kasia846
15.06.07, 09:24
trochę długie ale proszę o pomoc;
Już myślałam, że moje problemy zatarł czas, ale niestey okazało sie, że nie;
wczoraj spotkałam sie ze znajomymi z maleństwem - z dużą koloką, trudną do
uspokojenia :( i moje wspomnienia wróciły..
Urodziłam moją małą - psn - poród szedł fajnie, byłam z mężem, mały ból,
rozwarcie na małą dłoń i.. sala była potrzebna dla kolejnej pacjentki, więc
wlano we mnie oksytocynę - ból przerażająo-rozrywajacy - w niespełna godzinę
urodziłam małą; jak położono mi ją na brzuchu - to poczułam jakby cały ból
świata, ciężar tego bólu na mnie ktoś położył :(zamiast cieszyć się miałam
ochotę płakać.. Zostałam przewieziona piętro wyżej, byłam w pokoju z małą i
przyszła noc, upał, okna otwarte i odgłosy (przepraszam) rzeźni - wrzas-ryk-
ból jakiejś cierpiącej kobiety (porodówka była chyba piętro niżej) ten wrzask
cierpnienia trwał całą noc - skończył sie chyba ok 5 nad ranem; moja mała -
nie wiem czy wybudzona odgłosami cierpienia, czy czująca moje zdnerwowanie i
niepokój też nie mogła spać, kwękała, popłakiwała ; wróciłam do domu i te je
pokwękiwania, popłakiwania a później krzyki (miała straszną kolkę)
przypominały mi ciagle tamte wydarzenia, tamtą noc - więc jak tylko się
odezwała - biegłam do niej pędem aby ją jak najszybciej uspokoić, wszelkimi
możliwymi sposobami;
dziś odgłos maleństwa które popłakuje (lub krzyczy) uruchamia we mnie coś z
czym nie można wytrzymać - muze wyjść, co oczywiście nie zawsze jest możliwe,
dziecko NICZEMU niewinne zaczyna mnie drażnić. Nie moge unikać miejsc - bo
tam są dzieci, mam dziecko więc musze być w miejscu gdzie są dzieci, często
malutkie no i jak tu żyć?