maur0
09.06.10, 23:40
Też na "zawodziu" miałem problemy . Przyjechałem o godz.10 z bólem
zamostkowym i drętwiejącą ręką i przesiedziałem na krzesełku przed
gabinetem do godziny 23 - kiedy to po paru badaniach które trwały
prawie 12 godzin stwierdzono u mnie zawał serca. Cały dzień w warunkach
beznadziejnych w tłumie pacjentów raz stałem raz siedziałem na
korytarzu z zawałem serca - w każdej chwili mogłem tam umrzeć .
Też mogłem umrzeć prawidłowo .