wizyta położnej środowiskowej

28.03.09, 17:46
Witam, Pani Kasiu, mam pytanie trochę " z innej beczki". Chodzi mi o
wizytę położnej środowiskowej po porodzie. Mianowicie skąd wynika
mój obowiązek przyjęcia takiej pani? To, że ona musi - to wyczytałam
w ustawie o zawodzie pielęgniarki i położnej, ale czy ja muszę się
zgadzać na taką wizytę obcej dla mnie pani?
Akurat w miesiącu, w którym będę rodzić kończy mi się abonament w
dotychczasowej przychodni, będę musiała wybrać nowego lekarza
rodzinnego. Więc ta nowa przychodnia jest dla mnie zupełnie nowa i
nieznana i chyba nie podoba mi się wizja wizyty jakiejś obcej
kobiety rozglądającej się po mieszkaniu.
    • prochottka1 Re: wizyta położnej środowiskowej 28.03.09, 18:15
      nie wiem jak jest w polsce
      ale w niemczech sama sobie wybierasz polozna ktöra przychodzi do domu
      moze jest mozliwosc wybrania kogos znajomego
    • katarzynaoles Re: wizyta położnej środowiskowej 28.03.09, 19:02
      Przyjęcie wizyty położnej środowiskowo-rodzinnej jest możliwością, a
      nie obowiązkiem. Może Pani odmówić - przynajmniej na razie, póki
      nikt nie wymyśli takich przepisów. Widzę jednak, że nie wie Pani o
      tym, że wraz ze zmianą lekarza wcale nie musi Pani zmieniać
      położnej, do której jest Pani zadeklarowana. To różne deklaracje i
      wcale ze sobą nie powiązane, choć często tak właśnie sugeruje się
      podopiecznym danej przychodni. No i zawsze jest taka opcja, że
      zaprosi Pani położną prywatnie, wtedy położna z przychodni poprosi
      tylko o potwierdzenie, że kontaktowała się z Panią. Wszystkie
      wątpliwości na podobne tematy można wyjaśnić w oddziale NFZ. A tak
      na marginesie - często spotykam się z tym, że mamy sądzą, że
      przychodzące do nich położne wizytują mieszkanie :) - proszę mi
      wierzyć, że takie położne są w zdecydowanej mniejszości, zresztą
      gdzieś po roku takiej pracy widziało się już prawie wszystko...
      POzdrawiam serdecznie :)
      • kropkaa Re: wizyta położnej środowiskowej 28.03.09, 19:31
        Pani Kasiu, gdyby to Pani miała/mogła do mnie przyjść, to w każdej
        chwili, w nocy, o północy. Ale to zmierzłe babsko, które nas
        wizytowało - nigdy więcej! Jak będzie mi dane być szczęśliwą mamą
        noworodka raz jeszcze, to poproszę tę panią, by zaznaczyła sobie, że
        wszystko u nas ok, ale mój dom omijała z daleka.
        Żeby nie było tak, że jestem z zasady na nie, to wspomnę, że moja
        koleżanka miała naprawdę super położną, była chyba ze 3 razy, wiele
        rzeczy się od niej dowiedziała i jej pomogła. Taki człowiek to
        skarb, ja niestety trafiłam na niewypał.
        • 987ania Re: wizyta położnej środowiskowej 29.03.09, 00:01
          ja podziękowałam za wizytę położnej. Lekarzowi też podziękowałam za pierwszą
          wizytę. A żeby w papierach się zgadzało, to oni mi powiedzieli, że jakby się
          ktoś pytał to byli. I już.
          • kropkaa Re: wizyta położnej środowiskowej 29.03.09, 12:16
            Jeśli chodzi o lekarza to nawet nie miałam za co dziękować, bo pani
            od razu oświadczyła, że ona na żadne wizyty domowe nie chodzi. Jest
            sama, nie ma czasu, ochoty ani niczego w ogóle. Mnie akurat na
            lekarzu zależało, ale i tak zapowiedziała, że ona badania noworodka
            się nie podejmie nawet w przychodni, bo to się inaczej bada... Ech,
            dobrze, że mam abonament do innych przychodni, bo bym się chyba
            wykończyła nerwowo z nimi...
    • eli-mama Re: wizyta położnej środowiskowej 29.03.09, 12:06
      Zgłoś w przychodni, że nie chcesz wizyty położnej. Ja tak zrobiłam. Masz do tego prawo.
    • foremkaania Re: wizyta położnej środowiskowej 29.03.09, 18:32
      Może niepotrzebnie się uprzedzasz? Moja położna była i jest super.
      Zresztą, ja nie miałam nic do ukrycia. Znam ją ze szkoły
      rodzenia. Była u mnie cztery razy. Przed wizytą dzwoniła do mnie.
      Badała dziecko i mnie. Dzięki niej karmię piersią. Udzieliła mi
      wielu cennych porad. Ponadto, mogłam do niej dzwonić w każdej
      chwili. U naszej kochanej pani można kupić prawie wszystko –
      kapturki dobrane wg rozmiaru, wkładki, lataktory, poduszki do
      karmienia itd. Położna utrzymywała mnie w przeświadczeniu, ze
      wszystko robię prawidłowo, że mam słuchać swojej intuicji i
      korzystać z wiedzy, którą mam. Nie mam słuchać głupich rad babek,
      ciotek i sąsiadek. Otoczenie twierdziło, że mała jest głodna –
      przyrosty 1,2 kg/mc, że powinna jeść co 3 godziny , bo żołądek musi
      odpocząć, bo trzeba dawać herbatki. A mała ryczała, bo dopadły ją
      kolki. Życzę wszystkim młodym mamom takiej położnej.
    • w_isienka Re: wizyta położnej środowiskowej 29.03.09, 22:34
      Ja też bym sobie darowała wizytę położnej, albo następnym razem poszukła
      naprawde "fachowca", bo dzięki radom tej, która u mnie była niestety szybko
      wylądowałam na karmieniu sztucznym :/ Więcej tej kobiety na oczy widzieć nie
      chcę - niestety... no, ale człowiek z pierwszym dzieckiem to w amoku jest, nie
      ma doświadczenia... ech...
    • mama_frania Re: wizyta położnej środowiskowej 30.03.09, 09:24
      O ile jeszcze przy pierwszym dziecku jestem w stanie zrozumieć taką wizytę to
      przy kolejnych już nie bardzo widze jej sens. Zwłaszcza w takich przypadkach jak
      mój- wyszliśmy ze szpitala po 2 tygodniach, położna przyszla jak mała miala
      tygodnie- w mojej przychodni jest OBOWIĄZEK- teraż żałuję, ze nie powiedziałam,
      ze stanowczo nie chcę. Dziecko "odchowane", obejrzane przez kilku pediatrów, ja
      calkowicie na chodzie. Ta połozna, która przyszla byla ok, ale jak dla mnie
      zmarnowała mój czas i swój czas a przy okazji rozwaliła cały dzień budząc mi
      małą (no bo przeciez musi obejrzeć dzieciaka!!!) co spowodowało dalszą lawinę
      marudzenia. ja tam nie widze specjalnie sensu takich wizyt- dla mnie to był
      dodatkowy stres (akurat ta pani była z grupy terrorystek dietetycznych- czyli
      powinnam się żywić tylko gotowanym mięsem drobiowym i ryżem oraz wodą).
      • sloniaa Re: wizyta położnej środowiskowej 31.03.09, 15:15
        Ja miałam super położną środowiskową. Przyszła w umówionym terminie
        (z dokładnością do kwadransa). Udzieliła porad, obejrzała małego,
        obejrzała mnie, uspokoiła mnie, mówiąc, że mogę wszystko jeść, tylko
        w rozsądnych ilościach i obserwować dziecko (w szpitalu się
        dowiedziałam, że prawie niczego mi nie wolno jeść ani pić ;-) ).
        Jak miałam wątpliwości, to mogłam do niej zadzwonić i przyszła,
        wyjaśniła, uspokoiła. W nic się nie wcinała i nie sprawdzała
        mieszkania ;-)
    • zefirekk Re: wizyta położnej środowiskowej 31.03.09, 13:37
      potem przychodzi jeszcze z nienacka PIELĘGNIARKA środowiskowa :D mnie naszła o 8 rano jak jeszcze spaliśmy, a Lolek też spał, a ona wypytywała :D jakieś dziwne pytania zadawała - czy codziennie dziecko myję itp. :) sprawdzała czy nie ma ciemieniuchy, plaśniawek, odparzeń.
    • silije.amj Re: wizyta położnej środowiskowej 31.03.09, 17:56
      Ja moją położną rejonową zaprosiłam nawet po trzecim, domowym
      porodzie. Co prawda musiała pobrać badania przesiewowe w 6 dobie,
      ale nawet bez tego jest tak przesympatyczną osobą, że żal byłoby się
      nie spotkać.
Pełna wersja