lęk przed porodem

24.11.08, 13:56
glupio sie przyznac ale jestem straszna panikara- niski prog odpornosci na
bol.. i ktos pewnie sie zlapie za glowe i pomysli ze przesadzam, ale co mi tam
musze sie zwierzyc..staramy sie o dzidziusia- to dopiero pierwszy miesiac
staran, a ja od kilku miesiecy czytam fora, nakrecam sie artykulami akcji
rodzic po ludzku..dzis nie spalam - oczy jak talary przez pol nocy i
kombinowanie jak tu urodzic dziecko, ktorego nie mam w brzuszku jeszcze:(
buntuje sie wybitnie przeciw nacinaniu krocza, braku mozliwosci zneiczulenia
bo anestazjologa moze nie byc, tym ze trafie zle na polozna(juz jej szukam),
ktora moze nie byc za mila- slowem w glowie mam najgorszy scenariusz- zlepek
najbardziej przykrych opowiesci dziewczyn po swoich porodowych
doswiadczeniach..mysle nawet zeby odlozyc macierzynstwo.. moj maz mowi ze to
nie tak ze nie jestem gotowa na bycie mama tylko sie boje rodzic.. i chyba ma
racje..czy to nie jest glupie? nie potrafie sie uspokoic.. a co bedzie na
miesiac przed terminem? prosze o rade, nie osad- wiem ze w wielu oczach moze
sie to wydawac przesadne- dla mnie to duzy problem- dzieki
    • katarzynaoles Re: lęk przed porodem 24.11.08, 14:50
      Każda z nas, nawet ta najbardziej odporna psychicznie, doświadczyła
      juz pewnie podobnego stanu. Nic dziwnego, że pojawia się on w
      związku z planowanym powiększeniem rodziny - to nie jest codzienna
      sytuacja, tylko decyzja, która będzie miała wpływ na całe dlasze
      życie - byłoby dziwne, gdyby nie budziło to emocji. Nie znam Pani,
      więc trudno mi powiedzieć, co mogłoby przynieść spokój, ale zdałabym
      się na opinię męża :). Wiem też z doświadczenia - a od ponad 20 lat
      przygotowuję kobiety i ich rodziny do porodu - że w ciąży zmienia
      się często punkt widzenia (to efekt dziłania hormonów), więc nie
      trzeba już teraz fiksować się na tym, co będzie, bo może być
      zupełnie inaczej, niż przewidujemy. Dla mnie podstawa to dobra
      opieka podczas ciąży - taka z osobistym kontaktem - więc jak
      najbardziej popieram poszukiwania fajnej położnej. Na pewno też nie
      mówiłabym o małej odporności na ból - proszę mi wierzyć, że trudno
      jest porównywać poród do wyrywania zęba. I nie chodzi mi o to, co
      bardziej lub mniej boli, ale o całą sytuację psychologiczną - poród
      ma sens i jeśli będzie Pani do niego dobrze nastawiona psychicznie,
      to może się okazać, że nie ma problemu niskiego progu bólowego -
      choć wcale nie chcę powiedzieć, że nie będzie bolało. Trzymam kciuki
      najpierw za udane poczęcie - na resztę będzie jeszcze czas.
      POzdrawiam :)
      • luna-26 Re: lęk przed porodem 25.11.08, 12:31
        Faktycznie, dobre nastawienie to podstawa!Ja przed porodem spędziłam
        3 tyg w szpitalu, bo byłam po terminie.Jak się naoglądałam jak
        dziewczyny szybko rodzą, to strach zupełnie mi odszedł :) ,a
        przeraźliwie się bałam porodu, od dnia kiedy dowiedziałam się ,że
        jestem w ciąży!
        • dosia.1978 Re: lęk przed porodem 26.11.08, 22:09
          Witam Cię

          czytając Twoją wypowiedź przypminam sobie siebie, również mam niski
          próg bólu i w zasadzie zawsze każę zapodac sobie znieczulenie np u
          dentysty. Porodu tez sie bałam "jak cholera", czytalam wiele na ten
          temat, jedne kobiety rodziły bez problemów inne mialy ciężkie
          porody. Mój mąż zakazła czytac mi na powyższy temat i nakręcać się.
          Urodziłam prześliczną dziewczynkę 20 dni temu. Powiem Ci, ze
          wyobrażałam sobie ból porodowy za taki, którego nie da się wytrzymać
          i , że nie dam rady. Nie chodziłam do szkoły rodzenia a także nie
          miałam swojej osobistej położnej. Owszem bolało, nie ukrywam,
          skurcze jak nadchodzą bolą ale da się wytrzymać. Zacisnęłam zęby i
          przeżywałam każdy skurcz cięzko ale przezywałam. Połozna smiała sie
          ze mnie pytając czy ja umię krzyczeć hehe. WOlałam zacisnąć zęby i
          trzymac się łóżka. Co do nacinania krocza - naprawdę tego sie nie
          czuje (nie wierzyłam w to przed porodem) ja dodatkowo popękałam bo
          moja córa wazyła 4250 i narobiła mi troszke spustoszenia ale tego
          tez nie czułam - w ogóle !!!!! Co do rekonwalestencji po porodzie to
          jezeli bedziesz dbaC o siebe to wszystko bedzie OK!!!!
          Pozdr
    • settimana Re: lęk przed porodem 24.11.08, 16:19
      Dzięki pani Kasiu za słowa otuchy..postaram sie o tym nie myslec poki co i
      znalezc dobra polozna jak pani radzi.
    • krysiia Re: lęk przed porodem 25.11.08, 19:53
      tak jak pisze pani Kasia, większość kobiet ma podobne lęki. Mi
      pomogła szkoła rodzenia:) Polecam :)
      Owocnych starań:)
    • tu_mama Re: lęk przed porodem 26.11.08, 11:01
      a mi pomogła położna, która przyjechała na hasło "przechodze na
      porodówke, mam 2 cm", a ona "dobra mała, jade :-)"
      i potem było już super, bolało, ale nie musiałam mysleć o niczym
      tylko o oddychaniu, bo przez przymknięte powieki widziałam ją z
      prawej strony łóżka, a męża z lewej.
      kobieta jest wielka.. odebrała tego dnia jeszcze 2 porody "na
      telefon", z uśmiechem na ustach, pełna zaangażowania, klęcząc ze mną
      na materacu... ja się jej chyba nie nachwale :-)
      cudownie, że są takie osoby.
      DOBRYM położnym powinno się wręczać jakieć medale, czy coś (a nie
      jak teraz jest, że często inny personel ma pretensje, że rezygnuje
      się z jego usług na rzecz "wybranej" położnej)
    • w_isienka Re: lęk przed porodem 26.11.08, 13:52
      kobieto, na miesiac przed porodem to zareczam ci, ze bedziesz chciała już
      urodzic i miec to z glowy :-P
    • sylwiotko5 Re: lęk przed porodem 27.11.08, 15:17
      Ja nie chciałam ciąży bo trzeba to dziecko urodzić jakoś,strach przed bólem był
      większy,ale jak już w niej byłam pogodziłam się z tym,że to boli i kiedy
      znalazłam się na porodówce strach minął i skupiłam się na oddychaniu a potem
      parciu,ból do przeżycia a chwila kiedy dostajesz swego bobasa w ramiona warta
      jest tego cierpienia a jego pierwszy uśmiech choć nieświadomy wynagrodzi ci wszystko
    • marbra301 Re: lęk przed porodem 27.11.08, 21:21
      Nie będe Cię straszyć ale.... jak większośc kobiet miałam taki sam
      lęk.... tyle że nie zadziałały cudowne powiedzenia jakoś to będzie,
      pomyślimy później, dostaniesz znieczulenie, położna Cię przygotuje
      albo miesiąc przed bedziesz marzyła żeby już urodzić.. im więcej
      rozmawiałam ( połozna , szkoła rodzenia, lekarz itd..) tym bardziej
      czułam, że nie dam rady nie chcę itd. tyle że za bardzo nie miałam
      już wyjście.
      Twój mąż ma rację. Być gotową do macierzyństwa a lęk przed porodem
      to zupełnie co innego. Nie ma idealnego rozwiązania w takiej
      sytuacji. Ja ponieważ o porodzie naturalnym nie chciałam nawet
      słyszeć zdecydowałam sie na cc. Czy to było dobre rozwiązanie nie
      wiem, ale przeżyłam i moja córcia też:). Chociaż było ciężko, bo ze
      strachu leżąc na stole operacyjnym... mój organizm zwalczał kolejne
      dawki znieczulenia i nie docierało do mnie że muszę wytrzymać bo to
      dla dobra dziecka itd itd. I wbrew powszechcnej opinii ze nie
      pamięta sie bólu to ja się z nią nie zgadzam, pamiętam i to dosyć
      dobrze. I piszę to dlatego nie żeby Cię wystraszyc, ale dlatego
      żebyś poszukała dla siebie najlepszego rozwiązania takiego, w którym
      TY będziesz czuła sie bezpiecznie bo TY jestes najważniejsza i TY
      bedziesz miala do wykonania najcięższą pracę.
      A ze swojej strony życzę Ci żeby wraz z poczęciem dzięciątka
      wszystki Twoje leki poszły w siną dal, tak jak to jest u większości
      mam :)
      • sierpien2008 Re: lęk przed porodem 05.12.08, 22:38

        Póki co wyluzuj sie i zajdź w ciąże;PP, wiem że zawsze jest ten
        strach przed porodem ale wiesz co Ci powiem?Ja urodizłam swoja
        pierwszą corę dokladnie 3,5 miesiąca temu, bardzo sie bałam porodu
        im blizej termin był ja bardziej panikowałam, ale potem sama
        stwierdziłam że nie mam wyjscia ze musze urodzic.Tak naprawde nigdy
        nie ma takiego samego porodu, i nie wiesz jaki to jest bol i jak to
        naprawde wygląda, dlatego z własnej perspektywy stwierdzam ze lepiej
        isc na pierwszy prod bo nie wiesz czego sie mzoesz spodziewac, ja
        teraz myslac o drugim dziecku(kiedys bym chciala za kilka lat)
        dostaje szalu bo juz wiem co to jest za bol i czego moge sie
        spodziewac. Ja mam bardzo niski prog bolu, jednak rodziłam bez
        znieczulenia, rodziłam 32 godz w ogromnych meczarniach, bole
        krzyzowo-brzuszne, miałam zafundowane atrakcje typu, masaz szyjki,
        oxy, zastrzyki przyspieszajace porod po ktorych nogi mi sztywniały,
        ale przezyłam i naprawde warto było dla tej mojej ukochanej
        kruszyki. Nie pisze by Cie straszyc, tylko uswiadomic ze od tego
        bolu nie umiera sie ze organizm wytrzymuje.
    • niuta_s Re: lęk przed porodem 30.11.08, 00:19
      z tą granicą bólu różnie bywa, mnie się wydawało że jestem odporna, okazało się
      inaczej...sam poród to koszmar, załamAnie nerwowe po, koszmary w nocy do dziś,
      ale mimo wszystko patrzeć na malucha - który za 2 m-ce skończy 2 lata- ech
      takiej radości/spełnienia/bezgranicznej miłości w życiu nie da Ci nikt.
      Podstawa to dobre przygotowanie do porodu - niestety jeżeli chcesz rodzić na
      NFZ to opłacenie położnej/znieczulenia i innych "fajerwerków" jest
      koniecznością.oczywiście jako adwokat sprawca ciąży przy porodzie :)
    • goblin.girl Re: lęk przed porodem 30.11.08, 01:49
      settimana napisała:
      to dopiero pierwszy miesiac staran, a ja od kilku miesiecy czytam fora, nakrecam
      sie artykulami akcji rodzic po ludzku..dzis nie spalam - oczy jak talary przez
      pol nocy i kombinowanie jak tu urodzic dziecko, ktorego nie mam w brzuszku jeszcze:(

      jakby co, to ja schize porodową przeżylam jakieś dwa lata przed zajsciem w
      ciażę, nie bedąc nawet na etapie starań :) pożytek z tego był taki, ze zdązyłam
      się nakręcić i rozładowac na długo przed i po zajsciu w ciażę większosc tych
      obaw stała sie dla mnie zupełnie nieistotna. Nadal pewne relaia polskich
      porodówek i służby zdrowia mnie wkurzają albo zasmucaja, ale na co dzień nie
      myślę o tym.
      nie nakręcaj się przykrymi historiami, zadbaj o dobra położna i upewnij się, ze
      będziesz miala wsparcie męża albo innej bliskiej osoby, to najważniejsze.
      • meisza23 Re: lęk przed porodem 05.01.09, 15:00
        Hej , ja miałam wysoki próg bólu przed porodem.Rodziłam 4.5 roku temu.Męczyłam się 16 godzin i to tylko dlatego , że miałam 1,5cm rozwarcie i żadnych boli toteż wysłali mnie na trak i pod kroplówkę, która miała wywołać poród.Efekt był taki ,ze biegałam od porodówki na patologie ciąży i z powrotem. Tamten poród wspominam strasznie. Rodziłam synka w nocy , a gdy miałam bóle parte to krzyczałam czy mogę już przeć bo nikogo z personelu przy mnie nie było .Dopiero po moich wrzaskach przybiegły.Taka Polska niestety.W marcu zostanę po raz drugi mamą i strasznie się boję.!!Tym razem będę rodzić z mężem , inaczej personel się zachowuje przy porodzie.Jednym słowem nie olewają Cię!!Ale każdy poród jest inny , i każda z nas ma inny próg bólu!! Pozdrawiam gorąco ))
    • poziomka1978 Re: lęk przed porodem 06.12.08, 21:57
      Droga Settimano

      Wcale ci sie nie dziwie, to tak jakbym czytala o sobie, dokladnie tak samo,
      tylko, ze ja juz urodzilam, a urodzilam pol roku temu.
      Cale zycie, kiedy myslalam o tym co mnie czeka w przyszlosci poprostu nie
      wyobrazalam sobie porodu jak go przezyje.
      Jak zaszlam w ciaze mialam przez dwa miesiace, tj. w drugim i trzecim miesiacu
      ciazy okrutne dolegliwosci, malo tego ze mdlosci i wymioty i nie tylko poranne,
      to bez przerwy zmeczona, spiaca i to tak mocno, w dodatku uczucie jakbym miala
      goraczke i grype, myslalam, ze oszaleje, odliczalam dni, iedy skaczy sie
      pierwszy trymestr ciazy i nie rozumiem dlaczego kazda kobieta inaczej przechodzi
      ciaze, jedna cierpi, a innej nic a nic nie jest.
      A propo samego porodu, kiedy bylam na dniach, bylam wrecz spokojna, tylko, ze
      przenosilam ciaze o tydzien. Pamietam jak patrzylam przez okno ze swojej
      sypialni i swiecilo sloneczko, bo to byl czerwiec i tak trwozylam sie wielce na
      mysl co przede mna. Patrzalam na ludzi, ktorzy sie radowali, chodzili z dziecmi
      na spacery, a mnie czeka horror, a marzylam, zeby byc juz w domu z moja coreczka
      i lezec sobie z nia na lozku w sypialni i patrzec na to slonce jak wdziera sie
      swymi promieniami do pokoju, owszem lezalam i rozmyslalam, ale z moim brzuchem z
      przenoszona ciaza. W koncu sie zaczela, godzina 12.30 w nocy, lezalam z mezem w
      lozku i chcialam zasnac, ale zrobilo mi sie strasznie zimno i dostalam ogromnych
      dreszczy, trzeslam sie jak osika na wietrze, a bylam ciepla, bo tak maz
      deklarowal. Czulam delikatne skurcze, ale juz te alarmujace, ze trzeba jechac do
      szpitala, bo byly co 5 minut. Pojechalismy wiec, ale dopiero po godzinie. Ja
      mieszkam w Niemczech, wiec i tu rodzilam, i jestem z opieki ogromnie zadowolona.
      Bardzo cierpialam, bo cala noc lezalam w bolach, ktore sie nasilaly i myslalam,
      ze juz skonam o 9.30 rano, oczywiscie miedzy zasie mialam biegunke i wymioty.
      Settimano wierz mi, ja nie mialam juz wiecej sily, nie mialam sily, aby dalej
      rodzic, a najpierw chcialam rodzic w wodzie, a wiedzac, ze porod wodny jest bez
      znieczulenia, to wolalam na lozku i z niego nie chcialam wogole zejsc, wzielam
      znieczulenie zewnatrzoponowe i wtedy poczulam ulge, mialam dwie godziny spokoju,
      relaksu, odpoczynku, zaraz trwoga mi minela, ale to znieczulenie dziala tylko
      owe dwie godziny, a nie mialam rozwarcia jeszcze i czulam znowu jak nadchodza te
      potworne, okrutne skurcze, znowu wolalam o znieczulenie, a ono dziala po 20
      minutach, takze te owe 20 minut w bolach jeszcze, to jak wiecznosc cala, potem
      kolejne trzecie i ostatnie znieczulenie, takze gdy przyszly skurcze parte,
      ktorych oczywiscie bolu nie czulam, wyparlam moja cudowna dziewczynke, ukochana
      coreczke w ciagu 35 minut, takze urodzilam o 14.30. Zanim wzielam znieczulenie i
      doswiadczylam tego bolu, to w myslach mialam takie slowa, ze juz nigdy,
      przenigdy wiecej...
      O bolu sie szybko zapomina, jak juz dziecie lezy na brzuszku, lzy szczescia i
      radosci.
      Ja mialam jeszcze dodatkowo bol krzyzowy.
      Wiesz, teraz jak patrze na moja coreczke jak rosnie, to uwazam, ze moje
      cierpienie i to w ciazy i podczas porodu oplacalo sioe i bylo warto cierpiec, by
      moc teraz radowac sie i rozkosztowywac kazda chwila z nia spedzona, bo
      macierzynstwo to najpiekniejsza rzecz, jaka moze przytrafic sie kobiecie.
      Tak w koncu doczekalam sie chwili, by lezec na lozeczku w sypialni z corunia i
      patrzec jak slonce wdziera sie do nas ukradkiem, wtedy bylam taka szczesliwa, ze
      to juz bylo i minelo, az wtedy niedowierzalam, niedowierzalam, ze jest tak jak
      pragnelam, ze tamto co bolalo, minelo.
      Ja polecam Tobie rodzic w Niemczech, zycze optymiznu i wielkiego skarbu pod
      serduszkiem w lonie.
      Acha, zapomnialam, ja mialam komplikacje po porodzie zaraz, bo zaczelam krwawic
      i stracilam 600ml krwi i musialam dostac dwie tabletki pod jezyk na zatrzymanie
      krwotoku, a one z koleii wywolaly temperature 41 stopni goraczki. Ba...na drugi
      dzien wyszlam juz ze szpitala do domu, bo czulam sie swietnie, a tutaj mozna
      nawet 4 godziny po porodzie jak sie ktos dobrze czuje.
      Pozdrawiam Cie najserdeczniej!
    • magda-lenka78 Re: lęk przed porodem 08.12.08, 00:29
      wcale nie przesadzasz :) na pewno jeśli czytasz te i inne fora to znaczy że
      myślisz o dziecku, tylko z drugiej strony lepiej czasem sobie odpuścić, ja też
      czytałam przed ciążą i porodem (za dużo!!!) i tego żałuję. zobaczysz że jak
      zajdziesz w ciążę to ciąża naturalnie przygotuje cię do rodzenia - mam na myśli
      psychicznie, na miesiąc przed terminem będziesz myślała inaczej niż teraz, a jak
      będziesz w 40 tygodniu to będziesz już marzyć o porodzie :))) polecam
      znalezienie dobrej położnej i szpitala, to naprawdę już duża część sukcesu,
      ewentualnie dobrą szkołę rodzenia. i nie czytaj o nacinaniu na stronach
      fundacji, niepotrzebnie się nakręcasz a to naprawdę nie jest w porodzie
      najwazniejsze. najważniejsze jest to żeby wasze dziecko szczęśliwie przyszło na
      świat. myśl o porodzie jak o spotkaniu z ukochanym dzieckiem.
    • rosazpodlasia Re: lęk przed porodem 15.12.08, 10:39
      settimana mi na taki strach pomogła teściowa.Prosto i konkretnie powiedziała"musisz urodzic,po kościach się nie rozejdzie" ja zaczęłam sie z tego śmiec ale wtedy do mnie dotarło że faktycznie musze urodzic bo jak inaczej synek wydostanie się na świat(cesarki bałam się najbardziej).I o dziwo miałam bardzo lekki poród.Nastawiłam sie psychicznie na ogromny ból-i tu niespodzianka-wcale tak mocno nie bolało.Zycze tobie również bardzo lekkiego porodu i przedewszystkim ciązy ;)
    • anaveronika Re: lęk przed porodem 23.12.08, 20:59
      gdy sie dowiedziałam, ze jestem w ciązy to prawie wpadłam w histerię:) Wymysliłam sobie prywatny szpital, a najlepiej cesarke zeby nie bolało itp. Poczytałam troche w internecie jak koszmarnym przezyciem moze byc poród itd. I sie poprostu nakrecałam w ten sposób.
      W 12 tc przezyłam swoj największy koszmar, w wyniku obrazen powypadkowych, po kilkunastu dniach spiączki zmarł moj mąz. Bol fizyczny mozna złagodzic a co zrobic z psychika, gdy nie mozna brac zadnych prochów? Przestałam myslec o porodzie, o strachu i bólu. Od tego czasu nie przeczytałam zadnego artykułu o ciązy, rodzeniu, szpitalach, powikłaniach itp. I wyszło mi to tylko na dobre.
      Wiem jedno, nie warto sie nakręcac, słuchac kolezanek jak było strasznie (bo moze czasem przesadzaja). Bo tak naprawde to nie wiadomo jak będzie. Moze własnie szybko i prawie bezbolesnie.
    • karolciaa23 Re: lęk przed porodem 24.12.08, 14:07
      Na pewno nie przesadzasz myślę,że prawie każda kobieta która była w ciąży bała
      się porodu to jest rzecz normalna. Ja rodziłam dwa razy pierwszy poród
      koszmarny,ale przeżyłam, drugi z kolei szybki i prawie bezbolesny każdemu życzę
      takiego porodu.Na pewno dasz sobie radę tylko nie przejmuj się za dużo i nie
      czytaj żadnych artykułów na temat strasznych porodów.POZDRAWIAM i WESOŁYCH ŚWIĄT
      życzę wszystkim
    • mamamaksia1 Re: lęk przed porodem 26.12.08, 21:34
      jejku ja jestem przed drugim porodem i też się panicznie boję
      • kiga79 Re: lęk przed porodem 05.02.09, 19:18
        Hej, ja też oczekuję drugiego dzieciątka i na sama myśl o porodzie przechodza
        mnie dreszcze i robi mi sie niedobrze. Póki co mam jeszcze troche czasu, żeby
        chociaz troszkę zminimalizować mój lęk... Pierwszy poród był fatalny i przez 4
        lata nie dopuszczałam myśli o drugim. No cóż...Nie dało rady;-)
    • ankakaszanka Re: lęk przed porodem 04.02.09, 19:42
      ja chyba jestem jeszcze większą panikarą, na razie nie planuję dziecka, ale
      wychodzę za mąż i wiem, że mój mąż będzie chciał mieć dzieci. ja też lubię
      dzieci, ale jak myślę o porodzie, to zbiera mi się na wymioty i myślę, że dzieci
      to ja mogę mieć i to nawet dużo, tylko jak wymyślą lepszy sposób ich
      dostarczania. nie potrafię sobie wyobrazić siebie rodzącej dziecko, po prostu
      jest mi niedobrze ze strachu i jedyne co myślę to OK, zajdę w ciążę, ale
      wyciągnijcie to dziecko ze mnie jak najszybciej. ja nawet nie jestem w ciąży,
      nawet nie planuję dziecka, a już panikuję, więc chyba jestem super ciężkim
      przypadkiem. w szpitalu byłam raz w życiu i mam mega złe wspomnienia, totalne
      olanie mojej intymności i fizjologii, źle mi się robi na samą myśl, chce mi się
      ryczeć z obrzydzenia i strachu. nie wyobrażam sobie siebie rodzącej, jakiegoś
      obleśnego nacinania krocza, wód płodowych i innych przyjemności. nie jestem w
      stanie wyobrazić sobie sytuacji kiedy się na to wszystko zgadzam o zdrowych
      zmysłach. ostatnio się dowiedziałam, że żona znajomego jest w ciąży, i jedyne co
      mi się wyrwało to: "o boże... naprawdę? to chyba przypadkiem... współczuję..."
      nie jestem w stanie się z tego cieszyć, chyba jestem jakaś chora, może nie
      jestem w pełni kobietą, nie wiem... :-////
      ogólnie mam doła z tego powodu i wiem, że jak już wyjdę za mąż będzie presja, że
      muszę zajść w ciążę, nie tylko ze strony mojego męża ale i rodziców i teściów...
      i od tego to mi się nawet odechciewa tego ślubu... :-(((
      • timme Do ankikaszanki 06.02.09, 16:46
        A nie byłaś może molestowana w dzieciństwie? Bo ja byłam i właśnie czuję to co
        ty, dosyć trafnie opisane uczucia kobiety molestowanej do swojej fizjologii
        kobiecej. Może w tym leży przyczyna tego, choć o tym nie wiesz do końca, bo mózg
        to wydarzenie wyparł.
        W takim wypadku pozostaje raczej wyłącznie cesarka. Inaczej się tego bez szkód
        dla zdrowia psychicznego przeskoczyć raczej nie da.
        • oldzinka Re: Do ankikaszanki 06.02.09, 19:37
          Nie musi to być molestowanie, wystarczy negatywnie postrzegana
          własna seksualność +trauma z pobytu w szpitalu. Myślę, że
          psychoterapia mogłaby tu sporo dobrego wskórać.
          • ankakaszanka Re: Do ankikaszanki 06.02.09, 19:56
            nie byłam molestowana w dzieciństwie, w ogóle dzieciństwo miałam bardzo
            szczęśliwe, nie mam żadnych problemów ze swoją seksualnością, lubię swoje ciało,
            lubię seks, kocham mojego narzeczonego, lubię dzieci, ale nie jestem w stanie
            wyobrazić sobie, że dobrowolnie zgadzam się na zajście w ciążę i masakrę jaką
            jest poród, ból, krew, wydzieliny i inne przyjemności, a jeśli do tego ma to być
            okraszone złośliwym czy głupkowatym komentarzem lekarza lub brutalnością
            położnych to sama się zastanawiam, jakim cudem kobiety się na to decydują i to
            więcej niż raz w życiu!!! tego nie jestem w stanie przeżyć nawet mając w pamięci
            nagrodę jaką będzie dzidziuś...
            • timme Re: Do ankikaszanki 06.02.09, 21:56
              Nie wiem, nie jestem jakimś specjalista wielkim.
              Możliwe, ze cierpisz na tokofobię.
              • goblin.girl Re: Do ankikaszanki 10.02.09, 07:50
                tokofobia - możliwe, ale trzeba sie dobrze zastanowic, zanim sie tak
                zdiagnozuje. Jak pisalam wyzej, ja mialam podobne odczucia jakies dwa lata przed
                zajsciem w ciaze i nakrecalam sie niesamowicie - głownie niechęcia do szpitala i
                szpitalnych procedur, ale do porodowej fizjologii też. Teraz jestem miesiac po
                porodzie i coz - przeszło mi :) juz w ciazy calkowicie zaakceptowalam wszystkie
                fizyczne zmiany i nawet mi się bardzo podobaly, a w akceptacji porodu pomógł mi
                fakt, ze zdecydowalam sie na porod domowy i udało mi się do niego doprowadzic.
                Fizjologii porodu rzecz jasna nie da sie uniknąc, ale w tym momencie była juz
                dla mnie czyms zupełnie naturalnym, cieszylam sie z odejscia wod i ze skurczy,
                chociaz byly momentami bardzo silne. Fizjologia jest nie do obejscia, ale calej
                otoczki w rodzaju rutynowego nacinania, swiecenia lampą, komentarzy da sie
                uniknąć. Zapewne mozna tego uniknąc i w dobrym, przyjaznym szpitalu, jesli się
                dodatkowo trafi na przyjazny personel. Niemniej sadze, ze w szpitalu byłoby mi
                znacznie trudniej zaakceptowac to, co sie dzieje, bo to obce i niemile dla mnie
                miejsce.
        • premeda Re: Do ankikaszanki 09.02.09, 10:58
          To ja potwierdzę Twoją tezę, bo mam tak samo :( Zastanawiam się
          często, jak kobieta przy zdrowych zmysłach może się świadomie na to
          godzić? Wystarczy tylko, że coś o tej tematyce leci w telewizji i
          wychodzę z pokoju. Unikam solariów, saun i innych miejsc, gdzie
          trzeba się rozbierać. Raz zmusiłam się do obejrzenia
          odcinka "Opowieści o narodzinach", trafiłam akurat na taki, w kórym
          przedstawiono poród przy całej rodzince, łącznie z ojcem rodzącej i
          przeżyłam wstrząs. Obrzydlistwo! Na szczęście z seksem problemów nie
          mam.
    • w_isienka Re: lęk przed porodem 10.02.09, 20:59
      Na lek przed porodem polecam książkę Ireny Chołuj "Urodzić razem i naturalnie" :)
      Czytałam tę książkę pod koniec ciąży i płakałam ze wzruszenia - pewnie hormony
      mi tak działały i chciałam rodzić :) a panikara jestem taka, że hej :)
      Im więcej będziesz wiedzieć o przebiegu porodu - tym strach mniejszy.
      Podczas porodu położna nawet się pytała zdziwiona kim jestem z zawodu, bo taka
      byłam wyedukowana :-P
      Gdyby nie wiek i to, że położne muszą w szpitalu robić lewatywy to kto wie czy
      nie zostałabym położną? ;) - bo po własnym porodzie i książce I. Chołuj - ten
      zawód mnie zafascynował :)
      • ankakaszanka Re: lęk przed porodem 13.02.09, 02:46
        we mnie poród absolutnie nie wywołuje wzruszenia, wyłącznie przerażenie
        połączone z obrzydzeniem, im wiecej wiem, tym bardziej sie przekonuje, ze bede
        musiala jednak jakos zyc bez dzieci, bo nie jestem sie w stanie poswiecic na
        tyle zeby rodzic, dac sobie porozrywac wnetrznosci, zniesc ten caly bol,
        upokarzajace badania itp...
        jestem totalną panikarą i nie wyobrażam sobie też porodu w domu, bo zawsze coś
        może pójść nie tak (a ja zawsze widzę wszystkie możliwe czarne scenariusze)

        poza tym jeszcze chciałam powiedziec, ze czasem mi sie wydaje, ze w naszym kraju
        trzeba być bardzo odważnym żeby się przyznać do tego, że nie chce się mieć dzieci...
Pełna wersja