muszę się trochę pożalić :(

30.01.09, 22:30
Na zalecenie mojego gina pojechałam dzisiaj na IP internistyczną ze względu na
niemiarowe bicie serca-stwierdzono mi arytmię, ale nie o tym chciałam...Mój
pierwszy poród wspominam jako koszmar, ale tym razem myślałam ze wiele się w
szpitalach zmieniło, ze teraz bedę rodzić w szpitalu w dużym miescie, nie w
małym (jak wtedy) misteczku, myślałam ze będę umiała walczyć o moje prawa, a
nie być bierna i przepraszać ze przeszkadzam...
ale choć dzisiaj nie rodziłam to boję się, ze guzik z moich nadziei. ekg
robiono mi tak ze połowa osób na IP widziała moje gołe cycki-łącznie z
dziadkiem w stanie przedzawałowym. kiedy zaczęłam się ubierac usłyszałam
komentarz zza parawanu pielęgniarki jak mówiła chyba do salowego:idz zobacz
jakie ma wielki cycki. Słyszałam śmichy, chichy i stwierdzenie ze mój gin to
debil, ze mi takie leki przepisał. Na wejsciu oczywiście zostałam opieprzona
co ja tu w ogóle robie, później w moje obecności mówiono o mnie w osobie
3..ech, to nie wszystko ale juz więcej nie chcę o tym myśleć. i nic nie
powiedziałam, nie zwróciłam uwagi-siedziałam tam jak osiołek i cieszyłam sie
ze w ogóle raczyli mnie zbadac :(
    • kropkaa Re: muszę się trochę pożalić :( 31.01.09, 00:34
      Brak słów...
      Jak już urodzisz to należy się skarga do dyrektora placówki.
    • lillika Re: muszę się trochę pożalić :( 31.01.09, 00:40
      Przede wszystkim bardzo współczuję przeżyć i życzę wszystkiego
      najlepszego.
      Wybacz, ale teraz napiszę szczerze.
      Czy coś zrobiłaś w kierunku tego, aby poród nie był koszmarnym
      wspomnieniem? I nie chodzi mi tu o walkę na sali porodowej, bo to
      bez sensu.
      Chodzi o to, czy po fakcie napisałaś skargę? Czy interesowałaś się
      tym, co zrobić aby zmienić szpitalne zwyczaje?
      Większosć kobiet interesuje się szpitalnymi zwyjaczami wyłącznie
      podczas ciąży. I to wszystko, bo po porodzie "machają ręką" na
      traumatyczne wspomnienia w imię "było, minęło", a przy następnej
      ciąży są bardzo zdziwione, że nic się nie zmieniło. Więc ja się
      pytam JAK ma się cokolwiek zmienić, skoro NIC nie robicie w tym
      temacie?
      Moje dzieci są już na świecie a mimo to zaglądam na te forum w miarę
      możliwości, chcę coś zmienić, próbuję mobilizować, bo wiem, że tylko
      DZIAŁAJĄC jesteśmy w stanie coś zrobić.
      Teraz kolejne pytanie. Rozumiem, że będąc na IP nie miałaś siły,
      odwagi wlczyć o swoje. Ja z pewnością też zapomniałabym o istnieniu
      słowa "asertywność", ale czy to, co napisałaś na tym forum znalazło
      się w skardze do dyrektora? Jeżeli masz "pod ręką" inny szpital, w
      którym będziesz rodzić, to tym bardziej bez oporów pisz skargę! Tym
      bardziej, że naruszono u Ciebie kilka punktów.
      Polacam też zaglądać do tego linku, albo innych podobnych, jeśli się
      pojawią:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=90613618
      • studentka255 Re: muszę się trochę pożalić :( 31.01.09, 13:55
        lillika ma rację, trzeba walczyc, rozpętac afere i miec w sobie tyle zaparcia co
        ja :)
    • genie.in.the.bottle Re: muszę się trochę pożalić :( 31.01.09, 01:13
      dolotka napisała:

      . i nic nie
      > powiedziałam, nie zwróciłam uwagi-siedziałam tam jak osiołek i
      cieszyłam sie
      > ze w ogóle raczyli mnie zbadac :(

      I tu byl Twoj blad.Nie powinnas robic z siebie osiolka i powzalwac
      soba pomiatac!Powinnas byla zaaregowac.Powiedziec,ze nie zyczysz
      sobie takiego traktowania.Zlozyc pisemna skarge na IP,mozesz nawet
      wyslac maila do dyrektora.On ma obowiazek zaaregowac.Jak wszystkie
      kobiety beda godzic sie takie traktowanie to bedzie to nagminie
      wykorzystywane.Ich zachowanie bylo haniebne,ale dlaczego pozowlilas
      na to? I nie mow mi,ze dla dobra dziecka bo Twoje zdrowie psychiczne
      tez jest wazne.A nie sadze,zeby Twoje dziecko chcialo by,zeby Ciebie
      tak traktowano.Nie rob z siebie osiolka,ktory zgadza sie na
      wszystko.Badz pewna siebie kobieta.
    • katisza Re: muszę się trochę pożalić :( 31.01.09, 09:17
      Ja tez cos podobnego przeszłam....
      Tyle ,ze po porodzie.Mordowałam się z nawałem pokarmu przez 3 dni w
      domu.Bol ,temperatura i piersi z kamienia .Laktatorem nie szło ,Kuba
      nie chciał ssac a ja juz nie wiedziałam jak sobie pomóc.
      Wreszcie o 1 w nocy pojechałam na izbę przyjęc do szpitala
      połozniczego .Miałam tem 39 stopni po appapie,czerwonąpiers jakby
      mnie ktos pokrzywą poparzył ,wyłam z bolu i złego
      samopoczucia .Szukałam pomocy.
      Pan doktor oczywiscie zbadał mnie ginekologicznie 5 doba po
      porodzie ,mało delikatnie,zerkął na cycki i burknął,ze do szpitala
      się nie nadaje... a przeciesz wiedział ,ze nie po to
      przyjechałam .Zaczł sobie ze mnie robic zarty ,ze moze dziecku apap
      nie smakuje ,ze wogóle to po co przyjechałam , ze laktator ma do
      kitu .Teraz to juz nie pamiętam całej tej jego gatki .Wiem tylko ,ze
      mnie wysmiał,ponizył i wogóle .Wyszłam zapłakana ,z receptą na
      pyralginę....Moj mąz chciał wrócic i porozmawiać z panem
      doktorem ,ale stwierdziłmam po co .Teraz załuję
      Póki nie będziemy walczyc o swoje prawa,poszanowanie naszej
      godnosci ..będą nas tak traktowac .
      Pozdrawiam
    • dolotka Re: muszę się trochę pożalić :( 31.01.09, 10:38
      ok! następnym razem wezmę się w garść! a skargę faktycznie złożę!!!
    • oldzinka Re: muszę się trochę pożalić :( 31.01.09, 21:52
      Niestety bardzo wiele z nas ma problem dbaniem o własne dobro w
      takich miejscach jak szpital. Wiem, że to trudne, ale trzeba głośno
      się sprzeciwiać takiemu traktowaniu, egzekwować swoje prawa.
      • t-com Re: muszę się trochę pożalić :( 03.02.09, 16:39
        jezu koszmar co piszesz !!!
        Gdzie wogole jakies zwykle ludzkie uczucia ..... zeby tak traktowac
        kogos ?? No wstyd !!
        Kobieto skarge zloz ! Nie siedz jak oslatko, ja bym ich tam
        opierd ...dzielila rowno !
        Powiedziala krotko a dobitnie ze gowniary i nie dorastaja do
        zawodu !!
        Ale sie wkurzylam , no jak tak mozna
    • scarlet_s Re: muszę się trochę pożalić :( 03.02.09, 21:52
      Oj ja bym nie wytrzymała chyba i z awanturą wyjechała. Ale ze
      skargami to jest tak, że i tak to nic nie da. Sama pisałam na
      lekarkę to wiem. Oni się wzajemnie kryją i nigdy uchybień nie wykazą.
Pełna wersja