partacza, zeby wszystko sie udalo, zeby wszystko sie udalo... wcale sie nie dziwie ze niektore wola wybrac cc na zimno i wiedziec na czym stoją
    • kotkowa Re: kto opisze swoje cc na zimno? 30.09.11, 15:07
      Ja mialam co prawda cc nieplanowane, ale byla swiadoma i przytomna. Nie bylam strasznie zdenerwowana, tylko zaniepokojona. Przede wszystkim trzeba sie opanowac i zaufac lekarzom, i tak jestes calkowicie w ich rekach. Ja sie niepokoilam, czy nie popelnia zadnego bledu, nie uszkodza mi czegos, a potem przy wyciaganiu dziecka, jaki jest stan dziecka, czy wszystko z nim dobrze. Zszywanie mialam juz gdzies, bo bylam przejeta, ze maly ma sie dobrze i jest juz na swiecie caly i zdrow :)
    • langolier_maximus Re: kto opisze swoje cc na zimno? 01.10.11, 22:06
      Ja w ogole bylam spokojna jak psychopata ;-)-szczególnie od momentu jak znieczulenie zaczelo dzialac. A chwila hm..taka nietypowa byla-nie wiem czy pamietasz ale jest taki moment w cc ze jakby czuje sie ucisk w klatce piersiowej przez dluższą chwilę-mam wrazenie,ze to jest ucisk na jakas zyle??Jest to dziwne uczucie, ale bylam uprzedzona przez 2 znajome ,ze pojawia sie cos takiego wiec nie uznalam,ze mam zawał ;-).Jak ktos nie wie to moze go to zaniepokoic..
      • langolier_maximus Re: kto opisze swoje cc na zimno? 01.10.11, 22:15
        ja sie właściwie denerwowałam tylko,ze mi ktoś "ukradnie" sale sprzed nosa i bede musiala wrocic nastepnego dnia, czekania nie znoszę, dlatego cała ciąźa mnie wkurzała..Jak już wiedziałam, ze ide na sale to zaczęłam witac się z gąską ;-).I w ogóle wspominam to miło..podobnie jak wyrywanie zęba-słyszy sie potworne opowieści a 90% przypadków jest zupełnie ok.
    • rudaiuk Re: kto opisze swoje cc na zimno? 08.10.11, 10:53
      Mnie dopadła panika po założeniu cewnika i podpięciu kroplówki. Poczułam się "uwiązana", w dodatku leżałam samiuteńka i po prostu pomyślałam PO CO MI TO DZIECKO!!! UCIEKAJ!! Zrobiło mi się strasznie zimno, jakoś opanowałam tą panikę ale pierwszy raz w życiu poczułam coś takiego i więcej już nie chcę, okropne uczucie!!! Anestezjolog była bardzo sympatyczna, znieczulenie w ogóle nie boli. Później pac na łóżko i nic już nie czuć. Ja w trakcie całej akcji słuchałam radia bo było na operacyjnej i próbowałam zapamiętać piosenki, żeby potem opowiedzieć małej co grali jak się rodziła, ale oczywiście żadnej nie zapamiętałam. Największe emocje były wtedy, gdy ją wyciągali. Wtedy do mnie dotarło, że właśnie w tej chwili staję się matką, w czasie ciąży jakoś to takie nienamacalne było dla mnie, a tu proszę ... kilka sekund i już nas o jedno więcej! Bardzo mnie zaskoczył zapach córeczki...pachniała jak najpiękniejszy krem. CUUUDO!!! Po wszystkim strasznie mną telepotało, ale to normalne jak "schodzi" znieczulenie. Ze względu na wysokie ciśnienie dostałam morfinę a nie ketonal. A potem cóż...życie.

      Powodzenia!!
    • very_bad_mother Re: kto opisze swoje cc na zimno? 10.10.11, 23:11
      Planowa cc może być niechcący wykonana troche za wcześnie (w końcu nikt nie wie kiedy dokładnie była godzina zero). Jeśli dziecko nie jest całkiem gotowe to do opisanych sensacji (uczucie grzebania w brzuchu, ciągnięcia itp) może dojśc wyciskanie dziecka spod żeber. To też w znieczuleniu nie boli, ale potem daje się we znaki jak jasna ch...
      Radziłabym się upewnić u lekarza prowadzącego, że dziecko jest opuszczone do porodu.
      A cc, szczególnie planowa to nic przyjemnego. Stres jest (ja dostałam na noc czekania hydroksyzyne, ale i tak nie spałam), bo w porodzie sn emocje przychodzą kiedy sa potrzebne, mają cel i uzasadnienie (tak mnie przynajmniej uczono na szkole rodzenia). W cc planowej idziesz jak na egzamin, nie wiesz co cie czeka.
    • kijek82 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 11.10.11, 11:01
      sprobowalam sn, po paru h - zmiana decyzji na cc.

      Wozek,sala,podpajeczynowkowe znieczulenie,swietnie podane, mimo skurczy w trakcie:P, i przyjemne uczucie ciepla od pasa w dol, pani anestezjolog siedziala obok mnie, uspokajala,widzialam tylko 2 lekarzy nad soba i 0,ABSOLUTNIE 0 CZUCIA, 0 BOLU,szarpania itp. No i zobaczylam GO, dostalam do przytulenia, pocalowania:) - placz, potem z daleka widzialam jak moj facet bierze go na rece-szloch na maksa:).
      Dalej-zawiezienie na sale wybudzen, morfina, niezly ubaw na sali:P,dostalam malego do piersi, lezalam z super dziweczyna, zktora chcialysmy wyjsc na whisky;). Po paru h-ruszalam nogami. Pozniej 2dni-ketonal, panie pielegniarki oferowaly caly asortyment pbolowych,ale wolalam sie nie truc...Po 2 dniach wyszlismy, po 4 -sklepy,gotowanie itp. Polecam cc!!!
      • bir.ke Re: kto opisze swoje cc na zimno? 23.10.11, 22:04
        mozna sie dosyc zdolowac, czytajac o waszych odczuciach:(
        rodzilam ponad dwa lata temu, najpierw sn, po 4 godzinach i mega wlewach oxy, strasznych bolach, krwawieniu itp. okoloporodowych sensacjach, zadecydowano, ze poniewaz jest brak rozwarcia, a dziecko duze, to bedzie cc.
        i od tego momentu, dla mnie to byla bajka. nie bolalo mnie nic i nic nie czulam, zdziwilam sie niepomiernie, ze dziecko tak szybko wyjeto:) podano mi je do pocalowania, cale w mazi plodowej i krwi, do dzis pamietam ten zelazisty zapach. po operacji pozwolono mi potrzymac malego, dano mi chyba nawet dosc duzo czasu na ten pierwszy kontakt, mimo ze nie poradzilam sobie z dostawieniem do piersi, to wspominam to b. dobrze. cesarke mialam ok. 13.30, cale popoludnie i noc bylam na sali pooperacyjnej, glownie spalam, pamietam, ze strasznie chcialo mi sie pic, a dawano po kilka kropli, to byla jedyna niedogodnosc. na drugi dzien rano przeniesiono mnie do sali, pierwszy ruch to duzy bol, nic przyjemnego, ale to operacja w koncu. spionizowalam sie z pomoca rehabilitanta i zajelam dzieckiem. wiadomo, przez dlugi czas brzuch pobolewa, nie mozna za bardzo sie smiac czy kaszlec, taki urok operacji, ale za to na szczescie dziecko w dobrym stanie:)
        za miesiac mam kolejny porod, mam nadzieje na cc znow.
    • kobietka_29 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 24.10.11, 10:34
      "Na zimno" tzn. bez skurczy? Czy co masz na mysli?
      Ja nie mialam planowanego cc, aczkolwiek odbylo sie z wyboru. Tetno plodu zanikalo i dano mi wybor- cc albo wywolywanie. ale mialam juz wowczas dosc silne skurcze. Strasznie sie balam operacji od samego poczatku. Do szpitala trafilam badz co badz z migrena i wymiotami i bylam pewna, ze wyjde po kilku godzinach do domu. w trakcie operacji zaskoczylo mnie, ze obecny byl caly pulk lekarzy. Nie mam pojecia, kto byl kim i dlaczego ich tylu bylo. Po znieczuleniu zaslonieto mnie parawanem od szyi w dol. Potem wszedl moj maz i siadl przy mojej glowie. Bolu nie czulam, ale moglam dokladnie powiedziec, co lekarze w danej chwili ze mna robili. bardzo to bylo nieprzyjemne. dlugo czulam sie z tego powodu tez obrzydliwie. potem ktos poinformowal mnie, ze moja corka jest juz na swiecie i przyniosl mi ja do pokazania. i wtedy sie zaczelo. ja wybuchnelam glosnym placzem i nie moglam sie uspokoic. potem nagle poczulam, ze sztywnieje mi kark z prawej strony. pomyslalam, ze zle leze i kazalam mezowi masowac mi szyje. ale nic nie pomoglo. krotko po tym zrobilo mi sie ciemno przed oczami i lekarze zaczeli nerwowo biegac wokol mnie. cos mi wstrzykneli i zrobilo mi sie troche lepiej. nie wiem, co sie dzialo w miedzyczasie. potem bylam znow na oddziale, przypieta do cisnieniomierza. Znow zrobilo mi sie slabo. spojrzalam na cisnieniomierz- 220/150. Szybko przewiezli mnie do anestezjologow. znow mi cos podali. troche chyba spalam, a potem moglam wreszcie przejsc na oddzial polozniczy i byc z moja corka. Od cc mam wysokie cisnienie.
    • przeciwcialo Re: kto opisze swoje cc na zimno? 24.10.11, 14:36
      Po cc na zimno dłużej dochodziłam do siebie, dziecko skończyło prawie dwuletnia rehabilitacją.
      Po cc robionym w czasie skurczy zebrałam sie szybko a dziecko nie miało żadnych problemów.
      Techniczne przygotowania nie rózniły się.
      • lilia-wodna Re: kto opisze swoje cc na zimno? 01.11.11, 23:22
        Ja miałam dwie cc - obie w zasadzie na zimno. I syn i córka byli położeni miednicowo stąd wskazanie do cc. Nie bałam się, gdyż koncentrowałam się na dziecku. Że wszystko dla niego zniosę i że zaraz je zobaczę. Koncentrowałam się na przezywaniu cc jak porodu, a nie operacji. Myślałam, żeby nie doszukiwać się tego, co się może stać, bo po co zamartwiać się na zapas?

        Przy pierwszej cc kiedy wbijali mi wenflon w żyłę na ręce - zabolało bardzo i pomyślałam, "ocho, będzie boleć". Przy samym zabiegu czułam ból (znośny) żołądka, już po wyjęciu dziecka, kiedy oczyszczali mi macicę. Też przestraszyłam się, bo czułam, jak mi czymś smarowali brzuch i powiedziałam o tym lekarzom, ale zapewnili mnie, że cięcia czuć nie będę.

        Przy drugiej cc - bolał mnie przez noc kręgosłup po wkłuciu do znieczulenia. Bolał także brzuch (przy pierwszej też, ale to naturalne), ale na to działały środki przeciwbólowe (tym razem prosiłam o nie do czasu, aż mnie nie przestało boleć, przy pierwszej cc po dobie hojrakowałam i starałam się obyć bez leków).
        Przy drugiej cc lekarze zdecydowali się najpierw czekać, aż rozpocznie się poród - ale ponieważ mimo skurczów nie było rozwarcia (jakoś niefizjologicznie przyblokowała mi się szyjka) - zdecydowali żeby mnie jednak umówić na cc planową.

        Synek urodził się za wcześnie (źle obliczony termin porodu), dlatego też przy córce tak bardzo bałam się, by cc nie była za wcześnie. Po obu cc trzęsłam się jak galareta - reakcja na leki i zabieg. Ale to wszystko jest znośne. Nawet to, że przez tydzień chodzi się zgiętym w pół :)

        Moim zdaniem nie ma co się bać, trzeba koncentrować się na dzieciach i myśleć pozytywnie.
    • katkra75 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 02.11.11, 10:09
      Mi zdenerwowanie roslo w trakcie oczekiwania na dzien cc. A w dniu ciecia jak czlowiek poszlam do szpitala na izbe przyjec. Tam ladnie sie przebralam, pobrano mi krew. Na sali porodowej zacewnikowano, podano kroplowke nawadniajaca, przyszedl anestezjolog - porozmawial. Maz caly czas byl ze mna, kolezanki zbiegly sie (pracuje w tym szpitalu). Podano znieczulenie i ... ciecie. Nie bardzo pamietam, bo po pp cisnienie mi spadlo i zaliczylam lekki odlocik. Dostalam mala na piers. Potem zszyto mnie, przewieziono na sale i dostalam w ciagu 5 minut małą do piersi. No i tyle. Bardzo milo wspominam mimo bolu towarzyszacego po cc. Ale ja i tak wyszlam na 2 dobe po cieciu, bo nie widzialm powodu, zeby tam wspinac sie na lozko lub korzystac z ogolnego wc i wisiec nad tym wc. Wole dochodzic do siebie w domu :). Nie ma co sie martwic. Wszystko przebiega szybko, sprawnie i dostajesz malucha do ucalowania/przytulenia.
    • flying.ryba Re: kto opisze swoje cc na zimno? 08.11.11, 16:09
      Miałam cc ze względu na poprzeczne ułożenie jednego z bliźniaków.
      Wkłucie do znieczulenia nie bolało, nic nie czułam przy krojeniu mnie i wyciąganiu dzieci. Jak zaczęło mi schodzić znieczulenie, dosyć mocno bolała mnie obkurczająca się macica, jak przy mocnym okresie. Bezpośrednio po zabiegu przestraszyłam się telepki, która mnie chwyciła, ale położna powiedziała, że to po znieczuleniu.
      Przez pierwsze 2 doby dostawałam zastrzyki z przeciwbóli, ale nic mnie nie bolało, szew tylko trochę ciągnął. Jak przeszli na Apap, już nawet nie musiałam brać.
      Także u mnie było OK, jakoś skupiłam się na dzieciach, o sobie za bardzo nie myślałam ;)
    • mag-adi Re: kto opisze swoje cc na zimno? 09.11.11, 21:51
      ja najbardziej byłam zdenerwowana tuż przed znieczuleniem i w trakcie cięcia, a potem, jak zszywają to już w ogóle się o tym nie myśli, tylko chce się już mieć dzidziusia przy sobie :) jak mnie zszywali to małą zmierzyli, zważyli i zaraz dali do przytulenia, ale tylko na chwilę bo była wcześniakiem i musieli od razu zabrać do inkubatora :(
    • esr-esr Re: kto opisze swoje cc na zimno? 18.11.11, 12:19
      lilka już chyba dawno po, ale dopiszę się do wątku dla podniesienia morale.
      miałam planowane cc, wybłagałam lekarza żeby było jak najwcześniej bo ze względu na ułożenie córy miałam straszny ucisk na przeponę i ciężko mi było oddychać.
      więc tak, dzień przed pojawiłam się w szpitalu, stres był bo to był mój pierwszy pobyt w szpitalu po własnych urodzinach i nie wiedziałam co i jak, a nasłuchałam się różnych opowieści. położne okazały się miłe, lekarka przyjmująca też. na drugi dzień ktg, usg, mycie, cewnikowanie i czekam. mąż był blady od momentu cewnikowania i bardziej bałam się o niego niż o siebie. połozyli mnie na wózek i jadę na operację i patrze na sufit (jak w filmach) i zaczęłam się zastanawiać dlaczego każda lampa ma inną obudowę :) wjeżdżam do sali i zerkam na drzwi a tam numer 666, myślę sobie "czad, satanistyczny poród się szykuje". pielęgniarki, czy jak się zwą te panie od asystowania, liczą sprzety po poprzedniej cesarce i nie mogą się czegoś doliczyć, tu ze stresu złapał mnie już głupi śmiech, ale jak wszedł lekarz o wyglądzie wilkołaka to myslałam że padnę (miał strasznie bujne owłosienie klatki piersiowj które mu wyłaziło spod kołnierza i rękawami). więc sala 666, lekarz wilkołak i zagubione narzędzia! to mnie tak rozluźniło, że drugi lekarz o wyglądzie harrego potera nie zrobił na mnie wrażenia (rudy w okrągłych okularkach). pani anestezjolog miała przepiękne kolczyki, leżę sobie i leżę, oni cos tam robią a ja nagle do nich że "ja wszystko czuję". trochę ich to zdumiało, spojrzeli po sobie i mówią (teraz wiem że ja już dawno rozcięta byłam jak to mówiłam), "aha, to my sprawdzimy". coś tam porobili i ja się uspokoiłam że jednak nie czuję. potem zaczęłam trochę odpadać, więc dostałam coś w żyłę i było ok. wyjeli córę, powiedzieli że córa, pokazali, przytulili i zanieśli do bladego ojca w drugiej sali. przed zszywaniem poogladali mój wyrostek robaczkowy, pogadali kto (z obsługi) gdzie był na wakacjach, podziękowałam za fajne cięcie i mnie wywieźli.
      córkę na salę przywieziono dosyć szybko, ona spała, ja byłam lekko otumaniona i było mi zimno więc dostałam dodatkową kołdrę. mąż mógł zostać ze mną tak długo jak chciał - i on i córka wyszli około 23-ej. całą noc przespałam, na drugi dzień dostałam mega szprycę w żyłę i kazano mi wstać. wstałam i chodziłam po korytarzu a młoda spała w wózeczku, połozne bardzo dużo pomagały przy dziecku. szpital państwowy, wszystko na nfz. tylko łóżko było stare i mega niewygodne, ale co na to poradzić.
      generalnie odczucia bardzo na plus, miła profesjonalna obsługa. dla nich to rutynowy zabieg, więcej ceregieli było z kobietami które do porodu/cięcia były brane nagle ze względu na jakieś problemy i tu widziałam że personel był bardziej napięty niż u mnie na planowanym zabiegu.
    • lilka69 ale smiesznie! to moj watek :-) 04.12.11, 05:06
      watek sprzed 2,5 miesiaca. moje cc i rekonwalescencja po -jesli to kogokolwiek interesuje bylo baaaardzo udane. mialam w prywatym szpitalu wiec nie musze dodawac, ze personel na kazda prosbe- mily, zyczliwy i w zasadzie serdeczny. cc mialam po poludniu zatem noc w domu przespalam. rano zjadlam sniadanie, poszlam do kosmetyczki na henne:-) i pojechalam z mezem na cc. wszystko udane, obenie ladna blizna, po ciazy zostal nadprogramowy 1,5 kg. (doze do 50 jak bylo).
        • lepsza.polowa Re: ale smiesznie! to moj watek :-) 29.05.12, 18:21
          Każda kobieta reaguje trochę inaczej. Nie ma co martwić się na zapas. W końcu jest przy Tobie cały sztab lekarzy, jak dzieje się cokolwiek, to zgłaszasz anestezjologowi. Np. mnie duszności chwyciły przy drugim cc, więc pani anestezjolog podkręciła przepływ tlenu w masce i od razu było lepiej oddychać. A przy pierwszym cc nic takiego się nie działo.

          Ja oba moje cc wspominam dobrze. Pierwsze miałam ze względu na zatrucie ciążowe i brak skurczów kilkanaście godzin po odejściu wód. Drugie - ze względu na pierwsze cięcie, duże dziecko, i nadciśnienie. Drugie przeszłam lepiej, i szybciej doszłam do siebie po, ale myślę, że to zasługa nastawienia - wiedziałam jak to będzie wyglądać, wiedziałam czego unikać już po cięciu. Przy obu cięciach nie czułam bólu, czułam szarpnięcie przy wyciąganiu dzieci.

          I najważniejsza rzecz - przy pierwszym cc dziecko pokazano mi tylko "w locie", nie mogłam go dobrze obejrzeć, o kontakcie czy przystawieniu do piersi nie wspominam. I to był koszmar, że musiałam czekać aż 24h, żeby przytulić własne dziecko. Za drugim razem dziecko po wyciągnięciu położna owinęła w prześcieradełko i trzymała przy mojej twarzy do końca zabiegu. Potem dziecko zabrano na warzenie itd., mnie zabrano do sali poop. i za chwilę znów położna przyniosła syna i pomagała przystawić do piersi, a przynajmniej przytulić skóra do skóry. Dzięki temu czułam się dużo spokojniejsza. Żałuję, że przy pierwszym cc nie domagałam się większego kontaktu z dzieckiem.
          • jotka_k Re: ale smiesznie! to moj watek :-) 29.05.12, 19:43
            ja po 2 planowanych cc, oba zniosłam dobrze, drugie nawet świetnie ;) żadnych duszności, odjazdów i innych
            na nogi stawałam na dzień następny i tyle
            córkę dostałam 3-4 godziny po zabiegu, syna chyba po godzinie
            problemów z laktacją brak
            oba cc to mój świadomy i dobrowolny wybór
            • mama.rozy Re: ale smiesznie! to moj watek :-) 11.09.12, 16:49
              każdy inaczej reaguje na ból,
              ja miałam cc po 3sn i ból po(bo sam zabieg nie ma prawa bolec) i ból po odejściu znieczulenia był największym koszmarem w moim życiu.a nie miałam łatwych porodów sn.
              cc na wpół zimno,bo decyzja podjęta w 5h po dojściu na IP.strach z innego powodu.ale jest ok.
              i niestety,cały czas poczucie,że to nie ja urodziłam.jakoś tak.
    • trusia29 Re: kto opisze swoje cc na zimno? 19.09.12, 20:05
      CC miałam 15 czerwca. Przyszłam do szpitala o 7.40, o 9.11 syn by na świecie :)
      Zrobiono mi ktg, podłączono kroplówkę, zrobiono znieczulenie. Miałam zewnątrzoponowe - a wiec czułam wyjmowanie dziecka z brzucha, choć nie bolało. Samo czucie było niemiłe i gdyby nie tata dziecka, który trzymał mnie cały czas za rękę to chyba zaczęłabym płakać, takie dziwne wyszarpywanie z brzucha odczuwałam....
      Po operacji ból jest, ale nie straszny, do wytrzymania. Mnie ketonal wystarczał. Wstałam w dniu następnym rano i poszłam pod prysznic. Po tygodniu nie było już żadnego bólu.
      Macica obkurczała się bezproblemowo, blizna ładnie się zagoiła. Brzuch mam płaściutki jak przed ciążą - ale faktem jest że nigdy mi nie wystawał, a w ciąży tez nie był wielki.
      Nie żałuj
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka