Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD

06.07.09, 18:34
Po pierwsze chciałabym podziękować p. Kasi oraz dziewczynom, które tworzą to forum - przez kilka ostatnich miesięcy byłam jego bierną i bardzo regularną 'czytaczką' (pewnie takich jak ja jest wiele).

Nasz synek ma już 8 dni, poród sn. Po porodzie stwierdziłam, że może w tym miesiącu nie chciałabym drugi raz rodzić, ale w tym roku - czemu nie :) Naprawdę nie jest tak źle (choć nie powiem że ostatnia faza nie jest bolesna), da się przeżyć, a potem radość jest przeogromna i nieopisana.

Chciałam się podzielić z tymi dziewczynami, które będą rodzić, moim spostrzeżeniem, że naprawdę warto, można i da się rodzić tak, żeby mieć poczucie, że to był NASZ poród a nie lekarzy czy personelu. Rodziłam w najbardziej 'twardogłowym', akademickim szpitalu w Poznaniu (na ul. Polnej). Wiedziałam już wcześniej, czego chcę - np. że nie chcę niepotrzebnej oxy. Zaproponowano mi ją na dzień dobry (odeszły mi wody, a nie miałam skurczów), ale się nie zgodziłam i powiedziałam, że chcę spróbować najpierw naturalnie sprowokować skurcze przez 'kulanie' brodawek. Lekarz niechętnie bo niechętnie, ale się zgodził. Podziałało, skurcze się pojawiły. Śmieszne było, że potem na obchodzie ten lekarz powiedział panu profesorowi o mnie 'Pani wywołuje skurcze przez masowanie brodawek' z taką dumą (pan profesor pokiwał głową), jakby to był jego własny, genialny pomysł ;)

Potem, po jakimś czasie, lekarz z następnego dyżuru przekonał mnie, że jednak spróbujemy oxy - zgodziłam się z poczuciem, że jak będzie niefajnie, to zawsze będę mogła mu powiedzieć, żeby ją odłączyli (a w skrajnym przypadku sama sobie przekręcę to kółeczko w kroplówce). Przez jakiś czas było ok, ale potem skurcze się nasiliły bardzo, a co więcej (i co było gorsze do wytrzymania) przerwy między nimi były ok minutowe i byłam wykończona bo nie mogłam odpocząć. No więc poprosiłam tego lekarza (2 czy 3 razy, ale w końcu się udało), żeby mi odłączył oxy bo wolę, żeby mój poród trwał kilka godzin dłużej, ale żebym mogła odpocząć między skurczami w tym momencie (tym bardziej, że czekaliśmy na naszą położną, która miała się pojawić dopiero za 3h). No i odłączył, choć niezbyt chętnie, bo jak powiedział 'myślał że do 17 będzie po wszystkim' (urodziłam w końcu o 19:39). Po tym odłączeniu przerwy między skurczami miałam ok 4-minutowe, więc spokojnie mogłam odpocząć i poczekać na położną.

I jeszcze zrobiłam jedną nielegalną rzecz, a mianowicie zjadłam (w ubikacji, a jakże!) batonik Knoppers oraz fragment kanapki mojego męża bo stwierdziłam, że przeszkadza mi to burczenie w brzuchu (które było naprawdę nieprzyjemne). Mąż był kochany, sam mi podał jedzenie i usunął ślady zbrodni ;) Komfort i spokój pojawiły się od razu, z głód zaspokoiłam do końca porodu. Musiałam się z tego spowiadać anestezjologowi (miałam krótkie znieczulenie po porodzie na łyżeczkowanie), ale nic nie powiedział, zresztą wtedy było już po wszystkim.

Reasumując - myślę, że nawet jak personel jest twardogłowy, to naprawdę zawsze da się coś zrobić, stanowczością i zdecydowaniem i uporem (patrz trzykrotne - w końcu skuteczne - namawianie lekarza do wyłączenia oxy). I z poczuciem swojej równości w tworzeniu tego wydarzenia (a nawet wyższości, bo w końcu my tu jesteśmy najważniejsze), a nie niższości w stosunku do personelu. Chciałam, żeby to był mój poród i mam głębokie poczucie że taki był. Oczywiście, lekarze mają swoje argumenty, ale jak mamy wątpliwości to zawsze można się zgodzić na coś, ale potem jak nam jednak nie zapasuje, to poprosić o zlikwidowanie źródła dyskomfortu.

Jeszcze raz dziękuję p. Kasi i wam dziewczyny, forum jest super, wiele razy było dla mnie bardzo przydatne. Przenoszę się teraz na sąsiednie 'Karmienie piersią', choć pewnie tu też będę czasami zaglądać, a już na pewno polecać je koleżankom w ciąży :)

pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim rodzącym, aby miały SWOJE PORODY
Asia
    • szampanna Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 06.07.09, 20:39
      Bardzo serdecznie Ci gratuluję! I dziecka, i dobrego porodu. Ja na
      dniach powinnam też rodzić (choć termin na koniec miesiąca, ale nie
      dotrzymam pewnie ;)) i też zrobiłam sobie kilka założeń porodu "po
      mojemu". Mam już doświadczenie, i to dwukrotne :)
      Zamierzam tak jak Ty wziąć coś do jedzenia i zużytkować nielegalnie,
      bo nigdy nie zapomnę straszliwego ssania w żołądku podczas
      pierwszego porodu - głód był tak dokuczliwy, że potężne i częste
      skurcze nie zdołały mi wybić z głowy jedzenia... błagałam o
      cokolwiek, ale oczywiście nie dostałam. Za drugim razem byłam
      przygotowana i teraz też :)
      Zamierzam też spróbować ograniczyć lub wyeliminować oksytocynę - oba
      porody były ze wspomaganiem, poszły błyskawicznie, ale skurcze były
      praktycznie bez przerw, jeden za drugim, i mimo króciutkiego
      przebiegu, byłam wykończona i wyglądałam jak po zderzeniu z tirem ;)
      Poza tym nie dam się położyć - z tym akurat nie przewiduję kłopotu,
      bo w moim szpitalu można rodzić w dowolnej pozycji (chyba skuszę się
      na krzesełko, każdy poród to inny gadżet ;))
      Życzę dużo radości i satysfakcji z synka :) Pozdrawiam.
      • asioka75 Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 06.07.09, 21:01
        To trzymam kciuki w takim razie, na pewno będzie OK (a tak z ciekawości, co
        bierzesz do jedzenia? Można by zrobić ranking nielegalnych batoników, które
        najbardziej sycą rodzące ;)

        Jeżeli chodzi o poruszanie się w czasie skurczów, to z tym akurat nie było
        problemu w moim szpitalu, choć oczywiście usłyszałam od najmniej miłej położnej
        wypowiedziane sarkastycznym tonem, że 'Wykres z KTG ma Pani lekko zaburzony bo
        Pani tu nam tańczy'.

        Mnie pod koniec było najwygodniej jak kołysałam biodrami oparta o blat na
        wysokości brzucha. Na końcu to już się wpatrywałam w jeden punkt na podłodze,
        starałam się oddychać jak najgłębiej, czasami też wypowiadałam sakramentalne 'O
        kurdę, następny idzie' (w sensie skurcz) i jęczałam. I nie wyobrażam sobie
        szczerze mówiąc jak można leżeć w czasie skurczu, naprawdę. Próbowałam raz, ale
        to była taka tragedia że od razu uciekłam z łóżka.

        Trzymam kciuki za udany poród i pozdrawiam :)
        • szampanna Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 06.07.09, 21:16
          Dzięki :)
          Nielegalne jedzenie to tym razem Lu go :)- cała paka. Mało waży,
          długo trzyma i można jeść na raty :)
          Poruszanie się w czasie skurczów to rzecz, której nie zgłębiłam, ale
          to dlatego, że czasu nie było - i wątpię, czy teraz się uda (byłam
          dziś na ostatniej wizycie u mojego lek. i szykuje się kolejny szybki
          poród). Jak urodzę, to się pochwalę - szpital w każdym razie dość
          liberalny się wydaje, więc myślę, że nie będę musiała wkraczać na
          porodówkę z transparentem głoszącym, że żądam przestrzegania moich
          praw ;) Zobaczymy, jak to wyjdzie. Odliczam już dni :)
    • pelzaczkowa Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 06.07.09, 21:18
      Podobnie jak Asioka, chcialam oddac nalezne podziekowania dla forum
      Dobry Poród. Towarzyszylo i mi w trakcie ciazy, wiele sie tu
      dowiedzialam, kilka razy uzyskalam porade i kompetentna informacje,
      jednym slowem: DZIEKI WIELKIE!

      O ironio! tyle czytajac o swiadomym porodzie skonczylam ta ciaze
      cesarka, ktora porodu nie przypomina wcale, ale bede milo wspominac
      czytywanie tego forum :-)
      Rodzilam tez na Polnej i mysle, ze spokojowi zaczerpnietemuz tego
      forum zawdzieczamy, ze w tak zmedykalizowanym i zimnym miejscu udalo
      nam sie powitac swoje dzieci z godnoscia.

      Cenie sobie takich Ekspertow jak Pani Kasia, ktorzy nie epatuja
      jakas ekstremalna skrajnoscia pogladow i nie przypisuja sobie
      monopolu na "manie racji",
      dlatego i tu podobnie do Asioki polece czytywac Karmienie piersia z
      rownie sympatyczna Pania Ekspert.

      3mam kciuki aby wszystkie porody byly DOBRE!!!
      Pozdrowionka!
    • eli-mama Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 06.07.09, 23:24
      Gratuluję i fajnie to wszystko opisałaś:)
      Dodałabym tylko, żeby nie nastawiać się nigdy na konkretny scenariusz, nawet za kolejnym razem. Zostawić trzeba sobie furtkę na coś co się może nie udać. I będzie dobrze.
    • katarzynaoles Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 06.07.09, 23:31
      Gratuluję udanego porodu i swojego osobistego twórczego wkładu w to
      wydarzenie! Właśnie takie dziewczyny jak Pani mogą zmienić coś w
      polskich szpitalach. No jaka satysfakcja, że dało się radę, prawda?
      Serdecznie dziękuję za miłe słowa, to fajnie czuć się docenionym :)
      Pozdrowienia dla Pani wszystkich forumowiczek :)
    • wakacyjna_iguana Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 07.07.09, 07:35
      No co do jedzenia to ja zjadłam oficjalnie Snickersa leżąc pod Oxy, pozwolili mi.
    • pelzaczkowa Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 07.07.09, 09:44
      .
      • anka7961 Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 07.07.09, 13:30
        A właściwie to czemu nie wolno jeść podczas porodu? Bo wiem, że nie
        wolno, ale nie wiem czemu :/
    • aszkerson Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 07.07.09, 22:19
      No gratuluję :)
      Ja swój poród też wywalczyłam, ale to już na szkole rodzenia, gdzie jasno postawiłam sprawę (zero zbędnej oxy, zero nacinania i poganiania mnie, chyba, że z małą byłoby coś nie tak). Mój poród, szczęśliwym trafem odbierała położna z zajęć, więc.. :) Jakoś poszło i się udało :) Dodam, że to był mój pierwszy poród, bez znieczulenia, bez cięcia, pomimo, że małej rodził się bark z rączką.. wszystko się udało :) Nastawienie jest BARDZO ważne. Najważniejsze!
      Pozdrawiam :)
    • pelzaczkowa Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 07.07.09, 23:18
      .
      • taormina5 Dlaczego niewskazane jest jedzenie w trakcie... 08.07.09, 10:13
        Jka same wcześniej przynałyście nie zawszw idzie tak jak się
        zaplanowało czylui czasami trzeba podjąc decyzję o cesarce juz w
        rakcie i wtedy nie ma czasu np na znieczulenie podpajeczynówkowe
        więc znieczulenie ogolne staje się koniecznością a co za tym idzie
        trzeba pacjęntkę zaintubować. Jeśli moje drogie zjecie snickersa lub
        Lu go a nie daj boże podczes intubacji dojdzie do np cofnięcia się
        treści żoładkowej( co przecież w ciązy nawet w normalnych
        okolicznościach jest normą) to niestetu może dojść do
        zachłyśnięcia a w rezultacie do zachłystowego zapalenia płuc .To
        wszystko jest bezpośrednim zagrożeniem życia matki . Niestety jedząc
        ryzyko bierzecie na siebie i wtedy nie miejcie pretensji do lekarza.
        Pozdrawiam.
        • clementine_kruczynski Re: Dlaczego niewskazane jest jedzenie w trakcie. 08.07.09, 10:45
          "Aspiracja do płuc treści żołądkowej u kobiet rodzących jest współcześnie tak
          rzadka, że trudno byłoby nawet przeprowadzić randomizowane badanie, które
          udowodniłoby, że istnieje związek między spożywaniem pokarmów w trakcie porodu,
          a śmiertelnością matek.

          Nieprawdziwe okazało się również założenie, że rodząca, pozbawiona przez długie
          godziny jedzenia i picia jest chroniona przed komplikacjami, ponieważ jej
          żołądek jest pusty. Przeciwnie, głodowanie zwiększa ilość kwasu solnego w
          żołądku, a więc teoretycznie zwiększa się ryzyko aspiracji i zapalenia płuc.

          Współcześnie istnieje już wiele doniesień naukowych, a także obserwacji
          wynikających z praktyki, że pozbawianie kobiet rodzących możliwości picia i
          jedzenia niesie za sobą wiele ubocznych skutków. Ponieważ poród stanowi dla
          matki i dziecka duży wysiłek i wydatek energetyczny, ograniczenie podawania
          pokarmu i płynów prowadzi do odwodnienia i ketozy, zwiększa stres u rodzącej, a
          co za tym idzie - powoduje przedłużanie się porodu. "

          vide
          www.rodzicpoludzku.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=492:czy-rodzce-mog-pi-i-je-w-czasie-porodu-doniesienia-z-bada&catid=59:woko-porodu&Itemid=1767
          pzdr.
          • asioka75 Re: Dlaczego niewskazane jest jedzenie w trakcie. 08.07.09, 12:27
            Do p. Kasi - tak, to duża satysfakcja :) No bo jak jesteśmy paniami swojego
            życia to czemu nie miałybyśmy być paniami swojego porodu?

            A propos jedzenia: zgadzam się całkowicie z cytatem, który wkleiła Clementine -
            brak jedzenia i picia naprawdę dodaje stresu podczas rodzenia, ja to bardzo
            mocno czułam. Dobrze, że mogłam pić, z tego co wiem kiedyś i tego zabraniali
            (można było tylko ssać lód jak ktoś sobie go zapewnił). To byłoby trudne do
            wytrzymania w ciągu zwyczajnego dnia, a co dopiero w takim dniu, kiedy naprawdę
            potrzeba dużo siły. To tak, jakby maratończykowi nie pozwolili pić ani zjeść banana.

            A ten zakaz nie dotyczy na pewno wszystkich krajów - moja koleżanka rodziła w
            Hamburgu i dostawała normalnie wszystkie posiłki szpitalne przez cały czas
            trwania porodu. Bo nie chodzi o to, żeby od razu zjeść golonkę z kapustą i popić
            pięcioma litrami wody wypitej duszkiem, ale zjeść i wypić chociaż tyle, żeby nie
            czuć pragnienia i ssania w żołądku.

            pozdrawiam serdecznie
    • pelzaczkowa Re: Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD 08.07.09, 13:39
      .
Pełna wersja