Dodaj do ulubionych

Czego nie wiedziałam PRZED porodem

28.06.07, 12:23
2 miesiące temu urodziłam moje pierwsze dziecko. Pomimo szkoły rodzenia i
przeczytania miliona książek poród i połóg przyniosły wiele niespodzianek.
Postanowiłam je spisać. Dłuuugie będzie. Ale jeśli choć jedna rzecz przyda się
choć jednej dziewczynie w ciąży to znaczy że warto było. A jak kogoś znudzi w
połowie to nie musi czytać :-)

1. Poród boli. Wiem że to truizm, ale jakoś po zajęciach w szkole rodzenia ja
miałam trochę poczucie że pójdę sobie do ładnej sali, z mężem, wezmę kąpiel,
trochę pooddycham, posłucham ulubionej muzyki, a potem dostanę na brzuszek
moje maleństwo. No i poczułam się cholernie oszukana. Nawet nie chodziło o to
że bolało tylko że ja jakoś zakładałam że to będzie jakoś łagodniejsze.

2. To że są jakieś statystyki ile trwają fazy porodu nie oznacza że u każdej
dziewczyny jest tak samo. U mnie to trwało dużo dłużej i znowu poczułam się
okłamana, bo przecież skurcze parte miały trwać 45 minut, no maks półtorej
godziny a u mnie 3 godziny (o rozwierających nawet nie wspomnę bo co mam was
straszyć). I wściekałam się "że nie tak miało być". Nie zakładajcie że ma być
tak czy inaczej, bierzcie jak leci i na tyle na ile dacie radę odprężcie się.

3. Porodu NAPRAWDę nie da się przegapić (a tak się bałam czy się zorientuję).
Jak już zacznie boleć to nie pomylicie tego z niestrawnością :-)

4. Ja się bałam czy połapię że wody mi odejdą bo jedna koleżanka twierdziła że
się nie połapała myśląc że nie trzyma moczu. Teraz wiem że są specjalne testy,
które można kupić w aptece. Koło 40 złotych ale jak się ktoś się ma denerwować
w 9 miesiącu to chyba warto. A wody mi ostatecznie w ogóle nie odeszły
(przebili mi pęcherz w trakcie porodu).

5. Przed porodem strasznie mi zależało żeby mi nie nacinali krocza. Szczerze
powiedziawszy to nie pamiętam właściwie dlaczego (no bo niby dlaczego?). Na
porodówce to już mi było wszystko jedno i jak lekarz zarządził nacięcie to
nawet nie mrugnęłam. Nie bolało. Zszyli ładnie. Oczywiście nie mam porównania
co by było gdyby pozwoli małemu wyłazić bez cięcia, ale tak myślę że jak prze
3godziny nie dał rady to chyba naprawdę by się nie zmieścił.

6. Przed porodem byłam pewna, że nie chcę znieczulenia, no chyba że będzie
dramat. Bo ja chcę naturalnie i chcę cały czas czuć więź z dzieckiem. No i nie
chcę żeby mi gmerali igłą w kręgosłupie. Jak po 24 godzinach skurczy
powtarzających się co 5 minut lub częściej w końcu przyjęli mnie do szpitala
to błagałam o znieczulenie. I było to najwspanialsze 6 godzin mojego porodu bo
nawet się zdrzemnęłam. Żadnych zidentyfikowanych skutków ubocznych dla mnie
(nawet bólu głowy) czy dziecka. Polecam choć kosztowne.

7. Spakujcie do torby wszystko co potrzebne tak ogólnie a nie tylko to co
potrzebne w szpitalu, w którym chcecie rodzić. U mnie w sali byłyśmy 4 i każda
przywieziona z innego szpitala, z innym zestawem w torbie. Ja bez żadnych
kosmetyków, nawet chusteczek do pupy (bo miały być), koleżanka bez ręcznika
dla dziecka a inna z jednym ubrankiem. Lepiej mieć za dużo nic się zdziwić.

8. Weźcie ze sobą dwie butelki wody mineralnej. Jak się zaczyna karmić to się
strasznie chce pić. I lepiej wodę niż soki bo np. mój miał wysypkę po sokach.

9. W szpitalu domagajcie się żeby Wam pokazali jak przystawiać dziecko do
piersi. Bo nie wszędzie robią to z własnej woli. Unikniecie wielu łez po
wyjściu ze szpitala. Karmienie jest naturalne ale na pewno nie jest łatwe
(dlatego na forum o laktacji jest ponad 90 tysięcy postów).

