Nie krzycz bo dusisz dziecko!

01.04.09, 11:18
Gdy to usłyszałam nie wiedziałam czu uwierzyć, termin porodu minął a
ja nie znalazłam odpowiedzi. Czy to, że kobieta kzyczycz przy
porodzie ma naprawdę wpływ na ilość tlenu docierającego do dziecka?
Czy krzycząc mogę spowodować, że będzie ono niedotlenione?
    • miacasa Re: Nie krzycz bo dusisz dziecko! 01.04.09, 11:32
      chyba bardziej tu chodzi o prawidłowe oddychanie, ja tam bym sobie nie żałowała
      gdyby krzyk przynosił mi ulgę (nie krzyczałam bo nie było takiej potrzeby
      rodziłam ze znieczuleniem), obok rodziła dziewczyna, której położna wręcz kazała
      krzyknąć bo na skurczu napinała się i zapominała oddychać a jak sobie solidnie
      wrzasnęła - słyszałam:) to się otworzyła i na dwóch skurczach partych urodziła
      córeczkę
    • lila4 Re: Nie krzycz bo dusisz dziecko! 01.04.09, 18:25
      Ja nie krzyczałam,ale obok babki darły się okropnie,im połozna
      mówiła,że tracą siły.Przy partych ta sama położna mówiła,żebym sobie
      krzyknęła,bo wtedy macica się otwiera(ale się wstydziłam,więc nie
      krzyczałam)
      • melixsa Re: Nie krzycz bo dusisz dziecko! 01.04.09, 18:31
        Na SR położna mówiła, że krzyk pozwala się rozluźnić i otworzyć, ale pewnie
        krzyk w niewłaściwym momencie może spowodować szybsze zmęczenie, ale aby
        niedotlenienie dziecka?
    • katarzynaoles Re: Nie krzycz bo dusisz dziecko! 02.04.09, 00:07
      Ja tam lubię, kiedy rodząca nie jest cichutka jak mysz pod
      miotłą :). Nie wiązałabym bezpośrednio krzyczenia podczas porodu z
      duszeniem dziecka i muszę powiedzieć, że z zasady denerwują mnie
      takie uwagi. Faktycznie może się zdarzyć, że maluch niezbyt dobrze
      znosi wrzeszczącą bez opamiętania mamę - ale na jego stan mają
      raczej wpływ hormony stresu, które produkuje taka kobieta (bo
      przecież nikt nie krzyczy bez powodu) i to, że w przerwie między
      skurczami nie dostaje odpowiedniej porcji tlenu i po dłuższym czasie
      może to odczuć. Jeśli rodząca podczas skurczu krzyczy - pod koniec
      pierwszego i w drugim okresie - to rozładowuje napięcie i zazwyczaj
      bardzo sprzyja to postępowi porodu, czyli jest z korzyścią dla
      malucha. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za głośne porody :)
      • silije.amj Re: Nie krzycz bo dusisz dziecko! 02.04.09, 10:44
        Ja to byłam w stanie tylko rytmicznie sapać, choć poczytałam tu i
        ówdzie o wokalizacjach, to w trakcie całkiem mi głos odebrało ;-) Z
        czego w fazie przejściowej sapało mi się ciężko i położna ostrzegła
        mnie przed hiperwentylacją (nic takiego sie nie stało), a w fazie II
        całkiem lekko.
    • w_isienka Re: Nie krzycz bo dusisz dziecko! 04.04.09, 21:45
      No mnie pani Kasia pocieszyła :)
      ja przy partych nie mogłam się powstrzymać i się darłam. Właściwie nawet nie
      wiem czemu? Wiem jedno: jakoś mi było łatwiej ten skurcz przetrwać choć
      założenia przedporodowe miałam takie żeby się nie drzeć i pamiętać o oddychaniu
      i dotlenianiu dziecka :-P
      Faktycznie o ile podczas I fazy byłam cichutka i zajęta pomaganiem rozwierającej
      się szyjce i jakoś bólu nie odczuwałam, o tyle II faza zaskoczyła mnie, że poród
      jednak boli :-P
Pełna wersja