annairam
20.08.07, 21:28
Podczas pierwszego porodu byłam nacinana. Rana goiła się z komplikacjami.
Podczas porodu szycie było jedyną rzeczą jaką źle wspominam. Teraz jestem w
drugiej ciąży (obecnie 30 tydzień) i bardzo chciałabym tego co było niemiłe
poprzednim razem uniknąć. Już jakiś czas temu mój ginekolog, między innymi w
tym celu, zalecił odpowiednie ćwiczenia, aktywność ruchową (o czym można
poczytać na stronach Rodzić Po Ludzku). Stwierdził też, że wpływ na to czy sie
popęka, czy nie lub czy będzie dużo trudniej urodzić bez nacięcia ma to jak
będę przybierać na wadze ja sama. Według niego im więcej tyje się "dla
siebie", tym gorzej potem się rodzi bo to sadełko przeszkadza. Pierwszy raz
spotkałam sie z takim poglądem.
Przed ciążą moja waga była w normie choć do najszczuplejszych nie należałam.
Na razie przytyłam 4 kg (czyli chyba niedużo; tak też twierdzi lekarz) i czuję
się świetnie, dużo lepiej niż w pierwszej ciąży kiedy przytyłam więcej. Czy
rzeczywiście jeśli kobieta zachowa większą sprawność także ze względy na
własny ciężar to poród bez nacięcia/ pęknięcia jest dużo bardziej prawdopodobny?