Dodaj do ulubionych

depresja przedporodowa

18.06.13, 07:43
Po prostu się posypałam. Od 4 dni ryczę jak bóbr. Śpię po kilka godzin. Czuję żal, złość, bezsilność. W pierwszej ciąży nie miałam żadnych emocjonalnych atrakcji. W tej zresztą też, do teraz. Perspektywa CC mnie rozwala. Prawdopodobnie będzie z powodu położenia miednicowego. Ćwiczenia, zabiegi nic nie dały. Niestety z wygody personelu. Prawdopodobnie nikt nie da mi nawet spróbować rodzic siłami natury. Najlepiej gdyby cc było na zimno. Głupie teksty życzliwych w stylu "jak ja ci zazdroszczę, blizny nie będzie widać, nie będziesz się męczyć" dołują jeszcze bardziej. Nikt mi nie wmówi, że cc jest fajnym, bezpiecznym zabiegiem bez jakichkolwiek konsekwencji dla matki jaki i dziecka. Wszyscy wiedzą lepiej, co jest dobre dla mnie i dziecka. Czuję się bezradna. Mam prawo nie wyrazić zgody na cc, jeśli powodem ma być tylko ułożenie miednicowe? Jakich argumentów użyć? Czekać na akcję porodową czy lepiej wszystko zaplanować. Do terminu zostały mi dwa tygodnie. Boję się, że po porodzie będzie jeszcze gorzej.
Obserwuj wątek
    • kondolyza Re: depresja przedporodowa 18.06.13, 10:56
      o jakich konsekwencjach dla dziecka mówisz???
      bardzo mnie to ciekawi, bo miałam jedno cc i w perspektywie kolejne za 2 mce.

      co do konsekwencji dla matki i powiklan-jesli i tak nie ma wyjscia to pocieszę Cię jednym faktem-większość powikłań ma miejsce podczas zabiegów ratowania życia, zabiegów nagłych, przeprowadzanych w pośpiechu.

      jeżeli będziesz miała cc na zimno, w zaplanowanym terminie, przeprowadzane przez zespół normalnie przygotowany, nie popędzany, nie montowany o 3 nad ranem w pospiechu to naprawdę bezpieczeństwo Twoje i dziecka jest tutaj najwyższe z mozliwych.

      a co do porodu miednicowego-znajdz dobrą położną, zmień szpital na taki, gdzie można podjąć próbę. ja znam wiele happy endów w takiej sytuacji jak Twoja. ale nie dziw się zaleceniom lekarzy. Twoje zdanie mnie nie interesuje, ale ja bym zrobiła wszystko w takiej sytuacji żeby mieć cc. a gdyby cokolwiek podczas sn poszło nie tak-nie darowałabym sobie do końca zycia...
      • madziab83 Re: depresja przedporodowa 18.06.13, 12:51
        Jeżeli chcesz rodzić sn, poszukaj takiego szpitala, w którym ci to umożliwią. Urodziłam tak syna w 2010 roku, poród szybki i bezproblemowy a synek spory ( poród nie całe 2h, synek 3805 i 64 cm).
        • kondolyza Re: depresja przedporodowa 20.06.13, 18:06
          duzo czytalam i nigdzie nie natknelam sie na zadne takie.
          jedyne co spotkalam to-w sensie emocjonalnym-szok dla dziecka,ale nikt mi nie powie ze rodzacy sie naturalnie nie przezywa szoku
          o konsekwencjach zdrowotnych-pierwsze slysze. jedyne to ryzyko zbyt wczesnego odpepnienia a wiec anemii w pierwszym
          roku.
          wiecej ryzyka jest w porodzie sn-niedotlenienia,uszkodzenia,proznociagi,zaburzenia napiecia i wiele innych.

          aha-odsluzowywanie jest rownie powszechne przy cc jak i przy sn.
        • foremkaania Re: depresja przedporodowa 20.06.13, 19:36
          Najbardziej szkoda mi dziecka, które będzie wyrwane z bezpiecznego środowiska. Z dzieciństwa pamiętam jak w domu mojej babci wybuchł pożar, a dziadkowie w pośpiechu budzili wnuki. Pracuję z dziećmi i wiem, że sposób przyjścia na świat nie jest bez znaczenia. Kuzynka dwa lata temu urodziła przez cc córkę. Dziecko budził każdy dźwięk, płakało właściwie bez powodu, jest lękliwe. Nie chcę wdawać się w dyskusje.
          • ashraf Re: depresja przedporodowa 20.06.13, 19:49
            Podaj linki do badan naukowych, bo rozsiewasz bzdury. Dzieci lekliwe i placzliwe przez cc? To juz predzej stawiam na przewrazliwienie matki. Moj 4 mce po cc to okaz zdrowia, spi w nocy 12 h bez przerwy, a jak zasnie, to armata go nie obudzisz. Rodz sobie jak chcesz, ale nie opowiadaj takich bajek :/
            • klarci Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 00:06
              to nie są niestety bzdury.
              cc odbija się dość mocno, zarówno zdrowotnie, jak i psychologicznie na dziecku.
              co chwila dowiadujemy się o nowych odkryciach, a o wielu pewnie jeszcze dowiemy.
              jak to ktoś kiedyś powiedział "gdyby kobiety miały rodzić przez brzuch, miałyby tam zamek błyskawiczny". od jakiegoś czasu zwraca się dużą uwagę na to, że 'lepsze' są cesarki po rozpoczęciu akcji porodowej. od niedawna można też usłyszeć o "dobrych cesarkach", przypominających poród drogami natury.
              to wszystko oczywiście oznacza tylko tyle, że warto poważnie rozważyć cc 'na zimno', bez wskazań. bo tam, gdzie operacja jest potrzebna, nie ma dyskusji, bo jest ona na pewno najlepszym wyjściem.

              a w temacie, ciekawy artykuł
              zwierciadlo.pl/2011/zdrowie/porady/pamiec-chwili-narodzin
              • ashraf Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 12:26
                Rozmawiajmy o faktach, a nie korelacjach czy domysłach. A fakty są takie, że to poród sn stanowi potencjalnie większe zagrożenie życia dziecka, szczególnie prowadzony w pozycji horyzontalnej, z oxytocyną i zwlekaniem z cc. Ile z dzieci z niedotlenieniem i jego konsekwencjami (np. padaczka), z MPD, z porażeniem splotu barkowego to dzieci z cc? Dziwnym trafem 99% z nich to albo dzieci z sn, albo z cc wykonywanego na cito, za późno, w wyniku komplikacji śródporodowych, kiedy już w łonie matki doszło do uszkodzenia OUN. Nie neguję czyjejś chęci rodzenia sn, ale denerwuje mnie wmawianie matkom po cc nie wiadomo jakich komplikacji dla dziecka, bo takowych (poza przejściowymi i łatwymi do korekcji zaburzeniami integracji sensorycznej) nie ma.
                Cesarskie cięcie może być pozytywnym, godnym przeżyciem w rodzinnej atmosferze - z mężem, poszanowaniem intymności, z możliwością przytulenia i nakarmienia dziecka zaraz po wyjęciu z brzucha. Można mieć cc i dziecko cały czas przy sobie (przecież położna może pomóc w przewinięciu czy przyjęciu prawidłowej pozycji do karmienia dopóki nie wróci czucie w nogach), można nie leżeć płasko i wstać kilka godzin po porodzie, samemu zajmować się dzieckiem, niektórzy (jak ja) nie muszą nawet brać leków przeciwbólowych! Można normalnie pić i jeść bezpośrednio po zabiegu (nie kleiki i nie suchary, żadnych głupich diet dla karmiących), można tego samego dnia wieczorem wziąć z pomocą położnej prysznic, umyć włosy, być w szpitalu zadbaną i zadowoloną, szybko wracać do formy i cieszyć się dzieckiem. Nie twórzmy koło cc atmosfery strachu i przesądów.
                • klarci Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 17:45
                  rozróżnijmy sn od dn.
                  cc może być pozytywna dla matki, i w miarę mało traumatyczna dla dziecka (szczególnie ta "na gorąco"). jednak sn ma swoje cychy, przebieg, którego nie da się do końca odwzorować w cc. oczywiście warto się starać dl tych matek i dzieci, które nie mają wyjścia. jednak, parafrazując Twoje słowa, nie róbmy z cc czegoś lepszego niż sn.
                  i to nie są przesądy, to że Ty tak to widzisz nie zmienia faktów, które istnieją, tylko racjonalizacja wielu osobom, nie pozwala ich po prostu przyjąć.
                  warunkiem dobrego porodu jest zgoda wewnętrzna na jego przebieg. i dla kobiety to jest najważniejsze, żeby jej prawa były przestrzegane, żeby miała poczucie sprawczości i zgody. często kobiety po kiepskim, patrząc z boku, porodzie, mają z niego pozytywne wspomnienie. i wtedy jest ok. jeżeli ktoś kto boi się cc, musi się jej podjąć, powinien to przerobić w sobie, otrzymać jak najwięcej rzetelnych informacji, ale też dobrze pogodzić się z taką sytuacją, znaleźć na nią wewnętrzną zgodę, postarać się wieloma innymi czynnikami zminimalizować traumę dziecka, zaspokoić jego potrzeby - to nie jest niemożliwe na szczęście.
                  ideałem jest fizjologiczny poród, z wielu względów: hormonalnych, przeciskanie, pewna gotowość dziecka, kolonizacja bakteriami matki, innym odczuwaniem stresu. poród dn zmedykalizowany, powikłany, jak i cc odbiegają od tego, co nie oznacza, że muszą być straszne, traumatyczne i skutkować chorobami w późniejszym wieku. wszystkich skutków nigdy nie zbadamy. są jednak ludzie, którzy poświęcają życie na badaniu i pracy e skutkami różnych porodów i ja im wierzę. nie wiem kto miałby ich przekupić, żeby manipulowali badaniami. tak, czy inaczej "to nie są bzdury". należy o tym mówić głośno, między innymi po to, żeby pozwolić mówić kobietom o ich porodach: pięknych sn, traumatycznych dn, dobrych cc i trudnych cc. podobnie z dziećmi. postawa, że to sa bzdury i strasznie, oraz pusta racjonalizacja blokuje to. nie wiem, czy odczytasz co chcę napisać. nie chodzi o strasznie kobiet cc (tak a propos nie wiem, czy zauważyłaś, że między wierszami straszysz sn - zresztą to u nas ostatnio norma kulturowa), ale o pozwolenie im przejęcia kontroli nad najważniejszym, czy jednym z najważniejszych, wydarzeń w życiu. nie zapominając o dzieciach, dla których niesie to konsekwencje. jeżeli matka chce urodzić sn, poród przebiega fizjologicznie, pozostawia wspaniałe wspomnienia, haj oksytocynowy, to super. jeżeli poród się komplikuje i kończy kleszczami, czy cc, to należy zapytać kobiety, co ona w związku z tym czuje, przeżywa, czy czuje jak pomóc sobie i dziecko na przeżycie tego. jeżeli kobieta ze wskazań idzie na cc i godzi się na to - super, dla dziecka jest to też w danym przypadku najlepsze wyjście, jeżeli kobieta się nie godzi, to należy znowu pozwolić jej o tym mówić. jeżeli matka idzie na cc bez wskazań, bo boi się sn to należy zapytać dlaczego (może przez strasznie powikłaniami, które są przecież rzadkie, a itak w większości wynikają z błędów personelu, zresztą jak i powikłania po cc), a nie udawać, że cc jest lepsze dla dziecka - ogólnie. oczywiście kobieta ma prawo tez wybrać cc bez żadnych argumentów, ciągle tylko nasuwa się pytanie pod wpływem jakich przekazów, przyzwolenia na jakie treści i jakiej 'poprawności politycznej' (działającej w jedną stronę - bo już o pd wiele osób dość radykalnie się wypowiada i jakoś nikogo to nie kole w oczy) rodzi się lęk przed sn, a idealizowanie cc.
                  • foremkaania Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 19:28
                    No właśnie u mnie nie ma zgody wewnętrznej na taki przebieg porodu. Mały jest tak ułożony od 30 tygodnia, nie zmienia pozycji. Miałam wiele czasu, aby oswoić się z takim obrotem sprawy, dojrzeć. Miałam nadzieję, że się odwróci, że takie ułożenie dziecka nie jest codziennością. Czuję się oszukana, bezradna, zawiedziona. Najgorszy w tym wszystkim jest brak zrozumienia przez otoczenia. Właściwie rozumie mnie mój lekarz i mąż, który niestety w domu jest tylko w czasie weekendu. Bliscy nie chcą, nie potrafią albo też nie widzą problemu. Najgorsze są komentarze w stylu "jak ja ci zazdroszczę, nie będziesz się męczyć, wyjmą dziecko z brzucha i po sprawie" itd. Klarci masz rację, że cc jest idealizowane jako lepszy sposób przyjścia na świat, a poród sn jest gorszy, bardziej niebezpieczny, pozbawiający kobietę kobiecości. Po cc będziesz miała niewidoczną bliznę, a po sn wypadające narządy, nietrzymanie moczu, luźną pochwę. Mój pierwszy poród był trudny, długi i indukowany, ale wspominam go wspaniale. Decydowałam o jego przebiegu, np czy chcę kroplówkę czy odpocząć. Przypominał mi wchodzenie na szczyt, każdy krok przybliżał do radosnego spotkania. Zastrzyk energii był niesamowity. myślę, że ten pierwszy poród sie udał tylko dlatego, że ja byłam spokojna, opanowana, pozytywnie nastawiona. Teraz z każdym dniem tej siły jest coraz mniej, radość życia ulatuje. Podczas cc nie decyduję o niczym. Pani się kładzie, znieczulamy, kroimy, wyjmujemy dziecko, pokazujemy mamie, zszywamy i po robocie. Boję się, że mój stan emocjonalny jeszcze się pogorszy. Przyznam, że żadne racjonale argumenty do mnie nie trafiają, są niejako obok. Jest jeszcze jeden aspekt, chce mieć przynajmniej jeszcze jedno dziecko, a po cc muszę czekać z kolejną ciążą jakieś 2 lata i niestety ryzyko, że kolejna ciąża zostanie rozwiązania w ten sposób wzrasta.
                    Proszę nie piszcie, ze cc jest dla dziecka lepsze i nie pozostawia żadnych konsekwencji, że jedynym problem mogą być zaburzenia integracji sensorycznej. Ktoś, kto tak twierdzi, nie ma pojęcia czym owe zaburzenia są i jak bardzo wpływają na życie dziecka i całej rodziny. Jestem w zbyt kiepskiej kondycji psychiczne, aby sporządzać bibliografię, ale w przyszłości się o nią pokuszę.
                    • babyaggie Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 20:50
                      Z perspektywy czasu i wlasnych doswiadczen szczerze doradzam Ci konsultacje u psychoterapeuty. Ja szalalam, ze mna maz i bliscy, ale nikt kurde nie wpadl na pomysl pomocy mi poza durnymi radami!

                      Idz kobieto po pomoc. Jesli przezywasz to co ja kiedys, to nie ma potrzeby zebysz meczyla sie z tym sama i bez wsparcia.
                      Mysle, ze moze to byc kwestia jakis 3 spotkan.
                      Powodzenia i trzymaj sie.
                      Nie bede Cie uspakajac i "dobruchac" bo to i tak nie pomoze.
                    • kondolyza Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 21:16
                      Noo... jestes w złej kondycji psychicznej, to prawda... masakrycznie jesteś nakręcona... jakbys miała stoczyć walkę z niedźwiedziem a nie dziecko rodzić...
                      ja to Ci współczuje już teraz, jak Ty się tym dzieckiem zajmiesz po porodzie.
                      kurcze, współczuje, żeby do tego stopnia się zdowołać? i to matka? masz już dziecko więc wiesz co to dobro dziecko i czujesz tę siłę którą to siłą matka walczy o bezpieczeństwo swojego dziecka, i do Ciebie nie trafiają argumenty nt. bezpieczeństwa i zdrowia dziecka? masakra... współczuję.
                      jeśli możesz i zdążysz-może wybierz się do psychologa.
                    • ashraf Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 21:48
                      Martwisz się swoją wizją porodu i tym, że będziesz musiała odczekać z kolejnym dzieckiem (a swoją drogą skąd ty wzięłaś te dwa lata???), a nie martwisz się, że przy porodzie pośladkowym sn dziecko może zaklinować się w kanale rodnym, może doznać uszkodzeń główki, splotu barkowego? Pokrętna logika... Zapisz się na jakąś terapię, bo robisz sobie sama problem.
                    • foremkaania Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 11:52
                      Chciałabym uporządkować kilka kwestii, bo być może zostałam źle zrozumiana. Uważam, że cc jest operacją ratującą życie i zdrowie matki i dziecka. W moim przypadku jest to tzw. wskazanie względne, teoretycznie mogłabym spróbować rodzic siłami natury, ale większość lekarzy, szczególnie młodych nie potrafi przyjmować takich porodów, bo nikt ich tego nie nauczył. Położnictwo jest sztuką, a medyków uczy się techniki. Lekarze wolą zrobić cięcie, bo szybciej, bo jeśli w porodzie sn jednak coś by poszło nie tak to narażają siebie i szpital na odszkodowania. Cc jest procedurą nadużywaną. Odsetek cc rośnie, a wg WHO nie powinien przekraczać 15%. Wiem, że poród miednicowy jest statystycznie bardziej ryzykowny, ale cc jest też obarczone ryzykiem. Znam kilkanaście przypadków urodzenia dzieci sn z położenia miednicowego i w żadnym przypadku nie skończyło się to źle. Znam bardzo starą położną, która przez kilkadziesiąt lat przyjmowała porody w domach w tym również pośladkowe i nic złego się nie wydarzyło. Proszę, aby nie insynuować mi, że nie dbam o dobro dziecka, bo to nie jest prawdą. Biorę pod uwagę przede wszystkim bezpieczeństwo dziecka i muszę wziąć pod uwagę umiejętności lekarza. Byłabym przeszczęśliwa gdyby moja wola została uszanowana jako matki i jako pacjenta. Proszę nie straszyć mnie MPD, padaczką i innymi powikłaniami u dziecka, bo znam mechanizm ich powstawania. Potrafię również wczuć się w sytuację mojego dziecka, które siłą będzie wyciągane z macicy. W porodzie sn dziecko ma czas, aby zaadoptować się do nowych warunków, niejako dojrzeć, a w przypadku cc nie ma. I jeszcze jedna uwaga nigdy nie krytykuje matek, które chcą cc na życzenie, nie chcą karmić piersią czy uważają, że dziecko powinno spać w swoim łóżku od monetu urodzenia. Na forum szukam wsparcia, zrozumienia czy konstruktywnej krytyki. Od niektórych osób to wsparcie otrzymałam i im dziękuję. W realnym świecie największe wsparcie otrzymałam od mężczyzn- lekarza i męża. Dziękuje również tym, którzy nie podzielają mojego zdania, ich uwagi również czytam wnikliwie.
                      • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 12:23
                        Gdybyś znała dzieci i dorosłych z komplikacjami po porodzie siłami natury (a nie tylko lękliwe czy płaczliwe), gdybyś naprawdę zdawała sobie sprawę z tego co oznacza porażenie czterokończynowe czy epilepsja, to nie miałabyś wątpliwości co do cc w swoim przypadku. Szczerze Ci zazdroszczę braku takich doświadczeń wśród najbliższych! Oczywiście, że można przyjąć poród pośladkowy i może się to skończyć dobrze. Może jednak również bardzo źle i skala problemu jest nieporównywalna z ryzykiem przy cc (dla dziecka). Życie to nie historie z happy endem z internetu, a z dzieckiem niepełnosprawnym zostają potem tylko matka i ojciec, a nie wszyscy radzący naturalny poród.
                        Przy braku wskazań cc jest opcją dla niektórych, przy wskazaniach koniecznością, o czym tu dyskutować? Masz problem emocjonalny, którym powinien się zająć terapeuta, czego oczekujesz na forum? Że ktoś ci napisze, żebyś rodziła sn, a jak się pojawią komplikacje, to trudno? To byłaby skrajna nieodpowiedzialność. Jedynym wyjściem jest terapia i powinnaś się jej poddać dla dobra własnego i mającego się narodzić dziecka, które odczuwa emocje matki.
                      • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 13:29
                        I jeszcze jedno: są cesarki i cesarki. Skup swoją energię na tym jak uczynić cc dobrym porodem, może trzeba będzie wybrać inny szpital, może dokupić dodatkową usługę, może dogadać się z ordynatorem? Pomyśl o tym, co jest dla Ciebie ważne, powalcz o obecność męża, o przekazanie mu dziecka na ręce po porodzie, o nierozdzielanie Ciebie i maleństwa, o karmienie po wyjęciu z brzucha, o skin to skin na sali pooperacyjnej (wcale nie trzeba leżeć płasko!!!), o czas tylko dla Waszej rodziny (położne mogą dochodzić na kontrolę), o zdjęcia/film z porodu (mąż może się tym zająć), o przestrzeganie Twojej woli w kwestii mycia, szczepień czy karmienia. Poczytaj o karmieniu po cc (jak najbardziej możliwe!), o szybkim dochodzeniu do siebie (służę radą), o ćwiczeniach w domu i pod okiem fizjoterapeuty, o tym czego faktycznie nie wolno (dźwiganie starszego dziecka zaraz po cc), a co można, kiedy tylko wróci czucie w nogach (chodzenie, spacerowanie kilka godzin po cc, prysznic) i w pierwszej dobie po cc (samodzielna opieka nad dzieckiem). Opłać prywatny dyżur pielęgniarki na pierwszą noc i zażądaj pobytu maleństwa z Tobą! Położna pomoże w przyjęciu prawidłowej pozycji przy karmieniu, przewinie, zadba o Was.
                        Porozmawiaj od razu z lekarzem o VBAC, przecież już po roku można bezpiecznie zajść w ciążę i urodzić dziecko sn! Czemu zakładasz, że jedno cc uniemożliwi Ci posiadanie większej liczby dzieci?
                    • mart.a.29 Re: depresja przedporodowa 29.06.13, 22:43
                      Mam wrażenie,że ty też jesteś urodzona przez cc bo strasznie jesteś lękliwa i płaczliwa.Użalasz się nad sobą jakby nie wiadomo jakie wielkie nieszczęście miało cię spotkać.Nie miałaś nigdy cc a panikujesz na zapas jakbyś to przeżyła i wszystkie konsekwencje z tym związane.Moje dziecko przyszło na świat w taki właśnie sposób i ani mnie ani jemu nic nie jest.W niczym nie przypomina dziecka twojej kuzynki(no chyba,że w szpitalu podmienili mi dziecko i dali inne urodzone sn). Weź się kobieto w garść,idź na to cc i przestań się niepotrzebnie nakręcać takimi bzdurami.
                  • ashraf Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 21:04
                    Powtarzam - są to korelacje, a nie związki przyczynowo-skutkowe. Badania prowadzone są na ogólnej puli kobiet przechodzących cc, a więc w większości u tych, których stan zdrowia i przebieg ciąży nie był zadowalający, cc wykonano za wcześnie lub w trakcie akcji porodowej (najgorsza możliwa opcja) - to raz. Poza tym nikt i nigdzie nie twierdzi, że sn jest szkodliwy, że wybierają go tylko kobiety bez wyobraźni, że nie zależy im na dziecku itd. Po prostu każda decyzja powinna być szanowana, szczególnie, że ryzyko przy cc jest większe tylko dla matki. Przy czym (co wynika z badań), planowe cc przeprowadzane po 39 tc u zdrowych kobiet nie zwiększa już tego ryzyka w stosunku do kobiet rodzących sn. Można też czekać do samoistnego rozpoczęcia porodu (jak u mnie), co to za problem? Komplikacje mogą pojawić się i tu i tu, po co więc demonizować? Jeżeli - jak to zgrabnie ujęłaś - kobieta nie wyraża wewnętrznej zgody na poród sn, to należy poinformować ją o wadach i zaletach cc i umożliwić jej samodzielne podjęcie decyzji. Tak było u mnie - lekarz omówił ze mną wszystkie szczegóły cc, możliwe ryzyko (w zestawieniu z ryzykiem sn, w tym dla dziecka oraz dla kobiety - nietrzymania moczu i kału oraz upośledzenia funkcji seksualnych w wyniku problemów z blizną po epizjotomii), zaproponował (jeżeli chcę) counselling i indywidualną opiekę położnej przed porodem, na koniec dał do podpisania papiery i polecił przygotować plan porodu (tak, przy cc też możliwe!). Dodam, że mieszkam w kraju, gdzie można rodzić w dowolnej pozycji, w sali wyposażonej we wszelkie możliwe udogodnienia, w wannie, z muzyką, aromaterapią, masażami, zzo na życzenie, z dedykowaną położną i dowolną liczbą osób towarzyszących. Można (na koszt kasy chorych) rodzić we własnym domu, w domu narodzin, w szpitalu, w klinice uniwersyteckiej, można mieć cc na życzenie bez prawienia morałów. Każdy wybór jest szanowany i nikt nie pozwala sobie na komentarze o zamku na brzuchu. Szkoda, że to wyjątek :/
                    • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 02:09
                      mylisz się. właśnie okazuje się, że na przykład koszty psychiczne są mniejsze przy cc w trakcie akcji porodowej. gorzej wypadają tu cc na zimno, które według Twojej teorii powinny lepiej wypadać w korelacjach.