Uffff. To się rozpisałam. Ale może komuś się przyda. Pozdrawiam i życzę
"dobrego porodu".
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 28.06.07, 15:22
      ja sobie pozwolę dopisać byście nie zapomniały wymienić się numerami telefonów z
      innymi dziewczynami z sali poporodowej, będziecie miały dzieci w tym samym wieku
      i konsultacje dotyczące rozwoju, zdrowia i pielęgnacji dzieci a także Waszych
      problemów będą bezcenne
    • marcelina1115 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 28.06.07, 20:37
      niekoniecznie bóle parte musz`a trwać długo - ja mialam chyba z 6 bóli partych w
      tym dwoma urodzilam synka...a moze byloby jeszcze szybciej ale polozna akurat
      wybyla jak mnie od razu "trafilo" i nie wiedzialam czy moge przec czy tez nie,
      bo nikogo obok mnie nie bylo, a jak przyszla zobaczyla ze jest 10 cm, kazala
      poczekac az się przygotuje (czyli mialam oddychac) i jak byla gotowa to pozwolia
      i tak oto od razu pojawil sie mój synalek!
      pozdrawiam i pooooowodzenia!:))))))))))
      • damap Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 29.06.07, 12:23
        ja dopiszę jeszczę kilka rzeczy- w szkole rodzenia mówili nam, że między
        skurczami można sobie pokimać, pytanie tylko kiedy? u mnie przerwa między
        skurczami od początku trwała chyba tylko z 15-20 sekund- być może dlatego że
        miałam poród wywoływany oksytocyną, o spaniu nie było mowy. W moim przypadku
        skurcze parte nie bolały wcale i trwały około 15 minut, nacięcia nie czułam,
        chociaż miałam, szycia nie czułam, choć przecież zszywali, woda po porodzie jak
        najbardziej się przyda i nauczcie się już w szpitaku dobrze przystawiać dziecko
        do piersi, pozdrawiam
        • penellopa Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 13.12.07, 16:25
          Oj, z tym kimaniem to sie nie zgodzę. Ja rodziłam od czwartku rano, a urodziłam dopero w piątek o 14 i muszę przyznać, że byłam już tak zmęczona, że zasypiałam na piłce, w wannie, itp. między skurczami, właśnie w owe 15-20 sekund.
    • kropkaa Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 30.06.07, 00:13
      Ja nie wiedziałam, że można nie mieć tych słynnych skurczów. Wszędzie i zawsze
      się mówi/ pisze, że są co ileś tam minut, potem co ileś, a jak są co ileś, to
      zaczyna się poród. U mnie skurcze były w nocy (mniej więcej od północy do 5-6
      rano; chodziłam pod prysznic, a między nimi kimałam), ale jak wstałam rano
      (tzn. ok. 11) to już się nie pojawiły. I nie było ich ponownie w ogóle! Położna
      pytała co ile mam skurcze - odpowiadałam zgodnie z prawdą, że brak; mąż dzwonił
      i pytał czy mam już te skurcze, bo nie wie, czy ma wracać z pracy do domu czy
      nie. Miałam tylko niesamowite bóle krzyżowe, a skurcze już się nie pojawiły. W
      rezultacie położna i mąż zdążyli na poród rzutem na taśmę, dwa pierwsze parcia
      powstrzymywałam, a gdy się pojawili, po kolejnych trzech parciach już dziecko
      było z nami.
      A jeszcze dodam, że to, iż bóle krzyżowe są oznaką porodu, powiedziała mi
      koleżanka z pracy, która zadzwoniła do mnie, jak się później okazało, niecałe
      1,5h przed porodem. Przeczytałam na temat porodu morze informacji, chodziłam do
      szkoły rodzenia... Do tej pory na pytanie: "skąd wiedziałaś, że to już?"
      odpowiadam: "koleżanka mi powiedziała"... I ta jak dobitnie: "stara, ty
      rodzisz!"
      • derby189 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 30.06.07, 18:19
        Dobre, dobre. He, he. Faktycznie o różnych rzeczach nie mówią w szkole
        rodzenia. Trzeba samemu wpaść na różne rzeczy i jeszcze zdobyć patenty od
        koleżanek. Np. roztwór tantum rosa w spryskiwaczu do kwiatów (wyparzonym
        oczywiście). Ponoć rewelacja, ale ja nie sprawdziłam (c.c.)
        Ciekawe czy pozwolili Twórczyni wątku przeć w pozycji wertkalnej. I czy po
        znieczuleniu czuła skurcze parte, czy parła na "rozkaz", bo czasem po
        znieczuleniu bardzo trudno jest przeć wtedy kiedy trzeba.
      • dziczek22 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 11.01.08, 11:00
        A ja założyłam sobie patrząc w czasie porodu na zegarek że urodzę
        do jakiejść tam godz. ...........długo jeszcze patrzyłam na ten
        zegarek, bo o owej godz. miałam rozwarcie dpoiero ze 2 cm

        i nie wiedziałam że oksytocyna może na mnie w ogóle nie podziałać

        a i nie wiedziałać że cc przyniesie mi taką ulgę :)
    • sylwia32 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 01.07.07, 22:08
      ja choć dawno już córcię rodziłam ( teraz już wiem)to wówczas nie wiedziałam,
      że lekarz nie może "skoczć" na brzuch jak są problemy z parciem( miałam takie po
      znieczuleniu), mogą wystąpić ogromne problemy ze zdrowim maleństwa. na szczęście
      córcia urodziła się zdrowa, aczkolwiek miała przez kilka miesięcy ogromny krwiak
      ( na prawie pół główki), który się wchłonął.
      • agnieszkanaj Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 02.07.07, 14:45
        Przed porodem bylam raczej spokojna bo wiedzialam ze bede mogla chodzic,
        przyjmowac dogodna pozycje, korzystac z drabinek, pilki czy prysznica czy tez
        poprosic o znieczulenie. Tego dowiedzialam sie w szkole rodzenia i szpitalu w
        ktorym planowala urodzic swoje malenstwo. Jednak bylo zupelnie inaczej: porod
        trwl 14h i naprawde bolalo, chodzic nie moglam bo mialam caly czas podlaczone
        EKG, dwie kroplowki i co 0,5h dwa zastrzyki (nagle podskoczylo mi cisnienie).
        Gdy poprosilam o znieczulenie to ze wzgledu na cisnienie nie dano mi go.
        Rodzilam w sali przedporodowej i nie wpuszczono do mnie meza. Po porodzie ja
        nie mialam pokarmu, maly nie chcial ssac a gdy prosilam o dokarmienie synka to
        czasami wrecz mi odmawiano bo przeciez mam karmic piersia. Maly nie jadl po 7h,
        spadal na wadze a ja szalalam. A mialo byc tak "pieknie".
    • bathilda Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 07.12.07, 16:02
      To jeszcze dodam, że koniecznie angażujcie mężów od pierwszych dni. Nie
      wpadnijcie w pułapkę mówienia "ja to zrobię lepiej". Bo w ten sposób
      odizolujecie męża od dziecka. A to się odbije i na Waszych relacjach jako pary i
      na Waszym samopoczuciu, bo zostaniecie same z nowymi obowiązkami. A jak szanowny
      tata od początku będzie przyuczany to po kilku miesiącach znowu będziecie mogły
      wyjść z domu i pójść z psiapsiółą na kawę ;-)

      I uprzedźcie mężów, że kobieta po porodzie jest trochę "rozchwiana". Ja przez 6
      tygodni beczałam co chwila, nawet przy oglądaniu reklam w telewizji. Że on to
      zniósł...
        • doominikaa Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 14.12.07, 09:41
          ja się obydwoma rękami podpisuję pod postem o mężu.
          Przez pierwsze 2 tyg byliśmy we trójkę, zadnych babć, cioć do pomocy, wszystko
          rozpracowaliśmy razem, on tak samo dobrze przewija, karmi, usypia nawet lepiej i
          to, co się między nami - całą tróją - wytworzyło, jest nie do nadrobienia nigdy
          indziej...
          Jednym z WIELU bardzo pozytywnych efektów równego zaangażowania w opiekę było
          to, że niedawno jak Mateusz był w szpitalu, na oddziale zakaźnym, a ja nie
          mogłam z nim być, bo ciąża, z największym spokojem i ku ogromnemu zdumieniu
          pielęgniarek - niedowiarek, zostawiłam moich chłopców na tydzień - był chyba
          najlepszym opiekunem dla dziecka na całym oddziale. A ja spokojnie siedziałam w
          domu.
          Zaznaczę, ze mąż pracuje do 18, i nieprawdą jest że pracujący rodzic traci więź
          z dzieckiem. Trzeba tylko chcieć i nad tym pracować :)
          pozdrawiam
    • mammajowa Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 14.12.07, 19:28
      - nie spodziewałam się aż takiej huśtawki nastrojów
      - ani tego że 2g od porodu będę chodzić po oddziale sobie spokojnie - po 17h porodu!
      - nie wiedziałam, że można mieć takie zaparcia...
      - nie spodziewałam się, że zostanę na tydzień w szpitalu po porodzie - byłam
      nastawiona na 3-4 dni góra i było i przykro, że muszę zostać na dłużej
    • kaeira Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 17.12.07, 15:27
      Miły wątek :-)

      Dodam swoje uwagi:

      1.Że teoretyczna nauka karmienia piersią może być ważniejsza niż nauka o porodzie.
      Sama się bardzo wiele dowiedziałam o ciąży i porodzie, a o karmieniu - no
      owszem, ale trochę po łebku, bo sądziłam, że to przecież w zasadzie proste. I to
      był ogromny błąd, naprawdę było by mi łatwiej, gdybym różne rzeczy wiedziała
      wcześniej. I że szczególnie ważna jest możliwość natychmiastowego kontaktu
      (choćby telefonicznego czy przez forum) z jakąś specjalistką od laktacji, czy
      doświadczoną karmiącą matką, z kimś, kto pocieszy, wesprze, pouczy, powie że to
      normalne, rozwieje mity sprzedawane przez mamę i teściową, itp.
      Więcej w moim poście tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=69470136&a=69554588
      no i w ogóle na forum z ekspertem Karmienie piersią:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570

      2. Kiedy czytałam o tym, że wcale nie każda kobieta przeżywa moment
      nieziemskiego uniesienia i największej miłości w życiu, kiedy tylko zobaczy
      dziecko, że może to potrwać miesiące, jakoś nigdy nie mogłam w to uwierzyć.
      Sądziłam, że natychmiastowe zakochanie się w dziecku to wręcz taki nieuchronny
      mechanizm biologiczno-psychiczny, w który wyposażyła nas matka natura.
      A tu guzik. Może przyczynił się do tego długi i wycieńczający porod, (sam w
      sobie wcale nie taki zły, ale bez snu oraz z ciężkim przeziębieniem, no i na
      koniec CC), może i tak by tak było, ale na początku wcale nie czułam żadnej
      miłości, raczej obojętność pomieszaną z lękiem.
      Miłość przyszła dopiero po iluś miesiącach, najpierw troszkę, potem wzrastała z
      każdym dniem. Teraz (15m) aż się wzdrygam na myśl, jak mogłam na to
      nowonarodzone maleństwo patrzeć bez miłosnego rozczulenia. Ale tak było i już. :-/
      • babcia47 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 20.12.07, 01:15
        emocje bywają różne..ja leżałam po cc 10 dni w szpitalu (25 lat
        temu) i na kazde karmienie szykowałam się jak na randke..aż mi sie
        teraz chce z tego smiać..myłam sie czesałam, perfumowałam...to co
        mnie zaskoczyło póxniej to dwoistośc nastrojów związanych z
        dzieckiem..z jednej strony dałabym się zabic za nie, z drugiej
        przytłaczało mnie uczucie permamentnego uwiazania. Syn był bardzo
        towarzyski w niemowlęctwie i zamiast po jedzeniu grzecznie spać
        sobie lezał z otwartymi oczkami(pierwsze trzy miesiące)..i wszystko
        było dobrze kiedy siedziałam przy łózeczku..nie musiałam nic robić
        byle bym była..ale gorzej kiedy musiałam odejśc choćby do toalety.
        Byłam wściekła na niego i wściekła na siebie, że jestem wściekła,
        miałam potworne poczucie winy, ze nie kocham mojego maleństwa
        wystarczająco..dopuki nie trafiłam na ksiązkę gdzie napisano, ze to
        normalne i mam prawo...Na jedno sie nastawcie, że staniecie sie
        jednością w dwóch osobach i niestety to maleństwo was zdominuje, ale
        macie prawo byc z tego powodu złe..a maluchowi to i tak nie
        zaszkodzi bo każda z was zrobi dla niego wszystko, żeby było zdrowe
        i szczęśliwe
    • ulana74 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 29.12.07, 21:53
      hehehe też sobie obiecałam, że urodzę bez znieczulenia a co trzeba
      być twardym a nie miętkim. na porodówce po iluś tam godzinach
      skurczów poprosiłam o znieczulenie, dostałam go bo miałam
      nadciśnienie i dlatego nie musiałam płacić. Poród był długi, bóle
      okropne ale mogę pocieszyć naprawdę szybko się o tym zapomina. aha
      pierwsza myśl jak córcia się urodziła-poczułam niebywałą ulgę że to
      koniec. właściwsze uczucia przyszły później, macierzyństwa uczę się
      codzień do tej pory.
      • emicyb Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 31.12.07, 19:38
        Nie wiedzialam ze :
        1.Pierwsze dziecko mozna urodzic 3 godz.po przyjezdzie do szpitala
        2.Mozna przyjechac do szpitala przy 8 cm majac wrazenie ze porod
        dopiero sie zaczyna
        3.Skurcze sa takie bolesne
        4.To taka radosc jak sie dziecko urodzi:)
        5.Przy porodzie moze peknac odbyt:(
        • yoo-yoo Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 01.01.08, 22:13
          a ja nie wiedziałam, że kilka dni po porodzie cycki może zalać
          nieopanowana fala mleka, która tryska sama z siebie jak z fontanny.
          Że można mieć piersi nie tylko duże, ale i twarde jak głazy
          narzutowe, a jako gratis 40 stopni gorączki. Naczytałam się, że dla
          dobrej laktacji powinnam pić mleko, więc spijałam litr tego płynu
          dziennie i skutki były jak widać opłakane (przeze mnie, ale też
          przez dziecko)
          • tosia_n Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 02.01.08, 15:58
            Też chodziłam na zajęcia do szkoły rodzenia i wydawało mi się, że
            poród odbędzie się szybko (jestem wysportowana, cwiczylam przed
            ciaza i w trakcie), a kilka dni po nim będę sprawna i samodzielna,
            myliłam się. Teraz wiem, że nie wyobrażam sobie kolejnego porodu bez
            znieczulenia. A moze nawet zdecydowalambym sie na cesarke?
            A poza tym w szkole rodzenia za mało mówili o połogu. Położna coś
            tam wspomniała, że należy utrzymywać higienę, a jak boli krocze to
            siadać na kółku i na tym się skoczyło, a myślę, że warto temu
            okresowi poświęcić więcej uwagi. Obecnie mija 12 dzień od porodu a
            ja leżę cała obolała, wszystko ciągnie, a skorzystanie z toalety
            przynosi katusze.
            • sylwia-76 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 05.01.08, 18:25
              Po pierwsze i kolejne:

              O porodzie:
              - ze odejscie wód plodowych w konsekwencji pekniecia pecherza jest tak kretynskim uczuciem, jak brak kontroli nad pecherzem moczowym ;)
              - ze az tak duza roznica jest przy panowaniu nad bólem przy skurczach jeśli się przybiera instynktownie pozycje, a nie leży,
              - ze skurcze parte wlasnie tak sie odczuwa: zaden opis tego nie oddaje (skurcze macicy byly niemal takie jak sobie wyobrazalam na podstawie opisow)
              - bralam pod uwage znieczulenie (nie wzielam jednak), ale juz teraz wiem, ze przy skurczach wole byc w pozycji pomagajacej znosic bol, niz klasc sie, czy siadac nieruchomo do wbicia igly w kregoslup,
              - ze zachwalane dzialanie wody kompletnie na mnie nie zadziala jako naturalny znieczulacz i ze lepiej sie bede czuła "na lądzie"
              - ze to naprawde ogromnie komfortowa sytuacja jesli przy porodzie ma sie tylko wlasna polozna, której mozna ufac,
              - że wspolne rodzenie z facetem to zadna moda, ale NAPRAWDE niesamowita pomoc, wsparcie, spokoj i komfort. I ze to naprawde moze byc wspolne rodzenie, a nie tylko towarzyszenie.
              - nie ma zadnego wybuchu uczuc macierzynskich zaraz po porodzie, to narasta stopniowo.

              O "obsłudze" dziecka:
              - ze mozna nie mieć nawału pokarmu (lub miec niezauważony): wszedzie sie o tym mowi wiec bylam na to nastawiona a tu nic, moj syn zjada duzo od poczatku i z ewentualnym nawalem sobie poradzil :)
              - że regułą nie sa nieprzespane noce oraz permanentne niewyspanie: moj syn budzil sie na pocz. co 3 godziny, teraz co 4-5 godzin, je przez poł godziny i spi dalej. A ja z nim. Nie bywam niewyspana, a wrecz przeciwnie :)

              I na koniec: że dziecko wcale nie jest "moje", "nasze", ale przede wszystkim swoje "własne", jest osobnym człowieczkiem :) I to jest własnie niesamowite.
    • ania2-3 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 07.01.08, 17:43
      Ja urodziłam moje trzy maluchy już kilka lat temu.
      Z porodów pamiętam nieocenionego męża masującego krzyż / koniecznie z oliwką/to
      praktycznie likwidowało ból pleców. Przy trzecim spróbowałam autosugestii
      /wyczytałam na łamach "Dziecka", że działa/ nie wierząc w jej skuteczność, a
      jednak działało. I jeszcze jedno przy 2 i 3 porodzie nie dałam sie położyć do
      ostatniej chwili i rodziłam na siedząco, to też pomogło. Pozdrawiam i życzę
      spokojnych i małobolesnych porodów
    • mamaodniedawna Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 10.01.08, 09:02
      Czego nie wiedziałam:
      - że łyżeczkowanie po porodzie może być gorsze od niego samego
      (miałam krwawienie w czasie porodu stąd łyżeczkowanie)
      - że pierwszą noc po porodzie spędzę w pozycji na kolanach, tyłkiem
      do góry (taka sprawiałam mi ulgę)ponieważ tak potwornie bolało mnie
      krocze
      Pzdr.
    • kaska_29 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 11.01.08, 15:43
      Jestem mamą wspaniałej dwójki. Córcia ma 4 lata, a syn 10 miesięcy.
      Chociaż nie jestem masochistką to oba porody wspominam jako coś
      cudownego i niesamowitego. Były dla mnie wspaniałym przeżyciem. Mój
      pierwszy poród trwał ok.12, a drugi ok. 4 godzin i każdy zaczynał
      się od skurczy. Wydaje mi się ,że receptą na tak "fajne" rodzenie
      był mój optymizm oraz bezstresowe podejście do zbliżającego się
      porodu. Poza tym w ciąży starałam się być aktywną (oczywiście w
      granicach zdrowego rożsądku). W 9 miesiącu pierwszej ciąży robiłam 5
      kilometrowe spacerki. No, a w drugiej ciąży doszły jeszcze liczne
      obowiązki przy starszym dziecku.
      Więc może warto w tym czasie dbać o siebie więcej niż zwylke,
      odżywiać się zdrowiej, nie zapomnieć o swojej sprawności fizycznej i
      z uśmiechem na twarzy czekać na cud jakim są narodziny własnego
      dziecka.

      Pozdrawiam wszystkie obecne mamuśki, a tym przyszłym życzę dużo
      optymizmu i "super" porodu.
    • heniek1021 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 16.01.08, 10:22
      Nie przypuszczałam, że przerwę między zanurzeniami (rodziłam w
      wodzie) spędzę w większości na czworaka. I że w wannie jest naprawdę
      świetnie (zwłaszcza po nocy spędzonej na spacerach suto okraszonych
      skurczami). Nie mam porównania (to moje pierwsze dziecko), ale
      prawie nie popękałam, nie miałam nacięcia- no i razem chyba tylko 3
      małe szwy na szyjce. Po porodzie od razu chodziłam (sama poszłam na
      salę poporodową), generalnie byłam sprawna.
      Nie wiedziałam (mimo, że chodziłam z mężem do szkoły rodzenia), że
      pokarm może się pojawić dopiero w 4-5 dobie (nie mówię o siarze, bo
      tej parę kropelek było, ale niestety nie więcej), bo jakbym
      wiedziała to nie dałabym sobą tak pomiatać przez leniwą
      pielęgniarkę, której nie chciało się dokarmiać mojego synka i była
      na tyle bezczelna, żeby nazwać mnie 'wygodnicką'- podczas gdy moim
      marzeniem i jedynym celem wtedy było naturalne karmienie! Karmię do
      dziś a synek ma już 6,5 m-ca!
      Nie przypuszczałam, że podczas porodu tak ważny będzie dla mnie mąż-
      prawdę mówiąc był moim mózgiem- myślał za mnie, i był jedyną osobą
      której słowa do mnie docierały i którą słuchałam! Ja byłam wtedy
      oszołomiona i jak w amoku- z położną chciałam negocjowałam czasy
      parcia- jakby to się dało odsunąć w czasie czy odwołać :-))
      Po porodzie polecam też siusianie pod prysznicem- woda naprawdę
      czyni cuda.

        • nullik Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 16.01.08, 13:41
          Nie wiedzialam ( chociaz chodzilam do szkoły rodzenia ), ze jesli
          odejdzie czop podbarwiony krwia, to porod moze nastapic bardzo
          szybko. Wyczytałam to później już długo po porodzie w "Twoim
          dziecku". A w moim przypadku byłaby to ważna informacja.
          Miałam bardzo bolesne miesiączki i przed porodem zastanawiałam się,
          czy bóle porodowe moga być jeszcze bardziej bolesne, niż to co mnie
          spotykało co miesiąc... Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że bóle
          porodowe było o wiele bardziej znośne... tak było... Może jestem
          szcęsciara.
          Bardzo zaskoczyło mnie to, że kiedy dziecko już było na zewnątrz,
          cały ból natychmiast ustąpił... Oczekiwałam, że będzie ustepował
          stopniowo... A tu hop i mogłam wstać.
          Niestety na szkole rodzenia przedstawiono nam karmienie piersią jako
          jedną wielką sielankę, jako coś oczywistego... Byłam przekonana, że
          dziecko będzie umiało zassać brodawkę i będzie ciągnęło jak smok...
          A moje dziecko nie umiało zassać brodawki, a nawet jeśli juz to się
          udało, to zasypiało zamiast jeść. Do głowy by mi nie przyszło, że
          dzidziuś też musi sie nauczyć jeść / ssać.
          Teraz mój dzidziuś ma 9 miesięcy. Jest baaardzo kochany i
          grzeczny... No właśnie grzeczny... Zaczyna pokazywać swój
          charakterek... Sposób, w jaki to robi, jest dla mnie równie
          zaskakujący jak to, co napisałam powyżej :)
    • evchen.ol Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 16.01.08, 23:11
      Świetny wątek:))
      Teraz jestem w drugiej ciąży w 33tyg., czekam z niecierpliwością na
      spotkanie z moim drugim dzieciątkiem. Pierwszy mój poród wspominam
      bardzo dobrze, ale zaskoczyło mnie to, że:
      - można przez 15 godzin non stop chodzić wzdłuż korytarza licząc
      płytki podłogowe
      - wymiotować z rozwierania szyjki
      - można przeć z uśmiechem na ustach
      - kroplówka może nie kapać
      - po odkręceniu kroplówki można po 20 min mieć w ramionach dziecko
      - mieć piersi jak kamienie i 40 st. gorączki
      - cierpieć na bezsenność(euforia)
      - co chwila sprawdzać czy maluszek oddycha
      - że zakażenie w ranie po nacięciu boli 100x bardziej niż sam poród

      Pozdrawiam wszystkie mamusie,
      ciekawa jestem jaki będzie ten poród, jedyne czego się boję, to
      właśnie owe zakażenie;(
      • erithacus Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 20.01.08, 21:57
        Rodziłam 5 miesięcy temu, ale do dziś czuję sie oszukana, że nikt
        nie uświadomił mi, jak strasznie boli połóg.
        O bólach porodowych i tym jak sobie z nimi radzić mówi sie na każdym
        kroku. Mimo, że oczywiście bolało poród wpominam bardzo dobrze, a
        zwłaszcza moment, kiedy połózna powiedziała "widze już czarne
        włoski, przyj" i za moment położenie maleństwa na brzuchu.
        Nie wiedziałam natomiast, że może strasznie boleć nacięcie i szycie.
        Ale najbardziej niesamowite jest to, że kiedy tylko minęły bóle
        połogowe (dopiero po 5-6 tyg) zaczęłam zastanawiac sie nad drugim
        dzieckiem ;) Organizm kobiety jest niesamowity ;)
    • marysia_mama Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 15.02.08, 00:02
      nie wiedziałam, że jak boli, to wcale nie musi być poród, że oksytocyna wcale
      nie musi spowodować rozwarcia..Przeciwbóle również nie zadziałały a cesarka była
      dla mnie zbawieniem..A tak zastrzegałam się, że będę rodzić naturalnie..Uśpili
      mnie..Obudziłam się, dowiedziałam, że mam syna zdrowego, chciałam wstać i nie
      mogłam..Zdziwienie kilkadziesiąt minut ćwiczeń i wstałam..brzuch boli..no a jak
      po cc?Dobra dałam radę..przywieźli małego, popatrzyłam, przytuliłam, wzięli i
      kazali odpoczywać..najlepiej spać..jak spać jak pusty brzuch a dziecko na drugim
      końcu korytarza?Nie można było nic jeść i pić..na szczęście miałam półtora litra
      wody obok i jak położnych nie było to pół godziny zajeło mi opróżnienie
      butelki..plus dziewczyny chciały siusiu i nie mogły, a ja musiałam..czekoladę z
      dnia poprzedniego, cudem zachowaną tez pod kołdrą ciągnęłam, bo ja zżarta
      jestem..a małemu nic nie było..nie prawda, że po cc nie masz pokarmu, chyba, że
      ja jestem wyjątkiem..Na drugie dzień Adi co trzy godziny przystawiany, jadł po 3
      h budził się jadł i tak miałam najgrzeczniejsze dziecko..raz dostał glukozę..Z
      pokarmem problemu nie było, Adi umiał ssać, a ja instynktownie umiałam go
      przystawić..
    • magi.be Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 16.02.08, 12:25
      Mam 6 miesięczną córeczkę.Przed porodem chodziłam do szkoły rodzenia,która
      owszem przydała się,ale nie mogła przygotować mnie na wszystko.
      Myślałam,że jak mam potężne skurcze od 8 godzin i czas między nimi zaczyna
      schodzić poniżej 15 minut,to zaraz urodzę.Guzik prawda,po 14 godzinach miałam 1
      cm rozwarcia.Córeczka przyszła na świat po następnych 22godzinach przy pomocy
      próżnociągu.Kiedy położyli mi ją na piersi nie czułam nic oprócz ulgi.Byłam zbyt
      wykończona żeby dotarło do mnie,że coś jest nie tak,bo dziecko nie jest przy mnie.
      Myślałam,że karmienie piersią będzie piękne i łatwe,bo to przecież
      naturalne.Moje brodawki były za krótkie,maleństwo sobie nie radziło,potem
      brodawki mi popękały i karmienie przez pierwszych kilka dni było
      koszmarem.Poradzłyśmy sobie tylko dzięki pomocy i zaangażowaniu położnych.
      Na koniec powiew optymizmu:nie miałam pojęcia,że o tak potwornym bólu
      można tak szybko zapomnieć :-)
      • margo_kozak Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 09.05.08, 09:21
        zgadzam sie z mamapiotrka.
        porod to ogromny bol, ale nie przypuszczalam ze az taki.
        w szkole rodzenia nikt nie powiedzial, ze oksytocyna moze nie
        zadzialac, ze rozwarcie moze nie postepowac i ze moga nie dac
        znieczulenia.

        w grudniu przede mna drugi porod.
        jestem swiadoma swoich praw.
        nie pozwole na kilkugodzinne lezenie pod ktg w jednej pozycji, nie
        pozwole na faszerowanie mnie jakimis swinstwami bez mojej zgody.
        i co najwazniejsze - w domu przed wyjazdem na porodowke wezme
        prysznic, zjem cos i pojade jak skurcze bede miec co 5 minut.
        • kakb Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 12.05.08, 21:46
          1. Że to AŻ TAK boli. Bardzo mnie to zaskoczyło, bo myslałam, że
          jestem swietnie przygotowana, byłam w szkole rodzenia, naczytałam
          się literatury, umiem oddychać i ćwiczyć - a zaraz po odejściu wód
          miałam skurcze co 1,5 minuty i błagałam o znieczulenie
          2. Że wbrew moim oczekiwaniom parcie nie będzie trwało kilkanaście
          minut tylko kilkanaście lat, a ja stracę siły i spanikuję w tym
          niewłaściwym momencie
          3. Że zaraz po porodzie mogą byc jeszcze inne bolesne atrakcje, jak
          łyżeczkowanie
          4. Że najważniejszą i najpotrzebniejszą mi osobą podczas porodu
          będzie mój mąż
          5. Że jak następnego dnia zobaczę dziewczyny po cc, to będę jednak
          bardzo, bardzo zadowolona, że rodziłam naturalnie i jakbym mogla
          wybierać, to mimo wszystko wolałabym sn
          • alexkieszek Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 13.05.08, 14:40
            1. że położna na izbie może obrazić się za odmowę ktg i dokładne pytania
            dotyczące podpisywanych przeze mnie dokumentów
            2. że mogą bez pytania podać oxytocynę i masę innych rzeczy
            3. że mogą mnie podłożyć do ktg i prawie przywiązać do łóżka
            4. że dowiem się, że nie mam pojęcia jak przeć
            5. że moje piersi wg szpitala nie nadają się do karmienia
            6. że w szpitalu może być tak potwornie gorąco a inne mamy będą się bały
            otworzyć okno (bo świeże powietrze zabija przecież nie :))

            7. że można rodzić w domu :)
            8. że można nie szczepić na gruźlicę i wzw w pierwszych minutach życia
            9. że mogę się domagać się swoich praw :)
            10. że potrzebuję wkładek laktacyjnych w ilości hurtowej

            11. że pomimo "złych" piersi będę karmiła długo i namiętnie
            12. że można pokochać tak bardzo :))))
            13. ach i że spisując z dowodu osobistego można wpisać mi i dziecku zupełnie
            inne nazwisko tylko dlatego, że zaczyna i kończy się na K :)


            Rodzę we wrześniu i:
            1. chcę rodzić w domu lub w wodzie
            2. chciałabym, żeby chroniono moje krocze (chociaż nie mam złych wspomnień z
            nacięcia i szycia)
            3. chcę mieć zgaszone światło/przygaszone tak długo jak tylko mogę
            4. nie zgodzę się na zabranie dziecka po minucie (mówię o sytuacji w której
            dziecko rodzi się bez komplikacji i może bezpiecznie przy mnie zostać)
            5. będę dokładnie pytać o podawane mi leki i prosić o uzasadnienie celowości
            podłączania mnie do kroplówki tudzież przypinania na stałe do ktg :))))

            i nie dam złego słowa powiedzieć na temat swojego brzucha, wagi, piersi czy
            upierdliwości w czytaniu dokumentów które podpisuje :)
              • marcia19 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 14.05.08, 13:59
                -że poród może być tak szybki (godzina!!!) przy pierwszym dziecku i
                bardzo wąskiej miednicy,
                - że tak nagle bez wcześniejszych oznak odejdą mi wody (i całe
                szczęście, że zaraz udalismy sie do szpitala, bo urodziłabym w
                domu!!!)
                -że będę miała tylko kilka skurczy bolesnych, wymioty i zaraz
                skurcze parte,
                -że tylko 6 skórczy partych i synek na świecie :-)
                - że poród to taka wspaniała chwila!

                PS
                - i, że chwile przed nacięciem krocza mogą się "zgubić" nożyczki do
                nacinania krocza! byłam nacięta nożyczkami do nici!!!
                • konwalia9 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 14.05.08, 23:37
                  czego nie wiedziałam przed porodem?
                  -że urodzę synka- bo wg. wszelkich znaków na niebie, ziemi i USG
                  miała być córeczka:)
                  - że "to" narzędzie do przekłuwania pęcherza płodowego ma taki a nie
                  inny wygląd
                  - że mój maż potrafi przejechać samochodem 10 km w 3 minuty w korkach
                  - że personel medyczny w naszym mieście naprawdę nie bierze łapówek
                  no i najważniejsze- że nasz synek będzie tak piękny:)
            • mimra Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 11.08.08, 19:42
              a jeszcze mi sie przypomniało: że ojciec dziecka może nie zdążyć na
              poród syna stojąc za ścianą, bo musi lecieć po kitel z 4 pietra na
              parter, a na windy trzeba czekać, a personel wcześniej nie wiedział
              że taki kitel bedzie potrzebny, mimo iż zgłoszony został poród
              rodzinny.
    • gwiazdeczka0645 Re: Czego nie wiedziałam PRZED porodem 15.05.08, 08:15
      Ja nie przewidziałam jednej rzeczy- w czasie porodu między skurczami
      strasznie chciało mi się jeść. Organizm osłabiony był skurczami,
      czułam, że zemdleję, a lekarz nie pozwolił mi nic jeść, bo nigdy nie
      wiadomo czy poród nie skończy się cesarką. A ja podświadomie czułam,
      że jakbym zjadła takiego snickersa, to od razu nabrałym sił, ale mi
      nie pozwolili :( Dali mi po wielu prośbach trochę wody z cukrem :)
      Następnym razem chyba przygotuję sobie wodę z glukozą (o ile można )
      lub poproszę o dożylną glukozę. Poza tym byłam brdzo miło zaskoczona
      tym, że bóle parte nie bolą, a właściewie odczuwałam je jako ulgę, a
      samo wyjście dziecka też nie bolało, bolały za to skurcze brzucha
      przed partymi. W ogóle miło wspominam poród, a mój mąż do dziś się
      śmieje, że na porodówce wołałam : dajcie mi jeść ! :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka