kmicico
10.10.09, 16:02
W poniedziałek rano spóldzielnia zleciła "przycinkę" dwóch drzew pod moim blokiem naprzeciwko moich okien. Były to piękne brzozy wysokie na jakieś 10 metrów. Rozumiem jeśli tyczyło by się to pielęgnacji gałęzi, ale te drzewa zostały oszpecone ponieważ ucięto im czubki, a właściwie zostały tylko kikuty z gałęziami o wysokości 6-7 metrów. Teraz kilka pytań, kto wpadł na taki "genialny" pomysł? (jestem pewny że któryś z sąsiadów zgłosił że mu robaki do mieszkania wchodzą hehe skaczą na 3 metry bo taka odległość końca gałęzi od okien), czy takie obcinanie "pielęgnacja" drzew jest prawidłowa? czy na zawołanie jednej osoby można robić samowolkę i to tak szpecącą i głupią?. Jak to jest poza tym w/w przypadkiem, czy spółdzielnie mieszkaniowe nie powinny konsultować wycinki, przycinki jakiejkolwiek z jakąś jednostką zajmującą się ochroną środowiska? np. przy UM. Według mnie to czysty wandalizm tak szpecić otoczenie w tak bezsensowny sposób, bo rozumiem przycinka kilkadziesiąt centymetrów ale nie prawie 4 metry. Czy nie jest pięknie spojrzeć latem czy wiosną przez okno na pięknie kwitnące drzewa, zieloną trawkę, pięknie przystrzyżony żywopłot... ? niż na ulicę, blok kilkanaście metrów dalej i dziesiątki różnokolorowych .. samochodów na parkingu ... wolę przyrodę !!!