Dlaczego nie udało się sn...?

21.01.13, 13:37
Wciąż nie rozumiem, dlaczego nie udało mi się urodzić sn...?

Poród wciąż jest przeżyciem, które próbuję rozebrać na detale i znaleźć moment kiedy wszystko się zaczęło sypać. Byłam nastawiona na sn, na rozkręcenie się akcji w domu, etc. Niestety maluch się nie śpieszył. W czwartek mnie przyjęli na patologię (9 doba po terminie), w piątek założyli cewnik Foleya, w sobotę wyciągnęli, szyjka przepuszczała wtedy jeden palec. W sobotę podpięli mnie do oksytocyny, po 6h z kroplówką nie zarejestrował się ani jeden skurcz, zaledwie parę razy poczułam jakieś delikatne stwardnienie brzucha. Po kroplówce szyjka wciąż z czopem, długa, przyparta do części krzyżowej. Z poniedziałku na wtorek o 3.30 obudził mnie skurcz, przedrzemałam jeszcze do ok. szóstej rano. Skurcze się nasilały, ale wciąż nieregularne, na ktg nadal nic się nie rejestrowało. Położna badająca mnie jeszcze na oddziale patologii, powiedziała, że są to zaledwie skurcze przepowiadające, że dziecko wysoko, dopiero próbuje się wstawiać, a szyjka jeszcze nie gotowa. Około 10.00 wysyłają mnie na porodówkę, szyjka wciąż długa, czop zaczyna odchodzić, skurcze nadal nieregularne co 3-6 minut, powoli się wciąż nasilają, ale można jeszcze żyć. Mam już zielone wody. Na porodówce podłączają mnie do kroplówki z oksy i ktg, nadal żadnych skurczy wedle urządzenia nie mam. Po 40 minutach proszę już o odłączenie od zapisu, ból staje się nie do zniesienia, skurcze walą jeden po drugim, ja już na kolanach. Ok południa badanie i stwierdzenie rozwarcia na 3 cm, przy okazji przebicie pęcherza płodowego, po tym następuje już jazda bez trzymanki, czasem skurcze trwają 1-2min, a przerwa między nimi też 1 min, czasem jeden się kończy i zaczyna od razu narastać kolejny. Dostaję piłkę, gaz, idę pod prysznic - nic nie pomaga. Prawdopodobnie słyszał mnie cały szpital. O 14.00 kolejne badanie szyjka 4 cm, a ja histerycznie odmówiłam dalszej współpracy. O 14.10 zaczęto mnie przygotowywać do cesarki, położna szykująca mnie w chwili kiedy byłyśmy we dwie cicho powiedziała mi, że gdybym tak nie histeryzowała to byśmy dały radę urodzić naturalnie. Po założeniu cewnika położna szukała dłuższą chwilę tętna dziecka, niestety nie pamiętam czy znalazła, wiem tylko, że trwało to dłuższą chwilę, a "pelotę" przykładała nerwowo po całym brzuchu. O 14.40 przyszedł na świat nasz syn 3450g, 54 cm. Początkowo dostał 7pkt, po 10minutach pod tlenem miał już 10pkt. Po rozcięciu powłok brzusznych usłyszałam komentarz, że już wiadomo dlaczego są zielone wody, na moje pytanie dlaczego, lekarz odparł, że dziecko okręciło się pępowiną. Jedna z osób asystujących zapytała się także, czy jest sens pobierać krew pępowinową (nie wiem dlaczego), koniec końców pobrano. Dopiero na wypisie w domu przeczytałam, że:
- saturacja 02 - 6,5% (95-98)
- pO2 - 10mmHg (75-100)
- pCO2 - 71 mmHg (35-45)
- CtCO2 30,6 mmol/l (22-26)
Ogólnie niemal wszystkie wyniki z krwi tętniczej były poza granicami normy, albo tuż na granicy.
I tak się zastanawiam czy ja mogłam urodzić malucha własnymi siłami? Mimo tego, że miałam do dyspozycji piłkę, różne pozycje, to niestety mam odczucie strasznego zmedykalizowania mojego porodu. Musiałam być cały czas na oksytocynie, na samym początku położnej się nie spodobało że po 40 minutach podpięcie do ktg ja już nie wytrzymywałam i prosiłam o możliwość ruchu. Względnie najlepiej się czułam pod prysznicem, ale mogłam tam być tylko 30minut, bo położna musiałam na powrót podpiąć mnie do oksy, gdyż mimo bardzo bolesnych skurczów szyjka stanęła w miejscu. Przy rozwarciu 2-3cm, położna była bardzo zaskoczona, że ja już jestem na czworakach. Nie rozumiem dlaczego ten ból tak mnie pokonał i rozłożył?
    • nie-matka Re: Dlaczego nie udało się sn...? 21.01.13, 13:39
      Aha termin wedle usg z pierwszego trymestru i daty OM były rozbieżna zaledwie o 2 dni. A młodego urodziłam w 14 dobie po terminie wedle usg.
    • katarzynaoles Re: Dlaczego nie udało się sn...? 21.01.13, 14:34
      Ja mam podobne odczucie jak Pani - potwornego zmedykalizowania porodu. Właściwie nic nie działo się tam naturalnie - zdecydowano się na prowokację pomimo ewidentnego nieprzygotowania szyjki, a to jest już bardzo poważnym czynnikiem ryzyka jeśli chodzi o przebieg i ukończenie porodu. Niestety, widziałam wiele takich porodów jak ten Pani, wiem, że są bardzo bolesne, męczące i potrafią sponiewierać matkę do granic wytrzymałości. To właśnie Panią spotkało i nie sądzę, żeby wiele kobiet poradziło sobie z takim przebiegiem porodu. Dodatkowo mam odczucie, że nie miała Pani wsparcia ze strony personelu na sali porodowej, a to jeszcze utrudniało sytuację. Pojawia się pytanie dlaczego Pani organizm nie był jeszcze przygotowany do porodu? Myślę, że trudno będzie odnaleźć tę prawdziwą odpowiedź, opiszę więc kilka opcji, które wydają mi się prawdopodobne. Pierwsza to taka, że nie był to jeszcze Pani czas i można było poczekać pod nadzorem jeszcze kilka dni, a nie kierować się badaniem USG. Druga możliwość łączy się z okręceniem pępowiną - takie porody są zwykle mało dynamiczne z natury, często dziecko bardzo późno i opornie wstawia się w kanał rodny. Być może tak właśnie było u Pani - jeśli tak przyjąć, to pępowina była okręcona dość mocno, świadczyć by też mogło o tym to, że miała Pani zielone wody przed rozpoczęciem się intenstwnych skurczów. Przy takiej mocno okręconej pępowinie organizm często "odmawia współpracy" w kwestii porodu i wtedy najlepszym rozwiązaniem jest zrobienie cc. Myślę, że ten poród miał niewielkie szanse, żeby skończyć się naturalnie - to, że tak bardzo odczuwała Pani ból mogło być spowodowane i przez nadmiar ingerencji i przez Pani samopoczucie (brak komfortu psychicznego, lęk) i przez opór organizmu, któy po prostu nie chciał rodzić. Szczęśliwie udało się zakończyć poród urodzeniem zdrowego, choć zmęczonego, synka - i to dzięki Pani, bo -jak Pani pisze - odmówiła Pani współpracy. I to był dobry ruch, zapewnew dużej mierze podyktowany przez instynkt. Przy kolejnym porodzie żadna z tych okoliczności nie musi się powtórzyć, ma Pani szanse na udany poród sn jeśli tylko będzie Pani chciała próbować. Pozdrawiam serdecznie :)
      • ciociazlarada Re: Dlaczego nie udało się sn...? 11.02.13, 15:21
        Pani Kasiu, dlaczego (często czytam o tym tutaj na forum) personel medyczny jest taki chętny do interwencji? Dlaczego matki zgadzają się na indukcje, nawet jeśli nie ma po temu wyraźnych wskazań?

        Miałabym podobny poród do opisywanego przez nie-matkę: trwał od północy do 15, moja córka wstawiła się o godzinie 14, czyli godzinę przed przyjściem na świat. Choć zaczął się spontanicznie, miałam również przez większą część tego czasu bardzo nieregularne skurcze, w odstępach od 2 do 20 minut. Wody również zielone. Napisałam "miałabym" ponieważ nikt mnie nie poganiał, nie zgodziłam się na wywołanie i wszystko poszło bez sztucznej oksytocyny. Zielone wody nie były problemem dla personelu ponieważ nie było w nich śladów świeżej smółki, po prostu moje dziecko ma takie fantastyczne jelita, że zaczęły wcześniej pracować:) Swój poród wspominam bardzo dobrze, nie odniosłyśmy z córką żadnych obrażeń fizycznych ani psychicznych.

        Czy naprawdę wszystkie te interwencje są konieczne? Czy rodzące są straszone w polskich szpitalach jakimiś okropnymi konsekwencjami, że zgadzają się na takie traktowanie?
    • julita165 Re: Dlaczego nie udało się sn...? 21.01.13, 16:08
      Ja nie wiem czy decyzja o zakończeniu ciąży była słusza czy można było jeszcze czekać ( choć sądząc po zielonych wodach i okręconej pępowinie to chyba słuszna ) ale mnie w podobnej sytuacji czyli po terminie, szyjka twarda zamknięta, dziecko wysoko itd lekarz powiedział, że jeśli kończyć ciążę to tylko cc, wywoływanie jest bardzo niebezpieczne i jest wielce prawdopodobne że i tak skończy się cesarką
      • milamala Re: Dlaczego nie udało się sn...? 21.01.13, 19:19
        Cialo bylo niegotowe do porodu. Zaistniala koniecznosc zakonczenia ciazy (zielone wody).
        Nie moge oprzec sie wrazeniu, ze pogon za "porod drogami natury za wszelka cene" spowodowala ryzykowna decyzje o wywolaniu, choc wlasciwie z gory bylo wiadomo, ze jak sie juz porzadnie umeczy kobiete i dziecko, jak sie juz zaryzykuje do maksimum zdrowiem w/w to i tak skonczy sie cesarka.
        Nie moge sie oprzec, aby porownac z Holandia. W Holandii zrobiono by najprawdopodobniej to samo. Wszystko nawet najbardziej ryzykowne zagrania, aby tylko wyszlo drogami natury.
        • princesswhitewolf Re: Dlaczego nie udało się sn...? 13.02.13, 00:05
          dokladnie milamala- kolejny raz sie z toba zgodze.

          Historia Pani z tego watku nie jest jakas nietypowa ja tez mialam wywolywany porod ze wzgl na rozmiar dziecka ( b duze) i b duza ilosc wody z tym zwiazanka. No i tez sie nie rozszerzalam przez ponad dobe co zakonczylo sie cesarka. Ale jako ze nie jestem zwolenniczka natury za wszelka cene bylo to z zzo. W sumie zaluje ze nie naciskalam na ta cesarke od poczatku bo to bylby niebezpieczny porod gdyby doszlo do parcia.

          Co do porodow trwajacych dlugo i niereagujacych albo slabo reagujacych na czopki i oksytocyne to od czasu porodu nasluchalam sie dziesiatek od znajomych, lub znajomych znajomych- nie jest to cos nieslychanego. Raczej czeste.
    • mamatin Re: Dlaczego nie udało się sn...? 08.02.13, 15:20
      Twoj poczatek porodu i twoje zdziwienie, ze nie urodzilas silami natury przypomina mi moje sprzed 2 lat.
      > Wciąż nie rozumiem, dlaczego nie udało mi się urodzić sn...?
      >
      pewnie dlatego, ze ktoś rozsądny postanowil zakonczyc te zmagania z "natura" dla dobra Twojego i dziecka.

      Po rozcięciu powłok brz
      > usznych usłyszałam komentarz, że już wiadomo dlaczego są zielone wody, na moje
      > pytanie dlaczego, lekarz odparł, że dziecko okręciło się pępowiną.

      To chyba wystarczające, aby cieszyc sie, że nie rodziłas dalej silami natury.

      Nie rozumiem dlaczego ten ból tak mnie pokonał i rozłożył?
      Bo poród boli, to ściema,że moze nie boleć. Tylko przy znieczuleniu nie boli.

      Jesli twoje dziecko jest zdrowe to znaczy, ze to byl znakomity porod. juz sobie daruj myslenie o tym, dlaczego? Bo to nieistotne.



      • gos85 Re: Dlaczego nie udało się sn...? 10.02.13, 18:48
        > Po rozcięciu powłok brz
        > > usznych usłyszałam komentarz, że już wiadomo dlaczego są zielone wody, n
        > a moje
        > > pytanie dlaczego, lekarz odparł, że dziecko okręciło się pępowiną.
        >
        > To chyba wystarczające, aby cieszyc sie, że nie rodziłas dalej silami natury.

        to nie zawsze jest takie straszne zagrożenie.. jeżeli pępowina nie jest mocno zaciśnięta to maluchy się rodzą drogami natury i nie ma żadnych komplikacjiz powodu pępowiny wokół szyi.. Tutaj wydaje się że było to zagrożenie i doprowadziło do pojawienia się zielonych wód ale nie zawsze tak jest,to nie jest taka zerojedynkowa sytuacja że jak pępowina owinięta to na pewno będą kłopoty z oddychaniem i zielone wody..

        > Jesli twoje dziecko jest zdrowe to znaczy, ze to byl znakomity porod. juz sobie
        > daruj myslenie o tym, dlaczego? Bo to nieistotne.

        iście położnicze podejście :P Oczywiście że to istotne! a to forum akurat jest świetnym miejscem żeby o tym porozmawiać, dopytać i pożalić się. Rozumiem doskonale żal autorki i jej wątpliwości..Poród jest ważny dla kobiety, może dla niektórych mniej ,ale jeżeli któraś ma potrzebę przegadania i dociekania to nie mówmy jej że to co przeżyła jest nieistotne..dla mnie to okrutne :/ tym bardziej że nie da się po prostu przestać myśleć...
        • mamatin Re: Dlaczego nie udało się sn...? 12.02.13, 00:02
          > iście położnicze podejście :P Oczywiście że to istotne! a to forum akurat jest
          > świetnym miejscem żeby o tym porozmawiać, dopytać i pożalić się. Rozumiem dosko
          > nale żal autorki i jej wątpliwości..Poród jest ważny dla kobiety, może dla niek
          > tórych mniej ,ale jeżeli któraś ma potrzebę przegadania i dociekania to nie mów
          > my jej że to co przeżyła jest nieistotne..dla mnie to okrutne :/ tym bardziej ż
          > e nie da się po prostu przestać myśleć...

          mylisz sie ,to jest podejscie matki, która miała te same rozdrapy po porodzie. okrutne to jest dreczenie sie tym, bo to historia. to jej się już nie przytrafi, szkoda zdrowia, lepiej się cieszyć maleństwem zamiast zastanawiać dlaczego nie naturalnie? za 10 lat to bedzie nic nieznaczący epizod.
          • miacasa Re: Dlaczego nie udało się sn...? 12.02.13, 21:16
            > okrutne to jest dreczenie sie tym, bo to historia. to jej się już nie przytrafi
            > , szkoda zdrowia, lepiej się cieszyć maleństwem zamiast zastanawiać dlaczego ni
            > e naturalnie? za 10 lat to bedzie nic nieznaczący epizod.

            Ostatnio jadąc pociągiem miałam okazję słyszeć rozmowę współpasażerek, które opowiadały sobie swoje porody, synek jednej z pań był już po pięćdziesiątce:) Poród to nie epizod, to wydarzenie, do którego kobiety wracają przez całe swoje życie (choćby przy okazji narodzin kolejnych pokoleń w rodzinie). Przepracowywanie porodu to nie dręczenie się, to naturalny proces.
            • princesswhitewolf Re: Dlaczego nie udało się sn...? 13.02.13, 00:12
              ....gdyby nie cesarka obok mnie nie lezalby prawie 5kg zdrowy przesliczny 3 tygodniowiec .
              Bardzo sie ciesze ze tak sie zakonczylo to. Zaluje ze w ogole dalam sie naciagnac lekarzom na nader naciagane sn gdzie wszystkie" gwiazdy na niebie" sugerowaly cc od 37 tygodnia.
              A to ze nie urodzilam sn nie uwazam za zaden dramat, naprawde najwazniejsze jest ze dziecko zdrowe i mama tez. Reszte mam w "powazaniu" i uwazam za dylematy znudzonych matek nie majacych zaczepienia w realnym swiecie. Panie w pociagu i inne zapewne maja male doswiadczenie zyciowe pomimo wieku ( i niech sie ciesza ze wiele ich ominelo) ze po 30 latach nadal rozprawiaja o porodach z przyslowiowymi "wypiekami na twarzy" i innych operacji nie przezyly.
    • kfffiatek Re: Dlaczego nie udało się sn...? 08.02.13, 16:32
      Bo porody wywoływane takie już są :( Mój zaczął się identycznie jak twój, tylko w terminie- z powodu nadciśnienia ciążowego. Cewnik, następnego dnia zdjęcie i szyjka rozwarta na 3 palce. Pomyślałam sobie ze nie jest tak źle... tyle że rozwarcie na 3 palce a 3cm to nie to samo :/ Teraz to już wiem. Tez podpięli mnie pod oksy, po pół godzinie skurcze miałam co 2 minuty. Ale do wytrzymania. Po dwóch godzinach wyłam z bólu (nie miałam normalnych skurczy tylko bóle krzyżowe, tylko kto przeżył ten zrozumie). Po czterech godzinach bólu poprosiłam o odłączenie oksy, stałam trochę pod prysznicem ale to nie pomagało. Odmówiłam położenia sie do ktg, nie mogłam wytrzymać na leżąco, tylko na kolanach :( Mimo ze po odłączeniu skurcze były już tylko co 4 minuty.

      Na salę porodową trafiłam z 3cm rozwarcia, oszalała z bólu :( Do dziś pamiętam ten kpiący wzrok położnej (rodziłam na żelaznej, trafiła mi się prawdopodobnie jedyna niesympatyczna w całym szpitalu, pozostałe były fantastyczne), która powiedziała- czemu tak histeryzuję, przede mną tysiące kobiet rodziło i też je bolało a jakoś sobie dały radę. Miała też pretensje o to że nie wiedziałam czy zrobiłam siku. No nie wiedziałam, różne rzeczy się ze mnie lały a ja byłam nieprzytomna z bólu...

      Gdyby dalej kazali mi rodzić naturalnie, pewnie skończyłoby się cc. Kontaktowałam na tyle żeby poprosić o zzo. Po znieczuleniu tak się odprężyłam że w niecałą godzinę miałam 10cm i czułam fantastyczne skurcze parte, kompletnie bezbolesne (ktoś, kto wymyślił zzo powinien dostać Nobla), na piątym skurczu urodziłam synka, ponad 4 kg, 60cm.

      Po porodzie tez miałam odczucie że coś mi odebrano :( Zresztą do tej pory wspominam go ze łzami w oczach, był najgorszym dniem mojego życia, pamiętam że nawet nie czułam ulgi po urodzeniu syna tylko leżałam i nie myślałam o niczym... Tuliłam synka ale nie patrzyłam na niego, czułam się okropnie :(

      Też do dziś rozmyślałam o moim porodzie i co było nie tak, nie mogę przestać o nim myśleć. Mam nadzieję że kolejny będzie inny. Rozumiem twój ból i współczuję :(

      • guderianka Re: Dlaczego nie udało się sn...? 09.02.13, 09:35
        Nie dręcz się pytaniami. Chociaż ja sama się dręczę. Zaczęłam moje wyrzuty wobec siebie , gdy tylko przestała mnie boleć rana/blizna po cc (ok 2 tygodnie brałam leki.)
        Poród był wywoływany-po terminie 3 dni, ze skurczami od trzech dni, z bardzo pomału rozwierającą się szyjką i dużym jak na mnie dzieckiem. Można powiedziec , że wszystko szło dobrze. Skurcze, rozwarcie, pracowałam z położną, a potem przestałam -coś zaczęło się dziać-krawienie (nie czop!), ból nie do zniesienia, w końcu parcie przy 8 cm i utrata kontroli-ja, nastawiona na sn, przeciwniczka cc wyłam jak zwierzę mówiąc że coś jest nie tak i prosząc o cc. Cały sztab położnych (została ze mną stara zmiana i nowa), lekarka która znała mojaa historię medyczną i wiedziała, że mam wysoki prog odporności zdecydowała o cc -stwierdziwszy podczas badania, że główka nie wstawiła sie w kanał i że rodzę na pusto. Po cc , w czasie szycia, powiedziano mi, że to była ostatnia chwila, że muszą dużo łatać i troche to potrwa i ze jeszcze trochę a pękłaby mi szyjka macicy a dziecka bym nie urodziła-nie dość że nie wstawiła się główka to syn miał ją dużą 36, 5 cm, w klatce piersiowej 37 cm, więc obręcz barkowa ok. 39-40 cm-nie do urodzenia przeze mnie (150cm wzrostu). Miałam poczucie, że uratowano zycie moje i mojego syna, byłam wdzięczna za zabranie bólu, za szybką akcję, że syn jest zdrowy (chociaż w pierwszych 1, 3, minucie miał 9apg za kolor skóry). Jednak w miarę upływu czasu zadawałam sobie to samo pytanie co Ty.
        Dzisiaj wiem, że kierowała mną jakaś ambicja, poczucie że poród sn jest lepszy, że nie dałam rady. To nieprawda. Organizm zbuntował się, prawdopodobnie dlatego, że dziecko było zbyt duże w stosunku do mojej budowy, o ile usg dobrze oceniło wagę o tyle nie dało rady zmierzyć obwodu głowy.
        Nie stresuj się, bo dzisiaj Twoje wspomnienia sa inne niż te, ktore były wtedy, Twoje reakcje na chłodno są rzeczowe, przemyślenia rowież-ale w dynamice porodu wszystko wyglądalo zupełnie inaczej. Kto wie, czy gdybyś urodziła sn nie miałabys większych problemów ze stanem macicy, pochwy,a dziecko problemów ze zdrowiem.
        • mamatin Re: Dlaczego nie udało się sn...? 10.02.13, 18:29
          moje dziecko tez urodziło się b. duze,prawie 5 kg. Na oddziale potem lekarka mówiła,ze to b. dobrze, ze urodzila sie przez cc.
          jeden wielki plus z czytania tego forum i forum Ci... to to, że nie dałam sobie "pomoc", czyli wypchac dziecka przez naciskanie brzucha od góry. Lekarka probowała to robic i jeszcze mojego meza zachecała. Gdyby ją rzeczywiscie wypchneli tym sposobem,to nie wiem co by było z moim dzieckiem. Miazga jakas,bo i tak miala buzie pokiereszowana.
      • princesswhitewolf Re: Dlaczego nie udało się sn...? 13.02.13, 00:15
        Po porodzie tez miałam odczucie że coś mi odebrano :(

        tak- bol. Ja z tego powodu sie ciesze ze mialam zoo a jesli ktos chce to oddam w paczce z nawiazka jesli komus zal ...bolu.
    • paul_ina Re: Dlaczego nie udało się sn...? 09.02.13, 11:37
      Poród miałaś traumatyczny, bardzo współczuję.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja