ja.s.i.u
12.12.09, 18:00
Niech to będzie wątek dla osób, które z tego miasta wyjechały. Niech opiszą
krótko motywy, jakie kierowały nimi w podjęciu decyzji o zmianie miejsca
pobytu, o wyjeździe z Częstochowy
Niech nie będą to "gazetowe" gdybania i przypuszczenia, niech to będą
prawdziwe motywy ludzi, którzy urodzili się w Częstochowie, a teraz przyszło
im żyć w innych miastach, a nawet krajach.
Logiczne, że powinienem zacząć od siebie. Powód był tylko jeden. W
Częstochowie miałem pracę, która nie była może i opłacana najgorzej, ale
gwarantowała mi zaledwie egzystencję. Pojawiła się możliwość wyjazdu. Nowa
praca, wymagająca (choćby język, ale przede wszystkim doświadczenie zawodowe i
wiedza), ale i nieporównywalnie lepiej płatna. Mam te same warunki, co tubylcy
(stawkę, podatki, ale i ubezpieczenie), no i w końcu umowę o pracę na czas
nieokreślony. Znalazłem nie tylko dobrą pensję, ale przede wszystkim
interesującą (choć naprawdę niełatwą) pracę, i doskonałą atmosferę w firmie.
Coś za coś, głównie stres, bo wszystko nowe - lekarz, urzędnik, co i gdzie
załatwić, ale pokonywanie tych codziennych drobnych problemów też daje
dodatkową porcję dobrej adrenaliny i satysfakcję.
W Częstochowie nie miałem możliwości nie tylko otrzymać obecnej pensji za
jakąkolwiek pracę. Nie miałem również na tyle interesującej pracy, by móc się
w niej naprawdę spełnić, a co do atmosfery, sami wiecie. Jeśli jeden ma
złotówkę więcej na stawce od drugiego, to już powstaje zawiść. Tutaj tego
problemu nie ma. Nikt nie zna stawek, nikt się tym nie interesuje.
W Częstochowie aquapark miałem w Tarnowskich Górach, ale jeździłem rzadko.
Czasem jakaś pizzeria, czy lody. Nie za często, bo jednak komfortu
finansowego, jak chyba większość w Częstochowie nie czułem. Teraz może nie mam
widoku z okna na wieżę jasnogórską, ale za to nie zastanawiam się na co mi
wystarczy w konkretnym miesiącu. Po prostu wystarczy. A że nie wyobrażam sobie
wstawania o czwartej rano, by się do lekarza zapisać, że nie rozumiem, co to
kolejka do specjalisty, no cóż tych wrażeń akurat mi nie brakuje. Może czasem
brak rodziny, znajomych, choć z drugiej strony to tylko 10 godzin doskonałej
drogi (do Opola autostrada) i telefon (połączenia z Polską w ramach
abonamentu). Mógłbym w każdej chwili wrócić, pewnie pracę bym jeszcze znalazł.
Czemu tego nie robię? Nadal byłaby to praca zapewniająca jedynie przeżycie i
nic więcej. Dlatego nie będę zabierał miejsca pracy tym, którzy tam zostali.
Może ciężko, ale chyba w Częstochowie lżej nie było. Jeśli bilans plusów i
minusów się zmieni, może wrócę. Piszę może, choć wcale mi jakoś do tego nie
tęskno.