madziaraaa861
04.06.09, 10:28
Dzień dobry chciałabym poruszyc tutaj temat szpitali i personelu w
Poznaniu,nie wiem jak jest w innych miastach ale wiem że tu mamy 2 szpitale
specjalistyczne gdzie można urodzić dziecko jednym jest Polna a drugim
Św.Rodzina.W 2005 roku rodziłam właśnie na Polnej-Tragedia poród trwał 3h,po
przyprowadzeniu mnie na sale sprawdzono rozwarcie-3cm położna powiedziała że
trzeba będzie przebić pęcherz i poszła od tamtego momentu 2h leżałam
sama!!!krzyczałam naciskałam na dzwonek,nikt mnie nie słyszał a jakieś poł h
po jej wyjściu wody odeszły i leżałam tak 1,5 h ponieważ bóle były tak silne
ze nie mogłm wstać zadzwoniłam do mamy ona przyjechała po 1 h i poszła po
kogoś,gdyby nie ona to nie wiem co by się stało.... Powiedziałam sobie że będe
rodziła w Św.Rodzinie lecz w w czwartek tydz.temu zaczęłam mieć skurcze
bolesne a jestem w 18 t.c postanowiłam pojechać właśnie tam sprawdzić co się
dzieje ponieważ po zadzwonieniu do mojego gin okazało się że nie ma go w
poznaniu i kazał jechać mi na izbe przyjęć .Przyszła pani doktor i zapytała co
się dzieje..ja jej powiedziałam a ona że szpital to nie poradnia,nie
przychodnia i z wielką łaską mnie zbadała zrobiła usg ,była tak opryskliwa że
miałam ochotę uciec czułam się jakbym była winna.w izbie przyjęć czekały
jeszcze 2 panie,jedna z krwawieniem a druga też ze skurczami w 26 tc.Pani
doktor zapytała mnie"A tam jeszcze ile tych biednych cierpiących
siedzi"???Wyszłam i myślałam że śnię,CO SIĘ DZIEJE !!!Ja się boję ,ni wiem
gdzie pojade rodzić :(((