Bolesny poród ma swoje dobre strony

18.07.09, 12:32
Co o tym myślicie? Znalazłam taki artykuł:
Bolesny
poród ma swoje dobre strony

Jestem ciekawa, co myślą o bólu porodowym mamy przed porodem, a co o tym mogą
powiedzieć te, co już są po porodzie? Czy rzeczywiście ból może mieć taki sens?
    • mini-miki Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 12:50
      We mnie takie artykuły wywołują niesamowita złość. Szczególnie, jeżeli jako autorytety wypowiadają się w nich mężczyźni.
      Bo nawet jeśli jest to tytułowany prof. i widział w swoim życiu tysiące porodu, to i tak nie ma zielonego pojęcia, co czuje kobieta, kiedy rodzi się dziecko... Ba, nie ma nawet pojęcia, co to takiego ból miesiączkowy, a co dopiero poród...

      Poza tym, gdyby tak było, to nie słyszałybyśmy o pobitych czy porzucanych noworodkacha, bo przecież bolesny poród, jakiego doświadczyły ich matki gwarantowałby rzekomą silniejszą więź z dzieckiem...

      Mój pierwszy poród był bez znieczulenia, ale wspaniałej więzi jaką mam z własną córeczką w najmniejszym stopniu nie przypisuję bólowi porodowemu.

      Za kilka dni czeka mnie następny i jeżeli tylko będzie taka możliwość i poczuję taką potrzebę, to wezmę zzo. Bo synka, który we mnie fika:) już zdążyłam pokochać! I nic tego nie zmieni...

      Powiem więcej, choć o bólu odczuwanym w czasie porodu zapomina sie niemal natychmiast (chyba taki spryt natury, żeby kobiety miały więcej dzieci:) ), to w moim przypadku zajście w drugą (planowaną!!!) ciążę przywróciło wszystkie wspomnienia. I mam smutne wrażenie, że własnie przez nie ta ciąża nie była już tak wspaniała i magiczna jak poprzednia, bo od samego jej początku towarzyszył mi lęk przez kolejnym porodem:(

      Jeżeli już bóle porodowe miałyby w jakikolwiek sposób wpływać na więź matki z dzieckiem, to pokusiłabym się raczej o hipotezę, że u tych kobiet, które swój poród wspominają rzeczywiście jako bardzo bolesny (choć rozumiem, że nie wszystkie mamy takie doświadczenia), więź ta mogłaby raczej ulec zakłóceniu/osłabieniu, w wyniku czegoś na kształ szoku pourazowego, związanego z takim właśnie a nie innym porodem...

      • dolotka Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 13:55
        Mam dokładnie takie same odczucie jak moja poprzedniczka!!!
    • oldzinka Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 14:46
      Jeśli ktoś zadał sobie trud, żeby dowiedzieć się więcej o
      mechanizmie porodu, to zapewne wie, że ból porodowy ma swój sens i
      konkretny cel. Nie został zaprogramowany przez naturę aby dostarczać
      traumy porodowe.
      Nie jest prawdą, że kobiety decydujące się na zzo w ogóle nie
      odczuwają bólu. Zzo można podać dopiero przy odpowiednim rowarciu,
      więc wcześniej (a czasem też później) odczuwają bóle. Natomiast
      wiadomo, że zastosowanie zzo wiąże się z całą masą zaburzeń
      naturalnego przebiegu porodu i wzrostem prawdopodobieństwa dalszych
      interwencji medycznych. Więc to może nie brak odczuwania bólu tylko
      reakcja psychiczna kobiety na poród zabiegowy ma wpływ na więź matki
      i dziecka? No ale jak wiadomo psychiką kobiety rodzącej nikt się nie
      przejmuje, najważniejsze jest sprawne wydobycie płodu z macicy.
      • lillika Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 16:21
        oldzinka napisała:

        > Jeśli ktoś zadał sobie trud, żeby dowiedzieć się więcej o
        > mechanizmie porodu, to zapewne wie, że ból porodowy ma swój sens i
        > konkretny cel. Nie został zaprogramowany przez naturę aby
        dostarczać
        > traumy porodowe.
        To czemu tu tyle wątków typu "strach przed kolejnym porodem"?
        • oldzinka Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 20.07.09, 09:01
          Zapewne dlatego, że w polskich szpitalach nikt się nie przejmuje jak
          kobieta radzi sobie z bólem i strachem. Nikogo nie interesuje czy
          kobieta jest przerażona albo wpadła w panikę. Kobiety nie otrzymują
          niezbędnego wsparcia, potrzebnego do tego by poradzić sobie z bólem
          i strachem. A wystarczyłaby jedna przyjazna wspierająca dusza a
          wspomnienia z porodu mogłyby być całkiem inne. Wszystkie kobiety,
          które miały przy sobie odpowiednie wsparcie oraz mogły odpowiednio
          rozpoznawać i reagować na sygnały płynące z ich ciał, wspominają
          poród jako wspaniałe i dające siłę przeżycie. A ile kobiet rodzących
          w szpitalu ma szanse rozpoznać i odpowiednio zareagować na sygnały
          ich ciał? Zero. Dlatego tyle kobiet boi się porodu.
          • justcedr84 Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 06.08.09, 12:34
            Zgadzam się z poprzedniczka, ja porodu długo nie zapomnę bo skutecznie
            zniechęcił mnie do kolejnej ciąży. Miałam znieczulenie zzo, znieczulono mi jedną
            połowę, skurcze bolesne miałam. Mówiłam anestezjologowi, że boli, on
            odpowiedział, żebym nie dramatyzowała, bo matką będę, ginekolog skomentował, że
            przyjemnie się w ciąże zachodzić, a rodzić już nie,nie mogłam małego urodzić
            drugi okres się przedłużał trwał 2,5 h, mówili, że się nie staram i że to przez
            zzo. Położna mnie zmierzyła okazało się, że jestem za wąska. W końcu miałam cc,
            kręgosłup po zzo, bolał mnie miesiąc strasznie:( brałam ketonal. Nikomu tego nie
            życzę. żałuje że skargi nie napisałam, ale wtedy nie miałam głowy do tego,
            myślałam tylko, żeby opuścić szpital jak najszybciej.
      • mini-miki Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 17:59
        oczywiście, że ból porodowy ma swój sens, jak każdy inny rodzaj bólu ma za zadanie dostarczyć nam informacji, że w coś dzieje się naszym ciałem, abyśmy mogli w porę zainterweniować...

        Ale dla mnie idealizowanie tego cierpienia (tak, "niektóre" kobiety cierpią podczas porodu!) to dorabienie ideologii, ot co...

        Dla mnie nie jest normalne to, że w XXI w. nie wszystkie kobiety mają dostęp do znieczulenia - mój poród lada chwila, a wszystko w rękach aktualnie dyżurującego anastezjologa...

        Jeżeli ktoś nie czuje potrzeby, bądź lubi się obnosić ze swoim cierpieniem - to o znieczulenie nie poprosi - logiczne...
    • lillika Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 16:18
      Do furii doprowadzają mnie tacy pseudospecjaliści z penisem.
      Pamietam jak 4 lata temu w telewizji prof. Dębski wypowiadał się w
      podobnym tonie (dyskusja na ten temat na forum CiP). On też jako
      autorytet wiedział lepiej, że ból wyrywanego zęba jest gorszy niż
      ból porodowy. Nie rozumiem, dlaczego kobiety tolerują takie chamstwo
      i takich po prostu nie wywalą z zawodu na zbity pysk.
      Ciekawe jakby argumentował to, że są kobiety, które po
      zagwarantowaniu maximum intymności i psychicznego wsparcia rodzą w
      ekstazie. Zapewne dowodziłby że to matki sadystki bo nie wytworzyła
      się więź? A faceci aby mieć więź z dzieckiem to wystarczy im chwila
      przyjemności przy zapładnianiu? I potem prawnie mają zagwarantowane
      takie same prawa wobec dziecka jak kobiety. Mogą jej nawet zabrać
      dziecko (gdy są osobno). Ona musi cierpieć a on nie. Czemu się
      godzicie na to?

      Ja rozumiem, że medycyna nie potrafi na dzień dzisiejszy
      odpowiedzieć na wiele pytań, ale niech wreszcie przestaną bzdurzyć,
      że ból jest potrzebny. Kiedyś w myśl tego poglądu "ból uszlachetnia"
      zabiegi medyczne u wszystkich przeprowadzano w niedostatecznym
      znieczuleniu.
      Skoro natura wymysliła potrzebny ból, to czemu dała też tokofobię,
      która dotyka szacunkowo co szóstą kobietę? Czemu jak już
      poprzedniczka wspomniała kolejne ciąże nie sa już tak piękne, bo
      przychodza wspomnienia rozwiązania? Ja już kiedys wspominałam o
      kobietach z mojego otoczenia: jedna nie chciała więcej dzieci, inna
      nie potrafiła zapomnieć o cierpieniu patrząc na dziecko. Czemu
      kobiety wmawiają sobie bzdurną ideologię?
      • mini-miki Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 18:06
        Zgadzam się z poprzedniczką.

        Poza tym natura zadbała o więź matki z dzieckiem "fundując" jej 9 miesięcy ciąży...

        Poza tym, idąc tym tokiem myślenia, kobiety, które urodziły przez cc w ogóle nie powinny odczuwać więzi ze swoim dzieckiem...

        Nigdy nie słyszałam o badaniach, które wskazywałyby na taką zależność... Z resztą dla mnie taki prof. który bez takowych badań (z całą ich skomplikowaną procedurą i wieeeeeeeloma zmiennymi wpływającymi na więź matki z dzieckiem) pozwala sobie na takie opinie ośmiesza stopień naukowy...
        • amika02 Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 19:37
          niech taki profesor spróbuje urodzić dziecko, a później niech
          opowiada o skuteczności bólu.
          przede mną za 3 tygodnie 3 poród i nikt mnie nie przekona, że
          bolesny poród ma swoje dobre strony, bo właśnie sama myśl o bólu
          przy porodzie powoduje, że jestem jak sparaliżowana...
          • yoanm Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 20:41
            przerażające co pisze osoba,która nie będzie nigdy miała możliwości
            odczuć tego bólu. ja przez mój 1 poród prawdopodobnie nie zdecyduję się
            na drugie dziecko i gdzie tu "dobra strona"?
    • b.bujak Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 18.07.09, 22:03
      zmodyfikowałbym trochę tytuł artykułu: Ból porodowy ma swoje dobre strony;

      jeden poród mam już za sobą, kolejny za parę miesięcy;
      z obecnej perspektywy zgadzam się z treścią przytoczonego artykułu (no, może
      kwestia tej więzi trochę naciągana...)
      zresztą niedawno już pisałam, co myślę o bólu porodowym:
      forum.gazeta.pl/forum/w,585,97109444,97111530,Re_dlaczego_nie_chca_rodzic_do_wanny_.html
      • szampanna Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 21.07.09, 10:34
        o, to to. Bolesny poród jest do niczego niepotrzebny - za to ból
        porodowy i owszem - atawistyczna sprawa, ale w końcu on właśnie
        informuje kobietę o tym, co się dzieje. Oczywiście do tego dochodzą
        metody radzenia sobie z nim. Ale o tym już było wiele razy ;)
    • annairam Ma sens! 18.07.09, 23:27
      Wszystko jednak zależy od tego jak przebiega poród.
      Odczułam na własnej skórze.

      Pierwszy poród: na leżąco, 90% czasu pod ktg. Ból koszmarny, bezsilność,
      zniechęcenie, apatia, poddanie. Nie widziałam większego sensu tego co odczuwałam
      i myślałam tylko o tym, by się skończyło.

      Drugi poród: bardzo aktywny, świadomy, sama wybierałam pozycje przez cały czas
      trwania porodu. Dosłownie czułam jak się otwieram. Nie idealizuje tego co czułam
      i nie twierdzę, że mnie nie bolało. Zapewniam jednak, że przez cały czas miałam
      silne wrażenie, że dam sobie z tym radę, że ta ogromna siła mi pomaga. Ten ból
      był dla mnie wyzwalający.
      Naprawdę wydaje mi się, że w czasie fizjologicznego porodu ogromną rolę odgrywa
      samoświadomość kobiety, jej nastawienie i akceptacja tej właśnie, z reguły
      nieodłącznej, części porodu jaką jest ból.
      Naprawdę można go zrozumieć, oswoić i czerpać z niego siłę.
      • sophie2202 Re: Ma sens! 19.07.09, 14:05
        Ja nie potrafie czerpac siły z bólu, zawsze pragne by skończył sie
        jak naszybciej. W bólu porodowym bodoba mi sie tylko to ze szybko
        sie go zapomina.
      • asiunia007 Re: Ma sens! 29.07.09, 13:32
        Zgadzam się w 100%. wszystko siedzi w naszych głowach. pomimo tego,
        ze jestem zdeklarowana zwolenniczką porodów naturalnych kiedy
        rozmawiam z kobitką, która na wstepie się nastwia na ból nie do
        zniesienia sama doradzamjej cesarkę ;-)a wiem co mówię bo mam za
        sobą dwa zupełnie różne porody - oba naturalne. Pierwszy w szpitalu
        ze wszystkimi "przyjemnościami" -lewatywa, niekonczące się ktg,
        nacinanie, oksy - oczywiście wszystko zbyteczne, po to by było
        szybciej (poród postępował całkiem sprawnie, z tęrnem dziecka w
        porządku).Najsmieszniejsze jest to, ze o mało co nie zrobiono mi
        cesarki (uniknełam tego dzięki znajomej położnej) - prawdziwy powód
        cesarki to była zmiana dyżuru!!! To jest rzeczywistośc naszych
        szpitali. Mimo wszystko nie wspominam tego pordu jak traumy ale za
        drugim razem powiedziałm stamnowcze "nie" i urodziłam w domu i jeśli
        mogę tak napisać było super ;-) Nie mówię, ze bez bólu ale świadomy,
        bez krzyku nacinania, we wspaniałej atmosferze. Po prostu takiego
        porodu życzę wszystkim kobietom bo tak naprawdę najważniejsze jest
        nasze nastawienie. Też nie chcę idealizowac ale uważam, ze naturalny
        bezinterwencyjny poród jest super przeżyciem. Dla mnie był ;-)
      • lillika Re: Ma sens? 06.08.09, 01:00
        Dziewczyny, o czym piszecie? Przecież nikt nie neguje, że ciało
        podpowiada np. zmiany pozycji. Ale ten pseudospecjalista-szkodnik
        twierdzi, że kobieta ma cierpieć aby kochać dziecko:
        "Więcej kobiet powinno znosić męki porodu, ponieważ leki przynoszące
        ulgę w bólu, w tym znieczulenie zewnątrzoponowe, wiążą się z
        poważnym ryzykiem medycznym, zmniejszając znaczenie porodu jako
        rytuału przejścia i podkopując więź matki z dzieckiem."
        http://dziecko.onet.pl/30187,0,0,dobrze__kiedy_kobieta_czuje_bol_poro
        dowy,1,artykul.html
        Przez tysiące lat kobiety były psychicznie katowane o biblijnej
        karze, wmawiano im że muszą cierpieć aby kochać(?), jeszcze niedawno
        w polskich szpitalach twierdzono że "ból uszlachetnia". Jak będziemy
        popierać sadystów za to, że do swojej chorej filozofii rzucą ziarnko
        prawdy (np. wspomnienie o naturalnych sposobach łagodzenia bólu), to
        nigdy nie skończy się to szaleństwo w znęcaniu się nad rodzącymi
        kobietami.
    • wakacyjna_iguana Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 20.07.09, 07:55
      Też mnie wkurzają takie artykuły.
      Aha - bólu porodowego nie zapomina się od razu, ja miałam traumę i pamiętałam
      ból przez 2 lata, teraz jestem w planowanej ciąży i staram sie nie mysleć co
      będzie we wrześniu - brrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!! Poza tym planuję teraz zzo bez
      dwóch zdań!!!!!!!!!!!!!
    • karol_bia Po co te teorie? 21.07.09, 10:02
      Punkt widzenia zależy od tego czy się akurat rodzi czy nie.
      Nie wierzę a żadne więzi tworzące się podczas bólu porodowego.
      Znieczulenie jest wybawieniem. Trzeba umieć korzystać ze zdobyczy
      medycyny, bo po to ona jest.

      A swoją drogą, znacie jakieś statystyki które mówią jaki jest
      procent kompilacji po znieczuleniu, bo wiem że to najbardziej
      interesuje dziewczyny, które są przed porodem. Interesuje je
      najczęściej stopień ryzyka związany ze znieczuleniem, a nie
      powstawanie jakiejś nie udowodnionej więzi z dzieckiem.
      • orzechowa1 Re: Po co te teorie? 21.07.09, 10:32
        Jedyne miejsce w którym się natknęłam na jakiekolwiek informacje o
        skutkach ubocznych znieczulenia dla przebiegu porodu i dla dziecka
        to ulotka Fundacji Rodzić Po Ludzku o metodach łagodzenia bólu
        porodowego.
        O samym ZZO jest na str. 36 - 38

        www.rodzicpoludzku.pl/images/stories/publikacje/oboluporodowym.pdf

        Nie mam pojęcia dlaczego kobietom nie podaje się pełnej informacji
        przed podjęciem decyzji. Obawiam się że część lekarzy po prostu może
        nie wiedzieć. Oczywiście po konkretne liczby warto sięgnąć do badań
        źródłowych !
    • kropkaa Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 21.07.09, 23:19
      Bolesny poród to u nas przeważnie "dar" szpitali i lekarzy.
      Chociażby nagminnie stosowana oxytocyna - niejedna dziewczyna
      pisała, że po ścianach chodziła. W prawdziwie naturalnym porodzie
      ból nie wysuwa się na plan pierwszy, bo pierwszeństwo ma sam akt
      rodzenia się dziecka. Ale taki poród w polskim szpitalu (łącznie ze
      słynną, przepełnioną i drogą św. Zofią) to jak szóstka w lotku.
      Odczuwanie bólu ma sens, bo jest informacją, co się dzieje. Skurcze
      przepowiadające, skurcze, bóle parte - to wszystko ma swoją
      kolejnośc, logikę, natężenie, inne zadania.
      I można to znieść bez zzo i innych dolarganów. Z pomocą masażu,
      wody, pozycji i innych nieinwazyjnych metod.
      Ale faktycznie trudno liczyć na zbawienne działanie prysznica, gdy
      wcześniej położna zafundowała masaż szyjki, lekarz wlał wiadro oxy,
      a cały czas jest się przykutym do łóżka, głodnym, spragnionym i na
      plecach.
      Jak sobie przypomnę bóle krzyżowe, to nie mogę się zgodzić z prof.
      Dębskim, że wyrwanie zęba boli mniej, ale i u dentysty nie biorę
      znieczulenia, po to właśnie, bym czuła co mi robią i mogła reagować.
      • sroka75 Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 22.07.09, 09:46
        >to nie mogę się zgodzić z prof.
        > Dębskim, że wyrwanie zęba boli mniej,
        trochę Ci się "pomerdało";) powiedział, że wyrywanie zęba boli bardziej (a
        raczej, ujął to tak: że on na miejscu kobiet (?!!) bardziej by się obawiał
        wyrywania zęba niż bólu porodowego
        - no comment)
        • kropkaa Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 22.07.09, 19:35
          No właśnie też mi coś nie pasowało:)
          Jak prof. Dębski przepchnie sobie ping-ponga przez fiutka, to będzie
          bardziej wiarygodnym partnerem do rozmowy o bólu porodowym.
        • lillika Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 22.07.09, 23:42
          Ha! Obie nie macie racji :)
          Prof. Dębski jest bardziej cyniczny niż myślicie. Stwierdził, że
          skoro do wyrywania zęba nie potrzeba narkozy, tak do porodu nie
          potrzeba znieczulenia. A później autorytatywnie stwierdził z
          doświadczenia (!!!!), że ON bardziej boi sie bólu wyrywanego zęba
          niż bólu porodowego.

          > - no comment
          nie, to trzeba komentować, bo pokolenia kobiet tak mówiły ("szkoda
          słów") i mówią i nic się nie zmienia. No bo skoro nic nie mówią, to
          znaczy że wszystko jest ok. A nie jest. W tym przypadku, to powinien
          być lincz medialny takiego "fachowca" wraz z wymuszeniem na
          środowisku lekarskim (bo samo nie ma ochoty się oczyścić) dożywotnim
          zakazem wykonywania zawodu.
          Miłej lektury:
          forum.gazeta.pl/forum/w,585,28646384,,co_prof_debski_wie_o_bolu_porodowym_.html?v=2
          • sroka75 Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 23.07.09, 10:59
            nie, to trzeba komentować, bo pokolenia kobiet tak mówiły ("szkoda
            > słów") i mówią i nic się nie zmienia.
            Masz rację, trzeba, po prostu w pierwszym momencie taka arogancja co
            wrażliwszych "wbija w parkiet" i unieruchamia (nie mówiąc już o "koparce";)). A
            jak znam życie, to najszybciej wezmą go w obronę jego "wyznawczynie". (zapewne
            z różnych powodów jak sądzę - ale bardzo zaciekle;))) Nie jestem do końca pewna
            ale chyba pan profesor ostatnimi czasy zmienił zdanie nt. znieczulenia
            (niewykluczone, że usłyszał parę "ciepłych słów" z różnych stron lub okazało się
            że jego kolejne porody stały się coraz bardziej bolesne;))
    • gekkon6 Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 23.07.09, 13:51
      Gdyby więzi tworzyły sie w bólu porodowym to faktycznie po cesarskim
      cięciu matki nie kochały by swoich dzieci.
      No i nie zapominajmy o ojcach!!! Oni to już wogole nie powinni nic
      czuć.

    • ela-ruda Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 29.07.09, 12:54
      Takie artykuły zawsze mnie wprowadzały w stan permanentnej złości. I
      nie o sam artykuł chodzi tylko o autora. Rozumiem, gdyby jakaś PANI
      profesor, po pięciu własnych porodach doszła do takiego wniosku to
      możnaby się zacząć zastanawiać czy faktycznie nie mam jakiegoś
      odsetka kobiet, które ten ból "uszlachetnia" ,ale facet, który
      pojęcia nie ma bladego co to jest ból porodowy nie ma prawa się
      wypowiadać.
      Jestem w 4 miesiącu pierwszej ciąży i oczywiści odczuwam pewien lęk
      przed porodem. To czy skorzystam ze znieczulenia czy nie będzie moją
      decyzją. Całe szczęście mam świetnego lekarza, z którym mogę o tym
      porozmawiać. Bardzo mi się podobajego motto a'propos
      wszechogarniającej mody bezgranicznego powrotu do natury "jeśli ktoś
      chce 100% natury to lasu" Jest zdania, że kobieta czuje gdy ból
      zaczyna ją przerastać, a jego rolą jest by dać jej szansę
      zmniejszenia cierpienia. Aha i wcale nie nie chodzi o to by zzo
      dawać bez umiaru. Chodzi o wybór!
      A pana profesora faktycznie powinno się pozbawić i tytuły i prawa
      wykonywania zawodu. Z takim podejściem... współczuję jego pacjentkom.
    • lillika Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 06.08.09, 01:09
      Tu inny artykuł o tym:
      "Więcej kobiet powinno znosić męki porodu, ponieważ leki przynoszące
      ulgę w bólu, w tym znieczulenie zewnątrzoponowe, wiążą się z
      poważnym ryzykiem medycznym, zmniejszając znaczenie porodu jako
      rytuału przejścia i podkopując więź matki z dzieckiem."
      "Ból porodowy ma cel, jest czymś pożytecznym, przynoszącym całkiem
      sporo korzyści jak choćby przygotowanie matki na odpowiedzialność
      związaną z wychowaniem nowo narodzonego dziecka."

      http://dziecko.onet.pl/30187,0,0,dobrze__kiedy_kobieta_czuje_bol_poro
      dowy,1,artykul.html
      • lillika Jescze raz link 06.08.09, 22:50
        Wklejam jeszcze raz link. Powinien się dziś już dobrze wyświetlić:
        dziecko.onet.pl/30187,0,0,dobrze__kiedy_kobieta_czuje_bol_porodowy,1,artykul.html
    • dziub_dziubasek Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 06.08.09, 11:22
      Pierwszy poród od pewnego momentu z zzo, drugi też ale przy drugim, żadnej ulgi
      nie poczułam, bo tuż po założeniu znieczulenia zrobiło mi się pełne rozwarcie i
      po dwóch skurczach urodziłam- czyli można powiedzieć, ze bez.
      I nie widzę bym z synkiem nie miała więzi, z obojgiem mam tak samo silną, więc
      dla mnie takie teorie to bzdura.
      Ale powiem, zę drugi poród wspominam lepiej, bo był w pełni naturalny (nikt mi
      nic nie przyspieszał). Na więź z dziećmi zzo u mnie nie miało wpływu.
    • goblin.girl Re: Bolesny poród ma swoje dobre strony 11.08.09, 14:25
      "Prof. Denis Walsh, położnik z Nottingham University, uważa bóle porodowe za
      swego rodzaju "rytuał przejścia", który tworzy wyjątkowo silną wieź pomiędzy
      dzieckiem a matką, przygotowując ją do obowiązków związanych z macierzyństwem."

      a tatuś dziecka, jako, ze nie przeżywa fizycznego bólu, to niby do późniejszych
      obowiazków nie jest przygotowany i nie musi si e poczuwać? Głupia ta teoria.
      Ból porodowy ma swój fizjologiczny sens i nikt tego nie neguje. Ale decyzja o
      zasadnosci znoszenia tego bólu powinna należeć do kobiety, która oprócz prawa
      wyboru powinna przy tym mieć gwarancje, że jej odczucia bedą uszanowane i że
      bedzie miala dostęp do wszelkich sposobów łagodzenia bólu. Jestem przekonana, ze
      wtedy znacznie mniej byłoby wątkow pt. strach przed porodem, a wcale
      niekoniecznie więcej farmakologicznych znieczuleń.

      To, czy fizycznie odczucia w trakcie porodu wzmacniaja więź z dzieckiem to
      sprawa wybitnie indywidualna. Poród jest i tak momentem "przejscia" niezależnie
      jaką drogą sie odbywa, ze znieczuleniem, czy bez, to jest chwila przełomowa. A
      takie teorie, jak przytoczona, utrwalają imho wielce szkodliwe społeczne
      przekonanie, ze cierpienie jest nierozłącznie wpisane w macierzyństwo.
Pełna wersja