wywolanie porodu....!

04.05.08, 12:33
Witam!Przy okazji innego watku zahaczylam o temat wywolywania porodu
(jestem po terminie i po 10 dniach jesli sie nic nie wydarzy bede
musiala miec porod wywolywany)na moje pytanie odpowiedziala jedna z
mam(dziekuje za oodzew)ktora swoja wypowiedzia troche mnie
zaniepokoila.Pani Kasiu moze z medycznego doswiadczenia moglaby pani
odpowiedziec mi na pytanie:jaka roznica jest w postepowaniu porodu
samoistnie rozpoczetego a wywolanego kroplowka,jak to dziala na
dzidziusia,jak dlugo moze trwac i co z bolem.
    • katarzynaoles Re: wywolanie porodu....! 04.05.08, 17:32
      Witam. Pewne różnice należy wziąć pod uwagę - poród indukowany
      (wywoływany)może być trudniejszy dla mamy i dla dziecka. Akcja
      porodowa bywa gwałtowniejsza i nie narasta stopniowo, tak, jak
      zazwyczaj dzieje się przy porodzie sn. W związku z tym często
      konieczne jest farmakologiczne działanie p/bólowe, a także dokładne
      monitorowanie tego, jak maluch znosi trudy porodu - co oznacza
      najczęściej unieruchomenie przez znaczną część porodu, lub nawet
      przez cały okres jego trwania. Wszystko to ma wpływ na znoszenie
      skurczów porodowych przez matkę i dziecko. Konsekwencje indukowanego
      porodu mogą ujawnić się także po porodzie - np. w ten sposób, że
      dziecko, obciążone koniecznością zmetabolizowania leków, które w
      czasie porodu dotarły do niego przez łożysko, przechodzi nasiloną
      żółtaczkę. Reasumując - przed podjęciem decyzji o indukcji porodu
      trzeba rozpatrzyć wszystkie "za" i "przeciw". Pomagają w tym
      badania - wspominany niedawno test Bishopa (ocenia przygotowanie
      szyjki macicy), badanie USG, badanie dopplerowskie. Prowokowanie
      porodu jedynie na podstawie OM jest zdecydowanie nieporozumieniem.
      Dlatego proszę przedyskutować wszystko z lekarzem prowadzącym.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
      • jagodzianka05 Re: wywolanie porodu....! 04.05.08, 21:58
        koleżanko napiszę CI COś SZCZERZE,PODOBNIE RADZIłAM MOIM PRZYJACIółKOM I DOBRZE
        NA TYM WYSZłY, NIE UDAJ SIę WCZEśNIEJ DO SZPITALA-CZEKAJ W DOMU JEśLI WSZYSTKO
        JEST ok tzn WYCZUWASZ DZIDZIę CAłY CZAS..
        ja udałam się do szpitala w 6 dniu po terminie za wskazaniem lekarza bo "tak się
        zawsze robi" no i leżałam tam bardzo długo a było jak na kolonii dziewczyny
        czekały na tą kroplówkę jak na wybawienie, a potem wracały bez efektu, miały
        wiele takich prób, ja sama miałam 3 i nie jest to miłe doświadczenie, po każdej
        czułam się fatalnie...Zaparłam się i w dzień czwartej proby tak sobie wmówiłam
        że tam dłużej nie wytrzymam że urodziłam;)Każda z nas pacjentek koleżanek po
        terminie nigdy więcej nie stawi się wcześniej..Lekarze mówili że z każdą taką
        próbą macica nasącza się oksotycyną i poród bliżej o kilka dni a pielęgniarki
        uśmiechały się pod nosem że jak natura sama nie zadziała to nic nie pomoże...tak
        więc sama podejmi decyzję znając realia w twoim przypadku może być zupełnie
        inaczej i zadziała od razu ale to nieczęte
    • krysiia Re: wywolanie porodu....! 04.05.08, 22:22
      też byłam "przeterminowana" :) Pojechałam do szpitala (albo raczej mnie
      zawieźli) 11 dni po terminie. Spędziłam w szpitalu (sama z dala od rodzinki) 3
      dni zanim urodziła się moja córeczka. Nie było bardzo strasznie, ale miałam tak
      dość, że jak już dostałam oksytocyną, to całość trwał jakieś 2 godz, więc chyba
      psychika zagrała tu główną rolę, dodam, że skurcze miałam od 24 godz, ale były
      za słabe. Jedno wiem na pewno, przy następnej ciąży podam termin ostatniej
      miesiączki o kilka dni późniejszy, żeby się mnie za szybko nie czepiali. Jeśli
      miałaś długie cykle, to niewykluczone, że na dniach samoistnie zacznie się poród.

      Trzymam kciuki za Ciebie i Maleństwo:)
    • adziamich Re: wywolanie porodu....! 05.05.08, 13:17
      Witam! z tego co powszechnie wiadomo, wywolywanie porodu po tzw. terminie jest
      wielu szpitalach standardem. Ja przy pierwszym dziecku dostalam skierowanie do
      szpitala (tydzien po) i pani doktor wyjasnila mi, ze klada mnie na obserwacje
      dobrostanu dziecka. Niestety w szpiatlu lekarz od razu zdecydowal, ze
      "wywolujemy" (no bo w sumie jak juz sie trafilo do tego szpitala, to co tu
      lezec, trzeba cos robic;). Ale ja sie na to nie zgodzilam (na szczescie byl ze
      mna maz i mnie wspieral, bo sama to nie wiem, czy bym sie nie poddala) i po
      odbyciu rozmowy z ordynatorem i upewnieniu sie, ze z dzieckiem jest wszystko w
      porzadku czekalam na normalny bieg rzeczy. Coreczka urodzila sie naturalnie,
      zdrowa i bez zadnych problemow (271 albo 272 dni po zaplodnieniu;). Z drugim
      dzidziusiem stwierdzilam, ze sie nie klade (sytuacja byla identyczna) i
      doczekalam spokojnie w domu. Synek urodzil sie po takim samym czasie trwania ciazy.
      Natomiast mysle, ze wywolywanie porodu tylko z powodu "przenoszenia" jest
      kompletnym nieporozumieniem - oczywiscie pod warunkiem, ze z dzieciatkiem jest
      wszystko ok (a to przy dzisiejszych mozliwosciach chyba nietrudno sprawdzic;))
      Tym bardziej jest pomylka, ze termin porodu ustala sie zazwyczaj na podstawie
      daty ostatniej miesiaczki (a przeciez tak naprawde ciaza nie trwa od "ostatniej
      miesiaczki" tylko od dnia zaplodnienia) - stosuje sie te sama zasade, co przy
      dawnym "kalendarzyku malzenskim", ktory jest powszechnie wysmiewany. Dodatkowo
      mowi sie o tym, ze w terminie oznacza: termin +/- dwa tygodnie, ale oczywiscie
      juz tydzien po wywoluje sie porod.
      I jeszcze takie male pytanko do zastanowienia sie: jak jestes zdrowa, to
      przyjmujesz antybiotyki "na wszelki wypadek"? Moze wiec warto zastanowic sie nad
      zgoda na wywolywanie porodu (jeszcze raz podkreslam, ze chodzi mi tylko o
      przypadki, kiedy dzieje sie to tylko z powodu "przeterminowania") i poczekac na
      naturalny rozwoj wypadkow? W koncu zadne lekarstwo to nie cukierek, kazde ma
      skutki uboczne, wiec po co sie truc bez potrzeby (i w dodatku jeszcze dzidziusia)?
      Pozdrawiam serdecznie, zycze wytrwalosci i zachowania spokoju (wiem, ze to nie
      jest latwe, niestety;)))))
      • nadzieja_1 Re: wywolanie porodu....! 05.05.08, 15:07
        Witam!Jezeli chodzi o termin porodu to mialam ustalany na podstawie
        usg ktore okreslilo 6 tydz z tego co czytalam ta metoda
        najdokladniej okresla termin gdyz w poczatkowych tygodniach dzieci
        rozwijaja sie tak samo i dzieki wielkosci mozna okreslic
        wiek.Wywolania porodu boje sie ale czekania w domu jeszcze bardziej
        (po 10 dniu)w tym roku niestety zdarzyla sie tragedia w mojej
        rodzinie zwiazana zwiazana z narodzinami dziecka.Boje sie,ze przez
        swoje zaniedbanie moze cos sie stac malenstwu a ja nie zdaze
        zareagowac.
        • adziamich Re: wywolanie porodu....! 05.05.08, 21:17
          Dobrze Cie rozumiem - ja tez sie strasznie balam (przed pierwszym porodem),
          pomimo tego, ze bylam przekonana, ze wywolywanie porodu bez medycznego
          uzasadnienia jest naprawde niepotrzebne i niesie ze soba wiele zagrozen. Ja tez
          spotkalam sie w mojej rodzinie ze smiercia nienarodzonych dzieci. Nie namawiam
          Cie wcale do czekania w domu - jesli to Cie uspokoi, to mozesz przeciez czekac w
          szpitalu, tylko nie zgadzac sie na podawanie lekow wywolujacych porod. A poza
          tym to, ze komus cos sie stalo, nie oznacza wcale, ze u Ciebie bedzie tak samo.
          A odnosnie wywolywania porodu zdarzaja sie tez rozne sytuacje - lezac w szpitalu
          troche sie na to napatrzylam i tym bardziej jestem pewna swojej decyzji (ale nie
          bede Cie teraz straszyc szczegolami). A co do samego przebiegu porodu to tez
          moze byc roznie - zdarza sie, ze organizm matki nie reaguje na podawane
          syntetyczne hormony i wtedy zwieksza sie dawki, co naprawde nie jest obojetne
          ani dla Ciebie ani dla dziecka. Nie namawiam na nic poza naprawde dobrym
          zastanowieniem sie przed podjeciem takiej decyzji. I zycze, zeby dzidzus po
          prostu zdecydowal sie urodzic przed tym 10 dniem i zaoszczedzil mamusi
          nerwow;)))) serdecznie pozdrawiam i zycze Ci bezpiecznego porodu i ogladania
          zdrowiutkiego bobaska
Pełna wersja