Bóle w podbrzuszu

20.03.08, 18:12
Ponawiam temat ze względu na pomylenie forum i proszę o radę.
Od kilku dni mam problemy z chodzeniem, wstawaniem z łóżka - normalnym
funkcjonowaniem z powodu nasilającego się bólu brzucha w okolicy krocza (boli
w momencie napinania mięśni). Jestem w 32 tygodniu ciąży. We wtorek byłam na
badaniach - ktg, badanie moczu, morfologia - wszystko w porządku. Szyjka
macicy jest zamknięta. Żadnych objawów przedwczesnego porodu. Moja ginekolog
kazała mi zwolnić tępo życia i dużo odpoczywać. Skąd ten ból? Nie chce
zaszkodzić swojemu dziecku. A jak wiele pracujących kobiet wie, trudno
powiedzieć sobie dość-jeżeli nie zna się przyczyny. Proszę o odpowiedz. Nie
wiem co mam robić. A nie chce dać się zwariować. To moja pierwsza ciąża i
trudno mi ocenić co jest naturalnym objawem a co nie. Zauważyłam, że ból z
rana jest mniejszy. Od kilku dni nie chodzę do pracy - wariuję bo nie potrafię
odpoczywać - szczególnie teraz kiedy leżenie jest niewygodne, siedzenie też bo
czuję ucisk na żołądek i zaczyna się zgaga. Robię się marudna i nerwowa.
Jedyne co powoduje uśmiech na mojej twarzy to, że mój synek jest bardzo
aktywnym chłopakiem i cały czas daje o sobie znać. Wtedy wiem że u niego
wszystko w porządku. Byłam w pełni przekonana, że tak jak nasze mamy babcie
pójdę do pracy 16 maja a 17 maja urodzę. Cóż ... Sad
    • katarzynaoles Re: Bóle w podbrzuszu 20.03.08, 22:12
      Witam. Mnie przychodzi do głowy rozejście spojenia łonowego. Już był
      taki wątek na forum, dziewczyny sporo pisały o swoich
      dolegliwościach z tym związanych - proszę przeczytać i porównać.
      Może któryś z zaproponowanych sposobów zmniejszenia dolegliwości i
      Pani przyniesie ulgę. Na zgagę polecam częstsze jedzenie małych
      posiłków, dokładne przeżuwanie, popijanie posiłku kefirem lub
      naturalnym jogurtem, pogryzanie migdałów - powinno pomóc. Jeśli ma
      Pani trudności z wyhamowaniem aktywności (a to zdarza się
      współczesnym kobietom dość często - na pewno nie jest Pani
      wyjątkiem) proszę zastanowić się, czy nie miała Pani kiedyś ochoty
      na zrobienie czegoś, na co nigdy nie było czasu? Może teraz jest
      właśnie ta chwila? Pod warunkiem, że nie była to wyprawa w Himalaje,
      bo z tym będzie trzeba pewnie poczekać do porodu chociaż :)
      Pozdrawiam:)
    • reaga Re: Bóle w podbrzuszu 20.03.08, 23:42
      mam to samo, aktualnie 36tyg ciazy, objawy takie dolaczyly okolo miesiac temu
      w badaniu usg spojenia łonowego u mnie wyszło, ze wszystko ok, a bol niestety
      jest :(
      do tego 'chrobotanie' w okolicy kosci ogonowej...
      dogodne pozycje to: stanie/chodzenie - wolniutko i nie za wiele, bo juz po
      chwili dopada mnie potworne zmeczenie; lezenie na prawym lub lewym boku -
      zmiana, gdy biodro zaczyna bolec; i nic wiecej
      bol jest spory :( przewrocenie sie na drugi bok lub wstanie z łózka to, poza
      wysylkiem, wladsnie przezwyciezanie bolu

      w dodatku ruchy dziecka wywoluja ostre kłócia w podbrzuszu, jakby kłócie
      szpilkami :(
      z utesknieniem wyczekujemy z mezem konca... kazdy kolejny dzien przynosi
      niestety gorsza atmosfere: unikanie, milczenie - zadne z nas nie moze nic
      zmienic, ja staram sie nie narzekac, nie marudzic, wytrwac, mąż stara sie mnie
      wyreczac, co mnie irytuje/przemilczam to /, bo cenie niezaleznosc, jednoczesnie
      maz czuje sie chyba 'bezuzyteczny' nie mogac mi pomoc, kiedy wyraznie jest mi
      zle, boli itp
      ogolnie jakas malo radosna atmosfera oczekiwania - z czym tez mi zle, bo przeciez...
      • anna.bzdek Re: Bóle w podbrzuszu 01.04.08, 11:18
        Mi też nie przechodzi:( staram się mniej pracować, nie przemęczać - ale kazda
        czynność sprawia mi ból. Jestem w 34 tygodniu i zgłupiałam - może poprostu tak
        ma być:(
        • daissy6 Re: Bóle w podbrzuszu 02.04.08, 08:01
          Hej, ja mam takie same bóle mniej więcej od stycznia, wstanie w nocy do łazienki
          to koszmar, to samo ze zmianą boku w nocy, uniesienie nogi do góry trwa
          minutami, ze stękaniem i jęczeniem...ale uśmiecham się przy tym bo wiem, że to
          już koniec...dużo leżę i chociaż też jestem strasznie aktywna na co dzięń,to
          teraz zwolniłam, czytam książki, siedzę na necie, odpoczywam ile się da, bo
          potem ciut zmieni się życie...mój mąż też wie, że nie może mi pomóc bo to mnie
          boli a nie jego, ale wiecie co? ja mu nie marudzę i nie jetem zła...właśnie tym
          bardziej staram się mieć dobry humor, bo nie dość że łamie to jeszcze ciągle
          grymas na twarzy???

          Polecam dobry film, dobrą książkę, coś dobrego do przegryzienia i do picia i
          czas szybciej minie...ja w nocy trzymam nogi ciut wyżej, czasami to pomaga...
Pełna wersja