kropkaa
26.04.09, 10:20
Kiedyś czytałam w "Zwierciadle" o kobiecie, która pierwsze dziecko
urodziła w domu, a drugie, też domowe, lotosowo. Był to jedyny
przypadek o którym słyszałam w Polsce.
I tak się zastanawiam, czy spotkała się Pani z "lotoskami" w swojej
praktyce. Po tej nieszczęsnej historii w Hrubieszowie temat wydaje
mi się całkiem interesujący i chyba nie aż tak kłopotliwy w obsłudze
jak mi się do tej pory wydawało.