skąd taka trauma?

06.02.08, 21:28
planujemy drugie dziecko, pierwsze urodziłam w grudniu 2006 roku. No i mam
traumę. Ciążę przechodziłam wspaniale, byłam piękna jak nigdy dotąd, zdrowa,
dziecko zdrowe, etc. Jestem wysportowana, pełna energii. No i kiedy trafiłam
do szpitala rozpętało się piekło. Ułożenia synka to "wysokie proste stanie
główki". Ponieważ pojawiły sie zielone wody płodowe wtłaczali we mnie
oksytocynę, wtłaczali i wtłaczali. Wszystko było ok. do pewnego momentu, nie
krzyczałam, oddychałam, mąż oddychał z nami książkowo. Ten moment to ból,
który przekroczył moje pojęcie o bólu i nigdy go nie zapomnę. Nigdy.Dziecku
spadało tętno. Rozwarcie na 10 cm. Przestałam przeć, oddychać, zaczęłam
zaciskać nogi, aby przestać rodzić. Mąż mówi, ze dawki tego specyfiku były
ogromne. Naprawę było mi wszystko jedno co się ze mną stanie, byle przestać
czuć. W końcu zrobili cesarskie cięcie. Ale ja mam traumę. Pamiętam, że jak
usłyszałam płacz mojego synka, to jedyną reakcją była myśl "to on żyje?". Co
się ze mną wtedy stało? Przecież jestem wytrzymała na ból, wysportowana. To ta
oksytocyna? Przecież ja już sobie nie wyobrażam porodu. kojarzę go z
najgorszymi, najbardziej traumatycznymi przeżyciami mojego życia. Czuję się
jakby tam w tym szpitalu poddano mnie torturom. Żadna z moich koleżanek nie
ma takich złych wspomnień (w żadną jednak nie pompowali oksytocyny) ,
normalnie dziewczyny rodziły dzieci i tyle.
    • silije.amj Re: skąd taka trauma? 06.02.08, 21:49
      Zanim odpisze ci pani ekspert, ja pozwolę sobie skopiować fragment artykułu
      lekarza Marka Blitka z jego strony:

      "Na osobne miejsce w dziedzinie medykalizacji porodu zajmuje „przyśpieszanie
      porodu” a zwłaszcza nasilanie czynności skurczowej poprzez wlew dożylny
      Oksytocyny (kroplówka naskurczowa). Do prawidłowego przebiegu porodu potrzebna
      jest, owszem, czynność skurczowa, ale równie ważne są przerwy między skurczami.
      To właśnie w czasie przerwy międzyskurczowej rodzący się płód ma czas na
      poprawienie swojego utlenowania. W czasie skurczu przepływ krwi przez macicę
      jest minimalny, gdyż naczynia zaopatrujące w krew łożysko przebiegają między
      włóknami mięśnia macicy. Oksytocyna zastosowana w nieodpowiednim momencie
      podwyższa też spoczynkowe napięcie mięśnia macicy co paradoksalnie może
      przedłużyć rozwieranie się szyjki macicy a na pewno ma wpływ na bolesne
      odczuwanie skurczów macicy przez rodzącą.

      Poród „przyśpieszany” można porównać do innego przyśpieszania. Do przyśpieszania
      chodzenia po górach. Bez wątpienia większość zdrowych ludzi ma odpowiedni zapas
      sił żeby chodzić po górach. Ale spróbujmy po górach pobiegać. Zamiast
      kilkukilometrowej, miłej wycieczki nasza wyprawa zakończy się po najwyżej
      kilkuset metrach i zamiast relaksu znajdziemy śmiertelne zmęczenie. Podobnie
      matka w imię niesienia jej źle pojętej pomocy często zamiast fizjologicznego
      przebiegu porodu, może dłuższego ale na pewno mniej bolesnego i mniej
      wyczerpującego, otrzymuje poród „przyśpieszony” i w efekcie krańcowe wyczerpanie
      i często „zmęczonego po szybkim porodzie” (czytaj: niedotlenionego) noworodka. W
      pewnej części przypadków „przyśpieszania” rezerwy energetyczne i fizjologiczne
      zostają wyczerpane przed ukończeniem porodu i na historiach choroby pojawiają
      się wskazania do cięcia cesarskiego w rodzaju „Brak postępu porodu, wyczerpanie
      rodzącej”. Niewątpliwie rezerwy fizjologiczne płodu również są ograniczone."

      Tak, Sukienko, prawdopodobnie oksytocyna jest sprawczynią twojej traumy i dobrze
      byś się poczuła, gdybyś się upewniła, że przy drugim porodzie nikt ci jej na
      siłę nie poda, gdybyś wybrała znacznie bardziej ludzki szpital.
      • sukienkawczerwonegrochy Re: skąd taka trauma? 06.02.08, 21:51
        Dzięki Ci za to droga silije,amj. To może ja nie jestem taką histeryczką
    • sukienkawczerwonegrochy Re: skąd taka trauma? 06.02.08, 21:49
      acha,zapomniałam dodać, że nikt mi wówczas nie powiedział, że było "wysokie
      proste stanie główki". Po tych wszystkich lekturach, po szkole rodzenia, czułam
      sie fatalnie, że jestem do niczego, że nie potrafiłam normalnie urodzić dziecka
      i że się wydzierałam podczas porodu. A pani położna, gdy mnie odwoziła na
      oddział wypaliła, że to najgorsza tragedia dla kobiety mieć rozwarcie na 10 cm.
      i cesarskie cięcie. To była naprawdę bardzo fajna dziewczyna, o czym się później
      przekonałam, tylko tak głupio wypaliła, pewnie o tym gadali, bo nie było jej
      przy porodzie.
      • tropicielka Re: skąd taka trauma? 06.02.08, 22:04
        nie - najgorszą tragedią jest nie móc zadecydowac o sobie, nie byc
        informowaną, i byc pod opieką nieuków - serdecznie współczuję...
    • silije.amj Re: skąd taka trauma? 07.02.08, 00:14
      Tak, to też prawda. Mówi się, że sam ból fizyczny zapomina się, gdy tylko znika,
      ale jeśli towarzyszył temu ból psychiczny - poczucie krzywdy, zranienia przez
      kogoś (personel), to nie zapomina się nigdy.
      Na pewno nie jesteś histeryczką i masz moje całkowite zrozumienie. Druga faza
      porodu powinna wyglądać zupełnie inaczej, u mnie przy porodzie bez interwencji
      były konkretne przerwy między skurczami, kiedy mogłam odpocząć, zebrać siły,
      napić się, poprosić męża, co ma mi podać, kombinować z wygodną pozycją. Bez
      sztucznej oksytocyny i nadmiernego stresu w organizmie podczas porodu wydzielają
      się też endorfiny, które bardzo poprawiają samopoczucie, sprawiają, że ból można
      znieść.
      Sukienko poczytaj też ten wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45447&w=73915521
      • jurgitta Re: skąd taka trauma? 07.02.08, 08:48
        Witaj!
        Ostatnio wpadła mi w ręce książka dla studentów medycyny "Położnictwo
        praktyczne". Jest tam napisane, że należy unikać podawania oksytocyny ponieważ
        zbyt silne skurcze mogą w efekcie doprowadzić do nadmiernego zmęczenia mięśnia
        macicy tzw. kwasicy i na koniec niedotlenienia dziecka.
        Dla mnie jest dziwne więc, że w szpitalach ją się tak rutynowo podaje. Ja też
        tego nie uniknęłam. W szpitalu , w którym rodziłam podawano ja wszystkim po
        kolei. Jednym na wywołanie skurczów, innym na przyśpieszenie itp.
        Mnie też strasznie bolało po oksytocynie i nie mam pojęcia po co mi ja podali.
        Moje przerwy między skurczami były bardzo krótkie. Skończyło się na tym, że po
        dwóch skurczach partych przestałam je całkowicie odczuwać. Więc mi znów podano
        oksy ale już kompletnie nie działała. Jak ja urodziłam bez skurczów do dziś się
        zastanawiam. No i dzidzi było niedotlenione. Na szczęście jest zdrowe.
        Teraz znów jestem w ciąży. I przy porodzie na pewno nie pozwolę na podanie
        oksytocyny bez wcześniejszego szczegółowego uzasadnienia do jej podania.
        • sukienkawczerwonegrochy Re: skąd taka trauma? 07.02.08, 13:30
          czuję się zdezorientowana, jestem naprawdę ostatnią osobą do tego, aby
          krytykować fachowców, skoro coś nie jest moją dziedziną. Ale nie rozumiem tego.
          Po co dają oksytocynę osobie, która nie ma żadnych komplikacji? To jakiś absurd.
          Mi też dali oksytocynę, zanim okazało się, że są wody zielone. Poza tym dziecko
          było źle ułożone. Ale tego mi nie powiedzieli. Dowiedziałam się od położnej w
          domu, bo miałam zapis w książeczce zdrowia dziecka. Trochę to dziwne. Mam
          mnóstwo wątpliwości. Dziecko na szczęście jest całe i zdrowe, chociaż do dzisiaj
          jest rehabilitowany z powodu słabego napięcia mięśniowego. Mogło to ( ale nie
          musiało) mieć związek z niedotlenieniem. A poza tym ten ból porodowy przez wiele
          godzin, nawet po oksytocynie był zupełnie do opanowania, oddychałam i panowałam
          nad tym. Taki poród to naprawdę wielkie przeżycie i wysiłek, ale do przejścia.
          Tylko, że potem nagle zaczął się horror. Może chodziło i oksytocynę i o złe
          ustawienie. Naczytałam się o tym, że kobiety wybierają sobie pozycję, w której
          lepiej rodzić ,
          że to natura, podświadomość i różne takie. Aż trudno mi uwierzyć, bo potem to mi
          już naprawdę nie zależało na pozycjach, tylko na tym, ze to piekło się
          skończyło. Tak sobie myślę, że to chyba z moim porodem było coś nie tak.
          Dziękuję za informacje.
          • niuta_s Re: skąd taka trauma? 07.02.08, 14:10
            sukienkawczerwonegrochy napisała:
            Dziecko na szczęście jest całe i zdrowe, chociaż do dzisia
            > j
            > jest rehabilitowany z powodu słabego napięcia mięśniowego. Mogło to ( ale nie
            > musiało) mieć związek z niedotlenieniem.


            neurolog który prowadzi moje dziecko (była w zielonych wodach, nieoddychała 3
            min), twierdzi że głównym powodem pojawienia się obniżonego/zwiększonego
            napięcia jest właśnie brak oddechu... W końcu brak oddechu powoduje uszkodzenia
            mózgu.

            wiesz użyję mocnego słowa, ale uważam że traktowanie człowieka jak przedmiot
            można porównać do gwałtu na jego osobie.
            doszłam do takiego stwierdzenia z moim psychiatra po hmm.. prawie 8 miesiącach
            wizyt...
          • 987ania Re: skąd taka trauma? 07.02.08, 14:41
            sukienka a w jakim mieście mieszkasz?
            • sukienkawczerwonegrochy Re: skąd taka trauma? 07.02.08, 15:37
              987ania napisała:

              > sukienka a w jakim mieście mieszkasz?
              we Wrocławiu
              • mama.blanki Re: skąd taka trauma? 07.02.08, 16:04
                Jestem wstrzasnieta tym co napisalas:((( jak mozna tak traktowac pacjenta, w
                szczegolnosci kobiete ktora rodzi - pzreciez to jest tak wyjatkowe zjawisko, nie
                tylko medyczne...
                Bardzo mi przykro ze to Cie spotkalo, z calego serca zycze ci aby drugi porod
                chociaz czesciowo zamazal te zle wpsomnienia. Aby odbyl sie godni i po ludzku.
                Tak jak powiedzialas - bol jest nieodlacznym elementem wydawania ddziecka na
                swiat, ale jesli tylko to mozliwe i bezpieczne dla kobiety i dziecka - to
                powinno sie pozwolic naturze zrobic swoje. A jesli od razu widzieli ze dziecko
                jest zle ulozone i porod silami natury bedzie niemozliwy to DLACZEGO pozwolili
                ci tyle cierpiec?!?!?!

                Rodzilam 4,5 miesiaca temu, rowniez w jednym z wroclawskich szpitali. Mialam
                wiecej szczescia - porod odbyl sie w blyskawicznym tempie, w przyjaznej
                atmosferze i bez ingerencji farmakologicznych. Dziecko urodzilo sie zdrowe i
                silne. A ja w ten sam dzien bylam pelna sil - zarowno fizycznych jak i
                psychicznych. Porod byl dla mnie bardzo pozytywnym pzrezyciem i trzymam kciuki
                zebys wlasnie takiego porodu doznala.