                      żądasz szacunku do decyzji, a nie dostrzegasz, że sama przekraczasz tą granicę, kłócąc się z dziewczyną, która przyszła tu opowiedzieć o swoich wątpliwościach.
                      poza tym pojawiły się dwie kolejne osoby, przez co te ostatnie komentarze wręcz kipią agresją :/
                      zero przestrzeni na rozmowę, zwykłą, ludzką kobieca rozmowę.
                      już wcześniej to wyraziłam - oczekiwania zrozumienia w jedną stronę. naturalistki i terrorystki laktacyjne -to jest poprawne. prośba o niestrasznie sn i nie idealizowanie cc, czy mm (wiem, rozszerzyłam temat, specjalnie, dla porównania, bo ten problem jest szerszy) - cicho sza, to 'niepoprawne politycznie'.
                      myślcie sobie co chcecie, a autorka ma realny problem i zamiast wsparcia dostaje komunikaty "ogarnij się kobieto i nie marudź".
                      lekceważenie czyichś problemów i atakowanie innych wypowiedzi, nie pierwszy raz zresztą tutaj ....
                      • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 07:24
                        > poza tym pojawiły się dwie kolejne osoby, przez co te ostatnie komentarze wręcz
                        > kipią agresją :/

                        przeczytałam na spokojnie komentarze i nie wszystkie są napastliwe, tak jak napisałam - niepotrzebnie uogólniłam.
                      • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 08:49
                        Mylisz pojęcia - cc po rozpoczęciu samoistnej akcji porodowej (wersja optymalna) a cc w trakcie powikłanej akcji porodowej, często po osiągnięciu dużego rozwarciu i kilkunastu godzinach na porodówce (wykończona matka i dziecko) to dwa przeciwległe bieguny. W tym pierwszym przypadku nie ma pośpiechu, hałasu, ciśnienia, żeby szybko skończyć, bo dziecko niedotlenione itd.
                        Nie kłócę się z nikim, zwracam tylko uwagę na kolejność priorytetów. Poród pośladkowy sn jest niebezpieczny i raczej niechęć do cc "bo tak" nie jest kontrargumentem.
                        Wiedziałam, że zacznie się temat mm... Nie nazywam nikogo terrorystą laktacyjnym, co to w ogóle za pojęcie? Jak się chce karmić piersią, to się karmi i dostaje się wsparcie, jak się nie chce, to karmi się mm. Gorzej, jak się chce i nie może (uprzedzając komentarze - bez związku z cc, dziecko przystawione zaraz po wyjęciu z brzucha, laktacja pięknie rozkręcona) i trzeba dawać mm wbrew swoim przekonaniom, bo nawet najbardziej doświadczone i pomocne doradczynie laktacyjne, położne i lekarze rozkładają ręce i są bezradni. Przeszłam, znam, też nie było to dla mnie miłe, ale nie przyszłoby mi do głowy robić z tego tragedię i zadręczać siebie i dziecko :/
                        • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 14:35
                          tak poród cc po rozpoczęciu akcji to co innego, niż bezpośrednio ratujący życie.
                          tylko z tym się mogę zgodzić.
                          nie dogadamy się.
                          piszesz nieprawdę i usilnie próbujesz to udowodnić.
                              • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 19:06
                                Mnie nie musisz niczego udowadniać - to ty snujesz wizje niesłychanej traumy psychicznej po cc, nie ja. Ja - w przeciwieństwie do ciebie - przeszłam dobre cc, bez stresu i bólu, dziecko trafiło od razu na ręce ojca, widziałam je - nie wyglądało na przerażone, zestresowane i w traumie ;)
                                • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 21:35
                                  o widzisz, to ja mam odwrotne odczucie ;)

                                  wiesz, ta dyskusja jak dla mnie nie ma sensu. uparcie stoisz na stanowisku tego, że Twoje spojrzenie jest jedynie słuszne i nie dopuścisz najbardziej rzetelnych i wiarygodnych badań do siebie. choćbyś nawet kiedyś miała wątpliwości, teraz sama siebie upewniasz, że cc jest znacznie lepsze. to jest właśnie racjonalizacja.
                                  a przekonywać? - nawet nie mam zamiaru. jeżeli dla Ciebie cc było dobrym porodem, to tylko się cieszyć. nie oznacza to jednak, że cc nie jest pozbawione poważnych minusów.
                                  tyle w temacie ;)
                                  • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 21:50
                                    Pokaż mi gdzie napisałam, że sn nie może być dobrym, pięknym porodem. To ty twierdzisz, że to trauma i nieszczęście. A minusy mają oba porody, czego naturalistki uparcie nie chcą przyznać. Ciekawe, że mówienie o komplikacjach cc to edukowanie, a o ryzyku przy sn straszenie...
                • kondolyza Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 21:07
                  ashraf napisała:

                  > fakty są takie, że to
                  > poród sn stanowi potencjalnie większe zagrożenie życia dziecka, szczególnie pr
                  > owadzony w pozycji horyzontalnej, z oxytocyną i zwlekaniem z cc.

                  Ile z dzieci z
                  > niedotlenieniem i jego konsekwencjami (np. padaczka), z MPD, z porażeniem splo
                  > tu barkowego to dzieci z cc? Dziwnym trafem 99% z nich to albo dzieci z sn, alb
                  > o z cc wykonywanego na cito, za późno, w wyniku komplikacji śródporodowych, kie
                  > dy już w łonie matki doszło do uszkodzenia OUN.

                  Nie neguję czyjejś chęci rodzen
                  > ia sn, ale denerwuje mnie wmawianie matkom po cc nie wiadomo jakich komplikacji
                  > dla dziecka, bo takowych (poza przejściowymi i łatwymi do korekcji zaburzeniam
                  > i integracji sensorycznej) nie ma.

                  Nie twórzmy koło cc atmosfery strachu i przesądów.


                  WSZYSTKO TO ABSOLUTNA PRAWDA, PODPISUJĘ SIĘ POD TYM ABSOLUTNIE.
              • kondolyza Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 21:05
                klarci napisała:


                > co chwila dowiadujemy się o nowych odkryciach, a o wielu pewnie jeszcze dowiemy

                taaa... a ja co chwile słysze o porodach z vacuum, wybitych obojczykach, niedotlenieniach, krwiakach itp. po porodach sn....


                > jak to ktoś kiedyś powiedział "gdyby kobiety miały rodzić przez brzuch, miałyby
                > tam zamek błyskawiczny".

                ależ oczywiście -cc nigdy nie było i nie będzie porodem drogami natury, ale nikt mi nie wmówi że to zło konieczne gdy są wskazania. po to ktoś kiedyś wymyślił cc żeby dzieci nie umierały w łonie matki....

                > od jakiegoś czasu zwraca się dużą uwagę na to, że 'lepsze' są cesarki po rozpoczęciu akcji >porodowej. od niedawna można też usłyszeć o "dobrych cesarkach", przypominających poród drogami natury.

                to prawda, ja sama rozmawiając z kilkoma ginekologami usłyszałam, że mięsień macicy zupełnie inaczej się goi, inaczej wykształca się to miejsce które jest cięte i że lepiej przebiega wówczas rekonwalescencja. ale nie zawsze można sobie pozwolić na czekanie na samoistną akcję. czasem trzeba wybrać ważniejsze-dobro, życie, zdrowie dziecka, matki. nad tym nie powinno się dyskutować.

                • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 02:17

                  > taaa... a ja co chwile słysze o porodach z vacuum, wybitych obojczykach, niedot
                  > lenieniach, krwiakach itp. po porodach sn....

                  no właśnie o tym mowa ...

                  > ależ oczywiście -cc nigdy nie było i nie będzie porodem drogami natury, ale nik
                  > t mi nie wmówi że to zło konieczne gdy są wskazania. po to ktoś kiedyś wymyślił
                  > cc żeby dzieci nie umierały w łonie matki....

                  ależ oczywiście, zwróć uwagę, że piszę jasno - cc to w wielu sytuacjach najlepsze wyjście. kwestia co w danym przypadku jest bezpieczniejsze. nie wszystkie porody mogą być sn i super, że istnieje coś takiego jak, całkiem bezpieczna, w dzisiejszych czasach cesarka. twierdzenie czegoś innego byłoby co najmniej idiotyzmem, podobnie jak twierdzenie, że sn jest niebezpieczne.

                  > to prawda, ja sama rozmawiając z kilkoma ginekologami usłyszałam, że mięsień ma
                  > cicy zupełnie inaczej się goi, inaczej wykształca się to miejsce które jest cię
                  > te i że lepiej przebiega wówczas rekonwalescencja. ale nie zawsze można sobie p
                  > ozwolić na czekanie na samoistną akcję. czasem trzeba wybrać ważniejsze-dobro,
                  > życie, zdrowie dziecka, matki. nad tym nie powinno się dyskutować.

                  plusów cc na gorąco niż na zimno jest więcej, także dla dziecka (wstęp w zamieszczonym artykule).

                  ale nie zawsze można sobie p
                  > ozwolić na czekanie na samoistną akcję. czasem trzeba wybrać ważniejsze-dobro,
                  > życie, zdrowie dziecka, matki. nad tym nie powinno się dyskutować.

                  ale ktoś o tym dyskutuje? sytuacje konieczne są jednoznaczne. nie wydaje mi się, żeby ktoś tu napisał inaczej.
            • kondolyza Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 21:01
              ashraf napisała:

              > Podaj linki do badan naukowych, bo rozsiewasz bzdury. Dzieci lekliwe i placzliw
              > e przez cc? To juz predzej stawiam na przewrazliwienie matki. Moj 4 mce po cc t
              > o okaz zdrowia, spi w nocy 12 h bez przerwy, a jak zasnie, to armata go nie obu
              > dzisz. Rodz sobie jak chcesz, ale nie opowiadaj takich bajek :/

              DOKŁADNIE!!!
              • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 02:34
                wiesz, muszę Ci przyznać, że gdybym wiedziała, że to Was na prawdę interesuje, to chyba podjęłabym się znalezienia tych linków.
                pytanie, czy kogoś interesuje ich treść, czy próba jej usilnego podważania
                • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 09:30
                  Dalej czekam. Tylko na poważne badania naukowe, prowadzone na dzieciach z elektywnego cc przeprowadzonego zgodnie z good practice, a nie z cc przy komplikacjach czy "po polsku" - z leżeniem plackiem 12 h, bez dziecka, bez karmienia i z dietą-cud.
                  Odnoszę nieodparte wrażenie, że ten upór co do rodzenia sn w sytuacjach, kiedy jest wskazane cc, to część większej filozofii, zakładającej porody domowe po cc, spanie z dzieckiem (świetny pomysł na śmierć łóżeczkową), karmienie do 5 r.ż. na żądanie, karmienie przez sen (!), nie ruszanie się z domu bez dziecka przez rok, bo co jak zapragnie cycka do poprzytulania się itd. Co najciekawsze, ta filozofia równie chętnie podejmuje argumenty naukowe (np. co do długiego karmienia) jak i je neguje (spanie z dzieckiem). Dlatego - niestety - jest dla mnie mało wiarygodna.
                  • kondolyza Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 09:53
                    ashraf napisała:


                    > Odnoszę nieodparte wrażenie, że ten upór co do rodzenia sn w sytuacjach, kiedy
                    > jest wskazane cc, to część większej filozofii, zakładającej porody domowe po cc
                    > , spanie z dzieckiem (świetny pomysł na śmierć łóżeczkową), karmienie do 5 r.ż.
                    > na żądanie, karmienie przez sen (!), nie ruszanie się z domu bez dziecka przez
                    > rok, bo co jak zapragnie cycka do poprzytulania się itd. Co najciekawsze, ta f
                    > ilozofia równie chętnie podejmuje argumenty naukowe (np. co do długiego karmien
                    > ia) jak i je neguje (spanie z dzieckiem). Dlatego - niestety - jest dla mnie ma
                    > ło wiarygodna.


                    przyznam szczerze że dla mnie też wali to na kilometr taką właśnie filozofią, którą ja osobiście się brzydzę.
                  • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 14:41
                    1. ponawiam pytanie, co Ciebie interesuje, wiedza, czy kłótnia i podważanie?

                    2. hmmmm, to chyba zupełnie co innego widzimy i czytamy. nie zauważyłam, żeby ktoś w tym wątku upierał się przy sn, mimo realnych wskazań do cc. niezgoda na bzdurną racjonalizację, a zgoda na opowiadanie o uczuciach, to chyba coś innego ....
                    o innych bzdurach o spaniu razem, czy dkp, już nawet nie chce mi się pisać.
                    domyślam się, że miałaś ochotę sprowokować kolejną kłótnię, ale napiszę Ci tak: uważaj co chcesz, tylko nie wmawiaj innym, że to prawda objawiona i absolutna i nie zatruwaj swoim podejściem postów innych ...
                    • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 15:00
                      Interesuje mnie rozmowa na poziomie merytorycznym, czyli np. porownanie szans na niedotlenienie plodu przy sn i cc czy o ryzyku sn przy ulozeniu posladkowym. Zamiast tego lepiej jednak opowiadac o dziecku kuzynki. Co do dkp i spania z dzieckiem zapewne trafilam, tu dyskusja mnie nie interesuje, bo na pytania, ktore moglabym zadac pewnie i tam nie uzyskam odpowiedzi - chocby jak mozna wyeliminowac ryzyko uduszenia sie dziecka, ktore uparcie nakrywa twarz kocem i musi spac w spiworku albo (to juz z czystego zdumienia) jak uprawia sie seks w lozku z noworodkiem/niemowlakiem, zakladajac, ze nie ma sie ochoty robic tego codziennie na pralce ;)
                      • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 17:25
                        > Interesuje mnie rozmowa na poziomie merytorycznym
                        odnoszę inne wrażenie i szczerze powiedziawszy średnio mi się już chce z Tobą dyskutować. nie dlatego, że masz inne zdanie, tylko dlatego jak je prezentujesz. jeżeli uważasz, że itak wiesz lepiej, to jaki sens udowadniać Ci cokolwiek? szkoda czasu, a i nie mam jakiejś misji, żeby kogoś nawracać. każdy ma prawo do swoich poglądów. odezwałam się tylko dlatego, że na autorkę poszedł lekki atak, zamiast kobiecej rozmowy, że kolejny raz straszy się sn (i nie tylko), co autorki nie wzrusza, ale może kiedyś nakręci jakąś dziewczynę, powodując silny lęk przed fizjologicznym sn - jak to szkodliwe, chyba nie muszę pisać.

                        co do pytań o spanie z dzieckiem, trudno mi odpowiedzieć na Twoje dylematy, ja takich nie miałam przy żadnym z synów. owszem, czasami budziłam się, kiedy dziecko przykryło się kołdrą, ale nigdy nie były to sytuacje zagrażające. natomiast obudził mnie mikro ruchami, kiedy mnie potrzebował. gdyby był w łóżeczku, nie miałabym szans mu pomóc. zadziwiające, że sids jest przypadłością spotykaną jedynie w krajach rozwiniętych, gdzie między innymi nie ma normy spania z dziećmi.
                        nie rozumiem Twoich argumentów. jeżeli uznałaś śpiworek, za wybór konieczny, to jaki problem spać obok dziecka w nim?
                        co stoi na przeszkodzie intymności? jeżeli nie wyobrażasz sobie nawet noworodka na drugim końcu łóżka, to przecież może spać przez godzinę, dwie, obok w dostawce/łóżeczku, a potem być zabierane do wspólnego łóżka.
                        myślę, że wiele problemów tworzymy sami ;)
                        • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 19:04
                          Ależ ja nie oczekuję nawracania, podobnie jak nie namawiam nikogo na cc. To osobista decyzja. I co to jest "kobieca" rozmowa? Głaskanie po główce i rozczulanie się nad sobą?
                          Nikt nie straszy sn w sytuacji braku przeciwskazań. Trzeba jednak być skrajnie nieodpowiedzialnym, żeby milczeć na temat ryzyka związanego z porodem pośladkowym. No i nie udawajmy, że z sn nie wiążą się żadne potencjalne komplikacje, bo to oczywista nieprawda. Oba typy porodów niosą za sobą ryzyko, decyzja powinna należeć do posiadającej pełnię wiedzy kobiety.
                          Co do spania z dzieckiem, to rozumiem, że tutaj ważniejsze jest wygodnictwo matki (karmienie na śpiąco, nota bene ryzykowne + brak odbijania), a wyniki badań naukowych są nieistotne. Podsyłam link, na ten temat przeprowadzono szereg badań:
                          www.livescience.com/34531-co-sleeping-baby-sids-risk.html
                          Wystarczy zresztą porozmawiać z lekarzem. Nie każdego budzą "mikroruchy", mnie często nie wybudzał nawet płacz dziecka w tym samym pokoju (wstawał mąż, ma lżejszy sen), za to kiedyś przykryłam dziecko kocem i gdyby nie stękanie, to nie zorientowalibyśmy się, że zarzucił go sobie na twarz i nie mógł ściągnąć. W śpiworku do łóżka? Jakim cudem, jeśli ma się małżeńskie łoże z nakastlikami (brak ściany z obu stron)? Dziecko musiałoby w tej sytuacji spać między nami, a my śpimy pod wspólną kołdrą. No i w nocy lubię przytulać się do męża ;) Dostawek do naszego łóżka (amerykańskie, b.wysokie) nie produkują w Europie.
                          Co do seksu w jednym łóżku z niemowlęciem, to to jest dla mnie dopiero pogwałcenie prywatności i godności dziecka. Ciekawe, że dziecko ma twoim zdaniem zapamiętywać traumę cc, a nie będzie mu przeszkadzać conocne współżycie rodziców (przy którym może zresztą np. spaść z łóżka), odgłosy, gwałtowne ruchy itd. Poza tym ja np. lubię wybierać dowolną porę na seks, a nie bawić się wtedy w przenoszenie dziecka do łóżeczka i wybudzanie go. No i kwestia komfortu, kładzenia się spać o różnych porach, zmiany pozycji w czasie snu. Synek od początku śpi w swoim łóżeczku, jest zadowolony, może się w nim dowolnie przemieszczać i nie jest świadkiem naszego seksu! Jeżeli ktoś uprawia seks raz w tygodniu, to może faktycznie problem jest marginalny, ale wielu ludzi ma większy temperament.
                  • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 14:54
                    p.s. moje dziecko żyje tylko dzięki temu, że spało ze mną, więc temat sids sobie lepiej odpuść, chyba, że znowu chcesz być mądrzejsza od ekspertów i intuicji matczynej :P
          • kondolyza Re: depresja przedporodowa 21.06.13, 21:00
            foremkaania napisała:

            > Najbardziej szkoda mi dziecka, które będzie wyrwane z bezpiecznego środowiska.
            > Z dzieciństwa pamiętam jak w domu mojej babci wybuchł pożar, a dziadkowie w poś
            > piechu budzili wnuki. Pracuję z dziećmi i wiem, że sposób przyjścia na świat ni
            > e jest bez znaczenia.

            no prosze Cie... walnęłaś teraz zabobonem jak sie masz... pożar porównywać do cięcia cesarskiego? z calym szacunkiem, ale pożar dla dzieci już świadomych, takich które już mają pamięć i wogóle-to nie ma soę cod ziwić że to byłą trauma. ale nie porównuj tego do porodu którego nikt w życiu nie pamięta...
            i nikt mi nie powie że dziecko rodzące się sn nie przeżywa szoku. i przeciskanie się przez wąski kanał, zablokowanie w kanale na kilka skurczy a potem oślepiające światło-to dla rodzącego się sn nic przyjemnego. a skąd wiesz czy klaustrofobia nie bierze się od przeciskania w kanale rodnym.. to taki sam zabobon jak to ze cc to trauma.

            to ja każdej dziewczynie ze złym ułożeniem i wskazaniami powiem, że lepiej rodzić przez cc bo przynajmniej dziecko będzie zdrowe, bez ryzyk i komplikacji.

            >Kuzynka dwa lata temu urodziła przez cc córkę. Dziecko bu
            > dził każdy dźwięk, płakało właściwie bez powodu, jest lękliwe. Nie chcę wdawać
            > się w dyskusje.

            jej dziecko jest lękliwe, ale nie wiesz dlaczego, może taki typ, a może stresowała się w ciąży? dla mnie to totalna bzdura że dziecko jest takie z powodu cc.

            moja córka po cc to noworodkowy anioł, od zawsze świetnie śpi, nie ma żadnych zaburzeń snu, nie trzeba było jej dyndać, bujać, zasypiała i zasypia sama, spokojnie, z uśmiechem na ustach, z innymi rzeczami rozwojowymi też nie ma problemu. i wszystkie które znam po cc są bezproblemowe, więc może regułą jest że po cc dzieci są spokojniejsze, nie mają kolek itp bo tak wynika z moich obserwacji:)
            • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 02:31
              no niestety, ale autorka pisze słusznie.
              spokojnie można napisać, że taki pożar jest mniejszą traumą, niż cc 'na zimno'. a to, że dziecko nie mówi, to ma coś zmieniać? zmienia może o tyle, że nie może się obronić, wykrzyczeć co czuje, zakomunikować. ponadto noworodek nie ma poczucia czasu, nie ma świadomości, że sytuacja zagrożenia życia się zakończy.
              przepraszam Kondolyza, ale myślę, że warto poczytać trochę o tym.

              przeprowadzono ankietę wśród neonatologów i pediatrów, czy uważają znieczulenie przy poważnym zabiegu, u noworodka, za konieczne. niestety większość odpowiedziała "nie". za dużo dzisiaj wiemy o rozwoju mózgu dziecka, żeby twierdzić, że dziecko czuje "mniej". a ciekawe kto z dorosłych dałby się np. obrzezać bez znieczulenia. walczymy o zzo jako standard, a ignorujemy to co się dzieje z dzieckiem :/
              niestety przez takie myślenie mój starszy miał potężną traumę, za którą do dzisiaj czuję się odpowiedziała i winna. dziecko czują dotyk innej osoby, niż ja, wpadał w histeryczny wrzask - przez kilka miesięcy. ale co tam, ważne, że w końcu wyszliśmy zdrowi ze szpitala :P

              różnimy się od siebie poziomem racjonalizacji po ekspozycyjnej.

              a akurat autorka zadziwia mnie swoją wiedzą na temat, w pozytywnym sensie.
              • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 09:05
                Tragizujesz i wyolbrzymiasz, a tez autorki postu nawet nie skomentuję... porównanie cc z pożarem oraz argumenty "bo dziecko kuzynki". Co do badan wśród neonatologów i pediatrów, to jakoś niespecjalnie wierzę, wziąwszy pod uwagę wiedzę o odczuwaniu bólu u płodu. Choć w Polsce nic mnie nie zdziwi.
                • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 14:45
                  z tego co wiem, to nie były polskie badania.

                  jak pięknie watek z rozmowy na temat rozczarowania, jakie czuje foremkaania, zszedł na kolejną kłótnię o wyższości mojszej racji :P
                • klarci Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 17:47
                  nie tragizuję.
                  wyobraź sobie sytuację, kiedy funkcjonujesz sobie błogo w ciepłym, miękkim, przyciemnionym, spokojnym miejscu, tylko raz na jakiś czas przerywanym lżejszym, lub silniejszym stresem mamy. nagle, ni z tego ni z owego dociera do ciebie kortyzol matki, zimno, ostre światło. i to wszystko, kiedy nie jesteś gotowy - to jest stan zagrożenia życia.
                  pooglądaj i porównaj sobie kiedyś zdjęcia dzieci np. z pd i cc na zimno.

                  dziecko wie kiedy ma wstawać i próbować chodzić, wie, ze musi poszukiwać pokarmu, że ma płakać, kiedy chce kogo przywołać, bo to wszystko mówi mu instynkt, ukształtowany tysiącami lat ewolucji. tak samo dziecko, które ma się urodzić, kiedy czuje się gotowe daje sygnał. jego ciało i mózg, wspierane przez hormony matki, są przygotowywane na narodziny (przeciskanie przez kanał). tego się spodziewa, taki stres jest dla niego naturalny, pełni swoją funkcję.
                  spróbuj uczyć chodzić dziecko 4-miesięczne. ignoruj, że nie utrzymuje równowagi i się przewraca. podobnie jest z etapem narodzin, dziecko przygotowane na to, że przechodzi z życia płodowego, poprzez poród, w życie na zewnątrz, zaakceptuje tą sytuację zapisze jako naturalne wydarzenie. dziecko wyrwane gwałtownie z jednego środowiska w drugie, nie wie co się dzieje, jest przerażone.
                  nie wiem więc gdzie tu jest tragizowanie, ja bym raczej nazwała to wczuciem się w położenie dziecka.

                  na koniec muszę to dodać, żeby nie wyszło, że ja teraz straszę. to nie jest tak, że tylko poród, tylko spanie, tylko karmienie, chustonoszenie itp. jest za to tak, że lepiej, kiedy ...
                  jeżeli mama nie ma wyjścia i musi urodzić poprze cc, to jak pisałaś wyżej, warto zadbać o inne aspekty porodu i tego co się dzieje później i na tym się skupić starając się oswoić lęk. z tym akurat się zgadzam. na szczęście na doświadczenia dziecka wpływa wiele różnych czynników i raczej żaden sam z siebie nie będzie decydującym co do np. zdrowia emocjonalnego w przyszłości. poza tym nawet zły poród zawsze można odczarować ;)
                  i tym optymistycznym akcentem ... :)
                  • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 19:12
                    Ale w czym problem? Można zaczekać na samoistne rozpoczęcie porodu. Mnie odeszły wody, spokojnie pojechaliśmy do szpitala, relaksowałam się w oczekiwaniu na cc, słuchałam muzyki, rozmawiałam ze znajomymi i rodziną, żartowałam z mężem, kiedy pojawiły się pierwsze skurcze przewieziono mnie na salę. Atmosfera na sali była wspaniała, bynajmniej nie "zagrożenia życia", po 30 min. byliśmy już na sali poporodowej.
                    Nie neguję ruchu pro-sn, jestem całym sercem zapewnieniem każdej rodzącej maksimum prywatności komfortu, wybranej pozycji, dowolnego znieczulenia, ochrony krocza itd., ale czemu zarazem przedstawia się cc jako zło i fanaberię?
                      • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 21:48
                        Na co nie musi wyrażać zgody! Może się stawić w szpitalu po rozpoczęciu akcji i nie będą mieli prawa odmówić jej cc przy położeniu miednicowym. Pacjenci w Polsce też mają swoje prawa, może warto bardziej o nie zawalczyć?
    • frebia Re: depresja przedporodowa 18.06.13, 14:00
      Zapewne wiele przydatnych informacji znajdziesz na stronie: www.naturalniepocesarce.pl

      Zapraszam też na stronę www.cud-narodzin.pl - tam w zakładce "hipnoza za darmo" znajdziesz profesjonalną ścieżkę relaksacji przeznaczoną dla kobiet w ciąży. Dzięki temu nagraniu uspokoisz się i zrelaksujesz.

      Pamiętaj, że cokolwiek się wydarzy jesteś dobrą mamą, która chce dla swojego dziecka tego co najlepsze. To, że masz obawy bądź czujesz lęk to normalne. Masz prawo do tych odczuć. Pamiętaj też, że gdy przytulisz do piersi swoje maleństwo wiele spraw przestanie się liczyć. Oczywiście nie jest to powód dla którego miałabyś nie walczyć o to co czujesz, że jest dla Ciebie najlepsze, ale jest to pocieszająca perspektywa, że bez wzgledu na to co się stanie już niebawem będziesz bardzo szczęśliwą mamą.

      pozdrawiam Cię serdecznie,
      Karolina
    • katarzynaoles Re: depresja przedporodowa 19.06.13, 13:02
      Zdaję sobie sprawę, że znalezienie się w podobnej sytuacji jest frustrujące - oznacza pożegnanie z obrazem "mojego idealnego porodu" i konieczność skonfrontowania się z tym, że nie zawsze możemy spełniać marzenia... To zawsze trudne, a tym bardziej przed samymi narodzinami, kiedy dodatkowo wahania w układzie hormonalnym destabilizują emocje. Rozumiem to i wirtualnie wspieram.
      Teraz kilka słów o tym, jakie są możliwe drogi. Może Pani wykonać jeszcze jeden wysiłek i rzutem na taśmę znaleźć szpital, gdzie ktoś będzie gotów podjąć się przyjęcia porodu sn - nie jest to niemożliwe, choć może wymagać specjalnych nakładów i samozaparcia nie tylko z Pani strony. Może też Pani do woli wyżalić się na los, spróbować wyrzucić z siebie złe emocje i przyjąć to, że poród odbędzie się cc. W takim razie skupiłabym się na tym, żeby zapewnić sobie to, żeby taki poród był dobry - podjęty po samoistnym rozpoczęciu akcji porodowej, ze znieczuleniem, które pozwoli na kontakt z dzieckiem, z możliwie jak największym wsparciem bliskiej osoby, z możliwością podjęcia karmienia zaraz po przeniesieniu na salę. Wszystko to wymaga często uzgodnienia jeszcze przed operacją. Ma Pani teoretycznie dwa tygodnie na zmierzenie się z sytuacją - jeśli podejmie Pani jakąś decyzję w tej sprawie (może plan A i plan B?) to wykorzysta Pani ten czas dla dobra swojego i dziecka. Poszukałabym też sojusznika wśród najbliższych, który pomoże Pani ze zrozumieniem w tych trudnych dla Pani chwilach. Dobrze byłoby też nie podejmować żadnych dyskusji ideologicznych - zwykle są dość emocjonalne, a nie posuwają nic do przodu - Pani energia ma być skierowana zupełnie gdzie indziej. Trzymam kciuki, żeby uwierzyła Pani w to, że i z takiej trudnej sytuacji można wyjść jako zwyciężczyni - niezalenie od tego, jak maluch przyjdzie na świat :)
      • foremkaania Re: depresja przedporodowa 20.06.13, 19:58
        Dziękuję Pani Kasiu za słowa zrozumienia i otuchy. Decyzja właściwie już zapadła. Jeśli dziecko się nie odwróci to czeka mnie cc. Dzwoniłam do innych szpitali i nic z tego. Argumenty mojego lekarza trafiają do mojego rozumu, ale nie do sfery emocji. Radził, abym przygotowała się do dobrego porodu przez cc, spisała swoje prośby i przedstawiła je personelowi przed zabiegiem. Powiedział, że mam się cieszyć każdym dniem ciąży, że mam rozmawiać z maluchem i w ten sposób je przygotować. Powiedział, że póki dziecko jest w brzuchu nadzieja na odwrócenia jeszcze jest.Tego się trzymam. Może tak po prostu musi być.
        • melancho_lia Re: depresja przedporodowa 20.06.13, 22:24
          A ja napiszę może pocieszająco. Syn (1 ciąża) na usg w 37 tyg. ułożony pośladkowo. Zdaniem lekarza bez szans na odwrócenie. Umówiono mnie na cc (też to koszmarnie przeżyłam). W dniu planowanej cc stawiłam się izbie (to było chyba 2 czy trzy dni po terminie porodu), zrobiono mi usg a tam niespodzianka, syn fiknął na główkę. Odesłali mnie do domu na moje życzenie. Tego samego dnia późnym wieczorem wróciłam bo odeszły mi wody, następnego dnia urodziłam synka naturalnie.
          Nie masz w tej chwili większego wpływu na to co się stanie. Najważniejsze to postarać się przygotować na tą nową dla Cienie sytuację i spróbować spisać sobie swoje oczekiwania odnośnie porodu przez cc.
          • foremkaania Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 16:21
            Wiem, że obrót jest jeszcze możliwy, choć z każdym dniem szansa spada. Mam kilka pytań.
            1. Czy czułaś ten obrót? 2. Czy wykonywałaś jakieś specjalne ćwiczenia? Ja wykonuję, ale jak widać bez skutku 3. Gdzie miałaś łożysko? Ja mam na przedniej ścianie, a taka lokalizacja utrudnia spontaniczny obrót. Wcześniej dziecko było w pozycji główkowej. W pozycji pośladkowej tkwi od 29 tygodnia. Prawdopodobnie fiknął, kiedy miałam infekcję i gorączkę. Lekarz nic nie mówił o jakiejkolwiek patologii pępowiny. Dziecko nie jest jakieś wielkie. W dole brzucha czuję ruchy nóg, głowa w okolicach wątroby.
            • phere_nike Re: depresja przedporodowa 22.06.13, 20:30
              Foremkaania,
              opowiem Ci moją historię. Trochę podobna do Twojej. Dwojke dzieci urodziłam sn. Pierwsze dziecko to skrajny wczesniak, wiec porodu nie wspominam dobrze, ale drugi - pamietam poczucie pelnej mocy sprawczej, zdumienie ze potrafię :), adrenaline po która nie pozwalała mi spac przez całą noc i endorfiny, tak jakbym skrzydła miała. Pełny mistycyzm przy rownolegle biegnacej fizjologii, bo porod jednak nie byl idealny. Mimo to jest to jedno z moich najpiekniejszych wspomnien i doswiadczen zyciowych.
              Potem - kilka lat pozniej - miesniak. Operacja, po której doktor dał mi poł roku i zielone swiatło na zachodzenie w ciaze. Ale z zaznaczeniem, ze rozwiazanie tylko przez cc.
              Bedac juz w ciazy, tak jak ty nie mogłam sie z ta sytuacją pogodzic. Próbowałam, szukałam, czy ktos pozwoli mi rodzic sn. Nikt sie nie podjał. Martwiłam sie, nie chciałam, bałam. Jedno postanowiłam - mimo innego zdania mojego lekarza prowadzacego - potanowiłam rodzic dopiero, gdy poród samoistnie sie rozpocznie.
              Resztę masz tu: forum.gazeta.pl/forum/w,548,142624850,142624850,Moj_trzeci_porod_cc.html.

              Pozdrawiam i zyczę spokoju.
    • kochamjesien79 Re: depresja przedporodowa 20.06.13, 13:46
      Bywają szpitale gdzie można rodzic SN pośladkowo. W 2008 r. znajoma w pierwszej ciąży miała dziecko ułożone pośladkowo. W szpitalu w Otwocku powiedzieli jej że może spróbować urodzić SN. Ona nie chciała, ale była taka możliwość. . Podzwoń, popytaj.
        • kondolyza Re: depresja przedporodowa 23.06.13, 01:38
          milamala napisała:

          > Dziwie sie, ze matka moze przedkladac wlasna wizje idealnego porodu nad dobro d
          > ziecka, ze moze tak ryzykowacc zdrowiem dziecka w imie tego co sama chce.

          i to kobieta, która już ma dziecko, więc która-możnaby przypuszczać-już poczuła co to troska o dziecko, nie jest to dla niej temat tak abstrakcyjny jak dla pierworódki, no ale...
          • foremkaania Re: depresja przedporodowa 23.06.13, 22:23
            Po pierwsze czytajcie ze zrozumieniem to, co napisałam. Nie przedkładam zdrowia i życia swojego dziecka ponad moją wizję. wbrew temu co sie wam wydaje, wiem co to troska o o dziecko i nie jest to dla mnie temat abstrakcyjny. Nie macie prawa mnie oceniać jako matki, bo nic o mnie nie wiecie, poza tym co napisałam. Ja nie oceniam was jako matek i nie oceniam waszych wyborów. Proszę nie zarzucać mi braku wiedzy na temat choćby mpd czy padaczek, bo jest ona dość rozległa. Chcę urodzić po ludzku i nie widzę w tym nic dziwnego. Bardzo mi przykro, że mój stan emocjonalny związany z moją sytuacją położniczą stał się pretekstem do dyskusji nt. wyższości porodu cc nad sn czy odwrotnie. Szukałam wsparcia i pomocy, a zostałam, przez niektórych, nieomal zlinczowana. Niektórym sprawia przyjemność kopanie leżącego. Dzięki za słowa zrozumienia i dobre rady.
            • miacasa Re: depresja przedporodowa 23.06.13, 23:01
              Aniu, nie przebrnęłam przez "dyskusję" ale chciałam Ci tylko napisać, że trzymam kciuki byś dobrze wspominała swój poród jakkolwiek on przebiegnie. Niedawno spotkałam w poczekalni poradni preluksacyjnej dziewczynę, która urodziła w domu synka ułożonego pośladkowo, poród przyjął jej mąż bo pogotowie nie zdążyło dojechać. Żeby było ciekawiej, to ponad tydzień leżała na patologii ciąży gdzie codziennie lekarze mięli inny pomysł na jej poród (raz miało to być cc na zimno, innym razem poród sn a jeszcze kolejnym cc po samoistnym rozpoczęciu porodu). Wyszła na przepustkę na jeden dzień do starszego dziecka, które b. tęskniło i poród rozpoczął się samoistnie a przebiegał b. sprawnie - urodziła w pozycji kolankowo-łokciowej, mąż tylko podtrzymywał rodzące się dziecko). Życzę Tobie jednak spokojniejszego porodu no i oczywiście by dziecko grzecznie wykonało obrót. Daj znać jak Wam poszło.
            • ashraf Re: depresja przedporodowa 24.06.13, 08:46
              Jestes przewrazliwiona. Kto Ci broni rodzic jak chcesz? Nie moja wina, ze masz dziecko w polozeniu miednicowym. W takiej sytuacji wyboru nie masz, wiec przestan histeryzowac i skup sie na planie porodu cc. Co do wiedzy o padaczce, to jesli opiera sie na takich podstawach jak o "potwornych" skutkach cc (dziecko kuzynki i porownania z pozarem), to raczej nie ma o czym dyskutowac. Mam szczera i zyczliwa nadzieje, ze cc wyleczy Cie ze snucia dziwnych opowiesci, ze urodzisz zdrowe dziecko, ktore bedzie sie normalnie rozwijac i zrozumiesz, ze porod nie ma nic do rzeczy :)
              • miacasa Re: depresja przedporodowa 24.06.13, 13:10
                > Jestes przewrazliwiona. Kto Ci broni rodzic jak chcesz? Nie moja wina, ze masz
                > dziecko w polozeniu miednicowym. W takiej sytuacji wyboru nie masz, wiec przest
                > an histeryzowac i skup sie na planie porodu cc.

                Zadziwia mnie Twoja autorytarność, taki typ koszmarnej teściowej. Brrrrrrr
                Dziewczyna napisała, ze na forum szuka wsparcia i proszę oto je otrzymała :) Oczywiście, że wybór ma i wybrała, choć nie do końca z własnymi przekonaniami, kierowała się dobrem dziecka. Pogody ducha życzę i miłego dnia.
                • ashraf Re: depresja przedporodowa 24.06.13, 13:59
                  Pisałam wyżej jak można sprawić, że cc będzie pięknym i dobrym porodem. Przeczytałaś to chociaż? Dziewczyna potrzebuje terapii, a tej na forum nie znajdzie. Może natomiast usłyszeć racjonalne argumenty, dzięki którym skupi się na dziecku, a nie na swojej wizji idealnego porodu.
                  • miacasa Re: depresja przedporodowa 24.06.13, 22:35
                    > Pisałam wyżej jak można sprawić, że cc będzie pięknym i dobrym porodem. Przeczy
                    > tałaś to chociaż?

                    Tak, przeczytałam i pomysły jak najbardziej warte rozważenia, podobały mi się choć dla większości rodzących w Polsce jeszcze w sferze marzeń (zastanawiałam się jak zareaguje neonatolog kiedy poproszę by mąż po cc kangurował dziecko zanim mnie nie pozszywają ale nie miałam okazji się przekonać bo udało się sn).

                    M
                    > oże natomiast usłyszeć racjonalne argumenty, dzięki którym skupi się na dziecku
                    > , a nie na swojej wizji idealnego porodu.

                    Niestety odniosłam wrażenie, że z racjonalnością to większość argumentów mocno się mijała, było tu pogrywanie na emocjach i jakże częste wpędzanie w poczucie winy.
                    • ashraf Re: depresja przedporodowa 25.06.13, 13:56
                      Acha. Czyli jak ktoś nie chce rodzić sn i pisze mu się elaboraty o zagrożeniach związanych z cc, to jest ok, a w odwrotnej sytuacji to straszenie i brak racjonalizmu. Kobiety odczuwające strach przed sn oceniane są jako niedojrzałe do roli matki egoistki, skupione na sobie i swojej wygodzie, tchórzliwe i podlegające emocjom. Tymczasem te, które boją się planowego, koniecznego (!) cc traktuje się ze zrozumieniem, żąda zrozumienia dla emocji, pocieszenia, bo poród odbiegnie od ich wizji, proponuje "kobiecą" rozmowę itd. Czysta hipokryzja i podwójne standardy - niestety.
                      • miacasa Re: depresja przedporodowa 25.06.13, 14:53
                        No dobrze, napiszę wprost - uważam, że wyzywanie obcej kobiety od histeryczek jest obraźliwe i w żaden sposób nie zalicza się do rzeczowej dyskusji. Nie oceniam ani kobiet z tokofobią ani pragnących urodzić naturalnie mimo potencjalnych zagrożeń (trochę tu demonizujesz ryzyko powikłań, bo autorka jest wieloródką, a dziecko nie ma przewidywanej dużej wagi). Zwyczajnie nie podoba mi się napadanie jednych kobiet na drugie pod płaszczykiem życzliwości i dla "dobra dziecka".
                        • ashraf Re: depresja przedporodowa 25.06.13, 15:54
                          Taaa... nikt nie ocenia. Stąd ta nagonka na rodzące przez cc (nie tylko z tokofobią, można sobie po prostu nie życzyć porodu sn). A autorce przyda się terapia i jest to fakt bezdyskusyjny. Co do demonizowania powikłań, to zapewne wiesz lepiej niż lekarze nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach Europy Zachodniej.
                          • foremkaania Re: depresja przedporodowa 25.06.13, 17:30
                            No cóż pewnie jestem rozhisteryzowaną wariatką, która nie docenia zalet cc. Jestem w dodatku niedouczona, bo nie wiem nic na temat powikłań. W swoim życiu nie kieruję się dobrem swoich dzieci. Nie rozumiem kobiet, które nie chcą rodzić sn, wybierają mleko modyfikowane itp. No cóż ty się znasz najlepiej. Jesteś autorytetem najwyższej rangi. I proszę nie lecz swoich kompleksów moim kosztem. Aha, jeżeli chcesz się gdzieś wyżyć, to polecam siłownie, ogródek itd.
                            • ashraf Re: depresja przedporodowa 25.06.13, 17:51
                              Tobie polecam siłownię, szybko zrzucisz pociążowe kilogramy i wrócisz do formy po cc :) A reszty postu nie komentuję, bo to niestety tylko potwierdzenie histerycznego podejścia do tematu.
                    • ashraf Re: depresja przedporodowa 25.06.13, 17:50
                      Aha, czyli kiedy ty nie chcesz mieć cc, to wszyscy mają z tobą płakać, a jak ktoś nie chce mieć pociętego krocza, to ma myśleć o rodzeniu w obozach dla uchodźców i w d..e mu się przewróciło. I w ogóle jak można mieć takie dylematy! I jeszcze psioczysz na lekarzy, że nie chcą podjąć się pośladkowego sn... a przecież "Zamiast narzekać na tych, którzy pomagali nam urodzić - choć nie są doskonali, lepiej podziękujmy choćby w duchu. Nikt z nas nie jest bez winy i błędu. Swoją pychę, zarozumiałość schowajmy głęboko do szuflady.".
                      A co do różnicy między nacięciem brzucha a krocza to owszem, widzę, choćby tą związaną z powrotem do życia seksualnego po 3 tyg. od porodu, a nie po 3 miesiącach czy latach. Może dla innych nie ma to znaczenia, ale dla mnie ma i to spore :) Co nie oznacza, że każdy ma rodzić przez cc, tylko tyle, że każdy powinien mieć wybór, przy pełnej świadomości ryzyka związanego z oboma porodami i własnych planów prokreacyjnych.
                      • miacasa Re: depresja przedporodowa 25.06.13, 22:04
                        > A co do różnicy między nacięciem brzucha a krocza to owszem, widzę, choćby tą z
                        > wiązaną z powrotem do życia seksualnego po 3 tyg. od porodu, a nie po 3 miesiąc
                        > ach czy latach.

                        A o gojeniu się miejsca łożyskowego nie słyszałaś? Zaleca się powstrzymywanie od współżycia w połogu również z uwagi na nie a nie tylko z powodu ewentualnych obrażeń krocza (nacięte, nie zainfekowane goi się przez tzw. rychłozrost i nie trwa to bynajmniej tyle co połóg). Miejsce po łożysku bez względu na to czy rodzimy sn czy cc potrzebuje 4-6 tygodni by się zagoić.
                        • ashraf Re: depresja przedporodowa 25.06.13, 23:33
                          To ocenia lekarz/położna, m.in. na podstawie ustania krwawienia i braku dolegliwości bólowych oraz gojenia się blizny. U mnie nie było przeciwskazań :) Niemniej nie znam nikogo, kto wróciłby szybko do współżycia po porodzie sn i na dodatek nie miał żadnych nieprzyjemnych dolegliwości, bóli, kłopotów po nacięciu, zmniejszonej satysfakcji, konieczności rehabilitacji przez kilkanaście lub więcej tygodni itd. Może dla niektórych nie ma to znaczenia (ich prawo), dla mnie i męża miało duże, potrzeby nie zanikły nam ani w ciąży, ani po porodzie ;) Inna rzecz, że wiele kobiet nie ma najmniejszej ochoty na seks po porodzie, bo tylko dziecko itd. i oczekują, że mąż będzie miał tak samo, że będzie czekał miesiącami i jeszcze nie zwróci uwagi na zaniedbane ciało (bo przecież ona musiała jeść za dwoje i przytyła 20+ kg, a jak tu zostawić dziecko i iść na siłownię? Wszak trzeba karmić piersią na żądanie aż do przedszkola!) albo będzie się kochał tylko po partyzancku w łazience, bo we wspólnym łożu śpi niemowlak. A potem płacz, bo obejrzał się za sąsiadką ;)
                          • maya_leon Re: depresja przedporodowa 26.06.13, 17:43
                            > To ocenia lekarz/położna, m.in. na podstawie ustania krwawienia i braku dolegli
                            > wości bólowych oraz gojenia się blizny. U mnie nie było przeciwskazań :)

                            Apeluje o zachowanie konsekwencji w dobieraniu argumentow. Pani odmawia uznawania tych opartych o jednostkowe doswiadczenie (vide owa nieszczesna "kuzynka"), ktore przeczylyby obecnie dominujacym pogladom, z ktorymi Pani sie akurat zgadza.

                            Tymczasem powoluje sie Pani na swoj przypadek i subiektywnie zaklada, ze skrocony okres oczekiwania no ponowne rozpoczecie wspolzycia byl wlasciwym wyborem. Gdyby trzymac sie poprzednio prezentowanej logiki, moznaby zarzucic Pani lekkomyslnosc i przedkladanie potrzeb seksualnych meza i swoich nad ogolnie pojety rozsadek i wytyczne lekarzy. A zrodel i linkow zalecajacych przynajmniej 6 tyg wstrzemiezliwosc w tej sferze przeciez nie brakuje. Prosze rowniez nie zakladac, ze skoro nie zna Pani osobiscie nikogo kto po porodzie waginalnym powrocil do pelnej sprawnosci, to takich osob nie ma.

                            Pisze, nie po to aby zainicjowac dyskusje na temat niewatpliwie udanego pozycia Panstwa ( nie pozostawila tu Pani wielkiego pola do domyslow). Chcialam tylko zwrocic uwage na techniki retoryczne, ktory Pani prezentuje. I zgadzam sie z kilkoma osobami, ktore rowniez staraly sie Pani uswiadomic, ze kobiety w ciazy i okresie pologu sa w specyficznej sytuacji jesli chodzi o emocje i choc nie trzeba, a czasem nawet nie nalezy ich "glaskac po glowce", to mozna wykazac sie tzw zwykla ludzka zyczliwoscia i empatia.

                            Prosze mi wierzyc, mozna miec jedrne i zadbane cialo, udany seks, i nadal byc zyczliwym czlowiekiem. Polecam:)

                            Zalozycielce watku zycze podjecia najlepszej z mozliwych decyzji i udanego porodu, nawet gdyby mial odbiegac od tej wymarzonej wersji. Polecam rowniez skrzystanie z pomocy psychologa, nawet jedno czy dwa spotkania moga pomoc uporzadkowac emocje. W przypadku cc warto zadbac o mozliwie przyjazne matce i dziecku warunki jego przeprowadzenia. Powodzenia!
                            • ashraf Re: depresja przedporodowa 26.06.13, 17:57
                              Proszę czytać ze zrozumieniem: pisałam wyłącznie o swoim przypadku i zgodzie personelu medycznego na podjęcie współżycia. Nie każda matka po cc może szybko współżyć, ale powiedzmy, że prawdopodobieństwo braku problemów z seksem jest mniejsze. Przy czym - tu przyznaję Pani rację - mój przypadek nie stanowi kazusu dla innych.
                              Nie twierdzę także, że nie ma osób zadowolonych ze współżycia po sn, tylko że nie znam przypadku, kiedy udałoby się to szybko po porodzie i bez różnych atrakcji. Jeżeli natomiast w czyimś przypadku tak było, to szczerze gratuluję :)
                              A autorka pierwszego postu (skoro wielkiego wyboru nie ma) może przecież skupić się na innych aspektach cc niż te, które są dla niej nieakceptowalne (do czego ma zresztą święte prawo), w tym np. na szansie na szybki i bezproblemowy powrót do udanego współżycia (co wynika z samej natury porodu - obrażenia krocza, nacięcie/pęknięcie itd. vs cc). Skoro nie można mieć tego, co się chce, można dostrzegać pozytywne strony rozwiązania, które nam pozostało. Natomiast rozpaczanie, poczucie porażki i "niezgoda" na poród na pewno nie służą pomyślnemu przejściu rozwiązania (obojętnie od jego metody).
              • milamala Re: depresja przedporodowa 27.06.13, 00:05
                ashraf napisała:

                > Zacytuję Ci Twój własny post:
                > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,548,139632844,139791963,Re_Wiele_kobiet_chcialoby_miec_takie_dylematy_.html
                > Czy od tego czasu zmieniłaś zdanie?

                Wychodzi szydlo z worka.
    • edytanoculak Re: depresja przedporodowa 26.06.13, 20:58
      Nie rozumiem dlaczego izoluje się męża podczas ciąży i nie zabiera sie go na badanie ginekologiczne wstydzi się męża a obcego faceta ginekologa nie to upokaża go!.To sam do porodu zgóry decyduje że nie da rady robi sie z niego ciotę!!!Takie sytuacje łączą związek!.Najważniejsze jest wsparcie cały czas partnera.Dlaczego nie informuje się ze Pacjentka ma Prawo do obecności osoby bliskiej podczas badań i zabiegów nawet w szpitalu poza znieczuleniem ogólnym i ogłoszonym zagrożeniem epidemiologicznym,nie zas wymysłem lekarza zwłaszcza ginekologa który nie jest świadom konsekwencji nawet odszkodowawczych dla pacjenta są wyroki Sądów za wyproszenie osoby bliskiej.Ust 2008 r art 21 Prawo Pacjenta.Wystarczy adwokat keóry jest uzgodniony na procencie z odszkodowania wtedy jest wysokie.Lekarz to nie bóg i nie może decydować za pacjenta bo go ubezwłasnowolnia!.
    • mart.a.29 Re: depresja przedporodowa 29.06.13, 22:45
      Mam wrażenie,że ty też jesteś urodzona przez cc bo strasznie jesteś lękliwa i płaczliwa.Użalasz się nad sobą jakby nie wiadomo jakie wielkie nieszczęście miało cię spotkać.Nie miałaś nigdy cc a panikujesz na zapas jakbyś to przeżyła i wszystkie konsekwencje z tym związane.Moje dziecko przyszło na świat w taki właśnie sposób i ani mnie ani jemu nic nie jest.W niczym nie przypomina dziecka twojej kuzynki(no chyba,że w szpitalu podmienili mi dziecko i dali inne urodzone sn). Weź się kobieto w garść,idź na to cc i przestań się niepotrzebnie nakręcać takimi bzdurami.
    • tala-la Re: depresja przedporodowa 03.07.13, 07:53
      Wyobrażam sobie, że musi ci być bardzo trudno. Chyba każda z nas ma jakieś swoje wyobrażenie dobrego porodu, takiego, który byłby najlepszy dla rodzącej i - przede wszystkim - dla dziecka, któremu chciałoby się zapewnić jak najlepszy początek nowego życia. Dla jednych takie wyobrażenie będzie wiązało się z cc, dla innych z sn, nie ma co oceniać - każda kobieta ma prawo wyobrażać sobie ten moment po swojemu, z uwzględnieniem swoich przekonań, uczuć, stanu zdrowia swojego i dziecka, wiedzy medycznej, opinii lekarza itp. I pewnie każdej tak samo trudno rozstać się z tym, co uważa dla swojego dziecka za najlepsze - tak samo źle będzie kobiecie zmuszonej do rodzenia sn, mimo, że uważa, że cc będzie w jej sytuacji najbezpieczniejsze i tak samo kobiecie, która musi podjąć cc, mimo, że jest silnie przekonana, że sn byłoby w jej sytuacji najkorzystniejsze dla dziecka. Tu nie ma miejsca na ocenianie "kto ma rację", w tak intymnych, osobistych i emocjonalnych sytuacjach każda kobieta szuka najlepszej drogi dla siebie i dziecka, nie są to identyczne decyzje, ale za każdym razem są bardzo osobiste i ważne.

      I potem, kiedy traci się poród, który uznało się z przekonaniem za najbardziej optymalny dla dziecka - robi się trudno. Rozumiem, że byłaś silnie przekonana, że sn jest najlepszym dla ciebie sposobem na urodzenie dziecka i teraz trudno ci się rozstać z takim porodem. Pewnie każda kobieta, która zmuszona byłaby rodzić niezgodnie ze swoimi decyzjami miałaby ogromne poczucie straty. Ktoś tu rzucił radę, żeby iść do terapeuty/psychologa - to nie jest głupi pomysł, taka osoba może ci pomóc uporać się z tym smutkiem, przegadać te trudne emocje. Zwłaszcza, że ten smutek, zrozumiały oczywiście, jest przytłaczający i nie pomaga ci się zmierzyć z tą sytuacją. Pamiętaj, że na szczęście po porodzie, nieważne jakimi drogami, każda z nas ma mnóstwo rzeczy, które może dać swojemu dziecku - przede wszystkim wieloletnią miłość i troskę. Skup się na tej myśli, bardzo wiele przed wami, nawet jeśli wasze pierwsze spotkanie będzie przebiegało inaczej, niż sadziłaś. Głowa do góry! Będę ciepło myślała o tobie i maluchu i życzyła wam dużo zdrowia, udanego porodu i wszystkiego dobrego i radosnego po nim.
      • tala-la Re: depresja przedporodowa 03.07.13, 07:56
        ech, teraz dopiero zerknęłam na daty - pewnie sprawa już dawno nieaktualna, a szczęśliwy, zdrowy maluch już jest na świecie i cieszy się maminymi ramionami :) ale ciepłe myśli pozostają w mocy, a co :)
    • foremkaania Re: depresja przedporodowa 22.07.13, 18:31
      Tydzień przed terminem porodu urodziłam przez cc. Maleństwo się nie odwróciło. Cesarskie cięcie odbyło się na zimno. Dziecko ważyło 3750 g. Wszystkie swoje emocje głęboko schowałam. Wszystkie moje prośby zostały spełnione. Kontakt skóra do skóry na sali operacyjnej, pierwsze karmienie po przewiezieniu na salę pooperacyjną, życzliwy personel. Niestety w 5 dobie dostałam gorączki, bólów brzucha i głowy. Szczerze powiedziawszy dłużej dochodziłam do siebie niż po porodzie sn. Okazało się, że to zapalenie błony śluzowej macicy. Dziecko dostało żółtaczki i konieczne były naświetlania. Nasz pobyt przedłużył się Zabrakło mi tych emocji, które były przy narodzinach pierwszego dziecka, stresu, który dawał siłę i był budujący. Wszystko odbyło się szybko, sprawnie. CC to nie mały zabieg, a poważna operacja. Mam nadzieję, że bez konsekwencji w przyszłości dla mnie i dziecka. Kolejne dziecko chcę urodzić sn. dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój post za słowa wsparcia i krytyki. Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że uda mi się urodzić sn jak madziab83. Pozdrawiam serdecznie.
      • ashraf Re: depresja przedporodowa 22.07.13, 18:49
        Gratulacje :) Szkoda, że nie pozwolono Ci poczekać do terminu, który dziecko wybrałoby samo, to zmniejsza ryzyko komplikacji, no i samoczynne rozpoczęcie akcji porodowej uruchamia cały mechanizm hormonalny, który tak pomaga w budowaniu więzi z dzieckiem i przezwyciężaniu baby-bluesa. Teraz najważniejsze jest, żebyś szybko doszła do siebie, właściwie się odżywiała (bez "cudownych" eliminacyjnych diet matki karmiącej), ćwiczyła wg wskazań (mięśnie dna miednicy), nie obciążając równocześnie mięśni prostych brzucha. Dźwiganie powyżej 5 kg jest niedozwolone przez kilka tygodni. Smaruj bliznę kremem (np. Dermatixem), to spora inwestycja, ale warto. Wg współczesnego stanu wiedzy medycznej już po roku od ustąpienia komplikacji po pierwszym cc można się starać o kolejne dziecko i najczęściej nie ma przeszkód w rodzeniu sn.
      • sweethour83 Re: depresja przedporodowa 22.07.13, 22:22
        Gratuluję. Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło. Szkoda, że nie w taki sposób jak chciałaś i z pewnymi komplikacjami, ale wskazałaś wiele pozytywów. Fajnie, że spełniono Twoje prośby.
        Życzę zdrówka. Trzymaj się.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka