szymama
23.07.08, 15:34
sama jestem polozna z kilkuletnia praktyka zawodowa w polskim
szpitalu. Los tak chcial jednak, ze mieszkam i pracuje za granica. I
jesli mialam pecha pierwsze dziecko urodzic w Polsce to jzu drugie
przyszlo na swiat za granica.
mam porownanie.
O porodzie w Polsce nie bede pisac, opisze porod tutejszy.
Od samego poczatku ciaze prowadzila moja polozna, cudowna, ciepla
kobieta, szlam do lekarza ginekologa tylko kiedy moja polozna
twierdzila ze tak trzeba. W cale ciazy bylam badana wewnetrznie
tylko dwa razy!!! Z czego akurat sie ciesze.
Gdy zaczal sie porod, skurcze byly cvo 5 minut pojechalismy z mezem
na porodowke.
I tu, zonka. Porodowki jednoosobowe, kazda rodzaca ma swoja polozna
tylko dla siebie, ta osoba jest caly czas przy nas. Moglam chodzic,
lezec, skakac na pilce, wchodzic do wody kiedy tylko chcialam.
Swiatla na porodowce byly przyciemnione, pani polozna wlaczyla mi
muzyke relaksujaca ;)
Mala urodzila sie po 4 godzinach. Przy porodzie polozna pytala czy
chce byc nacieta, bo jej zdaniem nic nie trzeba robic, ona krocze
rozmasuje pieknie i nic mi sie nie stanie :) (wiem, wiem, zaraz
napiszecie, ze porod ekspresowy byl ). Nikt nie zabiera mi jej do
wazenia i mierzenia. Od razu nagusienka taka przystawiono mi do
piersi i lezalysmy razem 2 godziny przy przyciemnionym swietle i
muzyka w tle. Po dwoch godz polozna pomogla mi wejsc pod prysznic ,
pozniej zawieziono nas na oddzial. wszystkie czynnosci przy dziecku
wykonywano na sali w mojej obecnosci. pytano sie o zgode na
szczepienia o zgode na podanie wit k. szcezpiono i podano wit kiedy
mloda byla przy piersi :)
Wyszlysmy do domu rowno 7 godzin po porodzie.
Przez 14 dni, co drugi dzien polozna przychodzila do domu. Wspierala
w karmieniu, wazyla mala, pobierala krew na fenyloketonurie.
wszystko to w przyjaznej, mlej, domowej atmosferze.
Drugi porod wspominam jako cud narodzin.
W kraju gdzie mieszkam brakuje poloznych :)
Moze w PL tez daloby sie takie warunki wprowadzic?
Po 2 godz polozna pomogla mi