head-cancer
29.12.09, 14:29
Wczoraj z jednego z wyższych pięter wieżowca na dzielnicy Wrzosowiak, zaraz obok knajpy A Donk jakiś małolat z deficytem wyobraźni zupełnie świadomie rzucał petardami prosto pod nogi ludzi idących chodnikiem lub stojących na przystanku autobusowym - jedna z takich upadłą praktycznie metr obok mnie. I nie były to te klasyczne żółte kurduple z siarką na końcu tylko jakieś grube berty bo huku było co nie miara. On miał pewnie z tego kupę radochy, bo debile już tak mają, że się cieszą jak jest głośno, ale przechodnie już nie.
Teraz niech komuś stanie się od takiej petardy krzywda zostanie poparzony lub dostanie ataku serca to kto za to odpowie, skoro taki małoletni demon intelektu jest zupełnie anonimowy bo chowa się do mieszkania zaraz po odpaleniu tego draństwa i wyrzuceniu go za okno? Sprzedawca petard? Wątpię.