Ciąża wysokiego ryzyka, Fenoterol.

21.03.08, 12:42
Witam ponownie. Przypomnę, że pytałam wcześniej o leki na uspokojenie podczas porodu.
Pytanie dzisiaj mam takie, czy moja kolejna ciąża może, a nawet powinna być zakwalifikowana do ciąży wysokiego ryzyka? Dodam, że z 37/38 tc. przestałam czuć ruchy dziecka, wystąpił zawężony zapis KTG, później spadało też Zuzi tętno do 60 uderzeń, no i w efekcie Zuzia 2 godziny po porodzie odeszła.
I jeszcze jedno pytanie odnośnie Fenoterolu. Zagrażał mi przedwczesny poród mniej więcej od 34 tc. i z tego tytułu brałam ten lek. Słyszałam takie opinie, że maksymalnie można go brać do 36 tc., mi kazano brać do 38 tygodnia. Co o tym myśleć?
Pozdrawiam!
Ola Ł.
    • katarzynaoles Re: Ciąża wysokiego ryzyka, Fenoterol. 21.03.08, 22:11
      Witam. Różnie to jest z tym fenoterolem - najczęściej jednak każe
      się go odstawić koło 36tc. Może trzeba po prostu spytać lekarza,
      dlaczego ma go Pani brać tak długo - na pewno jakieś argumenty ma,
      jeśli podjął taką decyzję. A Pani ma prawo te argumenty znać. Co do
      kwalifikacji Pani ciąży - to z całą pewnością jest ona traktowana
      jak ciąża wysokiego ryzyka - i ze względu na wywiad i na grożący w
      obecnej ciąży poród przedwczesny. Proszę też pamiętać, że ma Pani
      wszelkie podstawy, żeby w razie odczuwania jakiegoś niepokoju iść do
      szpitala na kontrolne KTG. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt :)
      • mockery Re: Ciąża wysokiego ryzyka, Fenoterol. 21.03.08, 22:59
        Dziękuję bardzo za odpowiedź, rozwiało to moje wątpliwości co do znalezienia innego lekarza - ten, u którego byłam ostatnio stwierdził, że druga ciąża jest traktowana normalnie.
        Jeszcze raz bardzo dziękuję.

        Ola Ł.
        • mockery Re: Ciąża wysokiego ryzyka, Fenoterol. 21.03.08, 23:05
          I jeszcze jedno (wpadło mi to pytanie dopiero teraz). Czy w ciąży wysokiego
          ryzyka jestem z góry skazana na cc, czy może istnieje możliwość porodu sn? Nie
          chciałabym, żeby w kolejnej ciąży doświadczyć tego samego, ale nie czuję się jak
          stu procentowa kobieta, bo nie było mi dane nawet doświadczyć prawdziwych bóli
          porodowych. Wiem, że wiele kobiet mi zazdrości, bo nie doświadczyłam tego bólu,
          ale jednak chyba byłabym z siebie dumna, że w taki sposób przeżyłam poród.
          Pozdrawiam!

          Ola Ł.
          • katarzynaoles Re: Ciąża wysokiego ryzyka, Fenoterol. 22.03.08, 00:55
            Ciąża wysokiego ryzyka oznacza, że w jej trakcie jest Pani pod
            szczególnym nadzorem. Natomiast poród po takiej ciąży może być jak
            najbardziej normalny i prowadzony sn. To wszystko zależy od wielu
            czynników, których nie znam - na przykład dopiero teraz
            wywnioskowałam, że chyba rodziła Pani przez cc? W każdym razie
            decyzję co do sposobu rozwiązania podejmuje się biorąc pod uwagę
            wszystkie okoliczności. Na pewno ważna będzie tu przyczyna odejścia
            córeczki. Nie wiem, czy dobrze przemyślała Pani decyzję o zmianie
            lekarza? Ma ona sens jedynie, jeśli nie ma Pani poczucia
            bezpieczeństwa pod jego opieką - jak rozumiem, jest już Pani pod
            koniec ciąży i to, że dotychczasowy lekarz zna jej przebieg może być
            plusem. Ale decyzja zależy od tego, co Pani czuje - na pewno dobrze
            byłoby z kimś życzliwym przedyskutować swoje wątpliwości.
            Pozdrawiam :)
            • mockery Re: Ciąża wysokiego ryzyka, Fenoterol. 22.03.08, 02:29
              Pani Kasiu, to co napisałam dotyczyło pierwszej ciąży. Tak, rodziłam przez cc., fenoterol kazali mi brać w pierwszej ciąży do 38 tc. Zastanawiam się nad tym, czy spróbować jeszcze raz. Nie wiem czy jestem na tyle silna, żeby spróbować jeszcze raz. Ciąża przebiegała idealnie poza tym, że zagrażał mi przedwczesny poród. Mój instynkt macierzyński jest tak bardzo silny, że chciałabym już teraz doświadczyć tego. Jest wiele ale, chce mieć pewność, że zrobiłam wszystko, żeby dzidzia urodziła się zdrowa i żyła. Zuzia była zdrowa, ale...
              Do lekarza, którego chodziłam przez ok. 4 lata, już więcej nie poszłam (jak z mąż poszedł powiedzieć, że coś niedobrego się z nami dzieje, usłyszał, że "do macierzyństwa trzeba dorosnąć", dodam, że oboje jesteśmy ok. trzydziestki). Trafiłam do niby super specjalisty, który stwierdził, że wszytko jest ok., i że kolejna ciąża będzie traktowana normalnie. Bez żadnych szczególnych uwzględnień. Dlatego pytam, jak jest naprawdę. Chce mieć pewność, że zrobiłam wszystko w mojej mocy, żeby kolejny dzidziuś nas cieszył tutaj na ziemi.
              Dziękuję bardzo za odpowiedzi.

              Ola Ł.
Pełna wersja