p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie

13.02.09, 15:25
wczoraj byłam u ginekologa i rozmawiałam z nim na temat porodu. Jestem totalnie zaskoczona jego podejściem, sądziłam że jest hmmm...bardziej światłym człowiekiem :)

o swoim porodzie pierwszym pisałam tu
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=90794240
powiedziałam więc lekarzowi, że chcę rodzić na kucąco, bez nacięcia
dowiedziałam się, że w POLSCE rodzi się w pozycji półsiedzącej :/ bo jak położna ma odebrać dziecko
zapytałam więc czy to jest dla wygody połoznej czy dla mojej, oczywiście dla wygody położnej!!!

przeciwko nacinaniu krocza i rodzeniu w pozycji leżącej/półleżacej, podałam argument (wyczytany na stronie fundacji Rodzić po ludzku), że krocze jest bardziej narażone na pęknięcie w pozycji lezącej niż pionowej - dowiedziałam się więc że w tym temacie nie są prowadzone badania! naprawdę??? nikt tego nie zbadał???

dowiedziałam się też że kobietom w UK pękają odbyty!!!, bo nie są nacinane - średnio w to wierzę, że przydarza się to większości

po wizycie rozmawiałam ze znajomą która chciała rodzić w na krześle porodowym (akurat jest na oddziale) ale połozne nie chciały, ponieważ własnie nie wiedziały jak odbierac taki poród!

P.Kasiu proszę o jakies konkretne argumenty, bo już nie wiem sama na co mam się powołać (nie potrafię odszukać zaleceń WHO i ich publikacji w jęz.polski,), lekarz potraktował mnie niepoważnie (ale to juz inna sprawa)
Nie chcę zmieniać szpitala, a po rozmowie z tą znajomą, potwierdziło sie tylko, że zmiana nie ma sensu.

Czy krzesła porodowe można gdzieś kupić, wypożyczyć???
    • susy11 Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 13.02.09, 19:29
      Witaj,
      powinnaś znaleźć położną, która zgodzi się przyjąć poród w niekonwencjonalny jak
      na polskie realia sposób.
      Nie za bardzo rozumiem, o co chodzi z tym krzesłem - po co chcesz je wypożyczyć,
      jeżeli nie masz połoznej, która będzie chciała przyjąc Twój poród na nim?
      Z tego co piszesz w Twoim szpitalu panują metody tradycyjne, więc chyba przyjazd
      do porodu ze swoim krzesłem nie zostałby potraktowany poważnie.
      Pozdrawiam i życzę dobrego porodu!
      • ala.81 Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 13.02.09, 20:11
        lekarz powiedział, że mogłabym ewentualnie rodzić na takim krześle ALE nie mają
        go na oddziale :)
        • mloda121 Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 13.02.09, 20:21
          nie napisałas gdzie mieszkasz, jesli w W-wie, to na Madalinskiego maja takie krzesło
    • krysiia Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 13.02.09, 22:16
      możesz z czystym sumieniem powiedzieć panu doktorowi, że w polsca jak najbardziej odbiera się w szpitalach porody w różnych pozycjach.

      Koleżanka rodziła na worku sako, jak opowiadała potem że lekarz i położna na podłodze klęczeni i poród odbierali (dodam, że jej poród odbierał osobiście ordynator, bo akurat miał dyżur:) ) to nikt nie chciał wierzyć:)

      myślałaś o pozycji na kolanach na łóżku porodowym (ręce i tułów opiera się o oparcie łóżka) może na taką pozycję lekarz się zgodzi. Połozna nie będzie musiała się schylać.

      Życzę lekkiego porodu:)
      • ala.81 Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 13.02.09, 23:42
        pozycja na kolanach na łóżku też mi przyszła do głowy :)
        i myślę, że to bedzie najwłaściwsze rozwiązanie - pamiętam z pierwszego porodu,
        że nie było dużo miejsca kiedy kucałam miedzy ścianą (odzielającą poszczególne
        stanowiska porodowe :)) a łózkiem porodowym

    • oldzinka Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 14.02.09, 06:53
      Niestety u nas większość lekarzy jest niedouczonych, pracują
      metodami, których ich nauczono 30 lat temu i nie starają się iść z
      postępem (a jest to ich obowiązek). Dużo lepiej jest pod tym
      względem z położnymi, które często są otwarte na nowe, lepsze metody
      pracy, ale nie zawsze wiedzą jak. Także jeśli chcesz rodzić w pionie
      koniecznie znajdź położną, która chce i potrafi przyjąć taki poród.
    • katarzynaoles Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 14.02.09, 10:47
      Niestety, nie zawsze jest tylko kwestia chęci położnej - po prostu w
      wielu szpitalach nie ma zgody na takie "fanaberie" i już. Położna
      pracująca w szpitalu jest w podległości służbowej - w większości
      przypadków ma bardzo niewielki wpływ na to, jakie są zasady
      prowadzenia porodu. Z drugiej strony znam wiele miejsc, gdzie
      możnaby coś zrobić, tylko nikt za bardzo nie wie jak - to nic
      dziwnego, bo tego nie uczono (i dalej się nie uczy), ani położnych,
      ani lekarzy. W takim wypadku na pewno dopominanie się o różne
      możliwości podczas porodu może dać efekt. Nie radzę brania stołka do
      szpitala (nawet, gdyby go Pani gdzieś znalazła), jeśli nie będzie
      Pani na pewno wiedziała, ze znajdzie się tam ktoś, kto będzie gotów
      go zastosować. Co do opinii wygłaszanych przez Pani lekarza, to
      powstrzymam się od komentarzy, choć korci, oj korci... Zapewniam, że
      kwestia nacinania krocza jest dobrze udokumentowana. Pozdrawiam i
      życzę, żeby znalazła Pani jakieś możliwości spełnienia porodowych
      marzeń :)
      • ala.81 Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 14.02.09, 11:55
        dziękuję bardzo :)
        a mogłaby Pani przytoczyć jakieś publikacje na temat zalezności między pozycją
        porodową a ryzykiem pęknięcia? ja nie wierzę, że takich badań nie prowadzono
        • qml Literatura 14.02.09, 13:37
          Prowadzi(ło) się BARDZO wiele badań na ten temat i - chociaż Pani Kasia nie może tego powiedzieć wprost (a ja mogę :) - każdy ginekolog-położnik, który twierdzi co innego, jest ignorantem i bałwanem, który od 30 lat nie miał kawałka fachowej literatury w ręku.
          Jeśli znasz angielski, to pod tymi linkami:
          www.efn.org/~djz/birth/obmyth/episabst1.html
          www.efn.org/~djz/birth/obmyth/episabst2.html
          znajdziesz kilkanaście abstraktów artykułów, które albo na podstawie przekrojowych badań statystycznych, albo na podstawie testów klinicznych, albo na podstawie syntezy innych artykułów dowodzą m.in., że:
          - epizjotomia NIE zapobiega dalszym głębokim pęknięciom,
          - epizjotomia NIE powoduje lepszego gojenia rany niż spontaniczne pęknięcie,
          - epizjotomia NIE zapobiega nadmiernemu rozciągnięciu mięśni dna miednicy,
          - epizjotomia NIE zapobiega uszkodzeniom mózgu płodu.
          Spójrz na daty tych artykułów - to wszystko wiadomo od 20-30 lat, nie od wczoraj!
          Zwróć uwagę na przykład na badania opisane w artykule 27, który dowodzi, że kobiety w pozycji leżącej (litothomy - litotomiczna) ORAZ z wykonaną epizjotomią mają 27,9% szans na pęknięcie III lub IV stopnia w porównaniu z ryzykiem 0,9% dla kobiet, które rodziły nie na leżąco i bez epizjotomii.
          I jeszcze artykuł na temat epizjotomii, świetnie udokumentowany i z wieeelką bibliografią:
          jama.ama-assn.org/cgi/content/full/293/17/2141
          "Lekarzowi", który próbowałby mnie "oświecić" swoją dziewiętnastowieczną wiedzą medyczną w ten sposób, w jaki próbował zrobić to Twój "lekarz", przyniósłbym parę wydruków, powiedział, że jego niewiedza dyskwalifikuje go całkowicie, po czym czym prędzej znalazłbym prawdziwego ginekologa.

          • ala.81 Re: Literatura 14.02.09, 21:35
            dziękuję bardzo za pomnoc, w wolnej chwili przeczytam te atrykuły
            • 987ania Re: Literatura 14.02.09, 22:18
              Na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku jest cała broszurka do ściągnięci i tam
              znajdziesz literaturę.
              • ophelia78 Re: Literatura 15.02.09, 13:19
                Skąd jesteś? Różne szpitale mają w tej kwestii różne zasady, fanaberie i
                widzimisię.

                Położna zapytana "gdzie będzie", jeśli ja będę rodziła np. w kucki albo na
                stojąco, odparła, że między moimi nogami, np. klęcząc albo kucając. Czyli jednak
                można.
    • tofina8 Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 15.02.09, 23:04
      Jestem położną, pracuję w niewielkim szpitaliku i jestem typowym
      przykładem babskiejfanaberii:)Zauroczyły mnie porody naturalne, ich
      przyjmowanie nie odbieranie ,próbowałam .Zdażało mi się trafić na
      kobiety myślące jak ja .Niestety po kilku porodach w pozycji innej
      niż horyzontalna nie pracuję już na porodówce.Państwu doktorstwu się
      nie podobało a przecież to oni decydują co ,jak i kiedy! I wiem że
      nie jedyna w takiej sytuacji.
      Drogie Panie bardzo wiele zależy od Was , jak będziecie się
      dopytywały, stanowczo prosiły i wiedziały czego chcecie -powinno
      wreszcie trafić do personelu.
      • czarny.flower Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 16.02.09, 11:49
        Od swojej położnej również słyszałam o braku akceptacji ze strony
        lekarzy, dla jej poczynań :( Musiała i musi walczyc, chociaż jest
        położną z długoletnim doświadczeniem. Kobiety próbują walczyc,
        niektóre położne próbuja walczyc (te które nie daja się zastraszyc
        utratą pracy i nie boja się niecheci środowiska)a lekarze i władze
        szpitalne tworzą blokady na drodze ku pelszemu. Horror.
      • karj-oka Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 17.02.09, 10:25
        > Drogie Panie bardzo wiele zależy od Was , jak będziecie się
        > dopytywały, stanowczo prosiły i wiedziały czego chcecie -powinno
        > wreszcie trafić do personelu.

        100% racji! Bardzo wiele zależy od nas, a wiele kobiet zupełnie nie zdaje sobie
        z tego sprawy. Brak odwagi? Przecież tutaj chodzi o zdrowie wasze i waszego
        dziecka, a to chyba istotny argument za tym, by jednak zawalczyć, prawda?

        Mój lekarz prowadzący także bardzo się oburzył, gdy powiedziałam, że chcę rodzić
        w domu ponieważ nie chcę rodzić naturalnie a w szpitalu wydaje mi się to
        niemożliwe. Wspomniałam choćby o braku możliwości przyjęcia pozycji wertykalnej,
        która wszak lepsza i dla mnie i dla dziecka, na co usłyszałam szydercze pytanie:
        "A co? A jak by pani chciała rodzić?! Wisząc? Jak małpa?!" Na co ja spokojnie
        "Nie wiem jaką pozycję będę chciała przybrać rodząc, ale bardziej naturalne
        wydaje mi się klęczenie czy np. kucanie". Na co znowu on "Pozycje wertykalne są
        niebezpieczne dla dziecka, bo niby jak takie dziecka złapać?" (sic!) Ot i pewnie
        jeden z wielu wykształconych idtiotów!
        • karj-oka Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 17.02.09, 10:28
          >chcę rodzić w domu ponieważ
          >nie chcę rodzić naturalnie a
          >w szpitalu wydaje mi się to
          >niemożliwe

          Miało być oczywiście PONIEWAŻ CHCĘ RODZIĆ NATURALNIE, wyszło "nie chcę" - pomyłka.
          • pelzaczkowa Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 17.02.09, 16:10
            Od czasu pierwszego porodu mam przekonanie, ze jesli polozne nie sa
            swietymi, to przynajmniej sa aniolami :-)
            Bardzo szanuje ta grupe zawodowa, bo pracuja z samymi "ciezkimi
            przypadkami" (dla kazdej rodzacej mamy sytuacja jest wyjatkowa),
            pracuja w stresie, a takze pomiedzy mlotem a kowadlem.
            Polozna wie co czuje kobieta i jak rodzic powinna, no ale jej
            przelozonym jest lekarz z wiedza medyczna o porodzie, ktory jesli
            tylko nie ma ochoty wykonywac wiekszego wysilku to nie musi
            akceptowac zadnych naturalnych technik rodzenia.
            Mysle, ze "działka" Ciezarnych jest na tyle intratna finansowo, ze
            lekarze nie dopuszcza, aby to polozne i naturalne techniki wyparly
            ich monopol na kontrolowanie ciazy- niestety.

            Mozna trafic do szpitala lub na zmiane, gdzie zespol jest w miare
            zgrany i dbajac o pacjentke "nagina" odwieczne horrory szpitalnego
            porodu.
            Tego wszystkim i sobie zycze.
            Pozdrowionka!
        • oldzinka Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 17.02.09, 20:47
          Karj-oko to, że wiele kobiet nie walczy o swoje podczas porodu to
          nie jest brak odwagi, tylko stan, w którym kobieta zagłębia się w
          siebie, wycisza umysł, koncentruje i rozluźnia i często nie jest w
          stanie awanturować się z personelem. Mnie konieczność jakichkolwiek
          interakcji z białymi fartuchami całkowicie wybijała z rytmu. Byłam
          nastawiona na walkę, ale natura tak to zaplanowała, że podczas
          rodzenia dziecka nie byłam w stanie znaleźć logicznych argumentów i
          siły psychicznej by się przeciwstawiać.
          Ale zgadzam się, że to chyba jedyna droga do poprawy sytuacji -
          oddolny nacisk.
          • karj-oka Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 18.02.09, 09:13
            Oldzinka, wiem że w czasie porodu trudno byłoby "walczyć" a nawet wręcz
            niemożliwe. Myślę nawet, że ten stan w jakim wtedy jest kobieta jest wręcz
            idealny do "nadużyć". I nawet jeśli zdarzy się, że pojawi się gdzieś w głowie
            protest to on znika u większości z nas, gdy spojrzymy na dziecko. Opowieści o
            porodach, które kobiety wspominały jako "horror", czy - niedawno jedna moja
            koleżanka - "rzeźnię" w 99% przypadków mają jedno zakończenie "ale warto było...
            wszystko bym zniosła dla mojego skarba!" Płakać mi się chce, gdy słyszę kolejną
            taką opowieść:( Dziewczyny tak dzielnie to znoszą... Tak bardzo kochają swoje
            dzieci. A ich słabość i ich miłość jest z wyrachowaniem (?) wykorzystywana przez
            szpitalny personel. Przykre to bardzo:(

            Co możemy zrobić? Jak zawalczyć przed? By w trakcie skupić się już wyłącznie na
            sobie i dziecku?
            • ala.81 Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 18.02.09, 11:19
              ja narazie nie jestem nastawiona na zmianę lekarza ani szpitala
              dopiero 10 marca mam wizytę. Podczas tej wizyty będę nadal molestować lekarza,
              jesli do tej pory żadna z kobiet nie rodziła w innej pozycji w tym szpitalu, to
              lepiej późno niż wcale - ja będę pierwsza :) muszę jeszcze tylko przeszkolić męża

              ja mam wrażenie że lekarz mnie zbył, bo pomyślał że to tylko moja chwilowa
              fanaberia. Będę musiała go wyprowadzić z tego błedu - niestety dla niego
        • ciociacesia a kolezanka chyba jeszcze nie rodziła, co? 19.02.09, 08:29
          > Brak odwagi? Przecież tutaj chodzi o zdrowie wasze i waszego
          > dziecka, a to chyba istotny argument za tym, by jednak zawalczyć, prawda?
          zapewniam ze w sytuacji porodu traci sie cały animusz i pewnosc siebie i bardzo
          łatwo lekarzowi przekonac ze jednak trzeba sie polozyc, naciac czy przebic pecherz
          • czarny.flower Re: a kolezanka chyba jeszcze nie rodziła, co? 19.02.09, 09:52
            A mi to już momentami wyc ze złości się chce :( Od zawsze nie lubie
            szpitali (choc nie miałam "przyjemnosci" nigdy byc pacjentka) ale
            teraz to już tak jestem negatywnie nastawiona do szpitala i pełna
            nienawiści (to odpowiednie niestety słowo)do lekarzy że aż..... brak
            mi słów. Miałabym ochotę zamknąc sie po ciemku we własnej łazience i
            nie dac sie wołami tam zaciagnac :(((( wrrrrr
            • 987ania czarny.flower 19.02.09, 16:04
              a może poród w domu? w zaciszu łazienki?
              • czarny.flower Re: czarny.flower 20.02.09, 10:32
                Przygotowujemy się właśnie do takiego. Na razie wszystko na "dobrej
                drodze" ale jeszcze różnie to może byc wiec na razie widmo szpitala
                jeszcze mnie nie opuszcza...
                • 987ania Re: czarny.flower 20.02.09, 11:52
                  byłaś u nas na forum?
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45447
    • tofina8 Re: p. Katarzyno, znowu ja :) pozycje i nacięcie 18.02.09, 14:09
      Chyba najlepszym rozwiązaniem bybyło żeby wszystkie ciężarne
      rodziły w tych "przyjaznych " szpitalach np. w Pucku itp.W momencie
      kiedy drastycznie spada liczba urodzeń w danym szpitalu , zaczynaja
      sią zastanawiać :czemu? Niestety jest to awykonalne, chociaz mamy
      prawo wyboru szpitala w którym chcemy urodzic . MOżecie moje drogie
      dzwonic przed porodem do szpit. i prosząc o rozmowe z ordynatorem
      pytać o możliwość urodzenia poza łóżkiem porodowym ,bo pozycje
      wertykalne dla wielu mogą być abstrakcją :) Może warto przyjść
      wczesniej do danego szpitala i szukać ordynatora (molestować trzeba
      tych wyżej postawionych)i jego prosic o pokazanie porodówki i jemu
      zadawać pytania dotyczące sposobów przyjmowania porodu i
      zastosowania pozycji wertykalnych .W czasie porodu warto mieć kogoś
      ze soba kto będzie was reprezentował , kto powie ,że zona się
      wstydzi i prosi o wyjście osób postronnych , kto powie ze chciała na
      stojąco, klęcząco , na głowie:)że tak jest jej wygodnie , komfortowo
      itp. Sama nie wiem co jeszcze można zrobić -jak sama się na łóżko
      nie wdrapiesz to tez cię nikt na siłę nie położy :)Oczywiście
      wszystko w ramach zdrowego rozsądku .Głośno mówic wśród swoich
      znajomych o takich sposobach rozwiazania porodu, im więcej ludzi wie
      i tak chce tym wieksze parcie i potrzeba .
      Wiele jeszcze pracy przed nami , jak ktoś wcześniej zauważył lekarze
      maja duzo do stracenia zeby tak łatwo wypuścić ciężarne z rąk.Ale
      trzeba działać bo nie robiąc nic nic nie zyskamy .Pozdrawiam
Pełna wersja