Dodaj do ulubionych

dlaczego nie nacinać ?

15.09.08, 16:45
mialam nacinane krocze i nie jest to dla mnie jakiś dramat.
mowiąc szczerze wolę nacięcie niż pęknięcie...
czemu kobiety tak walczą o to krocze?
pobolało i przestało...nic strasznego przecież...
Obserwuj wątek
    • matysiaczek.0 Re: dlaczego nie nacinać ? 15.09.08, 18:23
      Ok. zmieniamy taktykę. Dajmy się naciąć! No tak..przecież ten ból który czujemy przy szyciu i gojeniu się krocza jest tylko wyimaginowany! Dobrze Smerfetka, że nas oświecasz. Bez Ciebie dalej ze łzami w oczach przykładałabym sobie lód na krocze. Tak w rzeczywistości to faktycznie nie boli, a wszystko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę.

      A poważnie. Ciesz się kobieto swoim szczęściem i nieboleniem, jesteś jedną z niewielu, które mają tak dobrze. Ale proszę Cię nie dołuj mnie takimi postami, bo to jednak straszliwie boli. I przepraszam, jeśli Cię uraziłam. pzdr
    • beatar9 Re: dlaczego nie nacinać ? 15.09.08, 18:49
      witam,pierwszy poród,duże dziecko(4300g) i nacięte krocze;szycie
      wykonane tak,że nie ma ani kreseczki,żadnego zgrubienia,nic...nie
      jestem za rutynowym nacinaniem,ale w moim przypadku było nie do
      uniknięcia i nie miałam zamiaru walczyć o ochronę krocza za wszelką
      cenę,upierać się bo takie mam prawo-ufałam lekarzowi i się nie
      zawiodłam..nie wspominam nacięcia jako traumy,bo dwie godziny po
      porodzie siedziałam na tyłku bez dmuchanego kółka
      poporodowego...może to wysoki próg bólu albo poziom adrenaliny
      widząc swój największy skarb,pozdrawiam
      • carta_magna Re: dlaczego nie nacinać ? 15.09.08, 20:09
        mnie przy pierwszym porodzie nikt o to nie pytał - nacięli i już. bolało samo
        nacinanie - bo w złym momencie zrobione, bolało szycie (bo znieczulenie
        zadziałało już po zeszyciu) bolało i podczas gojenia, przez dwa tygodnie nie
        mogłam normalnie siedzieć, szwy miały się rozpuścić i same wyjść, ale dwa
        zaczęły wrastać w skórę, zamiast wyjść. Przy drugim dziecku położna zapytała czy
        chcę nacięcie czy nie. Poszło bez nacięcia, ale były dwa parcia więcej. Komfort
        funkcjonowania po porodzie nieporównywalny.
        A ty smerfetko - piszesz, ze wolisz nacięcie zamiast pęknięcia - a przecież
        znasz tylko jedną z tych sytuacji, więc możesz tylko teoretyzować.
    • slonko1335 Re: dlaczego nie nacinać ? 15.09.08, 21:05
      A zastanów się dlaczego w innych krajach nie nacinają? tylko te Polki takie
      bidne nierozciągliwe i trzeba, no jak to jest, że tam rodzą prawie wszystkie
      bez nacięcia a u nas się nie da? Może to dieta, szerokość geograficzna, strefa
      czasowa a może po prostu rutyna i ułatwienie życia niekoniecznie rodzącej....
      • studentka255 Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 16:14
        Przeglądając wypowiedzi pod pewnym artykułem, jedna pani do drugiej oznajmiła:
        "szkoda że dałaś tam "poszerzyc sobie uśmiech". Jesteś jak kobieta w Afryce
        która poddaje się obrzezaniu.." Piękne porównanie.
    • monismis Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 10:33
      moze po prostu mialas szczescie:) ale na ogol krcze po nacieciu dluzej sie goi,
      kobiety maja klopot z siedzeniem, korzystaja z dmuchanych kolek do siedzenia, sa
      i takie ktoreym trudno sie poruszac. Ja nie bylam nacinana, i dwie godziny po
      porodzie wstalam, pierwszego dnia pobolewalo, ale od poczatku jestem calkowicie
      sprawna fizycznie, moge siedziec bez najmniejszego problemu, krocze goi sie
      znakomicie.
      Pozdrawiam
      • mamik3 masz to szczęście.... 16.09.08, 11:17
        Masz to szczęście, że ktoś miał czas, chęci i pojęcie o tym, żeby cię w miarę
        zszyć. Bo mój ginekolog to aż za głowę się łapie jak ogląda stan niektórych kroczy.
    • malakatia Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 13:45
      no własnie ja tez byłam nacinana, nic nie czułam i gdyby nie to ze
      zobaczyłam ze położna ma w ręce nożyczki to bym nie wiedziała ze
      mnie przecieli, przy szyciu tez nic nie czułam bo dali znieczulenie,
      czułam tylko szarpnięcia - powiedziałam o tym to mi dołożyli
      znieczulenie i juz nie czułam nic... 4 godziny po porodzie poszłam
      się wykompac a na drugi dzien siadałam na jednym posladku. gojenie
      ogólnie bolało, to fakt, ale jakbym popękała i by mnie pozszywali to
      pewnie tez by bolało... tak wiec nie odczułam takiej traumy w
      związku z przecinaniem krocza... w listopadzie znowu rodze, tym
      razem w innym szpitalu ale mam nadzieje ze poród bedzie podobny... :)
      Pozdrawiam
    • dzikielabedzie Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 18:44
      Niektórzy, to bronią tego krocza jak niepodległości... Jeśli akcja porodowa by
      sie miala przedłużać kosztem dotlenienia mojego dziecka, to dam sie naciąć
      choćbym miała siedzieć na 1 pośladku przez rok, dla mnie najwazniejsze jest
      dziecko a nie krocze. Tak samo, wole mieć cięte krocze niz pęknięty, rozerwany
      odbyt.
      Owszem lepiej nie mieć nacinanego, ale nie rozumiem takiej postawy: nie, bo nie.
      • lamri Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 19:47
        Tu nikt nie prezentuje postawy "nie, bo nie". Za to w większości
        szpitali wybierają wersję "tak, bo tak". I to jest własnie nie w
        porządku. Przecież niedotlenienie to nie jest sytuacja rutynowa. To
        jest ZAGROŻENIE ŻYCIA. Nacięcie dla ratowania zycia - jak
        najbardziej ok. Nacięcie dla wygody personelu - nigdy w zyciu.
        • kateipaul1 Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 20:08
          Lamri zgadzam się z Tobą.Niechodziło mi nie bo nie poprostu wszystko szło jak najlepiej i wolałam dwa parcia więcej niz nacięcie.Chodziło mi o to że niepowinno się ciąć dla wygody personelu.
      • berna_dette Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 20:37
        dzikielabedzie napisała:

        > Niektórzy, to bronią tego krocza jak niepodległości... Jeśli akcja porodowa by
        > sie miala przedłużać kosztem dotlenienia mojego dziecka, to dam sie naciąć
        > choćbym miała siedzieć na 1 pośladku przez rok, dla mnie najwazniejsze jest
        > dziecko a nie krocze. Tak samo, wole mieć cięte krocze niz pęknięty, rozerwany
        > odbyt.
        > Owszem lepiej nie mieć nacinanego, ale nie rozumiem takiej postawy: nie, bo nie
        > .



        Nikt nie ma tu postawy "nie bo nie" czytaj uważnie, a potem komentuj...
        • dzikielabedzie Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 21:01
          > Nikt nie ma tu postawy "nie bo nie" czytaj uważnie, a potem komentuj...

          to zależy jak rozumiesz "tu" ja nie napisałam, ze w tym watku, ale jakby
          prześledzić więcej wątków, to kilka takich dziewczyn się znajdzie i przeciwko
          takiej postawie protestuje, chyba moge? :)

          A z drugiej strony mam rozumieć że ten tekst porównujący nacięcie krocza do
          obrzezania kobiet w Afryce to merytoryczny argument?

          Nie napisalam niczego złego, nie napisałam niczego nieprawdziwego, a reakcje są
          takie jakbym chciała profilaktycznie w 37 tygodniu nacinac wszystkie ciężarne i
          to od krocza po gardło, to chyba lekka niesprawiedliwość, nie?
          • berna_dette Re: dlaczego nie nacinać ? 16.09.08, 21:44
            dzikielabedzie napisała:

            > > Nikt nie ma tu postawy "nie bo nie" czytaj uważnie, a potem komentuj...
            >
            > to zależy jak rozumiesz "tu" ja nie napisałam, ze w tym watku, ale jakby
            > prześledzić więcej wątków, to kilka takich dziewczyn się znajdzie i przeciwko
            > takiej postawie protestuje, chyba moge? :)
            >
            > A z drugiej strony mam rozumieć że ten tekst porównujący nacięcie krocza do
            > obrzezania kobiet w Afryce to merytoryczny argument?
            >
            > Nie napisalam niczego złego, nie napisałam niczego nieprawdziwego, a reakcje są
            > takie jakbym chciała profilaktycznie w 37 tygodniu nacinac wszystkie ciężarne i
            > to od krocza po gardło, to chyba lekka niesprawiedliwość, nie?



            OCZYWIŚCIE , ZE możesz. Poprostu cię źle zrozumiałam. Poza tym wątpię żeby
            jakakolwiek kobieta , gdy lekarz jej mówi, że zycie dziecka jest zagrożone,
            mówi: " nie, niezgadam sie na nacięcie". B. często jestem na tym forum i jeszcze
            nie spotkałam sie z taka wypowiedzia "nie zgodze sie nawet jesli moje dziecko
            miałoby umrzec"
            Musimy sie oburzać przeciw okaleczaniu nas i ja tez jestem zdania że rutynowe
            nacięcie krocza jest jak obrzezanie kobiet w Afryce.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka