Dodaj do ulubionych

A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozycjami?

06.03.08, 13:38
A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozycjami do porodu.
Wiele tu kobiet pisze, że w Polsce lekarze i położne uznają LEŻĄCE
pozycje do porodu.
Ja sama też tak rodziłam, leżąc oczywiście nie na samych plecach,
tylko prawie siedząc;)

Ale czy tak jest naprawdę???

Teraz chodzę na szkołę rodzenia (bo chcieliśmy z mężem odswieżyć
wiadomości, przygotować się lepiej do porodu itd.)
I tu NIESPODZIANKA!

Lekarz, który prowadzi zajęcia (o fazach porodu,pozycjach i metodach
łagodzenia bólu) mówi:
że "niestety kobiety w Polsce są dość "leniwe" i chcą rodzić tylko
na plecach. Że tak jest w naszym szpitalu (gdzie mam rodzić - szkoła
jest przy szpitalu)

Mówi, że za granicą kobiety rodzą w pozycjach wertykalnych i
najczęstszą pozycją jest pozycja, w której kobiety rodzą kucając, i
w momencie wychodzenia główki łączą stopy ze sobą, wsuwają je pod
pupę i lekko unoszą biodra.(pozycja kucającego kangura:)) czy jakoś
tak)
Lekarz ten (zresztą bardzo sympatyczny:)) powiedział, że ZAWSZE na
szkołach rodzenia i już w szpitalu doradzają rodzącej tę pozycję i
najchętniej by chcieli aby kobiety w takich rodziły. Ale one nie
chcą:(

Tak drogie Panie, właśnie to lekarz doradzał i położne im doradzają,
a mówi, że kobiety nie chcą w takich rodzić:(
Że zdarza się naprawdę żadko,tak raz na jakiś czas, że kobieta po
tej propozycji próbuje tak rodzić.

Ale powiedział także, że te choć nieliczne są bardzo zadowolone. I
że chciałby, aby w końcu się coś zmieniło w tej naszej Polsce.
Żey było jak w innych Państwach. Ale oni sami tego nie zmienią...

-------------
A ta pozycja ma same zalety tylko owszem wymaga jakiejś kondycji
fizycznej:)
Ponieważ w:

Fazie I: Przy zachowaniu pionowej pozycji ciała rodzącej kobiety,
główka dziecka mocniej naciska na szyjkę macicy i przyspiesza
rozwieranie. W pozycji horyzontalnej ucisk główki na szyjkę jest
minimalny, zatem proces rozwierania jest wolniejszy i trudniejszy.
Taki poród wymaga dużo większego wysiłku, zarówno ze strony matki,
jak i dziecka.

W fazie II: W pozycji pionowej skurcze macicy są bardziej regularne,
silniejsze, częstsze. Badania brytyjskie dowiodły, że czas porodu w
pozycjach wertykalnych w porównaniu z porodem tradycyjnym skraca się
nawet o 40%! Skrócenie czasu i wzrost dynamiki porodu nie wymaga
większego wysiłku, także dlatego, że mięśnie krocza pozostają
rozluźnione.

Pozycja taka też zmniejsza ból rodzącej.
Kobiety rodzące w pozycjach wertykalnych odczuwają mniejszą potrzebę
farmakologicznego uśmierzania bólu. Częściej korzystają z
naturalnych metod, takich jak masaż czy kąpiel w ciepłej wodzie,
pozwalających zachować pełną świadomość i kontakt z własnym ciałem.
Leżenie "na wznak" - z powodu ograniczonej aktywności - powoduje
uzależnienie od pomocy innych osób i wzrost znaczenia środków
przeciwbólowych.

Więcej do poczytania zachęcam:
www.rodzicpoludzku.pl/poradnik/podkategoria.php?
poradnik_podkategoria_id=21&kategoria_id=2

-------------------


Także drogie Panie, ja widzę , że nie jest wcale tak, że to oni nam
nie dają tak rodzić. To zależy także od nas.
A co jeśli nikt nam takiej nie zaproponuje w szpitalu?
Po prostu same wyjdźmy z inicjatywą, nie sądzę, żeby ktoś mógł nam
tego zabronić.
Nie narzekajmy, że Polska to Polska tylko same cos zmieńmy.
Ja chcę spróbować teraz rodzić w takiej pozycji, skoro mam taką
możliwość, ale muszę przedtem troszkę podnieść kondycję, bo
przyznam, że ostatnio trochę ją zaniedbałam:)

Pozdrawiam wszystkie mamy:)
Obserwuj wątek
    • niuta_s Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 14:34
      wiesz w szpitalu w ktorym rodziłam w każdej pozycji mogła rodzić dziewczyna
      która miała umówioną połozną,
      dziewczyna leżąca ze mną na sali chciała rodzić W kucki, połozna powiedziała,
      żeby nie wymyslała tylko na łóżko i półleżąco,
      ja leżałam bo miałam skoki cisnienia i przez cały poród misiałam byc podpięta
      pod ktg
    • veronique_p Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 15:13
      Ja do 6 cm bylam bardzo aktywna. Bylam sama z mezem, wokol cicho i ciemno bo to
      noc byla a u mnie porod jeszcze sie niby nie zaczal wiec cwiczylam te pozycje,
      ktorych sie nauczylam ze strony fundacji zeby sobie ulzyc. Pamietam, ze bylam w
      ciaglym ruchu, chodzilam a potem sie miotalam w bolach po pokoju az w koncu
      zatrzymalam sie na dluzej pod prysznicem w pozycji siedzacego psa (siedzac na
      pietach z szeroko rozstawionymi nogami tulow lekko do przodu wsparty na
      wyprostowanych rekach) a z gory na plecy goracy prysznic, albo masaz plecow.
      A potem podpieto mnie pod ktg i przez kilka godzin lezalam na lewym boku. Oj
      bardzo mi ta ciasna opaska na brzuchu dala w kosc, bol zrobil sie nie do
      zniesienia i nie panowalam juz nad oddechem. Odpiela mnie polozna dopiero przy
      pelnym rozwarciu i zaproponowala pozycje w kleku podpartym, ktora bardzo mi
      przypadla do gustu:))) i wyprobowalam chyba wszystkie jej warianty, nawet nie
      wiedzialam, ze daje ona tyle mozliwosci. Ale i tak w koncu urodzilam na zwyklym
      fotelu z podporkami bo pojawily sie problemy z tetnem i jak sie domyslam otarlam
      sie o ryzyko przyspieszania porodu zabiegowo, do czego na szczescie nie doszlo.
    • dagis.1 Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 15:25
      ja co prawda rodzilam 7 lat temu ale nikt nawet nie dal mi mozliwosci zeby robic
      podczas porodu cokolwiek innego niz lezec... ktg non stop! (choc moze nie
      zdazyli bo skonczylo sie cc)

      niemniej jednak nie slyszalam tez by kilka lat po moim porodzie kolezankom,
      ktore rodzily ktokolwiek dal inna mozliwosc niz porod w pozycji lezacej. - a
      rodzily np w gdansku (prywatna klinika), gdynia, warszawie (przerozne szpitale),
      katowice, olsztyn...jedyna z moich kolezanek rodzaca w pucku miala taka mozliwosc.

      moze sie myle ale chyba takie podejscie jakie prezentuja w twoim szpitalu jest
      jeszcze nieczesto spotykane. choc napewno jaks w tym prawda, ze porod na lezaco
      jest jakby wpojonym przez kulture stereotypem i byc moze napotyka na opor ze
      strony niektorych kobiet.
      • dagis.1 sprostowanie 06.03.08, 15:30
        za szybko chcialam napisac i sens jest odwrotny:

        chodzilo mi o to ze porod na lezaco jest wdrozonym przez kulture stereotypem a
        inne pozycje porodu moga napotykac na opor ze strony niektorych _(moze nawet
        wielu) kobiet. :-)
        • wiewioreczka-to-ja Re: sprostowanie 06.03.08, 15:44
          :) Tak pewnie masz rację. Nie wiem niestety jak jest w szpitalach w
          całej Polsce, bo to niemożliwe.
          Czy fakt że trafiłam na taki szpital to szczęście i przypadek? Tego
          też nie wiem.
          Ale skoro tak dużo kobiet narzeka, że w ich szpitalalu nie
          proponowano lub nie pozwolono rodzić w innej pozycji, to może warto
          poszukać wcześniej szpitala,w którym na to pozwolą?
          Ja te kilka lat temu o tym nie myślałam, ale teraz skoro mam okazję?
          Czemu nie...
          Pozdrawiam serdecznie:)
          • dagis.1 ja tez wredy jakos o tym nie myslalam :-) 06.03.08, 16:10
            ja tez jakos wtedy o tym nie myslalam :-) ale zaczalam w drugiej ciazy bo tamten
            scenariusz byl dla mnie nie do przyjecia :-)

            na szczescie teraz mieszkam w szwecji gdzie odkad zamieszkalam naprawde
            otworzyly mi sie oczy co to znaczy naturalny porod :-) inna sprawa, ze te 7 lat
            temu tez inaczej wygladala rzeczywistosc i nowoscia bylo to ze mozna poprosic o
            znieczulenie - dzis wszystko idzie na przod (a moze wlasnie slusznie sie
            uwstecznia) i powracamy do natury :-) co bardzo mnie cieszy!!! pozdrawiam
            rowniez - tez niestety nie wiem jak jest w calej polsce ale wiem ze trudno o
            szpital gdzie na prosbe o porod w innej pozycji niz ta "klasyczna" nie patrza na
            ciebie zdziwieni...

            ale napewno warto pytac zanim nadejdzie czas porodu :-)

            tez pozdrawiam
          • veronique_p Re: sprostowanie 06.03.08, 16:51
            Z tym szukaniem szpitali to nie jest tak latwo. Ja pochodze z nieduzego
            miasteczka na Podkarpaciu, z ktorego do najblizszego wiekszego miasta mialam 80
            km, a do dwoch innych po 100km. Nie do pomyslenia bylo dla mnie jechac taki
            kawal drogi do porodu. Poziom w miejscowym szpitalu jak i w sasiednich miastach
            wielkoscia zblizonych do mojego bardzo podobny: rutynowe nacinanie, brak
            wolnosci wyboru pozycji, brak znieczulenia, mrozace krew w zylach opowiesci
            znajomych. Zreszta przedsmak mialam, kiedy lezalam w szpitalu z zagrazajacym
            poronieniem. Nie chce szczegolowo opisywac z jakim brakiem kultury i
            delikatnosci sie tam spotkalam poczawszy od samego ordynatora (ktory juz
            nawiasem mowiac nim nie jest na szczescie).

            W koncu tak sie zlozylo, ze nie musialam tam rodzic bo w 7mcu ciazy musialam
            wyjechac za granice. Na miejscu okazalo sie, ze tradycja poloznicza chyba jest
            podobna jak w Polsce i kiedy czytalam tutejsze forum internetowe pt. POROD to
            tak jakbym czytala forum gazety, wieci tu dlugo szukalam odpowiedniego szpitala
            ale sie oplacilo.
    • kropkaa Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 15:37
      Po pierwsze trudno uznać i zaplanować, jaka pozycja wertykalna
      podczas porodu będzie optymalna. Sama kobieta tego z góry nie wie,
      nie wiem na jakiej podstawie lekarz uznaje "kucającego kangura" za
      najlepszą. Jednym służą kucki, innym oparcie na łokciach i kolanach,
      ktoś woli stać. Najlepiej jest, by położna niejako nadążała za
      rodzącą (też z sugestiami, jeśli ma to pomóc), a rodząca
      instynktownie mogła wybierać.
      Po drugie ja wyszłam z inicjatywą. Co prawda i tak nie zamierzałam
      rodzić w szpitalu, ale dla świętego spokoju zadzwoniłam do znanej
      położnej (polecała mi ją koleżanka). I powiedziałam, że ja NIC nie
      chcę. Nie chcę żadnego znieczulenia, oxytocyny na wejście, przebicia
      pęcherza, nie chcę leżeć. Chcę rodzić sn i co się z tym wiąże proszę
      ją, by przyjęła dziecko z jakiejś pozycji wertykalnej. Przez telefon
      widziałam, że oczy jej z orbit wychodzą na takie zachcianki... Był
      to szpital Akademii Medycznej! Był to mój pierwszy i ostatni telefon.

      Czy to wszystko dostałam? Tak. Z towarzystwem cudownej położnej. W
      domu.
    • karolina.chonly Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 15:45
      Tak, tak, to prawda co piszesz o pozycji na kangura, w kucki czy jak
      sie tam ona zwie. Ja krotko przez ciaza przypadkowo ogladalam
      fantastyczny program o porodach - o porodach kobiet z roznych
      zakatkow swiata. Juz tam pokazali urywek o kobietach rodzacych m.in.
      w Afryce, glebokiej Afryce, gdzie jak wiadomo medycyna jest slabo
      rozwinieta, albo prawie wcale. Co bylo zaskakujace wszystkie rodzily
      w pozycji w kucki lub po prostu na stojaco, o cos oparte. Bo to
      wlasnie jest NATURALNA pozycja w jakiej powinno sie rodzic, tu nawet
      na logike pomijajac medycyne prawa fizyki prosza sie o to. Te
      kobiety rodzily o wiele szybciej i "latwiej", a przeciez nikt im nic
      nie mowil, nie pokazywal, nie pomagal. To bylo po prostu
      instynktowne.
      Bo podobno pozycja lezaca, to najgorsza z mozliwych w tej sytuacji,
      tylko rzeczywistosc jest niestety inna... Nie oszukujmy sie -
      zapewne wiekszosc kobiet chce i dostaje znieczulenie
      zewnatrzoponowe... po takim znieczulonku o staniu na wlasnych nogach
      nie ma niestety mowy. Jak nie zewnatrzoponowe to inne
      srodki "oglupiajace", po ktorych zapewne tez o staniu czy
      innej "pionowej" pozycji mozna zapomniec. Jeszcze inne z roznych
      wzgledow musza byc podlaczone do kontrolujacej przebieg porodu
      aparatury...
      Pozostaje tylko zyczyc wszystkim lagodnych porodow, bez zadnych
      srodkow, tak zeby kobiety naprawde mogly rodzic zgodnie z natura.
    • gooochab Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 16:12
      Myślę, że taka postawa wynika ze złego edukowania położnych. Moja szwagierka
      jest pielęgniarką (nie położną) i w szkole uczono ją o nacięciu, rodzeniu na
      leżąco itd. Ona nie zna innego sposobu porodu, tylko tego w szkole uczyli, w
      szkole i na praktykach (podczas których musiała uczestniczyć w porodach).
      Nie wiem jak teraz wygląda edukacja położnych, mam nadzieję, że coś sie tu zmieniło.

      Napewno duże tu ma jeszcze znaczenie wygodnictwo położnych- łatwiej przyjąć
      poród stojąc, niż leżąc, czy schylając się.
    • katarzynaoles Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 16:32
      Gratuluję wiedzy! Ja do zalet pozycji wertykalnych dorzuciłabym
      jeszcze lepszy przepływ krwi przez łożysko - dziecko jest bardziej
      dotlenione. Doświadczenie mówi mi, że nie ma co zastanawiać się nad
      pozycją przed porodem - tzreba znać możliwości, a potem
      instynktownie z nich korzystać. Czasem te same dziewczyny wybieraja
      zupełnie inny scenariusz przy kolejnych porodach, pomimo, że
      poprzedni się sprawdził. Taka jest właśnie siła natury - matka
      biorąca aktywny udział w narodzinach potrafi się dostosować do
      sytuacji - dlatego takie ważne jest, zeby jej nie przeszkadzać, a
      najwyżej podpopwiadać. Na przykład panie, które mają uczucie, że
      poród jest zbyt dynamiczny często wybierają pozycję w klęku
      podpartym (na marginesie mówiąc - jedną z moich ulubionych). Pozycja
      kuczna z kolei maksymalnie otwiera kanał rodny - to ważne przy
      porodach dużych dzieci. wytrzymanie w konkretnej pozycji nie jest do
      końca sprawą kondycji - osoba towarzysząca przy porodzie może bardzo
      pomóc podpierając rodzącą w odpowiedni sposób - mężowie bardzo się
      wtedy przydają:). Oczywiście, możliwe jest zmienianie pozycji, nawet
      już po urodzeniu się główki! Proszę też nie skreślać zupełnie
      pozycji leżącej (a raczej półleżącej)na boku - wiele kobiet chętnie
      tak rodzi. Jeśli w szpitalu proponują fotel porodowy i pozycję
      półsiedzącą trzeba zwrócić uwagę, żeby nie siedzieć na kości
      ogonowej - jest ona wtedy unieruchomiona i nie może się odgiąć w
      razie potrzeby. Ogólnie rzecz biorąc to chyba jeszcze ważniejsza,
      niż wybór konkretnej pozycji, jest dla mamy świadomość, ze to ona
      rodzi i jest aktywna. Leżenie w łóżku kojarzy nam się nieodmiennie z
      chorobą i zależnością od innych - stąd po położeniu rodzącej
      znacznie łatwiej na nią wpływać... To prawda, że rodzące nie zawsze
      chcą takich "nowinek", szczególnie, jeśli juz rodziły tradycyjnie.
      Ale warto się domagać takiej możliwości, bo z kolei z ust położnych
      i położników często słyszę, że "o co chodzi z tymi pozycjami, nikt u
      nas nie chciał tak rodzić". Proponuję więc akcję dzwonienia do
      szpitali i zadawania pytania, czy można odbyć II okres porodu w
      dowolnej pozycji, także poza łóżkiem porodowym. Pozdrawiam :)
      • lillika Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 17:11
        Wszystko pięknie, tylko kiedy ja się dowiadywałam kilka lat temu o
        możliwościach wyboru pozycji, to lekarka wręcz mnie wyśmiała. To
        znaczy przyznała mi racje, że pozycja bliska pionu jest najlepsza i
        dla matki i dla dziecka, ale jak się dowiedziałam, personelowi
        medycznemu nie będzie się chciało schylać przy rodzącej, bo oni [tj.
        położne, lekarze] muszą przede wszystkim myśleć o własnej wygodzie.
        Zaproponowała szukanie innego dalszego szpitala, dodając przy tym,
        że w bliższych szpitalach jest podobnie z wyborem pozycji, a
        właściwie brakiem wyboru. Sprawdziłam - nie kłamała. :(
        Nie wiem, jak to wygląda dziś, czy coś się zmieniło, czy jest tak
        nadal że możliowść wyboru pozycji dotyczy promila szpitali w Polsce.
        Ech, czy kiedykowliek będzie u nas normalnie?
        • wiewioreczka-to-ja Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 07.03.08, 13:37
          No to współczuje, że spotkałaś się z takim podejściem położnych. Ja
          w sumie nie wiem jak to wtedy było, bo przy pierwszym porodzie w
          sumie nie myślałam (ze istnieje jakaś inna "lepsza" pozycja)
          Ja też mam taką nadzieję, że sytuacja się zmieni, o ile lepiej by
          się nam rodziło... Ale tego muszą chcieć obie strony.
          pozdrawiam
    • mala-beti Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 17:19
      Ja właśnie chciałabym urodzić w taki sposób, czyli w którejś pozycji
      wertykalnej, ale zobaczymy jak to się wszystko potoczy , czy siły mi
      na to pozwolą, bo większość ciąży "przeleżałam" z nie własnej woli.
      Z tego co wiem, koleżanki które rodziły w tym szpitalu, co ja mam
      rodzić, mówią, że jest taka możliwość, nikt im nie zabraniał, ale
      niektóre z nich rodziły na leżąco, z powodu braku sił...
      Pozdrawiam
    • silije.amj Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 06.03.08, 17:42
      Przy drugim porodzie (przyjechałam do szpitala z 8 cm) lekarka zmusiła (owszem
      zmusiła mimo protestów) mnie do pozycji leżącej przy parciu. Ufff jak było
      ciężko, jeszcze na drugi dzień przepona mnie bolała (córka 4 kg).
      Przy trzecim domowym wybrałam sobie pozycję przy pomocy worka sako i męża i było
      dużo lżej, choć syn miał 4,5 kilo.
    • asiak39 Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 07.03.08, 18:07
      wszystko pięknie a rzeczywistość jest taka, że moje 2 jedynie
      dostępne szpitale w mieście na stronie "rodzić po ludzku" zgodnie
      podają, że ostatnia faza porodu w pozycji leżącej lub półleżącej. 10
      lat temu nie miałam sił ani ochoty żeby wykłócać się o to. leżałam
      podpęta pod ktg przez większość czasu, potem pozwolono mi trochę
      poklęczeć a na koniec trafiłam na łóżko na półsiedząco. W czerwcu
      mam zamiar powalczyć o inną pozycję no chyba że znów zabraknie mi
      sił...
      • maalami Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 18.04.08, 20:10
        Najgorsze jest to ze nadal musimy o to walczyc.Chociaz moj ginekolog uswiadomil
        mnie ze nie mam szans na rodzenie w pozycji pionowej, gdyz tak nie odbieraja
        porodow ;(
        i jestem strasznie zestresowana. wiem ze bede rodzic bez zzo (nie podaja) z
        nacieciem 100% u pirworodek i na lezaco, chyba, ze zdaze dojechac do szpitala 50
        km ode mnie to dostane chociaz zzo
      • tena Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 21.04.08, 00:17
        Witam, czytając Wasze wypowiedzi czuje przerażenie co do swojego porodu, który
        juz za 10 tygodni mi wypada. Otóż od początku ciąży borykam się z paskudnymi
        bólami kręgosłupa (dziwne bo wcześniej nidgy nic mi nie było), a lekarz wciąż
        powtarza, że on nie wie jaka może byc przyczyna - przecież szczupła jestem. No i
        tak przechodziłam te bóle 7 miesięcy do pracy, nawet na plecach leżeć nie mogę,
        pozostaje tylko leżenie na boku. I tak sobie wymyśliłam, że będę rodzić aktywnie
        w pozycji kucącej czy stojącej jak będzie mi akurat wygodnie. Zacięłam się w
        myślach że przecież nie każą mi się położyć na łóżko, jeżeli ja całej ciąży nie
        mogłam przeleżeć na swoim łóżku normalnie.
        Ale po tym co czytam wychodzi, że mogę sobie jedynie pomarzyć o własnych
        pozycjach. Bo jak wyegzekwować od położnej własną pozycję? Niby szpital przez
        telefon mi poda, że można rodzić jak mi będzie wygodnie, a przyjadę na porodówkę
        i każą się położyć. Co wtedy robić? Czy w ogóle można jakoś wyegzekwować swoją
        pozycję? To chyba raczej pytanie retoryczne...
        • maalami Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 21.04.08, 00:37
          no wlasnie dziewczyny, mozna jakos wymusic pozycje do rodzenia?
          ja tez nie moge juz od kilku miesiecy lezec na plecach, tylko na boku..
          na plecach bol jest nie do zniesienia, jakby krąg o nerw zaczepial..
          chociaz fakt, ze teraz akurat jest troche lepiej

