cc po wielkich męczarniach

30.06.07, 23:59
czy wiecie dlaczego tak się dzieje, że kobieta po 9 miesiącach badań i
kontroli wkońcu zaczyna rodzić upragnione dziecko, wiadomo jak każda matka
spodziewa się fachowej pomocy ze strony personelu szpitala a tu często strach
i rozczarowanie. Spotkałam się już nieraz z sytuacją gdzie kobieta po podniu
kroplówek zaczyna rodzić siłami natury męczy się kilka czy nawet kilkanaście
godzin po czym lekarz dochodzi do wniosku że dziecko nie może tak się
urodzić i trzeba wykonać cc. Czy to nie jest za duże obciążenie dla dziecka i
dla samej rodzącej?, czy tego ni można przewidzieć wcześniej np na usg?
spotkałam się np z przypadkiem gdzie dziewczynie podczas porodu sn 4 kg
dziecka wytworzył się jakiś pierścień i wpołowie akcja porodowa niemal
zamarła.
    • mayya2 Re: cc po wielkich męczarniach 07.07.07, 15:36

      ja sie meczylam 20 godz. i cc nie wykonali. Dziecko wazylo 4.40 kg.
      • nero-ego Re: cc po wielkich męczarniach 17.07.07, 02:30
        Nigdy nie można przewidzieć co się stanie podczas porodu, czasami wyskakują różne nieoczekiwane sytuacje i trzeba robić cc nawet w ostatniej fazie porodu. Zaden, nawet najlepszy lekarz nie jest Panem Bogiem.
        • gagatka70 zrobienie cc w ostatniej fazie porodu jest chyba 17.07.07, 14:07
          niemozliwe. W razie komplikacji w ostatniej fazie porodu to w Polsce lekarz
          kładzie się na brzuchu rodzącej w celu wycisnięcia dziecka i zakłada kleszcze
          albo vacum.
          • nero-ego Re: zrobienie cc w ostatniej fazie porodu jest ch 17.07.07, 15:40
            Jest wiele sytuacji, kiedy trzeba robić cc w ostatniej fazie porodu. Teraz zdarza się to niewspółmiernie rzadziej, niż kiedyś, ale wierz mi, takie rzeczy się zdarzają. Pracowałam przez 10lat w szpitalu, z czego 4 lata na porodówce jako położna. Pozdrawiam....nero
            • agillus Re: zrobienie cc w ostatniej fazie porodu jest ch 20.07.07, 19:08
              ja pierwsze dziecko urodziłam przez cc powód 21 godzin porodu i brak postepu
              miałam 3cm. rozwarcia zadne kroplówki nie pomagały.Drógie dziecko 7 godzin
              pełne rozwarcie i znowu cc-zagrozenie zycia dziecka jak to okreslili synek był
              owinięty pepowina i zanikało tętno ledwo zdążyłam sie zorientowac a lezałam na
              stole operacyjnym.Synek właśnie skończył 4 mies.
          • aga379 Re: zrobienie cc w ostatniej fazie porodu jest ch 20.07.07, 21:14
            I tu się mylisz. Ja miałam piękne rozwarcie, mocne skurcze a po 2 godz okazało
            się że dziecko się zaklinowało. Potem było wyciskanie, 3 próby wacum a na końcu
            krzyk "szybko po ordynatora trzeba ciąć". Efekt: ja dostałam drgawek, ciśnienie
            mi skoczyło na ponad 190 a dziecku słabło tętno i nałykało się wód płodowych,
            urodziło się sine. Potem były tygodnie małego w klinice na patologii noworodka
            a ja z silną depresją.
            • lig-ea1 Re: zrobienie cc w ostatniej fazie porodu jest ch 21.10.07, 20:40
              Faktem jest, iż lekarz to nie Bóg nie jest w stanie przewidzieć jak poród będzie
              przebiegał. Faktem jest też to, iż z cc się zwleka, aż stanie się ono
              bezwzględnie konieczne wcześniej położnice męczy się na wszystkie sposoby. W
              opinii kobiet, które taki poród przeszły cc powinno nastąpić wcześniej. Faktem
              jest też to, iż teraz mamy naciski aby jak najwięcej kobiet rodziło naturalnie
              wskazania do cc są weryfikowane trudno takie zaświadczenie dostać raczej piszą o
              skracaniu drugiej fazy porodu. Z anastezjologami jest problem, jest ich mało
              przychodzą gdy muszą, stąd np. zzo w wielu szpitalach to rzecz nie do
              załatwienia nawet przy wskazaniach. Coż często też można by cc ustalić
              wcześniej, znam przypadek, gdy chora z cukrzycą rodziła naturalnie a finiszowała
              cesarką no tutaj chyba można było od razu cesarkę, jak nawet podczas ciąży
              spacer powodował, że cukry jej szalały??? W ogóle to temat drażliwy, gdyby cc
              było na zyczenie to pewnie 80% kobiet by tak rodziło, z drugiej strony pomimo,
              że to jednak operacja można by było np. względy psychologiczne brać pod uwagę
              czy choroby oczu. Z tym ostatnim ja mam problem. Moje wskazanie zweryfikowano.
              Jeden lekarz twierdzi, że powinna być cesarka, drugi, że poród drogami natury
              oczom nie musi zaszkodzić. No nie musi, ale jak zaszkodzi to mi, a nie Panu
              doktorowi.
        • edynia81 Re: cc po wielkich męczarniach 06.11.07, 21:47
          ja rodziłam 69 godzin po czym wykonano mi cc, żyję i mam się dobrze:-
          )
    • ewa_janiuk Re: cc po wielkich męczarniach 05.11.07, 14:12
      Cięcie cesarskie, pomimo rozwoju medycyny i z roku na rok
      zwiekszania bezpiczeństwa, pozostaje zabiegiem ratującym życie i
      powinno być wykonywane jedynie w sytuacjach gdy jego korzyści
      przewyższają zagrożenie dla matki i dziecka. Stąd w wielu sytuacjach
      wykonywane jest dopiero po tzw. próbie porodu siłami natury. Jeżeli
      tylko istnieje taka mozliwość każdy skurcz macicy jest na wagę złota
      zarówno dla dziecka jak i rodzącej. W medycynie nie ma jednak
      jednoznacznych sutuacji i stąd mówimy o "sztuce położniczej".
      Posiadan wiedza, doswiadczenie i umiejętności stanowią o możliwości
      podejmowania trafnych decyzji. Natura nie jest do końca
      przewidywalna a pomimo wspaniałego rozwoju medycyna nadal posiad
      ograniczoe możliwości.
      • dorota.m1976 Re: cc po wielkich męczarniach 11.11.07, 20:51
        Co oznacza Pani Ewo sformułowanie
        Każdy skurcz jest na wagę złota ?
        • ewa_janiuk Re: cc po wielkich męczarniach 12.11.07, 11:26
          Skurcze macicy podczas porodu są ze wszech miar porzyteczne dla
          matki i dziecka. Macica, która ma możliwość samistnego rozwarcia
          szyjki macicy ma także ułatwione zadanie podczas obkurczania się jej
          po porodzie (po cięciu cesarskim także musi wrócić do kstałtu i
          wielkości sprzed ciąży) i wydalenia wydzieliny poporodowej. Dla
          dziecka każdy skurcz to stymulacja zakończeń nerwowych na skórze
          pozwalająca na łatwiejsze i szybsze podjęcie samoistnego
          funkcjonowania po urodzeniu, prawidlwego podjęcia własnych funkcji
          układu oddechowego, krążenia czy wydalniczego.
          • dorotachl Re: cc po wielkich męczarniach 12.11.07, 14:56
            Moja przyjaciółka niedawno urodziła drugie dziecko. Przez cesarkę,
            bo tak umówiła sie z lekarzem prowadzącym. Pierwsza ciaża skończyła
            sie porodem kleszczowym po kilkunastu godzinach męczarni... Jest
            szczupła i miała mierzenie miednicy,bo dziecko było duże. Okazało
            się jednak,że lekarz pomylił się w pomiarach-no cóż-miał prawo.
            Dziecko urodziło sie z niedotlenieniem, nerwy, badania, strach,że
            będzie się źle rozwijało.
            Obecny ginekolog doradził jej cesarkę.Powiedział, że w ciągu 25 lat
            praktyki prowadził wiele ciąż ginekolożek-położniczek i znikomy
            procent z nich chciało rodzić naturalnie.Wolały cesarkę, bo
            bezpieczniejsza.:)

            Ja jestem w drugiej ciąży. Miałam łatwy poród i, skoro wszystko
            dobrze z dzieckiem, to drugie też chcę tak rodzić.Gdybym miała
            jednak męczyc sie 22 godziny ze znikomym rozwarciem (jak niedawno
            inna koleżanka) i z łaską zrobiono by mi cesarkę,wróciłabym ze
            szpitala cała połamana i z bólem od rwy kulszowej, to bym się
            wściekła...

          • azzurrina Re: cc po wielkich męczarniach 19.11.07, 16:00
            Proszę tego źle nie odebrać ale nie rozumiem tego - panującego powszechnie -
            podejścia. Przecież po cc macica też wraca w porównywalnym czasie do normy a -
            przy okazji - nie ma nacięć, pęknięć itd.
            A dzieci po cc nie są chyba w gorszej formie niż te po sn?
            Więc gdzie tu to "złoto"?
            Ja rozumiem, że zagrożeniem jest sama operacja, rozcinanie powłok brzusznych
            itd. Ale jednocześnie mam wrażenie, że poród sn to też nie zabawa - szczególnie
            jeśli tak długo, ponad 10 h, męczy się kobietę. Czy to nie jest bardziej
            obciążające niż cc?
Pełna wersja