mirage75 09.08.10, 22:18 W tym miescie naprawde nie da sie nic zrobic.Slyszac te zenujace tlumaczenia coraz bardziej zaczynam w to wierzyc. Ten system jest naprawde praktyczny. Miasto samo osuwa sie na kolana.Nie trzeba T.W. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Gośc Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: *.adsl.inetia.pl 09.08.10, 23:05 Masz rację, miasto bez perspektyw, ustawione tylko na potrzeby kleryków i ich sympatyków (może kuria dołoży to przecież też kierowcy) . Z miast posiadających wspomniane zegary przytoczyłbym Toruń (byłem pozytywnie zaskoczony gdy je zobaczyłem i spostrzegłem o co w nich chodzi...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: forys Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: 193.138.241.* 09.08.10, 23:26 Zgadzam się system jest fajny ale w miastach gdzie są korki!U nas jedyne korki są w alejach spowodowane przez pieszych wciskających się pod koła oraz "L",dlatego uważam to za zbędny wydatek po Częstochowie naprawdę jeździ się lekko w porównaniu z większymi miastami(pracując w Krakowie dystans 14.5km w godzinach szczytu pokonywałem w 75min).Inną sprawą jest to że Częstochowa to wielka dziura na mapie Polski,nawet mniejsze miasta pod każdym względem mają się lepiej!pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Limonek Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 10.08.10, 00:22 "Reakcje kierowców na informację, że do załączenia światła zielonego pozostaje np. sto sekund, mogą być różnorodne. Dla niektórych będzie to sygnał, że można jeszcze wykonać rozmowę przez telefon komórkowy, lub dla innych - powód do wjeżdżania na skrzyżowanie przy świetle czerwonym, "bo nie mogę tak długo czekać"." A ja nie rozumiem tej wypowiedzi. Jeśli ktoś wjedzie na czerwonym świetle ryzykuje kilkoma punktami i 500 zlotowym mandatem = jest idiotą. Dla mnie pomysł z zegarem jest kapitalny. Często stoję na skrzyżowaniu i szlag mnie trafia, bo światło trwa 3 minuty. Co innego jeśli wiem, że te 3 minuty mam czekać, to właśnie jest dobre. Mogę sobie zmienić muzykę w aucie, zapalić papierosa itd. Swietne jest też to, gdy dojeżdżając do świateł widzę, że nie zdążę przejechac na zielonym. Zdążę zwolnić. Mogę na pęczki wymienić świateł w Częstochowie, gdzie absolutnie nie da się przewidzieć czy człowiek zdąży przejechać czy ryzykuje mandatem za szarżę na czerwonym. Ktoś kto tego nie rozumie nie nadaje się do decydowania o sprawach dotyczących dróg w mieście. A kolegę, który twierdzi, że w Czestochowie korki są w alejach pozdrawiam. Widać, że autem jeździ 200 m w niedzielę do kościoła i z powrotem. Korki robią się w najmniej spodziewanych miejscach właśnie przez beznadziejnie ustawione światła. Klasycznym przykładem indolencji w tej materii jest skrzyżowanie Kiedrzyńskiej z Dekabrystów. Ktoś kto tam ustawiał światła powinien płacić teraz miesięczny koszt ich obsługi. Większej głupoty niż na tym skrzyżowaniu nie widziałem nigdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
artutitu2 Re: Ile poczekamy na zielone światło? 10.08.10, 00:52 Jeśli w MZDiT uważają, że zegary odliczające czas do zmiany śwateł to droga inwestycja i Częstochowy na to nie stać to niech sobie przpomną ile wydali na ścieżkę rowerową na Dekabrystów, która jest totalnym "bublem". Argumentów o rzekomym pogorszeniu bezpieczeństwa na dodze przez działanie "zegrów" nie będę nawet komentował. Uważam, że Częstochowy nie stać przede wszystkim na utrzymywanie nieudolnych i niekompetentnych urzędników z MZDiT. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3333 Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: 193.138.241.* 10.08.10, 01:38 Limonek zupełnie nie masz racji nie mam urazy do 200m jednak zapraszam na piwo do Krakowa lub Wrocławia,ty prowadzisz!!!W Częstochowie nie ma ruchu!!!piotrek3333@onet.ue Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk drogowcy bawią się w psychologów, wow! 10.08.10, 08:32 jacy oni wszechstronni, z góry wiedzą, co zrobią kierowcy, genialne!!! O wszechwiedzący, tylko w waszym mieście musi być taki czar, że kierowcy zachowają się nie tak jak zwykle ale tak jak wy sobie wymyśliliście. I to wszystko po to, żeby ni ekupić tych liczników? Tyle zachodu? Co wam tak zależy, żeby ich nie kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: drogowcy bawią się w psychologów, wow! IP: *.adsl.inetia.pl 10.08.10, 09:29 nie wiem tylko o co tyle huku? nie sa potrzebne w naszym kraju zadne inne pierdoly na skrzyzowaniach, wystarczy to co jest, tylko zacznijcie cepy myslec o jezdzie jak prowadzicie samochod to i przepustowosc przez skrzyzowania bedzie nie 10 ale 20 % szybsza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a znajac zycie i mentalnosc POLAKÓW to z 60% wypowiadajacych sie nie jezdzi samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: drogowcy bawią się w psychologów, wow! 10.08.10, 17:43 Myślę, że masz racje, przecież wiadomo, że Polacy na wszystkim się najlepiej znają, np. drogowcy znają się najlepiej na socjologii i psychologii a socjologowie i psycholodzy na ruchu pojazdów i urbanistyce. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 Nie widzisz skali marnotrawstwa paliwa/energii? 11.08.10, 00:46 to dojrzyj ją, a zrozumiesz jej związek z (nie)płynnością ruchu i precyzyjną informacją dla kierowców Odpowiedz Link Zgłoś
lucasdzihad współczuję Wam Częstochowianie 10.08.10, 01:10 Macie durnia za Prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3333 Re: współczuję Wam Częstochowianie IP: 193.138.241.* 10.08.10, 01:40 Wy macie durnia za prezydenta!tylko jeszcze powiedź kto jest kto!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonim Re: współczuję Wam Częstochowianie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.10, 12:51 Właśnie wszyscy likwidują światła bo są zbyt drogie w utrzymaniu a nasza "WŁADZA" ciągle instaluje nowe. Chyba chodzi o ciągłe organizowanie przetargów ??? ŁUBU DUBU niech nam żyje prezes naszego klubu !!! Odpowiedz Link Zgłoś
brak-uje Ile poczekamy na zielone światło? 10.08.10, 02:17 Dla mnie ta cała argumentacja wygląda trochę jak "co by tutaj wymyśleć aby tego nie montować" naopowiadali się kompletnych bzdur, nawet pewnie tych liczników nie wiedzieli na oczy, widać że zielonego pojęcia o nich nie mają (mogli chociaż swoje wątpliwości - pytania skierować do producentów) a nie teraz się błaźnią, po tym jak producenci ośmieszyli ich niekompetencje i kompletny brak przygotowania przytoczyli stwierdzenie znane w całej Polsce "brak pieniędzy" , tak samo jak w ZUS , od początku istnienia mówi się że brak ,ale na nowiutką siedzibę z marmurowymi kostkami za 20 mln w Warszawie znalazło się bez większych trudności... Mi to wygląda na to że ktoś ma interes w tym żeby tego nie montować, lub same firmy nie dały odpowiednio w kopertę, i ci teraz chcą się zemścić... Odpowiedz Link Zgłoś
via8 Re: Ile poczekamy na zielone światło? 12.08.10, 14:09 gościu! chyba jesteś chory! co za porównanie z ZUS-em? widziałeś budynek mzd cz-wa z zewnątrz i w środku? czy wiesz, że nie mają za co wymieniac żarówek na tych światłach co działają? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: west Ile czasu mamy, aby nie złapało nas czerwone IP: *.proxy.aol.com 10.08.10, 03:33 Polscy kierowcy nie są jeszcze w pełni przygotowani mentalnie do zwiększonego ruchu na drogach. Sprawa kultury jazdy poprawia się od jakiegoś czasu, ale jest w tym zakresie jeszcze sporo do zmiany na lepsze. Paradoksalnie te zmiany zostaną wcześniej wymuszone w miastach o większym ruchu. Coż, jezeli ty nie wykarzesz się uprzejmością wobec innych, inni zareagują podobnie. Na zasadzie, nie rób bliźniemu, co tobie niemiłe. Również system sygnalizacji na skrzyżowaniach nie jest realizowany z uwzględnieniem zasad należytego bezpieczeństwa. Wymaga on znacznych usprawnień, szczególnie w zakresie organizacji dla poszczególnych skrzyzowań i tras (często do poprawy sytuacji wystarczy doświadczenie i przede wszystkim zdrowy rozsądek, z którym trzeba się urodzić). W krajach, gdzie liczba samochodów jest zbliżona do liczby mieszkańców, przetestowano szereg systemów sygnalizacji świetlnej. Popularne jest odliczanie na skrzyżowaniach, lecz tylko z tej strony, gdzie ukaże się czerwone światło. Im obszarowo większe skrzyzowanie, tym wcześniej zaczyna się odliczanie (nawet od około 40 sekund). Na standardowych skrzyżowaniach czas wyświetlania rzędu 15 sekund zupełnie wystarczy. Do tego dolicza się kilka sekund, w zależności od wielkości skrzyżowania, kiedy oba przecinające się kierunki mają czerwone. Nigdy, podkreślam, nigdy nie wyświetla się ile sekund pozostało do zapalenia się zielonego światła. Kierowcy mają cały czas uważać na to, co dzieje się wokół! Paradoksalnie, niebezpieczne początkowo były skrzyżowania, gdzie przekroczenie, nawet nieznaczne, owocowało wysokim mandatem, do którego jako dowód dołączane było wykonane automatycznie zdjęcie. Niedoświadczeni kierowcy dojeżdżając do takiego skrzyżowania albo przyspieszali, lub co gorsze wystraszeni możliwym mandatem niepotrzebnie gwałtownie hamowali, narażając się na najechanie z tyłu. Gdy liczba skrzyżowań miejskich z fotoradarem robiącym zdjęcia we wszystkich kierunkach znacząco wzrosła (do kilkuset w mieście wielkości Warszawy), ruch uległ znacznemu uspokojeniu. Przy obecnej, zwiększającej się liczbie fotoradarów nigdy nie wiadomo, gdzie można pozować do kolejnego zdjęcia. Zastosowanie tych kilku uwag niewątpliwie zwiększyłoby bezpieczeństwo jazdy w wielu polskich miastach. Nie wspomnę o zmniejszonych wydatkach na leczenie oraz naprawę samochodów. Nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Wystarczy skorzystać z cudzych doswiadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eko Re: Ile czasu mamy, aby nie złapało nas czerwone IP: *.ue.poznan.pl 10.08.10, 14:14 Według mnie właśnie najbardziej potrzebna jest informacja za ile zapali się zielone światło, ponieważ właśnie wtedy kierowca jest przygotowany do ruszenia i nie hamuje ruchu, czyli nie powinno być info kiedy zapali się czerwone, wtedy kierowcy powinni uważać. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 całkowita płynność wymaga odliczania i do zieloneg 11.08.10, 00:38 i do czerwonego, gdyż precyzyjna informacja podawana cięgle i widoczna już z odległości kilkuset metrów jest warunkiem właściwego rozplanowania prędkości w czasie. Właściwego czyli takiego które umożliwia zarówno ograniczanie hamowania jak i intensywnego przyspieszania. postój i ruszanie z miejsca to zas sytuacje skrajne które należy wogóle eliminować Odpowiedz Link Zgłoś
starszysikawkowy Niekompetentna osoba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.08.10, 06:15 Taką opinię może przedstawić osoba która się na tym nie zna!!!!!!!!bo siedzi za biurkiem i d..y nie wychyli poza nie i dlatego nic nie widzi. W wielu krajach są takie urządzenia i spełniają swoją pożyteczną rolę. Nie trzeba montować takich urządzeń wszędzie ale tylko w tych miejscach gdzie są potrzebne albo wręcz niezbędne i wtedy sprawa kosztów jest drugorzędna.Na przykład pojazdy skręcające z DK1 w ul.Krakowską a szczególnie kierowcy MPK zaczynają hamować 100-120 metrów od skrzyżowania( mając zielone) i przez to blokują inne pojazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
martin102 Ile poczekamy na zielone światło? 10.08.10, 07:33 Nas to na nic nie stać!!! Nas stać na obsługę pielgrzymek, związanych z nimi sztabów kryzysowych, obsługę medyczną, sanitarną, policyjną itp. itd. Poza tym to już dla usprawnienia życia mieszkańców pieniędzy nie ma!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skl_no scz_no Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: 212.87.235.* 10.08.10, 08:01 Częstochowa syf - jeżdżę w Krakowie na takich skrzyżowaniach i nie widzę żeby było gorzej. Pewnie lepiej wydać na kolejny pomnik lub fontannę. ale ludzie są oporni i zatwardziali a to oznacza że czas na zmianę - wymiana na świeżą krew. Odpowiedz Link Zgłoś
kretek_bladzi Ile poczekamy na zielone światło? 10.08.10, 08:12 Piszę z miasta, gdzie od pewnego czasu są "odliczacze" i bez złośliwości zapraszam częstochowskich urzędników drogowych do zobaczenia jak to działa w praktyce, bo jak na razie bardzo ładnie to funkcjonuje. Temat newralgicznych przejść czerwone/zielone lub zielone/czerwone nie istnieje, bo na 5 sekund przez zmianą licznik gaśnie i na żółte czeka się "tradycyjnie". Z tym, że ono może pojawić się po sekundzie a może po pięciu, więc nie ma mowy, żeby kierowcy sobie odliczali jak na torze F1. Człowiek na światłach jest w stanie skupić się na 30-45 s i jeśli po tym czasie światło nie zmienia się, niecierpliwi się i może zacząć wjeżdżać na skrzyżowanie. Od kiedy upriorytetowiono przepustowość kosztem wygody i powprowadzano stu- czy studwudziestosekundowe (!) cykle taki licznik dla oczekujących działa uspokajająco. Wiadomo, że za te 96 sekund zielone się pojawi :) A czy ktoś w tym czasie grzebie w schowku, w nosie czy pod spódnicą współpasażerki - kogo to obchodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
ulisses_czwa Ile poczekamy na zielone światło? 10.08.10, 09:41 Sprawy nie odpuszczę, bo jestem przekonany o jej słuszności. Utwierdzają mnie w tym nie tylko pozytywne efekty działania takich tablic w innych miastach, ale i pozytywne nastawienie naszych kierowców. Nie mogę pogodzić się z uzasadnieniem, ale też informacją o kosztach. Uważam, że zestaw takich tablic mozna byłoby zamontować na co najmniej kilku wiekszych skrzyżowaniach nawet jeszcze w tym roku. Środki mozna uzyskać z oszczędności poprzetargowych, a takie się wciąż pojawiają - zwłaszcza, że koszt takiego zestawu nie jest porażający. Taka jedna tablica - z tego co sprawdzałem - to około 2 tysięcy złotych. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 koszty wogóle nieporównywalne z oszczędnościami 11.08.10, 00:41 a jeżeli urzędasy uywają takich "argumentów" to oznacza ze nie mają pojącia o podstawach fizyki, o mototechnice nie wspominając Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pinio Ilu jeszcze takich idiotów jest w szeregach IP: 109.197.40.* 10.08.10, 09:51 urzędniczych? Czy przez takich osłów zawód urzędnika długo będzie jeszcze kojarzył się z miernotą. Odpowiedz Link Zgłoś
assijka Ile poczekamy na zielone światło? 10.08.10, 10:07 Interesujące...Od kliku miesięcy w Zielonej Górze na największych skrzyżowaniach są zamontowane zegary-nikt nie szarżuje kiedy zostało kilka sekund zielonego, mniej kierowców przyjeżdża na czerwonym<przepraszam: na późnym żółtym>. Jest bezpieczniej i ruch bardziej płynny. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia336 Ile poczekamy na zielone światło? 10.08.10, 10:34 Zegary zdecydowanie poprawiłyby płynność i bezpieczeństwo ruchu miejskiego.Argumenty przeciwników ( w stylu"ktoś będzie się spieszył i wjedzie na czerwonym..." nie mają żadnego sensu. Odnoszą się do marginesu kierowców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z INNEGO MIASTA Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.10, 11:13 A głupoty gadają, że aż strach! Na kilku skrzyżowaniach pojawiły się "liczniki", bardzo ułatwiają życie. Polecam takie rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasztan Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.10, 12:01 Jak samochody dłużej stoją na światłach to więcej paliwa zużywają więc większa kasa do miasta idzie za akcyze w paliwie. I to tutaj jest problem, a nie to, że jak ktoś będzie czekał 100sekund (pokażcie mi takie światłą w czestochowie) to pojedzie na czerwonym bo mu się spieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wnuczek emeryta Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.10, 12:42 Jak ktoś napisał wyżej. Na razie magistrat wyraził chęc przyjęcia kopert,(lub szuka kogoś z rodziny co by się tym biznesem zajął)teraz musi się znaleśc firma która koperty będzie chciała dac a to potrwa. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 99% nie rozumie rewolucyjneg znaczenia odmierzaczy 10.08.10, 20:29 dla odmiany transportu. takiej odmiany która może skutkować 2- 3krotną "na dzień dobry" redukcją wszelkich kosztów premieszczania, z perspektywicznie kilkunastokrotną. zamiast łopatologicznego tłumaczenia hasła-klucze do samodzielnych przemyśleń :płynność, energochłonność ruchu, zapotrzebowania na moce chwilowe, hałas, sprawność napędów, optymalizacja pojazdów ..a dla bystrzejszych i lepiej wyedukowanych :optymalny model przemieszczania. Co zas do postawy władz: nie dziwi mikrosabotaz ogrniczonych podrzędnych urzędasów, skoro na szczeblu centralnym usprawnienie blokowane jest od roku 1998 na wszelkie wątpliowści dot usprawnienia odpowiadałem naportalu edroga.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasiu... Brak pieniędzy - zlikwidujcie sygnalizacje zbędne! IP: *.dip.t-dialin.net 10.08.10, 20:33 I pieniądze się znajdą. Mądrzy nigdy nie idą w ilość, ale w jakość. Czy ktokolwiek myślał, które z sygnalizacji świetlnych można byłoby zastąpić choćby niewielkimi rondami. Przykład ewidentny, to skrzyżowanie Dekabrystów i Kiedrzyńskiej. Tam rondo wystarczyłoby w zupełności. A takich kwiatków w Częstochowie jest dużo więcej. Mądrale z Urzędu Miasta nie będą chyba twierdzić, że znajdzie się choćby jeden, co to będzie pędził osiemdziesiątką przez rondo na przełaj. A więc będzie bezpiecznie i ruch się upłynni i uspokoi. A te sygnalizacje, które muszą pozostać niech będą naprawdę nowoczesne. Tu nie chodzi tylko o pętle indukcyjne, tuż przed skrzyżowaniem. Pętla kilkadziesiąt metrów przed skrzyżowaniem wykryje lukę w ruchu i usprawni włączenie się "zielonego" dla kierunku prostopadłego. Może warto zastosować tzw. światło pilotowe, położone kilkadziesiąt metrów od skrzyżowania, żółte pulsujące, które będzie sygnalizować kierowcom, że należy zwolnić, bo światło na skrzyżowaniu się zmieni. Takie światła pilotowe sprawdzają się doskonale choćby w Niemczech. A takie światła są o wiele tańsze, niż zegary. Problem w tym, że mądrale z UM wiedzą swoje. Gdyby jeszcze ta wiedza była poparta choćby kierunkowym wykształceniem, ale nie. Cała wiedza opiera się na dotychczasowej złej praktyce i braku choćby elementarnych wiadomości na temat organizacji ruchu drogowego. Częstochowa jest miastem prostym do organizacji ruchu, ale filozofia Murphy'ego mówi, że: Wiedza i doświadczenie przychodzą z wiekiem. Najczęściej jest to wieko od trumny. Nie, nie proponuję modlitwy za pracujących w częstochowskim drogownictwie słowami: "Niech aniołowie zabiorą cię do nieba", ale coś z tym działem trzeba byłoby zrobić. Tylko co? Obecny PO prezydenta komisarz zrobił króciótką karuzelę (zastępca na szefa) i czy cokolwiek z tego wyszło? Bo na końcu chciałbym przytoczyć sławne Roystera uogólnienie prawa Murphy'ego: Jeśli udoskonalasz coś dostatecznie długo – na pewno to zepsujesz. Potwierdzeniem tych słów jest zepsuty do cna układ komunikacyjny Częstochowy, za długo udoskonalany przez ciągle tych samych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
johny5678 Ile poczekamy na zielone światło? 10.08.10, 22:46 Wypowiedź wiceprezydenta pokazuje całkowitą niekompetencję częstochowskich drogowców. Nie przyjmują argumentów, że zegary takie poprawiają płynność ruchu i jego bezpieczeństwo. Praktyka innych miast pokazuje, że to dobre rozwiązanie. Ale nasi drogowcy wiedzą jak zwykle lepiej. A kluczowe decyzje o komunikacji podejmuje p. Kurpios, który nawet nie ma prawa jazdy. Bardzo bym chciał, żeby takie zegary pojawiły się też w Częstochowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Limonek Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 11.08.10, 00:02 west Nigdy, podkreślam, nigdy nie wyświetla się ile sekund pozostało do zapalenia się zielonego światła. Kierowcy mają cały czas uważać na to, co dzieje się wokół! A co to żużel jest do cholery?? Ty masz uważać żeby komuś w tyłek nie wjechać i to jest twoim jedynym obowiązkiem na drodze! kasztan I to tutaj jest problem, a nie to, że jak ktoś będzie czekał 100sekund (pokażcie mi takie światłą w czestochowie) to pojedzie na czerwonym bo mu się spieszy. Pokazuję ci takie światła w Częstochowie - skrzyżowanie Dekabrystów z Kiedrzyńska, najbardziej idiotyczna sygnalizacja jaką widziałem. Czas oczekiwania: około 2 minut, przy pustym przebiegu z różnych stron! Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 21 wiek, oszczedność energii. słyszał ? 11.08.10, 00:33 Gość portalu: Limonek napisał(a): > A co to żużel jest do cholery?? Ty masz uważać żeby komuś w tyłek > nie wjechać i to jest twoim jedynym obowiązkiem na drodze! nie tylko. Jako że od ponad 100lat ziemia jest zatruwana przez szybkich i wściekłych w blachosmrodach, a wszelkie koszty związane z niepłynnością ruchu idą w miliardy rocznie, przeto obowiązkiem zarówno kierowców jak i organizatorów ruchu jest temu zapobiegać m.in. przez dążenie do całkowitej płynności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: west Do limonka i innych teoretyków IP: *.proxy.aol.com 11.08.10, 01:54 Zasady o których wspomniałem poprzednio nie zostały wymyślone przeze mnie. Powstały w oparciu o analizę przyczyn wypadków. Uwzględnione zostały również psychologiczne aspekty informacji udzielanej kierowcom. Chciałbym skromnie zwrocic uwagę na fakt, że cmentarze usłane są kierowcami, którzy mieli pierwszeństwo przejazdu. Odliczanie na czerwonym świetle, dodatkowo motywuje