Pani Kasiu- pomoc w dokonaniu wyboru

08.02.13, 11:14
Droga Pani Kasiu, w 2011 roku urodziłam córkę poprzez cc. Jestem w ciąży, okres pomiędzy porodami będzie wynosił równe 2 lata. Poprzedni poród zakończył się cięciem przez spadki tętna dziecka, lekarze zareagowali szybko i mała dostała 10 p. Teraz lekarz dał mi wybór, powiedział, że mogę nawet umówić się na termin następnego cięcia lub mogę próbować rodzić naturalnie. Bardzo przeżyłam to, że nie udało mi się urodzić naturalnie, bardzo tego chciałam. Teraz emocje opadły, cieszę się zdrowym, fajnym dzieciakiem, po cięciu szybko do siebie doszłam. Jednak niedosyt pozostał. Mam dobrego lekarza i ufam mu, ale gaduła to z niego nie jest (co trochę utrudnia współpracę):) Powiedziałam, że chętnie będę próbować, ale nie za wszelką cenę i jeśli miałabym ponosić duże ryzyko to trudno- tniemy (naczytał się człowiek o tych pęknięciach macicy... ech...). Doktor odparł, że noo całe nasze życie objęte jest jakimś ryzykiem...
1. Pani Kasiu, decydując się na poród naturalny czym ja właściwie ryzykuję? Co mówią statystyki?
2. Czy to prawda, że przy porodzie naturalnym po pierwszym cc nie powinni podawać mi oksytocyny i znieczulenia. Dla mnie brzmi to logicznie. Jeśli potwierdzi Pani to o czym czytałam będę bardziej asertywna tym razem :)
Chciałam również popytać o przebieg pierwszego porodu. Generalnie jestem zadowolona, nie spotkały mnie jakieś przykrości ale zastanawiam się czy poród nie mógł przebiegać trochę bardziej naturalnie.
1. Małej się nie śpieszyło, lekarz kazał mi się stawić w szpitalu na wywoływanie 10 dnia po terminie. Czy doprawdy nie można odczekać przynajmniej tych 14 dni? Zwłaszcza, że już w szpitalu poproszono mnie o poczekanie do jutra ze względu na brak wolnych porodówek a w nocy sama zaczęłam rodzić!!!
2. W zasadzie na początku gdy skurcze nie były jeszcze mocne odeszły mi wody ok 2 w nocy (ale nie chlusnęły tylko jakby wylewały się przy każdym skurczu). Skurcze były coraz częstsze i mocniejsze ale rozwarcie nie szło. Rodziłam sobie na piłce całkiem spokojnie. O 10 rano położna oświadczyłam mi, że po 8 godzinach od odejścia wód podłącza się okstytocynę bo muszę urodzić w 24 godziny. Kazano mi położyć się na łóżku na jakiś czas (chyba ze 40 min) aby zebrać zapis. Skurcze, wiadomo, zrobiły się gwałtowne. jakoś wkrótce małej zaczęło spadać tętno. Czy faktycznie poród musi być zakończony w 24 godz?
a) Czy podanie mi oksytocyny mogło w jakiś sposób przyczynić się do tego, że mała obwiązała się pępowiną? Czy gdyby poród przebiegał swoim rytmem mogłoby do tego nie dojść? Czy jedno z drugim nie miało nic wspólnego i dziecko i tak by się później obwiązało?
b) Czy doprawdy po 8 godz. trzeba ładować tą oksy? Daleka jestem od zachwalania położnictwa lat 80 tych :) ale moja mama leżała w szpitalu po odejściu wód 36 godzin a potem szybko, naturalnie bez komplikacji mnie urodziła :)
c) bardzo dobrze czułam się na piłce ale rozwarcie nie postępowało. Nie pozwolono mi siedzieć na piłce, położna twierdziła, że ona mogła być przyczyną tego powolnego rozwierania bo dzieciaczek "odbijał się." Czy faktycznie mogło tak być, bo jeśli tak to za drugim razem będę unikać piłki jak ognia.
d) dodam, że jak dziecku gwałtownie spadło tętno to zbiegło się kilka pań i szybko podali mi coś na zatrzymanie akcji. I faktycznie akcja zupełnie ustąpiła, byłam wściekła. Po godzinie przyszła cała ekipa z lekarzem, podłączyli oksy i tętno małej znów spadło. Lekarz stwierdził, że nie ma co, przeprowadzono cięcie. Oczywiście w tamtej sytuacji nie mogli postąpić inaczej. Bałam się o dziecko.
3. Chciałam popytać o następny poród (cały czas skłaniam się ku naturze :)).
a) Czy jeśli moja szyjka tak beznadziejnie się rozwierała (doszłam do 1,5 cm) to znaczy, że taka już jej "natura" i będzie powtórka czy może być zupełnie inaczej?
b) Czy jeśli znów będę po terminie to mogą wywoływać poród oksytocyną?
c) Czy jeśli szczęśliwie zaczęłabym rodzić w domu o odejdą mi wody mogę odrobinę okłamać personel żeby się tak nie śpieszyli, czy to byłoby zupełnie nieodpowiedzialne? Na prawdę czuję, że ta oksy to za szybko.

Nie wiem czy to wszystko nie jest chaotyczne i przepraszam, że tyle tego. ale do pierwszego porodu miałam zbyt lekkie podejście "nie ja pierwsza nie ostatnia" :)) i zaskoczyło mnie wszystko: ból, i przede wszystkim strach i zupełny brak asertywności. Teraz chciałabym poczuć się bezpieczniej.
Pozdrawiam,
    • miacasa Re: Pani Kasiu- pomoc w dokonaniu wyboru 08.02.13, 12:13
      Warto by było spotkać się z położną ze szpitala, w którym planujesz rodzić i porozmawiać z nią jakie są zwyczaje w takich przypadkach jak Twój. W tym wątku możesz sporo przeczytać na ten temat:
      forum.gazeta.pl/forum/w,45447,140911895,,po_terminie_i_po_poprzednim_cieciu_cesarskim_.html?v=2
    • katarzynaoles Re: Pani Kasiu- pomoc w dokonaniu wyboru 08.02.13, 16:55
      To po kolei:
      1. Prognozowane ryzyko pęknięcia macicy podczas porodu wynosi:
      - 1:33.000 - jeśli na maciy nie ma blizny
      - 1:200 - przy porodzie sn po cc
      - 1:100 - przy porodzie sn po cc przyspieszanym oksytocyną
      - 1:43 - przy pordzie sn po cc indukowanym oksytocyną.
      Powikłania neurologiczne lub śmierć dziecka - 30% w wypadku pęknięcia macicy, śmierć matki 1-2%.

      2.Odpowiedż wynika z tego, co powyżej jesli chodzi o oksy. ZZO nie jest zupełnie niemożliwe, ale trzeba go indywidualnie rozważyć biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności.

      3. około 3% wszystkich ciąż, to ciąże, które trwają powyżej 42 tygodni. Około 10% dzieci urodzonych w 43 tc ma powikłania. Mówimy o dobrze obliczonym terminie porodu - co wcale nie jest powszechne w Polsce, gdzie nadal w kartach ciąży króluje reguła Naegellego. Dziecko często wcale nie ma świadomości, że minął jakiś Bardzo Ważny Dzień zaznaczony na kawałku tekturki, którą nosi ze sobą mama i dlatego nic specjalnego zwykle mu się nie dzieje ;).
      Jest wiele badań, które pomagają ocenić dobrostan dziecka w macicy i warto z nich skorzystać przed podjęciem decyzji o indukcji.

      4. Nie wiem, co ma Pani na myśli pisząc o rozwarciu, które "nie szło". Brak postępu porodu stwierdza się, jeśli w fazie aktywnej I okresu porodu rozwarcie postępuje wolniej niż 0,5 cm mierzone w odstępach 4 godzinnych. Czyli po stwierdzeniu, że zaczęły się skurcze porodowe (a nie przepowiadające, co w Pani wypadku może być kluczowe) postęp może wynosić 2 cm na 4 godziny. Zwykle dynamika rozwierania nie jest stała. Nie znam przepisu nakazującego skończyć ciążę do 24h po odejściu płynu owodniowego, tym bardziej, że możliwe jest proste dość monitorowanie czy dziecku nic nie zagraża. To jakieś wewnątrzoddziałowe ustalenia.

      5. Reakcja dziecka na silne skurcze oksytocynowe całkiem normalna - często się tak dzieje, to trochę jak reakcja na skok do zimnej wody zamiast powolnego zanurzania się. Dodatkowo nie działają mechanizmy ochronne, które uruchamia oksytocyna "ze środka" czyli endogenna.

      6. Nie sądzę, żeby oksytocyna wpłynęła na okręcenie się dziecka pępowiną. Nie wiem jak mocno dziecko było okręcone, ale dość często zdarza się, że poród sam z siebie przebiega wtedy łagodniej, wolniej. Możliwe, że gdyby tak było to nic takiego by się nie działo. Możliwe też, że i tak pojawiłyby się deceleracje na dalszym etapie porodu - w takim wypadku i tak skończyłoby się cc. Tego nie będziemy wiedzieć.

      &. Koncepcja "odbijania się" dziecka z powodu korzystania z piłki rozbawiła mnie, nigdy tak nie myślałam. Na moje oko to ma się tak samo do prawdy jak hasło "niech Pani nie siada dziecku na głowie, bo się nie urodzi" :). Chyba nie musi Pani unikać piłki.

      9. Zadbałabym o tę szyjkę wcześniej - herbatka z liści malin, wiesiołek - nie zaszkodzą, a mogą być pomocne. I raczej nie liczyłabym, że dziecko będzie miało ochotę rodzić się dużo wcześniej w stosunku do terminu niż siostra...

      Pozdrawiam serdecznie mając nadzieję, ze jakoś pomogłam rozproszyć mgłę :)
    • ekaminska3 Re: Pani Kasiu- pomoc w dokonaniu wyboru 11.02.13, 12:44
      Serdecznie dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Mój mąż (informatyk uwielbiający konkrety i cyferki) jest szczególnie wdzięczny za tą statystykę :)
      Niestety owa statystyka trochę nas przestraszyła. Mąż twierdzi, że biorąc pod uwagę Pani wypowiedź bezpieczniej będzie umówić się na cesarkę. Tłumaczę mu, że z całą pewnością nie miała Pani takiej intencji :). ech.. te chłopy... myślę, że argument o "przeżyciu" porodu naturalnego pozostanie dla niego niezrozumiały :)
      1. Niemniej chciałabym jeszcze konkretnie się zapytać jaki sposób rodzenia uważa Pani w moim przypadku za bezpieczniejszy i dlaczego. Rozumiem, że jest Pani daleka od podejmowania za mnie decyzji, no ale kurczę do czego by się Pani skłaniała :)
      Pierwszy poród wiadomo- natura najlepsza. Co z porodem po pierwszej cesarce? Przecież cesarka też niesie za sobą ryzyko powikłań.
      2. Druga sprawa. Zakładamy, że rodzę. Czy zanim pęknie ta nieszczęsna macica to kobieta, lekarz czy położna może to przewidzieć i szybko zareagować czy dzieje się to nagle i zawsze jest dramatyczne?
      serdecznie pozdrawiam,
      • a_lex Re: Pani Kasiu- pomoc w dokonaniu wyboru 11.02.13, 13:08
        jestem w podobnej sytuacji, cc miałam w maju 2010 roku, teraz jestem w 32 tc. bardzo chcę rodzić naturalnie, ale obawy są, wiadomo...
        obawiam się też takiego przedstawienia sprawy przez lekarzy w szpitalu, że zwyczajnie się przestraszę i zgodzę się na cięcie...
        jak rozróżnić ewentualne zagrożenie? jakich argumentów mogą użyć lekarze, żeby nie pozwolić mi rodzić naturalnie?
        mój lekarz póki co przeciwwskazań nie widzi. mówi jedynie o "wskazaniu względnym" do cc, jakim jest stan po poprzednim cc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja