Dodaj do ulubionych

Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie prawa

26.05.08, 16:32
Witam

Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z porodem sad.gif Od
razu piszę że mój post będzie długi i ( tylko) Zainteresowanych proszę aby
przeczytali w całości.

Zerkając na różne fora można zobaczyć rozgorzałą, zaciętą dyskusję
przebiegającą w bardziej emocjonalny ton, dotyczącą mojej postawy. Kobiety
wolą uchodzic za matki-polki. A skoro już one tak postępują to inne też wg
nich muszą. Właśnie dlatego nie mam ochoty pisać już czegokolwiek na forum bo
ani nie mam czasu na takie dyskusje, ani ochoty słuchać po jakimś czasie
argumentów ad personam.



Wydaje mi się, że łatwiej przetłumaczyć facetom, że jest różnica między
fanaberią a godnym i intymnym przebiegiem porodu. Wiem że mam ciężką drogę,
ale ja wcale nie będę się poddawać! I wydaje mi się że słusznie robię
nagłaśniając tą sprawę. Fundacja Rodzić po Ludzku bardzo dużo zmieniła, ale to
trzeba kontynuować... walczyć jakoś... nawet w taki sposób jak ja. Kobiety
potraktowane w podobny sposób, niestety nie chcą zamieszczać swoich
dramatycznych przeżyć związanych z porodem, bo albo się wstydzą albo w ogóle
nie wiedzą że złamano Ich Prawa. Bo zamiast się uświadamiać, edukować to tylko
takie sranie w banie za przeproszeniem często jest widoczne.



W związku z moim porodem który odbył się w listopadzie 2007r. na oddziale
ginekologiczno położniczym w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku Białej, Al. Armii
Krajowej 101 informuję,iż w czasie porodu i pobytu w szpitalu zostało
naruszone w stosunku do mnie przez lekarzy i położne Prawa.

Opiszę zdarzenie oraz konsekwencje powstałe w jego wyniku:


Synka urodziłam w listopadzie 2007 r w SZPITALU WOJEWÓDZKIM W BIELSKU.
Niestety, mój poród był bardzo ciężki i żle go wspominam, nie dlatego że tak
strasznie bolało, lecz dlatego że złamano moje prawa. Do dzisiaj nie mogę
zrozumieć dlaczego było obecnych tak wiele osób ( 2 położne, starsza i
młodsza, niestety nazwisk nie pamiętam, lekarz zakłócający mój poród jak
również jakaś pani ubrana " po cywilnemu " czyli nie miała zmiennego ubrania,
nazwiska nie znam, wydawała się tam rządzącą) nie wiedziałam kto z personelu
jest za mnie odpowiedzialny, raz starsza raz młodsza położna przychodziła mnie
badać, czułam się zdezorientowana i opuszczona. Nie informowano mnie o
przebiegu porodu, jak również podczas badania USG. Powiedziano tylko tyle że
Dzidziuś waży 2800. Pytam jak jest ustawiony? Odpowiedziano - "dobrze" To nie
była dla mnie wystarczająca informacja.Na sali porodowej w ogóle nie
informowano mnie o jego przebiegu. Młodsza położna ( najprawdopodobniej chyba
stażystka ) śmiała się i patrzała jak jęczę z bólu... czułam sie okropnie,
zawstydzona. Sądziła że jestem w szoku i myślała że nic nie widzę. W pierwszym
okresie porodu nie wiedziałam co się ze mną dzieje i z dzieckiem. Wiedziałam
że łamią moje prawa ale ból był tak okropny że nic nie mogłam mówić.
Sparaliżowało mi mowę. Miałam wrażenia że to czego się nauczyłam wyleciało
wszystko z głowy. Dlaczego właśnie wtedy przeprowadzano ze mną wywiad i dawano
coś do podpisania? Mówiłam starszej położnej że aby coś podpisać to pierwsze
muszę to przeczytać. Jednak mnie do tego zmusiła a ja żeby mieć już święty
spokój podpisałam to. Piszę "to " bo do dzisiejszego dnia nie wiem co
podpisywałam, sądzę jednak że była to moja "zgoda" na interwencje medyczne.
Pani doktor miała pretensję że nie odpowiadam jej szybko na te pytania tylko
krzyczę, była wściekła a ja myślałam tylko o Dziecku i o tym potwornym bólu.
Dlaczego nie mogłam rodzić w spokoju, skupić sie na porodzie, wyciszyć się?
Byłam bezradna, a otaczająca mnie rzeczywistość bezlitosna. W czasie
pierwszego okresu porodu o własnych siłach z Mężem próbowaliśmy pozycje
kuczne, kolankowe, ciągle się ruszałam. Komentowano moje zachowania. Śmiano
się ze mnie. Tylko dlatego że tak głośno krzyczałam z bólów i gdy przyjmowałam
pozycje na kucąco. Nie słyszałam ani jednego dobrego słowa ze strony
położnych, były nieżyczliwe, aroganckie, nie zaznałam współczucia, nikt nie
pomógł Mężowi aby mnie podtrzymywać w czasie zmian pozycji. Pytam starszej
położnej czy mogę wejść do wanny złagodzić ból, odpowiedziała - " Jak już
nalejemy to już będzie zimna". Zaintonowałam tej starszej położnej że w czasie
drugiego okresu ( jak już wyrzyna się główka) chcę rodzić w kucki, nie na
stole porodowym, bo mam takie prawo, bo tylko moje ciało wiedziało że podczas
kucania najmniej boli, bo wiedziałam że tak najlepiej ochronić kroczę. Jeden z
lekarzy odpowiedział : " W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą...
" Zamurowało mnie. Prosiłam, błagałam że tak mi najlepiej rodzić. Nie
pozwolono. Moją decyzję uważali za nieodpowiedzialny wybryk. Unieruchomiono
mnie w drugim okresie po przez KTG pomimo że się nie zgodziłam. Chodzi o to że
chciałam miec to KTG ale PRZENOŚNE które szpital również dysponuje. Dlaczego
złamano moje prawa? Dlaczego nie miałam możliwości swobodnego podejmowania
decyzji? Przecież każdy ma prawo do decydowania o własnym losie...

Po porodzie znów złamano prawa. W czasie zszywania mnie, ( fizjologiczne
pęknięcie ) jedna z salowych ( sprzątaczka ) siedziała na krześle, ( tam gdzie
dziecko badają po urodzeniu, ja natomiast leżałam jeszcze na łóżku porodowym )
patrzała jak mnie dr zszywa i śmiała się ze mnie, bo drzwi między tymi dwoma
wejściami były otwarte!!! Zszywanie również bolało i tu również wydawałam
swoje dżwięki ( jednak one były już dużo cichsze ) widziałam jak ta
sprzątaczka głupio się uśmiechała do położnej w końcu spostrzegła że ja to
wszystko widzę i już przestała się śmiać. W ogóle co ta sprzątaczka tam
robiła?? jak można było pozwolić sprzątaczce oglądać kobietę która właśnie
urodziła i którą zszywano na łóżku porodowym z gołą pupą i nogami wystawionymi
do góry???? Całkowicie odarto mnie z prywatności! Dlaczego pani dr na to
pozwoliła? Ja ciągle wiedziałam że łamane są moje prawa ale naprawdę nic nie
mogłam mówić, jak już wcześniej pisałam sparaliżowało mi mowę i myślałam już
tylko o moim Synku. Pani ( ta ubrana po cywilnemu ) podniosłym głosem mówiła
do mnie : " za co się pani uważa? skąd pani wie o pozycjach kucznych? chodziła
pani do szkoły rodzenia? to my za panią odpowiadamy... " W czasie obchodu
jeden z lekarzy do mnie przy wszystkich : " Ta to rodziła jak błyskawica"

Po porodzie zasypiając wieczorem, rano pielęgniarka obudziła mnie w taki
sposób : podeszła do mojego łóżka, podniosła moja kołdrę w górę, nic nie
mówiąc, nie pytając się czy może to zrobić i tylko powiedziała tyle "
wstajemy, myjemy dupki" poczułam się upokorzona. Jak można tak postąpić i w
taki sposób budzić pacjentkę ?
ta sama pielęgniarka chyba tego samego dnia przyszła i spryskiwała nam krocze
( nie wiem dokładnie czym bo nic nie powiedziała, nie poinformowała, ) i
powiedziała : "na przyjemności trzeba sobie zasłużyć" - młoda blondynka a
krótkimi włosami ( tak wyglądała pół roku temu - mam nadzieję szanowna pani
pielęgniarko że przypomina sobie pani te słowa )

I mam nadzieję że pani doktor i pan doktor również przypominacie sobie te
słowa co do mnie mówiliście, bo wiem że prędzej czy póżniej przeczytacie
mojego posta.


Proszę zwrócić uwagę :


Decyzja pacjenta może być - w ocenie lekarza - niesłuszna, niemniej zasada
poszanowania jego woli, wpisana także w deontologię zawodu lekarza ( np.
art.15 i 16 Kodeksu etyki lekarskiej ), nakazuje ją USZANOWAĆ!! i to się tyczy
wszystkiego, nacięcia krocza, przebicia pęcherza, podanie oksytocyny, czy
NAWET możliwość wpływu kobiety na pozycję w jakiej wypiera ona dziecko!

Dodam, że nawet Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że "
zasada poszanowania autonomii pacjenta nakazuje respektowanie JEGO WOLI,
niezależnie od motywów.


2 Miesiące przed porodem odwiedziłam TEN szpital celem zebrania wywiadu i
dowiedzenia się wszystkiego.
Przywitała mnie bardzo miła starsza położna Pani K. S. ( UWAGA !!! Tu nie mogę
nic powiedzieć złego o Tej P
Obserwuj wątek
        • studentka255 Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 14.01.09, 12:43
          Witam :)

          Prowadzę dwa blogi, jeden na Onecie, drugi na portalu Expertia, każdy o tej
          samej treści. Wczoraj rozpoczął się drugi etap Konkursu Blog Roku 2008 -
          głosowanie Internautów.

          Kochane, jeżeli chcecie oddac głos na mojego bloga, proszę wyślijcie smsa o
          tresci A01059 pod nr 7144 (0 w numerze bloga oznacza liczbę zero ) koszt, 1.22PLN.

          ( Uwaga! w tresci smsa należy jedynie umieścic numer bloga, nie należy
          umieszczac w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.)


          W głosowaniu może wziąć udział dowolna Osoba, przy zastosowaniu zasady, że z
          jednego numeru telefonu można oddać jeden głos na dany blog. Ponowne
          zagłosowanie na ten sam blog nie jest możliwe.



          Mam nadzieję że wśród Czytelników znajdą się Osoby, które zechciałyby poprzec
          mojego bloga. Liczę na poparcie szczególnie od Kobiet, które były w podobnej do
          mojej sytuacji. Proszę, sprawmy aby ten blog dostrzegła każda Przyszła Mama :)


          Całkiem niedawno dostałam maila od Producenta TVNu z prośbą o kontakt ze mną.

          Telewizja chciała zrealizowac materiał o Karcie Praw Rodzącej,zależało Im na
          krótkiej rozmowie przed kamerą. Telewizja chciała użyc mojej wypowiedzi w
          materiale, którym zajęłaby się Marzanna Zielińska.


          Pozdrawiam Forowiczki i Panią Kasię :)
      • katarzynaoles Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 28.05.08, 00:08
        Nie mam wrażenia, żeby posty nie były na miejscu - nie jesteśmy tu
        po to, żeby udawać, ze wszystko jest pięknie, tylko po to, żeby się
        wspierać. Muszę powiedzieć, że zupełnie nie rozumiem wspomnianej
        przez Panią "dyskusji na temat postawy" - o czym tu dyskutować?!
        Nikt nie powinien być traktowany w ten sposób. Jestem bardzo
        wyczulona na zachowania podobne do tych, które tak Panią dotknęły -
        bo bez problemu i nakładów finansowych można ich uniknąć.
        Wystarczy "po prostu" być empatycznym i unikać rutyny... No i mieć
        trochę dobrej woli. Według mnie ma Pani pełne prawo walczyć o swoje
        prawa - choć nie jest to na pewno łatwe. Pozdrawiam serdecznie :)
    • karolina.chonly Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 26.05.08, 19:50
      A ja uwazam, ze sa na miejscu. Bo tylko dzieki takim osobom jak TY
      moze sie cos zmienic, chociaz szacuje, ze nie predzej jak za 10
      lat... Nie twierdze, ze nie ma szpitali, w ktorych porody
      przebiegaja w zupelnie innej atmosferze, ale jest ich jeszcze
      zdecydowanie za malo. Co mnie osobiscie przeraza, to to, ze wiele
      kobiet faktycznie nie chca uwierzyc, ze mozna cos w tym kierunku
      zrobic :(
      Mysla, ze tak musi byc i juz. W jakis sposob juz na poczatku poddaja
      sie, nie probuja nawet walczyc.
      Ja mam to ogromne szczescie (za ktore dziekuje tysiackroc dziennie
      Bogu) rodzic za granica. To jak tutaj wyglada porod opisalam juz w
      jednym z postow ponizej "rodzic godnie", ale chetnie powtorze kilka
      rzeczy.
      Jak zadawalam pytania lekarce o niektore rzeczy (podajac przyklad,
      ze tak robia przewaznie w Polsce) robila tylko coraz wieksze oczy, a
      mi to momentami wrecz glupio bylo...
      Zaczne od tego, ze jestem "normalnie" ubezpieczona, bede rodzic w
      panstwowym szpitalu i nikomu nic dodatkowo nie placilam. Moja
      lekarka prowadzaca bedzie przy moim porodzie (niezaleznie czy bedzie
      miala dyzur czy nie). Nie bedzie za to zadnego mezczyzny (na moje
      wyrazne zyczenie).
      Bez problemu moglam wybrac sposob w jaki chce rodzic (sn czy cc),
      bez problemu moglam wybrac rodzaj znieczulenia jaki chce otrzymac -
      ta decyzja byla poprzedzona wizyta anestozjologa!!
      Nikt mnie nie bedzie nacinal jesli nie bedzie naprawde takiej
      potrzeby, a zrobia wszystko, zeby nie bylo. Bede oczywiscie mogla
      sie poruszac, zmieniac pozycje, nikt mnie nie przywiaze do ktg (maja
      tylko ruchome na porodowkach), bede miala na porod tyle czasu ile
      potrzeba, a nie byle szybciej bo nastepna czeka... itp itd.
      Moze ktos zapytac skad jestem tego wszystkiego taka pewna. Otoz
      jestem, gdyz tez zrobilam wywiad, z taka roznica tylko, ze wsrod
      pacjentek wczesniej tam rodzacych. Tylko tak mozna otrzymac
      wiarygodne informacje (sama widzisz, ze Ci polozna powiedziala, zeby
      nie zwracac uwagi na zle opinie pacjentek na forum...- to juz
      oznacza, ze cos jest nie tak.
      Zbierajcie informacje o danym szpitalu wlasnie od znajomych,
      kolezanek, zaczepcie nawet pacjentki na korytarzu (mi sie tez to
      zdazylo).

      Naprawde szkoda, ze masz takie traumatyczne przezycia i wspomnienia.
      Zycze Ci, zebys naprawde predko o nich zapomniala.
      Innym forumowiczkom zycze trafienia na naprawde super szpital,
      lekarzy i polozne.

          • matysiaczek.0 Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 27.05.08, 15:38
            To i ja się wtrącę... Uwierzcie, że w Polsce można rodzić tak jak pisała Karolina! Poniżej link, poszukaj sobie szpitala najbliżej Twojej miejscowości.

            www.rodzicpoludzku.pl/szukaj.php
            Jedna z naszych forumowiczek zdecydowała się na poród w szpitalu oddalonym o 80km, tylko dlatego, że jest przyjazny matce i dziecku, współpracuje z fundacją "Rodzić po ludzku". Ja do swojego upatrzonego mam 50km, choć najbliższy za rogiem. Z opłatami też nie jest tragicznie (jeśli chodzi o mój szpital), bo cóż znaczy 100zl za poród z mężem i 100zl za separatkę poporodową (ale ktoś by chciał? ja tam lubię pogadać :)) ). Tak więc radzę poszukać, może okaże się, że wcale nie trzeba do Niemiec emigrować, żeby urodzić. No chyba że są inne argumenty "za"... Pozdrawiam
      • premeda Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 29.05.08, 08:55
        Cudnie..., nam pozostaje tylko zazdrościć, bo czegoś takiego jak
        wybór pacjentki, co do płci personelu obecnego przy porodzie w
        naszym kraju się nie praktykuje. Nie wiem jak kliniki prywatne. Moim
        zdaniem powinna to być jedna z podstawowych możliwości do wyboru ale
        jak są problemy z samymi porodówkami, to pozostaje się modlić, ze
        będziemy miały gdzie urodzić.
    • kaeira 2 część MOJEGO OPISU [wklejone przez moderatorkę] 27.05.08, 12:45
      [Wklejone przez moderatorkę]:

      Autor: studentka255

      2 część MOJEGO OPISU

      2 Miesiące przed porodem odwiedziłam TEN szpital celem zebrania wywiadu i
      dowiedzenia się wszystkiego.
      Przywitała mnie bardzo miła starsza położna Pani K. S. ( UWAGA !!! Tu nie mogę
      nic powiedzieć złego o Tej Pani! Super Kobieta - Położna - Anioł. Również o
      Paniach B.P i M.O nic nie moge złego powiedzieć bo One nie prowadziły mojego
      porodu. Oprowadziła wszędzie. Również zebrałam wywiad. Mówiła, abym nie
      czytała na forach internetowych negatywnych opiń na temat tego szpitala. Że
      to, co tam dziewczyny opisują ( jak się łamie prawa rodzących ) to nie prawda.
      Uwierzyłam. Dlatego właśnie wybrałam ten szpital i miałam cichą nadzieję że
      Pani K.S będzie wtedy w pracy.

      Zresztą szpital na swojej internetowej stronie ładnie się raklamuje :

      Blok porodowy
      Blok porodowy oferuje:

      * ciągły monitoring kardiotokograficzny z analizą komputerową zapisu,
      * bezprzewodowe monitorowanie kardiotokograficzne pracy serca płodu za pomocą
      telemetrii kardiotokograficznej,
      * releksację wodną podczas porodu,
      * porody w wodzie,
      * dowolną pozycję pacjentki podczas porodu,
      * porody rodzinne,
      * muzykoterapię,
      * porody w znieczuleniu na życzenie pacjentki.


      Nie wszystko okazało się prawdą!
      gdyby nie szybka moja interwencja krzykiem " prosze mnie nie nacinać "
      natnęliby mnie bez zgody z zaskoczenia bo tak właśnie chcieli
      nie można było rodzić w kucki bo im tak nie wygodnie ...
      pomimo prośby nie mogłam wejść do wanny złagodzić ból
      podpięto mnie do KTG mimo że się nie zgodziłam.


      Załuję że nie wybrałam prywatnej kliniki ESKULAP również w Bielsku bo tam jest
      się klientem a nie pacjentem, traktuje się rodzącą godnie z szacunkiem a nie
      jak psa.

      Zawsze chciałam mieć 3, 4 dzieci... ale ten szpital odebrał mi chęć do
      rozpoczynania na nowo...
      Gdybym nie znała praw pacjentów, to pal licho!!! myślałabym że wszystko jest
      ok, że tak powinno się rodzić ...

      Jestem studentką na 4 roku. Skończę "swoje" i idę na położnictwo. Dlaczego? bo
      chcę aby każda rodząca rodziła po LUDZKU i tego dopilnuję!! Nigdy nie pozwolę
      aby ktoś potraktował rodzącą tak jak mnie!! Będę starać się być najlepszą!!!
      Nigdy nie będę łamać praw pacjentki i nie pozwolę aby ktoś inny je łamał...
      nawet jeżeli podkopywaliby pode mną dołki!!! Nie podniosę głosu na rodzącą,
      będę traktować ja z szacunkiem, współczuć, pomagać jak najlepiej.... a jeżeli
      zdarzy się pacjentka bardzo agresywna i przypuśćmy na to... kopnie mnie czy
      coś w tym stylu... nadstawię jej drugi pośladek aby na mnie się wyżyła. Będę
      życzliwa, miło ustosunkowana. Moje nazwisko będzie znane na całe Bielsko i
      okolice, aż w końcu doczekam się i będę przyjmować porody w domu.

      Wszystko w Waszych rękach, przyszłych Mamach. Jeżeli to Wy nie będziecie się
      domagać swoich praw to polska porodówka nigdy się nie zmieni! Gdy kobieta
      staje się zależna od procedur medycznych i decyzji innych osób, traci zaufanie
      do włąsnej siły i intuicji. Czuje się jak przedmiot pozbawiony możliwości
      decydowania o sobie. Przychodząc przez procedurę przyjęcia do szpitala, łatwo
      jest poddać się roli POSŁUSZNEJ PACJENTKI i nie pytać o to, co się z tobą
      dzieje...

      Zostałyśmy wychowane wśród opowieści o tym że to rodząca jest BIERNA
      cierpiąca, musi znieśc wiele przykrości i bólu i że to PERSONEL DECYDUJE o tym
      jak poród powinien przebiegać - MASAKRAAAA!!!!
      A to nie prawda! Trzeba uświadomić Przyszłe Mamy że to One właśnie decydują o
      swoim porodzie, bo mają do tego prawo! Rodząca, gdyby nawet chciała urodzić na
      głowie bo tak jej wygodnie - personel ma się do niej dostosować! Nie może
      kłaść pacjentkę na łóżko porodowe - gdy jej jest nie wygodnie.
      Dlatego czas CIĄŻY jest dla was CZASEM BUDOWANIA SIłY WIARY W WASZ INSTYNKT ,
      TAK ABYśCIE MOGłY SIę OBRONIć PRZED SIłą TEGO STEREOTYPU!!!



      Złożyłam skargę na lekarzy i położnych do Biura Praw Pacjenta w Warszawie,
      oni, skierowali pismo do dyrektora szpitala w którym rodziłam, jednak
      odpowiedzi się nie doczekałam. Do Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji
      Zdrowotnej, do Rzecznika Praw Pacjenta - tu kierowano mnie do Okręgowej Izby
      Lekarskiej.


      Również Fundacja Rodzić po Ludzku jest poinformowana.
      Dzięki Fundacji Rodzić po Ludzku dowiedziałam się jak powinno się traktować
      kobiety rodzące, każdy artykuł został przeze mnie dokładnie przestudiowany.
      Najbardziej interesowały mnie Prawa Rodzącej. Dzięki Fundacji dowiedziałam się
      co może choć nie musi spotkać mnie podczas porodu. Codzienne ćwiczenia od
      czwartego miesiąca mojej ciąży sprawiały przyjemność.
      Dziękuję Ci Fundacjo! mimo że nie rodziłam jak chciałam, to cieszę się że
      wkońcu dowiedziałam się o swoich prawach!

      Ja do dzisiejszego dnia żle się czuję, co wieczór leją się łzy, mam wielki żal
      że nie mogłam sama sobie pomóc. Jestem coraz bardziej nerwowa a to odbija się
      żle na moim Synku i nie wiem kiedy ta trauma się skończy.


      Opanowałam kilkadziesiąt for internetowych. Na maila dostaję dziesiątki listów
      z wyrazami współczucia, zdarzają się również negatywne opinie w stylu - paris
      hilton. Niektóre osoby bardzo przejęły sie moim porodem i mój list będzie
      wykorzystany w pracach magisterskich na temat godnego rodzenia. (pytano o moją
      zgodę) . Inne osoby piszą , że czują iż położnictwo nie jest ich powołaniem
      (mając tytuł licencjata ) i po przeczytaniu mojego listu doszły do wniosku że
      chciałyby pisać pracę magisterską o zespole stanu pourazowego po porodzie ( PTSD).
      Jedna z Koleżanek napisała :

      "Przypadkowo byłam na forum, bo nie mam zwyczaju się udzielac.szukałam czegoś
      innego...Coś mnie tknęło i przeczytałam Twój temat. I jest on
      potwierdzeniem,że bardzo istotnym czynnikiem traumatyzującym może byc
      postępowanie personelu medycznego.Jak częstym i jak silnym?To właśnie mam
      nadzieję zbdac - na przykładzie pacjentek poradni K"

      Dziękuję.

      studentka234@vp.pl
      • arabela27 Re: 2 część MOJEGO OPISU [wklejone przez moderato 28.05.08, 11:17
        witam - kobiety ze Szczecina i okolic aby uniknąć tego typu zachowań wybierają
        się do małej klinki w Niemczech tuż przy granicy. Jadą tam rodzic ponieważ są
        tam godnie traktowane, czego nie można powiedzieć o większości szpitali w
        Polsce. Ale oczywiście Polski NFZ już wszczyna akcję, że są to nielegalne porody
        a zatem wyłudzanie pieniędzy z NFZ. Szkoda tylko, że nie dostrzega problemu, że
        kobiety wola jechać do obcego kraju, małej kliniki w kilkunastotysięcznym
        miasteczku niż rodzić w Specjalistycznej Klinice w Szczecinie.
    • krysiia Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 27.05.08, 19:50
      Do pierwszego porodu jechałam z trójmiasta do Pucka i było rewelacyjnie.

      Jak będę w ciąży z drugim dzieckiem, to do porodu pojadę gdzieś w gdańsku, a jak
      nie będą robili tak jak ja chce, to im tę porodówkę do góry nogami obrócę:) Wiem
      już jak powinien wyglądać DOBRY PORÓD i nie pozwolę nikomu tego zepsuć.

      Musimy egzekwować swoje prawa, bo w innym wypadku nic nigdy się nie zmieni. A
      mąż (lub inna osoba towarzysząca przy porodzie powinna dbać o spełniania naszych
      zachcianek(wymuszać je na personelu)) jeśli mogę tu zacytować położną szkoły
      rodzenia Panią Marię "mąż jest w tym momencie jak pilot samochodu rajdowego i w
      dużej mierze od niego zależy jak się wszystko potoczy"

      Autorka wątku ma racje, takie zdarzenia trzeba nagłaśniać i to bardzo, bo to
      chyba nasza jedyna broń.
    • silije.amj Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 28.05.08, 09:50
      Studentko ja Ci dziękuję za Twoją waleczną postawę, za to że nie próbujesz
      zepchnąć wszystkiego w niepamięć, tylko chcesz coś z tym zrobić. Nawet nie
      dziękuję w moim imieniu, bo nie wiem, co musiałoby się zdarzyć, żebym się
      zjawiła w szpitalu jako rodząca, ale w imieniu innych kobiet, przed którymi jest
      to wydarzenie.
      Podziwiam że się nie ugięłaś pod ciężarem złych doświadczeń.
      Mogę tylko dodać z własnego doświadczenia że kolejny DOBRY Poród może
      wynagrodzić zły poprzedni. Tylko trzeba go wziąć w swoje ręce ;-).
      Uściski.
      • studentka255 Zapraszam na bloga 01.08.08, 10:06
        silije.amj napisała:

        > Studentko ja Ci dziękuję za Twoją waleczną postawę, za to że nie próbujesz
        > zepchnąć wszystkiego w niepamięć, tylko chcesz coś z tym zrobić. Nawet nie
        > dziękuję w moim imieniu, bo nie wiem, co musiałoby się zdarzyć, żebym się
        > zjawiła w szpitalu jako rodząca, ale w imieniu innych kobiet, przed którymi jes
        > t
        > to wydarzenie.
        > Podziwiam że się nie ugięłaś pod ciężarem złych doświadczeń.
        > Mogę tylko dodać z własnego doświadczenia że kolejny DOBRY Poród może
        > wynagrodzić zły poprzedni. Tylko trzeba go wziąć w swoje ręce ;-).
        > Uściski.


        Dziękuję :)

        Dobrze, że nagłasniam problem który istnieje w wielu szpitalch, moze dzięki MNIE
        niejedna Przyszła Matka bedzie milej wspominała moment ogromnie ważny w Jej
        życiu. Może niejdna połozna, która "taśmowo" wykonuje swoje obowiazki zastanowi
        sie czy warto upokorzyc pacjentkę w obawie chociażby przed "szumem" jaki ta moze
        zrobić.

        Matka pomaga swemu dziecku wyjść na świat powinna przy tym być spokojna i
        szczęśliwa a nie zdenerwowana głupimi komentarzami kretynek i kretynów którzy
        uważają że są ponad nią! Wiele rzeczy, któe praktykuje się w polskich szpitalach
        jest na szkodę zarówno matki jak i dziecka i położyć kres tym działaniom mogą
        tylko takie głośne protesty jak MOJE!!!!!



        miło gdy czytam podobne posty:

        "studentka im więcej tych artykułów będzie - tym więcej osób się dowie o
        warunkach i jest szansa, że wkońcu cos się zmieni w Wojewódzkim!
        za tą szansę właśnie - bardzo Ci dziękujemy!!!"


        Gdyby Panie miały czas, zapraszam na mojego bloga.

        expertia.pl/strefa/blog/studentka234
        pozdrawiam ciepło :)

    • studentka255 Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 28.05.08, 13:04
      Szanowne Koleżanki - dziękuję za słowa otuchy - bo tylko to mogę przez internet
      uczynić :)


      Opanowałam kilkadziesiąt for internetowych. Na maila dostaję dziesiątki listów z
      wyrazami współczucia, zdarzają się również negatywne opinie w stylu - paris
      hilton, jeszcze inni piszą że nadaję się na reporterkę. Gazety proszą się o
      wywiad. Za niedługo moją historię przeczytają tysiące Polaków. ( 4 gazety ).
      Niektóre osoby bardzo przejęły sie moim porodem i mój list będzie wykorzystany w
      pracach magisterskich na temat godnego rodzenia. (pytano o moją zgodę) . Inne
      osoby piszą , (mając tytuł licencjata ) że po przeczytaniu mojego listu doszły
      do wniosku iż chciałyby pisać pracę magisterską o zespole stanu pourazowego po
      porodzie ( PTSD).
      Jedna z Koleżanek napisała :

      "Przypadkowo byłam na forum, bo nie mam zwyczaju się udzielac.szukałam czegoś
      innego...Coś mnie tknęło i przeczytałam Twój temat. I jest on potwierdzeniem,że
      bardzo istotnym czynnikiem traumatyzującym może byc postępowanie personelu
      medycznego.Jak częstym i jak silnym?To właśnie mam nadzieję zbdac - na
      przykładzie pacjentek poradni K"


      pozdrawiam

      stu234- Aśka
        • ewa.z1 Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 30.05.08, 11:23
          Studentko, bardzo ci współczuję. Byłam bardzo zaskoczona czytając
          Twój list, bo w szpitalu o którym piszesz rodziłam dwoje dzieci. Z
          trzecim też się tam wybieram. Pierwsze dziecko było przez cc.
          Wcześniej leżałam miesiąac na patologii. Tam, faktycznie, można było
          oszalec. Rutyna zjadała niektóre położne. Byłam w stanie
          przedrzucawkowym a jedna z nich proponowała mi nospę... Lekarze
          jednak w porę uratowali życie mnie i mojemu dziecku. Natomiast już
          na części poporodowej - nie mogę nic powiedzieć. Fakt, jestem silna,
          twarda, sama chciałam dawać soie radę. Drugi poród - naturalny.
          Trafiłam na fantastyczny personel. Jestem wdzięczna tym paniom do
          dziś. Nikt mnie nie upokarzał, nie krzyczał na mnie. Bardzo mi panie
          pomagały. Siedziałam we wannie dość długo. Po porodzie po czterech
          godzinach trafiłam jednak na stół operacyjny. Te panie po operacji
          przychodziły pytać o stan mojego zdrowia, rozmawiały ze mną.
          Owszem były położne, których nie chciałabym już spotkać, ale myślę,
          że to takie bardzo ludzkie jest: jednago się lubi innego nie. Po
          prostu. Jednaj pani nie zapomnę. To ta od nospy. Za drugim razem (tj
          przy drugim moim pobycie w ty szpitalu) po prostu się do niej nie
          oddzywałam ;)) Do tego szpitala przekonuje mnie to, że tam wszystko
          jest na miejscu, gdyby nie daj Boże coś się złego działo z dzieckiem
          czy z matką. U mnie było tak dwa razy. Raz dziecko wylądowało na
          patologii noworodka, raz ja nagle i niespodziewanie na operacyjnym
          stole. Niektórzy byli niemili. I cóż z tego? Tych dało się unikac,
          nie rozmawiac z nimi ( np z panią dr stażystką która straszyła mnie
          jakimiś wirusami w krwi, którą miano mi przetaczać; przyszła inna
          pani dr, doświadczona, uspokoiła mnie i wszystko wyjaśniła. Da się!)
          Pomogli mnie i mojemu dziecku dwa razy. Żyjemy, mamy się dobrze.
          A pani M.O. faktycznie jest super ;)
    • niuta_s Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 30.05.08, 12:05
      wiesz mój poród w dużej mierze wyglądał jak Twój, nie jestem, tak
      odważna i nie potrafię o wszystkich szczegółach i odczuciach mówić
      otwarcie, od 16 m-cy chodzę na przemian do psychologa i psychiatry,
      mam też za sobą załamanie nerwowe.
      Bardzo Ci wpółczuję, mnie bardzo długo zeszło zanim potrafiłam
      powiedzieć co czuję - a czuję się jak ofiara gwałtu... zwgałcono
      mnie w szpitalu, przy wtórze 10 osób które nie były łaskawe pytać,
      odpowiadać na proste pytanie, traktować jak przedmiot, wywołać
      uczucie winy - co jakiś czas śni mi się drwiący głos "to będzie Pani
      wina jak coś stanie się dziecku"
      przez takie podejście nie chce mieć więcej dzieci...
      odebrano mi radość z najpiękniejszego zdarzenia dla każdej kobiety,
      radości z stania się matką
    • berna_dette Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 07.06.08, 15:35
      a ja ci powiem że sie naprawdę bardzo, bardzo cieszę że tak sie uparłaś i nie
      odpuścisz tym lekarzom i położnym, bo akurat dzięki tobie coś sie może zmienić
      na porodówkach i kobiety zaczną być traktowane z szacunkiem. Każda kobieta która
      została źle potraktowana powinna robić to samo co ty, bo tylko my same możemy
      coś zmienić. Życzę ci z całego serca POWODZENIA!
    • studentka255 Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 11.06.08, 18:54
      Przede wszystkim dziękuję za pomoc Pani Karwowskiej. . Jest Pani profesjonalna w
      tym co robi. Dodatkowo miło ustosunkowana i komunikatywna a to najważniejsze.
      Tekst bardzo podoba mi się, choć myślałam że będzie tego więcej, ale rozumie że
      nie było miejsca. Jeszcze raz dziękuję za pomoc w nagłośnieniu mojej sprawy. Być
      może za jakiś czas albo pare lat znów napiszę do Pani. Kto wie, może zdecyduje
      się na następne dziecko ale wtedy będziemy pisać o przyjemnym dla mnie i mojego
      dziecka porodzie
      :)

      Życzę dużo zdrowia, sukcesów w pracy jak i w życiu prywatnym.
      Serdecznie Panią pozdrawiam i nigdy o Pani nie zapomnę....

      studentka234

      ***

      Propagujemy kampanię "nie daj się NACIĄĆ"

      www.rodzicpoludzku.pl/akcja/index.php

      pozdrawiam


      studentka234@vp.pl


      ___


      Last edited by studentka234

      *
      • ann_a30 Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 13.06.08, 00:10
        Ja miałam podobne przeżycia w Warszawie. Jeszcze sugestia łapówki. Niestety
        człowiek w takim momencie nie ma sił, by protestować.
        Teraz będę rodzić za granicą (tu mieszkam) i miał być poród w domu (za darmo, w
        ramach NHS), ale ciąża jest skomplikowana, spodziewają się krwotoku
        poporodowego.Dlatego muszę iść do szpitala. Póki co chodzę tylko do położnej
        (miałam raz konsultację lekarską), nie robię mnóstwa badań i oczekuję, że
        kolejny poród będzie inny. Wiem, że będę mogła chodzić, kucać; wiem nawet, że na
        sali porodowej może być ze mną mój starszy synek (nie będzie go z kim
        zostawić).Mimo że to szpital ufam, że będzie dobrze.
      • studentka255 z b i e r a m o p i n i e !!!!!!!!!!!!!!! 11.07.08, 09:45
        zbieram opinie czy któras z Kobiet tam rodząca zawsze była zmuszona do pozycji
        leżącej lub półsiedzącej, czy miały Panie ten wybór pozycji? ( chodzi mi o
        drugą faze porodu), czy była koniecznośc nacięcia krocza? czy pytano Panie o
        zgodę na ten zabieg? Czy przyspieszano poród podając syntetyczną oksytocynę,
        przebijając
        pęcherz płodowy? Wyciskano dziecko przez lekarza kładącego się na brzuch? Jeżeli
        były wskazania do w/w procedur, to czy były Panie
        poinformowane? Podawano Dolagran lub Relanium? jeżeli tak, to czy same Panie się
        zgodziły? Gdy prosiły Panie o znieczulenie, otrzymały je Panie? Jak wyglądała
        sprawa z lewatywą i goleniem krocza? Prosiły Panie o te zabiegi przygotowawcze?
        Jeżeli były, to cczy pytano o zgodę? Czy byli obecni studenci, osoby trzecie,
        np. sprzątaczki? Jeżeli tak, to czy pytano Panie o zgodę na ich obecnośc? Ale
        uwaga. Uzyskanie przez PAnie zgody na udział studentów i stażystów nie jest
        wymagane, gdy interwencja medyczna jest konieczna.

        Oczywiście jeżeli Panie się nie zdecydują odpowiedziec, uszanuję decyzję.
        Zbieram opinie na temat tego szpitala. Panie które rodziły w roku 2007 i 2008 -
        chciałam zbadac czy po mojej interwencji COŚ się zmieniło w tym szpitalu. Panie
        które tam rodziły, pomóżmy innym Mamą :) ANONIMOWO, bede umieszczac wypowiedzi
        na blogu. Powtarzam, ANONIMOWO i tylko Tych Pań co napiszą prywatnie do mnie.
        • studentka255 zapraszam na Bloga 18.07.08, 12:43
          narazie początek. blog powoli będzie się rozwijał.
          Może chciałby ktoś pomóc w pisaniu i prowadzeniu jego ?


          expertia.pl/strefa/blog/studentka234


          pozdrawiam Was Panie :)
        • szmytka1 Re: z b i e r a m o p i n i e !!!!!!!!!!!!!!! 18.07.08, 15:14
          wiem że zbierasz opinie na temat swojego szpitala, ale możesz wykorzystać moje
          wypowiedzi, w innych placówkach wcale nie jest lepiej, a mój szpital miał nawet
          certyfikat iso... ha ha ha kpina! Lewatywa, golenie obowiązkowo (pytałam osoby
          wykonujące te czynności), nacięcie wbrew woli (mój sprzeciw wyraźny), po sali
          porodowej pętały się różne osoby, wchodzili i wychodzili do woli, popatrzeć co
          się dzieje, tak chyba z ciekawości. Znieczulenie jak pisałam bezpłatne dla
          każdej zdrowej rodzącej, a co do czego to nie chciano podać. Zastrzyki takie
          otępiające, nasenne a potem czerwone tabletki podobno ten sam środek - czy to
          ten dolargan? Podawali mi to kilka dni przed porodem i cały czas po, leżałam 10
          dni. Jak było w tabletkach to wyrzucałam żeby móc zajmować się dzieckiem bo było
          ze mną, a ja spałam otumaniona tym. Oksytocyna podana 2 razy, nie odłączono
          kroplówki mimo strasznych skurczów i dobrze postępującego rozwarcia. Nikt mnie o
          nic nie pytał, ani nic nie wyjaśniał, a na próbę pytania to usłyszałam "nie
          odzywaj się, nie gadaj" - tak jak opisałam wcześniej. Pozdrawiam! Chętnie pomogę
          jeśli będę mogła w prowadzeniu blogu
          • studentka255 Re: z b i e r a m o p i n i e !!!!!!!!!!!!!!! 18.07.08, 15:56
            Szmytko, blog który prowadzę jest na temat szpitala w bielsku. Wiesz, wpadłaś na
            bardzo fajny pomysł aby zebrac opinie na temat innych szpitali. Czemu nie :) Ja
            postaram się napisac do menagera expertii ( tam gdzie prowadzę mój blog ) aby
            wytłumaczył jak podzielic szpitale, opinie etc. bo przyznam że nigdy wcześniej
            nie prowadziłam blogu i jeszcze dokładnie nie mogę się połapac.
            Świetnie że mi poożesz, będziemy razem zbierac opinie i pisac.
            To straszne co przeżyłas, nie wiedziałam że Ciebie to spotkało.
            Muszę uciekac bo Jasio się zbudził.. jak masz coś ważnego to pisz na maila :)
            • szmytka1 Re: z b i e r a m o p i n i e !!!!!!!!!!!!!!! 18.07.08, 16:31
              Chętnie pomogę , ale nigdy blogu nie prowadziłam, więc nie mam pojęcia jak to
              wygląda od strony technicznej. I na tyle będę się udzielać na ile mały mi
              pozwoli, on jest bardzo absorbujący, zwłaszcza że muszę go rehabilitować, już
              przez to musiałam zrezygnować z podyplomówki, mam czas tylko jak on śpi. A
              kolejny powód do żalu to to, że wszyscy lekarze z jakimi mały miał styczność
              stwierdzili że stan zdrowia jest wynikiem przebiegu porodu :-(
              • studentka255 Re: z b i e r a m o p i n i e !!!!!!!!!!!!!!! 01.08.08, 12:57
                szmytka1 napisała:

                > Chętnie pomogę , ale nigdy blogu nie prowadziłam, więc nie mam pojęcia jak to
                > wygląda od strony technicznej. I na tyle będę się udzielać na ile mały mi
                > pozwoli, on jest bardzo absorbujący, zwłaszcza że muszę go rehabilitować, już
                > przez to musiałam zrezygnować z podyplomówki, mam czas tylko jak on śpi. A
                > kolejny powód do żalu to to, że wszyscy lekarze z jakimi mały miał styczność
                > stwierdzili że stan zdrowia jest wynikiem przebiegu porodu :-(



                Szmytko, nie martw się nie zapomniałam o Tobie. narazie blog ma mały postój -
                nie mam za bardzo czasu.
    • olunia882 podobnie w skarżysku 19.07.08, 21:38
      szpitakl przyjazny dziecku i matce- moze tylko dziecku. i to nie dokonca.
      wszystko zalezy od personelu. ja jestem 3 miesiące po porodzie i to był koszmar,
      nie poród, bo nikt nie mówił że będzie lekko, ale personel do kitu. i co mi z
      tego tytułu szpitala? nic. to tylko plakietka przywiercona do muru.
      poród-koniecxznie na tym wielkim, niwygodnym łozu, jak krzyczałam z bulu, darły
      sie na mnie ze ich głowa boli i zebym sie zamknęła. już z nerwów sama
      powiedziałam zeby się przymknęły bo ja rodze a nie dre się dla zabawy. w
      kulminacyjnym momęcie darły sie ze nie potrafię powietrza wepchnąć w brzuch,
      tylko mi idzie w szyję. jedna z poloznych powiedziała ze jesli nie umiem to ona
      nic nie poradzi i poszła se na krzesło gazete czytać. to jej powiedziałam żeby
      lepiej całkiem sobie wyszła, bo mnie tylko wku..a. nie powiem, była jedna ,
      która sie litowała i pomagała jak tylko umie. ale reszta, do wywalenia. na sali
      poporodowej, wstałam po 2 godzinach, rodziłam wieczorem wiec zapytałam czy wezmą
      dziecko bo nie mam siły go trzymac, odpowiedziały że to nie szpital prywatny.
      nikt nam nic nie mył, toaleta była jedna na dwa pokoje, gdzie lezało nas po 9 w
      jednym, prysznic zepsuty, brodzik zapchany, salowa wchodziła podczas załatwiania
      się albo zmieniania podpasek, bez pukania. więc zero niczego. leżałam tam 10 dni
      i nie miałam się gdzie umyc, gdzie dobrze załatwić, więc jak ato higiena? dzieci
      płakały po nocach, dopiero jak któraś z mam poszła powiedziec zeby cos zrobiły,
      dopiero łaskawie przyszły. a miały naszą sale pod nosem. nic nie pomagały. miały
      wszystko w dupie. na sali nie było lodówki, nic, upał, jedzenia jak na lekarstwo
      a one na cały głos chodziły i pytały sie która jaą pizze je bo zmawiaja. więc
      szpital okropny i nigdy więcej tam nie wrócę. jeśli bedzie kolejna ciąża, nie w
      tym szpitalu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka