spotkała się Pani z porodem lotosowym "na żywo"?

26.04.09, 10:20
Kiedyś czytałam w "Zwierciadle" o kobiecie, która pierwsze dziecko
urodziła w domu, a drugie, też domowe, lotosowo. Był to jedyny
przypadek o którym słyszałam w Polsce.
I tak się zastanawiam, czy spotkała się Pani z "lotoskami" w swojej
praktyce. Po tej nieszczęsnej historii w Hrubieszowie temat wydaje
mi się całkiem interesujący i chyba nie aż tak kłopotliwy w obsłudze
jak mi się do tej pory wydawało.
    • 987ania Re: spotkała się Pani z porodem lotosowym "na żyw 26.04.09, 10:45
      Dla zainteresowanych:
      www.sarahjbuckley.com/articles/lotus-birth.htm
      www.lotusfertility.com/Lotus_Birth_Q/Lotus_Birth_QA.html
      en.wikipedia.org/wiki/Lotus_Birth
      www.mothering.com/discussions/archive/index.php/t-612836.html
    • katarzynaoles Re: spotkała się Pani z porodem lotosowym "na żyw 26.04.09, 13:02
      Nie jedyny przypadek, porody lotosowe zdarzają się w domu. Ja miałam
      już kilka par, któe brały to pod uwagę, ale nie zdecydowały się w
      końcu. Moje koleżanki mają takie doświadczenia, ja widziałam dziecko
      z łożyskiem kilka dni po porodzie. Mnie osobiście nie przekonuje ten
      pomysł, wydaje mi się niezgodny z naturą. Nigdzie nie ma podobnych
      przykładów w świecie zwierząt, ani nie zaobserwowano takich praktyk
      u ludów "pierwotnych". Koncepcja jest stosunkowo nowa i jak dla mnie
      dyskusyjna - bo co innego traktowanie łożyska z szacunkiem - to
      wydaje mi się oczywiste - a co innego pielenowanie go, kiedy
      już "umarło". To organizm sam decyduje, kiedy łożysko kończy pracę i
      co sie z nim dzieje. Opieka nad łożyskiem jest dość czasochonna i,
      niestety, nie gwarantuje pełnego sukcesu - to znaczy, że nie będzie
      ono nieładnie pachniało. Dodatkowo dziecko z przyczepionym łożyskiem
      obsługuje się trudniej niż bez niego, co ma niemałe znaczenie
      zwłaszcza dla niewprawnych rodziców. Nie jestem też tak w 100%
      przekonana co do bezpieczeństwa - ale nie chodzi mi o zakażenie,
      tylko o wyrwanie pępowiny. W sumie - według mnie skórka niewarta
      wyprawki. Ale to moje osobiste zdanie - rodzice mogą mieć inne i
      gdyby bardzo chcieli - ich wola. Natomiast wyrok sądu w tej sprawie
      zdecydowanie budzi mój sprzeciw. Nie umiem zaakceptować faktu, że
      każdy człowiek, który ma przekonania inne, niż te akceptowane przez
      lekarzy, może być zmuszony do tego, co oni uważają za słuszne. W
      sprawie w Hrubieszowie podano jeszcze, ze dziecko miało wysoką
      leukocytozę, co może uzasadnić zdanie sądu - ale nie jestem pewna,
      czy miało to akurat związek z pępowiną. W sumie - jestem
      przyzwyczajona, że w okolicach położnictwa ściera się wiele dziwnych
      koncepcji, czasem całkiem odlecianych - ta fala dopiero dotrze do
      Polski, widać już pierwsze jaskółki. Nie wszystkie te pomysły są
      godne uwagi, niektóre wręcz hohsztaplerskie, inne, przeciwnie, mogą
      zmienić nasze spojrzenie na wiele spraw. Nie umiem z marszu
      rozstrzygnąć co jest warte uwagi, a co nie. Muszę się zapoznać z
      tematem, przeanalizować, przedyskutować, przespać się z tym - co
      bardzo polecałabym wszystkim zainteresowanym. Ważne jest, żeby mieć
      argumenty, kiedy dochodzi do dyskusji. Rozstrzyganie takich dylemató
      przez sąd uważam za złą drogę. Pozdrawiam :)
      • kropkaa Re: spotkała się Pani z porodem lotosowym "na żyw 26.04.09, 13:35
        Dziękuję bardzo!
        Nie rozważałam takiego sposobu, ale z informacji, które przeczytałam
        w komentarzach zainteresowało mnie, że noworodki regują np. na
        polewanie łożyska wodą. W sumie jakby tak odpoadło 3 dni po
        porodzie, to ok, ale 10, to już gorzej. Nie wyobrażam sobie takich
        techniczych rzeczy typu spanie czy mycie noworodka 1,5 tyg. z
        wiszącą pozostałością. Była taki moment, że jak czytałam te
        komentarze pod artykułem (oczywiście te na poziomie) to mi się
        bardzo spodobało i nawet sobie pomyślałam, że szkoda, że się nie
        zdecydowałam na takiego "lotoska" (ta nazwa ma jakiś pozytywny
        wydźwięk), ale z drugiej strony do wszystkiego można sobie ideologię
        dorobić. Także chyba powracam do zdania, że jest to ciekawe i jeśli
        ktoś chce, to czemu nie, ale ja dziękuję:)
        A to fakt, niektórzy mają pomysły bardzo odjechane i potem rzutuje
        to na całą opinię o porodzie domowym. A my np. jesteśmy bardzo
        twardo stąpający po ziemii i naprawdę nam daleko do jakiś "wariatów".
        Pozdrawiam serdecznie i życzę smacznego niedzielnego rosołku:)
        • goblin.girl Re: spotkała się Pani z porodem lotosowym "na żyw 26.04.09, 17:45
          kropkaa napisała: Nie wyobrażam sobie takich
          > techniczych rzeczy typu spanie czy mycie noworodka 1,5 tyg. z
          > wiszącą pozostałością.

          to po pierwsze. U nas kikut pepowiny odpadal prawie 2 tygodnie i nie wyobrazam
          sobie bujania się przez ten czas z wielgachnym łożyskiem.
          po drugie - sam fakt, ze łożysko trzeba w jakis sposób konserwować przez ten
          czas, imho swiadczy o tym, ze probuje się sztucznie przedłużyć trwałosć układu,
          który już swoja rolę odegrał i zakonczył. Argument, ze ogromna większosc
          zwierząt odcina młode po urodzeniu od łożyska jest dla mnie przekonujacy. Poza
          tym, jezeli z łożyska mają faktycznie przez cały ten czas przenikać do dziecka
          substancje odżywcze, czy nie ma obawy, ze przenikną równiez substancje użyte do
          konserwacji?
          tyle w kwestiach technicznych, argumenty natury psychologicznej wysuwaneprzez
          zwolenników lotus birth kompletnie mnie nie przekonują i jakoś nie chce mi sie z
          nimi dyskutowac.
          • kropkaa Re: spotkała się Pani z porodem lotosowym "na żyw 28.04.09, 08:35
            We wczorajszym "Dużym Formacie" jest wywiad z panią (prof.
            Sobolewska), która rozdziela religie i tradycje Wschodu od
            komercyjnych naleciałości i bzdur. Poród lotosowy mieści się w tej
            drugiej grupie... Moje zainteresowanie się kończy i już nie będę nic
            w tej kwestii rozważać.
            • ophelia78 Re: spotkała się Pani z porodem lotosowym "na żyw 29.04.09, 22:43
              Abstrahując od porodów lotosowych: co się robi z łożyskiem po porodzie??? Miałam
              cc i nawet go nie widziałam, pytam z ciekawości... Ląduje w koszu z napisem
              "odpady medyczne"? Bo pani Kasia pisze o traktowaniu go z szacunkiem...
              • 987ania Re: spotkała się Pani z porodem lotosowym "na żyw 30.04.09, 23:04
                ląduje w koszu z odpadami medycznymi a potem do spalarni.
Pełna wersja