smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc?

20.04.09, 09:39
Spotkałam się wczoraj z umówioną położna, która ma mi indywidualnie
pomóc przy porodzie. To spotkanie zamiast mnie podbudować,
rozstroiło mnie kompletnie i nie umiem sobie sama z tym poradzić.
To mój pierwszy poród, nie wiem czego się spodziewać po porodzie
jako takim, ale jestem pewna, że chciałabym skorzystać ze
znieczulenia( jeśli oczywiście będzie ku temu odpowiedni czas i
warunki) i najważniejsze - chciałabym uniknąć nacięcia.
Na to położna mi powiedziała, że oprócz mnie jest jeszcze dziecko i
personel i nie można myśleć tylko o sobie i że w tym szpitalu nie ma
standardu ochrony krocza bo to szpital specjalistyczny. Nie
rozumiem, nie bardzo trafia do mnie ta argumentacja. Oczywiście,
jeśli zajdzie jakaś sytuacja i nacięcie będzie niezbędne - nie będę
się upierać, ale chyba można spróbować.... Czy ja naprawdę tak wiele
oczekuję? Wszyscy mi mówią, że mam niewłaściwe podejście, że trzeba
spokornieć. Czy to naprawdę jakieś wielkie oczekiwania?
To spotkanie mi tylko zaszkodziło, zamiast przestać się denerwować,
bo przecież będę miała świetną opiekę,jestem strasznie roztrzęsiona
i nie potrafię przestać myśleć o tym co mnie czeka.
Pani Kasiu, dziewczyny, czy macie jakiś pomysł jak mam sobie pomóc?
    • malamufka Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 09:56
      Moja rada: wybierz inny szpital.
    • swinka-morska Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 10:29
      Miska-moniska, zgadzam się z przedmówczynią.
      Uznaj, że obrze się stało, że dowiedziałaś się jakie jest podejście
      personelu wcześniej niż w dniu porodu i szukaj innej położnej w
      innym szpitalu.

      PS - ciekawe co jeszcze można wytłumaczyć faktem, że "szpital jest
      specjalistyczny"...
      • attiya Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 10:42
        a co ma piernik do wiatraka? i jeszcze te spokornienie? zmień położną....No i
        nie można wszystkiego tłumaczyc dobrem dziecka, bo jeśli kobieta dobrze i
        zniesie poród, będzie dobrze i bezpiecznie w czasie niego czuła sie, to i tylko
        w pozytywny sposób odbije się to na dziecku.
        Raz jeszcze - zmień położną. Szpital też.
      • magas1169 Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 18:52
        swinka-morska napisała
        >
        > PS - ciekawe co jeszcze można wytłumaczyć faktem, że "szpital jest
        > specjalistyczny"...
        Zabieg łyżeczkowania w asyście studentów.Kiedy leżałam na
        fotelu,rozebrana oczywiście i przygotowywana do narkozy,otworzyły
        się drzwi i zaczęli wchodzić studenci.Ze 20 osób!Każdy ze składanym
        krzesełkiem głośno komentując co teraz będą sobie oglądali...Na mój
        protest usłyszałam właśnie'szpital specjalistyczny'.Nie rozumiem
        tylko czy to stado,skoro musi się uczyć i to jest bezsporne,nie
        mogło wejść gdy już bym spała???Czy jest to celowe upokażanie
        kobiety?
        • ann_a30 Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 20:59

          Ja rodziłam pierwsze dziecko w takim 'specjalistycznym' szpitalu... Szkoda słów.
          Może nie wszędzie tak jest, ale ten w W-wie to był horror...
          Nie było studentów, bo to była noc.

          Kiedy lekarz mnie badał przy drugiej ciąży, to zanim cokolwiek powiedział, to
          przedstawił studentkę i spytał, czy może ona uczestniczyć podczas badania.
          Nawet u internisty, jak były dwie studentki, to lekarz prosił o zgodę. Ale to
          inny kraj, inna bajka...

          W ogóle to zmień ten szpital póki czas...
    • mama_frania Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 10:52
      Wybierz inny szpital jesli masz możliwość. Nacięcie powinno być tylko w
      wyjątkowych przypadkach, a nie u wszystkich kobiet bo "to szpital
      specjalistyczny". ja dlatego szerokim łukiem omijalam "szpitale specjalistyczne"
      które wyspecjalizowały się tylko w odbieraniu porodu na leżąco, po uprzednim
      nacięciu krocza i cały czas pod ktg. Rodzilam w szpitalach, w których według
      opinii forumowych nie ma specjalistycznego sprzętu, a jak miałam okazję
      zaobserwować to nawet wczesniaki z 30 tygodnia tam ratowali. Poszukaj bardziej
      ludzkiego szpitala i położnej której będzie się chciało.
      • drizle81 Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 11:29
        ja tez wczoraj posmutnialam, bo okazlao się, ze nawet podpisanie
        umowy z połozna nie gwarantuje mi ,ze bedzie ona przy mnie, a ni
        nawet, ze ktoś inny bedzie przy mnie, a przy moich problemach
        zsercem bardzo bym chiala, żeby ktoś był cąły czas przy mnie. Poza
        tym dowiediząlam się, ze pod ktg bede podłączona non stop i w sumie
        to nie ma mowy o aktywnym porodzie, dlatego mam jak najóźniej jechac
        do sazpitala, czego tez się boje przy moim sercu i wogóle o
        dzidziulka........niesttey nie ma za dużego wyboru szpitali bo nie
        każdy jest mi w stanie zapewnić odpowiednia opiekę...
    • katarzynaoles Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 13:30
      Mądrze dziewczyny prawią - dobrze, że zorientowała się Pani teraz, a
      nie podczas porodu. Ogólnie wyznaję zasadę, że jak najdalej od
      wilekich klinicznych szpitali, jeśi nie ma jakiś specjalnych
      powodów, żeby tam iść. W takim dużym zespole, paradoksalnie, ma się
      mało swobody decydowania o indywidualnym podejściu do rodzących, bo
      zazwyczaj regulują to procedury (w klinikach jest mnóstwo osób do
      rządzenia!). Jasne, że nie wszędzie tak jest, jednak bardzo często
      tak. Poszukałąbym mniejszego szpitala i innej położnej. Widać, że
      nie złapałyście kontaktu - w przeciwnym razie nie byłaby Pani taka
      wystraszona. Cóż, zdarza się i nie każdy z każdym będzie się
      przyjaźnił. Ale jest jeszcze czas, żeby znaleźć kogoś bliższego
      sercu - proszę spróbować, na pewno poczuje się Pani lepiej, czego
      serdecznie życzę :)
      • justcam Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 13:59
        dobrze dziewczęta radzą
        koniecznie szukaj innej połoznej, najlepiej takiej która sama
        wyjdzie z inicjatywą ochrony krocza, a nie takiej która na słuch o
        tym bedzie tłumaczyć się dorem dziecka...
    • molly_bloom Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 21:19
      dziewczyny dobrze radzą - szukaj innego szpitala! to nawet nie chodzi o
      nacinanie/nienacinanie itd tylko o to, że masz się z tą położną czuć bezpiecznie
      i czuć się człowiekiem, a nie "przypadkiem", widać, że między wami nie
      zaiskrzyło, ja pamiętam, że po pierwszym spotkaniu z "moją" położną czułam się
      spokojna i w sumie nie mogłam się doczekać porodu (inna sprawa, że potem moja
      położna zachorowała, ale za to załatwiła mi super zastępstwo:))
      położnej masz przede wszystkim ufać, bo wtedy nawet jeśli Cię np natnie, położy
      pod ktg to będziesz wiedziała, że to było naprawdę potrzebne, a nie że "bo tak",
      "bo szpital kliniczny"
      • joannapoznan Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 20.04.09, 21:41

        zmien położną.

        miałam dokładnie takie same odczucie po spotkaniu ze swoja położną
        ale nie miałam w sobie tej asertywności i głupio po fakcie się
        przyznać ale i wiedzy jakie sa moje prawa itp.
        Finał był taki że urodziłam z nią, poród wyglądał zupełnie inaczej
        niż sobie wyobrażałam i do dziś (16 miesięcy po) sobie to wyrzucam i
        przeżywam.

        Następne dziecko mam zamiar urodzić w domu, na swoich warunkach a
        nie dostosowując się do personelu szpitala
        • an_o Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 21.04.09, 18:57
          Noz sie w kieszeni otwiera. Musisz zmienic polozna i szpital - szkoda
          Twoich nerwow i zdrowia Twojego dziecka.
          • jokal7 Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 15.09.09, 12:13
            Niestety trzeba zrobić listę złych położnych . Bo jeżeli szpital jest
            specjalistyczny to pracują w nim SPECJALIŚCI którzy krocze chronić umieją ..
            jeżeli nie to są konowały nie specjaliści ... i przed takimi trzeba ostrzegać ...
            A prawda jest taka że wielu położnym i położnikom nie chce się wysilać przy
            porodzie a rodzącą maja w d ...
            Co jeszcze straszniejsze uczą oni młodych z studiów położniczych że episotomia
            "jest konieczna " -żebyście wiedzieli co "specjaliści " kładą do głów młodym
            położnym to by wam szczęka opadła ..
            A co do postu magus1169 -współczuję ci takiej traumy .. Napisz na strony rodzić
            po ludzku i obsmaruj ten szpital (gdzie to cię spotkało ? ). W Anglii coś
            takiego skończyłoby się dochodzeniem prawnym ..
            • poleczka09 nacinanie 15.09.09, 13:19
              A jeśli chodzi o krocze, to zadbaj o nie wcześniej-cwiczenia, piłka, masaż.
    • perlitek Re: smutek po wizycie u położnej-jak sobie pomóc? 15.09.09, 22:20
      normalnie aż mną zatrzęsło!!!
      Też rodziłam w szpitalu akademickim! Brak słów!!!
      Jak się da to zmień szpital!!! Koniecznie.
Pełna wersja