Niemcy na główne danie

21.10.10, 07:39
ale składniki muszą być polskie ,bo niemieckie są niejadalne .
    • Gość: jasiu... Re: Niemcy na główne danie IP: *.dip.t-dialin.net 21.10.10, 10:57
      4dagome1 napisał:

      ale składniki muszą być polskie ,bo niemieckie są niejadalne .

      A mógłbyś rozwinąć temat znawco niemieckich składników? Jakież to są twoim zdaniem niejadalne i muszą być zastąpione polskimi?

      Nawiasem mówiąc moim zdaniem najpopularniejsze niemieckie danie, to Rinderroulade ewentualnie Spießbraten do tego Rotkohl i albo wielkie kluski, albo po prostu Salzkartoffeln. Na deser niemiecka Frau dołożyłaby kawę i Strudel.
      • opencat Re: Niemcy na główne danie 21.10.10, 19:16
        Najgorszy syf jaki jadłem w Niemczech, to było Wurstsalad. Czyli poszatkowana mielonka z sałatą lodową i jakby sosem. Najlepsze żarcie i tak jest u turków.
        • Gość: jasiu... Re: Niemcy na główne danie IP: *.dip.t-dialin.net 22.10.10, 13:03
          Bo nikt przyzwyczajony do polskiego smaku nie zamówi nic, co nosi w sobie drugą część wyrazu "salat".

          Ot przykładowo - niemiecka Kartoffelsalat, to wcale nie jest polska sałatka ziemniaczana. Są to po prostu grubo krajane zimne ziemniaki, i niewielka ilość drobno krajanych konserwowych ogórków (z octu, nie kiszonych, bo takich Niemcy nie znają). Do tego marynata z wody (lub rosołu), drobno pokrojonej i sparzonej cebuli, oleju i octu. Trochę pietruszki, majeranku, i jak zawsze sól i pieprz. W niektórych regionach dodają jogurt, albo majonez. Do tej "salat" podaje się kotlet, pieczeń, albo grubą Fleischwurst - rodzaj wielkiego serdela. Zasada jest jedna - mięso jest ciepłe, z patelni, bądź z garnka (kiełbasa), natomiast "salat" z lodówki.

          Odmianą jest Nudelsalat, czyli zamiast kartofli bierzemy makaron (rurki, albo świderki) do tego skrawki szynki, często krojona drobniutko papryka czy inne "śmieci" no i dresing. Oczywiście również z lodówki.

          Jedyne "salat" jakie warto spróbować, to kupowane we włoskich budkach z pizzą i makaronami sałaty, ale i tu warto spojrzeć na składniki.

          Tureckie budki (Kebap, nie Kebab, jak w Polsce) owszem, dają zjeść nawet smacznie, ale warto przed zrobieniem zamówienia popatrzeć ilu ludzi w budzie siedzi i na wszelki wypadek pociągnąć nosem, czym w tej jadłodajni pachnie. Bo z czystością w takich przybytkach różnie bywa, w Niemczech też.

          Istnieją też chińskie restauracje - płacisz kilka euro i jesz wszystko, na co masz ochotę (szwedzki stół), choć akurat nie wszyscy są zwolennikami tego typu kuchni, jedno trzeba przyznać - z reguły jest zdrowo.
          • kubububu jasiu wiesz co jesz, ale nie wszystko wiesz... 22.10.10, 22:32
            Po pierwsze nie jest prawdą, że Niemcy nie znają ogórków kiszonych, może nie takie z beczki jak u nas, ale spokojnie można kupić Sauere Gurken w słoiku.
            Po drugie przepis na Kartoffelsalat ma więcej wariantów, podobnie jak Nudelsalat. Nie widzę jednak jakiejś kolosalnej różnicy między niemieckim Nudelsalat a polską sałatką z makaronem, podobnie z ziemniaczaną.
            Zdecydowanie niemiecki kebab to tak jak polski Kebab, turecki odpowiednik za to to kebap, zarówno dla Niemców jak i Turków przede wszystkim jednak Döner więc nie ma się co sprzeczać o nazewnictwo i tak wiadomo o co chodzi.
            Nie każdy Chińczyk ma szwedzki stół za kilka euro :)
            Natomiast z sałatkami z barów szybkiej obsługi to przesadziłeś. W Niemczech jest tak ogromne spektrum wszystkich światowych kuchni czy jak wolisz restauracji, że współczuje szczerze tego co jadłeś... W każdej restauracji jako Vorspeise możesz zamówić normalną sałatkę, możesz ją skomponować sam i nikt Ci buzi lodowatymi kartoflami z majonezem na siłę nie napycha. Ograniczanie sałatki do sałaty lodowej z dodatkami typu kukurydza z puszki, bo takie głównie w jednorazowych pojemnikach są serwowane przez budki z pizzą, o których wspominasz, to lekki brak pojęcia o temacie.
            Polecam link de.wikipedia.org/wiki/Salatpflanze
            Wszystkie te rodzaje sałat można w Niemczech zjeść w restauracji w różnych wariantach jak i bez problemu kupić w warzywniaku lub sklepie.
            A jeśli mówimy o daniach typowo niemieckich to faktycznie rzecz gustu. Podobnie jednak jak kuchnia polska: żur, bigos i flaki też nie dla każdego.
            Pewnie że trzeba spróbować, ale nie oznacza to że nic innego nasi sąsiedzi poza tym ogromnym serdelem :) kulinarnie nie mają do zaoferowania.

            • Gość: jasiu... Re: jasiu wiesz co jesz, ale nie wszystko wiesz.. IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.10, 12:25
              A więc ciąg dalszy sprostowania.

              Po pierwsze ogórki kwaszone i owszem można kupić w większych sklepach (w Kauflandzie są, w Lidlu już nie) i są pod nazwą "Salzgurken". Ponieważ Niemcy nie dodają przy kiszeniu takich przypraw, jak Polacy, smakują jednak inaczej, niż polskie i są mało popularne.

              Co do sałat, jakie można znaleźć w budkach z pizzą, to często spotyka się całkiem ciekawe smakowo kompozycje. Często używa się w tym przypadku słowa Insalata. Dla przebywających przypadkiem w Niemczech jest to propozycja moim zdaniem jak najbardziej atrakcyjna. Czasami w Insalacie nie ma w ogóle sałaty, a spotkałem się, że Insalata (z makaronem) była zapiekana! Oczywiście że w restauracjach tych sałat jest więcej.

              Zastanawiam się, czy nie dołożyć przy okazji słynnego gyrosa z tzatziki. Owszem, jest to danie typowo greckie, ale greckich jadłodajni w Niemczech jest niewiele mniej, niż tureckich imbisów, czy lokali z kuchnią włoską.

              Co do oryginalnych niemieckich dań, to chyba nie tyle kwestia gustu, co przyzwyczajenia. Niemcy z reguły używają więcej soli w potrawach, natomiast mniej innych przypraw. Stąd właśnie dla Polaków niemiecka kuchnia jest za słona i często "mało wykwintnie przyprawiona". Nie wspomnę, że zimne ziemniaki (a czuć ich smak w Kartoffelsalat wyraźnie), czy zimny makaron, dla polskich podniebień smakuje obco. Chociaż, w gruncie rzeczy, to naprawdę kwestia gustu. Smacznego!
              • Gość: kubububu Re: jasiu wiesz co jesz, ale nie wszystko wiesz.. IP: 193.138.241.* 23.10.10, 21:20
                Jasiu widzę, że nie pogadam, bo i tak wiesz lepiej...insalata to po prostu włoska sałatka.tak jak polska może być z sałatą i bez.
                Znawcą ogórków kiszonych nie jestem ale Salzgurken to to samo co Saure Gurken zależnie od regionu i jak następnym razem będziesz przejazdem w Niemczech to odwiedź nie tylko Lidla czy Kaufland, których asortyment nie jest z pewnością wyznacznikiem smaku.
                Co do niemieckiej kuchni polecam spróbowanie w przyszłości dla odmiany czegoś nieprzesolonego :)
                Jak się je Carrywurst w Imbisie czy Insalata mista mit Pizzabrtoetchen zum Mitnehmen to ciężko docenić bogactwo stosowanych w niemieckiej kuchni przypraw. Niemcy używają do gotowania przede wszystkim świeżych ziół a Polacy głównie paskudnego suszonego majeranku i liścia laurowego... i tego paskudztwa zwanego kucharkiem- to dopiero słony zajzajer!!! Recz gustu co jest bardziej wykwintne...
                No i mamy dwóch Polaków i trzy zdania...
                • storima jasiu wiesz co jesz, ale nie wszystko wiesz..ogor 23.10.10, 21:48
                  Gość portalu: kubububu napisał(a):


                  > No i mamy dwóch Polaków i trzy zdania...

                  Odnośnie ogórków!
                  No tak ogórkiem stanę!
                  Podobnie jest we Francji, w marketach nieznajdywaniem ogórków kiszonych.
                  SA słoje ze stojącymi w nich ogórami, piszące wyraźnie-zrobione w Polsce, ale ponownie to nie są ogóry kiszone, zawierają ocet.

                  > No i mamy dwóch Polaków i trzy zdania...
                  No mamy 3.Polaków i tuzin opinii, i dwa, być możne trzy kiszone kontra konserwowane ogóry.
                  Pozdrawiam z Ogórem Kiszonym!

                  • Gość: do stroimy Re: jasiu wiesz co jesz, ale nie wszystko wiesz.. IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.10, 22:07
                    Jak tam bączki 24 sztuki. Bo duże tylko w lidlu.hehe
                    • Gość: bodzio Re: jasiu wiesz co jesz, ale nie wszystko wiesz.. IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.10, 22:34
                      Jedna róznica między Polkami I Niemkami .Nasze dziewczyny to przy garach od rana .Ledwo się wyrobią do kościoła.Niemcy do kościoła i do knajpy.Kto u nas chodzi.Tyrka od rana do wieczora .Sobota przy telewizorku i coś głębszego To jest zaje .Tanio wychodzi. Znam życie ,bo gdzie nie gdzie bywałem.Niemka ci nie poda .Francuzka nie ugotuje.A Islandka ci nie kupi.
                  • kubububu ogórki 23.10.10, 22:08
                    :)
                    jakoś bliższy mi ten ogórek niemiecki niż francuski, w sprawie francuskiego nawet głosu nie śmiem zabierać.
                    Ale niemiecki jest na pewno, nie polski, a i kiszony bez octu się trafia. Może i nie wszyscy Niemcy go znają czy lubią, ale ON JEST :)
                    • storima Re: ogórki 23.10.10, 22:24
                      kubububu napisała:

                      > :)
                      > jakoś bliższy mi ten ogórek niemiecki niż francuski, w sprawie francuskiego naw
                      > et głosu nie śmiem zabierać.
                      > Ale niemiecki jest na pewno, nie polski, a i kiszony bez octu się trafia. Może
                      > i nie wszyscy Niemcy go znają czy lubią, ale ON JEST :)

                      Wiec właśnie szukałem kiszonego ogórka! W Paryżu. Znajdę go lecz nie supermarketach.
                      Owszem w rozdziale polek "Przetwory ze Świata" ogórki w słoikach z napisem "Made in Poland", w cytacie "koszerny", ale to nie jest ogór kiszony!
                      Znajdę go dopiero w sklepach żydowskich, bądź polskich w Paryżu.
                      A takiego prawdziwego polskiego ogóra kiszonego prosto z beczki to zakupić można w dzielnicy paryskiej w sklepie aszkenaze wywodzącym się (tym sklepie z tradycji polskiej sprzed wiekow).
                • Gość: Allesfresser Gewürzgurken vs Salzgurken. IP: *.vserver-on.de 24.10.10, 00:13
                  www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/44a711cba8a6bbf8.html
                  Tydzień kuchni niemieckiej

                  Widzę, że zdania uczonych na temat ogórków są mocno podzielone.
                  Dla uściślenia definicji:
                  1. Gewürzgurken oder Essiggurken sind junge, unreife Gurken, die mit einem kochenden, gewürzten Essig-Kräuter-Sud übergossen und dadurch pasteurisiert worden sind.
                  Czyli ogórki konserwowe w zalewie octowej, produkowane na skalę przemysłową.
                  Im deutschsprachigen Raum werden nur sehr kleine, kräftig gewürzte Sorten Cornichons genannt.
                  Dobrze znane nam korniszony, również w zalewie octowej. Nazwę zapożyczyli od nas leniwi Francuzi zmieniając dla niepoznaki pisownię.

                  2. Salzgurken, in Nord- und Ostdeutschland auch als saure Gurken bekannt, sind durch Milchsäuregärung haltbar gemachte Gurken. Sie wurden schon in der römischen Antike geschätzt und sind heute hauptsächlich östlich einer gedachten Linie von Berlin nach Wien (Salzgurkenmeridian) im gesamten östlichen Europa und Russland verbreitet.
                  Ogórki kiszone (lub małosolne w początkowej fazie fermentacji).

                  Rezepty na ogórki kiszone są znane w Niemczech pod nazwą "Salzgurken (Malosolnyje ogurcy)" i dobrze świadczą o stanie wiedzy kulinarnej:
                  www.rezepte-platz.de/frische-salzgurken-malosolnyje-ogurcy-9211.html
                  Nie należy zbyt pochopnie oceniać kuchni niemieckiej na podstawie doznań smakowych z imbisów, garkuchni czy barów w barakowozach.
                  Starsze gospodynie potrafią bardzo dobrze gotować, a literatura kulinarna jest bardzo bogata.
                  Maelzer Tim
                  Tim Maelzer
                  Bunte Salate
                  Kartoffelsalate

                  Pro Gurke
                  • Gość: jasiu... Re: Gewürzgurken vs Salzgurken. IP: *.dip.t-dialin.net 24.10.10, 10:25
                    I wszystko jasne - do kubububu - niestety, ale ostatnio, to ja przejazdem bywam jedynie w Polsce. Niestety, bo coraz rzadziej.

                    Do Storimy - nie pamiętam nazwy ulicy w Paryżu, ale górą jest linia metra, a pod spodem wielki targ z artykułami żywnościowymi. Myślę, że gdybym w tamtych rejonach poszukał, może by się i polskie ogórki znalazły. Tam chyba jest wszystko?

                    Do Allesfresser - oczywiście że Salzgurken, choć druga nazwa (spotykana w tzw. "ruskich marketach) a więc "Malosolnyje ogurcy", nazwą niemiecką nie jest i jest zapożyczeniem z języka rosyjskiego. Normalnie używa się pierwszej nazwy tzn. Salzgurken. Przy okazji muszę wytknąć Kubububu, że wprowadza ludzi w błąd. Nie można na słoiku napisać: "Sauere Gurken", bo to nie po niemiecku. W języku niemieckim w tym przypadku (jeśli pierwszy wyraz nie jest opisem, a częścią nazwy) musi wystąpić razem z drugim. Podobnie jak Gewürzgurken czy Essiggurken. Jeden wyraz! To są wymagania języka. Oczywiście w zdaniu napiszemy "saure Gurken", ale wyraz "saure" (z małej litery), to przymiotnik i występuje tylko jako składnik zdania, nie nazwy! Sauregurkenzeit za to, to nasz "sezon ogórkowy", czyli czas kiedy jest lato, a redaktorzy piszą o potworach i końcu świata.

                    I jeszcze mała uwaga do tematu - właśnie klimatyczne małe lokaliki z kuchniami innych narodów są obecnie bardzo charakterystycznym elementem niemieckiego pejzażu miast. I nie mówię tu tylko o budkach, jakie również często oferują całkiem dobre jedzenie. Takie lokaliki (czasem i większe restauracje) znajdziemy zarówno na obrzeżach, jak i w samych centrach najbardziej znanych miast. Jeśli ktoś planuje podróż po Niemczech, to powinien z tego tekstu wyciągnąć wnioski, co robić, by nie umrzeć z głodu, a z drugiej strony nie zostać narażonym na zamówienie czegoś, co może mu nie smakować. Bo szansa, że Frikadelle (kotlet mielony) będzie przesolony jest w Niemczech bardzo duża.

                    Przy okazji - Niemcy dodają więcej soli do wszystkiego. Ot artykuł: www.cafebabel.pl/article/29982/ile-soli-moze-byc-w-chlebie.html i cytat z niego: Niemiecki mieszany chleb żytni zawiera między 1,5 a 2 procent soli, inaczej nie smakowałby tak dobrze, protestuje niemieckie zrzeszenie piekarzy.. To zdecydowanie więcej, niż w Polsce. W kiełbasach jest oczywiście podobnie. Właśnie dlatego moja sugestia, że Polakowi lepiej będzie smakowała kuchnia włoska, grecka, a czasem nawet chińska niż tradycyjna niemiecka.

                    No i racja jeszcze raz dla Allesfresser, który pisze, że "Starsze gospodynie potrafią bardzo dobrze gotować". To prawda, wiem coś o tym, często czuję, jak pachnie w okolicach drzwi mojej sąsiadki, do której córka ma przyjść na niedzielny obiad. Problem w tym, że młode Niemki o gotowaniu nie mają najczęściej zielonego pojęcia. Normą jest niedzielny wypad za miasto (bynajmniej nie do kościoła), a później obiad w restauracji, tyle że często nie są to już restauracje niemieckie, ale prowadzone przez emigrantów. W sumie to może i dobrze - kuchnia niemiecka jest bardzo wysokokaloryczna, a problem nadwagi i chorób z tym związanych (choćby cukrzyca) jest w Niemczech bardzo poważny. Ma też na to wpływ umiłowanie soli - zwiększa ciśnienie krwi.

                    Pozdrowienia z jesiennej Westfalii!
                    • kubububu jetzt bin ich echt sauer :P 24.10.10, 11:34
                      Gość portalu: jasiu... napisał(a):

                      Przy okazji muszę wytknąć Kubububu, że wprowadza ludzi w błąd. Nie
                      > można na słoiku napisać: "Sauere Gurken", bo to nie po niemiecku. W języku niem
                      > ieckim w tym przypadku (jeśli pierwszy wyraz nie jest opisem, a częścią nazwy)
                      > musi wystąpić razem z drugim. Podobnie jak Gewürzgurken czy Essiggurken. Jeden
                      > wyraz! To są wymagania języka. Oczywiście w zdaniu napiszemy "saure Gurken", al
                      > e wyraz "saure" (z małej litery), to przymiotnik i występuje tylko jako składni
                      > k zdania, nie nazwy! Sauregurkenzeit za to, to nasz "sezon ogórkowy", czyli cza
                      > s kiedy jest lato, a redaktorzy piszą o potworach i końcu świata.

                      Dziękuję jasiu za wykład na temat przymiotnika, ale niestety znowu nie masz racji... ;P
                      Skoro już przechodzimy od ogórków do ich nazewnictwa, to zdecydowanie na etykiecie można użyć sauer w nazwie i tenże przymiotnik jako pierwszy człon nazwy jest pisany dużą literą.
                      Oto kilka oryginalnych etykiet
                      www.preisroboter.de/ergebnis5460170.html
                      Zanim znów zabierzesz głos radzę obejrzeć kilka etykiet, bo Salz-Dill-Gurken i Saure Gurken (gesprochen oft sauere) występują zamiennie (jak wyżej w zależności od regionu) lub po prostu przejść się po sklepach w słonecznej Westfalli i popatrzeć o czym piszesz. Wystarczy pierwsza z brzegu Edeka gdzie z pewnością znajdziesz Saure Gurken!!! Proponuję zgłosić w sklepie wycofanie ich ze sprzedaży, żeby nie wprowadzać Niemców nieprawidłowym użyciem niemieckiego przymiotnika w błąd :)
                      Niestety często jest tak, że my Polacy jesteśmy za granicą bardziej niemieccy od Niemców , bardziej angielscy od Anglików i bardziej papiescy od papieża.
                      No i jasiu przypomnę, że w pierwszej fazie tej dyskusji twierdziłeś, że Niemcy ogórków kiszonych nie znają :)
                      PS. Nordrhein -Westfalen war auch mein Zuhause, und zwar jahrelang :)
                      Oj chyba znowu się narażam za nieprawidłowe użycie... No cóż... Lubię sobie czasem poużywać :)
                      • Gość: jasiu... Re: jetzt bin ich echt sauer :P IP: *.dip.t-dialin.net 24.10.10, 14:23
                        W poście z 22.10.10, godzina 22:32 napisałeś: spokojnie można kupić Sauere Gurken w słoiku. Użyłeś do tego przy "sauere" dużej litery. Teraz piszesz bo Salz-Dill-Gurken i Saure Gurken (gesprochen oft sauere) występują zamiennie. A więc zdecyduj się - Sauere, czy Saure?

                        Powiem ci, że w NRW raczej spotkasz się z nazwą Salz-Dill-Gurken albo po prostu Salzgurken - jak tu: images.manufactum.de/manufactum/grossbild/84888_1.jpg Jak zauważyłem nazwa Saure (bo zauważyłem) występuje najczęściej na terenie byłego NRD, gdzie rzeczywiście takie ogórki można kupić łatwiej. Twoje przykłady pochodzą z Spreewald, a więc niemal z nad granicy. Przy okazji - pochwal się swoją znajomością języka. Z wskazanej przez ciebie strony wybrałem jeden przykład. Chodzi o www.doit24.de/?p=artdetails&Artikel=70091657 - tam mamy w opisie: Produkt: Saure Gurken Produktvariation: Salz-Dill-Gurken - wytłumacz przy okazji innym, o co chodzi?

                        Bo to forum ma również uczyć. Ot choćby po to, by ktoś nie wypisywał takich tekstów, jak w tym wątku opencat Najgorszy syf jaki jadłem w Niemczech, to było Wurstsalad. - Niech ludzie właśnie przez naszą dyskusję poznają język, kraj, co można zjeść, a co smakować raczej nie będzie. Powinniśmy ludziom pomagać, a nie się wymądrzać.

                        PS - warum "war"?
                        • storima Re:Ogorki na placu Pigalle (to z Klossa) 24.10.10, 18:55
                          WitaJasiu,
                          Piszesz o ryneczku: métro Barbès-Rochechouart.
                          Polskich ogórków tam nie znajdziemy. Kazda z paryskich dzielnic dwa razy w tygodniu ma swój ryneczek.
                          Więcej na temat tego o którym piszesz Jasiu tutaj po angielsku:
                          www.eurocheapo.com/blog/paris-shopping-outdoor-food-markets.html
                          Pozdrawiam Ziomków!

                          PS Wasze dyskusje są pouczające, zabawne, wciągające, zwłaszcza gdy trzymacie poZaPolski poziom. Wiecie o co chodzi. Pozdrawiam raz jeszcze.
                          • Gość: do stroimy Re:Ogorki na placu Pigalle (to z Klossa) IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.10, 19:15
                            Twój poziom dyskusji podniósł się chyba jak glukoza opadła a ob się podniosło.Widać ,że krzyżak też ci coś przypomiał.Bo molestowanie nauczyciela to twoja mania.Ucz się i pracuj we Francji.Wiesz o co chodzi lol.Bo tu nikt spod kapelusza nie uciekł.I bywał w tych krajach , które ty dopiero poznajesz .Nie pozdrawiam.
                            • storima "W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle." 24.10.10, 19:55
                              Oczywiście (to dla młodzieży nieobeznanej z jednym z kultowych seriali PRL)
                              jasne jest, że prawidłowo to było tak:

                              "W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle.
                              Zuzanna lubi je tylko jesienią."
                              turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81923,4370835.html
                              Pozdro,
                              • Gość: Gurkenexpert Re: W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigal IP: 37.59.222.* 02.07.13, 23:47
                                storima napisał:
                                że:
                                > "W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle.
                                >
                                i na końcu śfiatowo i po europejsku
                                > Pozdro,

                                Podczas gdy my w sezonie musimy się męczyć np. z ogórkamy.
                        • kubububu ogórkowy fanatyk??? 24.10.10, 22:25
                          Beides jasiu, beides... Sauere czy saure, Dill czy Salz, a nawet i Salz-Dill jako Produkt czy Produktvariation, na wschodzie i na zachodzie, północy i południu, przy granicy i w centrum to po prostu OGÓREK KISZONY!!!
                          Ten którego egzystencję na niemieckim rynku i w świadomości Niemców oraz ich kuchni w swoim pierwszym poście jawnie negowałeś :)
                          Jakbyś go nie nazwał, z dużej czy z małej litery istnienie jego jest faktem :)
                          A że Spreewald.... Czy wschodnie Niemcy to nie Niemcy? Akurat Spreewald-Gurken są niezłym kawałkiem niemieckiej ogórkowej historii i z pewnością są znane i dostępne nie tylko w całych Niemczech ale i poza granicami.
                          Nie czuję potrzeby chwalenia się znajomością języka- najwyżej mogę go komuś pokazać.
                          Kajam się niniejszym za użycie przymiotnika napisanego dużą literą :P
                          Niech spotka mnie za to zasłużona kara, bo przecież forum ma także uczyć.
                          To nic że Niemcy mówią "bin älter wie du" i wiadomo o co chodzi, ogłaszam za jasiem, że jest to niezgodne z wymogami języka :) Przymiotniki niemieckie małą literą, no chyba że Saure Gurken na etykiecie :)


                          PS. Jako że nie jestem ogórkowym fanatykiem wyjaśnienia odnośnie kwaśności ogórka uważam za wyczerpujące. Ale jasiu co powiesz na to, że Sahne też może być sauere albo saure, a co gorsza występuje jeszcze pod postacią Rahm, Schmand etc. :)


                          • storima Ogórkowi fanatycy??? 24.10.10, 22:33
                            Dwóch moich częstochowskich Ziomków, rówieśników prowadzi ozorkowy kiszony, ale i z octem dyskurs gramatyczny natury opisywania
                            PrZyMiOtNiKow
                            w języku niemieckim.
                            Brawooo!!!
                            Ogóry (kiszone, z octem, wszystkoJedno-takie jeszcze nie istnieją, mam na myśli ogóry-wszytkoJadloSie).
                            • storima Ogórkowi gramatycy. 24.10.10, 23:26
                              To nasze pokolenie.
                              Ziomkowie przecież kończyli wyższe poliTechniczne szkoły (w Częstochowie)
                              a tu proszę przy ogórze z octem bądź z beczki
                              zeszli na
                              PrZyMiOtNiki
                              w dodatku
                              przymiotniki niemieckie.
                    • Gość: Allesfresser Re: Gewürzgurken vs Salzgurken. IP: *.ispgateway.de 18.09.13, 13:19
                      Wyjaśnieniem kwestii zajęły się Niemki:
                      Pytanie:
                      hallo,
                      wisst ihr wo der genaue unterschied ist bei essiggurken, saure gurken, salzgurken und so weiter?... kann mich da jemand aufklären? vielend dank und gruss, sicoja

                      Odpowiedź #1:
                      Hallo Sicoja!
                      Du hast schon recht, Essiggurken und Salzgurken sind ganz und gar nicht dasselbe. Zum einen werden Essiggurken normalerweise eingekocht in einer Essig/Wasser/Zuckerlösung. Durch das Einkochen sind sie richtig lange haltbar und sie schmecken süß-sauer.
                      Salzgurken werden milchsauer vergoren und dafür in eine ca. 10%ige Salzlösung eingelegt. Dann setzt die Gärung ein und es wird fleißig Milchsäure produziert. Erhitzt wird das ganze nicht, schmecken tut es salzig-sauer.
                      Ehrlich gesagt, mein Geschmack sind die Salzgurken nicht so - mein Männe allerdings läßt dafür alles stehen. Wenn Du günstig an Gurken rankommst, probiers doch einfach mal aus, ist echt kaum Aufwand, denn im Gärtopf läuft alles von alleine. Essiggurken sind da weit anstrengender. lg flori-mori

                      Odpowiedź #2:
                      Hallo Lisa, habe grad von meiner Mutter ihr altes (und bewährtes) Einkochbuch geerbt!
                      Ich schreibe dir mal das Rezept auf:
                      Gurken waschen und mit einer Stricknadel ein paarmal einstechen.
                      Sud: 1/2 Flasche Weinessig mit Wasser auf 1 l auffüllen, 1 gestr. EL Salz, 2 gestr. EL Zucker dazu und aufkochen. Reicht für 2 Gläser.
                      Pro 1l-Weck- Glas 5-7 Gurken, 2 Weinblätter, 2 Kirschblätter, 4 kl. Schalotten, 1 TL Senfkörner, 3 Dillblüten, 1 Prise Zimt, 2 Gewürznelken und wers scharf mag, gibt noch 1 kl. getr. Chilischote dazu.
                      Die gewaschenen Wein- und Kirschblätter unten ins Glas geben, Gurken und Schalotten einfüllen, restliche Gewürze darübergeben, mit kochendem Sud auffüllen und das Glas verschließen. 15 Min. bei 70°C zukochen.
                      Wenn du noch ein anderes Rezept brauchst, z.B. zum Einlegen oder Senfgurken, dann mail mich an.
                      Gutes Gelingen. LG Doro (aus Hamburg)

                      Tak więc strsze wiekiem i doświadczone gospodynie rozróżniają obie metody nastawianie ogórków: kiszenie konserwowanie przy użyciu roztworu kwasu octowego (octu).

                      Podają nawet oryginalny przepis na kiszenie po Spreewaldzku:
                      Zutaten:
                      ca. 2 Kg Einleger (Gurken mit 5-10cm länge)
                      3-5 Stengel Dill
                      3-5 Stengel Estragon
                      3 große Zwiebeln
                      80-100g Salz
                      4 l Wasser
                      einen 7,5l Steinguttopf oder ähnliches Gefäß, ein flachen Teller und etwas zum Beschweren des Tellers (Stein)
                      Knoblauch und Merretichstange je nach Geschmack iost aber nicht erforderlich

                      Zubereitung:
                      Gurken waschen, mit eienr Gabel oder Holzspieß mehrmals einstechen und ca. 2 Stunden wässern.
                      Danach Gurken, Dill, Estragon und Zwiebeln in den Steinguttopf gleichmäßig einschichten. Wasser zum Kochen bringen und auf 1l wasser ca. 20g Salz hinzufügen. Salzwasser übber die eingeschichteten Gurken gießen. Mit dem umgestülpten Teller abdecken und beschwerern, so daß die Gurken unter der Wasseroberfläche bleiben. Nach ca. 3 Wochen die ersten Gurken genießen.
                      viel Spaß

                      Pro Gurke
    • Gość: helmut Re: Niemcy na główne danie IP: 217.6.213.* 21.10.10, 23:32
      ajne golonka bite i ajne biiir.
      • Gość: vice pierdoła Re: Niemcy na główne danie IP: 109.95.24.* 22.10.10, 20:21
        sie popisales
    • rowerandrzeja Niemcy na gówne danie 23.10.10, 21:52
      i tyle i w tyle
    • storima kubiss czyli 4dagome1 napisał: 19.09.13, 16:39
      4dagome1 napisał:

      > ale składniki muszą być polskie ,bo niemieckie są niejadalne .

      Nie odpowiedzailes do dzis na pytanie jasia...
      kubiss, w zamian wstawiles skopiowane po niemiecku strone kulinarna.

      Po co?

      Nie raz "wykazales sie" prymitywna znajomoscia niemieckiego i angielskiego na forach Wyborczej.

      Prawda jest, ze w tym przypadku udalo ci sie porzadnie skopiowac niemiecki tekst kulinarny?

      ale po co to kubiss?

      Po co??

      Odpowiedz na pytanie jasia...
      rasisto.

      www.chefkoch.de/forum/2,15,97265/essiggurken-saure-gurken-salzgurken-wo-ist-der-unterschied.html

      • Gość: itzak srumstein Re: kto, kiedy, dlaczego i co napisał? IP: 209.160.64.* 19.09.13, 17:05
        Teraz długiemi miesiącamy będziesz prowadził śledztwo: kto wkleił tekst, skąd go pobrał, w jakim języku, co napisał, ile było ogórków, jakie: kiszeniaki czy sałaciaki, ile błędów popełnił i dlaczego z premedytacją, ilu żydów przeszmalcował, czy jest dobrym antysemitą, rasistą, faszystą, katolem?
        Powodzenia, jak zawsze, wieczny stóżu cudzej cnoty. aj waj, job twoju mać cieciu forumowy.
        • storima to tylko zrodla do twego dzienika forumowego 19.09.13, 17:28
          4dagome1 napisał:
          __

          kubiss, to sa jedynie zrodla do twego forumowego dziennika, ktory prowadzisz tu sytematycznie od 8. lat.

          dziennik rozwoju choroby forumowego bandyty kubiss.

          To kto w koncu jest autorem wielu do dzis jak tego bestialskiego archiwalnego postu?


          forum.gazeta.pl/forum/w,55,146899261,146899261,10_lat_FCz_Urodziny_bez_kwiatow_.html
          ___ a co to zanczy!

          ty mozesz ublizac, grzebac w historii mej rodziny,
          oszczercze publikowac tu przeciw mnie i jej teksty

          rasistowsko plugawic,
          grozic mi smiercia

          a ja nie mam prawa napisac prawdy i podawac faktow???

          ______________



Pełna wersja