          kolezanki na 'pocieszenie' powiedzialy mi ze u nas rodzi sie tylko na tym
          lozku..i ze bolu kregoslupa nie bede czula bo beda bolaly mnie skurcze ;(
          Jak ja to przezyje ;(
        • kropkaa Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 21.04.08, 01:44
          Po prostu trzeba zejść z łoża i przeć:) Chyba siłą nie włożą z
          powrotem. Będą najwyżej coś gadać: "proszę wejść na łóżko!", wtedy
          nie przejmować się tylko robić swoje. Zresztą końcówka porodu to
          taki odlot, że naprawdę nie myśli się, co ktoś powie albo nie powie,
          co każe albo czego zabrania. Kobieta naprawdę jest baaarzo skupiona
          na sobie i niewiele do niej dociera z zewnątrz. Tak sobie też myślę,
          że położna jednak powinna się skoncentrować na przyjmowaniu dziecka,
          a nie na powtórnym usadowieniu matki na łóżku.
          W takiej sytuacji zalecałabym zapytać o krzesełko porodowe - to
          powinno być na stanie szpitala. Niech wyciągną z graciarni i
          przyniosą. Skoro jest to część wyposażenia, to położna nie powinna
          odmawiać użycia. A komfort rodzenia jest naprawdę dobry. Z tym, że
          mąż musi tak jakby podtrzymywać za ramiona (siedzi za rodzącą).
          W każdym razie próbować należy. Najwyżej się nie uda. A nuż się
          trafi taka babka, która przyjmie inaczej niż na plecach?
    • olivette Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 21.04.08, 08:44
      rodzila w Niemczech i tam rodzisz tak jak Ci sie podoba..ja o maly
      wlos nie urodzilam w spodnicy i swetrze..poszlismy na badanie KTG i
      juz tak zostalam na sali porodowej,a poloznej to w niczym nie
      przeszkadzalo:-)mnie bardziej,wiec wyslalam meza do pokoju po
      koszule:-) a co do pozycji-sama zaczelam na kolanach..rece na
      ramionach meza, jakies tance biodrami-pomagalo, ale mimo wszystko
      marzylam by sie polozyc..po 30 godzinach boli,bo skorcze pojawily
      sie od razu co 5 min, bole krzyzowe a ulge przynosilo tylko
      spacerowanie..a jeszcze mojemu synkowi za nic sie nie chcialo wyjsc
      na swiat..ja do parcia a on nic..myslalam ze nie urodze..i w koncu
      sie polozylam ze zmeczenia i tak urodzilam..przynajmniej kregoslup
      mi odpoczal..i to byla tylko moja wola..mimo,ze polozna zachecala by
      rodzic na kolanach..ale mimo wszystko porod wspominam
      wspaniale..moze to zasluga atmosfery-przyciemniane swiatlo,lagodna
      muzyka,wyrozumiala i bardzo delikatna polozna..mam nadzieje, ze w
      polsce tez sa takie szpitale,gdzie kobieta ma wybor i rodzi tak jak
      jej natura podpowiada:-)
      • 987ania Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 22.04.08, 17:19
        oldzinka napisała:

        > No cóż. W zdecydowanej większości polskich szpitali należy wykonywać
        > polecenia personelu. A jeśli kobieta ma własne zdanie to
        > jest "trudną pacjentką". Poza tym mało która położna szpitalna
        > potrafi przyjąć poród w pozycji innej niż na plecach...

        To niech się nauczą!!!!

        Jestem pielęgniarką i jak pracowałam w pogotowiu, to musiałam zakładać wenflony
        na podłodze, reanimować przez godzinę klęcząc na ziemi, podawać leki dożylne u
        pacjentów, którzy byli bardzo pobudzeni itp. I co? Dało się! Przecież
        nieprzytomnemu nie powiem, że nie założę wkłucia, bo leży i mi niewygodnie.
        Skąd u koleżanek położnych takie podejście?!
        • olivette Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 25.04.08, 08:25
          987ania napisała:

          > Skąd u koleżanek położnych takie podejście?!
          no wlasnie..rozumiem,ze one maja tych porodow dziennie kilka i moze
          sa umeczone,ale to ich powolanie podobno..no i tez sa
          kobietami,ktore kiedys pewnie rodzily..ciekawe co one wtedy
          czule..ja mialam naprawde trudny porod..nie chodzilam do szkoly
          rodzenia,nawet nie wiedzialam jak sie zachowywac..podczas skurczu
          jeszcze bardziej sie "skurczalam",dopiero polozne w szpitalu
          wytlumaczyly mi,ze mam sie rozluzniac..kladly mi na brzuchu
          pozytywke podczas badania KTG,aby maly sie uspokoil..a jak poczas
          pierwszych skurczy partych,na kolanach,kolysalam luzno biodrami,to
          sama stwierdzial,ze gdyby wszystkie kobiety tak sie zachowywaly
          naturalnie i luzno to i jej byloby latwiej..bylam przy porodzie w
          Polsce 4 lata temu..pamietam tylko ta wielka kroplowe-
          lewatywe..wspolczulam mojej siostrze,ze to musi w siebie
          zmiescic..potem pozycja na pol siedzaco-lezaco..no i pelno ludzi-
          jakies 3 polozne i panowie lekarze rozprawiajacy o niczym oparci o
          parapet okienny..w dodatku jeden z nich, zle ja pozszywal..a tu w
          Niemczech, o lewatywe sama sie prosilam..podanie jej trwalo
          sekunde,bo byla to malutka zelowa tubka..lekarz przyszedl w
          ostatniej chwili,bo musialam byc nacieta (pewnie gdybym do konca
          rodzila na kolanach i to by nie mialo miejsca)..szycie prosciutkie
          super,wygojone calkowicie po 6 dniach..naprawde o ile milej wspomina
          sie ten moment..
        • katarzynaoles Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 29.04.08, 01:21
          No, na chwilę mnie nie było i już nalot na położne ;). Dziewczyny
          kochane, ja strasznie nie lubię "steropianu", ale same mnie
          wywołałyście do tablicy... Jest duża różnica między ignorowaniem
          niesprzyjających okoliczności przy udzielaniu pomocy (z całym
          szacunkiem, Pani Aniu)a byciem tępionym za własną koncepcję
          towarzyszenia podopiecznym. To naprawdę nie tylko zła wola lub
          lenistwo położnych - choć i tak, niestety, się zdarza. Znam wiele
          położnych, które są niszczone w swoich miejscach pracy, bo mają
          poczucie, że powinny podążać za życzeniami swoich podopiecznych, a
          nie płynąć z prądem. Często solidarność z pacjentkami, a nie z
          koleżnkami z pracy lub lekarzami, jest postrzegana jako zdrada -
          wiele z nas doswiadczyło odrzucenia w środowisku pracy.
          Jesteśmy "zsyłane" z porodówek, szykanowane, oskarżane o powodowanie
          obrażeń u kobiet. Znam świetne położne, które z powodu presji
          środowiska zrezygnowały z zawodu... Naprawdę same nie zwojujemy
          wiele - jeśli kobiety nie będą się domagały głośno swoich praw i
          opieki sprawowanej przez wybrane położne, to jeszcze długo nic się
          nie zmieni. Nie będę rozwijała tematu, bo podchodzę do sprawy bardzo
          emocjonalnie, ale bez współdziałania niepokornych z obydwu stron to
          nadal będzie się mówiło o "roszczeniowych" pacjentkach
          i "nawiedzonych" położnych...
          • 987ania Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 29.04.08, 11:09
            To nie nalot na położne a na rutynę i brak chęci zmiany. Mam w swoim najbliższym
            otoczeniu koleżanki położne i niestety ale to one nie mają ochoty na zmianę
            swojej pozycji zawodowej. Nie chcą się szkolić, czytać, uczyć itp. Bo tak jest
            wygodniej. Wiedzą, że lekarz pod ręką i jakby co to one niewinne. Może jak
            wykruszy się pokolenie oddziałowych z tamtych lat (i nie chodzi mi tylko o wiek
            metrykalny), to położna stanie się partnerką dla kobiety i lekarza. Ciężko mi
            sobie wyobrazić rodzącą, która oprócz rodzenia musi jeszcze prosić się o swoje
            prawa. Zawsze wydawało mi się, że to położne i pielęgniarki są takim łącznikiem
            między lekarzem i pacjentem. Położna to adwokat rodzącej.
            Niestety położnych takich jak pani jest bardzo niewiele. Tym bardziej przekonuję
            sie o tym teraz, kiedy sama muszę urodzić. Albo urodzę w domu albo pojedziemy w
            razie komplikacji na Żelazną. Jeśli tam nie będzie miejsca, to chyba wolę cc niż
            dyskusje z personelem.
            Pozdrawiam
            • katarzynaoles Re: A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozyc 29.04.08, 16:42
              No, niestety, wiele prawdy w tych słowach... Ale czuję, że moim
              zadaniem jest bardziej działanie na korzyść kobiet i tych położnych,
              które chcą je wspierać - a nie koncentrowanie się na tych moich
              koleżankach, które są niereformowalne, na roszczeniowych rodzących i
              feudalnym systemie polskiej służby zdrowia... Szkoda energii,
              naprawdę. Myślę, że sensowniej jest budować coś nowego, niż ciskać
              kamienie do czyjegoś ogródka (to nie do Pani,pani Aniu, broń Boże!)-
              i to właśnie próbuję z uporem robić, choć czasem kusi, żeby komuś
              dołożyć, oj kusi:)Mam nadzieję, że zmiany w polskim położnictwie
              będą przypominały lawinę, która zaczęła się od małej kulki
              śniegowej - na razie to popychamy tą śnieżkę w stronę zbocza. Byle
              razem i do przodu :). Pozdrowienia dla wszystkich popychających.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka