Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach?

12.05.07, 13:13
Przeczytałam uważnie wiele wątków na tym forum, i ponieważ musiałabym do
każdego coś dopisać, to napiszę to osobno.

Pani Ewo, pisze Pani wiele pięknych słów o naturalnym porodzie, kobiecości,
naturalnej więzi i chwili narodzin.
Z drugiej strony pojawiają się tutaj opisy, jak z tortur w obozach
koncentracyjnych.
Jak czytam to wszystko, to nie mogę zaprzeczyć, że idea naturalnego porodu
jest słuszna itp., ale z drugiej strony nie mam podstaw, zeby nie wierzyc
dziewczynom, które piszą o swoich koszmarnych przeżyciach. To one przeżyły,
to one tam cierpiały, to onje czuły się tym poniżone i przerażone.
Gdyby to napisali faceci, którzy mdleją u dentysty to jeszcze można by ich
przyrównywać do tych żołnierzy wracających z wojny, ale my, kobiety zawsze
miałyśmy do takich rzeczy bardziej racjonalny stosunek.
Więc ja im wierzę we wszystko, i tym, które mówią, że jakoś to było i tym,
którym na resztę życia zostały urazy psychiczne i fizyczne.

Skąd bierze się ten strach?
Nie z opowieści! Nie ze straszenia i wyolbrzymiania.
On się bierze z braku zaufania do służby medycznej.

Kobieta nie ma pewności, że idzie do dobrego szpitala, nie ma pewności z kim
będzie współpracować, nie może ufać lekarzom i położnym, bo nie każdy z
opisanych tu przypadków robi to tak jak powinien (dziewczyny pisały przykłady
rzeczy, które są zabronione np. wyciskanie dziecka z brzucha - wiecie słabo
mi sie zrobiło jak to przeczytałam....), a najgorsze, ze kobieta nie może
nawet polegać na SOBIE bo leży słaba i cierpi, a decyzje podejmują za nią
inni.

Ja mam 28 lat i nie mam dzieci.
Cierpnie mi skóra na plecach gdy pomyślę o dniu, w którym przyjdzie moje
rozwiązanie - przeraża mnie brak odpowiedniego zaplecza medycznego w tym
kraju - nie chcę nikogo obrazić, bo jak wszędzie są
lekarze/położne/pielęgniarki dobrzy i źli - ale problem w tym, że nie wiadomo
na kogo się trafi!
I przeraża mnie to, ze nie będę miała wpływu na decyzje w dniu porodu,
totalny brak kontroli.
Może dlatego młode kobiety chcą mieć cc - żeby uniknąć tego strachu przed
ludźmi, nie przed samym porodem.

To mi przypomina taką sytuację, gdy jest się w samolocie - człowiek nie ma
wpływu na nic, musi zaufać pilotowi i obsłudze naziemnej.
W przypadku pilota wiadomo jednak, że jest to super wyszkolony gościu, w
przypadku lekarzy nie ma nietety tej pewności.

    • katarzynagajek Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 12.05.07, 13:23
      Zgadzam się z tą wypowiedzią w 100%. Pisałam o zatruciu ciążowym (nadal bez
      odpowiedzi- dla mnie BARDZO WAŻNE) lekarz moje obawy zbagatelizował, wręcz był
      zły kiedy zapytałam i to zatrucie. Ekspertem nie jestem i dlatego chodzę do
      lekarzy, gdybym miała taką wiedzę jak oni (przynajmniej jaką mieć powinni)
      leczyłabym się sama. Jestem w ciąży i teraz moje ciało, moje obawy związane z
      dzieckiem są jak najbardziej na miejscu. To lekarz powinien zapewnić mnie i
      mojemu dziecku należytą opiekę, również psychiczną. Wtedy nie musiałabym pisać
      do lekarzy, położnych itd... z prośbą o pomoc i wyjaśnienie spraw, które lekarz
      na wizycie powinien mi wyjasnić i uspokoić.
    • zosiamarysia Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 12.05.07, 14:18
      "a najgorsze, ze kobieta nie może
      nawet polegać na SOBIE bo leży słaba i cierpi, a decyzje podejmują za nią
      inni" - 100% racji, niestety. Mnie kazano leżeć płasko na plecach i w tej
      pozycji musiałam przeć. Koszmar. Uważam że kobieta powinna zdecydować w jakiej
      pozycji chce rodzić. Ja bardzo potrzebowałam skulić się, przeć na siedząco...
      ale lekarzom i położnym byłoby niewygodnie..

      • katarzynagajek Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 12.05.07, 15:47
        Właśnie wygoda lekarzy i położnej!!!! A kto tu rodzi, kto powinien czuć się
        komfortowo???? Położna czy rodząca?!? Niestety Nasza Polska rzeczywistość. U
        mnie w szpitalu niestety tak się rozpasły pielęgniarki i połozne, że jak im się
        nie da w łape nawet na Ciebie nie spojrzą, a co dopiero pomóc!!! Niestety to my
        pacjenci tego nauczyliśmy, ale nie ma kasy nie ma opieki i szacunku :/
    • ewa_janiuk Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 13.05.07, 13:59
      Więc zmieniajmy tę rzeczywistość!!!
      Upominajcie sie o to co dla Was Panie najważniejsze. Jestem sama położną i coraz
      częściej obserwuję jak moje koleżanki BOJĄ swoich pacjentek. By można było
      porozumiewać się w sposób partnerski do tego trzeba dwóch stron. Coraz częściej
      obserwuję albo niesamowitą uległość albo wręcz niezrozumiałą roszczeniowość. Tu
      przykład internautki z tego forum. Obrzęki nie pojawiają się z minuty na minutę
      a Pani oczekuje odpowiedzi na pytanie natychmiast, pomimo tego że nie ma takiej
      realnej możliwości. Nie wymyśliła Pani np, że ta sam osoba udziela pomocy komuś
      bardziej potrzebującemu- jest przy porodzie, lub rozwiązuje jakiś problem nie
      pozwalający na odstawieni go na później??? Może zamiast tak biadolić warto
      byłoby energię skierować na wprowadzanie realnych zmian? Wszelkiego rodzaje
      ruchy konsumenckie posiadają olbrzymią siłę wpływu- na to by było więcej
      personelu, inne regulaminy i standardy postępowania. Jedna jedyna Fundacja
      Rodzić po Ludzku nie jest w stanie zmienić zwyczajów w przykładowej Koziej
      Wólce i Skopierzycach. To Wy tam mieszkacie, to Wasi znajomi tam pracują, to Wy
      tak będziecie rodzić, Wasze siostry, przyjaciółki lub córki!!! Kobiety same na
      to dają przyzwolenie-i rodzące i położne także !!!
      • seria Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 16.05.07, 16:44
        Obrzęki nie pojawiają się z minuty na minutę
        > a Pani oczekuje odpowiedzi na pytanie natychmiast, pomimo tego że nie ma takiej
        > realnej możliwości. Nie wymyśliła Pani np, że ta sam osoba udziela pomocy komuś
        > bardziej potrzebującemu- jest przy porodzie, lub rozwiązuje jakiś problem nie
        > pozwalający na odstawieni go na później??? Może zamiast tak biadolić warto
        > byłoby energię skierować na wprowadzanie realnych zmian?


        I do tego od razu w Koziej Wólce? No niezbyt przyjazna odpowiedź.
      • sir.vimes Protekcjonalny ton 24.05.07, 15:29
        "Nie wymyśliła Pani np, że ta sam osoba udziela pomocy komuś
        bardziej potrzebującemu- jest przy porodzie, lub rozwiązuje jakiś problem nie
        pozwalający na odstawieni go na później??? Może zamiast tak biadolić warto
        byłoby energię skierować na wprowadzanie realnych zmian? "

        Pierwszy raz widzę tak protekcjonalną wypowiedź ekspercką.
      • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 25.05.07, 10:12
        Nie wymyśliła Pani np, że ta sam osoba udziela pomocy komuś
        > bardziej potrzebującemu- jest przy porodzie, lub rozwiązuje jakiś problem nie
        > pozwalający na odstawieni go na później???

        Picie kawy, oglądanie serialu lub plotkowanie z koleżaneczkami? Niestety to
        bardzo częsty, "niecierpiący zwłoki" powód. Przecież POŁOŻNA WIE, bo już
        NIEJEDEN poród WIDZIAŁA, że POŁOŻNICA NIE POTRZEBUJE pomocy, nawet jeśli jej się
        wydaje że potrzebuje.
        Siedziałam na korytarzu kiedy moja siostra rodziła i widziałam jak bardzo zajęte
        są położne pracą i rozwiązywaniem niecierpiących zwłoki problemów. Ciekawe co
        Pani zdaniem miałam w tej sytuacji zrobić? Opie... je żeby ruszyły d* i zajęły
        się dziewczyną, któa męczy się od kilkunastu godzin? Tylko wrzeszczeć na nią
        potrafiły. Nigdy w życiu nie chcę czegoś takiego przeżyć, wolę nie mieć dzieci
        niż rodzić w takich warunkach, chcę miec pewność że będę mieć cc ZANIM zajdę w
        ciążę - prędzej zwariuje albo skocze z mostu niż urodze NATURALNIE.
    • ja27-09 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 13.05.07, 14:34
      Tak sobie czytam to co piszecie i przypomniał mi się pewien fragment z książki
      pt. "zdrowie Kobiety", która pochodzi z roku 1974, a znajduje się w zbiorach
      mojej mamy :))
      Cyt: "Od momentu przekroczenia progi izby przyjęć szpitala, rodząca musi się
      poddać rygorom i zasadom szpitalnym i przestrzegać regulaminu, którego
      ostatecznym celem jest dobro jej i dziecka. Podstawowe elementy każdej
      organizacji to dyscyplina i koleżeństwo. Rodząca stała się członkiem tej
      organizacji, jej zachowanie i postępowanie musi być takie, by ułatwiało
      personelowi pracę. Do personelu, który pracuje z dużym poświęceniem, powinna
      ustosunkować się życzliwie i z całym zaufaniem wykonywać polecenia. Kapryśna i
      niezdecydowana pacjentka nie tylko utrudnia pracę personelowi, ale swoim
      zachowaniem może zaszkodzić sobie i dziecku." Koniec cytata.
      Książka pod red. prof. I. Roszkowskiego wydana przez Państwowy Zakład Wydawnictw
      Lekarskich.
      Myślę, że o to w polskich szpitalach chodzi, aby pacjent był niewidzialny i
      bezwonny, a z "koleżeństwa i dyscypliny" pozostaje tylko dyscyplina.
      • kasiapfk Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 25.05.07, 11:21
        ja27, pewnie masz rację co do niektórych szpitali.
        Z drugiej strony moja siostra rodziła w naszym pięknym koziowóleckim szpitalu -
        wspomina b. dobrze i poród i samą opiekę. Również lekarzy po porodzie :)
        Można i w Koziej Wólce. Zgadzam się,że sa "przewrażliwione panienki" z
        roszczeniową postawą do świata. Tzw święte krowy, któym nikt i nic nie dogodzi.
        Ale wiem z doświadczenia,ze są i leniwe połozne, plociuchy itp, które wezwane w
        nocy z oburzeniem reagują,ze do takich przypadków to one nie są. Zmanierowani
        lekarze-nieuki też.
        Wszystko zalezy od ludzi, na których trafisz i nie ma co generalizować.
        Jewśli zaś chodzi o odpowiedzi ekspertato bywają one czasem kontrowersyjne
        faktycznie.
        Dziewczyny, proponuję więcej dystansu (wiem, łątwo mówić jak isę czeka na 3
        dziecko :))))) ). I łągodnego, ale stanowczego domagania isę swych praw (z
        uśmiechem na ustach i bez chamstwa -bo przyznajcie same, czasem i my pacjenci
        nie mamy czystego sumienia...)
        • ewa_janiuk Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 27.05.07, 07:09
          W założeniach przecież personel medyczny jest po to by pomagać rodzicom w
          narodzinach ich dziecka. Pomagać ale nie wyręczać. Pomagać ale nie wiedzieć
          wszystko lepiej. Daltego tak zachęcam do współpracy. Przecież obydwie strony
          spotykają się bo mają wspólny cel a często zaczyna się to przeobrażać w walkę.
        • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 28.05.07, 10:48
          Bardzo ciekawe czy będziesz miała uśmiech na ustach kiedy będziesz rodzić i czy
          będziesz umiała domagać się wówczas swoich praw. Życzę Ci takiej kondycji w ten
          dzień, bo jeśli będizesz rodzić w Polsce to może się przydać. Oczywiście możesz
          TRAFIĆ lepiej - na chętny i troskliwy personel. Problem jest jednak w tym TRAFIĆ
          - nikt nigdy nie wie jak TRAFI co go spotka i tak jak słusznie zauważyła autorka
          watku - nie ma nad niczym kontroli i na nic wpływu. A przecież chodzi o zdrowie
          i życie - dziecka i własne, więc stawka jest wysoka. I zamiast skupić się na
          walce z własnym ciałem - walczy się jeszcze z całym systemem służby zdrowia i
          całym oddziałem ginekologiczno - położniczym, na którym: nie ma, nie praktykuje
          się, nie jest istotne, nie stosuje się itp, itd. Więc leżysz kiedy potrzebujesz
          chodzić, badają cie, kiedy odczuwasz największe bóle, naruszają twoją intymność
          kiedy najbardziej jej potrzebujesz, są impertynenccy wobec osoby towarzyzącej -
          wszystko bez potrzeby, bez uzasadnienia, bez sensu.
          Na tym polega praca lekarza i położnej, żeby radzić sobie nawet z "trudnymi"
          pacjentkami.
          Jeśli taka "wybredna" położna czy lekarz ma dziecko łobuza, to chyba nie
          chciałaby, żeby było ono bite czy poniżane w szkole. A przecież nauczyciel też
          mógłby powiedzieć "z nim nie da się współpracować, jedyne co można zrobić to mu
          wlać i kazać klęczeć twarzą do ściany".
          Ale tym osobom nie przeszkadza w taki sposób traktować pacjentek, któe tak
          naprawdę sa bezbronne i może swoją agresją czy lękiem próbują uzyskać jakąs
          kontrolę na dsytuacją "z panią nie da się współpracować" "pani nie myśli o
          dziecku" "pani zrobi swojemu dzieck krzywdę" "jest pani w szpitalu a nie na
          wczasach" "poród musi boleć" "poród trwa długo" "jakby kazdy chciał znieczulenie
          tak jak pani to szpital by zbankrutował".
          Pani Ewa Janik broni personelu, szkoda że tak mało obiektywnie i szkoda że na
          tej podstawie widać że w podejściu do pacjenta w polskich szpitaleach jeszcze
          długos ię nic nie zmieni.
          • ewa_janiuk Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 29.05.07, 18:48
            Będę polemizować w kwestii obrony personelu szpitalnego przeze mnie. Po
            pierwsze nie jestem pracownikiem szpitala i właśnie z tego względu, że tak
            dalece bonię interesu nawet "najtrudniejszych" jak to Pani określiła pacjentek
            nie sądzę by jakikolwiek szpital chciał mnie przyjąć do pracy. Jeżeli mówię o
            zmianie zwyczajów panujących na naszych porodówkach to nie mam na myśli samego
            momentu porodu. Przecież ciąża trwa 9 miesięcy i nie jest dla nikogo
            zaskoczeniem z dnia na dzień. To własnie moi podopieczni mnie nauczyli i
            pokazali jak można zmieniać rytuały szpitalne. Ja jedynie tą wiedzą usiłuję
            podzielić się innymi rodzicami. Jeżeli chce się przygotować na to co nas spotka
            w szpitalu najłatwiej jest po prostu samemu to sprawdzić a nie opierać się na
            opinii innych. Poród nie jest nagłym wydarzeniem lecz procesem.Nie jest więc
            powiedziane, że musi Pani rodzić w szpitalu najbliższym. Można poszukać
            lepszego. Jeżeli wszystkie miałyby być tak złe to dlaczego kobiety milczą?
            • stara_dominikowa Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 30.05.07, 15:52

              ewa_janiuk napisała:
              ciąża trwa 9 miesięcy i nie jest dla nikogo
              > zaskoczeniem z dnia na dzień.

              podczas ciąży łatwo być świadomym swych praw i asertywnym. poród to zupełnie
              inna bajka. ból porodowy odczłowiecza i przeraża. od cierpiącego człowieka nie
              można oczekiwać niczego, bo to sytuacja nieludzka.
              fundacja Rodzić Po Ludzku cytuje na swoich stronach artykuły z przytoczonymi
              badaniami o tym jak aktywność kory mózgowej podczas porodu hamuje akcję - jak
              mamy więc zajmować się dyscyplinowaniem personelu w tym czasie? podobno też
              adrenalina - której ooo, dużo wydziela się podczas kontaktu z personelem -
              hamuje wydzielanie oksytocyny. położne i lekarze chyba o tym wiedzą? czy
              rodząca ma toczyć dysputy z położną między skurczami?

              my mamy RODZIĆ a NIE WALCZYĆ z pracownikami szpitala.

              niestety, powszechną praktyką jest, że personel bazuje na tym, że ma
              doświadczenie i wiedzę medyczną, a kobieta jest tylko jednym wielkim bólem i
              dla dobra dziecka gotowa jest znieść każde upokorzenie przez jaśniepersonel.
              oni czują przewagę i często ją wykorzystują.

              a to my powinnyśmy rodzić JAK CHCEMY, a oni POMAGAĆ PO LUDZKU.


              • mamusia79 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 30.05.07, 20:52
                sałatko ziemniaczana i inni
                Właśnie stąd ten strach z takiego głupiego gadania
                w szpitalu ani be ani me, a tu wio huzia na rózia.

                Urodziłam, żyję, jestem zadowolona z porodu, nie bawiłam się w żadne płatne
                położne czy cesarki, do szpitala, w którym przyszło mi rodzić weszłam pierwszy
                raz w dniu porodu, taki o sobie szpital w małym miasteczku jak wiele w tym
                kraju, bieda na oddziale piszczała, ale cóż... to już nie zależy od
                presonelu... nie będę ściemniać bolało jak cholera, jak nie wiem co, szycie
                bolało miesiącami..... czułam się okropnie po porodzie, leżałam na oddziale z
                chorym dzieckiem.

                Skąd ten strach? Rodziłam równocześnie z inną kobietą. Później ona opowiadała o
                swoim porodzie odwiedzającym je koleżankom. Różnica w czasie porodu wynosiła
                kilkanaście godzin!!!!! Weszłyśmy na oddziałi rodziłyśmy równocześnie! Wiele
                historii mija się z prawdą, wiele kobiet przed nierodzącymi kobietami
                wyolbrzymia sprawę. Nie twierdzę, że jest super i nie ma złych położnych czy
                lekarzy. Są jak w każdym innym zawodzie. Ale takie głupie gadanie "skąd to się
                bierze" dlaczego tak a nie inaczej do niczego nie prowadzi. Ile z
                niezadowolonych Pań PO PORODZIE poszło zrobić porządek z nieodpowiednim
                zachowaniem personelu? Zgłosić zaniedbania? Wiele Pań traktuje sprawę ja mam to
                z głowy niech inne się martwią.
                Ja w trakcie porodu prosiłam o pomoc, pytałam, wymagałam, ale nie byłam
                roszczeniowa i nie zachowywałam się jak jedynaczka, której się należy uwaga w
                każdej minucie porodu. Było kilka rodzących i bieganie od jednej do drugiej
                sprintem mija się z celem.
                Do przyszłych mam:
                Wsłuchajcie się w siebie i nie czytajcie forumowych opowiastek:) Dobrych
                porodów życzę:)
                • ida1234 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 31.05.07, 12:48
                  nie zgadzam , się z Tobą - jedni idą na żywioł - tak jak Ty i nie przejmują się
                  zbytnio jak to będzie podczas tego porodu. Ja nie chcę liczyć na łud szczęścia,
                  że może zajmą się mną tak jak powinni , ja chcę mieć pewność, że tak
                  będzie.Zgadzam się w 100% z forumowiczką biedroneczki.są.w.kropeczki. ja też
                  nigdy nie urodzę naturalnie , wolę nie mieć dzieci niż przechodzić przez taki
                  koszmar - tylko cc. Myślę , że gdyby kobieta miała możliwość bez żadnych
                  problemów wybrać między cc a sn nie byłoby w nas tyle strachu. Mnie stać na
                  prywatną klinikę - ale co mają zrobić kobiety , które nie mają na to pieniędzy
                  a czują takie samo przerażenie jak ja?
                  • mamusia79 ida 03.06.07, 22:45
                    Na żywioł? Kobieto a Ty co myślisz, że wyreżyserujesz sobie poród?
                    Ty nawet nie wiesz o czym piszesz a się nakręcasz... a co za przyjemność w cc?
                    O wyższości jednego porodu nad drugim są setki watków, poczytaj i wyciągnij
                    wnioski. Musiałabym upaść na głowę, żeby się dać pokroić na życzenie. "wolę nie
                    mieć dzieci niż przechodzić przez taki koszmar". Poczytaj forum dla wielu
                    kobiet ten koszmar to najpiękniejszy dzien w życiu, i zanim następnym razem
                    napiszesz taką głupotę to wejdź na forum strata dziecka czy coś podobnego i
                    zobacz ile oddałyby te kobiety, żeby ich dzieci żyły albo posłuchaj kobiet,
                    które nie mogą mieć dzieci.... wymądrzasz się na temat porodu a tak na prawdę
                    nic o tym nie wiesz.... Myślisz, ze ja nie byłam przerażona? Natura działa cuda
                    tylko trzeba się wsłuchac w siebie!
                    • ida1234 Re: ida 04.06.07, 15:08
                      Ja się absolutnie nie nakręcam, poprostu wiem czego chcę! Akurat reżyserować
                      porodu nie mam potrzeby ale mogę zadbać o to żeby mieć profesjonalnych i
                      chętnych do pomocy lekarzy, którzy będą zajmować się mną jak "jajkiem" - tego
                      oczekuje.I nie mówię , że cc to przyjemność-dla mnie napewno lepsza opcja od
                      sn. Nie prowadzę też żadnej debaty o wyższości jednego nad drugim tylko piszę o
                      wolności wyboru kobiety i swoich odczuciach. Ty byś musiała upaść na głowę ,
                      żeby się dać pokroić a ja był upadła na głowę gdybym zdecydowała się urodzić
                      naturalnie! Wiem, że dla wielu kobiet poród może być wspaniałym przeżyciem- ja
                      do takich osób nie należę. Dla mnie życie bez dzieci też ma sens.Jestem sporo
                      po 30-tce - narazie nie planujemy posomstwa i nie widzę tragedii w
                      nieposiadaniu dzieci, będę miała ok, nie - świat się nie zawali - wszystko
                      jest indywidualną sprawą - dlatego napisałam jedni wolą "to" a drudzy "tamto".
                      Nie zamierzam liczyć na naturę i inne duchowe sprawy, chcę cc i koniec - mam
                      takie prawo - nikomu nie bronię decydować się na sn i nie ganię tego. Dla mnie
                      cc to jedyna bezstresowa opcja porodu i tyle. Nie ma co się tak podniecać
                      mamusia79, trzeba szanować indywidualne zdanie innych. Polecam w przyszłości
                      dokładnie się wczytać - a potem odpisywać. Pozdrawiam!
                      • lily.f Re: ida 05.06.07, 19:18
                        A to nie Ty masz rodzić tylko lekarze? A potem dziecko kto będzie wychowywał, ty
                        czy przychodnia?
                        • ida1234 do lily.f 06.06.07, 11:32
                          Co ma wybór opcji porodu cc czy sn do wychowywania dziecka? Chyba ułożyłaś
                          sobie jakąś ideologię - "Dzieci kobiet,które urodziły się przez CC są
                          wychowywane przez przychodnie" !!! Sory, ale ja tu nie widzę żadnego sensu.
                          • rhiannon2 Re: do lily.f 03.07.07, 14:54
                            Zgadzam się z Tobą w 100%. Paniom, które urodziły naturalnie wydaje się, że
                            należy im się za to medal, a w ogóle to jak one się nacierpiały to wszyscy inni
                            też powinni. TO NIE JEST LICYTACJA kto miał gorzej przy porodzie. Poród to tylko
                            początek, liczy się jak potem wychowacie swoje dzieci, a nie w jaki sposób je
                            urodziłyście.
                    • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: ida 04.06.07, 18:35
                      A co ma wspólnego strata dziecka z wyborem cc? Natura może działa cuda ale
                      częściej zawodzi.
                      Każdy ma prawo decydować czy chce dziecko czy nie - nawet jeśli może i nie ma bo
                      nie chce nie ma żadnego obowiązku chcieć i mieć bo inne nie mogą a chcą. Jak tak
                      bardzo chcą to niech adoptują i mają. Nie rozumiem o co się mamuska79 tak
                      rzucasz jakby Cię ktoś na ogniu przypiekał. miałaś fajny poród, lubisz być
                      mamuśką - broni Ci ktoś? A może ja chcę sobie spie* życie i nie miec dzieci albo
                      urodzić je przez cc - zabronisz mi?
            • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 31.05.07, 23:09
              Jeżeli chce się przygotować na to co nas spotka
              >
              > w szpitalu najłatwiej jest po prostu samemu to sprawdzić a nie opierać się na
              > opinii innych. Poród nie jest nagłym wydarzeniem lecz procesem.Nie jest więc
              > powiedziane, że musi Pani rodzić w szpitalu najbliższym. Można poszukać
              > lepszego. Jeżeli wszystkie miałyby być tak złe to dlaczego kobiety milczą?

              W jaki sposób proponuje Pani sprawdzić szpial? Jeśli ktoś rodzi pierwszy raz nie
              jest w stanie tego sprawdzić.

              W trakcie porodu nikt nie wędruje po okolicy, tylko rodzi przeważnie dko końca
              tam gdzie zaczął.

              Kobiety milczą z wielu powodów. Dość rozpowszechnione jest przekonanie "musi tak
              być", mała asertywność, niechęć do wracania do traumatycznych wydarzeń i brak
              wiary w to, że można udowodnić swoje racje przed sądem, co faktycznie jest trudne.

              Co to według Pani znaczy "wybrać szpital"? Wybierając szpital wybieram kolor
              kafelków na ścianach, lokalizację, liczbę osób na sali... Nie wybieram natomiast
              tego od czego najwięcej zależy - personelu. Na jaką zmianę trafię - tak będe
              mieć. Dopóki kobiety nie będą miały szansy w cywilizowany sposób określić kto
              poprowadzi ich poród (dlaczego nie można zarezewować lekarza i oficjalnie za to
              zapłacić?) i w jaki sposób odbedzie się rozwiązanie - nigdy nie bedzie normalnie.
              • sloneczko_02 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 01.06.07, 08:09
                Ja się dowiadywałam o szpitale w okolicy.
                Kobiecie z brzuchem chyba nie mówi się złych rzeczy.
                Przed porodem - wszystko pieknie ładnie. uśmiechniete pielegniarki w owych
                szpitalach zachwalały je. nie zgodzilam sie na jeden zabieg - uszanowały to

                W trakcie porodu- cudowne, usmiechniete pielegniarki znikneły, pojawiły się
                jędzowate, moje zdanie przestało się liczyć

                Kiedy podałam gdzie rodziłam w prywatnej klinice, lekarz jakby nie zareagował...
                Tylko ciekawym było tylko to, że jak mówił o porodzie drugiego dziecka,
                wymieniał czego nie mam się bać... tak jakby wiedział co mnie spotkało...
    • monik_26 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 02.06.07, 09:21
      Ja nie bardzo rozumiem dlaczego tu tyle wątpliwości. Ja rodziłam w szpitalu w
      małym ok. 70 tys miasteczku. Może dla Warszawiaków to przysłowiowa Kozia Wólka,
      ale rodziłam po ludzku. Juz na szkole rodzenia położne nam mówiły, że bardzo
      ważne jest żebyśmy się z nimi dogadywały. Czasami zdarza się że kobieta zaciska
      nogi mimo tego, że może zmiazdzyć głowę swojemu dziecku. W kilka osób trzymaja
      jej nogi, bo dogadywać się nie chce. Bywa, ze kobieta krzyczy i nie chce przeć,
      a dziecko trzeba wuciągać kleszczami. No i co mają wtedy robić położne???
      Zgadzać się z tym, że my wiemy lepiej, dogadywać i patrzeć jak zabijamy własne
      dziecko???? Otóż zdać się powinny na swoją wiedzę i pomagac pacjenkom, które
      przeszkadzają i nie współpracuja i ratować ich dzieci.
      To nie jest jedyna strona medalu. Mówiły nam też położne, ze kobiety nic nie
      mówią i nie chcą zmian. One namawiają do rodzenia w innej pozycji, do aktywnego
      porodu, ale w większości im bliżej końca porodu tym szybciej uciakają na łóżko.
      Dziwią się i ciągle mówią: "przeciez my nie wiemy, jeśli nam nie powiedzie.
      Jeśli nie możecie wytrzymać powiedzcie, damy leki przeciwbólowe, jeśli chcecie
      wejść do wody to powiedzcie, my jesteśmy od tego, żeby wam pomagać".

      I jeszcze jedno. Ja rodziłam z mężem, a położne starały mało ingerować w poród.
      I powiem szczerze chwała im za to. Mój poród od pierwszych skórczy trwał 12
      godzin. Leżałam sobie sama i spokojnie starałam sie skupić na oddychaniu, a one
      co chwila sprawdzały jak sobie radzę. Kiedy skórcze były ju,z nie do
      wytrzymania pomagał mi właśnie ten oddech i radziłam sobie. Kiedy przychodziła
      połozna to gubiłam rytm i nie mogłam zapanować nad bólem. Wzrokiem
      mówiącym "zrób coś" na nią patrzyłam i ból stawał się nie do zniesienia. One
      wiedzą, że tak jest, że rodząca szuka ratunku i jest przerażona przychodza
      dosłownie co chwila, ale stają u głowy. Patrzą na ktg i obserwują jak sobie
      radzę. I jest super póki nie zobaczę, że ona tam soi, bo znów nie moge oddychać
      i zaczyna się koszmar. Suma sumarum było wspaniale, nie krzyknęłam ani razu, i
      jeszcze na sali obiecałam im tam wrócić.
      Nikt nikogo nie zostawia na pastwę losu, a my często wpadamy w panikę. Jeśli
      się boicie, to radzę zapisać się do szkoły rodzenia w szpitalu, w którym
      będziecie rodzić. Poznacie położne, oddizał i zasady na nim panujace i
      przestaniecie się bać. Daję słowo!

      Dziewczyny nie nakręcajcie się i nie bójcie. To też są ludzie i spokojnie mozna
      się dogadać, tylko rozmawiajcie. Przecież im tak samo zależy, żebyście szybko
      urodziły jak Wam.
      • sloneczko_02 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 02.06.07, 12:39
        monik_26, widać, ze opinie twoje są od położnych, a nie twoje własne
        1. Kobieta zaciskająca nogi kiedy juz rodzi- hehe...
        2.Krzyk wcale nie jest aż tak szkodliwy przy rodzeniu.
        3. Jak ci wleją za duzo oksytocyny i nie uprosisz się o znieczulenie - trudno ci
        będzie nie drzec się z bólu, czy nie gryśc ścian
        4. Jak kobieta wchodzi na porodówke, widzi tylko łózko do porodu zabiegowego -
        to o jakie zmiany ma prosic?.... ja zaczęłam rodzic na podłodze - meza wysłałam
        po moją kurte (podłoga z kafelków) dostałam wpie.. ze mam natychmiast włazic
        na łózko bo rodzę.. gadanie, że nie chcę rodzic na lezaco - nic nie dało..
        5. Wanna była tam gdzie rodziłam...hehe ale dla uprzywilejowanych...ja mogłam
        sobie tylko pomarzyć
        6 Ja i mój maż też próbowaliśmy sie dogadać z personelem, jak i byc mili dla
        nich - będziemy tego do końca zycia załować.
        7. Ty widocznie trafiłaś na jakiś fajny szpital lub personel - jednak twoje
        uwagi i oceny nijak się maja do pozostałych szpitali. Stąd też bierze się
        UZASADNIONY STRACH przed porodem.
        Natomiast Twoje uwagi, które napisałas po wysłuchaniu połoznych - wskazuję
        bardziej nie na niedogadujące sie połoznice tylko na ciagły brak umiejętności
        położnych. One się do tego nie przyznają. Lepiej winę zwalić na kobietę rodząca.
        Ja nawet w karcie mam napisane, że parę komplikacji, które powstały - to była
        wina pacjentki...
        • monik_26 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 02.06.07, 17:44
          One nic na nikogo nie zwalają, tylko proszą o to żeby z nimi rozmawiac i
          współpracować. To chyba normalne, a mało tego uważam, że takie właśnie powinny
          być położne. Nikt nie mówił, że nie można krzyczeć, tylko o tym, żeby nie
          zapomianć o dziecku i na nim się skupić, bo łatwiej. Jeśli chodzi o
          znieczulenie, to rodziłam bez ZZO, tylko środki farmakologiczne. Moja opinia
          może być jedna. Napisałam przecież, że nie mam żadnych traumatycznych wspomnień
          i poród był dla mnie wspaniałym przeżyciem. I jest to moje osobiste zdanie.
          Życzę wszystkim, zeby rodziły na takich oddziałach i bać się nie musiały. Wiem,
          ze ta chwila jest bardzo ważna, a jak się trafi do nieodpowiedniego szpitala
          może się przerodzić w koszmar. Są jednak fajne szpitale, które dostosowują się
          do tego co się dzieje na świecie i do badań i traktuja mamy po ludzku. Nie wiem
          jak Wy, ale ja zaraz po porodzie dostałam dzidziusia na piersi, i leżeliśmy tak
          sobie przez 2 godziny. Mogliśmy się sobą cieszyć do woli. Dopiero po tym czasie
          został zważony i zmierzony. stawiają tu na kontakt matki z dzieckiem. Położne
          głaskały mnie po głowie w trakciee porodu i dodawały sił, a męża mojego
          uspokajały i tłumaczyły co może robić żeby mi pomóc. Mam nadzieję, że takich
          oddziałów będzie coraz więcej. Przykro mi słoneczko_02, że nie miałaś
          możliwości rodzić w takich warunkach jak ja. Dlatego jestem za tym, żeby
          wszystkie rodzace wypełniały ankiety i to właśnie po to, byśmy dobrze wybierały
          szpital, no i oczywiście piszcie o tym gdzie się da i podawajcie szpitale,
          które radzicie omijać szerokim łukiem. Może komuś nasze historie pomogą lepiej
          wybrać.
          • sloneczko_02 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 02.06.07, 18:44
            monik_26 ,jestes poprostu szczęściara

            po tym co przeżyłam, mojego zdania nie zmienię na temat szpitala, połoznych i
            lekarzy. Podczas porodu i po kilkakrotnie mnie okłamano, w opisie porodu wpisano
            nieprawdziwe dane. Również te które dotyczyły dziecka
            Kiedys lekarz wzbudzał we mnie szacunek. Dziś, niechęc i nienawiśc. Nie potrafię
            zaufać zadnemu lekarzowi ani wystawianym przez lekarza diagnozom - czy to sie
            odnosi do mnie czy do mojego dziecka. Przepisanego Lekarstwa nie podam zanim nie
            sprawdze i nie skosultuje tego.
    • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 10.06.07, 13:36
      Pani Ewo, czy to taki "wybór" miała Pani na myśli:
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,4212719.html
      • mloda121 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 11.06.07, 14:26
        wydaje mi się, że to jak piszą inne forumowiczki kwestia tego na kogo i gdzie
        sie trafi, ja nie prosiłam o znieczulenie, położna sama zaproponowała i
        zasugerowała, że pomoże, trafiłam na rozsądną położną
    • fheng1 Re: Pani Ewo, Dziewczyny - skąd ten strach? 27.06.07, 10:42
      Masz rację! raz, że boję się bólu - mczemu te dziewczyny tak wyją?! A dwa-
      chyba bardziej komplikacji! Obecni jestem po cc, dziecko spore i mam rozejście
      spojenia. Obawiam się, że mi to spojenie całkiemm pójdzie a lek. prowadzacy NIC
      na ten temat nie mówi! Jestem zostawiona sama sobie z wiedzą o ew.
      komplikacjach i zero racjonalnych informacji ze str. lekarza. Boję się zatem
      jak cholera! Bo nie mogę sobie pozwolić na kalectwo przy dwójce małych dzieci!!!
Pełna wersja