                pozdrawiam cie serdecznie!!!!!
    • marynamaj Re: skąd taka trauma? 07.02.08, 20:08
      Doskonale to rozumiem. Za 6 tyg. będę rodziła 2 dziecko i zaczynam
      się bać. Przy pierwszym porodzie w nocy odeszły mi wody płodowe, w
      szpitalu okazało się, że poza tym nie ma akcji porodowej, szyjka
      jest jeszcze nawet nie zgładzona i podłączono mi oksytocynę (bez
      żadnych uzgodnień, pytania mnie o zdanie itp.) nie mogę napisać, że
      nie mieli racji (ale zapytać się powinni) bo przez cały poród nie
      miałam żadnego "swojego" skurczu, po odłączeniu oksytocyny cała
      akcja porodowa się zatrzymywała (linia prosta na KTG) ale ból do
      osiągnięcia tylko 2 cm rozwarcia był niesamowity. Jeden wielki
      skurcz. Wybłagałam wczesne podanie zzo i tylko dzięki temu dotrwałam
      do parcia (w między czasie pojawiło się jeszcze zakażenie
      wewnątrzmaciczne tem. 39,5) Ale i tak mały urodził się
      niedotleniony, wypchnięty siłą z pękniętym obojczykiem.
      Teraz boję się powtórki z "rozrywki". Układam sobie w głowie różne
      scenariusze rozwoju wypadków i mam nadzieję, że będzie lepiej i uda
      się urodzić bez oksytocyny. Serdecznie pozdrawiam
      • sylwia-76 Re: skąd taka trauma? 25.02.08, 11:29
        Tak poczytałam o tym podawaniu oxytocyny bez uprzedniego poinformowania i nasuwa
        mi sie tylko jedna myśl: nie wolno zgadzać się na załozenie wenflonu "na wszelki
        wypadek". A jeśli już chce to ktoś Wam zrobić to żądać trzeba informacji po co.
        Bardzo łatwo wpakowac w żyłę jakies świnstwo niepotrzebne, jak rodząca ma taka
        furtkę jak wenflon...
        I właśnie m.in. po to rodzą z nami nasi panowie: oni maja właściwie reagować,
        kiedy kobiety skupione na porodzie są łatwe do manipulowania.
        I żądajcie nie tylko lakonicznej wymówki w stylu "to dla dobra dziecka", ale
        pełnej nazwy specyfiku, który jest proponowany.
    • katarzynaoles Re: skąd taka trauma? 08.02.08, 14:26
      Nie odezwałam się od razu, bo musiałam dać sobie chwilę czasu na to,
      żeby jakoś uspokoić emocje po lekturze takich wspomnień
      porodowych...Żeby jakoś się zdystansować, powtarzam sobie często, że
      nie można jednoznacznie oceniać czyjegoś postępowania, jeśli nie ma
      się wszystkich danych. Ale z całą pewnością wiem, że KAŻDA KOBIETA
      MA PRAWO DO PEŁNEJ INFORMACJI NA TEMAT PRZEBIEGU PORODU I
      PLANOWANYCH INTERWENCJI, MUSI TEŻ WYRAZIĆ NA NIE ZGODĘ! I nie jest
      to tylko prawo moralne, ale tak stanowią prawa pacjenta, które
      Polska ratyfikowała.
      Nie mamy wpływu na biologię - ale na to, co robimy i mówimy - tak. I
      nic nie usprawiedliwia traktowania rodzących jak obiektu działań.
      Jeśli uznano, że konieczne jest podanie oksytocyny (a ma ona wiele
      skutków ubocznych i dla mamy i dla dziecka), to OBOWIĄZKIEM
      personelu jest poinformowanie o tym, że jest takie wskazanie, z
      czego ono wynika i jakie są możliwe do przewidzenia konsekwencje w
      wypadku zastosowania lub niezastosowania danego rozwiązania. Kobieta
      ma PRAWO zgodzić się lub nie. Nikt nie prawa niczego wymuszać ani
      straszyć. Wbrew temu, co można sądzić znając polskie szpitale, układ
      medyk - pacjent (choć to ostatnie słowo jest niefortunne w
      odniesieniu do rodzącej)powinien być układem partnerskim, bo żadna
      ze stron nie jest tu "gorsza".
      A sytuację można zmienić tylko w jeden sposób - domagając się
      przestrzegania swoich praw - w tym celu należy je poznać. Oczywiście
      wiem, że łatwo się mówi... Jeśli jednak ceną za niewiedzę i brak
      pewności swoich racji jest cena, którą Pani i wiele innych osób
      zapłaciło - to warto.
      Choć od dawna nie pracuję w państwowej służbie zdrowia, to jednak
      czuję się członkiem pewnej społeczności zawodowej - i jako położna
      serdecznie Panią, i inne kobiety w podobnej sytuacji, przepraszam.
    • dolotka Re: skąd taka trauma? 08.02.08, 22:26
      Boże, miałam to samo:WYSOKIE PROSTE STANIE GłóWKI. po 8 godz. bólu miałam 10 cm
      rozwarcia i chciałam umrzeć...nawet pisać mi się o tym nie chce, choć rodziłam
      już ponad 3 lata temu, Myslałam, ze tylko mi się to przytrafiło...i myslałam o
      sobie jak o histeryczce i miałam poczucie winy, że nie potrafiłam urodzić sama.
      • jonkka Re: skąd taka trauma? 22.02.08, 14:53
        Przeczytalam i łzy napłynęły mi do oczu.
        Miałam podobną sytuację.
        10 cm rozwarcia i cesarkę.
        Jeszcze do niedawna myslalam,że nie dałam rady urodzic bo jestem za
        drobna, a dziecko bylo duże, ale po róznej lekturze dotyczącej
        porodu teraz wiem, że może nie dokońca to jest prawda.
        Nie pozwolono nam urodzic naturalnie, odebrano nam tę mozliwośc, nam
        i naszym dzieciom -wlewając oksytocynę bez powodu (by bylo szybciej
        bo inne rodzące czekają).
        To jest naprawde STRASZNE!
Pełna wersja