jak to jest z tym znieczuleniem?

29.03.08, 16:26
Co chwilę czytam, że w większości szpitali, powinno się wcześniej
ustalić, czy będzie się chciało zzo. A skąd ja właściwie mam to
wiedzieć?? Czy jeżeli przed porodem powiem, że będę chciała, a
podczas porodu okaże się, że wytrzymam bez, to będę musiała płacić?
Albo powiem, że nie chcę, a okaże się, że nie wytrzymam bez? Jest to
dla mnie trochę dziwne... Przede mną pierwszy poród i naprawdę nie
mam pojęcia, czy będzie mi potrzebne zzo.
    • 987ania Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 29.03.08, 18:26
      Najpierw dowiadujesz się czy w szpitalu jest taka możliwość a jeżeli jest, to w
      czasie porodu możesz zadecydować czy chcesz czy nie. Nie płacisz za ZZO z góry.
      • darknessss7 Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 29.03.08, 21:05
        To jest oczywiste, że jeżeli nie ma mozliwości, to nie zrobią. A z
        tego co czytam, to w niektótych szpitalach, w których jest, trzeba
        przed porodem USTALIĆ Z LEKARZEM, czy będzie się chciało
        znieczulenie, czy też nie. I to jest dla mnie absurdem.
        • kati792 Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 29.03.08, 21:19
          A dla mnie nie jest to żadnym absurdem.W szpitalu,w którym będę rodziła jest
          JEDEN JEDYNY anestezjolog na ginekologie i porodówkę.Logiczne więc jest,że nie
          siedzi tam 24h siedem dni w tygodniu.Leżałam już na ginekologii 2 razy i
          widziałam co się dzieje-zabiegi,operacje,istny kocioł.Dlatego więc trzeba
          najpierw umówić się z anestezjologiem wcześniej,żeby wiedział i czekał na
          telefon od rodzącej.Ja tak się z nim właśnie umówiłam.Inne dziewczyny,z którymi
          rozmawiałam też tak robiły.Kiedy już zaczęły rodzić tzn.zaczynały się bóle,lub
          odchodziły wody,dzwoniły do lekarza i jeżeli była to np.noc przyjeżdzał.
          • darknessss7 Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 29.03.08, 21:39
            dalej się nie rozumiemy... W jaki sposob mam się określić przed
            porodem czy będę chciała znieczulenie, czy nie, skoro tego nie wiem?
            Jesli powiem, ze nie chce, to znaczy, ze nie bede mogla sie juz
            rozmyslic w trakcie? A jesli powiem, ze bede (prawdopodobnie)
            potrzebowala, przyjdzie anastezjolog, a ja jednak dam sobie radę bez?
            Mam rozumieć, że mam powiedziec, ze chce, zeby się przygotowali, a
            pozniej ew zrezygnowac?? Bo jak nie powiem na samym początku, to w
            razie bolu nie do wytrzymania nie dostane zzo? Mam nadzieję, ze
            ktos w koncu zrozumie, o co pytam... :)
            • kati792 Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 29.03.08, 23:38
              Rozumiem o co Ci chodzi:-)
              Przy pierwszym porodzie nawet nie pomyślałam o zzo,myślałam,że dam radę sama,bez
              wspomagaczy.I dałam,bo tak jak już napisałam, nie myślałam,że mogę o coś takiego
              prosić.
              Teraz,kiedy już wiem,czym to pachnie(sorki,ale dla mnie nie były to bóle
              miesiączkowe)jestem zdecydowana na 100% na zzo.Dlatego właśnie już się umówiłam
              z lekarzem.Jeżeli jesteś w pierwszej ciąży,to rzeczywiście możesz nie
              wiedzieć,czy dasz radę rodzić naturalnie,czy nie.Dlatego w Twoim przypadku ważne
              jest to,żeby albo poszukać szpitala,w którym zzo jest na życzenie o każdej porze
              dnia i nocy,albo dogadanie się indywidualnie z anestezjologiem.Jak on to
              widzi,czy jeżeli zdecydujesz się na zzo,ale w trakcie stwierdzisz,że dasz radę
              bez tego,to nie będzie draki itd.Ja nie wiem,jak zareagowałby mój
              anestezjolog,gdybym wyrwała go w środku nocy ze snu,kazała przyjechać do
              szpitala i czekać,aż łaskawie się zdecyduje:-)
    • heljo Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 30.03.08, 20:32
      anestezjolog chce wcześniejszej deklaracji, gdyż najlepiej dla nich
      jest wkłuwac się gdy jeszcze skurcze nie są takie silne i dopiero
      potem podawać znieczulenie. Moja pani anestezjolog powiedziała, że
      do wkłucia ona potrzebuje pacjentki która potrafi przez chwilę leżec
      bez ruchu i gdy skurcze są bardzo silne i bolesne trudno to uzyskac
      więc ona pod sam koniec raczej nie zakłada już znieczulenia. Zresztą
      jak sobie przypomnę moje bóle pod koniec, po oksytocynie, to
      rzeczywiście ją rozumiem.
      • blueberry77 Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 31.03.08, 09:28
        Wkłucia dokonuje się między skurczami, a nie w trakcie.

        Co do wcześniejszej deklaracji - niestety w niektórych szpitalach tak jest i nic
        nie poradzisz. Ale bardzo możliwe, że jak przyjedziesz do szpitala, to będziesz
        już wiedziała, że chcesz znieczulenie :)
        • mkostki Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 03.04.08, 00:01
          Teoria,teoria tak mówi owszem. Ale co jesli anastezjolog próbuje się
          przebić przez meganapięte mięśnie pleców i w trakcie zacznie się
          skurcz? Doświadczyłam osobiście. Nieruszenie się wówczas to naprawde
          niezłe wyzwanie, ale wizja uszkodzonego rdzenia mnie zdopingowała:-)
          • blueberry77 Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 07.04.08, 16:02
            Napisałam to opierając się na własnym doświadczeniu. U mnie anestezjolog zdążył
            się wkłuć pomiędzy skurczami.
    • katarzynaoles Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 31.03.08, 00:03
      Witam. Nie poradszę nic innego, niż forumowiczki. Bo właściwie
      rozsąnie byłoby dopiero w czasie porodu móc podjąć decyzję co do
      zzo, ale tam, gdzie nie ma lekarza anestezjologa na dyżurze sprawa
      się nieco komplikuje. Trzeba dokładnie dowiedzieć się, jak
      rozwiązywane są podobne problemy w szpitalu, w którym planuje Pani
      poród, i, ewntualnie, szukać innego szpitala. Pozdrawiam :)
    • ulakoszula Re: jak to jest z tym znieczuleniem? 05.04.08, 19:29
      Chciałabym dodać swoje zdanie na temat podawania znieczulenia: wkłucie rzeczywiście następuje między skurczami ale cała procedura trwa dość długo i niestety trzeba leżeć nieruchomo, co jest niezmiernie trudne przy skurczach co 3 minuty. Jest znieczulenie, wkłucie, zakładanie cewnika, wstrzyknięcie leku... Naprawdę trudno jest to wytrzymać ale warto. Potem idzie już z górki (zakładając brak komplikacji).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja