Pomoc psychologa na oddziale po porodzie?

04.05.08, 23:16
Chcę spytać jak wygląda kwestia uzyskania pomocy psychologa na oddziale
położniczym, czy pacjentka ma do tego jakieś prawo? I w jaki sposób ją zdobyć?
Towarzyszyłam dziś mojej krewnej w poznańskim szpitalu przy narodzinach mojej
chrześniaczki. Dziecko zdrowe, piękne, ale sytuacja wygląda bardzo nie-różowo:
ułożenie było miednicowe, drugi poród, po godzinie od pełnego rozwarcia
zdecydowano o cesarce (tętno było dobre, lekarz widział chyba za mały postęp).
Urodziła się niespodziewanie druga dziewczynka, całą ciążę były naciski ze
strony jej ojca i jego rodziny, że ma być chłopiec. Nawet przy skurczach co 3
minuty kuzynka powtarzała, że to musi być chłopiec :-(
No i teraz sprawa wygląda tak:
- dziewczyna zupełnie nie akceptuje tego, co się z nią stało (cięcie cesarskie)
- nie akceptuje płci dziecka, a jest z córeczką rozdzielona z powodu cięcia i
nie miała szans "nawiązać więzi"
- lekarz i jedna z trzech położnych byli bardzo nieprzyjemni, a to się
niestety pamięta do końca życia :-(
- mąż nieszczególnie miał ochotę do nich jechać
Ja w tym wszystkim wietrzę potężną depresję poporodową, może dałoby się jakoś
wcześnie interweniować, bo po wyjściu ze szpitala dziewczyna NA PEWNO nie uda
się do psychologa z przyczyn finansowo-mentalnych.
    • katarzynaoles Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 05.05.08, 00:18
      Pani Aniu, zdaję sobie sprawę w jakiej trudnej sytuacji się Pani
      znalazła, tym bardziej, że nie ma tu prostego rozwiązania. Można -
      słusznie - mówić, że personel szpitala nie wykazał się empatią, że
      mąż i jego rodzina zachowują się nie w porządku - tyle, że
      stwierdzenie tych faktów niewiele zmienia w sytuacji Pani kuzynki.
      Nie czuję się na siłach, żeby komentować stosunki rodzinne, ale
      przypomina mi się podobna sytuacja, z którą miałam do czynienia - i
      wtedy tatę mocno zgasiła informacja, że płeć dziecka zależy od
      mężczyzny.
      Teraz, co według mnie, da się zrobić póki kuzynka jest w szpitalu:
      - w miarę możliwości w ciągu najbliższych dni spędzać sporo czasu
      przy kuzynce - tak, żeby mogła mieć przy sobie dziecko - jest wtedy
      szansa na nawiązanie więzi i pomyślne karmienie,
      - zorientować się, czy w tym szpitalu jest zatrudniony konsultant
      laktacyjny i psycholog kliniczny - jeśli tak, to poprosić ich o
      wizytę (przedtem nakreślając ogólnie sytuację) - to jest konkretna
      rzecz do zrobienia, bo psycholog, nawet jesli jest, raczej nie
      pojawi się sam
      -w wypadku, gdyby psychologa nie było w szpitalu, można spróbować
      sprowadzić kogoś prywatnie do szpitala (do rozważenia, czy
      wprowadzać kuzynkę w szczegóły),
      - jeśli jest Pani gotowa angażować się w sprawę dalej (też do
      spokojnego rozważenia, bo to delikatna materia i w dodatku sprawa
      rodzinna) to może się Pani sama udać do psychologa po wskazówki,
      - można poszukac kontaktu z dobrym homeopatą, który zaleci
      odpowiednie leki
      - propnuję (w sprawie depresji) zajrzeć na stronę www.matkomnapomoc -
      tam wiele konkretów
      Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
      • silije.amj Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 05.05.08, 20:48
        Bardzo dziękuję za rzeczową jak zwykle odpowiedź.

        Dziś w szpitalu nawet nie podjęłam tematu psychologa, bo niestety zginęło to w
        obliczu innych problemów: u dziecka podejrzewają chorobę krwotoczną noworodków,
        bo wymiotowało krwią i obserwują je na razie.
        Ale po prostu wygląda to skandalicznie, moja krewna nie dostała córki do
        karmienia ani żadnej informacji o niej od 8 rano aż do godziny 17, gdy ja mogłam
        dojechać na oddział, wypytać co się dzieje i zrobić trochę zamieszania :-( Po
        tej mojej interwencji przynajmniej otrzymała laktator i może odciągać dla małej.
        Prosiłam by podawały strzykawką, ale pojęcia nie mam, czy spełnią prośbę.
        • 987ania Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 05.05.08, 22:04
          A który to taki ludzki szpital?
          • goblin.girl Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 06.05.08, 08:24
            987ania napisała:

            > A który to taki ludzki szpital?

            Też mnie to interesuje, bo jestem z Poznania...
    • niuta_s pozwól że się wtrące 05.05.08, 23:16
      sama jestem po ciężkim porodzie, niestety bez pomocy psychiatry - nie
      psychologa, nie dałabym rady, jesteś wsparciem dla dziewczyny, będziesz musiała
      ją w delikatny sposób namówić na wizytę u specjalisty, nie liczyłabym na pomoc w
      szpitalu, ja takowej nie otrzymałam mimo że tego zażądałam - uznano za
      fanaberię, dziwne zachowanie u lekarza, zamiast pomagać - szkodzą...
    • silije.amj Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 06.05.08, 09:41
      Poznań szpital Raszei.
      Dziś lepiej, dziecko przyniesiono mamie na stałe i może karmić piersią, może
      wymiotowało wczoraj krwią bo np. nałykało się krwistych wód płodowych.
    • olinka890 Re: Pomoc psychologa 06.05.08, 18:09
      Sama jestem po ciężkim porodzie, boję się nawet to wspominać... Tak samo pobyt w
      szpitalu- masakra dosłownie:( Urodziłam prawie miesiąc temu śliczną dziewczynkę
      i to dla niej starałam się być silna i nie wpadać w depresję, chociaż były
      chwile takiego załamania, kryzysu... ^ dni po porodzie trafiłam do szpitala z
      41st gorączką spowodowaną nawałem pokarmu było mi tak ciężko że zostałam
      oddzielona od Natalki, że przawie cały zcas płakałam I właśnie wtedy ordynator
      zalecił u mnie konsultację z psychologiem. I powiem tyle, że wcale mi to nie
      pomogło!! Liczyłam na szczerą rozmowę, że będę się mogła wygadać, że gościu mi
      pomoże wziąć się w garść Rozczarowałam się: facet przyszedł, zapytał co
      urodziłam, ile ważyło i takie tam, powiedział, że miliony kobiet rodziły i będą
      rodzić więc nie powinnam się użalać nad sobą bo nie tylko ja jestem. Nic ta
      wizyta w moje życie nie wniosła poza tym, że gościu zjadł moje ciastka z półki
      koło łóżka:) Teraz mi się chce śmiać z jego podejścia i nieporadności ale wtedy
      byłam w totalnej rozsypce. Nieocenione okazało się wsparcie bliskich, że mogłam
      im pomarudzić, wypłakać się. A jeżeli pomoc psychologa- to też jest świetny
      pimysł!! Zważając na to, że są problemy z zaakceptowaniem płci dziecka... Tylko
      tzreba trafićna odpowiedniego człowieka, to napewno pomoże
      A jeszce trochę odchodząc od tematu: nie byłoby wielu przypadków depresji
      poporodowej, gdyby personel medyczny miał inne podejście do pacjentek. Tak jak w
      moim przypadku!! Kiedy położna przyniosła mi natalkę po porodzie poraz pierwszy,
      chciałam żeby pomogła mi przystawić ją do piersi, poprostu wytłumaczyła co i jak
      bo to moje pierwsze dziecko... Ona powiedziała że podczas ciąży powinnam czytać,
      jak to się robi, że powinnam "obcykana" już tu przyjść, że jestem beznadziejną
      matką, jak nie dojrzałam do macierzyństwa to po co sypiam z facetem, a także
      skomentowała, że nie mam męża tylko narzeczonego ehhhhh Najpiękniejszy czas,
      kiedy pierwszy raz ma się kontakt z dzidziusiem potrafią umilić... Tacy ludzie
      nie powinni pracować w zawodzie Najgorsze jest to że ja jej uwierzyłam, że źle
      myślałam o sobie przez to, co mówiła:( Ze szpitala wyszłam po 4 dniach, już w 2
      dniu rozpoczął się u mnie nawał pokarmu, bolące, obrzmałe i twarde jak kamienie
      piersi i nikt nie chciał mi powiedzieć co z tym robić, po 6 dniach znowu
      trafiłam do szpitala tym razem nieprzytomna z gorączką 41. Może gdybym wcześniej
      jakoś działała to obyło by się bez tego!! Ale nikt mi nie powiedział, sama tylko
      roozmasowywałam twarde miejsca w piersiach i płakałam z bólu, lekarz powiedział
      że jestem niewytrzymała na ból i hid=steryczka, bo każda babka tak ma, że
      przejdzie samo- nie przeszło. Wtedy byłam w bardzo złym stanie i teraz żałuję że
      nie porozmawiałam z psychologiem... Normalnym oczywiście Na szczęście teraz
      wszystko przeszło pewnego dnia powiedziałam sobie, że muszę być silna dla córeczki
      • lillika Re: Pomoc psychologa 08.05.08, 02:47
        olinka890 napisała:

        facet przyszedł, zapytał co
        > urodziłam, ile ważyło i takie tam, powiedział, że miliony kobiet
        rodziły i będą
        > rodzić więc nie powinnam się użalać nad sobą bo nie tylko ja
        jestem. Nic ta
        > wizyta w moje życie nie wniosła poza tym, że gościu zjadł moje
        ciastka z półki
        > koło łóżka:) Teraz mi się chce śmiać z jego podejścia i
        nieporadności
        sorry, że się wtrącę. To nie była nieporadnośc a brak
        profesjonalizmu czy wręcz kwalifikacji do wykonywania tego zawodu.
        • lillika Re: Pomoc psychologa 08.05.08, 03:07
          coś mi nie przeszło więc kontynuuję.
          Olinka890, jeszcze raz: ten psycholog powinien zmienić zawód a nie
          chamsko chrzanić. Ja tez kiedyś na takiego tarfiłam. W ogóle nie
          rozumiem po co ludzie chcą zostać psychologami, skoro nie mają
          najmniejszej ochoty pomagać innym. Trudno, żeby pacjenci grali w
          totka: "tarfię na ludzkiego psychologa co wykaże się empatią czy tez
          na chama, któremu pacjent przeszkadza".
          Na skargę kwalifikują się też chamskie wypowiedzi innego lekarza.
          Jak się będzie odpuszczać takie chamstwo zamiast domagać się
          szacunku, to nigdy na poródówkach nie będzie normalnie a tysiące
          kobiet dalej będzie się zmagało z traumami i depresjami. No kurcze,
          jak ja bym podobnie chamskie teksty mówiła w mojej pracy, to bym z
          pracy wyleciała jeszcze tego samego dnia. Nawet gdyby klient był
          agresywny. Przypomniała mi się też historia pewnej ciężarnej
          dziewczyny z Piły (opisywała to GW), której lekarz powiedział, że za
          bardzo zajmuje się swoim tyłkiem zamiast ciążą. Dziewczyna zmarła.
          Dziewczyny, domagajcie się szacunku.
          p.s. NIE sugeruje, że 100% personelu med. to chamy.
    • mini_maximi Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 07.05.08, 16:18
      "całą ciążę były naciski ze
      strony jej ojca i jego rodziny, że ma być chłopie" - podziękowaac trzeba własnie
      tej RODZINIE za stan kuzynki !!!

      "- dziewczyna zupełnie nie akceptuje tego, co się z nią stało (cięcie
      cesarskie)" - a co się z nia stało ???

      "córeczką rozdzielona z powodu cięcia i nie miała szans "nawiązać więzi" - po
      cieciu nie miałaby siły zajac się dzieckiem, wiec pewnie dlatego dziecko było
      pod inną opieka

      "moja krewna nie dostała córki do karmienia ani żadnej informacji o niej" - a
      czy przez te godziny zainteresowała sie dzieckiem? jakby mi dziecko zabrali na
      tyle godzin PYTAŁABYM ! Mysle, ze nie jest jedyna pacjentka na oddziale
      polozniczym i jej dziecko nie jest jedynym pacjentem, wiec nie nalezy przyjmowac
      pozycji "JA" i wykazac wiecej zrozumienia !!!

      • silije.amj Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 07.05.08, 16:53
        1. Nikt chyba nie gloryfikuje podejścia tamtej części jej rodziny?
        2. Czyżby nic sie nie stało? Kobiety które rodziły sn do 10 cm, a potem miały
        operację wiedzą, że dwa porody w jednym to bardzo ciężkie przeżycie, zresztą
        wciąż piszą o trudnych wspomnieniach z takich zdarzeń, wystarczy poczytać forum.
        Zwłaszcza że najpierw lekarz i położne przekonali wystraszoną kuzynkę, że
        spokojnie urodzi naturalnie.
        3. Po pierwsze nie wyraziłam pretensji, że dziecko i matka było rozdzielone po
        cięciu tylko stwierdziłam fakt. I niezależnie czy tak być musiało czy nie, to
        rozdzielenie ma zwykle skutki psychologiczne. Po drugie widziałam jak wyglądała
        ta inna opieka, dziecko zostało położone w beciku z termoforem w łóżeczku w
        kącie sali na oddziale i czasem ktoś zaglądał, równie dobrze mogłoby leżeć przy
        mamie skoro była osoba towarzysząca do pomocy, ale po prostu nie ma zwyczaju tak
        tego organizować w szpitalach.
        Ja po czterech latach nadal z ogromnym żalem wspominam fakt kilku godzin
        rozdzielenia mnie z dzieckiem po porodzie siłami natury (córka i ja byłyśmy w
        super stanie, po prostu taki był proceder, w tym samym szpitalu)
        4. Może nie dała rady chodzić po oddziale i wypytywać o dziecko, jak ja
        przyszłam to chwiała się na nogach, co mnie po operacji nie dziwi, może jednak
        ktoś powinien pofatygować się i przyjść do niej i wszystko powiedzieć, a nie
        czekać aż przyjadę ja i odsyłana od Annasza do Kajfasza uzyskam informacje.
        Moim zdaniem w szpitalu matki powinny być informowane, że z dzieckiem nie jest
        wszystko w porządku od razu, a nie wtedy kiedy zaczną się domyślać, że nie
        wszystko jest w porządku i wypytywać. po prostu nie każda ma siłę fizyczna,
        przebojowość, dostateczną wiedzę itd. A skoro pytam o psychologa to tym bardziej
        jasne, że akurat ta matka tego nie ma.
        • mini_maximi Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 07.05.08, 18:45
          ad 2. Nikt nie przeprowadza operacji (a taka zdaje sie jest cięcie cesarskie)
          bez bezwzglednych wskazan do tego ! Widocznie takie były w danym momencie i to z
          pewnościa DLA DOBRA DZIECKA ! zostało wykonane wiec nie widze w tym niz
          strasznego, a wrecz przeciwnie !

          ad 3. i ad.4 ponownie pytam - czy to bylo jedyne dziecko na oddziale? a pani
          kuzynka jedyna pacjentka?

          Droga Pani !!!!!!
          Wiecej zrozumienia i zaufania dla pracy Lekarzy, Pielegniarek oraz Poloznych! a
          mniej pretensji i egocentryzmu !
          • kaeira Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 07.05.08, 19:57
            mini_maximi napisała:
            > Wiecej zrozumienia i zaufania dla pracy Lekarzy, Pielegniarek oraz Poloznych! a
            > mniej pretensji i egocentryzmu !

            Ciekawe, że ekspert, p. Kasia - sama przecież położna - jakoś w tym poście nie
            znalazła bezsensownych pretensji.
            Osobiście widzę pretensje w twoim poście. I zupełnie ich nie rozumiem.
            • silije.amj Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 07.05.08, 21:25
              Tak, mam pełne zrozumienie i zaufanie dla pracy Pani Kasi Oleś oraz położnych (z
              Raszei np. p. Aliny Szarlej)i lekarzy jej podobnych. Jestem wdzięczna za ich
              pracę i samo istnienie. Szkoda że tak rzadko występują w przyrodzie...

              Nie wiem czy kobieta w najważniejszym momencie życia, przytłoczona sytuacją,
              uspokoi się myślą, że przecież nie jest jedyna na oddziale, więc może poczekać
              do jutra, by nakarmić dziecko. Owszem dla niej jest to tam jedyne dziecko i
              jedyna tak ważna chwila, poza tym udzielenie informacji nie przekraczało
              możliwości personelu w tamtym momencie, przecież byłam i widziałam na własne oczy.
              • silije.amj Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 07.05.08, 21:27
                Niuta i Olinka ściskam Was mocno.
                Mój pierwszy poród też nie był udany, ale nie straciłam nadziei, że następne
                będą lepsze i słusznie!
                • silije.amj Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 07.05.08, 21:31
                  P.S. Umknęło mi - ja zapytałam oczywiście jakie są wskazania do cięcia w danym
                  momencie, tętno było dobre więc pytałam czy widzi za słaby postęp czy jeszcze
                  coś w ułożeniu dziecka. Lekarz odparł "Bo tak będzie bezpieczniej"
                  Czy w ten sposób można określić wskazania???
              • mini_maximi Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 07.05.08, 22:49
                Widzę, że nie ma sensu dyskusja.
                Trzeba umiec spojrzec z kazdej strony, zeby byc obiektywnym!

                PS. Ciekawe ,czy w swojej pracy jest Pani równie "obiektywna" i bez skazy skoro
                tyle wytyka Pani personelowi medycznemu z tego szpitala!

                Pamietajmy, kto pierwsze rzuca kamień!
                • silije.amj Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 08.05.08, 00:16
                  Ten wątek w ogóle nie służył rzucaniu kamieni, tylko pomocy bliskiej osobie.
                  Inni, którzy mi w nim odpowiadali, dobrze zrozumieli moje intencje.
                  • mini_maximi Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 08.05.08, 00:27
                    Piszac posty na internecie NA PEWNO nie pomaga Pani kuzynce !

                    • silije.amj Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 08.05.08, 00:59
                      Nie mam pomysłu jak inaczej pomagać jej w nocy, gdy śpi w szpitalu :-) Naprawdę
                      zabawne, zwróciłam się w tym wątku z pytaniem do Eksperta, (otrzymałam fachową
                      odpowiedź), akurat nie jesteś nim na tym forum.
                    • 987ania Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 10.05.08, 09:26
                      Smutne, że kobieta-lekarz działa przeciwko kobietom. Mam nadzieję, że jednak nie
                      jest pani położnikiem.

                      A postów nie pisze się w internecie?
                • lillika Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 08.05.08, 02:45
                  mini_maximi napisała:

                  > Widzę, że nie ma sensu dyskusja.
                  > Trzeba umiec spojrzec z kazdej strony, zeby byc obiektywnym!
                  >
                  > PS. Ciekawe ,czy w swojej pracy jest Pani równie "obiektywna" i
                  bez skazy skoro
                  > tyle wytyka Pani personelowi medycznemu z tego szpitala!
                  >
                  > Pamietajmy, kto pierwsze rzuca kamień!
                  a wcześniej:
                  "Wiecej zrozumienia i zaufania dla pracy Lekarzy, Pielegniarek oraz
                  Poloznych! a
                  mniej pretensji i egocentryzmu !"

                  wyjątkowo bezczelna wypowiedź. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę,
                  ale w szpitalach pracują podobno ludzie a nie bezduszne maszyny. I
                  do czynienia też mają z ludźmi w najważniejszych i najtrudniejszych
                  chwilach ich życia a nie maszynami.
                  Każda pacjentka jest inna i każda potrzebuje innej pomocy. Jedna
                  mniej, inna więcej a jeszcze inna wcale. Nikt nie oczekuje aby
                  poświęcać mu 3 godziny. Wystarczy tylko podejśc i zagadać, na 2
                  minutki. Po to właśnie m.in. jest ten personel, tym bardziej, że to
                  zawody które teoretycznie powinny charakteryzować się dużą empatią.
                  Jeśli ktoś z personelu szpitala tego nie rozumie, to znaczy że
                  powinien znaleźć sobie inne zajęcie.
                  Zarzucanie, że kobieta w cięzkiej depresji jest egocentrykiem i
                  powinna pomyśleć o "biednym" personelu jest wyjątkowo cyniczne.
                  Niech zgadnę, mini_maximi zapewne należy do takiego personelu.
                  • mini_maximi Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 08.05.08, 06:30
                    lilika - pomyłka! Nie naleze do personelu szpitala.
                    I nie zarzucam egozentryzmu kobiecie lezacej tylko Pani, ktora na forum pisze.

                    Pozdrawiam
                    • zielone.jabluszko.4 Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 08.05.08, 13:54
                      Coś Ty się jej tak czepiła? Też nie mogę tego zrozumieć. Gdyby była skończoną
                      egoistką siedziałaby w domu i oglądała "dzeiń dobry tvn" a nie warowała przy
                      kuzynce w szpitalu. Ani to łatwe ani przyjemne, ale może tej dziewczynie właśnie
                      teraz bardzo potrzebne?
                      nie wiesz że na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą?
                      Jak personel widzi że rodzina ma w d-pie to też traci sporą część motywacji do
                      opiekowania się pacjentem. Prawo dzungli działa wszędzie.
                      Silje po prostu przeżywa całą sytuacją bardzo mocno, może nie do końca
                      racjonalnie, ale z całą pewnoscią robi dużo dobrego, a Ty mini_maximi? Co robisz
                      dobrego dokuczaniem jej?
                      Czy coś takiego jak empatia jest na prawdę zupełnie nieznanym Ci stanem?
                      Zawsze należy bronić słabszego nawet 6latkom się to mówi, czy w tej sytuacji
                      naprawdę personel jest tą słabszą stroną która wymaga troski i pietyzmu ze
                      strony pacjenta z załamaniem nerwowym, może nawet depresją, chorym noworodkiem i
                      blizną po operacji na brzuchu???
          • kropkaa Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 09.05.08, 00:32
            >Nikt nie przeprowadza operacji (a taka zdaje sie jest cięcie
            cesarskie)bez bezwzglednych wskazan do tego

            Szkoda, że coraz częściej wskazaniem do cc jest wyraźne życzenie
            rodzącej i dość pokaźna zawartość koperty wręczanej pokątnie
            lekarzowi za opiekę podczas nadchodzącego porodu.
            • katarzynaoles Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 09.05.08, 01:30
              Moje Panie! Sama jestem "personelem medycznym", ale wcale nie
              uważam, że trzeba bezwzględnie ufać każdej osobie w białym fartuchu.
              Niestety, zdarzają się cc bez wskazań, albo ze wskazań "środowe
              rozgrywki pucharowe". Zdarzają się też wstrętne położne i niefachowe
              pielęgniarki - w każdym zawodzie można spotkać osoby, którym lepiej
              nie ufać... Wolałabym, żeby nie woził mnie pijany kierowca autobusu,
              ale się zdarza, prawda? Dlatego warto pytać o podstawy, na jakich są
              podejmowane decyzje w trakcie leczenia (to tak bardziej ogólnie
              piszę, bo "leczenie" normalnego porodu nie powinno mieć miejsca).
              Uważam, że w przypadku, o którym tu wszyscy myślimy, nie da się
              teraz dojść, czemu - i czy słusznie - zrobiono cc. Ale z całą
              pewnością lekarz był zobowiązany - najlepiej jeszcze przed
              zabiegiem - udzielić pełnej, wyczerpującej informacji. Sam z siebie,
              niepytany. Bo taką ma pracę i takie są prawa pacjenta. A położne,
              choćby nie wiem jak miały zły humor, nie powinny być opryskliwe. Bo
              taką wybrały pracę. Czy np. prezenterzy TV zawsze są w świetnej
              kondycji, zdrowi i pozbawieni kłopotów osobistych? A widział kto,
              żeby burczeli coś z obrażoną miną do kamery? No nie, bo taką mają
              pracę... Na zaufanie i szacunek trzeba sobie zapracować, nie tylko w
              medycynie, tylko w ogóle, w życiu.
              • anamalia Re: Pomoc psychologa na oddziale po porodzie? 09.05.08, 10:30
                Serdecznie dziekuje za ten post pani Katarzyno. za rozsadek i za
                obiektywizm. Od razu sie jasniej zrobilo
Pełna wersja