kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgnacyje

18.07.12, 16:09
Dzień dobry,

dowiedziałam się, że w szpitalu, w którym będę najprawdopodobniej rodzić dziecko po porodzie układane jest na brzuchu matki na kilka minut do czasu odcięcia pępowiny a następnie jest zabierane przez personel w celu przeprowadzenia badań, zabezpieczenia pępowiny, szczepienia i ubrania. Po zakończeniu tych czynności ubrane dziecko oddawane jest matce w celu kontynuacji kontaktu skóra do skóry (a raczej skóra do ubrania...)

Bardzo mi zależy na tym, żeby mieć zapewniony prawdziwy i nieprzerwany kontakt skóra do skóry z dzieckiem przez pierwsze 2 godziny po porodzie. Neonatolog, z którym rozmawiałam w szpitalu na moje pytanie czy nie mogę jednak zachować nagiego (przykrytego rzecz jasna pieluchą/ręcznikiem) dziecka przez 2 godziny najpierw zaczął mnie straszyć, że dziecko zmarznie jak go nie ubiorą (sic!), następnie usłyszałam że jak nie założą przynajmniej pampersa to się dziecko wypróżni bezpośrednio na mnie etc... Ponieważ nalegałam to w końcu niechętnie ale przyznał, że na moje wyraźne życzenie mogą ewentualnie trochę odłożyć w czasie czynności pielęgnacyjne ale że na chwilę będą musieli jednak dziecko wziąć żeby zabezpieczyć pępowinę bo inaczej wda się zakażenie.

Lekarzem nie jestem ale podawane przez neonatologa argumenty wydają mi się wyssane z palca i sprzeczne z informacjami które dostępne są chociażby na stronach internetowych fundacji rodzić po ludzku. Nie mam jednak doświadczenia stąd moje pytanie czy faktycznie konieczne jest zabieranie mi dziecka po to, aby zaopatrzyć ranę po przecięciu pępowiny? czy nie jest tak, że po odcięciu pępowiny zostaje i tak klamra, z którą dziecko może spokojnie te 2 godziny na brzuchu u matki poleżeć? Boje się że korzystając z mojego skołowania po porodzie pod byle pretekstem zabiorą mi dziecko a ja nie będę w stanie podać rzetelnych argumentów za tym żeby mi jednak dziecko zostawili.

Dodatkowo chciałam się zapytać jak od strony technicznej wygląda podawanie dziecka matce w celu zapewnienia takiego kontaktu skóra do skóry w przypadku gdy w ostatniej fazie porodu kobieta nie rodzi na łóżku tylko np w kucki na podłodze?? czy kobieta jest jakoś "odprowadzana" do łóżka i po położeniu się dostaje od położnej? czy raczej jest tak że na sam koniec parcia konieczne jest "wskoczenie" na łóżko?

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi - pozdrawiam

    • hydrazine Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 18.07.12, 16:42
      Rodziłam dwa razy, w dwóch różnych szpitalach i za każdym razem pierwszy kontakt trwał te "przepisowe" 2 godziny - mimo przeciętej pępowiny, braku ubrania itp. Na zakażeniach się nie znam, ale skoro w obu przypadkach nikt się odciętą pępowiną nie przejmował, to chyba znaczy, że nie jest to aż tak niebezpieczne? A żeby dziecko nie zmarzło, wystarczy je okryć, a dogrzeje się przecież ciepłem matki. Zresztą, w razie problemów ze strony szpitala, powołuj się zawsze na aktualny standard opieki okołoporodowej, w którym czarno na białym stoi, że pierwszy, dwugodzinny kontakt skóra do skóry się Tobie i dziecku należy. Koniec kropka :-)

      A co do pozycji przy porodzie - rodziłam klęcząc na materacu rozłożonym na podłodze, tuż po porodzie po prostu odwróciłam się na plecy i oparłam o worek sako, a położna podała mi dziecko. Na żadne łóżko gramolić się nie musiałam - zresztą nawet takowego na sali nie było ;-)
      • 1mzeta Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 18.07.12, 19:16
        Co do pozycji porodowej to nie wiem ale mój leżał na mnie na brzuchu tak długo jak chciałam i wytrzymałam- minimum godzinę (bo niestety musiałam lecieć na siku). Pępowinę przecinał małemu mąż jak mały leżał na mnie i mąż też zaciskał klips na kikucie i tyle- nigdzie go do żadnego zabezpieczania rany ? nie zabierali. Jakieś głupoty w tym twoim szpitalu opowiadają.
    • lesneruno Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 18.07.12, 19:15
      U nas w szpitalu też jest kontakt skóra do skóry zaraz po urodzeniu przez dwie godziny, położne polecają przynieść jakiś domowy kocyk czy pieluszkę do przykrycia malca. I najwidoczniej nie jest to w żaden sposób problematyczne dla żadnej ze stron. po tych dwóch godzinach dziecko zabierane jest to mycia. Proponuję jeszcze raz porozmawiać z lekarzem tak jak koleżanka radzi.
      • asia.xyz Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 18.07.12, 19:40
        U mnie nie bylo problemu. Rodzilam na stolku porodowym, maz odebral mala i mi podal a ja sie z nia przenioslam na materac. Polozna odciela pepowine i zabezpieczyla klamra z ktora jechalismy do domu i ktora odpadla wraz z kikutem nie bylo zadnego zaopatrzania rany bo niby z kad rana. badania itp byly po kilku godzinach, dziecko ubieralam sama, myc malucha kazali za kilka dni bo od razu ponoc niezdrowo.
      • wezel_81 Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 18.07.12, 19:43
        bardzo dziękuję za odpowiedzi. będę się w takim razie upierać przy swoim :)
        podejrzewam, że stosowane w szpitalu procedury mają na celu ułatwienie życia personelowi (to jest prywatny szpital, gdzie porodów jest mało więc zespół neonatologiczny pewnie chce szybko "odbębnić" swoje i iść do domu ;)
        • katarzynaoles Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 18.07.12, 21:46
          Oooo! I pewnie o to chodzi! To, że dziecko trzeba gdzieś zabierać, żeby wykonac czynności pielęgnacyjne to po prostu bzdura. Dziecko, w razie potrzeby, spokojnie można zbadać na brzuchu mamy. Maluch na pewno nie zmarznie położony na Pani brzuchu i okryty z wierzchu. Opowiadanie o jakimś zakażeniu pępowiny nazwę wprost: to próba manipulowania Panią, bo nie wierzę, żeby ktoś tak naprawdę myślał. Do oceny w skali Apgar nie są potrzebne żadne specjalne manipulacje, pieluchę można podłożyć pod pupę nawet u golutkiego dziecka. Proszę się nie dać, te dwie pierwsze godziny są naprawdę piękne i ważne dla obojga - mamy i dziecka. Proszę napisać oświadczenie, że życzy sobie Pani nieprzerwanego kontaktu i powołać się na rozporządzenie - tam wszystko dokładnei opisano. Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego porodu :)
          • melancho_lia Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 19.07.12, 08:08
            Dokładnie tak, drugi poród pod tym względem miałam piękny, córka wylądowała na moim brzuchu, okryta ręcznikami frotte i dali nam spokój, zajrzał neonatolog, ocenił małą na 10 punktów (nawet jej nie dotykał), położna w tym czasie opatrzyła co trzeba, pepowinę przecięto po jakichś 30 minutach dopiero i też młodej nikt nie zabrał. Possała pierś i po jakichś dwóch godzinach pojechała z tatusiem na ważenie i mierzenie.
            Nikt nic nie mówił o zakażeniach, wypróznieniu, nie straszył, że dziecku krzywda się stanie.
    • justcam Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 19.07.12, 12:53
      o rety co za lekarz ??? strach sie bać co jeszcze może wymysleć , tragedia . Zastanów się powaznie czy chcesz rodzić w tym szpitalu... albo koniecznie znajdz tam kogos sensownego i popros aby był przy Twoim porodzie, albo z własna połozna się tam umów. Jeśli tam personel myśli podobnie i traktuje w ten sam sposób poród co ten człowiek to zamiast pieknych chwil bedziesz miała trudne wspomnienia ... Po porodzie pępowiny wcale nie trzeba obcinać najlepiej jest poczekac aż przestanie tętnić i sama sie zakleszczy wtedy klamerka to juz tylko proforma, a kikut odpada sam bardzo szybko dużo szybciej niz przy standartowo odcietej pępowinie... te ostatnie minuty tętnienia pępowiny to duzy transwer wartości do dziecka organizmu , więc najlepiej jest poprostu poczekać te pare minut aż sama przestanie tętnić
      • pstrabiedronka Re: kontakt "skóra do skóry" a czynnoście pielęgn 19.07.12, 15:11
        rodzilam w jednym z najwiekszych warszawskich szpitali polozniczych, porodow codziennie maja kilkanascie i kontakt przez 2 godziny jest. I jakos o zakazeniach nie slychac ;)

        neonatolog bada dziecko leżące na brzuchu mamy, najwyzej je lekko "odchyla" zeby posluchac serduszka czy co tam potrzebuje.

        co do pozycji to nie wiem bo rodzilam na łózku porodowym
Inne wątki na temat:
Pełna wersja