azkadellia
21.10.09, 00:32
Wczoraj byłam w restauracji Burger King w Galerii Jurajskiej. Pomimo tego, że
obok jest 4 inne fast foody, postanowiłam zjeść coś w Burger Kingu, ponieważ
nie miałam nigdy okazji nic spróbować. Szkoda, że najpierw płaci się za
jedzenie, bo gdyby było inaczej, to bym nie zapłaciła. Akurat dokładnie widać,
jak chłopaki przygotowują posiłki. A wyglądało to strasznie. Osoba
przygotowująca coś w stylu hamburgera, bawiła się z tym tyle czasu, że
masakra, jakby robiła to pierwszy raz. Zamówiłam 2 takie same kanapki, a o
dziwo miały inny smak. Jedna przepełniona była majonezem, a druga jakimś
dziwnym ostrym sosem. Ponadto wszystko z tych kanapek wypadało, jedno z drugim
się nie trzymało. Szybciej i precyzyjniej można zrobić taką bułkę w domu. Inna
osoba, natomiast podczas przygotowywania lodów oblała lodem cały kubeczek oraz
swoją rękę, następnie szukała chusteczek, jednak nie mogła ich znaleźć, po
czym poszła po kierownika. Później zaczęła wycierać kubeczek od lodów
chusteczką, ale kierownik (chociaż w nim odezwała się przyzwoitość) zabrał
tego loda i kazał przygotować nowego. Inny pracownik w tym czasie liczył
torebeczki do frytek, ciekawe czy muszą dziennie wykorzystać daną ilość
opakowań. Dla mnie zero dla obsługi za przygotowanie i smak gotowego produktu.
Nie dziwię się, że nie ma tam nigdy kolejek do kas. Masakra