matysiaczek.0
04.08.08, 18:14
Dziewczyny! Mam pytanie chyba czysto retoryczne. Przeczytałam kilkanaście postów nt cięcia krocza i szycia po cięciu. Wszystkie dziewczyny pisały, że to boli (szycie), pomimo zastrzyków przeciwbólowych. Dużo dziewczyn nawet zapewniało, że to gorsze niż poród. Ja sama zawsze bałam się nie samego porodu ani cięcia (w skurczu i nie myśli się o tym) ale właśnie tego osławionego szycia. I rzeczywiście zarówno za pierwszym jak i za drugim razem "nie zawiodłam się".
I tu zbliżam się do pytania. Właściwie zawsze w trakcie szycia położne zapewniają nas, że szycie nie boli, wręcz dziwią się, że coś czujemy. Dlaczego tak jest? Czy tak trudno zrozumieć, że to naprawdę boli, czasami nawet pomimo środków znieczulających? Do postów przyszpilonych nt idealnej położnej dodałabym tylko jedno: niech uwierzy, że szycie boli i pomoże we bólu...Dlaczego taka położna, choćby była najlepsza, uparcie twierdzi, że przesadzam jak łzy lecą mi z bólu w trakcie szycia i zapewnia, że "musi" troszkę poboleć. Jak musi!!!?? Musi boleć poród i to niekoniecznie, ale takie szycie to ja nie chcę, żeby bolało, bo myślę o tym małym człowieczku co przyszedł na świat, tzn nie myślę, bo skupiam się na tym, żeby jak najmniej bolało.
Pani Kasiu co Pani na to? Jest Pani przecież położną, której chociaż pewnie nieczęsto trafia się cięcie, ale może zdaża się szycie.
Właściwie to na trzecie dziecko to nie zdecydowałabym się właśnie ze wzdlędu na to nieszczęsne, STRASZNIE nieprzyjemne i bolące pomimo wszystko SZYCIE krocza!!