Dodaj do ulubionych

Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie

27.03.08, 22:44
Pani Kasiu, ostatnio trafiam w necie na mrożące krew w żyłach
informacje, że ból porodowy daje się porównać tylko do amputacji
kończyny bez znieczulenia. Włos mi się jeży na głowie, a do porodu
(pierwszego) mam ok. 4 tygodnie. Co Pani na to?
Mieszkam w W.Brytanii i w szpitalu mogę sobie zażyczyć każde
dostępne znieczulenie, ale do tej pory chciałam rodzić bez niego,
mam np. jakąś fobię przed wkłuwaniem w kręgosłup. Moje pytanie
dotyczy środka diamorphine, co to jest, czy w Polsce też się go
podaje? Wiem, że podają też pethidine, ale w moim szpitalu podają
diamorphine. Będę wdzięczna za odpowiedź i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • edzia.79 Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 28.03.08, 09:39
      Boze co za porownanie!!!!!
      rodzilam 8 mies temu sn i mamm super wspomnienia z porodu.
      trwal krotko bo 2 godz i naprawde mozna bylo wytrzymac.
      gdybym rodzila dluzej wzielabym zzo tak jak przy pierwszym porodzie-wklucie nie boli a porodu prawie nie czujesz.
      dla mnie bole-sory za okreslenie-mozna porownac do silnych boli menstruacyjnych lub do bolu zoladka przy rozwolnieniu
      :)))))))
      nic sie nie martw,wcale nie jest tak strasznie a takich historii nie czytaj.
      jedz z nastawieniem ze jak bedzie bardzo bolec poprosisz o znieczulenie.
    • kinga700 Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 28.03.08, 11:59
      Dzięki dziewczyny. U mnie zzo bez problemu dostępne, tylko że ja mam
      jakiś opór. Ale zaczynam brać pod uwagę. Zrobię, jak radzicie:
      zobaczę jak będzie i najwyżej się zdecyduję. Jeszcze do niedawna
      brałam pod uwagę te pozostałe środki uśmierzające, ale one chyba nie
      działają dobrze na dzidziusia. Nie wiem tylko, czym się różnią.
      Pozdrawiam serdecznie
    • pinacolada17 Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 28.03.08, 13:51
      a ja czytalam, ze obecnosc meza przy porodzie zwieksza ryzyko rozwodu w 10 lat
      po urodzeniu dziecka... naprawde rozne rzeczy mozna przeczytac, po co sie tak
      nakrecac, kazdy z nas przyszedl na swiat w ten sposob, takze spokojnie :) Ja sie
      juz tyle naczytalam podobnych rzeczy, ze najbardziej makabryczne opowiesci w
      ogole, ale to w ogole mnie nie wzruszaja i Tobie zycze tego samego
        • chochlinka Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 28.03.08, 14:50
          Zawsze mnie zdumiewają takie porównania.Mniemam,że mędrzec
          ustalający te skalę przeszedł najpierw amputację kończyny bez
          znieczulania a potem samodzielnie urodził. Na codzień rodzą kobiety
          bez znieczulania,po czym świadomie decydują sie na nastepne dziecko
          i też wcale od progu nie krzyczą o znieczulenie.Czy ktoś komu bez
          znieczulania obcięto rękę zgodziłby sie na to ponownie? Co ty na to
          Kasiu?
          Może warto zastanowić się kto i w jakim celu tak straszy kobiety
          zreczą najbardziej fizjologiczną pod słońcem.Jaki to ma sens? To
          czemu do mnie przychodzą kobiety szukając właśnie możliwości
          rodzenia bez leków,bez znieczuleń,oszałamiania
          narkotykami,poganiania kroplówkami?
          • cota Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 28.03.08, 15:53
            z tego co wiem to jest to tzw.skala anestzejologiczna i nie służy
            przestraszenia kobiet w ciązy :)) znjadują sie niej takze inne
            bolesne przypadłości - bóle nowotworowe, kolka nerkowa i inne -
            kiedyś ją widziałam. Okreśła sie ją na podstawie badań oragnizmu i
            rekacji pacjenta. Nikt by się nie zgodził na obcięcie w ogóle
            jakiejś kończyny...chyba, ze martwica itd. Natomiast po to medycyna
            poszła do przodu, żeby korzystać z jej zdobyczy, jesli masz zzo na
            życzenie (pozazdrościć) to nie ma po co cierpieć. Na co dzięn kbiety
            rodzą bez znieczulenie - bo w znacznej większości naszych szpitali
            po prostu nie ma zzo, nie ma wyboru, a dziecko chce się mieć..w
            chwili obecnej znieczula się prawie wszystko, a odmawia sie porodom.
            Oczywiście - jeśłi ktoś nie chce znieczulenia to ok, ale powinno
            być.
            www.rp.pl/artykul/111684.html
            tutaj skala bólu. Koleżanka rodziła raz z zoo, raz bez - mówi, że
            bez porównania, po co cierpieć..
    • blueberry77 Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 28.03.08, 17:07
      Z tą amputacją to chyba przesada, choć nie twierdzę, że poród nie boli :). ZZO
      to świetna sprawa, niesamowita ulga i ja osobiście polecam. Wkłucia się nie
      czuje, bo anestezjolog wcześniej robi zastrzyk znieczulający podskórny. Tak jak
      dziewczyny piszą - najlepiej zdecydować już w trakcie, ale pamiętaj że
      znieczulenie można podać pomiędzy 4 a 8 cm rozwarcia (nie wcześniej i nie później).

      Te środki na morfinie podobno (bo nie miałam przyjemności) nie są zbyt
      skuteczne, za to skutecznie ogłupiają ;)
      • kulma.m Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 28.03.08, 21:22
        Mala korekta do ZZO podaje sie je od 2 cm a nie 4 cm, ja tak mialam,
        i to w renomowanej placówce Warszawskiej - Szpitalu Św. Zofii.
        Powiedzieli ze jak i tak jestem na ZZO zdecydowana to po co mam sie
        meczyc do 4 cm :)

        Zdeydowanie polecam, moj porod trwal 13 godzin i chyba bym tam
        zeszla gdyby nie ZZO. Tez sie martwilam wkluciem, bo nie mozna sie
        wtedy poruszyc, ja raz drgnelam i musieli sie wkuwac drugi raz. Ty
        od razu popros meza o pomoc, niech Ci przytrzyma glowe w gol miedzy
        swoimi ramionami i trzyma rece, u nas mimo mojego strachu ta metoda
        zadzialala. Po porodzie jak anestezjolog przyszedl wyjmowac rurke z
        plecow mialam ochote go po nogach calowac (panicznie balam sie bolu
        porodowego.)
    • katarzynaoles Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 28.03.08, 23:38
      Witam. Po pierwsze - to po raz kolejny przychodzi mi do głowy, że
      aktywność internetowa nie zawsze wychodzi na zdrowie... Też gdzieś
      natknęłam się na tę skalę - ale dla mnie jest ona bez sensu - no bo
      jaki może mieć sens umieszczanie bólu związanego z rodzeniem dziecka
      obok bólu przy amputacji, czy chorobie nowotworowej? Ból nie jest
      odczuwany tak samo, nawet, jeśli jego natężenie jest podobne - ból
      jest subiektywny w dużym stiopniu. Podczas porodu na odczucia bólowe
      składają się dwie główne czynniki: biologiczne (np. wielkość
      dziecka, elastyczność tkanek mamy, indywidualny próg wrażliwości
      bólowej) oraz psychofizyczne (np.lęk, brak poczucia bezpieczeństwa).
      na te pierwsze nie mamy specjalnie wielkiego wpływu, natomiast na
      drugie - i owszem. To, że współczesne kobiety tak cierpią podczas
      porodu wynika w dużym stopniu z tego, że go nie akceptują. Wystarczy
      poczytać to forum... Jak można zgodzić się na ból, jeśli nie widzi
      się żadnego sensu w całym procesie, który go powoduje? Ale można
      spróbować na poród popatrzeć inaczej - ten ból nie zwiastuje niczego
      złego, a wręcz przeciwnie - jest objawem prawidłowego funkcjonowania
      ciała. Trwa z przerwami -w zaawansowanym porodzie to np. 1 min
      skurczu i 2-3 minuty przerwy. Jest więc możliwość wykorzystania tego
      czasu na odprężenie - i proszę mi wierzyć - nie jest to niemożliwe.
      Można skorzystać z wielu sposobów niefarmakologicznego łagodzenia
      bólu - jest się wtedy aktywnym i ma się poczucie panowania nad
      sytuacją - a to zmniejsza lęk i - co za tym idzie - ból. Wtedy też
      wydzielają się endorfiny, które łagodzą ból, a nie otępiają.
      Nie jestem zwolenniczką mąk nie do wytrzymania - bo ma to zły wpływ
      i na mamę i na dziecko - ale trudno mi zrozumieć postawę, w której z
      góry rezygnuje się z przeżycia czegoś niezwykłego. Najsmutniejszy
      poród, jaki pamiętam to był poród jednej z moich znajomych, która
      dokładnie znieczulona leżała na łóżku czytając kolorowe czasopisma,
      które odłożyła może na ostatnie 20 minut przed narodzinami córki...
      A wracając do znieczulenia - nie polecam ani pochodnych morfiny, ani
      dolarganu - niedawno pisałam już na ten temat. Jeśli chce Pani mieć
      komfort psychiczny (a to ważne, bo wtedy mniej boli!) to proszę
      zapewnić sobie MOŻLIWOŚĆ znieczulenia w wybranym przez siebie
      momencie. Na koniec napiszę jeszcze coś o moich podopiecznych -
      przyjmuję porody bez żadnego farmakologicznego znieczulenia i
      większość z "świeżych" mam zaraz po porodzie, albo najadalej po
      kilku dniach mówi, że było świetnie, że niczego nie żałują. Przecież
      to nie znaczy, że rodziły bez bólu, ani że należą do jakiegoś
      nadzwyczajnego plemienia - to ich myślenie i aktywność w czasie
      rodzenia wpłynęły na to, jak przeżyły poród. Życzę wielu pozytywnych
      myśli o porodzie i takiego porodu, który będzie Pani wspominała jako
      wspaniałe przeżycie :)
      • ciocia.anielcia Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 01.04.08, 12:01
        > góry rezygnuje się z przeżycia czegoś niezwykłego. Najsmutniejszy
        > poród, jaki pamiętam to był poród jednej z moich znajomych, która
        > dokładnie znieczulona leżała na łóżku czytając kolorowe czasopisma,
        > które odłożyła może na ostatnie 20 minut przed narodzinami córki...

        Jakoś nie rozumiem co w tym smutnego, miała śpiewać psalmy na cześć rodzącego
        się nowego życia? Może to dla niej właśnie był "dobry poród"?

        Dlaczego personel szpitala decyduje co ma przeżyć kobieta? Znieczula się
        znacznie mniej bolesne stany niż poród, ból głowy, zęba, miesiączkowy - i każdy
        uważa to za normalne i błogosławieństwo cywilizacji. Dlaczego przy znacznie
        bardziej poważnym bólu odmawia się kobietom prawa do podstawowej ludzkiej decyzji?

        To, że współczesne kobiety tak cierpią podczas
        > porodu wynika w dużym stopniu z tego, że go nie akceptują. Wystarczy
        > poczytać to forum... Jak można zgodzić się na ból, jeśli nie widzi
        > się żadnego sensu w całym procesie, który go powoduje? Ale można
        > spróbować na poród popatrzeć inaczej - ten ból nie zwiastuje niczego
        > złego, a wręcz przeciwnie - jest objawem prawidłowego funkcjonowania
        > ciała.

        KAżdy ból jest przejawem prawidłowego funkcjonowania ciała, ma spełniać rolę
        ostrzegania i sygnalizowania tego że coś złego dzieje sie z organizmem. Jest
        przydatny do momentu postawienia diagnozy. Później zupełnie zbędny. Ból porodowy
        niczego nie wnosi poza dodatkowym stresem. Jeśli któaś to akceptuje - w
        porządku, ale dlaczego ta która nie akceptuje jest gorsza?

        Współczesne kobiety wcale nie znoszą porodów gorzej niż ich porzedniczki przed
        laty. Polecam trochę literatury lub wycieczkę do muzeum medycyny, w UK można
        obejrzeć "rekwizyty" porodowe któe dają wiele do myślenia, oj wiele...
        • cota zgadzam się z ciocią anielcią ;) 01.04.08, 13:20
          Nie wiem co smutnego było, że kobieta w bezbolesny sposób i na
          spokojnie przeszła poród..lepiej by było jakby krzyczała z bólu,
          wyzywała wszystkcih naokoło??? nie rozumiem. Być moze dla niej była
          to super chwila, nie rozumiem dlaczego miała cierpieć. I dlaczego
          cierpienie tak uszlachetnia. Każdy poród niesie za sobą urodzenie
          dziecka, zarówno w bólach, jak i bezboleśnie, jeśli mozna go znieść
          to po co się męczyć?? oczywiście jeśli ktoś chce przeżyć ten ból -
          to proszę bardzo,ale nie rozumiem nastawienia naszego personelu, ze
          rodząca powinna poczuć ten bol. Ja powinnam sama decydować o
          porodzie - sama li i tylko
            • franczii Re: zgadzam się z ciocią anielcią ;) 01.04.08, 16:46
              Uważam, że ze znieczuleniem też mozna przeżyć poród świadomie, jeżeli kobieta na
              to znieczulenie się świadomie zdecydowała po zapoznaniu się ze wszystkimi
              zaletami i wadami, bo takie też są, i uznała, że dla niej takie rozwiązanie
              będzie najlepsze.
              Z tego co czytałam wiele kobiet ma fajne wspomnienia z porodów z zzo, nie żałują
              i nie wygląda, żeby miały wyrzuty do siebie, że z czegoś fajnego zrezygnowały.
              Uważam, że to nie nam oceniać, czy to było smutne wydarzenie czy wesołe, mogą to
              zrobić tylko protagonisti bo ich odczucia są najważniejsze. Może ta kobieta z
              opowiadania pani Kasi właśnie taki poród sobie wymarzyła.
              Przyznam, że ja świadomie zdecydowałam się na poród bez zzo, wiec moj poród był
              świadomy ale wcale nie czuję, żeby ten ból który przeżyłam sprawił, że mój
              poród był wzruszający, magiczny i bardziej wyjątkowy od porodu mojej koleżanki z
              zzo. Wolałabym przez ten ból w ogóle nie przechodzić i się tak nie męczyć,
              gdybym miała możliwość ale ze wszystkich dostępnych mi opcji rodzenia, wlącznie
              z cc na życzenie, uznałam, że dla mnie najlepszy będzie poród jak najmniej
              zmedykalizowany a zzo niestety niesie ze sobą ryzyko dodatkowych interwencji.
              Gdyby nie to na pewno nie zdecydowałabym się tak cierpieć.
        • kaeira Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 01.04.08, 15:34
          ciocia.anielcia napisała:
          > KAżdy ból jest przejawem prawidłowego funkcjonowania ciała, ma spełniać rolę
          > ostrzegania i sygnalizowania tego że coś złego dzieje sie z organizmem. Jest
          > przydatny do momentu postawienia diagnozy.

          Hmm, no chyba jednak nie każdy. Bo właśnie ból porodowy NIE ostrzega, że dzieje
          się coś złego, bo też nic złego się nie dzieje. To samo zresztą odnosi się do
          bóli miesiączkowych choćby. (oczywiście nie mówię o przypadkach chorób czy
          komplikacji).
          • 987ania Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 01.04.08, 15:47
            kaeira myślę, że dyskusja nie ma sensu. Ból w porodzie dla świadomych kobiet ma sens, poza tym wyzwala pewne mechanizmy. Oczywiście każdy ma inny próg bólu ale jest tyle sposobów łagodzenia bólu, że ZZO jest na końcu. Ale do tego trzeba być świadomym, żeby można świadomie wybrać.
          • ciocia.anielcia Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 01.04.08, 16:31
            Ból porodowy ostrzega żeby zmobilizować organizm do rodzenia a nie na przykład
            wyjścia na zakupy. Ból miesiączkowy podobnie, prawidłowe miesiączkowanie nie
            boli. Jeśli ktoś odczuwa wówczas bóle to jest to zaburzenie, częstoś jego
            występowania nie zmienia tego faktu.
            Niech nikt nie będize zmuszany do znieczulania porodu, ale też w drugą stronę,
            niech nikt kobietom na siłę nie wmawia, że sens ich życia zależy od tego czy
            przeżyły bolesny poród.
            Jak ktoś ma ideologię, że cierpienie uszlachetnia i co nie zabije to wzmocni, to
            niech sobie ma. Ale to tylko ideologia więc nie moze być narzucana wszystkim ale
            wybierana dobrowolnie.
            Ja takiej nie mam i chciałabym być dokładnie znieczulona. Nawet jak jakaś
            położna będzie mi mieć za złe że czytam wtedy gazetę.
    • kaeira Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 29.03.08, 11:40
      Dla mnie to także kompletny absurd.
      No, wiadomo, ból jest indywidualny, i może są kobiety dla ktorych to gorsze od
      tej kończyny.
      Ja mogę mówić o sobie, miałam co prawda skurcze tylko do 8cm, ale za to przez 24
      godziny (potem CC). NIGDY NEVER EVER nie przyszło by mi do głowy takie
      porównanie. Bóle jako takie były całkiem znośne.

      Zresztą nawet jak bóle są dość potworne (i tak niekiedy bywa) wiadomo, że ich
      rezultatem będzie dziecko, czyli radość i nowe życie, a przy amputacji
      rezultatem bólu jest strata i okaleczenie.
      • kaeira Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 01.04.08, 17:44
        Jeszcze dla wyjaśnienia:

        Ja byłam teoretycznie przeciw znieczuleniu, ale zostawiałam sobie taką możliwość, bo przeciez nie wiedzialam, jak zareaguje na ból. W końcu je owszem wzięłam, ale nie dlatego że bóle były takie straszne, bo wcale nie były, tylko dlatego, że ja już nie byłam w stanie sobie z nimi radzić (straszne przeziębienie + 2 noce bez snu + stres szpitalny (po nadziei na poród w Domu Narodzin)).
        Miało znieczulic "na 70-80 procent" jak powiedział anastezjolog. Moze i tak było, ale ulga była krotka, i to glownie dlatego, że osłabiło i tak juz słabą akcję skurczową, potem więcej oksytocyny, znowu bardziej boli, i tak to się nakręca.
        Tyle dobrego, że jak się w końcu zdecydowałam na CC (po 48 godz od odejściu wod!) to znieczulenie już było, i tylko "dolali".
        (Aha, moglam chodzic, ruszac się itd. Z tym zero problemów.)
      • goblin.girl Re: skala 03.04.08, 13:07
        Dla mnie ta skala jest z lekka absurdalna.
        Nie rodziłam póki co, ale... na tej skali jest np. ból zęba sklasyfikowany jako
        mniej dokuczliwy niż siniaki. No przepraszam, ale siniaki miewam często, a w
        okresie, kiedy intensywnie trenowałam, chodziłam poobijana non stop i jakoś nie
        musiałam się z tego powodu znieczulać :) Tymczasem u dentysty standardowo
        proponuje się znieczulenie przy każdej dupereli. Nie ma na tej skali jedynego
        rodzaju bólu, który IMO jest nie do zniesienia - migrenowego bólu głowy. Złamane
        konczyny miałam też i jednak uznalabym, ze to troszke powazniejszy ból niz
        siniaki, chociaż też nie histeryzowałam z tego powodu.
        Wniosek - każdy odczuwa inaczej; nie wiem, czy w tej skali uwzględniona jest
        znieczulajaca rola hormonów, które podczas porodu funkcjonują, poza tym ta sama
        sytuacja moze być kompletnie różnie odczuwana w zależnosci od otoczenia,
        poczucia bezpieczenstwa itp, jak to mądrze pani Kasia napisała. Nie ma sensu sie
        takimi porównaniami nakręcac. Co nie znaczy, że potępiam dostepnosć zzo - to
        dobrze, ze gdzieniegdzie jest dostępne i powinno byc dostępne wszędzie, ale nie
        trzeba się nastawiać, ze to konieczne i inaczej nie da rady.
    • kartoffeln_salat Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 01.04.08, 18:23
      Rozwalają mnie takie porównania!
      A czy komuś amputowano tą nogę bez znieczulenia, że ma jakieś
      pojęcie? :)

      Swoją drogą gdyby tak faktycznie było, podejrzewam że pacjent by
      zwyczajnie zemdlał, i dlatego mnie ciekawi co lekarze i położne
      robią z kobietą rodzącą która co chwilę mdleje??????
      • ciocia.anielcia Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 01.04.08, 19:08
        > Rozwalają mnie takie porównania!
        > A czy komuś amputowano tą nogę bez znieczulenia, że ma jakieś
        > pojęcie? :)

        Wystarczy zbadać co się dzieje z mózgiem.
        Poza tym są skale na których ludzie opisują co czuli i jak.
        Amputacje bez znieczulenia wykonuje się choćby w krajach Trzeciego Świata lub
        kiedy jest wojna. Nie oszukuj się, że to nie istnieje i z tego powodu wszystkie
        wnioski sa do bani.
        Niestety ci którzy robią takie porównanie mogą mieć rację.
        Chociaż ból i wiele innych doznań to bardzo subiektywna sprawa, co przemawia za
        tym, aby jednak kobiety miały wybór. Gloryfikowanie bólu porodowego to jeden z
        najbardziej szkodliwych mitów jakie znam. Istne "opium dla ludu".
    • marbra301 Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 01.04.08, 20:56
      Witam.
      Moim zdaniem kobieta sama powinna zadecydować co jest dla niej
      najlepsze. Tak naprawdę żaden lekarz nie jest w stanie ocenić ile
      dany człowiek może wytrzymać oprócz nas samych. Myślę, że każda z
      nas do czasu porodu poznała na tyle swój organizm, że wie ile może
      wytrzymać. Niestety w naszym kraju jest przekonanie że jak rodzić to
      w bólu a zzo na życzenie jest tylko dostępne w niewielu placówkach.
      Ból tak naprawdę zawsze pozostanie bólem i nieważne z jakiej jest
      przyczyny. Mami się nas że po bólu przychodzą chwilę euforii bo
      przecież mamy swoje upragnione dziecko. Ale czy musimy go wyczekiwać
      w bólach i jękach.? Nigdy nie zapomnę gdy jako nastolatka wracałam
      do domu z dystoketki i słyszałam potworne wrzaski rodzących kobiet (
      droga na skróty prowadziła przez teren szpitala). Ale czy ktoś tak
      naprawdę zmierzył jaki stres kobieta przechodzi jak się boi porodu,
      co przeżywa i myśli?. Sama jestem w ciąży. Do mojego porodu jeszcze
      daleko. Ale teraz już wiem że napewno będę chciała skorzystać z zzo.
      Chcę zapamniętać te pozytywne chwile, a nie chwile w których
      będę "wyła" z bólu. Może to trauma z młodzieńczych lat, ale tak
      naprawdę wiele z nas przyszłych matek zostaje ze swoimi lękami i
      obawami pozostawione same sobie bo w naszym kraju wyboru praktycznie
      nie ma a rodzić po ludzku to w ogromnej większości właśnie w
      bólach.
      • bestyika Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 02.04.08, 12:44
        wydaje mi się, że we wpisie p. kasi nie chodzi o to, że trzeba
        rodzić w bólu a zzo to fanaberia...
        każda kobieta ma inne oczekiwania i wyobrażenia o tym jak powinien
        wyglądać dobry poród...jedne ufają w naturę, swoją intuicje i chcą w
        porodzie aktywnie uczestniczyć, bo to jedno z najważniejszych
        wydażeń w życiu...a każda interwencja medyczna w jakiś sposób
        zakłóca przebieg tego procesu (oczywiście pomijam tu sytuacje, kiedy
        interwencja medyczna ratuje zdrowie czy życie matki lub
        dziecka)...dla innych najważniejsze jest uniknięcie bólu...i moim
        zdaniem nikt normalny tego źle nie ocenia...
        • franczii Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 02.04.08, 13:16
          Myślę, że większość osób zgadza się z p. Kasią w dużej części jej wypowiedzi. Ja
          bardzo cenię jej wiedze, z której wielokrotnie korzystam czytając jej posty, co
          pozwoliło mi sobie wyrobić własne zdanie na pewne zagadnienia ale uważam za
          nadużycie stwierdzenie, że jakaś kobieta miała smutny poród bo znieczulona cały
          czas czytała gazetę. Chyba o to właśnie chodziło dziewczynom, które się nie
          zgodziły z p. Kasią w tym wątku. Przynajmniej ja to w ten sposob odebrałam.
          A co do intuicji i zaufania do natury, brzmi to pieknie, ale przyznajmy szczerze
          ile kobiet w Polsce, albo nawet tylko na tym forum ma szansę, aby uwzględniono
          ich intuicję przy porodzie i ilu kobietom zostanie dana swoboda i możliwość
          aktywnego rodzenia.
          Ile szpitali przykłada wagę do intuicji rodzącej kobiety, pozostawia w rekach
          natury przebieg porodu i w ilu nie wykonuje się zbędnych interwencji, choćby
          nacinania krocza czy oksytocyny, o czym tu tyle razy była mowa.
          • matysiaczek.0 Re: do franczii 02.04.08, 13:57
            Hej! O ile dobrze Cię zrozumiałam :) to w większości się z Tobą zgadzam. Uważam, że rodzącej powinno się dać możliwość wyboru. Moja koleżanka tak panicznie boi się bólu porodowego, że już drugi raz będzie miała cesarkę na rządanie (okole 2500zł). Staram się ją rozumieć, choć nie jest mi łatwo, bo pierwsze dziecko rodziłam sn ze znieczuleniem, które nie zadziałało (po wszystkim wstałam i poszłam na salę), a ona dopiero po 8 godz mogła iść do łazienki nie mówiąc o kichaniu i kaszlaniu.
            A co do natury to ja i położna która ze mną rodziła daliśmy jej szansę zadziałania. Nie wiem czy to długo, ale namęczyłam się ponad godzinę bólami partymi i dopiero jak nacięli mi krocze, Kamila wyskoczyła jak piłeczka! :) Nie uważam, żeby zrobiono mi krzywdę, wręcz przeciwnie, chyba że to był tylko przypadek.
            Moja intuicja przy porodzie??? Jaka? Gdyby nie położna to wstałabym i poszła, bo nie chciałam dalej rodzić (haha!). A Kamila ciągle główkę odwracała w stronę słońca i nijak nie chciała wyjść zgodnie z naturą.
            Coś rozpisałam się i straciłam wątek, niemniej pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe mamy. Aha! Teraz szykuje mi się cesarka, więc jak urodzę to Wam porówna sn i ces.
          • bestyika Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 02.04.08, 14:30
            niestety masz rację, że polskich szpitalach trudno o taki przebieg
            porodu - bez zbędnych interwencji i pośpiechu...choć oczywiście są
            też położne takie jak p. kasia z ludzkim a nie instrumentalnym
            podejściem do porodu...
            inna sprawa, że wielu kobietom pewnie wcale nie zależy na takim
            porodzie...
            • franczii Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 02.04.08, 15:56
              Bestyjko, może Ty masz taką sytuację, że poród naturalny z prawdziwego
              zdarzenia leży w zasięgu twoich możliwości, jeśli tak jest to się cieszę i życzę
              powodzenia, ale uważam, że nie powinnaś pochopnie oceniać, że wielu kobietom na
              takim porodzie nie zależy nie wiedząc dlaczego im nie zależy. Moim zdaniem im
              nie zależy, bo nie mają takiej możliwości lub nie wiedzą, jak sobie taką
              możliwość zapewnić lub po prostu ufają swojemu ginekologowi (komuś w końcu
              trzeba ufać), który jest zwolennikiem wywoływania, oksytocyny i nacinania.
              Ja też nie siedzę w głowach innych żeby móc stwierdzić, ilu kobietom tak
              naprawdę nie zależy na porodzie aktywnym ale z tego, co przeczytałam na różnych
              forach i na podstawie doświadczeń znajomych mogę powiedzieć, że są owszem
              kobiety, które planują cesarkę na życzenie lub od razu nastawiają się na zzo. Są
              też takie, które żeby urodzić aktywnie jadą nawet 100km ale ile może sobie na to
              pozwolić? Ja sama przy pierwszym dziecku jechałam 70km ale teraz przy drugim nie
              wiem, czy to będzie możliwe ze względów organizacyjnych. Uderzyła mnie za to
              dominująca ilość wypowiedzi pełnych rezygnacji i pogodzenia się z pewnym stanem
              rzeczy oraz przekonanie, że nie ma się na nic żadnego wpływu. To jest dla mnie
              smutne :( a nie to, że jakaś babeczka zafundowała sobie zzo i wynudziła się
              rodząc dziecko. Na drugim biegunie plasują się głosy desperacji co
              odważniejszych i nastawianie się na walkę z personelem medycznym za pomocą
              pisemnych oświadczeń, straszenia sądem w sprawie nacinania, pozycji porodowych
              itp. To mnie przeraża i chyba wolałabym naprawdę urodzić sama w domu niż jechać
              do szpitala, do którego nie mam zaufania i z nastawieniem, że będę tam musiała
              stoczyć walkę o moje prawa. Poród sam w sobie to wielka niewiadoma choćby nie
              wiem jak się człowiek do niego nie przygotował a jeśli do tego dojdzie
              niepewność lub poczucie bezradności wobec pewnych zwyczajów położniczych to już
              zupełnie się nie dziwię niektórym kobietom, że im przestaje zależeć.

              • bestyika Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 03.04.08, 09:36
                ależ ja się z tobą zgadzam franczii:) wiele kobiet (pewnie
                większość) nie ma szans na taki poród i to faktycznie jest cholernie
                przykre...i pewnie alternatywą jest poród domowy, ale żeby na taki
                się zdecydować też potrzeba dużej świadomości i odwagi, no i
                oczywiście z różnych względów nie zawsze można sobie na to
                pozwolić...
                tym nie mniej czytając różne wypowiedzi na forach, nie można nie
                zauważyć, że wiele kobiet nie ma wcale potrzeby takiego przeżycia
                porodu...nie oceniam tego, tylko zwracam uwagę, że tak jest...
            • katarzynaoles Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 02.04.08, 16:00
              Drogie Panie! Pisanie na forum to forma dyskusji. Kiedy się
              dyskutuje, to z założenia przyjmuje się, że inne osoby mają prawo
              mieć swoją opinię w różnych kwestiach i mają prawo podawać argumenty
              popierające ich stanowisko. To, że ktoś ma inne zdanie w jakiejś
              sprawie nie powinno być powodem do okazywania mu agresji, która -
              niestety - pobrzmiewa w niektórych postach. Nie wydaje mi się, żebym
              gdziekolwiek pisała, że "cierpienie uszlachetnia", albo że
              spodziewam się, że wszyscy będą podzielali moje spojrzenie na poród.
              Wydaje mi się, że jestem dość otwarta, jeśli chodzi o różne postawy -
              jeśli ktoś poczuł się obrażony przeze mnie w jakiej dyskusji - z
              góry przepraszam. Ale zdecydownie nie zgadzam się na wkładanie mi w
              usta słów, których nie wypowiedziałam. Nie mam satysfakcji oglądając
              czyjekolwiek cierpienie i nie uważam, że trzeba rezygnować ze
              zdobyczy medycyny i odrzucać z zasady wszelkie możliwości ułatwienia
              sobie porodu. Natomiast zdecydowanie będę broniła stanowiska, że
              przyjście na świat dziecka ma w sobie coś mistycznego, że poród jest
              niezwykłym wydarzeniem, a dobrze przeżyty daje poczucie mocy i jest
              źródłem niezwykłych, nieosiągalnych w inny sposób, emocji. Z tego
              punku widzenia patrzę też na czytanie gazety, które tak wzburzyło
              niektóre panie. No, owszem, miłe - przy kawce do niedzielnego
              śniadanka... I niekoniecznie miałam na myśli od razu śpiewanie
              psalmów (choć to też już widziałam), ale po prostu świadome
              przeżywanie niezwykłości chwili - wszystko jedno, czy z bólem, czy
              bez. Acha, zupełnie nie podzielam opinii, że ból w czasie porodu nie
              ma sensu - ma, i to na kilku poziomach, ale to bardzo szeroki temat.
              Trochę obawiam się sytuacji, w której za chwilę będzie się mówiło -
              a są już takie głosy - że kobiety pragnące urodzić naturalnie to
              jakieś wynaturzenie. Bardzo chciałabym, żeby wszystkie Panie mogły
              wybrać taką opcję porodu, jaka w danym momencie życia im odpowiada -
              chodzi tylko o to, żeby był to wybór świadomy.
              Bardzo nie chciałabym, żeby ta dyskusja o bólu skończyła się w
              podobny sposób, jak niedawna o tym , czy lepszy jest poród sn, czy
              cc. Pozdrawiam wszystkie panie :)
              • mkostki Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 02.04.08, 23:43
                Witam
                Jestem w takiej sytuacji, że mogę porównać poród prawie naturalny z
                porodem totalnie zmedykalizowanym i z zzo.
                Pierwszy poród, planowany jako wodny, początkowo przebiegał
                całkowicie bez żadnej konieczności interwencji medycznej. Woda i
                aromaterapia były mi dużą ulgą, niestety z wody trzeba było
                wychodzić - wtedy wyłam i wymiotowałam z bólu (albo z nerwów, bo
                siła bólu zaskoczyła mnie okropnie i zdenerwowała), leżąc na
                szpitalnej podłodze z wypiętym gołym tyłkiem (nie przesadzam), a to
                ostatnie niewiele mnie wówczas obchodziło. Jednocześnie pamiętam
                niesamowity stan umysłu - nie wiem, czy dzięki działani endogennych
                morfin czy też z innych przyczyn widziałam świat jak przez mgłę i w
                skrócie można to określić jako totalny odlot. Niestety rozwarcie
                zatrzymało mi się na 7 cm a że miałam jednocześnie bóle parte, więc
                podano mi oksytocynę. Te ostatnie centymetry były bardzo trudne i
                dla mnie i dla personelu medycznego (po wszystkim położna wyznała,
                że juz stracili nadzieję i chcieli mi robić cesarkę). Ostatecznie
                nie urodziłam do wody tak jak chciałam (tzn. chciałam zanim zaczęłam
                rodzić, w trakcie porodu było mi zasadniczo obojętne czy urodze w
                wannie czy na żyrandolu - byle się to skończyło). Szczęśliwie
                urodziłam mojego Antosia i do końca zycia będę dumna, że urodziłam
                bez znieczulenia.
                Drugi poród, 12 dni po terminie, po teście oksytocynowym i serii
                zastrzyków na przyspieszenie akcji porodowej oraz masażu szyjki.
                Nienaturalne przyspieszenie porodu i dodatkowo wykonywanie przez
                położną masażu szyjki między skurczami (co po prostu nie dawało mi
                tych cennych 2-3 minut na odpoczynek, bo ów masaz był dla mnie
                niezwykle bolesny) oraz wiedza o tym, jaki wysiłek mnie jeszcze
                czeka spowodowały, że zdecydowałam się na zzo. Pomijam problemy z
                uzyskaniem go, bo choć teoretycznie był wtymszpitalu dostepny
                odpłatnie, ordynator położnictwa stwierdziła, że cyt."nie warto juz
                podawać". Na szczęscie mam zły charakter i skutecznego męża:-)
                Wkłucie trwało bardzo długo (z powodu bardzo napiętych mięśni
                pleców) i było bolesne (najtrudniejsza była konieczność nieruszania
                się nawet podczas skurczu), ale idealnie skuteczne, wręcz
                podręcznikowo - czułam skurcze, ale nie czułam bólu, mogłam
                świadomie i przytomnie współpracować z połozną.
                Uważam, że zzo jest cudownym wynalazkiem - redukcja bólu i dzięki
                temu mozliwość całkowitego panowania nad swoim ciałem podczas produ
                jest fantastyczna. Jednak gdybym miała rodzić 3. raz, wiem, że
                próbowałabym porodu naturalnego, żeby znowu móc zmierzyć się ze
                sobą, pokonać swoje słabości,przeżyc ten niepowtarzalny rodzaj
                odmiennego stanu świadomości; gdybym jednak doszła do jakiejś w
                danym momencie nieprzekraczalnej granicy bólu - znów poprosiłabym o
                zzo. To tyle. Może ktoś wywnioskuje z tych moich wynurzeń coś dla
                siebie.
    • uullaa Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 03.04.08, 14:28
      No cóż. Zawsze kiedy czytam, że nieznieczulony ból porodowy jest
      mistycznym przeżyciem, budzi unikalne emocje, napawa dumą, i to w
      dodatku z ust położnej mam jedno skojarzenie - sekta (i to taka
      najgorsza). Tylko że tam namawiają do zbiorowego samobójstwa - bo
      ono wyzwoli, będzie mistycznym przeżyciem, pozwoli przeżyć unikalne
      emocje, połączy ze Stwórcą (przy bólu porodowym Stwórca = Natura).
      Przerażające to w XXI wieku, kiedy przy zszywaniu rozciętego palca
      dają znieczulenie.
      Pani Kasia pisze, że kobieta czytająca gazetę zamiast wsłuchiwać się
      w mistyczne przeżycia porodu napawa ją smutkiem. A nie pomyślała
      Pani, że dla tej kobiety ciąża i poród mogły być jedynie środkiem
      niezbędnym do stworzenia dziecka, a nie celem samym w sobie? Czy
      według Pani kobiety po to zachodzą w ciążę by przeżyć unikalne
      emocje porodu, czy też by mieć dzieci? Brak mi słów po prostu na
      takie podejście położnej.
      I jeszcze jedno. Ze znajomych mi kobiet tylko te rozchwiane
      emocjonalnie, z niskm poczuciem swojej wartości, próbujące coś komuś
      lub sobie udowodnić, zakompleksione, zahukane lub po prostu podatne
      na bycie manipulowanymi (np. w takich szkołach rodzenia) dążą lub
      dążyły świadomie do pełnego odczuwania bólu porodowego. Istoty
      pozbawione zdolności przewidywania i liczące, że "jakoś to będzie"
      celowo pomijam, bo szkoda mego czasu.
      • kati792 Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 03.04.08, 16:12
        Bardzo ostre słowa-zupełnie nie na miejscu.Owszem to forum,jak i pozostałe służą
        do prowadzenia dyskusji,ale nie na obrażaniu ma to polegać.Tak radykalne poglądy
        lepiej zachowaj dla siebie.Dobrze,że Ty jesteś osobą tak wykształconą,pozbawioną
        kompleksów,z wysokim poczuciem własnej wartości(a raczej wyższości),że śmiesz w
        taki sposób pisać o innych.Każda z nas ma wybór.Dla jednych poród to coś
        mistycznego,dla innych katorga,której nie da się przejść bez zzo.Nie Tobie to
        oceniać i nie w ten sposób.Jeżeli jesteś na co dzień również takim
        radykałem-współczuje Twoim bliskim.
      • marbra301 Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 03.04.08, 17:19
        Uważam że chyba trochę za ostro, Uullaa, napisałaś.
        Ale do rzeczy. Tak jak pisałam wcześniej uważam że my kobiety
        powinnyśmy mieć wybór.a takowego niestety nie mamy. Raczej za nas
        się decyduje co będzie niby najlepsze. Moim zdaniem ból nigdy nie
        był sygnałem czegoś dobrego. Polecam Wam artykuł
        morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.porodu/znieczulenie.porod
        u.porownanie_2.html

        Poruszę tu jeszcze temat. że w naszym kraju niestety nie ma
        zrozumienia dla kobiet które się boją. Ja próbowałam rozmawiać z
        wieloma osobami począwszy od przyjaciół i kończywszy na lekarzach.
        Dla nich jest to mistyczne wydarzenie w którym niestety "trzeba
        cierpieć" - oczywiście w wielkim skrócie opisane. Ulgę możemy
        znależć w prywatnych klinikach gdzie za pieniądze, ktoś nas
        wysłucha,i ewentualnie coś poradzi czy podpowie ( i nie chodzi mi tu
        o cc). Zastanawiam się jeszcze nad jednym czy lepiej dla matki i
        dziecka żeby całą ciążę zamartwiała się jak to będzie, żyła strachem
        i czekała co przyniesie los?, czy lepiej gdyby wiedziała że w każdej
        chwili gdy poprosi o znieczulenie w tak ważnym dla niej momencie to
        zostanie to zrozumiane i "dokonane" i nie spotka się z wymówkami po
        co?, nie ma lekarza, nie ma wskazań!!!
      • kaeira Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 03.04.08, 17:33
        uullaa napisała:

        > A nie pomyślała
        > Pani, że dla tej kobiety ciąża i poród mogły być jedynie środkiem
        > niezbędnym do stworzenia dziecka, a nie celem samym w sobie?

        Wiesz, najfajniej jest, jak obie rzeczy koegzystują. Ciąża i poród nie tylko
        jakoś środek do celu, ale także jako niepowtarzalne, wartościowe przeżycie.
        Bo na przykład seks też może być tylko środkiem niezbędnym do stworzenia
        dziecka. Ale jednak fajniej, jak jest przy okazji czymś więcej.

        > I jeszcze jedno. Ze znajomych mi kobiet tylko te rozchwiane
        > emocjonalnie, z niskm poczuciem swojej wartości, próbujące coś komuś
        > lub sobie udowodnić, zakompleksione, zahukane lub po prostu podatne
        > na bycie manipulowanymi (np. w takich szkołach rodzenia) dążą lub
        > dążyły świadomie do pełnego odczuwania bólu porodowego.


        O, o, tak, to właśnie ja!! Rozchwiana, zahukana, zakompleksiona, zmanipulowana.
        ROTFL :->>
        Hehehe

        > Istoty pozbawione zdolności przewidywania i liczące, że "jakoś to
        > będzie" celowo pomijam, bo szkoda mego czasu.

        A na pisanie tutaj nie szkoda twojego cennego czasu? Choć oczywiście doceniamy
        poświęcenie.
    • w_isienka Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 03.04.08, 17:14
      Hmmm... wszystko pięknie, ale proza życia jest taka, że czy będziemy się
      wykłócać (czy poród z zzo jest lepszy od tego sn) i czy będziemy tu grzmieć, że
      każda kobieta ma PRAWO wybrać czy chce czy nie zzo - to niestety w tej chwili
      jest tak mało anestezjologów, że możliwość porodu zzo jest MOCNO ograniczona. I
      w większości wypadków niestety nie ma wyboru... :(
      • bestyika Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 03.04.08, 19:39
        kurcze ale tu chyba nie chodzi o to czy lepszy jest poród z zzo czy
        bez, bo jeden i drugi może być super ale może też być koszmarem...
        nikt też chyba nie napisał, że istotą porodu naturalnego jest to by
        przeżyć jakiś mistyczny ból...
        a koleżance, która pisze o zahukanych i zakompleksionych kobietach
        decydujących się na poród bez zzo radzę zajżeć na forum poród
        domowy...
    • niuta_s Re: Pani Kasiu, ból porodowy i znieczulenie 04.04.08, 22:53
      mój poród był w pełni zmedykalizowany i zakończony w efekcie cc,
      ale okres podania zzo wspominam jako błogi niestety w szpitalu w którym
      rodziłam na partych skurczach obniżało się dawkę znieczulenia do minim, po 20
      minutach skurczy partych byłam w takim szoku z bólu że było mi wszystko jedno co
      będzie dalej, gdyby mi ktos podał nóz albo nożyczki sama rozciełabym sobie
      brzuch... na szczęście dla mnie dziecku spadło zbyt wiele razy tętno i w koońcu
      miałam cesarkę.
      nie jestem masochistką przy małym bólu biorę apap, dziwi mnie podejście osób
      które lubują się w delektowaniu w bólu.. ja świadomie decyzji o zajściu w 2-gą
      ciążę nie podejmę, a na pewno nie będę wtedy rodzić sn...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka