keloina1
05.02.09, 11:50
Witam serdecznie,
Jestem teraz w 6 miesiącu pierwszej ciąży. Chodzę do szkoły rodzenia, ale nie
jest to miłe doświadczenie. Na zajęciach o porodzie z minuty na minutę robiłam
się coraz bardziej zielona. Powiedziałam mężowi żeby sam sobie rodził, ja się
wypisuję :) Położna przez 4 godziny opowiadała o straszliwych katuszach. Nie
przeczę - kobieta miała olbrzymią wiedzę, ale jej sposób bycia i sposób
traktowania lalki - fantoma (kładła ją niechlujnie, na twarzy, gdzie popadnie
i prawie po niej chodziła...ciekawe jak traktuje prawdziwe dzieci ;-))
spowodował, że nie chciałabym jej spotkać na sali porodowej. Ogólnie przeraża
mnie ta perspektywa...
Postanowiłam nie czytać wypowiedzi i nie słuchać opowieści koleżanek, dla
których poród był masakrycznym wydarzeniem.
Postanowiłam poszukać założyć POZYTYWNY I OPTYMISTYCZNIE NASTRAJAJĄCY WĄTEK.
Niech nie będzie w nim słowa o bólu, o katuszach i problemach.
JEŚLI WASZ PORÓD BYŁ BARDZO PRZYJEMNYM WYDARZENIEM, to piszcie proszę.
Opowiedzcie o swoich POZYTYWNYCH emocjach, SYMPATYCZNYCH sytuacjach, WSPARCIU,
SZCZĘŚCIU i MIŁOŚCI jaką odczułyście, gdy rodziło się WASZE MALEŃSTWO.
Wierzę, że dzięki WAM może się zmienić tradycyjne nastawienie do porodu, nie
tylko moje, ale i wielu innych, bojących się kobiet.
Z góry dziękuję i pozdrawiam. :o)