Dodaj do ulubionych

Czy któraś z Was rodziła w domu?

21.11.06, 22:06
Z przyjemnością wymienię się doświadczeniami. Sama mam za sobą dwa porody
domowe a dookoła same "szpitalne" mamy.
Obserwuj wątek
        • evcik06 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 12.12.06, 01:05
          WITAM!JA NIE RODZILAM W DOMU PIERWSZEGO DZIECKA ALE DRUGIE ZAMIERZAM JESTEM W 31
          TYG. DZISIAJ MIALAM WIZYTE U SWOJEGO LEKARZA I ZEZWOLIL MI NA POROD W DOMU
          PONIEWAZ JEST WSZYSTKO W NAJLEPSZYM PORZADKU CIAZA JEST BEZ RYZYKA WIEC ZADNGO
          RYZYKA NIA MA POLOZNA JUZ MAM OD POCZAKU CIAZY PRZYCHODZI RAZ W MIESIACU WIEC
          JAK SIE ZACZNIE MAM TYLKO DO NIEJ ZADZWONIC BARDZO SIE CIESZE ZE MOGE URODZIC W
          DOMU WE WLASNEJ SYPIALNI W SWOIM LOZKU POPROSTU SUPER KOMFORT PSYCHICZNY JEST
          PRZECIEZ NAJWAZNIEJSZY A JA NAPEWNO BEDE CZULA SIE LEPIEJ NIZ W SZPITALU POZDRAWIAM
        • monidob Pytanie do doraf 18.01.07, 14:09
          Dziewczyny - w Polsce można urodzić w domu , jest to swego rodzaju konspiracja
          bo przynajmniej w warszawie polożne nie chwalą się specjalnie przyjmowaniem
          porodów domowych ale jak się człowiek uprze i poszuka to można a teraz pytanie
          do Doraf :
          jak sobie radzą panie rodzące/panie położne z nacinaniem/nienacinaniem krocza
          przy porodach domowych. Nacinacie czy pozwalacie żeby samopękło /nie pekło ?
          Pytam bo mnie pocięto w szpitalu rutynowo nie pytając o zgodę teraz zbliżam się
          do kolejnego porodu i słyszę że jak nie chcę być pocięta to powinnam cwiczyć
          masować itd. I ok nie mówię nie ale z drugiej strony tak się zastanawiam czy
          wsie kobietki rodzące w domu tak super wyćwiczone są że tego nie potzrebują czy
          też u "normalnej" średnio wyćwiczonej kobiety można poprowadzić poród tak żeby
          obyło się bez cięcia ? Pozdr M.
          • fizula Re: Pytanie do doraf 24.01.07, 22:55
            Najstarszą córcię urodziłam w szpitalu, a dwoje młodszych w domu.
            Moja wspaniała położna oprócz masażu krocza, ćwiczeń rozciągających samo parcie
            poprowadziła w mistrzowski sposób oszczędzający dla matki, tak że obyło się bez
            żadnego pęknięcia.
            Najmłodsza Tosia tak się spieszyła na koniec z urodzeniem, że nie zaczekała na
            położną. A więc przyszła na świat prosto w ramiona kochających rodziców :o)
            Pozdrowionko!
          • ewa_janiuk Re: Pytanie do doraf 14.02.07, 20:59
            Poród w domu wcale nie musi i wręcz nie powinien być konspiracją.
            Polecam informacje na temat porodu w domu na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku.
            Istnieje możliwość wyboru domu jako miejsca narodzin dziecka jeżeli ciąża
            przebiega fizjologicznie. Położne mają wymagane kompetencje (zakres wiedzy,
            umiejętności i odpowiedzialności) by nie tylko przyjmować poród w domu ale
            sprawować opiekę nad ciężarną,rodzącą, położnicą i noworodkiem w przebiegu ciąży
            porodu i połogu fizjologicznego.
            Tego typu praktyki nie są zbyt rozpropagowane w naszym kraju ponieważ od lat
            pięćdziesiątych ubiegłego stulecia zwyczajowo opiekę tę stanowią lekarze.
            Lekarze szkoleni są do leczenia patologii, położne do pielęgnowania fizjologii.
            Niewielka grupa położnych aktualnie prowadzi tego typu działalność (ja także).
      • samwieszkimjestem Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 25.01.07, 10:00
        Praktykuje się, praktykuje. Tylko lekarze niechętnie do tego podchodzą.
        Wiadomo - za poród w domu NFZ szpitalowi nie zapłaci. Badania dowodzą, że przy
        porodzie domowym jest mniejsze ryzyko powikłań, wielokrotnie mniejszy odsetek
        nacięc i mniejszy stopień odczuwania bólu. To wszystko wynika z relaksu, na
        jaki może pozwolic sobie kobieta rodząca we własnych pieleszach - w odróżnieniu
        od kobiety rodzącej w szpitalu, w większości przypadków poddawanej nieznanym
        jej zabiegom, często nieżyczliwie traktowana - i weź tu rodź bez stresu!
        Sprawdź na stronach Fundacji Rodzic Po Ludzku.
      • izaslonko Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 25.04.07, 18:29
        No wlasnie w Holandii to jak chleb powszedni.Pierwsze co sie pytaja to to gdzie
        chcesz rodzic..czy w domu czy w szpitalu.Jutro mija mi termin porodu.Po tym
        czasie pozostanie mi okolo dwuch tygodni ewentualnego czekania.Jesli nie bede
        musiala miec wywolywany porod to tez bede rodzila w domu.Zupelniee inna
        atmosfera,spokojnie,bezstresowo wlasnym tepem.Rodzilam w szpitalu polskim wiec
        bede miala porownanie.Wiem jedno..szpital wydluza porod.Stres,strach nie wiedza
        co sie za chwile z Toba stanie brak komunikacji miedzy personelem a pacjetka
        wszystko to hamuje porod. .Szkoda ,ze Polska potrzebuje jeszcze czasu aby
        kobieta miala pelny wybor jak chce rodzic,z kim i.t.d.Tu w Holandii przez ciaze
        nie widzi sie nawet ginekologa.Badania przeprowadza tylko polozna nie wtykajac
        nawet lapy pomiedzy nogi.Ginekolog dziala tylko w komplikujacych sie ciazach.
        Pozdrawiam mamusie przyszle i doszle:-)
        • efkamarchefka2 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 25.04.07, 19:59
          nie zawsze to, ze nie masz kontaktu z ginekologiem i nie ma badan wychodzi
          wszystkim na zdrowie, polecam forum rodzicow w Holandii. jedna z mam urodzila
          26 tyg. wlasnie dlatego, ze nie mogla sie doprosic o badania, bo: skoro nic nie
          boli, to nie ma potrzeby robienia badan. po porodzie, w szpitalu zrobiono
          badania i okazalo sie, ze dziewczyna ma bialko w moczu i anemie.
          oczywiscie, nie mozna generalizowac, ale moze czasami lepiej wykonac o jedno
          badanie wiecej, tym bardziej, ze przeciez i tak same placimy za ubezpieczenie.
          pozdrawiam.
    • samwieszkimjestem Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 25.01.07, 09:53
      Ja jeszcze nie rodziłam, ale moja ciotka urodziła jedno dziecko w szpitalu a
      dwoje w domu i mówi mi zawsze, że tylko w domu, żebym nie szła nigdy do
      szpitala, jeśli nie potrzeba. Zamierzam się tego trzyma, mam złe doświadczenia
      ze szpitalami. Bardzo chętnie poczytam, jeśli któraś z Pań zechce się podzielic
      wrażeniami z porodu domowego.
      Pozdrawiam
      • ania.b5 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 05.02.07, 22:38
        To nienajlepiej swiadzy o polskich spitalach skoro dziewczyny tak sie wzdrygaja
        przed pobytem na porodowkach.Ja osobiscie nie wyobrazam sobie porodu w domu- w
        momencie jakiejkolwiek komplikacji mozliwosci ograniczaja sie do sposobow
        znachorskich, brak aparatury czasem ratujacej zycie matki i dziecka. Nie
        potrafilabym sie zrelaksowac ze swiadomoscia, ze jesli cos pojdzie nie tak to
        ryzykuje zyciem dziecka dla swojego komfortu..Ale kazdy pewnie odbiera to w
        sposob indywidualny..
        • samwieszkimjestem Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 06.02.07, 23:47
          No i właśnie. Takie są poglądy większości z Pań. Znachorskie sposoby? Czyż
          położna przyjmująca poród w domu nie jest wysokowykwalifikowana? Niektóre mają
          ze sobą krew w przenośnej lodówce, zestaw do cesarki, do reanimacji, kleszcze i
          niewiadomo jakie jeszcze urządzenia. Chyba nie myślałaś, że to są znachorki? To
          są położne, które na codzień pracują w szpitalach. Chociaż mało która się tym w
          szpitalu pochwali.

          POzatym, jeśli w ciąży, nawet tylko pod sam koniec, pojawi się ryzyko
          komplikacji, to nie rodzi się w domu. Co więcej, badania przeprowadzone w
          Holandii dowodzą jasno, że w porodach domowych odsetek komplikacji jest
          wyjątkowo niski. Są dwie tego przyczyny.
          1. Wszystkie ciąże z komplikacjami albo jeśli kobieta ma wady budowy lub jest
          chora - poród odbywa się w szpitalu, więc w domu rodzą kobiety po ciąży
          fizjologicznej.
          2. Ogromnym wpływem na poród okazuje się stres. On może doprowadzi do
          niedotlenienia, zaklinowania dziecka, spowalniania akcji, skoków ciśnienia itd.
          A czy nie jest dla kobiety sytuacją stresową, kiedy jest w obcym miejscu, wśród
          obcych ludzi, którzy zwykle nie mają żadnego zrozumienia dla jej lęków i obaw?
          Zestaw to z właśnymi, przytulnymi pieleszami, gdzie rodząca chodzi po własnej
          kuchni i popija herbatkę, a potem ląduje we własnej sypialni czy łazience. I
          masz odpowiedź.
          Pozdrawiam.
          • asia_mama_alusia Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 06.04.07, 08:19
            wszystko pięknie :) tyle, że do holenderskiego zaplecza interwencyjnego jeszcze
            Polsce daleko... Nie mówię o oczywistości, że np. karetka jest w stanie dojechać
            do rodzącej w 2-5 minut, ale nierzako bywa, że ambulans wręcz stoi pod domem
            (ryzyko praktycznie żadne) - taka sytuacja w Polsce póki co jest niewyobrażalna...
            Podobnie we Francji, tam nie do przyjęcia jest, że kobieta trafia na porodówkę
            tuż przed skurczami partymi - kobieta jest b. dokładnie badana, by być
            zakwalikowana do cc. lub sn w domu lub szpitalu - ta kwalifikacja nie jest jenak
            tak 'prymitywna' jak w Polsce - mierzenie miednicy przyrządem, o którym na
            zachodzie pewnie się nie już nie pamięta - tylko każda cieżarna przechodzi
            tomografię narządu rodnego i miednicy (zdecydownie większa swoistość takiego
            badania)
            Wniosek jest taki, że owszem zachwycać się jest przyjemnie, jakie to wspaniałe
            są porody domowe, ale póki jesteśmy w dalekim tyle medycznym za Europą, to czy
            warto ryzykować...?
            • ewa_janiuk Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 20.04.07, 15:39
              Na temat kwalifikacji do porodu w domu w Holandii i innych krajach Europy krążą
              już jakieś dziwne mity. Po wielu kontaktach z położnymi praktykującymi w tych
              krajach zaskakują mnie niektóre z nich. Posiadamy takie same możliwości
              diagnostyczne jak nasi medycy i matki w Europie zachodniej. Nigdzie nie stoją
              karetki pogotowia pod domem rodzącej. Miednicomierz nadal pozostaje i nie
              przestanie być podstawowym narzędziem diagnostycznym podobnie jak zwykła miarka
              krawiecka i słuchawka położnicza. Sztuka położnicza dobrze rozumiana
              wykorzystuje nowości diagnostyczne ale nikt rozsądny nie kwestionuje
              dotychczasowych osiągnięć medycyny w tym zakresie. Dla przykładu ocena masy
              płodu w terminie porodu przy pomocy USG obarczona jest granicą błędu 500g. Przy
              użyciu zwykłej miarki krawieckiej i "staroświeckiego" wzoru Jonsona nigdy
              granica błędu nie przekroczyła 200g w przypadku wykorzystywania go w mojej praktyce.
              Nie jesteśmy w tyle za Europą w przypadku praktyk położniczych, a moje koleżanki
              z Polski przyjmowane są do pracy w Europie z otwartymi ramionami i bardzo
              wysoko cenione za ich profesjonalizm. W czasie porodu niejednokrotnie nadmierne
              zaufanie do aparatury medycznej, przekonanie o jej nieomylności i zaburzenia
              bezpośredniego kontaktu interpersonalnego rodząca-personel doprowadzają do
              tragicznych skutków.
    • nisiabu Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 16.02.07, 20:15
      Ja rodziłam w domu rok temu!
      Jeśli będę jeszcze miała dzieci, to na pewno będę starała się urodzić w domu.
      Jest to najlepsze miejsce do powitania malutkiego człowieka, dzięki temu wspominam poród jako wspaniałe przeżycie, wczesny połóg pod czułą opieką męża szykującego domowe jedzonko jako sielankę. Naprawdę tak było. Warto, polecam wszytkim kobietom, które nie mają przeciwskazań.
    • ccleo Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 24.03.07, 00:05
      5 lat temu chcielismy rodzic w domu- ze specjalistką w tej dziedzinie, p.Irena
      CHołuj. Nie udało się nistety i jednak trafilismy do szpitala. Tym razem (rodze
      w IV/V) mam nadzieję, ze uda nam sie zakwalifikowac do porodu domowego w Domu
      Narodzin www.domnarodzin.pl Trzymajcie kciuki!
      Bardoz bym chciala, zeby sie udalo, ale wiem tez, ze jesli nie uda sie, to
      jakos tma bede spokojniejsza niz 5 lat temu- i choc nadala mam fobie szpitalną,
      to bardziej znam siebie i swoje potrzeby i bede starala sie wywalczyc rozne
      rzeczy takze na terenie szpitalnym.
      Zreszta, chyba szpitale sie juz mocno zmienily od tamtego czasu...
      cleo
      • efkamarchefka2 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 28.03.07, 10:37
        mieszkam w Holandii, jestem w 4 miesiacu ciazy. pierwsza corke urodzilam 10 lat
        temu w szpitalu w Warszawie i chociaz nie wspominam tego milo, a tutaj na forum
        czytam same superlatywy o porodach w domu i jak wiadomo w Holandii porody
        domowe sa bardzo popularne i polecane, to jednak nie zdecydowalabym sie na to.
        i nie mysle w tym momencie o komplikacjach jakie moga zagrazac mojemu dziecku
        czy mnie. nie wyobrazam sobie porodu we wlasnym lozku. tych wszystkich
        wydzielin, krwi, zapachow. wole to zostawic w szpitalu (tutaj nawet po porodzie
        w szpitalu po 2 godzinach jedzie sie do domu, oczywiscie jesli wszystko jest w
        porzadku)i wrocic do czystego, spokojnego domu.
          • anika_anika Ja bym sie nie zdecydowala 31.03.07, 12:57
            Rodzilam w szpitalu choc wczesniej rozwazalam porod w domu. Poniewaz planowalam
            porod w wodzie musialam przejsc badania kwalifikujace do tego rodzaju porodu i
            wszystko bylo ok jednak juz podczas porodu dostalam krwotoku a caly porod
            zakonczyl sie tradycyjnie. Teraz nie zaluje ze rodzilam w szpitalu, nie wiem
            jak cala sytuacja zakonczyla by sie w domu - chyba wole nie myslec. Jednak
            teraz juz bym sie na taki porod domowy nie zdecydowala bo zawsze cos moze pojsc
            nie tak a czesto licza sie sekundy, poza tym wedlug mnie bezpieczenstwo dziecka
            jest najwazniejsze. Decyzja jednak nalezy zawsze do rodzacej. Pozdrawiam.
              • anika_anika Re: Ja bym sie nie zdecydowala 01.04.07, 11:50
                Tak naprawde nie wiem co było przyczyną być może długi poród ok 12 godzin lub
                sprawy biologiczne. Oksytocynę dostałam już na samym końcu ale dlatego że nie
                postępowało mi zbyt szybko rozwarcie. Faktem jest jednak ze bywajanagle
                sytuacje ze trzeba szybko podać kroplówkę dziecku lub matce, zrobic transfuzje
                lub zrobić cesarskie ciecie albo podać tlen a o to w warunkach domowych jest
                bardzo trudno o ile wogole jest to mozliwe nie mowiac juz o braku np.
                anestozjologa. Wedlug mnie moze porod w domu jest wygodniejszy dla matki bo
                jednak jest mniej stresujacy ale na pewno bezpieczniej jest w szpitalu.
                Pozdrawiam
        • samwieszkimjestem Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 02.04.07, 23:21
          To też zależy. Bo rodzenie w łóżku rzczywiście wywoła plamy z krwi itd. Ja
          myślę rodzic w łazience. Najlepiej w wannie. A na podłogę można dac materac
          albo poduchy przykryte folią i niewiele się zabrudzi. Zresztą, w holenderskim
          szpitalu pewnie też przyjemnie rodzic. W polskim - nie, dziękuję.
          • efkamarchefka2 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 03.04.07, 17:15
            w kazdym szpitalu pewnie bywa i dobrze i zle, bo w kazdym pracuja ludzie.
            wczoraj bylam u poloznej (bo w NL nie chodzi sie do ginekologa) i bylo
            okropnie - szybko, brak zainteresowania, jakos tak olewczo, a poprzednim razem,
            kiedy byla inna polozna - bylam zachwycona.
            rozumiem zwolenniczki porodu w domu, ale ja stanowczo wole w szpitalu. pewnie
            tak, pewnie wszystko mozna pokryc folia, jakos to sobie w domu poukladac (ja
            nie mam wanny, w niewielu domach jest), wyslac starsze dziecko do znajomych
            itp. ale jakos nie jestem w stanie sie do tego przekonac.
            • samwieszkimjestem Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 07.04.07, 10:44
              Więc dla Ciebie lepiej rodzic w szpitalu. Położne, które przyjmują domowe
              porody w Polsce mówią, że do tego muszą byc przekonani oboje rodzice. Pewnie
              dlatego, że nieprzekonana mama, zamiat skupic się na rodzeniu, myżlałaby cały
              czas nad ewentualnym ryzykiem i wyrzucała sobie rzekomy brak odpowiedzialności.
              Więc jak ktoś woli w szpitalu, niech rodzi w szpitalu.

              Ja mam takie doświadczenia ze szpitalami, że jak wchodzę jako gośc, to już mnie
              ściska w żołądku. Co dopiero jako pacjent. Więc akurat dla mnie w domu jest
              lepiej. Najlepiej byłoby w izbie porodowej, jeśli takie znów otworzą w moim
              regionie do czasu decyzji o dziecku.
                • ewa_janiuk Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 20.04.07, 15:20
                  U nas trudno jakoś wypracować procedury porodu ambulatoryjnego ale już
                  niejednokrotnie moi podopieczni po porodzie w szpitalu wychodzili do domu
                  kilkanaście godzin po porodzie. Oczywiście podpisywana jest klauzula wypisywania
                  matki i dziecka ze szpitala na własną odpowiedzialność. Krew na fenyloketonurię
                  i hypotyerozę pobierana jest wówczas w domu -tak jak w przypadku porodu w domu.
                  jest to jedno z możliwych rozwiązań tam gdzie są położne rodzinne. Zakres
                  kompetencji położnej obejmuje opiekę nad matką i zdrowym noworodkiem.
                  • pacsirta Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 26.04.07, 21:26
                    Pozdrawiam wszystkie forumowiczki. Swego czasu założyłam ten wątek, ale nic się
                    nie działo, więc już tu nie zaglądałam przez wiele miesięcy. Dziś zajrzałam i
                    miło mi, że jednak wywołałam dyskusję.
                    Cały czas z "łezką w oku" wspominam moje dwa domowe porody i mam nadzieję, że
                    jeszcze przynajmniej jedno dziecko powitamy w domu.
                    Rodziłam z Ireną Chołuj. Dobrze, że są w Warszawie położne, które przyjmują
                    dzieci w domu.
                    • izaslonko Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 02.05.07, 19:16
                      Witam ponownie.Ja jeszcze chodze a moze nawet sie turlam 6 dni po
                      terminie.Wczoraj bylam u poloznej akurat trafilam na moja ulubiona,jest
                      wszystko super,brzuch juz wisi na ostatniej nitce,co pewien czas mam bole
                      wiec..chyba uda mi sie urodzic w domu.Nie mowie,ze Holandia to super kraj i
                      boscy lekarze.Czasem niektore kobiety potrzebuja wiecej badan niz tu robia.Co
                      kraj to obyczaj ale komfort rodzenia i atmosfery dla rodzacej moim zdaniem jest
                      lepszy niz w Polsce.Nie pomijam wyjatki wsrod polskich lekarzy i poloznych.Mam
                      nadzieje ze bedzie coraz lepiej pod tym wzgledem.Ja rodzilam w 95 roku w Polsce
                      i wspominam ten porod jako najgorsze doswiadczenie mego zycia.Ogolona,pocieta
                      do granic tepa zyleta lezalam na lozku porodowym z bolami ktore pod koniec
                      paraliowaly mi nogi.Cichutko bez jekow i wrzaskow probowalam milo zawolac kogos
                      z personelu.Jakos sie nie udalo gdyz przechodzaca pani powiedziala ze tak musi
                      byc i ...sobie poszla.Dwa nastepne bole,zadnego czucia w nogach i tym razem
                      lapie pania za rekaw bo znow sie zakrecila.Bez pospiechu spojzala i tylko
                      slyszalam stwierdzenie.Ooo ta pani juz rodzi bo wychodzi glowka.Oczywiscie
                      szybkie naciecie przy nastepnym parciu bez mojej wiedzy!Dowiedzialam sie gdy
                      mialam byc szyta. Szycie bolalo bardziej niz sam porod bo oczywiscie pani nie
                      chcialo sie zrobic znieczulenia ze zwiazanymi stopami.Koszmar!!Plakalam jedynie
                      przy szyciu.Wolalabym rodzic...
                      Pozdrawiam.
                      • efkamarchefka2 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 03.05.07, 09:50
                        Izaslonko, zycze powodzenia i trzymam kciuki.
                        ja mam termin dopiero na koniec wrzesnia. musze przyznac, ze czasami czuje sie
                        tu lekko olewana - polozna bada tylko cisnienie i prace serca dziecka, i juz.
                        ale kiedy pojawila sie krew i maz zadzwonil do poloznej - zjawila sie u nas w
                        domu w ciagu 10 minut. nie bagatelizowala problemu, chociaz okazalo sie, ze nie
                        bylo nic strasznego. z niepokojem czekam na porod, ale mam nadzieje, ze bede go
                        wspominac rownie milo, jak wiekszosc kobiet na forum mam w Holandii.
                        • ewa_janiuk Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 06.05.07, 23:19
                          Czy zauważyłyście Panie, że Polki w Holandii bardzo często zaskoczone są właśnie
                          biernością personelu medycznego podczas ciąży? Na tym polega właściwa opieka w
                          ciąży fizjologicznej i podczas naturalnego porodu - dyskretna obserwacja...i nic
                          poza tym. Przyzwyczajone do ciągłego straszenia i poprawiania natury Polki mają
                          problem w odnalezieniu się w takiej sytuacji.
                          • efkamarchefka2 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 07.05.07, 09:12
                            no tak :-) zadna z nas nie lubi badan u ginekologa i koniecznosci rozkladania
                            sie na fotelu, ale comiesieczne badania krwi i moczu sprawiaja, ze mamy wieksza
                            pewnosc, iz od razu zostana wykryte wszystkie nieprawidlowosci.
                            trudniej jest sie przyzwyczaic, kiedy pierwsza ciaze przechodzilo sie w Polsce,
                            a druga w Holandii.
                            • kasiaimichael Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 08.05.07, 00:29
                              Ja jestem teraz w Polsce choc mieszkam na stale za granica i teraz bede rodzila
                              drugie dziecko w Polsce (nie ze chce akurat tu byc na czas porodu ale tak
                              wlasnie wyszlo). Denerwuje mnie bardzo polskie podejscie do ciazy, np to ze co
                              miesiac ma sie badanie ginekologiczne i USG. Po co? Jeli wszystko przebiega
                              prawidlowo nie ma potrzeby robienia ani jednego ani drugiego co miesiac. Ja
                              swojej lekarce powiedzialam ze nie bede przychodzila co miesiac, ale co 6-8
                              tygodni i nie chce miec tyle USG (skutki USG nie sa tak do konca znane
                              jeszcze). Poza tym mam wrazenie takie, ze lekarze ginekolodzy w Polsce
                              podsysaja jakas taka obawe kobiet o ciaze zamiast je uspokajac, ze ciaza jest
                              czyms normalnym, fizjologicznym a nie jakas choroba. Pierwsza ciaze mialam
                              prowadzona w UK- zero badan ginekologicznych, ciaza fizjologiczna wiec nie bylo
                              takiej potrzeby. Spotyklama sie z polozna co 6 tygodni, badali mi krew, mocz,
                              cisnienie, pytali jak sie czuje i zrobili jedno USG w 12 tygodniu. Moglam
                              jeszcze miec cala serie badan prenatalnych gdybym chciala, ale z nich
                              zrezygnowalam, bo i tak nie zmienilyby one mojej decyzji o urodzeniu dziecka.
                              Uwazam ze w przypadku normalnej ciazy to wystarczy.
                              Przyjechalam raz do Polski w tym czasie i poszlam do ginekologa a on mi od razu
                              nospe dal, bo brzuch twardy. Caly czas mialam brzuch twardy taka moja uroda
                              poza tym mialam juz skurcze "treningowe". Podarowalam sobie wiec te nospe.
                              Pracowalam do 8 miesiaca i wszystko bylo ok.
                              Tu ludzie zyja od wizyty do wizyty u lekarza i z utesknieniem czekaja na USG i
                              to ze lekarz im powie ze wszystko jest ok. Moim zdaniem gdyby cos bylo nie ok
                              to kobieta sama by o tym wiedziala, kto inny jak nie ona zna swoje cialo
                              najlepiej?
                              Poza tym porod w domu jest traktowany za granica jako jeden z mozliwych wyborow
                              bez zadnej sensacji. Tu kobiety decydujace sie na taki wybor traktuje sie jak
                              wariatki narazajace zycie swoje i dziecka.
                              Mam takie uczucie ze Polki nie sluchaja swojego ciala i nie ufaja mu, to smutne
                              moim zdaniem
                              • lily.f Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 08.05.07, 12:49
                                Zauważyłam, ze Polki wręcz kochają USG, i nawet nie chcą słyszeć, że może być
                                szkodliwe dla dziecka, a już na pewno nie jest przyjemne dla małego płodu(ponoć
                                to uczucie jakby się stało na peronie obok przejeżdżającego pociągu). Polki są
                                gotowe latać co miesiąc z UK, żeby sobie zrobić to USG i chwalą się, że np. w 4
                                miesiącu miały "już 7 skanów". Ja nie mam dzieci, ale marzę, żeby przeżyć ciążę
                                w spokoju, bez tysiąca badać, bez narzędzie wpychanych co chwilę do pochwy i bez
                                straszenia. To jest jeden z powodów, dla których boję się zajść w ciążę. Tak
                                samo boję się szpitala, w moim nacina się rutynowo właściwie wszystkie kobiety.
                              • kalarepa1 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 14.05.07, 07:20
                                Kasiu, absolutnie się z Tobą zgadzam - w Polsce ciążą jest postrzegana jako
                                poważna choroba (czasem mam wrażenie, że śmiertelna;-)), a już sam poród...
                                lepiej nie mówić. Moja lekarka doszła już do tego, ze w ogóle nie pyta się jak
                                się czuję, tylko oglada te papierki z wynikami;-) No, ale ona jest z tych
                                widzących wszędzie patologie, jak dowiedziała się, że planujemy poród w Domu
                                Narodzin to prawie padła.
                                • mamapaptylka Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 20.05.07, 16:59
                                  Oczywiście,że ciąża to stan normalny dla kobiety, nie żadna choroba. Skąd
                                  jadnak można wiedzieć,że przebiega ona fizjologicznie jeśli nie robi się
                                  regularnie badań? Nie znam lekarza czy położnej którzy po spojrzeniu w oczy
                                  potrafią ocenić czy np. szyjka macicy się nie skraca albo bez wyników morfologi
                                  ocenić czy kobieta nie ma anemi albo cukrzycy ciążowej. Ja miałam w 6 tyg.
                                  robione USG potwierdzające ciążę i było wszystko ok. Tydzień temu miałam
                                  robione USG ponownie (ponieważ poprzednia ciąża obumarła w 10tyg.) i okazało
                                  się że łożysko jest źle usytuowane i muszę leżeć. Także fizjologia fizjologią
                                  ale zawsze lepiej sprawdzić. Kobiety zawsze rodziły, i to długo w domu ale z
                                  opowieści mojej babci wiem że kobiety przygotowywały się wtedy do porodu jak do
                                  śmierci. I prawie nie było kobiety, która nie straciłaby dziecka. Ja swój
                                  pierwszy poród wspominam jako horror jednak znowu zamieżam rodzić w szpitalu.
                                  Tyle że w innym, w osobnym pokoju, z własną położną i ze znieczuleniem.
                                  • pacsirta Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 23.05.07, 21:28
                                    Powiem tyle: tak się złożyło, że zarówno mój tata, jak i mama mojego męża
                                    pochodzą ze wsi. W każdej rodzinie było po dziesięcioro dzieci, zmarło jedno,
                                    gdy miało 7 miesięcy. Dodam jeszcze, że w roli akuszera występował mój dziadek,
                                    który doświadczenie zdobywał na zwierzętach gospodarskich. A więc, nie było tak
                                    tragicznie.
                              • pacsirta Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 17.05.07, 21:45
                                Niestety, poród w domu szokuje lekarzy i wywołuje falę komentarzy. Ja będąc w
                                ciąży nie przyznawałam się do moich planów porodowych lekarzowi. Ale potem i
                                tak się nasłuchałam, szczególnie przy okazji pierwszych szczepień moich córek.
                                Zdarzało się, że pediatra badający dziecko na siłę próbował się do czegoś
                                przyczepić, doszukać jakiś defektów powstałych przy porodzie. Zwylke
                                stosowaliśmy z mężem strategię nie wdawania się w dyskusje, co z pewnością
                                utwierdzało tylko lekarza w przekonaniu, że jesteśmy nieodpowiedzialni. Ale
                                ostatnio mąż dał się sprowokować pani neonatolog pracującej na codzień na
                                oddziale patologii noworodka!, która uznała nas za nawiedzonych. Powiedziała,
                                że w swojej karierze widziała tyle ofiar powikłanych porodów, że uważa iż
                                decydowanie się na poród w domu to jak skok w przepaść. Już nie wspomnę, jak
                                określiła położną. Pytanie tylko, ile ofiar powikłanych porodów domowych miała
                                okazję widzieć?!! Obawiam się, że żadnej.
                                • vincentyna Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 20.05.07, 00:35
                                  W wiekszosci argumentow za rodzeniem w szpitalu pojawia sie, ze dobro dziecka
                                  jest najwazniejsze. A ja sadze odwrotnie, dobro matki jest najwazniejsze !
                                  Dlatego porod powinien odbywac sie w sposob najbezpieczniejszy i najlepszy wg
                                  matki, a nie dziecka.Mowiac brutalnie (biologicznie) jesli dziecko umrze, to
                                  matka moze miec nastepne. Jesli matka umrze, to nie ma nastepnego dziecka, a
                                  dziecko wlasnie osierocone ma nikle szanse na przezycie. Biologicznie matka
                                  podczas porodu powinna zadbac w pierwszej kolejnosci o swoj wlasny tylek !

                                  I teraz mozecie na mnie krzyczec :)
                                  • kalarepa1 "PR" porodu domowego 20.05.07, 08:44
                                    Zauważcie, że OD LAT srodowisko medyczne opowiada, jaki to poród w domu jest
                                    niebezpieczny. Zresztą, odnoszę czasem wrażenie, ze dla nich wszystko jest
                                    niebezpieczne - ciaża, poród, sex;-). Ale tak zupełnie powaznie - myślę, ze jak
                                    ludzie zewsząd słyszą jakież to niebezpieczne rodzić w domu, to nawet nie
                                    zastanawiaja sie samodzielnie, jak jest naprawde (taka "droga na skróty" -
                                    wierzę autorytetowi). A przecież gdyby w rzczywistości było to aż takie ryzyko,
                                    to ludzkość powinna wymrzeć już dawno...
                                      • samwieszkimjestem Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 12.06.07, 14:19
                                        Sama mam porównanie, bo chodziłam do lekarza i mężczyzny, i kobiety. Mężczyzna -
                                        super taktowny, miły, delikatny, jednak wiele pań w poczekalni (a chodziłam do
                                        niego 3lata) mówiło, że jest fajny, dopóki ciąża jest fizjologiczna. Pozatym
                                        trzyma się utartych schematów i jet bardzo niazadowolony, jak np. pacjentka
                                        tyje mniej, niż on ma napisane w tabelce. A jak ona wymiotowała przez trzyu
                                        miesiące, to jak miała przybrac na wadze? Teraz chodzę do... jego żony. Taka
                                        rodzinka ginekologiczna;-) Ona jest bardziej życiowa, elastyczna, odpowiada na
                                        pytania korzystając nie tylko ze swojego doświadczenia jako lekarz, ale także
                                        jako kobieta (ma dwóch synów). I dlatego ją wolałabym do prowadzenia ciąży i
                                        ew. asystowania przy porodzie. A on jest świetny jeśli chodzi o badania
                                        okresowe (nie ciążowe), bo taki delikatny i taktowny. I już :-)
                              • lukrecja34 Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 05.06.07, 19:54
                                no to powiedz mi jakim cudem mam się zorientować,że np.skraca się szyjka lub
                                robi rozwarcie nie wtedy kiedy powinno?w mojej pierwszej ciąży w 24 tc zaczęła
                                się skracać szyjka i gdyby nie badanie gin.ręczne to prawdopodobnie nie
                                donosiłabym tej ciąży.wiesz ile jest takich przypadków?to,że twoja ciąża
                                przebiegła bez komplikacji to nie znaczy,że kazda taka jest.nie rozumiem co
                                jest złego w badaniu ginekologicznym?ciąża powinna być stanem fizjologicznym
                                ale niestety ostatnio coraz częściej nie jest.są różne powikłania,często można
                                je wykryć i dzięki temu odpowiednio wcześnie leczyć właśnie dzięki badaniom gin
                                lub usg.opieka ginekologiczna nad ciężarnymi naprawdę nie jest taka zła w
                                polsce.pozdrawiam
    • sara_wst Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 26.06.07, 13:33
      witam wszystkie mamusie.
      mam do Was kilka pytan.
      w prawdzie mam juz jedna cudowna coreczke(15m-c) ale chcemy z mezem postarac sie
      juz o droga pocieche.myslicie ze to za wczenie?(mala dalej budzi sie w nocy i
      jest b.zywym dzeckiem, moj maz b.chce juz drugie ale ja nie jestem do konca
      przekonana czy dam sobie rade z dwojka tak malych dzieci). pierwsza corke
      rodzilam w niemieckim szpitalu,wszystko bylo ok ale drugie dziecko baardzo
      chciala bym urodzic w domu. dlatego chciala bym sie od Was dowiedziec ile
      kosztuje porod w domu? a moze ktoras z was zna polozna ktora odbiera wlasnie
      takie porody(w domu)w okoicach opola?a co myslicie o szkole
      rodzenia?uczestniczenie w tych zajeciach pomoglo wam przy porodzie?
      z gory dziekuje za odpowiedzi.

      pozdrawiam
      sara_wst
        • ewa_janiuk Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 09.07.07, 18:29
          Wspomniana prze Panią firma jest zakładem opieki zdrowotnej. Posiada faktycznie
          kontrakt z NFZ ale w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej. Niestety NFZ nie
          kontraktuje jak dotąd takiego produktu jak "poród domowy". W zakresie zadań
          położnej rodzinnej jest udzielenie pomocy w przypadku porodu nagłego. Planowany
          porod w domu jest zupełnie innym świadczeniem zdrowotnym. Jak dotąd NFZ nie
          refunduje kosztów porodu domowego. Jest mi wiadowe o działaniach rodziców,
          których dzieci urodziły się w domu lub planowane są takie ich narodziny, majżce
          na celu uzyskanie refundacji przez NFZ poniesionych kosztów. Jest to
          uzasadnione zarówno z ekonomicznego jak i zdrowotnego punktu widzenia.
    • silije.amj Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 02.07.07, 08:19
      Urodziłam syneczka w domu w piątkową noc. Poszło idealnie, nie mogło być lepiej
      niż było :-). Synek z wagą 4,5 kilo, a ja niemal nienaruszona :-). Ciągle
      jeszcze jesteśmy wzruszeni, wdzięczni i oczarowani. Szczegółowa relacja już się
      spisuje i zamieszczę tu do niej linka albo coś takiego ;-)
    • pacsirta Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 08.07.07, 20:35
      Gratulacje!!!
      Wzruszyłam się. Przypomniały mi się podobne chwile sprzed ponad roku, kiedy
      rodziła się nasza druga córeczka.
      Prawda, że cudownie jest witać dzieciątko we własnym domu?
      I to ogromne uczucie wdzięczności, do Boga, położnej, męża...
      Moje dziecko również nie śpieszyło się na świat (zresztą podobnie jak pierwsze)
      i za każdym razem poród domowy był pod wielkim znakiem zapytania. Tym większa
      była moja wdzięczność, gdy się mimo wszystko udało.
    • marta.mokry Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 30.07.07, 18:53
      W takim razie ja mam pytanko bo jestem w 34 tyg i zastanawiam sie nad porodem w
      domu. Czy polozna przyjezdza z KTG?? Co dzieje sie z dzidzia po porodzie??
      Przeciez w szpitalu jest obserwowane ok 3 doby. Jak to jest po porodzie w
      domu???
      Pozdraiwam :)))
      • silije.amj Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 30.07.07, 22:17
        Owszem, położna przyjeżdża z KTG. Zostaje przynajmniej 2 godzinki po porodzie i
        w tym czasie obserwuje mamę i dziecko. Potem przychodzi pediatra, z którym się
        wcześniej umawiacie. U mnie była neonatolog w drugiej dobie po urodzeniu i
        zbadała synka. Do szczepienia podjechaliśmy na chwilę do szpitala w czwartej dobie.
        • pacsirta Re: Czy któraś z Was rodziła w domu? 31.07.07, 21:48
          Położna miała ze sobą aparat do słuchania serduszka dziecka.
          Naszą pierwszą córeczkę po urodzeniu oglądały w zasdazie dwie położne, a kilka
          dni później położna środowiskowa. Zaszczepiliśmy ją, gdy miała 2 tygodnie i
          wtedy dopiero została zbadana przez lekarza.
          W przypadku drugiej córeczki wezwaliśmy lekarza-neonatologa do domu dobę po
          urodzeniu, ponieważ był problem z podwyższoną bilirubiną (na szczęście nie
          wzrosła ponad normę). Zaszczepiliśmy ją, gdy miała 3 tygodnie.
          Osobiście uważam, że jeżeli z dzieckiem nie dzieje się nic niepokojącego, nie
          ma potrzeby zawracać głowy lekarzom. Takie jest również moje podejście w
          przypadku zwykłych infekcji. Obserwuję dziecko, a do lekarza udaję się, jeżeli
          coś się naprawdę dzieje poważnego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka