Po porodzie :)

26.08.08, 11:20
Witam, jestem już po:)
Mój drugi synek urodził się 13 sierpnia o 20.10 w 39 tyg ciąży.
Chciałam się podzielić wrażeniami z drugiego porodu i
porównać.Jeżeli chodzi o teorię, ze drugi jest łatwiejszy to u mnie
sprawdziła się w 100%. W przypadku 1 porodu w 39 tyg wylądowałam na
oddz. patologii, bo mojemu lekarzowi nie podobało się tętno malucha
i wolał mieć mnie pod obserwacją.Leżałam przez weekend, a po
zaproponowano mi wywoływanie z tego względu, że szyjka była
zgładzona i rozwarcie na 1,5 palca, więc się zgodziłam. Poszło
szybko, ale pamiętam bardzo bolesne skurcze rozwierające na końcówce
i stan oszołomienia po dolarganie..
A drugi poród:
We wtorek 12 sierpnia odstawiłam fenot + izoptin, bo zaczął się 39
tydz i już w nocy zaczęły się częstsze skurcze, które trwały do
nast. dnia. Nie były specjalnie dokuczliwe, spokojnie się wyspałam,
generalnie od 28 tyg miałam częste skurcze więc byłam
przyzwyczajona... Posprzątałam sobie dom, zrobiłam obiad, który z
apetytem zjadłam, bawiłam się z dzieckiem, prasowałam ciuchy itp.
Około 16,00 skurcze przybrały na sile, a ja zaczęłam wypróbowywać
pozycje rozciągające, no i co najważniejsze prawidłowe oddychanie...
Czułam, że teraz już się zaczyna, więc poszłam się wykąpać, woda
łagodziła ból, więc nie mogłam się zdobyć na wyjście i moczyłam się
godzinę:) Za to jak wyszłam, to już miałam skurcze co 10 minut, cały
czas skupiałam się na oddychaniu i właściwych pozycjach... Synka
oddałam teściowej, męża przygotowałam, że już możemy jechać, ale do
końca nie byłam przekonana, że już mam jechać, nie bolało tak jak za
1 razem.. Stwierdziłam, że najwyżej się ponudzę na porodówce:) I
pojechaliśmy, w samochodzie oddychałam i rozciągałam się, co musiało
zabawnie wyglądać z zewnątrz, bo w czasie skurczu jedną nogę miałam
prawie na szybie, drugą na dole, a obiema rękami wisiałam na
uchwycie nad drzwiami:)A do szpitala mieliśmy 30 km. Zanim się
dowlokłam na porodówkę (robiłam przerwy na skurcze) minęło 20 min,
zanim przyszedł lekarz, kolejne 15, a ja miałam już skurcze co 3
minuty... Po badaniu (rozwarcie na 4 palce) wylądowałam na łóżku,
ale nie dałam się położyć(co sobie obiecałam)przybrałam
najdogodniejszą pozycję i skupiałam się na oddychaniu... 20 min
później trzymałam mojego synka:) Mój mąż w międzyczasie poszedł
zapłacić za poród rodzinny i na szczęście zdążył na finał... Gdybym
jeszcze poczekała w domu, na pewno bym nie zdążyła... Poród oceniam
super, bez oxy, bez śródków przeciwbólowych(a myslałam, że się nie
da), bolało bez porównania mniej niż za 1 razem... Położne
sympatyczne, rzeczowe, dobrze mi się rodziło. Żeby nie było idealnie
jeden minus- nacięcie. Prosiłam położną, że jeżeli dałoby radę to
bez nacinania, ona stwierdziła w trakcie parcia, ze nie da rady(
mimo, ze dziecko ważyło 2,900, ale ja mam drobną budowę ciała)...
Byłam na to przygotowana, szycie ze znieczuleniem, więc nie bolało..
Teraz już 2 tyg po porodzie dobrze się goi i nie czuję dyskomfortu z
powodu szwów, za pierwszym razem też szybko się zagoiło, więc nie
mam jakiejś traumy z tego powodu... Opieka poporodowa bardzo dobra,
a pobyt na położnictwie wspominam miło, sama dobrze radziłam sobie z
dzieckiem, które dobrze jadło i spało, no i przybierało na wadze,
więc o czasie wyszliśmy do domu...
Nie wiedziałam jak będzie za drugim razem i trochę się obawiałam,
ale przyjemnie się rozczarowałam;) Dla mnie ważne było skupienie się
na tym co wg. mnie "popsułam" za 1 razem: czyli prawidłowe
oddychanie i odpowiednie pozycje. Szczególnie oddychanie, tak
uważam, działa cuda. Udało mi się wszystko co sobie zaplanowałam,
oprócz nacięcia, ale to wkalkulowałam w ryzyko:)
Chciałam jeszcze podziękować serdecznie P. Kasi, kaeirze i innym
dziewczynom za otuchę dodawaną nam (znerwicowanym i przewrażliwionym
nierzadko) kobietom w ciąży i przede wszystkim za wiarygodne i
rzeczowe informacje. To było (piszę ze smutkiem) moje ulubione
forum. Wszystkim dziewczynom chcę dodac otuchy przed porodem, będzie
dobrze! Życzę satysfakcjonującego porodu, po którym nabiera się
ochoty na następne maleństwo:) Chciałam jeszcze dodać, że rodziłam w
Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie. Pozdrawiam i jeszcze raz
dziękuję!
Szczęśliwa mama dwóch cudownych chłopców:)
    • akos6 Re: Po porodzie :) 26.08.08, 12:18
      GRATULUJĘ :) i bardzo dziekuje za ten watek. sama jestem przed
      drugim porodem- termin za 2 tygodnie. pierwszy podobnie jak u
      ciebie...dolargan, oszolomienie, zle oddychanie... do tego spadek
      tetna u malej i w koncowce wypychanie dziecka. bardzo sie obawialam
      drugiego porodu. a twoj watek pocieszyl mnie nieziemsko. :))) rozne
      rzeczy sie na forum czyta najczesciej niezbyt przyjemne...a tu
      prosze porod marzenie :)
      • agasobczak Re: Po porodzie :) 26.08.08, 17:25
        Gratuluje :) takich opowiesci super sie slucha :) i czyta.. pozdrawiam tez kaszub
        • oldzinka Re: Po porodzie :) 26.08.08, 18:15
          Gratulacje. Cieszę się, że miałaś dobry poród. A napisz proszę czy
          na łóżku porodowym chcieli Cię pod ktg podpiąć czy tak tylko miałaś
          leżeć ale stwierdziłaś, że wstajesz? Ja też mam zamiar nie dać się
          położyć :)
          A samo parcie rozumiem, że kazali jednak na łóżku???
          • eli-mama Niestety, 26.08.08, 21:56
            to jeden z tych szpitali, gdzie w końcówce porodu kładą kobietę na
            łóżko pod pretekstem ktg i oksytocyny (podłączanej standardowo)i już
            nie pozwalają wstać:( Ja byłam w tej komfortowej sytuacji, że to
            była moja końcówka porodu. Też kazali mi leżeć, ale zapewniam cię
            można znaleźć dogodną pozycję nawet na łóżku porodowym:)Ja starałam
            się siedzieć, skupiałam się na dobrej pozycji(starałam się
            siedzieć"szeroko", żeby mały miał jak najwięcej miejsca do
            schodzenia), no i co najważniejsze oddychanie. Myślę, że jak się
            skupiasz na oddychaniu, to inne "niedogodności" mają mniejsze
            znaczenie. Jeżeli chodzi o samo parcie, to tu już miałam małe
            możliwości manewru... Kazano mi się położyć, nogi na podpórki,
            rękami trzymałam się boków łóżka, pamiętam, że po pierwszym porodzie
            miałam dużo wybroczyn na twarzy, więc teraz pilnowałam się,żeby
            dobrze trzymać głowę i dobrze przeć... Osobiście nie uważam żeby
            leżenie na łóżku było takie traumatyczne, po mniej więcej 4 parciach
            urodził się mój synek i zapewniam cię, że parcie jest tak zajmujące,
            że równie dobrze mogłabym wisieć na tym łóżku, to naprawdę nie miało
            dla mnie znaczenia.. W tym wszystkim najważniejsze jest dziecko,
            które za chwilę trzymasz w ramionach:)
    • matysiaczek.0 Re: Po porodzie :) 26.08.08, 18:40
      Gratulacje...!!! Cieszę się, że miałaś taki poród, jak sobie zamarzyłaś.. Czyli jednak w Polsce też da się! :)

      I jeszcze piszesz, że "było" to Twoje ulubione forum (12 tyg temu).. Jak urodziłam, to też tak mówiłam, przeniosłam się na "karmienie piersią" i ..teraz mam dwa ulubione fora! Ciągnie na stare śmieci, uwierz mi. A dziewczynom oczekującym przydają się czasem pocieszenia i rady mam, które mają wszystko za sobą. Także, wracaj czasem jeszcze tu!! Może przydasz się innym..:) pzdr
    • kaeira Re: Po porodzie :) 26.08.08, 18:54
      Gratulacje!

      P.S. Jeżeli karmisz piersią, zapraszam:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570

      P.S. 2 (I dziękuję za podziękowania! :-) )
    • ja27-09 Re: Po porodzie :) 26.08.08, 22:48
      Gratulacje przede wszystkim dla młodej mamy i dziecięcia :)

      Czytając Twój post, doszłam do wniosku, że miałam podobnie. Ten sam schemat.
      Drugi poród wspominam lepiej niż pierwszy. Wprawdzie urodziłam swoje drugie
      dziecko już 9 m-cy temu, ale do dziś wspominam owo wydarzenie. Po prostu
      wymarzyłam sobie swój drugi poród. Tak właśnie miał wyglądać, jak wyglądał -
      książkowo.
      Pierwszy poród był wywoływany, skurcze okropnie bolesne, o oddychaniu mowy nie
      było, a przybieranie odpowiednich pozycji leżało poza moimi zdolnościami.
      Skupiałam się wyłącznie na mega bolesnych skurczach. Nie chciałam aby drugi
      poród był powtórką z rozrywki. Zaparłam się w sobie i urodziłam inaczej.
      Większość czasu spędziłam w domu, w myśl zasady: jak najpóźniej na porodówkę,
      jak najpóźniej! Spacerowałam, piłam wodę, herbatkę, oddychałam (teraz dopiero
      stwierdziłam, że to pomaga), przybierałam różne pozycje pozwalające znieść ból,
      poszłam pod prysznic i gdyby nie mąż, który zniecierpliwiony marudził żeby
      jechać do szpitala, to kto wie czy bym nie urodziła w domu :) Jak przyjechałam
      okazało się, że jest już 8 cm rozwarcia i za 2 godz. druga córcia była na
      świecie :) Niestety też nie uniknęłam nacięcia, ale przy 4,5 kg dziecku, to
      raczej trudno uniknąć :)) Może nawet urodziłabym szybciej, gdybym nie dala się
      trzymać w pozycji leżącej pod KTG prawie godzinę. Nie wiem dlaczego na to
      pozwoliłam, po prostu jestem posłuszną pacjentką :) Ja chciałam chodzić bo to mi
      przynosiło ulgę, ale położnym się nie podobało, że się pałętam im pod nogami.
      Dziewczyny, drugi poród jest łatwiejszy, że napiszę tu oczywistą oczywistość.
      Kobieta wie już co ją czeka i może poprawić to co poszło nie tak za pierwszym
      razem. Wszystkim oczekującym życzę łatwego i szybkiego porodu.
      • marta2202 Re: Po porodzie :) 26.08.08, 23:50
        Gratuluję!
        A może podzielicie się jak to prawidłowo oddychać i przyjmować
        rozciagajace pozycje? Albo jakąś madrą stronę poproszę:)
    • katarzynaoles Re: Po porodzie :) 27.08.08, 01:06
      Gratuluję serdecznie!!! Cała jestem w uśmiechach, kiedy czytam takie
      relacje :))! To naprawdę bardzo ważne dla tych, które jeszcze
      czekają - nie ma to, jak podzielenie się własnym doświadczeniem. I
      dziękuję za miłe słowa:). Jeszcze raz gratuluję całej rodzince:)
    • monismis Re: Po porodzie :) 27.08.08, 06:45
      gratuluje eli-mamo!
      i juz probuje sobie wymarzyc porod. Pierwszy chyba tez sie da, no nie?;)
      Wersja idelana - zdazam do Pucka (niecala godzina drogi bez korkow :)), a tam to
      juz wiadomo, bez znieczulania, bez nacinania, w sali porodowej z wanna, w
      pozycjach przeze mnie wybranych, ze wsparciem przyjaznej poloznej, z prawidlowym
      oddychaniem, bez paniki, bez powiklan, i dzidzius i ja cali i zdrowi, i dumny
      tata, ktory caly czas jest przy nas. Zycze wszystkim oczekujacym i sobie
      powodzenia. Pozdrawiam serdecznie wszystkie forumowiczki
      • lavia78 Re: Po porodzie :) 27.08.08, 11:33
        dziękuje za taki pozytywny opis:) aż sie lepiej robi na sercu:)
        i oczywiście gratuluje tak udanego porodu:0 to ja się teraz nastawiam
        pozytywnie.....i uczę oddechów..a te pozycje to instynktownie wybierałaś? tez
        będę jechać ok. 30 km do szpitala to może sobie popróbuje;)
        jeszcze raz gratuluje i zdrówka życzę:)
Pełna wersja