edytao6
18.02.08, 17:44
Witam!
Jestem w 20 tygodniu ciąży. Mieszkam w Londynie i tutaj planuję urodzić,
chociaż jeszcze się zastanawiam.Tutaj wszystko odbywa się inaczej niż w
Polsce. Opieka prawie żadna,ja do 23 tygodnia mam obowiązek stawić się na dwie
wizyty w szpitalu, po jednej już jestem i niewiele miała ona wspólnego z
tradycyjną wizytą u lekarza, nikt tutaj kobiety nie bada, tylko pobierają
krew, sprawdzają mocz i USG. Ja mam ciągły problem z grzybicą pochwy,
wspominałam o tym, ale nikogo to nie interesowało. Tłumacz, który był z nami
na tej wizycie, powiedział, że w razie problemów uciekać do Polski, ale to nie
takie proste.Choruję na astmę, podczas wysiłku, czy gdy się zdenerwuję nie
mogę oddychać, nie mogę mówić, jeść ani sie zbytnio poruszać. Wiem dobrze, że
poród to stres i wysiłek i obawiam się, że zamiast zająć się dzidziusiem będą
musieli ratować mnie . Mam tez
skrzywienie kręgosłupa i czasami budzę się w nocy z bólem pleców, który
sprawia,że mam problemy z oddychaniem. To wszystko powoduje, że coraz bardziej
jestem przekonana do cesarki. Ale tutaj to nie takie proste. Zaraz po porodzie
kobiety wypisywane są ze szpitala, nawet po cesarce.Jakich argumentów użyć,
żeby przekonać położna, że powinnam mieć cesarkę(położną, bo o wizycie u
ginekologa tutaj można sobie pomarzyć, nawet na poród z lekarzem trzeba sobie
zasłużyć szczególnymi problemami w trakcie ciąży).
Pozdrawiam.
Edyta