lillika
30.01.09, 15:22
Tak, "walczyć". Kilkanaście lat akcji "rodzić po ludzku" niewiele
zmieniło. W niektórych sytuacjach wróciliśmy do punktu wyjścia (izby
porodowe). Prosimy, tłumaczymy, błagamy o zrozumienie osoby, które
nie mają najmniejszej ochoty nas słuchać, dla których z definicji
jesteśmy ograniczone umysłowo, bo nie kończyłyśmy studiów
medycznych, a Matka Natura jak wiadomo jest głupsza od profesorów.
Skoro więc cywilizowane metody nie odnoszą żadnego skutku, a czasem
wręcz przeciwnie (np. agresja wobec kobiet, które przyjeżdżają do
szpitala po wcześniejszej próbie porodu domowego), trzeba zastosować
bardziej skuteczne.
O tym, co będzie się z nami działo podczas porodu decydują za nas
ignoranci, którzy w życiu porodu naturalnego na oczy nie widzieli.
Tak, ignoranci, bo poród szpitalny, nawet fizjologiczny nie zaliczam
do naturalnego (oxy, ciągłe ktg, przymus leżenia itd.). Dlaczego na
to pozwalamy?
Pani Oleś w innym wątku pisała, że będzie niedługo potrzebować
naszej pomocy, a ja uważam, że musimy zacząć walczyć już TERAZ.
Ponieważ różne prośby są porozrzucane po róznych wątkach, proponuję,
aby w tym (lub innym specjalnie stworzonym) wątku wpisywać, co
mozemy zrobić.
Na pewno na początek pisać maile, listy (gdzie?), choć po
przykładzie Lędzin widać, że to mało skuteczne. Można też zrobić
manifestację. Piszcie propozycje: