Dodaj do ulubionych

sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet

28.08.09, 21:02
My tu o liściach malin, obecności douli i męża przy porodzie,
pozycjach porodowych, nienacinaniu krocza. A tam lekarze w poczuciu
wszechwładzy sterylizują kobietę w trakcie cesarki bez jej wiedzy i
odbierają jej dziecko w imię jej i dziecka dobra. Chyba
akcja "Rodzić po ludzku" była prowadzona przedwcześnie i powinna
była zostac poprzedzona akcjami "Biedny i ze wsi też ma prawa
człowieka" i "Kobieta też człowiek". Jestem przerażona stanem umysłu
naszego społeczeństwa...
Obserwuj wątek
      • johannanene Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 29.08.09, 08:07
        Chodzi mi raczej o to że skoro lekarze wysterylizowali pacjentkę bez
        jej wiedzy i już po ujawnieniu tego skandalu nie uważają że
        przekroczyli swoje uprawnienia, to raczej nie zdarzyło się to po raz
        pierwszy. Nie sądzę żeby byli to jacyś zwyrodnialcy, po prostu
        postępowali zgosnie ze środowiskową normą która pozwala im kastrować
        kobiety biedne, wielodzietne, bez ich wiedzy i zgody. A szerzej
        sądzę że w tej sprawie lepiej widać nasze prawdziwe, całego
        społeczeństwa,nie tylko lekarzy czy urzędników decydujących o losie
        Róży, nastawienie do różnych grup , które zgodnie ze stereotypem
        uważa się za mniej wartościowe od innych. Bycie kobietą jest jednym
        z czynników ryzyka, które powoduje że ktoś "w imię twojego i dziecka
        dobra" potraktuje Cię jak bezdomna kotkę
          • julia.777 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 09.09.09, 20:56
            Zlamali prawo!!!! i bezkarnie zrobili kobiecie takie swinstwo!!!!ja bym ich za to powiesila!!!!! a nie tlumaczyla,, ze biedna kobieta itd niektorzy ludzie sa i moze biedni ale jakos sobie radza i swietnie sie zajmuja swoimi dziecmi a inni bogaci nie. Nie powinni robic takich rzeczy! i jescze odebrac im prawa?! i dziecko co to za kraj! ja jestem za kara smierci i tu taka by sie nalezala! skoro nie bylo wskazan do tego typu operacji i kobieta nawet nie byla tego swiadoma!! SKANDAL!
          • fotografka85 popieram lekarzy!!! 10.09.09, 22:05
            Bardzo dobrze ,ze wysterylizowali tego tłumoka, ktory nawet nie
            rozumie słowa sterylizacja. Nie wiem jaki niby interes mieli w tym
            lekarze. Zrobili to tylko po to zeby uratowac zycie tej kobiety, bo
            sama nie rozumie swojej egzystencji. Chyba wazne jest to aby te
            dzieci , ktore zyja mialy matkę. Gdyby nie bylo sterylizacji
            prawdopodobnie umarlaby przy kolejnym porodzie. A kolejny porod
            bylby nasteony bo to zwierzatko jedyne co potrafi robic to kopulowac
            bez opamietania. Zal mi tylko tych biednych dzieci i lekarzy ktorfzy
            moga za zdrowy rozsadek zaplacic wysoką cenę.
    • mamma12 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 29.08.09, 15:54
      wiecie co a ja nie do końca dowierzam mediom
      fajnie wypłynąć na wziętym temacie

      jakoś ta pani wcześniej rewelacyjną matką nie była, no ale jak jej dziecko w
      szpitalu odebrali to bełcikowe się już nie należy

      a co do sterylizacji - nie sądze żeby lekarzom zależało tak bardzo coby tej pani
      jajowody poprzecinać bez powodu

      wolę poczekać jednak na fakty a nie tylko na szukanie taniej sensacji
      • joshima Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 29.08.09, 20:31
        mamma12 napisała:

        > wiecie co a ja nie do końca dowierzam mediom
        > fajnie wypłynąć na wziętym temacie

        Że niby sprawa wyssana z palca? No weź przestań. W tym roku to już druga kobieta
        o której wiadomo, że wyszła ze szpitala bez dziecka, bo jakaś sędzia tak sobie
        zadecydowała.


        > jakoś ta pani wcześniej rewelacyjną matką nie była
        Ale teraz ma odpowiedniego partnera i stworzyli rodzinę, która dobrze
        funkcjonuje. Wiesz ile domów dziecka by było potrzeba gdyby zabierali dzieci
        każdej kobiecie, która kiedykolwiek przeżyła załamanie?


        > no ale jak jej dziecko w
        > szpitalu odebrali to bełcikowe się już nie należy
        Jesteś żałosna.
        • mamusia.trzy Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 29.08.09, 22:09
          Jestem lekarką po trzech cięciach cesarskich. W trzeciej ciąży trafiłam w 36
          tygodniu na porodówkę z objawami rozpoczynającego się porodu. Ponieważ miałam
          zaplanowaną cesarkę od razy chciano mi ją wykonać, jednak zaprotestowałam -
          miałam nadzieję, że skurcze się jeszcze wyciszą (podano mi fenoterol i tak się
          stało). Lekarz na dyżurze od razu zaproponował mi sterylizację (bo to już trzy
          cesarki). Chyba to z jego strony miał być koleżeński "gest" - ja natomiast
          poczułam się jakbym znalazła się w filmie grozy i wpadła w ręce lekarza
          psychopaty - według mnie fizjonomia tego człowieka bardzo pasowała do takiej
          roli. I wcale tu nie żartuję - takie były moje wrażenia po tej rozmowie, to było
          jedno ze straszniejszych momentów w moim życiu. Ja dzieci więcej nie planuję,
          ale dla mnie to był zamach na moją godność. Może kto nie znalazł się w takiej
          sytuacji tego nie zrozumie...
              • alva_alva Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 31.08.09, 10:21
                W strachu czy nie w strachu coś podpisała. Wszystkie kobiety, które mają cięcia
                nieplanowane często podpisują zgodę na cesarkę w pośpiechu itd., więc do
                wyjątków nie należała i to raczej tłumaczenie nie jest w świetle prawa. A co
                było w tym dokumencie, to nie nam oceniać, póki dokumentu się nie ma przed
                oczami i się nie wie co podpisała.

                Co do zabrania dzieci, to od lat mam bezpośrednią styczność z sądownictwem i
                naprawdę, ale nikt poza kuratorem, który chodzi do rodziny, często od wielu lat
                i widzi warunki wychowania od środka, nie może do końca ocenić czy to dobrzy
                rodzice czy nie. Skoro dziecko odebrano po porodzie, to w rodzinie był
                prawdopodobnie nadzór kuratora już dużo wcześniej nad warunkami wychowania
                dzieci, troje dzieci zabrano już z tego co mówiły media.Nie zabiera się dzieci
                bez powodu,a ludzie z zewnątrz, tacy jak wy tutaj na forum czy media czy nawet
                sąsiedzi, nie są w stanie ocenić czy ci ludzie miewają coś w lodówce, czy dzieci
                nie mają siniaków pod koszulą albo czy nie są np. molestowane przez ojca.To
                najczęściej zauważa kurator, bo ma najczęściej styczność z rodziną, także
                szkoła, wychowawca, psycholog , poradnia specjalistyczną itd. Dzieci zabiera się
                w porozumieniu ze szkoła, wychowawcą, poradnią itd. Na decyzję zabrania dziecka
                składa się kilka opinii różnych specjalistów.
                Opinie te są tajne i zarówno kuratora, jak i wychowawcę obowiązuje tajemnica
                zawodowa i szczegółów im mówić na ten temat nie wolno.Skąd wiecie czy dzieci nie
                są np. molestowane? Tego często nie widzą sąsiedzi, to się poznaje po zachowaniu
                dziecka, to zauważy dobry nauczyciel albo spostrzegawczy kurator. Skąd wiecie
                czy mają co jeść? Widział ktoś co mają w lodówce? A z czego się utrzymują?Czy
                dzieci dostają leki, które mają przepisane przez lekarza? Czy dzieci chodzą w
                upranych ciuchach czy może śmierdzą, bo rodzina mnoży się , a to, że nie ma na
                proszek, to ojca i matkę nie obchodzi.Czy sąsiad zajrzy w pieluchę niemowlakowi
                czy nie leży od dwóch dni zasikany? Nie, ale kurator może to zrobić i robi i
                stąd wie o wiele więcej niż sąsiedzi i media.
                • joshima Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 31.08.09, 20:39
                  Gdyby naprawdę było źle, to jak wytłumaczysz znakomite wyniki tych dzieci w szkole?

                  Tak odebrano jej trójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa, bo leczyła się z
                  powodu załamania nerwowego. Wyleczyła się, ma teraz odpowiedniejszego mężczyznę
                  u boku którego normalnie funkcjonuje. Dlaczego ją karać za coś co się jej kiedyś
                  przytrafiło?

                  Kurator też człowiek, tez się może pomylić w ocenie.
                • mumi7 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 01.09.09, 12:51
                  Alva, ale niestety kuratorzy są nie tylko zawodowi, ale i społeczni
                  czyli przyuczeni do zawodu. Wąpię, by kurator społeczny dysponował
                  taką wiedzą, w tym psychologiczną i pedagogiczną, oraz
                  doświadczeniem, które można by nazwać "specjalistycznym". Sama znam
                  sądownictwo i wiem, że wszystko jak zwykle zależy od ludzi, czy im
                  sie chce, czy sprawy załatwiają rutynowo, bez wejrzenia w ich sendo.
                  Zagdzam się, że najłatwiej sprawe ocenić sądowi i kuratorowi, ale
                  pytanie, czy najtrafniej i najrzetelniej.
                  • alva_alva Do mumi. 01.09.09, 15:39
                    Owszem, są kuratorzy społeczni, ale po pierwsze, to są zawsze ludzie nazwijmy to
                    " z branży", to znaczy są to osoby z wykształceniem pokrewnym i pracujące
                    zawodowo też zawsze w sumie z podopiecznymi, nad którymi mają nadzory. Kuratorzy
                    społeczni to nauczyciele, pracownicy socjalni, pracownicy zakładów wychowawczych
                    i karnych,pracownicy MOPR-u, wychowawcy z domów dziecka itd.Nie są to nigdy
                    osoby przypadkowe i wobec nich są także stawiane odpowiednie wymagania co do
                    wykształcenia i doświadczenia zawodowego.Myślę, że nauczyciel, który dzień w
                    dzień widzi problemy swoich uczniów, ich rodzin czy też wychowawca z domu
                    dziecka, który ma cały czas styczność z dziećmi z rozbitych rodzin,
                    zdemoralizowanych, jest jak najbardziej w stanie rozpoznać wiele niepokojących
                    symptomów, bo mimo, że nie nazywa się jego zawód "kurator zawodowy", to dzień w
                    dzień pracuje zawodowo z tymi, nad którymi sąd ma nadzór.
                    Poza tym kuratorzy zarówno społeczni jak i zawodowi przechodzą systematycznie
                    różne szkolenia .Kuratorem społecznym nie zostaje sprzątaczka albo budowlaniec,
                    który nie ma pojęcia co to jest demoralizacja i na jakie problemy w
                    nadzorowanych rodzinach może się natknąć.
                    • mumi7 Re: Do mumi. 04.09.09, 13:22
                      Alva-alva, mój kolega z pracy - radca prawny jest kuratorem
                      społecznym. Z przykrością muszę napisać, że jego morale, w tym duża
                      doza obleśności w kontaktach z kobietami oraz dzialanie w ramach
                      ciasno pojętych i wylacz, napawa zdumieniem inie swoich interesów,
                      wymusza refleksję na temat tych jakoby świetnie przygotowanych do
                      zawodu kuratora społecznego ludzi. Niestety, jak wynika z ww.
                      przykładu, czasem są to ludzie przypadkowi. Zgadzam się, że są to
                      osoby najbliższe sprawie, ale nie zawsze najrzetelniej podchodzące
                      do problemu. Zreszta wczoraj nowy zespół bieglych ocenił, że nie
                      było żadnych podstaw do odebrania dziecka matce, wobec czego do sądu
                      wpłynąl wniosek o przywrocenie dziecka matce. Pozdrawiam
                      • alva_alva Re: Do mumi. 04.09.09, 20:05
                        Nie możesz oceniać całej grupy zawodowej na podstawie jednej osoby. To czyste
                        generalizowanie nie mające większego uzasadnienia.
                        Ludzie mają różne charaktery i w każdym zawodzie znajdzie się ktoś mniej lub
                        bardziej nadający się do danego zawodu, to normalne i nie świadczy o nawet w
                        najmniejszym stopniu o tym, że generalnie kuratorzy to ludzie nieprzygotowani do
                        wykonywania swojej pracy.
                        • joshima Re: Do mumi. 04.09.09, 21:30
                          alva_alva napisała:

                          > Nie możesz oceniać całej grupy zawodowej na podstawie jednej osoby. To czyste
                          > generalizowanie nie mające większego uzasadnienia.

                          To tak jak Ty nie możesz mówić, że kurator zawsze działa jak należy :)
                          • alva_alva Re: Do mumi. 05.09.09, 09:24
                            Nigdzie nie napisałam, że każdy kurator działa zawsze jak należy.Napisałam , że
                            w każdym zawodzie znajdą się przypadki inne od reszty. Nie przekręcaj wypowiedzi
                            i nie zmieniaj tematu.

                • icarium2009 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 06.09.09, 08:02
                  alva_alva napisała:

                  > W strachu czy nie w strachu coś podpisała. Wszystkie kobiety, które mają cięcia
                  > nieplanowane często podpisują zgodę na cesarkę w pośpiechu itd., więc do
                  > wyjątków nie należała i to raczej tłumaczenie nie jest w świetle prawa.

                  Ja miałam nagłą cesarkę. Ciśnienie mi gwałtownie spadło, traciłam przytomność i
                  już wiedziałam, że tętno dziecka bardzo się waha... W takim stanie podsunięto mi
                  chyba ze cztery kartki formatu A4 do podpisania. Nawet gdybym chciała
                  przeczytać, to i tak nie byłabym w stanie. Miałam czytać a dziecko by w tym
                  czasie umarło?! Włos mi się jeży na głowie jak pomyślę co mogłam podpisać. Może
                  dla pewności powinnam sprawdzić w szpitalu?! To jakaś paranoja :(
            • agn22 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 10.09.09, 10:07
              Tak a'propo patologii. Moja bratowa jak rodziła czwarte dziecko to nie mogła się
              opędzić od personelu dopytującego się co chwilę czy nie chce przypadkiem
              maluszka do adopcji oddać (!!!). Zdecydowali sie na czwarte dziecko świadomie i
              stać ich na utrzymanie takiej rodziny.
              Było to 4 lata temu w warszawskim szpitalu...
            • alva_alva Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 01.09.09, 09:18
              Różne rzeczy są dla różnych ludzi ważne.

              A skąd wiesz, że te dzieci mają bardzo dobre wyniki w szkole?Bardzo dobre to
              znaczy same piątki od góry do dołu czy też że jakoś zdały? Bo w kurateli mówi
              się często, że zamierzony cel nadzoru kuratora jest osiągnięty i jest bardzo
              dobrze, bo nadzorowany otrzymał promocję do kolejnej klasy. To już często jest
              sukces.
              Wątpię w te bardzo dobre wyniki w nauce patrząc na to w jaki sposób się wysławia
              matka, bo akurat słyszałam jej wypowiedz.Dawno takich błędów nie
              słyszałam.Niestety, ale prawda jest taka, że ogromny wpływ na wyniki w nauce
              dzieci mają rodzice , często to z jakiego domu dzieci pochodzą,czy mają od kogo
              przejąć prawidłowe wzorce w zachowaniu, w mówieniu i także w podejściu do nauki.
              Tak naprawdę znowu wyniki w szkole i to co się dzieje w szkole , nie jesteśmy w
              stanie ocenić my tutaj na forum.To znowu wie sąd, nauczyciele i kurator, a nie
              ludzie postronni.A ludzie różne rzeczy gadają, media także.Sąd nie opiera się na
              tym co mówią media, tylko na dokumentach i opiniach specjalistów, a my na tym
              forum opieramy się wyłącznie na tym, co usłyszeliśmy w mediach i to jeszcze
              często słyszymy sprzeczne informacje. Nie są one rzetelne.
              • katarzynaoles Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 01.09.09, 12:27
                A ja myślę, że w ogóle niemożliwa jest ocena pewnych sytuacji, jeśli
                nie zna się szczegółów - daję często wyraz temu przekonaniu
                odpowiadając na forum. Wiem, jak można zinterpretować postępowanie
                medyków, bo nieraz byłam tego świadkiem - coś, co naprawdę służy
                pacjentowi i jest uzasadnionym postępowaniem oceniane jest zzewnątrz
                jako brak troski i zaangażowania (najczęściej ocenia się tak
                postępowanie wyczekujące, które bywa bardzo mądrym posunięciem, albo
                zaniechanie terapii). Z drugiej strony nadmierna aktywność medyczna
                i liczne interwencje powoduje, że pacjent jest wdzięczny "bo się
                starali". I właśnie o tym mechanizmie należy pamiętać, kiedy ocenia
                się postępowanie personelu medycznego. My nie jesteśmy nieczuli na
                sygnały od podopiecznych i na pewno w jakiś sposób wpływają one na
                nasze działania. Z tego wynika, że często robimy więcej niż trzeba.
                W głębokim poczuciu, że służymy pacjentowi, oczywiście. Jeśli do
                tego spojrzymy na sprawę z perspektywy kodu społecznego to widzimy
                wykształconych lekarzy (bardzo często o dużym poczuciu własnej
                wartości) i kobietę po przejściach z nizin społecznych, która w
                stersie podpisuje podsunięte jej dokumenty. Naprawdę poważnie
                wątpię, czy je przeczytała i zrozumiała - a to jest konieczny
                warunek, żeby miały one moc prawną. Jestem też pewna, że lekarze,
                którzy wykonali zabieg czują się w tej chwili ofiarami całej sprawy,
                bo działali "dla dobra". Mam głębokie przekonanie, że prawa pacenta
                powinny być traktowane poważniej, a nie jak rodzaj fanaberii, która
                utrudnia pracę, tak jak jest to często w tej chwili. Bez
                nagłaśniania takich spraw jest to nieosiągalne - a to, kto akurat ma
                rację w tym przypadku jest z tego punktu widzenia drugorzędne - choć
                brzmi to okropnie.
                Nie wiem też, czy były podstawy, żeby odbierać matce dziecko zaraz
                po porodzie - to naprawdę drastyczna decyzja. Nie będziemy tego
                pewnie wiedzieć, bo nie sądzę, żeby wszystkie informacje na temat
                sprawy były przedstawiane obiektywnie opinii publicznej. Z drugiej
                strony cieszy mnie reakcja mediów i odzew społeczny, bo
                niekoniecznie wierzę, że wszystkie osoby pracujące w służbach
                socjalnych i wymiarze sprawiedliwości są tam na miejscu i dobrze,
                żeby podejmując decyzje miały świadomość pewnej kontroli. Na pewno
                wiem też, że w Polsce, z różnych powodów, dość opornie przyjmuje się
                idea wspierania rodzin niesostosowanych społecznie czy
                dysfunkcyjnych, tak by miały szansę poradzić sobie same.
                W moim idealnym świecie wyglądałoby to tak: położna rodzinna i
                pracownik socjalny mają pieczę nad kobietą oczekującą dziecka i jej
                rodziną. Wspólnie dyskutują różne aspekty sytuacji i informują o
                możliwych działaniach i pomocy. Potem położna kontaktuje się ze
                szpitalem, w którym rodzić będzie kobieta i nakreśla obraz sytuacji,
                tak, żeby można było zaproponować optymalne postępowanie.
                Oczywiście, w razie potrzeby możliwa jest konsultacja z
                psychologiem. Kobieta wyraża swoje zdanie, które jest respektowane
                bez złośliwego komentowania. Po urodzeniu dziecka kobieta zatrzymuje
                je lub nie - zależnie od swojej decyzji. Jeśli dziecko zostaje z
                nią, otrzymuje pełne wsparcie od służb socjalnych i swojej położnej.
                Wszyscy działają tak, żeby nie wyręczać, ale wspierać i żeby w końcu
                rodzina mogła stanąć na własnych nogach. The end.
                Idealne? No. Niemożliwe? Wierzę, że jednak realne - jeśli będzie nam
                się chciało reagować...
              • joshima Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 01.09.09, 23:15
                alva_alva napisała:

                > A skąd wiesz, że te dzieci mają bardzo dobre wyniki w szkole?

                Bo miewają świadectwa z czerwonymi paskami. Mi to wystarczy.

                > Wątpię w te bardzo dobre wyniki w nauce patrząc na to w jaki sposób się
                wysławi a matka

                No jasne, bo brak wykształcenia jest genetyczny. To już rozumiem jak działa to
                całe sądownictwo, skoro osoba "z branży" tak to widzi.

                > To znowu wie sąd, nauczyciele...

                No właśnie. Nim się zaczęłaś tu mądrzyć trzeba było posłuchać co o tych
                dzieciach mówią nauczyciele. Może byś się tak nie wygłupiła.

                > ...tylko na dokumentach i opiniach specjalistów,

                Specjalistów tak jak ty uprzedzonych do ludzi tylko dlatego, że nie potrafią się
                uczenie wypowiedzieć?
                • alva_alva Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 02.09.09, 07:43
                  Nie jestem uprzedzona. To, że matka wysławia się tak, a nie inaczej jest faktem,
                  bo sama to słyszałam oraz to, że dzieci mające rodziców o tak niskim stopniu
                  wykształcenia mało kiedy osiągają bardzo dobre wyniki w nauce, to też fakty,
                  jest tak w 99 % przypadków. Nie słyszałam o czerwonych paskach, może coś
                  przeoczyłam.Nawet jeśli je mają, to jest to na plus, ale to nie świadczy do
                  końca o tym, że rodzice są wydolni wychowawczo. To tylko jeden z wielu , bardzo
                  wielu punktów, które się bierze pod uwagę.W domach dziecka spotyka się czasem
                  dzieci o bardzo dobrych wynikach w nauce, a jednak są w domach dziecka, bo nie
                  miały warunków w domu do prawidłowego rozwoju, ale te dobre oceny w placówkach
                  to baaardzo rzadkie przypadki.
                  Z tego co słyszałam kurator został zmieniony, a mimo to sąd II instancji
                  podtrzymał postanowienie sądu I instancji, wiec drugi kurator pewnie miał
                  podobną opinię jak pierwszy kurator, a ten drugi to już na pewno zawodowy w
                  takiej sytuacji nagłośnienia sprawy.
                  Nauczyciel wie dużo o uczniu, ale do domu ucznia nie chodzi,do lodówek nie
                  zagląda, do pieluch też nie zagląda czy dziecko nie ma świerzbu albo odparzonej
                  pupy, łazienki nie widzi, nie wie czy mają kanalizację, czy dzieci mają gdzie
                  się umyć albo czy nie śpią w kilkoro na jednym łóżku+ niemowlę, bo rodzice nie
                  mają za co kupić łóżeczka.Może mają bardzo dobre oceny, ale są głodne, mają
                  niedoprane ciuchy, nie dostają leków, bo rodzice nie mają za co ich
                  utrzymać.Tego nie widzimy my tutaj na forum ani media.Media także nie patrzą do
                  włosów czy dzieci maja wszy albo do pieluchy kiedy była zmieniania ostatnio albo
                  czy jest gdzie niemowlę wykąpać lub za co kupić mu pieluchy czy łóżeczko.
                  Chwała im za to, że się dobrze uczą mimo, że rodzice im w nauce nie pomogą, ale
                  dobre oceny nie świadczą o wydolności wychowawczej rodziców.
                  • joshima Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 02.09.09, 17:11
                    alva_alva napisała:

                    > Nie jestem uprzedzona.
                    Jesteś. Bez odbioru. Nie będę z Tobą gadać bo mój tata nie umie się ładnie
                    wysłowić. Mi to w studiach i doktoracie nie przeszkadzało (na szczęście nie
                    wszyscy znali mojego tatę i nie rzucali mi z jego powodu kłód pod nogi) , ale
                    Tobie może uniemożliwić normalną komunikacje ze mną. Jak dla mnie za wysokie progi.

                    • alva_alva Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 02.09.09, 19:25
                      Całkiem możliwe, że twój tata nie umie się pięknie wysławiać, a ty zrobiłaś mimo
                      to doktorat, ale nie o tym rozmawiamy. Twój argument jest kompletnie nie na
                      temat. Pytanie czy spałaś w jednym łóżku z piątką rodzeństwa albo może jako
                      niemowlę leżałaś godzinami w zasikanych pieluchach? Nawet gdybyś się wychowywała
                      w warunkach bez kanalizacji, spała w jednym łóżku z rodzeństwem, nie dostawała
                      leków albo chodziła głodna i brudna,a w kącie byłabyś może cichcem molestowana,
                      to także byś mogła w sumie ten doktorat zrobić, co nie oznaczałoby, że rodzice
                      twoi o ciebie dbali i byli wydolni wychowawczo.Dobre oceny dzieci, to nie są
                      warunki wychowawcze. Warunki wychowawcze to zupełnie inne rzeczy.
                      To, że ktoś zrobił doktorat nie oznacza, że miał super rodziców, którzy tworzyli
                      mu odpowiednie warunki do rozwoju i odpowiednio o niego dbali.
                  • mumi7 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 04.09.09, 13:26
                    Nauczyciel wie dużo o uczniu, ale do domu ucznia nie chodzi,do
                    lodówek nie
                    > zagląda, do pieluch też nie zagląda czy dziecko nie ma świerzbu
                    albo odparzonej
                    > pupy, łazienki nie widzi, nie wie czy mają kanalizację, czy dzieci
                    mają gdzie
                    > się umyć albo czy nie śpią w kilkoro na jednym łóżku+ niemowlę, bo
                    rodzice nie
                    > mają za co kupić łóżeczka.Może mają bardzo dobre oceny, ale są
                    głodne, mają
                    > niedoprane ciuchy, nie dostają leków, bo rodzice nie mają za co ich
                    > utrzymać.

                    Alva, w takim wypadku nie należy odbierać dziecka, tylko wspomóc
                    rodzinę materialnie. Skoro mają dobre oceny, to moim zdaniem
                    oznacza, że dobra atmosfera w domu pozwala im na osiaganie takich
                    wyników. Zatem przeszkody są natury finansowej. Na pewno zaś tego
                    typu przeszkoda nie dyskwalifikuje rodzica do opieki nad dzieckiem.
                    Ianczej przy rozwodzie dziecko zostawałoby zawsze z rodzicem
                    zamozniejszym;-) A tak nie jest - dobro dziecka to nie tylko wyprany
                    ciuch i podwieczorek.
                    • alva_alva Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 04.09.09, 20:11
                      Odpowiedzialni rodzice maja tyle dzieci, na ile ich stać finansowo.Nie ma się
                      ośmioro dzieci, jeśli pieniędzy ma się na wychowanie jednego lub dwóch. Jeśli
                      się tak robi, to to świadczy, ze rodzice są nieodpowiedzialni i niewydolni
                      wychowawczo.Rodzice na pewno dostają pomoc finansową z MOPR-u , ale niestety
                      żeby utrzymać w godnych warunkach małe przedszkole, to trzeba mieć z kilka
                      tysięcy zł miesięcznie.Państwo może pomóc jakiś czas w chwilowo ciężkiej
                      sytuacji, ale nie sponsorować całe życie nieodpowiedzialnych rodziców, którzy
                      nie potrafią zapewnić warunków do wychowania swoim dzieciom. Skoro nie potrafią
                      sami dzieci utrzymywać i je skazują na nędzę, to powinni przystopować z ich
                      posiadaniem.To jest dosyć logiczne.
                      • joshima Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 04.09.09, 21:32
                        alva_alva napisała:

                        > Rodzice na pewno dostają pomoc finansową z MOPR-u
                        O ile mi wiadomo nie korzystają z pomocy finansowej, poza obiadami dla dzieci w
                        szkole. Znów piszesz o czymś o czym nie masz pojęcia, więc ze swoimi mądrościami
                        trafiłaś jak kulą w płot.
                        • alva_alva Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 05.09.09, 09:29
                          Skoro mają darmowe obiady, to korzystają.Obiady to pomoc finansowa.
                          A to, że twoim zdaniem powinni w ogóle dostawać od MOPR-u kilka tysięcy, bo mają
                          kilkoro dzieci, a do pracy się nie śpieszy, to już problem właśnie braku
                          odpowiedzialności rodziców. Państwo nie może sponsorować wszystkich
                          nieodpowiedzialnych rodziców w Polsce, którym nie chce iść się do pracy i którzy
                          bezmyślnie, mimo braku środków do utrzymania, fundują sobie kolejne dzieci.
                          • joshima Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 06.09.09, 23:26
                            alva_alva napisała:

                            > A to, że twoim zdaniem powinni w ogóle dostawać od MOPR-u kilka tysięcy, bo
                            mają kilkoro dzieci

                            Moje zdanie jest tu nie istotne, skoro oni sami ręki po zasiłki nie wyciągają.
                            Szczególnie, że nie są to żadne nieroby tylko rolnicy uczciwie i ciężko
                            pracujący uprawiając ziemię. Tak się składa, że wychowałam się w gospodarstwie
                            rolnym i żadnego rolnika nie posądziłabym o nieróbstwo. Łatwo, zbyt łatwo,
                            przychodzi Ci ocenianie ludzi o których nic nie wiesz.
                            • alva_alva Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 07.09.09, 17:51
                              Żeby wychować w godnych warunkach dziewięcioro dzieci, to trzeba mieć serio
                              porządne zaplecze finansowe.Gdyby zamiast dziewięciu mieli dwoje, to te dwoje
                              pewnie by wychowali we względnie dobrych warunkach, bo finanse, które mają
                              dzieliliby na dwoje , a nie na dziewięcioro dzieci. To zasadnicza różnica i o
                              tym dyskutujemy min., że nie powinno się mieć iluś tam dzieci jeśli stać na
                              jedno lub dwoje i że jest to brak odpowiedzialność.
                              Wątpię, aby przeciętna polska rodzina, w której nawet i ojciec i matka pracują
                              zawodowo i zarabiają te średnie krajowe, byli w stanie utrzymać w godnych
                              warunkach dziewięcioro dzieci plus siebie.
                              Zasiłki, obiady czy węgiel, to pomoc z MOPR-u. Każda forma to pomoc.
                              MOPR czasem nie daje kasy do ręki, a daje właśnie np. obiady czy węgiel, jeśli
                              pracownik socjalny w wywiadach stwierdzi, że pieniądze są źle wydawane, np. na
                              inne cele niż potrzeby dzieci.
                              Może i się wychowałaś w gospodarstwie rolnym, tylko pytanie czy masz ośmioro
                              rodzeństwa? To nie ma nic wspólnego z nieróbstwem, bo może i oni pracują dzień
                              i noc, ale mimo to nie stać ich na dziewięcioro dzieci, więc posiadanie ich jest
                              brakiem odpowiedzialności i skazywaniem tych dzieci na problemy.
                              • turzyca Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 09.09.09, 16:03
                                alva_alva napisała:

                                > Żeby wychować w godnych warunkach dziewięcioro dzieci, to trzeba mieć serio
                                > porządne zaplecze finansowe.Gdyby zamiast dziewięciu mieli dwoje, to te dwoje
                                > pewnie by wychowali we względnie dobrych warunkach, bo finanse, które mają
                                > dzieliliby na dwoje , a nie na dziewięcioro dzieci.

                                Czy Ty wciaz odnosisz sie do rodziny z pierwszego postu? Bo jesli tak, to chyba
                                Ci umknelo, ze Roza jest czwartym dzieckiem w tej rodzinie, a nie dziewiatym. 4
                                to ponad dwukrotnie mniej niz 9. Tak wiec chyba uwagi o utrzymaniu dziewieciorga
                                dzieci to tylko takie ogolne, a nie powiazane z ta dyskusja, nie?
      • laura801 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 02.09.09, 20:16
        a moim zdaniem
        -wystarczy tej pani już dzieci, nie umie o nie zadbać, otrzymywała pomoc, ale
        sobie i dzieciom nie pomogła
        -lekarze wyświadczyli jej przysługę
        -zgadzam się z poprzedniczka, dzieci nie odbiera się z byle powodu, a u nas
        wręcz bardzo sobie trzeba zasłużyć na pozbawienie władzy rodzicielskiej
    • amelia00 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 03.09.09, 13:38
      A ja mam mieszane uczucia w tej sprawie ... Jeśli ta kobieta podpisała dokument, to o co ta cała sprawa??? Ona twierdzi, ze nie wiedziała co podpisuje, ale niewiedza nie jest wytłumaczeniem. Myślała, że podpisue zgodę na "carskie" jak to powiedziała w jednym z reportaży.
      Nie popieram lekarzy, jeśli zrobiliby to rzeczywiście bez jej wiedzy, ale jeśli podpisała dokument, a teraz jak sie zrobil z tego powodu szum medialny, to mówi, że nie zgodziła się na sterylizację, to ja już nie wiem ... Szkoda mi tylko tych dzieci z tych wielodzietnych rodzin, które często nie mają żadnej przyszłości, edukację kończą na szkole podstawowej (choć oczywiście nie jest to regułą) i taka bieda przechodzi z pokolenia na pokolenie.
      • katarzynaoles Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 03.09.09, 17:30
        W medycynie jest inaczej niż w innych przypadkach - to na pracowniku
        służby zdrowia ciąży obowiązek upewnienia się, czy pacjent rozumie
        co podpisuje. Reguluje to Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r.o prawach
        pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (rozdział 5). Dodatkowo te sprawy
        reguluje Kodeks Etyki.
        Pozdrawiam :)
        • amelia00 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 03.09.09, 20:15
          nie uważam, że 4-os. rodzina to już rodzina wielodzietna i tak nie napisałam! Tak jak napisałam, udczucia w tej sprawie mam mieszane... Nie wierzę, że jakiś lekarz dokonałby sterylizacji bez zgody pacjentki lub gdyby nie stanowiłoby to zagrożenia dla życia kobiety. Jaki na w tym "interes"? Nie bronię lekarzy, ale też nie można bazować jedynie na szumnych informacjach podawanych przez media, które chcą poprostu wywołać sensację!
          Uważam, że kobieta powinna wiedzieć co podpisuje, to przecież nie była umowa kredytowa na 5 stron + druk drobnym maczkiem, chodziło o jej zdrowie, o jej dziecko...
          • mumi7 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 04.09.09, 13:29
            Nie wierzę, że jakiś l
            > ekarz dokonałby sterylizacji bez zgody pacjentki lub gdyby nie
            stanowiłoby to z
            > agrożenia dla życia kobiety.

            Mało wiesz o świecie, amelia. Moja mama pozbyła się całej macicy
            podczas usuwania mięśniaków bez pytania jej o cokolwiek, a miała ona
            wtedy 40 lat i jakby chciala, to może mialabym jeszcze rodzeństwo.
            Poza tym nie było dla jej zdrowia żadnego zagrożenia, lekarze to
            przyznali. Jednak operujący ją lekarze postapili wladczo i
            arogancko, niestety byłam wtedy za mloda, żeby coś z tym zrobić
            (bląd w sztuce, pozew).
            • red-truskawa Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 04.09.09, 20:27
              Każda taka sprawa ma dwie prawdy pewnie nikt z nas nie pozna jak bylo na
              prawde- co kierowało lekarzami (arogancja, zadufanie, "syndrom Boga", czy
              fakycznie realne przesłanki medyczne), co kierowało wimiarem sadowiniczym o
              takiej decyzji. Nikt z nas sie nie dowie. Dla mnie faktem jest, ze sposób
              przedstawienia sprawy przez media miał nosic miano sensacji- i to się udało.
              Niejednokrotnie byłam swiadkiem opisywania przez różne gazety postepowania moich
              kolegów po fachu a wiem jak wygladało to na prawde, wiec wiem, ze to co głosza
              media to tylko 15% prawdy odpowiednio przetworzonej.
              Inna sprawa- rodziny wielodzietne. Nie jestem temu przeciwna, jestem za
              posiadaniem kilkorga dzieci, ale nóż mi sie w kieszeni otwera jak widze
              reportarz o "biednej rodzinie z 9 dzieci i 10 w drodze" i błaganie o datki,
              pieniadze, dary. Za każdym razem trzesie mnie- gdzie Ci ludzie mieli rozum aby
              tyle dzieci "naprodukowac" i nie myslec o ich utrzymaniu a teraz wszyscy maja
              sie litowac i pomagac.Czy stac ich było na 8 i tylko na 9 zabrakło?! Nic mnie
              tak nie wkurza jak brak odpowiedzialnosci takich rodziców. Moze zaraz mnie
              zlinczujecie- ale uwazam ze w takich sytuacjach powinno sie przymusowo podawac
              srodki antykoncepcyjne.
              • joshima Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 04.09.09, 21:35
                red-truskawa napisała:

                > nóż mi sie w kieszeni otwera jak widze
                > reportarz o "biednej rodzinie z 9 dzieci i 10 w drodze" i błaganie o datki,
                > pieniadze, dary.

                Zgadza się, ale ta rodzina nie prosi o pomoc finansową tylko żeby im oddać
                dziecko. Inna sprawa, że lekarze zatrzymali u kobiety laktację i teraz nawet jak
                jej zwrócą dziecko to jego wykarmienie będzie ją kosztować znacznie więcej niż
                powinno.
                • alva_alva Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 05.09.09, 09:37
                  Normalny człowiek powołujący na świat dziecko liczy się z sytuacją, że dziecko
                  ma swoje potrzeby.Normalny rodzic liczy się z możliwością, że będzie trzeba
                  dziecko dokarmiać albo karmić butelką czasem i wie, że musi dziecko utrzymać też
                  wtedy.
                  A co jak to dziecko zachoruje i będzie trzeba kupić leki? To co?
                  Czy w okresie niemowlęcym czy w okresie późniejszym potrzeba na dziecko kasy.
                  Nie ma znaczenia czy to będzie mleko dla dziecka czy leki jak będzie miał 5 lat
                  czy aparat ortodontyczny jak będzie miał 8 lat.Tysiące rzeczy mogą po drodze wypaść.
                    • joshima Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 06.09.09, 23:28
                      Najbardziej to teraz cierpi dziecko, które jest teraz chowane przez obcych ludzi
                      zamiast przez własną matkę, bo tak zadecydował jakiś urzędas.
                      No chyba, że było zapotrzebowanie na zdrowe niemowlę. To może nawet jest temu
                      dziecku dobrze, tylko jakim kosztem?
                      • magg79 Re: sprawa małej Róży- łamanie praw kobiet 09.09.09, 13:04
                        Również jestem tą sprawą zbulwersowana. Sama jestem mamą, a moja
                        córeczka jest w wieku małej Róży.
                        "> No chyba, że było zapotrzebowanie na zdrowe niemowlę."
                        Niestety też tak to widzę.
                        Sama zetknęłam się z taką oto historią, która miała miejsce wiele
                        lat temu, w mojej dalekiej rodzinie. Bezdzietne, mocno starsze już
                        małżeństwo, chcące adoptować dziecko, dostało namiary na pewną panią
                        sędzinę. Pani sędzina obiecała im, za odpowiednią sumę pieniędzy
                        oczywiście, że jak tylko "będzie miała okazję", odbierze jakiejś
                        rodzinie zdrowe dziecko. Tak też zrobiła. Parę miesięcy później owa
                        starsza para adoptowała niemowlę. Gdyby adopcję próbowali
                        załatwić "normalnym tokiem", pewnie nigdy nie przyznanoby im
                        dziecka, bo z wielu względów nie kwalifikowali się na rodzinę
                        adopcyjną. Obawiam się, że w tym przypadku mogło być podobnie, bo
                        niestety podziemie adopcyjne w Polsce nadal kwitnie w najlepsze. :(
    • wilma.flintstone Ciekawe... 11.09.09, 08:08

      ...ze nie widzialam jeszcze podnoszenia larum o lamanie praw kobiet
      w taki sposob:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,97659,7004809,Uklucie_ideowe.html

      Tak mozna?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka