poród fizjologiczny czy cesarka?!

19.05.09, 14:44
Z 1,5 miesiąca urodzę drugie dziecko. Nie boję się samego porodu
tylko konsekwencji przy powikłaniach, zarówno dla dziecka jak i dla
mnie. Ostatnio rozmawiałam z ginekologiem-położnikiem (jest z mojej
rodziny) i owszem stwierdził, że przy porodzie przez cc jest większa
szansa powikłań (to w końcu minioperacja), ale po porodzie sn są
dużo groźniejsze konsekwencje - ale na przyszłość. Chodzi o to, że
kobiety po 50-ce, szczególnie wieloródki mają często problemy z
nietrzymaniem moczu, wypadaniem narządów rodnych, dużo częściej
zdarza się, że po porodach trzeba wycinać całą macicę. Oczywiście on
mówił mi nie tylko o statystyce, pracuje w szpitalu i obserwuje
różne przypadki dzień w dzień. Z rozmowy z nim można wywnioskować,
że oficjalne stanowisko lekarzy jest takie, żeby rodzić
fizjologicznie, ale jeżeli poród dotyczy kogoś z najbliższej rodziny
lekarza to wtedy stosuje się częściej cc. Oficjalnie nie ma cc na
życzenie, ale wynika to z tego, że lekarz zawsze znajdzie powód aby
zrobić cesarkę - nie ma tym żadnego problemu.
Już sama nie wiem co o tym myśleć. Mój pierwszy poród nie był łatwy -
sn, teraz też nie mam wskazań do cc, ale jak tak się nad tym
zastanowić, to zaczynam mieć wątpliwości..............
    • misiaczki3 Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 19.05.09, 14:55
      Po pierwsze to Twoja i tylko Twoja decyzja ( oczywiście poza
      wskazaniami medycznymi) ale ja w tydzień po cc i 9 lat po sn gdybym
      miałą wybór wybrałabym sn. CC dla mnie był koszmarem - dni po cc to
      jeszcze większy koszmar... i fakt iż nie jestem samodzielna ( bo np
      nie zniosę wózka z pół piętra) doprowadza mnie do płaczu. Po sn na
      następny dzień obolałą ale jednak mogłam robić dużo więcej niż w
      tydzień po cc - nie potrafię prawie nic ;( Jeżeli chodzi o stan
      dziecka i nawiązanie więzi nie widzę rożnic... to samo tyczy się
      karmienia piersią poza oczywiście pozycjami utrudnionym wstawaniem
      do karmienia itp.
      • 987ania Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 19.05.09, 19:30
        Moim zdaniem lepiej zadbać o położną, która ochroni krocze, pozwoli chodzić w
        trakcie porodu, rodzić w wybranej a nie narzuconej pozycji. Lekarz opisuje
        głównie patologie, bo od tego jest żeby leczyć, a dolegliwości które opisuje są
        często właśnie spowodowane sposobem prowadzenia porodu i np. nacięciem krocza.
    • katarzynaoles Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 19.05.09, 22:18
      Proszę wybaczyć emocje, ale naprawdę trudno mi już po raz kolejny
      odnosić się do tego samego problemu - tym bardziej, że podejście
      lekarza z Pani rodziny uosabia stereotypy, z którymi wiele osób,
      także i ja, walczy od lat. Naprawdę trudno mi zrozumieć, jak można
      powtarzać podobne opinie - absolutnie żadne nowoczesne dowody
      naukowe nie potwierdzają takich poglądów. Proszę poszukać podobnych
      dyskusji na naszym forum, zajrzeć na strony FRpL - znajdzie tam Pani
      linki do materiałów źródłowych. Ja tylko pokrótce odniosę się do
      tego, co Pani pisze: cc to nie jest mini operacja, tylko normalna
      operacja brzuszna, która jest obarczona ryzykiem powikłań. Nie ma
      żadnego udowodnionego związku pomiędzy porodem sn a nietrzymaniem
      moczu lub obniżeniem narządu rodnego. Wiadomo za to, że ma na to
      wpływ sposób prowadzenia porodu - kierowane przedwczesne parcie,
      pozycja leżąca, nacinanie krocza, siłowe wypychanie dziecka a także
      nieprzestrzeganie przez matkę zasad zachowania w połogu (na przykład
      podnoszenie ciężarów). Nie będę komentowała zdania, że zawsze znajdą
      się wskazania do cc... Jeśli mogę użyć argumentów o zabarwieniu
      emocjonalnym, to chciałabym powiedzieć, że najbliższe mi kobiety
      rodziły naturalnie i bez znieczulenia, choć pewnie nie miałabym
      kłopotów, żeby "załatwić" im cc... Żadna z nich nie żałuje.
      Argumenty za cc, które Pani przytacza, są po prostu niezgodne z
      wiedzą medyczną. Tak, jak pisze koleżanka, można zadbać o to, żeby
      drugi poród odbył się w poszanowaniu jego fizjologicznego przebiegu -
      na pewno pozwoliłoby to znacznie go usprawnić. Życzę, żeby udało
      się Pani wybrać najlepszą dla Pani opcję i żeby po urodzeniu malucha
      była Pani naprawdę zadowolona. Pozdrawiam serdecznie :)
      • asuzi Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 19.05.09, 22:50
        pierwszy poród miałąm naturalny, jestem w 31tc i dziecko ułożone
        jest poprzecznie, więc być może będzie cesarka, czytając takie
        odpowiedzi jak Pani, czuję strach przez cesarką. czy wszyscy lekarze
        straszą powikłaniami, przeciez przy naturalnym porodzie też są
        powikłania, sama miałam z łożyskiem nie chciało sie odkleić...
        • ariella Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 20.05.09, 14:46
          Hi, zwroccie uwage, ze rozmawiacie na forum Dobry porod (ktory jest utozsamiany
          z porodem silami natury) i na dodatek z polozna - ktora jak sama nazwa wskazuje
          zajmuje sie odbieraniem psn, a nie cc. Choc osobiscie rozmawialam z dwoma
          poloznymi, ktore twierdzily, ze w zalewie za i przeciw, to jednak cc.
          Mysle, ze pelniejszy obraz dalaby rozmowa z ginekologami-poloznikami,
          neonatologami, rehabilitantami i psychologami. Wtedy mozna sie pokusic o
          wysnucie wnioskow mozliwie obiektywnych. Ja po takim researchu zdecydowalam sie
          na dwa cc. I to byly moje dobre porody :)
          pozdr
        • katarzynaoles Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 20.05.09, 19:08
          Nie było moją intencją straszenie kogokolwiek i, prawdę mówiąc, nie
          wydaje mi się, żebym to robiła. I nie neguję tego, że cc może być
          dobrym rozwiązaniem, dobrym porodem i n igdy nie pisałam też, że
          poród sn nie jest obarcziny żadnym ryzykiem. Nie będę na siłę
          przekonywała nikogo do swojego punktu widzenia, sądzę jednak, że
          zadając pytanie na tym forum oczekują Panie mojej opinii - a jaka
          jest to właśnie napisałam i umiem poprzeć ją przy pomocy wiedzy
          medycznej. Pozdrawiam :)


          • asuzi Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 20.05.09, 21:57
            nie chodzi tu tylko o Panią, dużo się równiez czyta w gazetach o
            powikłaniach i o "złej" modzie na cc
            • katarzynaoles Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 20.05.09, 22:54
              Ale naprawdę tak jest - jest moda na cc. Z badań wynika, że w całej
              populacji powinno być maksymalnie 15% cc ze wskazań medycznych.
              Jeśli do tego dorzucimy jeszcze wskazania, nazwijmy to, mało
              popularne - mam na myśli np. tokofobię lub inne problemy
              psychologicznej natury - to niech będzie następne 5%. Są miejsca,
              gdzie liczba cc zbliża się do 50%... Co ciekawe wcale nie idzie to w
              parze z poprawą stanu noworodków i ich mam. No i są zastanawiające
              statystyki wskazujące, że liczba cc zmniejsza się w weekendy i nocą.
              Trudno mi jest pogodzić się z tym, że cc promuje się często
              jako "lepsze" rozwiązanie. To trochę tak, jakby powiedzieć, że jeśli
              ma się samochód, to już nie warto chodzić, bo po co się męczyć. Na
              urlop nad morzem pewnie nie poszłabym ze Śląska na piechotę, ale
              trudno mi wyobrazić sobie udany dzień bez spaceru. Naprawdę nie da
              się oceniać, czy lepsze jest jedno lub drugie rozwiązanie - bo to
              zależy od bardzo wielu aspektów. Czasem lepszy jest jeden sposób,
              innym razem inny. To, że zajmuję się porodami naturalnymi nie
              znaczy, że straciłam zdrowy rozsądek i takiego myślenia
              oczekiwałabym też od innych profesjonalistów.
              • elka-helka Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 21.05.09, 09:59
                Pani Kasiu, jak by Pani oceniła zasadność wskazań do CC w mojej
                sytuacji?
                Mam 36 lat, pierwsza ciąża, po trudnym leczeniu niepłodności (w
                końcu udało się in vitro), zakażenie wirusem HPV, cukrzyca ciążowa,
                kolejne usg wskazują na duże dziecko, lekarz ocenił ujście pochwy
                jako nieelastyczne i wąskie (miałam z tego powodu problemy ze
                współżyciem).
                Ostatecznie zaproponował mi CC.
                Ja się trochę waham.
                Wiem, że jest rekomendacja Polskiego Tow. Ginekologicznego, żeby
                pacjentkom w ciąży po IVF dawać wybór sposobu porodu, jeśli sytuacja
                położnicza na to pozwala.
                Do tego bardzo boję się o dziecko i wolę sama gorzej przejść poród
                niż je narażać.
                Stąd moje pytanie - jak ocenia Pani zasadność wskazań do CC?
                Chyba nie są nadmiernie wydumane?
                • ariella Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 21.05.09, 14:01
                  Ale naprawdę tak jest - jest moda na cc.

                  Uzyla Pani slowa moda - w jakim kontekscie? A moze chodzi o to, ze "lepszy
                  pieniadz wypiera gorszy" i moze antybiotyk jest lepszy od pieca z 5 zdrowasiek?

                  Z badań wynika, że w całej
                  populacji powinno być maksymalnie 15% cc ze wskazań medycznych.

                  To znaczy jakich wskazan? Ogolnie ratowanie zycia? Czy moze posladki? Czy duze
                  dziecko, albo trauma poprzedniego porodu tez sie w nich miesci?

                  Jeśli do tego dorzucimy jeszcze wskazania, nazwijmy to, mało
                  popularne - mam na myśli np. tokofobię lub inne problemy
                  psychologicznej natury - to niech będzie następne 5%.

                  A moze 17? Albo 24?

                  Są miejsca,
                  gdzie liczba cc zbliża się do 50%... Co ciekawe wcale nie idzie to w
                  parze z poprawą stanu noworodków i ich mam.

                  Z mojego ogladu tablicy inf na Zelaznej (dwa razy) zgodze sie, okolo polowa to
                  byly cc. A przeciez to szpital znany z "naturalnosci". Dlaczego wiec tak tam tna?
                  Mi sie jednak wydaje, ze stan noworodkow MUSI sie stale poprawiac, wnioskujac
                  chocby z coraz mniejszej umieralnosci okoloporodowej i dzieci i matek?

                  No i są zastanawiające
                  statystyki wskazujące, że liczba cc zmniejsza się w weekendy i nocą.

                  Naturalnie - cc na cito robione sa na cito, wiadomo, a jest ogrom pozostalych,
                  ktore mozna zaplanowac tak, aby personelowi bylo wygodniej - vide moje dwie -
                  posladki i 4,5 kg. Oba rano, na poczatku nowego dyzuru.


                  Trudno mi jest pogodzić się z tym, że cc promuje się często
                  jako "lepsze" rozwiązanie. To trochę tak, jakby powiedzieć, że jeśli
                  ma się samochód, to już nie warto chodzić, bo po co się męczyć. Na
                  urlop nad morzem pewnie nie poszłabym ze Śląska na piechotę, ale
                  trudno mi wyobrazić sobie udany dzień bez spaceru. Naprawdę nie da
                  się oceniać, czy lepsze jest jedno lub drugie rozwiązanie - bo to
                  zależy od bardzo wielu aspektów. Czasem lepszy jest jeden sposób,
                  innym razem inny. To, że zajmuję się porodami naturalnymi nie
                  znaczy, że straciłam zdrowy rozsądek i takiego myślenia
                  oczekiwałabym też od innych profesjonalistów.

                  Jeden z moich poloznikow, na pytanie czy lepsza cc, czy psn powiedial tak -
                  mozna wejsc na 12 pietro po schodach, ale po co, skoro mozna wjechac winda, wiec
                  co czlowiek to opinia.

                  Pani KAsiu, nie chce wchodzic z Pania w spory, ale chyba przyzna Pani, ze mimo
                  braku WYRAZNYCH dowodow na wyzszosc jednego nad drugim jest nagonka na cc.
                  Padaja w tym zazwyczaj dwa sprzeczne argumenry. Jeden, ze to iscie na latwizne,
                  bo paniusie chca jak Britney Spears i inne gwiazdy. Druga, ze to z kolei powazna
                  operacja brzuszna, ze ho ho, no i ze moze zakonczyc sie smiercia! Naturalnie
                  obie rownie nieprawdziwe. Do tego dochodzi opinia o gorszym kontakcie matki z
                  dzieckiem, ADHD, chorobami pluc, etc, co tez jest bzdura, bo nie jest to
                  potwierdzone badaniami (z prostej przyczyny, ze zmierzyc sie nieda :).
                  Po co sie tak rozpisalam? Wlasciwie to chcialam napisac jedno, ze podliczylam
                  wszystkie kolezanki, ktore rodzily juz dzieci, a generalnie mamy to juz za soba.
                  I z tego 4 rodzily psn (jedna nawet 4 razy:), a 18 mialo cc! (w ogromnej
                  wiekszosci prywatnie, albo zalatwiane na lewo). Wiec moze to jest moda, ale nie
                  wiem, czy przy tym natezeniu moze ona przeminac? A moze tak ufamy medycynie?
                  pozdrawiam
                  • katarzynaoles Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 21.05.09, 16:47
                    Słowa "moda" użyłam dokładnie w takim kontekście, w jakim go
                    rozumiem - czyli robienie czegoś dlatego, że robią to inni - wydaje
                    się to wtedy najlepszym, najtrafniejszym wyborem. I, proszę
                    wybaczyć, takiego też argumentu Pani używa pisząc o swoich
                    koleżankach. I dość oczywiste jest, że w takiej sytuacji trudno o
                    obiektywną i pozbawioną emocji dyskusję, bo każdy będzie bronił
                    swojego wyboru - ja to rozumiem i na pewno nie dzielę kobiet na
                    lepsze i gorsze wg klucza "jak kto rodził". Nie będę się odnosiła do
                    argumentów z początku postu - powiem tylko, że oparte są na
                    solidnych, randomizowanych badaniach naukowych. W jednym muszę się z
                    Panią zgodzić - z całą pewnością maleje ilość cc ratujących życie na
                    rzecz tych ze wskazań psychicznych i na pewno jest to proces, który
                    bardzo trudno zatrzymać, między innymi dlatego, że kobieta, któa
                    już rodziła przez cc ma wskazania względne do kolejnego. A poza tym
                    jesteśmy wszyscy na takim etapie rozwoju społecznego, że pewne
                    rzeczy są coraz mniej akceptowane - ból (do furii doprowadzają mnie
                    reklamy z serii "boli- weź tabletkę" - nie dlatego, że ma boleć,
                    tylko dlatego, że odsuwają szukanie przyczyny), wysiłek (dobry
                    przykład z windą), brak kontroli nad wydarzeniami i własnym obrazem
                    w oczach swoich i innych (bardzo częsty powód cc), strach przed
                    nieznanym (adrenaliny szuka się gdzie indziej - np. w sportach
                    ekstremalnych albo na motorze), brak zaufania do siebie na rzecz
                    fachowców (zresztą bardzo celnie Pani o tym pisze). To wszystko się
                    dzieje i nie ma się co obrażać, że tak jest. Ale można myśleć
                    inaczej i ja należę do tej grupy - nie sama jedna zresztą. Acha, i
                    uważam, że są WYRAŹNE DOWODY na to, że to poród sn jest lepszy dla
                    zdrowej mamy i zdrowego dziecka. Pozdrawiam :)
                • katarzynaoles Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 21.05.09, 16:56
                  To zawsze trudny wybór i rozumiem wahanie, ale myślę, że bardzo
                  poważnie rozpatrzyłabym propozycję lekarza. Dla mnie
                  najpoważniejszym argumentem byłaby tu dysproporcja matczyno-płodowa.
                  No i inne wskazania, choć względne występują jednak w sporej
                  ilości... Z doświadczenia mogę powiedzieć, że jeśli zależy Pani na
                  tym, żeby było choć trochę naturalnie to ważne jest, żeby dobrze
                  przygotować się do karmienia - najlepiej znaleźć kogoś, kto dobrze
                  się na tym zna i pomoże Pani w najtrudniejszych momentach po
                  porodzie. Życzę, żeby mogła się Pani cieszyć swoim macierzyństwem
                  bez przeszkód :)
                  • elka-helka Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 21.05.09, 17:38
                    Bardzo dziękuję za odpowiedź :)
                    Przyznam, że kiedy dostaje się wybór, trudno upierać się przy SN (bo
                    gdyby dziecku coś się stało, nie darowałabym sobie tego nigdy), ale
                    w sumie decyzja o CC już dla mnie zapadła.
                    Szpital, w którym będę rodzić ułatwia kontakt z dzieckiem szybko po
                    CC, mój mąż będzie mógł być przy nas, namiary na dobrych doradców
                    laktacyjnych też już mam przygotowane na "w razie czego".
                    • widosna Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 11.06.09, 21:58
                      Ja też mam dziecko po in vitro - wyczekane, wytęsknione. Byłam
                      nastawiona na poród sn, nie bałam się braku znieczulenia.
                      Zdecydowano za mnie - mało wód i skaczące tętno dziecko, decyzja
                      lekarza na dyżurze - cc w 36 tc. Teraz z perspektywy czasu wiem, że
                      ta forma porodu była też preferowana przez mojego lekarza
                      prowadzącego (ja wtedy chciałam sn), ze względu na bezpieczeństwo
                      tego długo wyczekiwanego dziecka. Czułam się po cc fantastycznie
                      (fizycznie). Na pokarm musiałam chwilę poczekać. Jedynie na początku
                      miałam trochę psychikę zwalnoną - nie dość, że naturalnie nie mogłam
                      mieć dziecka to jeszcze nie doczekałam naturalnego porodu.
                      Teraz jestem na finiszu ciąży uzyskanej w sposób zupełnie naturalny
                      (wpadka szczerze mówiąć, jakże miła :-))) i mam dylemat bo moja
                      lekarz chętnie zrobimi mi cc jeśli nie urodzę do wyznaczonego
                      terminu. A ja mam dylemat - co lepsze? sn czy dobrze znane cc??? Z
                      jednej strony chciałabym poczuć jak to jest normalnie (zew natury?)
                      a z drugiej boję rozejścia blizny, komplikacji związanych z porodem
                      sn po cc. Najgorsze, że w szpitalu standardowo dają oksytocynę nawet
                      po uprzednim cc, nacinają krocze. Nie daj Boże wyciskają dziecko. Ta
                      oksytocyna najbardziej mnie przeraża, niby mogę się upierać by jej
                      nie dawali ale jak usłyszę... to dla dobra dziecka i pani...
                      Przecież nie znam się co jest lepsze.
                      • elka-helka Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 26.06.09, 11:18
                        Późno zobaczyłam Twoją odpowiedź, nie wiem Ty z kolei przeczytasz
                        mój post :)
                        Po pierwsze gratuluję dwójki dzieciaków :)
                        Ja długo przeżywałam dylemat - sn czy cc, tym bardziej, że zestaw
                        wskazań w moim przypadku był (do pewnego momentu) "mało
                        bezwzględny".
                        Do tego zajęcia w szkole rodzenia też nieźle nakręcały na "cud
                        naturalnych urodzin".
                        Mój lekarz, po kolejnych wynikach badań i rozmowach, które
                        prowadziliśmy przez kilka kolejnych wizyt, ostatecznie stwierdzi, że
                        jednak namawia mnie na cc.
                        Przestałam się wahać, bo stwierdziłam, że jeśli cokolwiek stałoby
                        się dziecku podczas sn, to nie darowałabym sobie tego do końca
                        życia.
                        I to co mnie ominie nie jest najważniejszą sprawą w posiadaniu
                        dzieci, bo największa przygoda z rodzicielstwem zaczyna się po
                        porodzie i trwa wiele lat :)
                        Zyczę Ci dobrego porodu niezależnie którą drogą tym razem.
                  • cota Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 21.05.09, 17:45
                    mhh, ja powiem tak - cesarka jest obecnie najprostszą operacją, mój mąż jest
                    lekarzem - zabiegowcem i ..naprawdę to nic strasznego. Pewnie, ze mogą być
                    powikłania! po wszystkim, po porodzie naturalnym także! niemniej przy obenej
                    sztuce anestezjii i operacji są one minimalsityczne. Co więcej często przytacza
                    sie dane o powikłaniach po cc np. z 1999 czy 200o roku, a tymczasem jeszcze
                    nigdy nie było takiego postępu w medycynie jak w ostatnich latach! Poród
                    powinien być na życzenie - przecież w wielu miejscach na świecie tak jest i
                    wcale nie spowodowało to wzrostu cesarek. Co więcej - dane o max. liczbie cc
                    podawane przez WHO nie były aktualizowane przez wiele ostatnich lat. U mnie w
                    szpitalu liczba cc to 49%, ale to klinika. Pamiętam wywiad z regi. konsultantem
                    ds ginekologii - zagorzałym przeciwnikiem do cc na życzenie i sam mówił, ze jest
                    więcej cesarek, bo zmienia sie budowa kobiet, często są drobniejsze, dzieci
                    większe, różne choroby dodatkowe cywilizacyjne itd. I tylko w Polsce jest taka
                    nagonka na cc - samo zło itd, te które chcą cc to wygodnickie, a to taka
                    straszna operacja brzuszna. Zupełnie bez sensu! powinno sie racjonalnie
                    przedsatawic za i przeciw cc i sn, a wyboru niech dokona kobieta. Już nie
                    mówiąc, ze oficjalnie mówi sie co innego, a na nieoficjalnych spotkaniach, na
                    których bywałam, większość w MOIM otoczeniu rodziła przez cc - sporo także
                    połoznych, sama byłam ciekawa dlaczego - jedna machnęła ręką i powiedziała - za
                    dużo sie napatrzyłam. A kwestia likwidacji bólu - no pewnie, po co cierpieć?
                    jeśli mogę mieć za moment bobaska bez cierpienia to po co cierpieć? po to jest
                    rozówj medycyny, aby z niego korzystać, a nie na 5 zdrowaśek i do pieca. Dużo
                    moich znajomych rozjechało sie po całym świecie (szkoda nota bene) i naprawdę
                    podczas rozmów z nimi - tylko w Polsce jest aż w taki sposób przedstawiona
                    cesarka, jakoś w innych krajach personel bardziej podchodzi na luzie do tego
                    tematu. Już nie mówiąc o czasami bzurnym straszeniu to OPERACJA (własnie czesto
                    dużymi lietrami) - efekt był np. taki, ze jak lezałam na patologii to gdy
                    zakomunikowali dziewczynie, ze będzie cc to wpadła w histerie ze strachu, bo sie
                    wcześniej naczytała. A faktycznie - zarówno Fund rodzić po Ludzku, jak i Pani
                    Katarzyna, są zdecydowanie za sn, a szkoda, bo po ludzku dla niektórych do cc -
                    naprawdę. Niech każdy rodzi jak chce - jak leżałam na aptologii przyszła do mnie
                    oddziałowa - świetna położna, już przed emeryturą - mówiła, ze widziała już
                    niejedno i nie ma co zmuszać kobiety do sn, bo często kończy sie to depresją,
                    nie akceptowaniem bólu porodowego, samego porodu. jeśli po namowach nie czuje sn
                    - niech ma cc! i tyle. aby poród był dla niej pięknym przeżyciem - sposób niech
                    wybierze sama. I tyle
                    • katarzynaoles Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 21.05.09, 19:08
                      No i święte słowa! Każdy niech ma prawo wyboru, nawet cc "na
                      życzenie" - i muszę powiedzieć, że właśnie taką opinię
                      przedstawiałam, ja "naturalna", na zeszłorocznej
                      konferencji "naturalnej" FRpL. Bo rozumu nam nie odebrało :). Ale
                      warunkiem musi być po pierwsze: pełna, rzetelna i przedstawiana bez
                      emocji informacja, a po drugie pełna oferta usług położniczych.
                      Przez porody domowe, w domach narodzin, szpitalne, znieczulane i nie
                      po cc na życzenie. Dopiero wtedy można uzyskać równowagę. Na razie
                      jesteśmy po drodzie dopiero i sprzeciw budzi nie cc, ale to, że jest
                      ono często wybierane z braku innych możliwości. Wiadomo, że w
                      krajach, gdzie są różne ogólnie dostępne opcje porodu ilość cc wcale
                      nie rośnie. Wydaje mi się, że dyskusję bardzo utrudnia poziom
                      emocji - a hasło "napatrzyłam/łem się" działa na mnie jak płachta na
                      byka, bo niepotrzebnie te emocje eskaluje. Każdy z nas się napatrzył
                      i każdy przeżywa to, co widział - a pamiętać trzeba, że nie ma
                      jednej recepty dla wszystkich. Nie wiem, dlaczego w pań postach
                      powtarza się zdanie o nagonce na cc - ja tego tak nie odbieram.
                      Więcej - widzę, że czasem przypisuje się zwolennikom porodów sn
                      jakieś opinie których nie wypowiadali - mnie w życiu nie przyszłoby
                      do głowy mówić, że dobry poród to tylko naturalny albo w domu! I
                      wątpię, żeby takie zdanie miały moje koleżanki z FRpL. Natomiast i
                      ja i moi podopieczni odczuwamy na własnej skórze negatywne skutki
                      niechęci do porodów domowych. Z wyzwiskami i obrażaniem włącznie...
                      No i cóż - trzeba przeczekać po prostu. Myślę, że za klika lat
                      wszystko się unormuje i będzie wyglądało tak, jak w innych krajach.
                      A na razie apeluję o trochę mniej emocji, bo to, że ktoś ma inny
                      punkt widzenia nie musi oznaczać, ze jest wrogiem. Pozdrawiam :)
                      • justcam Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 22.05.09, 15:46
                        w pełni zgadzam się z panią Katarzyną
                        Myślę również że przyczyną rezygnowania z naturalnego porodu są
                        opowieści kobiet które miały niedobre dośwadczenia z porodu , ale
                        one wynikały głównie z niedobrego traktowania rodzącej lub ogólnie
                        niewłaściwych, a akceptowanych szpitalnych praktyk takich jak
                        połozenie rodzącej, czy nacinanie krocza. Dlatego zdecydowanie
                        popieram działalność pani Katarzyny, która szerzy świadomość jak
                        można dobrze naturalnie urodzić dziecko. Nie zgodzę się także z
                        opinią, że w krajach w których kobieta ma wybór rodzić naturalnie
                        czy mieć cc jast na nie całkowite przyzwlenie - żyję w takim kraju
                        i połozne maja właśnie taką świadomość i więdzę jak Pani Katarzyna i
                        pomagają podjąć właściwą decyzję indywidualnie traktując każdą
                        kobietę w ciązy, ale zawsze jeśli nie ma czynników zagrażających
                        życiu matki i dziecka poleca się rodzić naturalnie.
                        Problemem z jakim borykają się kobiety w Polsce to rodzić nauralnie
                        i po ludzku - brak wiedzy na ten temat, lub zamknięcie się na tę
                        wiedzę i możliwość z powodu złych doświadczeń wynikających z
                        wcześniejszych błędnych praktyk. Najpierw trzeba szerzyć możliwość
                        i praktykę o możliwym dobrym przyjęciu dziecka, aby dobrze wybierać
                        między cc a naturą, której dotychczasowy wizerunek został wypaczony
                        przez złe szpitalne praktyki.
          • slonecznik73 Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 27.05.09, 15:19
            Mam pytanie do pani Kasi. Jestem w ciąży z pierwszym dzieckiem, a tuż przed po
            porodzie skończę 36 lat. Obawiam się, że będę miała problem z porodem
            fizjologicznym. Jakie jest pani doświadczenie w tym względzie?
            • katarzynaoles Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 28.05.09, 00:17
              Mam dobre:). Wszystko zależy od Pani kondycji i nastawienia, a nie
              od daty urodzin. Radziłabym jakieś dobre przygotowanie do porodu -
              może indywidualną konsultację z położną i dokładne obgadanie sprawy?
              Tym bardziej, że w świetle nowych przepisów może Pani zaprosić na
              refundowane przez NFZ wizyty domowe swoją położną rodzinną (po
              ukończeniu 26tc)- trzeba tylko się z nią umówić. Dopiero po
              dokładnym rozpoznaniu sytuacji można podejmować rozsądną decyzję.
              Pozdrawiam serdecznie :)
              • ph78 Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 28.05.09, 10:27
                Pani Kasiu, bardzo mnie zainteresowała wzmianka o refundacji wizyt
                domowych położnej przez NFZ, tylko nie do końca rozumiem termin
                "położna rodzinna". Do lekarza ginekologa chodzę prywatnie,
                przygotowuję się też do porodu domowego niestety także prywatnego, bo
                wydawało mi się, że innej opcji nie ma. Czy wybrana przeze mnie
                położna może być moją położną rodzinną i czy to trzeba gdzieś zgłosić?
                Byłabym wdzięczna za wyjaśnienia!
                • katarzynaoles Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 28.05.09, 21:22
                  Deklarując się do lekarza rodzinnego podpisała Pani równocześnie
                  deklarację do pielęgniarki i położnej środowiskowo-rodzinnej. Często
                  kobiety nie wiedzą o tym, że wybór pielęgniarki i położnej
                  niekoniecznie jest związany z wyborem lekarza. Można poszukać kogoś,
                  kto pracuje w ramach innej praktyki, nawet w dość odległym miejscu (
                  w ramach rozsądku oczywiście). Złożoną deklarację można zmienić.
                  Warto więc rozejrzeć się za osobami, które Pani odpowiadają. Taka
                  wybrana położna od Pani powinna dowiedzieć się, że oczekuje Pani
                  dziecka i chciałaby Pani spotkania już w ciąży, a nie tylko
                  tradycyjnie, po urodzeniu malucha. NFZ refunduje od niedawna wizyty
                  w ciąży - indywidualną opiekę położnej (od 26tc). Szczegóły znajdzie
                  Pani na stronach NFZ, można też uzyskać informację telefoniczną. Na
                  pewno warto skorzystać :)
                  • ph78 Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 29.05.09, 11:09
                    Super! Bardzo dziękuję za takie dobre wieści :)
                    Nie miałam pojęcia, że istnieje taka możliwość, a teraz o szczegóły
                    dopytam się sama.

              • slonecznik73 Re: poród fizjologiczny czy cesarka?! 28.05.09, 12:18
                Dziękuję za odpowiedź. Jestem trochę zdezorientowana, bo "rzeczywistość
                skrzeczy". Przed zajściem w ciążę byłam przekonana, że żyjemy w XXI wieku i
                wiele zależy od decyzji kobiety, np. wybór znieczulenia. Niestety mój lekarz
                powiedział mi, że to tylko teoria, bo nie ma w moim szpitalu anestezjologów,
                którzy zajmowaliby się tylko porodami. Na stronie "rodzić po ludzku" jest
                informacja, że w moim szpitalu znieczula się przy porodzie 1% kobiet. Te dane
                mówią same za siebie. Dochodzą jeszcze opowieści koleżanek - jedną lekarze
                musieli pociąć, żeby wyjąć dziecko, z drugiej zostało wyciśnięte. Stąd moje
                obawy czy wszystko będzie dobrze. Ale zdaję sobie sprawę, że to ja muszę podjąć
                decyzję, chociaż czy mam wybór???
                Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
    • hugu Fobia społeczna, zaawansowany wiek, pierwsza ciąża 11.06.09, 21:15
      Chciałabym rodzić przez CC, bo czuję, że z porodu w szpitalu SN nic
      dobrego w moim przypadku nie wyniknie. Mam 37 lat, to moja pierwsza
      ciąża, przechodzę ją dobrze, ale...
      Mam (niezbyt dolegliwą w życiu codziennym) fobię społeczną. Robienie
      ważnych rzeczy pod czyjąś obserwacją,
      konieczność wykazywania się w działaniu zespołowym to dla mnie
      czynniki paraliżujące psychicznie i fizycznie, sprawiające, że
      wszystko mi się "sypie".
      Samodzielnie lub wśród najbliższych osób potrafię zdobyć się na duży
      wysiłek fizyczny, wykazać sprawność i opanowanie. Kiedy przychodzi
      mi działać wśród "obcych", najczęściej jednak okazuję się ostatnią
      łamagą - tak na mnie działa czyjaś obserwacja i wywieranie nacisku.
      Np.na WF-ie nigdy nie umiałam przeskoczyć przez kozła,
      złapać piłki, zrobić poprawnie fikołka, wszystko leciało mi z rąk,
      zaplątywałam się we własne nogi i szczerze nienawidziłam tego
      wszystkiego. Natomiast po szkole potrafiłam godzinami śmigać na
      rowerze, chodzić po drzewach, pływać, wiosłować,
      wykonywać skomplikowane ćwiczenia - i było ok - ale tylko dlatego,
      że nikt na mnie nie patrzył, że generalnie nikogo nie obchodziło, co
      robię, nikt nie miał uwag i komentarzy. Teraz też jestem raczej
      wysportowana i też zawdzięczam to anonimowości i nie byciu ośrodkiem
      zainteresowania przy uprawianiu tych sportów.
      Kiedy myślę o porodzie dla mnie, widzę tylko dwa rozwiązania: Albo
      poród naturalny w domu w asyście zaprzyjaźnionej położnej, gdzie bym
      mogła postępować po swojemu i podlegać minimalnej obserwacji, gdzie
      byłoby po prostu bezpiecznie i intymnie. Ale w Polsce to raczej nie
      ma szans na taki poród, zwłaszcza u 37-letniej pierworódki...
      Pozostaje więc druga opcja: CC. Tu wszystko dzieje się bez mojej
      aktywności, odpada więc element wykazywania się sprawnością
      fizyczną na oczach zgromadzonych obcych ludzi.
      Czy taki roddzaj fobii, który jest raczej fobią społeczną, a nie
      jedynie lękiem przed porodem, może być wskazaniem do CC? Czy
      powinnam mieć jednak zaświadczenie od psychiatry o tokofobii? A może
      już sam mój wiek jest wskazaniem do CC i szpital powinien to
      uwzględnić?
      Pytam o to tak dociekliwie, bo na idealny poród domowy raczej nie
      mam szans, więc chcę zadbać o drugą opcję. Typowego porodu SN przy
      zespole osób asystujących nie biorę pod uwagę, bo po prostu WIEM, że
      bym się zablokowała, co mogłoby tragicznie skończyć się dla dziecka.
      • katarzynaoles Re: Fobia społeczna, zaawansowany wiek, pierwsza 12.06.09, 00:32
        Ja bym tak nie odrzucała z góry mozliwości porodu domowego. Nieraz
        już pisałam, że dużo zależy od tego, w jakiej kondycji jest kobieta,
        jka jest jej historia połoznicza itd - a to można dokładnie ocenic
        dopiero na spotkaniu z położną i wnikliwej ocenie sytuacji. Powiem
        tylko, że mam doświadczenia ze starszymi jeszcze niż Pani rodzącymi
        w domu - i moje koleżanki też. A czasem i dwudziestokilkulatka z
        jakiś powodów nie może rodzić w domu - nic więc nie jest z góry
        przesądzone. Gdyby nie udało się z porodem domowym, to warto udać
        się do psychiatry, skonsultować sytuację i ewentualnie zdobyć
        potwierdzenie wskazań psychologicznej natury. Pozdrawiam
        serdecznie :)
        • dacard Re: Fobia społeczna, zaawansowany wiek, pierwsza 26.06.09, 04:03
          Pani Kasiu, ja mam pytanie dotyczące porodów w domu - czy uważa pani
          że to dobry pomysł w przypadku kobiet mieszkajacych w blokach?
          Przepraszam za trywializowanie tematu, ale włos mi się jezy na
          głowie, jak kobiety domegajace się dobrego traktowania chcą rodzic w
          mieszkaniach, gdzie przez ścianę słychać telewizor albo głośniejszą
          rozmowę...
          • nec_nec rodzenie w blokach 26.06.09, 08:02
            jej, ja miałam taką sytuację, mieszkam w bloku, po dwa mieszkania na klatce,
            sąsiadka zaczęłą rodzić w domu (nie wiem, czy chciała ogólnie urodzić, czy
            zaczęła - w każdym bądź razie i tak skończyła w szpitalu), ściany cienkie, coraz
            mocniej zaczęła krzyczeć, nikt nie wiedział co sie dzieje, u mnie dwulatka w
            domu, też nie wiedziała co jest grane. Jakby tego było mało, miałam tego dnia
            urodziny, powoli schodzili sie goście, ryki naokoło..bali się wejść do mnie na
            IV piętro, by myśleli, ze to my się kłócimy ;) z imprezy nici, bo wrzaski za
            ścianą. Rozumiem, że ktoś ma potrzebę urodzenia w domu, ale w blokach to trochę
            przegięcie, jeśli nie panuje sie nad odgłosami. Trzeba takze wziąć pod uwagę
            sąsiadów, dl których takie wrzaski to żaden cud narodzin, a odgłosy
            przyprawiające o gęsią skórkę plus przerażona dwulatka, której ciężko było
            cokolwiek wytłumaczyć. Nie ma zasady wolnoć Tomku w swoim domku, naokoło też
            mieszkają ludzie! Lepszym rozwiązaniem jest np. Dom Narodzin, czy w domku u
            rodziców, siostry, przyjaciółki, gdzie nie będzie się przeszkadzało innym.
            Naprawdę to nic przyjemnego - zaczęło się ok. 18, cisza była od 23 - pojechali
            do szpitala. Miałam dość, a urodziny..eh..
          • katarzynaoles Re: Fobia społeczna, zaawansowany wiek, pierwsza 26.06.09, 10:52
            To czasasmi jest pewien problem, przyznaję. A wcale nie tak łatwo go
            rozwiązać, bo dlaczego niby kobieta mieszkająca w bloku miałaby
            rezygnować ze swoich marzeń? Tym bardziej, że na razie bardzo trudno
            o jakieś inne wyjście, np. dom narodzin. Mało kto decyduje się też
            na gościnne rodzenie u kogoś w domu, bo, po pierwsze trudno znaleźć
            osobę, która zaakceptuje pomysł porodu domowego w ogóle (szczególnie
            w rodzinie, a po drugiee przecież chodzi o to, żeby czuć się "w
            domu". Z drugiej strony absolutnie nie chciałabym być w podobnej
            sytuacji, jak autorka "urodzinowego postu". W praktyce to jest tak,
            że co najmniej połowa rodzących mieszka w blokach albo większych
            domach, a nie domkach jednorodzinnych. Zwykle zachęcamy rodziców,
            żeby uprzedzili o swoich planach sąsiadów - chodzi o to, żeby nikt
            nie był przerażony albo nie wzywał policji np. No, nie wszyscy mają
            ochotę mówić publicznie o swoim porodzie. W olbrzymiej większości
            przypadków sąsiedzi naprawdę nie mają zielonego pojęcia o porodzie.
            Jakoś rzadko te domowe mamy wrzeszczą, częściej jęczą i pamiętam
            zabawną sytuację, kiedy do świeżo upieczonego ojca sąsiad dnia
            następnego puszczał oczko, bo "taki gorący wieczór był". Jedna z
            kandydatek do porodu powiedział mi: jak sąsiedzi robią kilka razy do
            roku imprezy do późnej nocy, to wszyscy są wyrozumiali, bo przecież
            to nie jest często itd. Ja rodzę raz na kilka lat to nic się nie
            stanie, jak ktoś to usłyszy. W każdym razie dobra położna domowa na
            pewno nie pominie sprawy i będzie z rodzicami rozmawiała na ten
            temat. Ale łatwa sprawa to nie jest, faktycznie.
            • gekkon6 dobry poród 26.06.09, 14:04
              Pani mowi ze nie ma nagonki na cc a jak sie czyta posty to wiekszosc
              dziewczyn pietnuje te ktore glosno mowia ze chca miec cc lub boja
              sie porodu sn. Ja jestem w 2 ciazy pierwszy porod po kilkunastu
              godzinach zakonczyl sie cc - dziecko w zamartwicy. Teraz moge
              powiedziec ze boje sie zeby nie powtorzyl sie scenariusz z
              pierwszego razu.
              Dlaczego mam sie czuc zle bo wole cc.
              Nie rozumiem stwierdzenia ze kobieta po cc ma gorszy kontakt z
              dzieckiem niz ta po sn. To znaczy ze tylko bol wiaze matke z
              dzieckiem??
              W takim razie ojcowie nie powinni miec zadnych wiezi!
              Te argumenty sa chyba tylko po to zeby dziewczyny sie baly cc.
              Owszem nie najlepiej sie czulam po cc ale klade to na karb tego ze
              wymeczylam sie porodem sn, bo kolezanki ktore mialy cc ze wskazan
              byly w dobrej kondycji na nastepny dzien.
              Dlaczego tyle mowi sie o Rodzeniu po ludzku a tak malo sie robi??
              Czy kobiety nie wybieraly by sn gdyby dostep do zzo byl szerszy.
              Dlaczego kobieta w XXI wieku musi cierpiec, w dobie zaawansowanej
              medycyny.
              Wiem ze zaraz sie rzuca zwolenniczki sn - najbardziej lubie czytac
              wypowiedzi dziewczyn ktore jeszcze nie rodzily a potepiaja cc. Zadna
              z nich nie wie jak sie skonczy ich porod wiec nie ma co lac jadu.
              Kobiety musza miec prawo do decyzji, w koncu nie jestesmy
              inkubatorami i maszynami bez uczuc stworzonymi do wydalania potomkow
              na swiat.
    • orzechowa1 najnowsze badania o skutkach cc dla dziecka 29.06.09, 15:02

      wiadomosci.onet.pl/1998936,12,item.html
      warto znać obiektywne za i przeciw i swiadomie podjac decyzje...
      • swinka-morska Re: najnowsze badania o skutkach cc dla dziecka 29.06.09, 15:34
        Proszę, nie nazywaj dziennikarskiej notki (do tego źle
        przetłumaczonej) "obiektywnymi" za i przeciw...
        Dane ze źródła budzą wątpliwości co do sposobu doboru próby - to
        jest zajawka, a nie poważne wyniki badań naukowych!
        • orzechowa1 Re: najnowsze badania o skutkach cc dla dziecka 01.07.09, 13:32
          Podasz proszę namiary na tekst źródłowy ? Dziennikarze rzeczywiście
          bywają różni z rzetelnością...
          A mnie zależy żebym ja i inne dziewczyny miały maksymalnie pełną
          informację na tematy okołoporodowe, nie zmanipulowaną ani przez
          dziennikarzy ani inne środowiska... Bo chodzi o rzeczy BARDZO WAŻNE.
          Dlatego tak samo zacytowałabym w tym wątku tekst, jeśli taki byłby, o
          skutkach sn dla dziecka.

Pełna wersja