dlaczego z założenia nacina się "pierworódki"?

01.05.08, 15:18
Jak z nacinaniem i ochroną krocza w szpitalach jest - większość z
nas wie. Ja rodziłam 2 razy bez nacinania (miałam szczęście?). Ale
zastanawia mnie jedno - czym różni się pierworódka od wieloródki dla
personelu szpitalnego? Wiem, że często decyzję o nacięciu podejmuje
się jeszcze przed porodem po pytaniu: "czy to pierwszy poród"?
    • kasienka_84 Re: dlaczego z założenia nacina się "pierworódki" 01.05.08, 20:39
      chodzi chyba o to, że krocze pierworódki jest mniej elastyczne, ale
      to nie jest regułą, bo każde krocze jest inne, a jak położna ze
      chcę, to w większości porodów da się ochronić krocze. Także
      ostatecznie zależy od położnej.Najlepiej przed porodem porozmawiać
      na ten temat z położną
      • joana.mz Re: dlaczego z założenia nacina się "pierworódki" 01.05.08, 22:20
        no taaak, wiem, że to czy trzeba będzie nacinać to zależy od wielu
        rzeczy, które niestety nie są brane pod uwagę tylko automatycznie
        nacina się pierworódki a kobiety, które wcześniej rodziły mają
        szansę być nienacięte.
        Tylko dlaczego, jakie jest wytłumaczenie medyczne?? No bo jeśli
        nacina się po to by zapobiec pęknięciu (nie ważne czy to prawda czy
        nie) to czy ryzyko pęknięcia pierworódki jest większe niż
        wieloródki?? W jaki sposób tłumaczy to personel szpitala?

        Ja jak byłam przed pierwszym porodem to położna nawet nie chciała
        słuchać o nienacinaniu. Powiedziała, że skoro jeszcze nie rodziłam
        to natnie na 100%. Poród przyjmowała inna (na szczęście!! i obyło
        się bez).
        Przy drugim porodzie ta sama położna, która chciała nacinać jak jej
        powiedziałam, że rodziłam już raz i bez nacięcia to już tak przy
        nacinaniu się nie upierała.
        • katarzynaoles Re: dlaczego z założenia nacina się "pierworódki" 01.05.08, 23:12
          Wszystko dlatego, że w większości polskich szpitali nacina się
          najczęściej automatycznie, albo też (wcale nierzadko) ponieważ takie
          są zalecenia ordynatora albo lekarza dyżurnego. Albo położna nie
          bierze pod uwagę ochrony krocza, bo jak natnie to nikt nie powie jej
          złego słowa, a jak będzie choć niewielkie pęknięcie - to będzie
          miała za swoje. Albo po prostu boi się chronić krocze, bo nie ma w
          tym żadnej wprawy - przez lata w szkołach położnych w ogóle nie
          uczono oszczędzającego postępowania w II okresie porodu, bo
          nacinanie było czymś oczywistym, a w pracy też nie miała szansy się
          nauczyć. Albo uważa, że nacięcie jest postępowaniem dla dobra
          rodzącej i dziecka (to dalej dość częsty pogląd).
          A medyczne uzasadnienie nacinania kobiet rodzących po raz pierwsz
          jest takie, że tkanki krocza, przez które nigdy nie rodziło się
          dziecko są zwykle nieco "ciaśniejsze", więc i prawdopodobieństwo
          pęknięcia jest większe. Trochę pokrętne, w gruncie rzeczy, to
          tłumaczenie, że przy pierwszym porodzie to się natnie,
          żeby "ochronić " krocze, a przy kolejnych porodach to już można
          próbować bez nacięcia. No, bo jeśli nacięcie ma spowodować, że
          krocze po porodzie jest "jak nowe", to dlaczego nie jest? Ale i tak
          sprawy związane z nacinaniem ulegaja powolnej poprawie - kiedy w 86r
          zaczynałam pracę w szpitalu, to ewentualnie było przyzwolenie na
          ochronę przy trzecim porodzie - pierwszy i drugi obowiązkowo
          nacinano, nawet, jak nie trzeba było. Więc może za kolejne
          dwadzieścia lat nie będzie mowy o rutynowym nacinaniu w ogóle... no,
          chyba, ze rodzące będą się głośno domagały swoich praw w tej
          kwestii, to może coś da się przyspieszyć. No inie zapominajmy, że
          dobry poród, w tym ochrona krocza, to sprawa przygotowania i
          współpracy - czyli włożenia pewnego wysiłku w osiągnięcie
          oczekiwanego efektu. Pozdrawiam :)
          • epb3 Re: dlaczego z założenia nacina się "pierworódki" 04.05.08, 22:41
            II faza mojego porodu(pierwszego) trwala 30min. - to chyba krotko(caly poród
            5h). bylam w formie, nie bylam zmeczona, ciezko pracowalam. polozna chronila
            krocze. zadych problemow z dzieckiem. a mimo to kilka razy slyszlam jak lekarz
            naciskal na polozna zeby juz konczyc(tzn naciac...). polozna krzyknela, ze
            chroni krocze na zyczenie pacjentki, a lekarz ciagle 'na tym skorczu musimy juz
            konczyc'. nie wiem ile bylo tych skorczy, troche bylo, bo byly dosc czeste, ale
            uwazam ze nie trwalo to wcale dlugo. na szczesie polozna obronila mnie przed tą
            lekarka...ale pewnie gdyby byla mniej asertywna, albo mlodsza to nie byloby tak
            kolorowo...
    • balderdash Re: dlaczego z założenia nacina się "pierworódki" 05.05.08, 15:03
      Mnie nacięto przy pierwszym porodzie bo nie miałam już siły przeć i
      ponoć tak mi było łatwiej. Mam nadzieję, że tym razem obędzie się
      bez nacinania. Gojenie się rany a także samo nacięcie nie były
      niczym przyjemnym... :(
Pełna wersja