do szybkiego startu bez zwracania uwagi na sytuację na skrzyżowaniu. Zdejmuje z kierowcy odpowiedzialność, Mówi, masz wolną drogę, co nie zawsze jest zgodne z prawdą. To jak właśnie jak start w Formule I. Jeżeli ktoś jadący prostopadle zagapił się, jest chory, pijany lub pod wpływem narkotyków i wjechał za późno na skrzyżowanie, uderzy w twój samochód, jeżeli pomimo posiadanego pierwszeństwa przejazdu nie zachowasz ostrożności. Startując łagodnie, bez emocji związanych z odliczaniem, ruszysz o 1- 2 sekundy później, co może uratować ci życie w tej krytycznej sytuacji. Dodatkowym zabezpieczeniem jest czerwone światło przez 2-3 sekundy jednocześnie na obu przecinających sie kierunkach. Policz ile metrów pokona w tym czasie samochód chcący zdążyć przejechać na zielonym, którego już nie ma, jadący 80-100 km/godz. Jaką korzyść będzie miał ktoś jadący zgodnie z przepisami z zaoszczędzenia kilku sekund, jeżeli konsekwencje wypadku oderwą go od codziennego życia na długo, jeżeli nie na zawsze. W ruchu drogowym obowiązuje niepisana zasada ograniczonego zaufania. Pomijają ją ci, którym wydaje się, że będą żyć wiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 teoretyczne ryzyko vs kilkunastokrotne zaoszczę- 11.08.10, 08:42 -dzenie kosztów , wszelkich kosztów przemieszczania łącznie z tzw zewnętrznymi. eliminacja spalin, hałasu i korków z miast jest wystarczajaco ważnym powodem by podejmować trud wprowadzania takich usprawnień,a wszelkie przypadki niegrzecznych zachowań można eliminować metodami policyjnymi, trzeba tylko chcieć. a poza tym zwracam uwagę, że upłynnienie ruchu poawala na ograniczenie prędkości do ok.30 bez wydłużenia czasu przejazdu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: west Do rysia również IP: 205.188.116.* 12.08.10, 05:11 Zapraszam do przeczytania umieszczonych wcześniej informacji. Warto zauważyc, ze niebezpieczeństwo kolizji na światłach nie jest ani iluzoryczne, ani teoretyczne. Łatwo można zapoznać się z podawanymi w prasie informacjami dotyczącymi liczby zatrzymanych kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem alkoholu. Informacja dotyczy skontrolowanych. Nikt nie podaje liczby tych, którym jeszcze tym razem udało się. Jest ich wielokrotnie więcej. Konsekwencje wypadkow są bardzo często nieodwracalne. Ich cena przekracza wszelkie możliwe porównywalne koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 skala ryzyka nieporównywalna ze skalą korzyści 12.08.10, 09:35 Nie neguję tego ,że sytuacje kolizyjne też mogą wystepować, ale by ocenić celowość podjecia tego ryzyka trzeba mieć świadomość wszystkich możliwych korzyści. Dla przypomnienia : ok 2 krotne oszczędności przy obecnych pojazdach i kilkukrotne dalsze po optymalizacji ruchu i samych pojazdów możliwej dzięki płynności ( w skrócie ogólne odchudznie i osłabienie pojazdów , głównie miejskich ), adekwatna obniżka emisji spalin albo wógóle jej likwidacja dzięki możliwości szerszego stosowania pojazdów elektrycznych, eliminacja hałasu związanego z ruszaniem z miejsca, likwidacja zatorów Dążenie do tych celów jest koniecznością cywilizacyjną i to powinno być założenie podstawowe. Porównując z tymi wszystkimi korzyściami koszty ewentualnych wyapdków trzeba czynić to przy założeniu że "bat na niegrzecznych" będzie funkcjonował (co jest kwestią woli a nie możliwości technicznych). Ryzyka które opisywałeś zakładają że tego bata nie będzie. Twierdzę równieżże odmierzacze mogą ZMIEJSZYĆ ryzyko wystąpienia poważnych sytuacji kolizyjnych. Oprócz poruszonej uprzednio możliwości zmniejszenia limitów prędkości można to uzasadnić tym , że licznik podaje czas do zapalenia żółtego wiec ci, którzy niewłaściwie ocenią wjadą co najwyżej na żółtym i nierozpędzając sie do niebezpiecznych prędkości czyli ponad 50 (przypominam, przedtem musieliby się trzymać limitu obniżonego n.p. 30-40 !). Jest to radykalna poprawa w porównaniu do tego co obecnie się wyprawia tzn w momencie zapalenia żółtego kierowcy rozpędzonych pojazdów podejmują dopiero decyzję - często niestety by przyspieszać i stąd wjazdy na czerwonym. i jeszcze jedno: aby uzyskać pełnię korzyści kierowca powinien móc planować prędkość kilkaset metrów przed skrzyżowaniem i z takiej odległości informacja o czasie powinna być widoczna. oznacza to że oprócz wyświetlaczy cyfrowych powinny być analogowe. Zaproponowałem pionowe kolumny lampek gasnących po kolei ( na jutubie "TrafficLightsTimeIndicator" - RysiekK01) co jest blokowane przez urzędasów od 1998 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: west Czy dodasz Rysiu jakiś komentarz? IP: *.proxy.aol.com 13.08.10, 04:23 Fragment notatki z "Gazety": To dzieci ambasadora RP w Kanadzie zginęły w tragedii w Łagowie. 15-letnia Maria i 19-letni Michał oraz ich 20-letnia kuzynka Sylwia zginęli w dramatycznym wypadku, który w poniedziałek rano wydarzył się w Łagowie. Dwoje pierwszych to dzieci ambasadora RP w Kanadzie. Informacje "Gazety" potwierdza tygodnik polonii kanadyjskiej "Życie". "Z wielkim bólem donosimy, że obecnego ambasadora Rzeczpospolitej Polskiej w Kanadzie pana Zenona Kosiniak- Kamysza i jego żonę Katarzynę dotknęła największa, jaką można sobie wyobrazić, tragedia osobista - śmierć obydwojga dzieci. Łączymy się w bólu z państwem Kamyszami i wszystkimi ich bliskimi" - czytamy na stronie tygodnika polonii kanadyjskiej "Życie". Tragedia wydarzyła się w poniedziałek ok. godz. 5 nad ranem w Łagowie. Jadący drogą wojewódzką renault megane najprawdopodobniej nie zatrzymał się przed znakiem "stop" i wjechał na skrzyżowanie z krajową 74 prosto pod tira z naczepą. Auto stanęło w płomieniach, na ratunek ruszył kierowca tira, ale parząc sobie ręce zdołał wyciągnąć tylko jedną osobę, kobietę. Niestety, zmarła mimo reanimacji. Dwie inne osoby spłonęły w aucie. Kierowca tira relacjonował, że gdyby ktoś mu pomógł, być może udałoby się uratować tych ludzi. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim. Samochód, którym jechały ofiary wypadku należał do ambasadora RP w Kanadzie. Zginęły trzy osoby: dwie kobiety i mężczyzna. Jednak ze względu na fakt, że ciała były zwęglone, aby zidentyfikować ofiary konieczne jest wykonanie badań genetycznych. Mamy oczywiście przypuszczenia, że samochodem mogła podróżować rodzina pana ambasadora, ale będziemy mogli się wypowiadać dopiero znając wyniki badań DNA - wyjaśnia Sławomir Mielniczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Jak podaje m.in. kanadyjska gazeta Ottawa Citizen dzieci ambasadora - 15-letnia Maria i 19-letni Michał - odwiedzali podczas wakacji rodzinę w Polsce. Towarzyszyła im kuzynka z Oshawy, 20-letnia Sylwia, Kanadyjka. Prawdopodobnie to ona tragicznego dnia prowadziła samochód. Ta straszna wiadomość dotarła do nas we wtorek poprzez posła Blainea Calcins'a, przewodniczącego kanadyjsko-polskiej grupy przyjaźni parlamentarnej, który przesłał wiadomość wraz z kondolencjami dla państwa Kosiniak-Kamyszów. W tej chwili kiedy rozmawiamy tutaj z kimkolwiek, wszyscy są wstrząśnięci. Najgorsza rzecz jaka może się wydarzyć w życiu, to śmierć dziecka. A z drugiej strony fakt, że dotyczy to oficjalnej osoby jeszcze wzmaga ogrom tej tragedii - podkreśla Jacek Szczepiński, redaktor tygodnika polonii kanadyjskiej "Życie". Sylwia Domisiewicz, szef protokołu Ambasady Polskiej w Ottawie, we wtorek powiedziała dziennikarzom, że ambasador miał w planach podróż do Polski w czwartek na okresowe spotkanie korpusu dyplomatycznego. Wtedy miał się spotkać z dziećmi. Po tragicznej wiadomości państwo Kamyszowie natychmiast polecieli do Polski, przed odlotem odwiedził ich ksiądz proboszcz parafii św. Jacka w Ottawie. Ich córka Maria uczyła się w Colonel By Secondary School w Ottawie, Michał był studentem University of Ottawa. W środowej "Gazecie Wyborczej" minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski "wstrząśnięty ogromem osobistej tragedii" jaka spotkała ambasadora Kosiniak-Kamysza i jego żonę zamieścił wyrazy współczucia dla rodziny. ===================================================================== Ten wypadek był wyjątkowo spektakularny. W ciagu dnia zdarza sie ich wiele, ale rzadko trafiają na łamy gazet. Czy dodasz Rysiu jakiś komentarz? Czy nadal uważasz, że ludzkie życie jest mniej ważne od oszczędności paliwa w samochodzie? Ten wypadek, o którym informację skopiowałem, to tylko przeoczenie, najprawdopodobniej nieumyślne, znaku drogowego. Samochód jechał nie przyspieszając, ani nie zwalniając. Nie zatrzymał się tylko przed znakiem "STOP". Niemożliwe jest wsparcie szlabanem każdego tego typu znaku! Nierealne jest postawienie policjanta z radarem przy każdych światłach! Bezpieczeństwo zależy przede wszystkim od kierowcy. Ludzie niestety są jednak zawodni. Zastosowane, szczególnie na niebezpiecznych skrzyżowaniach, rozwiązania techniczne muszą zminimalizować ryzyko błędu kierowcy stanowiące często śmiertelne niebezpieczeństwo dla niego oraz dla innych użytkowników drogi. Chodzi o kierowcę realnego,który pomimo że wie, może popełnić błąd. Wyidealizowany natomiast powinien zachowywać się zdodnie z wiedzą i zdrowym rozsądkiem. Przy znakach "STOP", przy drodze podporządkowanej lub skrzyżowaniu z linią kolejową, kierowca jest zdany tylko na siebie. Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Oczczędnośc paliwa jest rozważana dopiero na dalszym planie. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 wypadek - wynik patologi obecnej motoryzacji 13.08.10, 10:02 Po 1sze: tu mamy ewidentną sytuację nieustąpienia pierwszeństwa, żadnych odmierzaczy nie było więc żadnego związku bezpośredniego nie widzę. (nawiasem mówiąc: policjanta rzeczywiście postawić sie wszędzie nie da - kamery, najlepiej ukryte, i owszem ) Związki pośrednie owszem jednak są. Sytuacja była wynikiem: nieuwagi i byc może stresu- ten czynnik mógłby być zminimalizowany gdyby z kilkuset metrów do kierowcy dochodziła informacja " zwolnij ", a najlepiej gdyby przed głównym skrzyżowniem musiał przejechać jeszcze "sygnalizację pilotującą" być może zbyt dużych prędkości - upłynnienie ruchu pozwoliłoby na ich ograniczenie w okolicach skrzyżowań bez skutków ubocznych najprawdopodobniej dużej ilości paliwa w pojeździe - kilkukrotne obniżenie spalania a tym samym możliwość adekwatnego zmniejszenia zapasu wożonego w aucie mogłoby znaczaco osłabić siłe pożaru (abstrachując od kwestii możliwości znacznei szerszzgo i tańszego niż obecnie używania czysto elektrycznych dzięki kilkukrotnie obniżonej energochłonności i , co równie ważne w ich wypadku, mniejszym poborom mocy chwilowych na przyspieszanie ) -Dużej masy ciężarówki: poza miastami można ich obecność jedynie ograniczyc (znacząco). Z miast zaś ciężkie "nadgabaryty" powinny zostać całkowicie usunięte. Tam powinny jeżdzić (z prędkościami 30- 40 ) tylko pojazdy typowo miejskie nie stwarzające automatycznie w razie ewent wypadku śmiertelnego ryzyka. Aby się nie zakorkowało wymaga to , wiadomo, płynności. Szczegółowo uzasadniłem tu forum.gazeta.pl/forum/w,510,89880120,89880120,Stan_docelowy_ultralekkie_autka_wolno_jadace.html spróbuj przynajmniej rozważać problem całościowo i w dalszej perspektywie czasowej, lub przynajmniej zrozumieć gdy ktoś już tego rozważenia dokonał Odpowiedz Link Zgłoś
exenet W Rzeszowie sie da... a u nas nie... 30.08.10, 16:51 www.mmrzeszow.pl/artykul/w-rzeszowie-pojawila-sie-sygnalizacja-odliczana-191090.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pijozof Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.10, 18:03 Od kilku dni na skrzyżowaniach w Rzeszowie montowana jest sygnalizacja odliczana. Na Moście Zamkowym, na Piłsudskiego. Na miejskich skrzyżowaniach pojawiły się sygnalizatory wskazujące, jak długo trzeba czekać na zmianę świateł. Licznik na zielono odlicza sekundy, które zostały kierowcy do przejechania skrzyżowania, zanim światło zmieni się na pomarańczowe. Na czerwono z kolei liczony jest czas do zmiany świateł na zielone. - To działa - mówi pan Przemek z Rzeszowa. Zadowoleni pewnie będą wszyscy, którzy mają problem ze znalezieniem pierwszego biegu - Koleżanki już się cieszą, że łatwiej będzie pomalować się w drodze do pracy - dodaje pani Katarzyna. Sygnalizacja odliczana ma jednak przede wszystkim usprawnić przejazd przez skrzyżowanie i zwiększyć bezpieczeństwo ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 nie trzeba by "szukać 1-szego biegu" 31.08.10, 01:21 Gość portalu: pijozof napisał(a): > Zadowoleni pewnie będą wszyscy, > którzy mają problem ze znalezieniem pierwszego biegu zaplanowanie zawczasu rozkładu prędkości umożliwi ograniczenie ruszań z miejsca i większości gwałtownych przyspieszeń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: Ile poczekamy na zielone światło? IP: *.static-net.stream.pl 30.08.10, 23:54 to się nazywa czerwona fala, stajesz na każdym świetle Odpowiedz Link Zgłoś