bezrobotnay
04.09.10, 18:47
Od kilku lat szukam pracy, ale to szukanie już zrujnowało moje i tak skromne
finanse. Codziennie kupuje gazety z ogłoszeniami -koszty, szukam w
internecie-koszty, dzwonie z tel komork.-koszty, są ogłoszenia pracy, kupuje
bilety mpk-koszty,jade na rozmowe, rozmowa z pracodawcą, spelniam wszystkie
warunki, pan pracodawca mówi ,prosze czekać na telefon, czekanie strata
czasu-koszty. Co jest ukryte i zmanipulowane pod szyldem "bezrobocie".
Proponuje prace zastepczą, na"pokrycie kosztów" szukania pracy innego wyjscia
nie widze. A jeżeli znajdzie sie jakiś szczęsliwiec który znajdzie jakąkolwiek
nędzną prace, cieszy się na próżno. Bo nic o niej sie wcześniej nie
dowiedzial, ile zarabia nie wie, bo niema paska rozliczeniwego, biuro jest w
odległości około 500 km. czy płacą za nadgodziny? Czasami ktoś da pare zl
przez rece kilka osób, żadnego dowodu, dla żony. Nie wie czy pracodawca
potrąca skladki zus u i od jakiej sumy, a to jest ważne bo się liczy do
emerytury. Wynika z tego, że to bezrobotni, dają prace innym, tracąc pieniądze
na szukanie pracy.