kartoffeln_salat
12.05.07, 13:13
Przeczytałam uważnie wiele wątków na tym forum, i ponieważ musiałabym do
każdego coś dopisać, to napiszę to osobno.
Pani Ewo, pisze Pani wiele pięknych słów o naturalnym porodzie, kobiecości,
naturalnej więzi i chwili narodzin.
Z drugiej strony pojawiają się tutaj opisy, jak z tortur w obozach
koncentracyjnych.
Jak czytam to wszystko, to nie mogę zaprzeczyć, że idea naturalnego porodu
jest słuszna itp., ale z drugiej strony nie mam podstaw, zeby nie wierzyc
dziewczynom, które piszą o swoich koszmarnych przeżyciach. To one przeżyły,
to one tam cierpiały, to onje czuły się tym poniżone i przerażone.
Gdyby to napisali faceci, którzy mdleją u dentysty to jeszcze można by ich
przyrównywać do tych żołnierzy wracających z wojny, ale my, kobiety zawsze
miałyśmy do takich rzeczy bardziej racjonalny stosunek.
Więc ja im wierzę we wszystko, i tym, które mówią, że jakoś to było i tym,
którym na resztę życia zostały urazy psychiczne i fizyczne.
Skąd bierze się ten strach?
Nie z opowieści! Nie ze straszenia i wyolbrzymiania.
On się bierze z braku zaufania do służby medycznej.
Kobieta nie ma pewności, że idzie do dobrego szpitala, nie ma pewności z kim
będzie współpracować, nie może ufać lekarzom i położnym, bo nie każdy z
opisanych tu przypadków robi to tak jak powinien (dziewczyny pisały przykłady
rzeczy, które są zabronione np. wyciskanie dziecka z brzucha - wiecie słabo
mi sie zrobiło jak to przeczytałam....), a najgorsze, ze kobieta nie może
nawet polegać na SOBIE bo leży słaba i cierpi, a decyzje podejmują za nią
inni.
Ja mam 28 lat i nie mam dzieci.
Cierpnie mi skóra na plecach gdy pomyślę o dniu, w którym przyjdzie moje
rozwiązanie - przeraża mnie brak odpowiedniego zaplecza medycznego w tym
kraju - nie chcę nikogo obrazić, bo jak wszędzie są
lekarze/położne/pielęgniarki dobrzy i źli - ale problem w tym, że nie wiadomo
na kogo się trafi!
I przeraża mnie to, ze nie będę miała wpływu na decyzje w dniu porodu,
totalny brak kontroli.
Może dlatego młode kobiety chcą mieć cc - żeby uniknąć tego strachu przed
ludźmi, nie przed samym porodem.
To mi przypomina taką sytuację, gdy jest się w samolocie - człowiek nie ma
wpływu na nic, musi zaufać pilotowi i obsłudze naziemnej.
W przypadku pilota wiadomo jednak, że jest to super wyszkolony gościu, w
przypadku lekarzy nie ma nietety tej pewności.